Reklama

Niedziela Legnicka

Warsztaty on-line dla rodziców

Specjalistyczna Poradnia Rodzinna im. Św. Joanny Beretty Molla w Lubinie nie zawiesiła swojej działalności w czasie pandemii koronawirusa. Choć możliwości pomagania osobom potrzebującym wsparcia, porady są mocno ograniczone, to jednak możliwe. Jak mówi dyrektor poradni Agata Szymkowiak: korzystamy z możliwości, jakie daje nam Internet.

[ TEMATY ]

diecezja legnicka

poradnia rodzinna

poradnia

To właśnie drogą mailowa, telefoniczną udzielne są porady przez takich specjalistów, jak: terapeuta NEST, terapeuta, terapeuta rodziny, duszpasterz. Wystarczy zadzwonić, umówić się, podać swoje namiary i bezpłatnie skorzystać z pomocy specjalistów.

- Na szczęście możemy spotykać się z tymi, którzy potrzebują wsparcia w sposób zdalny, telefonicznie bądź przez komunikatory internetowe! Choć nic nie zastąpi prawdziwego spotkania z terapeutą, chcemy was wspierać w ten sposób w sytuacji, kiedy nie ma innej możliwości – podkreśla Agata Szymkowiak.

To nie wszystko. Poradnia prowadziła również szereg warsztatów i grup wsparcia. Ta działalność w tym momencie również nie jest możliwa, ale otwierają się inne drogi.

Reklama

- Czas pandemii to niesamowite wyzwania. Jednym z takich wyzwań jest brak możliwości organizowania klasycznych warsztatów w poradni. Okazuje się jednak, że dla chcącego nic trudnego. Nasza terapeutka NEST Aneta Rams przygotowała serię materiałów video dla rodziców pod nazwą „Rodzicielstwo - ale jazda!”. Są to około 10-minutowe filmiki, które mają pomóc w zrobieniu porządków w „rodzicielskiej szafie”. Pierwszy film będzie można obejrzeć w poniedziałek o g. 20. Kolejne w następne poniedziałki – dodaje dyrektor poradni.

Zapowiedź serii filmowych warsztatów dla rodziców TUTAJ


2020-05-04 11:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O Katolicką Poradnię Rodzinną zabiegała 9 lat

2020-06-26 12:57

[ TEMATY ]

rodzina

poradnia rodzinna

Adobe. Stock

- Mogę pomagać innym, bo Bóg mi wiele ofiarował – podkreśla Gabriela Wojtczak, twórczyni Kołobrzeskiej Katolickiej Poradni Rodzinnej „Na skale”, która w czerwcu br. rozpoczęła swoją działalność w salce św. Józefa przy Bazylice pw. Wniebowzięcia NMP w Kołobrzegu. Z Gabrielą Wojtczak, która zabiegała o tę poradnię przez 9 lat rozmawia Wanda Milewska.

KAI: Jakie ma Pani wykształcenie?

- Ukończyłam Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego – administrację publiczną. Jestem również absolwentką kilku kierunków studiów podyplomowych Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, a także ukończyłam studia podyplomowe - teologiczne na Uniwersytecie Szczecińskim. Jestem również specjalistą ds. terapii uzależnień. A wszystko to, by służyć pomocą bliźnim.

KAI: Czy udziela Pani porad psychologicznych?

- Należy podkreślić, iż wspieram osoby potrzebujące pomocy bazując na swoich własnych doświadczeniach życiowych oraz zawodowych - podpierając się jedynie moim wszechstronnym wykształceniem. Udzielam wszelkich porad, a w szczególności właśnie porad psychologiczno-duchowych, bo to jest punkt wyjścia. Staram się rozpocząć od wskazania danej osobie na jej własne serce. A tam zawsze wiele się dzieje… Różnych i często zupełnie niepotrzebnych rzeczy także! Zawsze chciałam pomagać ludziom. Wiele mi Pan Bóg ofiarował, dlatego ja też pragnę pomagać bliźnim. Przy czym wykorzystuję również swoje doświadczenie małżeńskie i rodzinne. Gdyby w mojej rodzinie był bałagan, to nie byłoby w porządku, abym starała się pomagać innym poukładać ich własne życie. Każdy człowiek się gubi, ale każdy, jeśli tylko zechce - może powstać dzięki Łasce Bożej, Bożemu Miłosierdziu i pomocy naszej Niepokalanej Miłości – Matce Jezusa i naszej Niebieskiej Mamusi - Maryi.

KAI: Jak wygląda poukładane życie?

- Jestem mężatką od 28 lat. Zostaliśmy obdarowani przez Boga trojgiem dzieci. Pierwszy z synów – Jan, zeszłego roku przyjął z rąk bp. Edwarda Dajczaka Święcenia Kapłańskie. Córka Wiktoria, mgr inż. energetyk - wyszła już za mąż, tak więc do naszej rodziny dołączył zięć, dla nas - kolejny syn i dar od Pana Boga - Szczepan. Najmłodszy z synów - Miłosz ukończył właśnie w terminach zerowych egzaminy na drugim roku studiów prawniczych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Cóż więcej… Jesteśmy normalną polską rodziną. Rodziną wierzącą i pokładającą ufność w Bogu, bo to przecież w Nim…, z Nim… i z Jego - raz jeszcze podkreślę - Bożej Łaski dane nam było tak pięknie wychować i ukształtować nasze potomstwo.

KAI: Czuje się pani zapracowana?

- Nie, absolutnie – nie odczuwam przepracowania. Robię to co lubię, a nawet kocham! Bo kocham pomagać ludziom, o takim ośrodku poradnictwa myślałam od wielu lat i teraz to się udało. Pragnę za to bardzo serdecznie podziękować ks. bp. Krzysztofowi Włodarczykowi, dzięki któremu cała ta inicjatywa stała się możliwa do wykonania. Wielkie dzięki składam również naszemu ks. Proboszczowi Andrzejowi Pawłowskiemu za siedzibę. Bo przecież, gdzie bylibyśmy bardziej wiarygodni, jak nie przy parafii, jak nie na Skale! Wprawdzie brakuje tu jeszcze sprzętów, choćby komputera, internetu, drukarki, jednak wszystko przed nami. Najważniejsze, że już udzielamy porad i konkretnej pomocy.

KAI: Na czym polega ta konkretna pomoc?

- Wspieranie ludzi we wszystkich sprawach z jakimi się do nas zgłaszają. Wymierną pomocą są różnego rodzaju sprawy administracyjne, urzędowe, bo jak wiadomo papierologia w naszym kraju dla przeciętnego człowieka jest wręcz nie do ogarnięcia. Wspieram ludzi w wypełnianiu dokumentów, piszę pozwy sądowe, pomagam pisać listy motywacyjne, CV, składać dokumenty na studia, itp. Przede mną leży stos dokumentów, które przygotowuję do sądu, a to przecież nie wszystko! Za każdym dokumentem stoi przecież Człowiek i jego konkretna sprawa, jakże czasem smutna i trudna historia. Praktycznie wszystkie nadają się na książkę…

Współpracują ze mną dwie Panie: Pani Ewelina Kościelna, wzorowa żona i matka trójki dzieci, pedagog, doradca rodziny, która to wspiera mnie od samego początku, tj.: od dnia, kiedy to nasz Pan 9 lat temu - zaprosił mnie do stworzenia takiego miejsca przy naszej kołobrzeskiej Bazylice. Porad udziela również bardzo doświadczona Pani Maria Sołoducho, doradca rodziny, która prowadzi również nauki przedmałżeńskie dla narzeczonych.

Poradnia czynna jest dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i środy w godzinach 16.00 - 18.00.

KAI: Czy ma pani czas na przyjemności, na rozwijanie zainteresowań?

- Oczywiście! Mam wiele pasji i zainteresowań. Jestem żeglarką, taterniczką, podróżniczką, a także poetką, aforystką, felietonistką i jednocześnie członkiem Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów.

KAI: Czy poradnia ma określony zakres pomocy?

- Porady i pomoc udzielane są w zakresie wspierania rodzin i osób samotnych, przeżywających trudności osobiste, rodzinne i zawodowe. Mogą się zgłaszać ludzie przechodzący kryzysy małżeńskie, osoby uzależnione oraz ich rodziny, małżeństwa z problemami niepłodności, w razie potrzeby zapewniona jest także opieka duszpasterska oraz pomoc administracyjno-prawna.

Jest wiele osób, które wspierają naszą działalność – m.in. prawnik, pedagodzy, pielęgniarka, terapeuta zajęciowy, s. zakonna, jest także matka po stracie syna oraz młodzież służąca pomocą bliźnim. Jeżeli są osoby, które chciałyby się włączyć do pomocy w naszej poradni, to już teraz serdecznie zapraszamy!

KAI: Czy poradnia jest tylko dla osób wierzących?

- Ten punkt jest miejscem, do którego każdy może przyjść, czy to osoba wierząca czy też niewierząca. Nikt nie wyjdzie stąd bez wsparcia. Tu zawsze pomożemy i podprowadzimy do Jezusa - miłością.

KAI: Z jakimi problemami już zgłosili się ludzie?

- Do poradni zgłaszają się osoby z problemami rodzinnymi, wychowawczymi, małżeńskimi. Mamy również przypadki osób, które chciały targnąć się na własne życie, jak i te, które takie próby dokonywały. Osoby z rodzin, w których na porządku dziennym obecna jest przemoc psychiczna i toczą się sprawy sądowe, rozwodowe. Tam gdzie rodzice się rozstają, najczęściej pojawiają się problemy ich niepełnoletnich dzieci: narkotyki, alkohol, nieplanowane ciąże i przedwczesne macierzyństwo. Często trzeba im szukać dachu nad głową. Są także osoby z majętnych domów, w których wszystko jest, tylko brak jest miłości. Bo należy podkreślić, że wszystko w życiu człowieka dzieje się z miłości, albo z jej braku…, niestety. Zgłaszają się do nas również osoby z problemem uzależnienia. Należy podkreślić, że problem ten zaczyna przeważać u kobiet. Gdy dotyczy to mężczyzny - jest to straszne, jednak gdy dotyczy to kobiet, to w rodzinach dzieją się prawdziwe tragedie. Jeszcze raz podkreślę: ponieważ w mojej rodzinie jest wszystko na swoim miejscu, dlatego mogę pomagać innym ludziom. Posiadam tę siłę od Boga, któremu codziennie dziękuję, że ofiarował mi tak wiele, że mogę obdarowywać innych. Bo jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to cała reszta zawsze będzie na swoim miejscu.

KAI: Bardzo dziękuję za rozmowę.

***

Kołobrzeska Katolicka Poradnia Rodzinna “Na Skale” miała rozpocząć funkcjonowanie w kwietniu, ze względu na pandemię termin został przesunięty i obecnie z zachowaniem wymaganych środków ostrożności przyjmuje pierwszych potrzebujących.

Proboszcz kołobrzeskiej konkatedry ks. Andrzej Pawłowski podkreślił, że poradnia powstała w bardzo istotnym czasie, ponieważ po długim okresie epidemii mnóstwo ludzi jest zmęczonych, zagubionych, którzy potrzebują różnego rodzaju wsparcia m.in także psychicznego.

Rozmawiała Wanda Milewska

CZYTAJ DALEJ

Święty Tomasz Apostoł

Audiencja generalna, 27 września 2006 r.

Drodzy Siostry i Bracia!

Kontynuując nasze spotkania z dwunastoma Apostołami, wybranymi bezpośrednio przez Jezusa, dziś poświęcimy naszą uwagę apostołowi Tomaszowi. Jest on zawsze obecny na czterech listach sporządzonych na podstawie Nowego Testamentu, w pierwszych trzech Ewangeliach umieszczony jest obok Mateusza (por. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 15), Dzieje Apostolskie natomiast umieszczają go blisko Filipa (por. Dz 1, 13). Jego imię pochodzi od rdzenia hebrajskiego ta’am, co oznacza „bliźniak”. W rzeczywistości Ewangelia św. Jana wiele razy nazywa go imieniem „Didymos” (por. J 11, 16; 20, 24; 21, 2), które po grecku znaczy dokładnie „bliźniak”. Dla nas nie jest jasne, dlaczego nosił taki przydomek.


Czwarta Ewangelia przynosi nam trochę wiadomości, które ukazują kilka znaczących cech jego osobowości. Pierwsza dotyczy napomnienia, jakiego udzielił on innym Apostołom, gdy Jezus w krytycznym momencie swego życia zdecydował się pójść do Betanii, aby wskrzesić Łazarza, zbliżając się w ten sposób niebezpiecznie do Jerozolimy (por. Mk 10, 32).

Przy tej okazji Tomasz powiedział do swoich współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć” (J 11, 16). Ta jego determinacja w naśladowaniu Mistrza jest zaprawdę wzorcowa i daje nam cenną naukę: objawia całkowitą dyspozycyjność w przylgnięciu do Jezusa, aż po identyfikowanie własnego losu z Jego losem oraz chęć podzielenia z Nim najwyższego doświadczenia śmierci. Najważniejsze jest nigdy nie oderwać się od Jezusa. Gdy Ewangelie używają słowa „naśladować”, oznacza to, że chcą powiedzieć, iż tam, gdzie udaje się Jezus, musi iść również Jego uczeń. W ten sposób życie chrześcijańskie definiuje się jako życie z Jezusem Chrystusem, życie do przemierzenia razem z Nim. Św. Paweł pisze analogicznie, gdy zapewnia chrześcijan w Koryncie: „pozostajecie w naszych sercach na wspólną śmierć i wspólne z nami życie” (2 Kor. 7, 3).

To, co realizuje się między Apostołem a jego chrześcijanami, dotyczy przede wszystkim związków między chrześcijanami a samym Jezusem: razem umrzeć, razem żyć, trwać w Jego sercu tak, jak On trwa w naszym.
Druga interwencja Tomasza ma miejsce podczas Ostatniej Wieczerzy. Przy tej okazji Jezus, przepowiadając bliskie swe odejście, ogłasza, że idzie przygotować miejsce dla uczniów, aby również oni znajdowali się tam, gdzie On będzie. Wyjaśnia im: „Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14, 4).

Wówczas Tomasz interweniuje, mówiąc: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (J 14, 5). Tym powiedzeniem Tomasz sytuuje się na poziomie bardzo niskiego zrozumienia; jednakże jego słowa stwarzają Jezusowi okazję do wypowiedzenia słynnej definicji: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Pierwotnie to objawienie zostało przekazane Tomaszowi, jednakże ważne jest ono dla nas wszystkich oraz dla ludzi wszystkich czasów.

Za każdym razem, gdy słyszymy czy też czytamy te słowa, możemy naszą myślą stanąć obok Tomasza i wyobrazić sobie, że Pan mówi również do nas w ten sposób, w jaki mówił do niego. Jednocześnie jego pytanie daje również nam prawo - by tak powiedzieć - do proszenia Jezusa o wytłumaczenie.

Często nie rozumiemy tego. Miejmy odwagę powiedzieć: Nie rozumiem Cię, Panie, wysłuchaj mnie, pomóż mi zrozumieć. W ten sposób, z tym spokojem, który jest prawdziwym sposobem modlitwy, rozmowy z Jezusem, wyrażamy małość naszej zdolności rozumienia, ale równocześnie stajemy w postawie ufności człowieka, który oczekuje światła i siły od Tego, który może mu to dać.
Bardzo znana, a nawet przysłowiowa, jest scena z niewiernym Tomaszem, która miała miejsce osiem dni po wydarzeniu Paschy. Najpierw nie uwierzył on w Jezusa, który ukazał się podczas jego nieobecności, i powiedział: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (J 20, 25).

Z tych słów płynie przekonanie, że Jezus jest już rozpoznawalny nie tyle z oblicza, co ze swoich ran. Tomasz uważa, że znakami istotnymi dla tożsamości Jezusa są teraz przede wszystkim Jego rany, w których objawia się, jak bardzo nas umiłował. W tym Apostoł się nie myli. Jak wiemy, osiem dni później Jezus ponownie ukazał się pośród swoich uczniów, i tym razem Tomasz był obecny. Jezus mówi mu: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (J 20, 27). Tomasz reaguje wspaniałym wyznaniem wiary w całym Nowym Testamencie: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28).


Św. Augustyn komentuje w ten sposób: Tomasz „widział i dotknął człowieka, ale wyznawał swoją wiarę w Boga, którego nie widział, ani nie dotykał. Jednak, gdy widział i dotykał Go, chciał wierzyć w to, w co aż do tej chwili wątpił” (In Johann. 121, 5). Ewangelista kończy ostatnim słowem Jezusa do Tomasza: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). To zdanie można również powiedzieć w czasie teraźniejszym: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, jednakże wierzą”.


Jezus wypowiada tu podstawową zasadę dla chrześcijan, którzy przyjdą po Tomaszu, a zatem dla nas wszystkich. I warto zauważyć, jak inny Tomasz, wielki średniowieczny teolog z Akwinu, zbliży do tej formuły błogosławieństwa inną formułę, pozornie przeciwną, przytoczoną przez Łukasza: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie” (Łk 10, 23). Jednakże Akwinata komentuje: „Zasługuje o wiele bardziej ten, kto wierzy bez widzenia, od tego, kto nie wierzy, pomimo że widzi” (In Johann. XX lectio VI par. 2566). W rzeczywistości List do Hebrajczyków, powołując się na wielu starożytnych Patriarchów biblijnych, którzy wierzyli w Boga, nie widząc wypełnienia się Jego obietnic, definiuje wiarę jako „porękę tych dóbr, których się spodziewamy, oraz dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy” (por. Hbr 11, 1).

Przypadek apostoła Tomasza ważny jest dla nas przynajmniej z trzech powodów: po pierwsze dlatego, że nas umacnia w naszych niepewnościach; po drugie dlatego, że pokazuje nam, iż każda wątpliwość może być doprowadzona do świetlanego rozwiązania, ponad wszelką wątpliwość; wreszcie dlatego, że słowa skierowane do niego przez Jezusa przypominają nam prawdziwy sens wiary dojrzałej i dodają nam odwagi do działania mimo trudności na naszej drodze przylgnięcia do Jezusa.


Ostatnia uwaga na temat Tomasza została zachowana dla nas w Czwartej Ewangelii, która przedstawia go jako świadka Zmartwychwstałego, po cudownym połowie ryb na Jeziorze Tyberiadzkim (por. J 21, 2). Z tej okazji jest on wspomniany nawet zaraz po Szymonie Piotrze: to ewidentny znak wielkiej ważności, jaką cieszył się on w środowisku pierwszych wspólnot chrześcijańskich. W rzeczywistości pod jego imieniem zostały napisane później Dzieje oraz Ewangelia Tomasza, oba teksty apokryficzne, jednakże bardzo doniosłe dla studiów początków chrześcijaństwa. Przypominamy wreszcie, że według starożytnej tradycji, św. Tomasz ewangelizował najpierw Syrię oraz Persję (tak referuje już Orygenes, cytowany przez Euzebiusza z Cezarei, Hist. eccl. 3, 1), zaś później wybrał się do Indii Środkowych. W tej perspektywie misjonarskiej kończymy naszą refleksję, wyrażając życzenie, aby przykład św. Tomasza umacniał zawsze naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, naszego Pana i naszego Boga.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Audiencja generalna

O postaci św. Tomasza Apostoła mówił Benedykt XVI podczas audiencji generalnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl środowych katechez poświęconych Apostołom. Na Placu św. Piotra zgromadziło się 30 tys. pielgrzymów z całego świata, w tym wielu z Polski, do których Ojciec Święty powiedział: „Pozdrawiam pielgrzymów z Polski i z innych krajów. «Pan mój i Bóg mój!» - w tych słowach św. Tomasz daje świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa. Przyjmujemy z wdzięcznością to wyznanie. Niech kształtuje naszą wiarę, umacnia nadzieję i rozpala miłość. Serdecznie Wam błogosławię”.

CZYTAJ DALEJ

Wigilijne wsparcie przynosi efekty

2020-07-03 16:17

[ TEMATY ]

Caritas Wakacje

Archiwum Caritas

Wakacje to doskonały czas, aby spędzić niezapomniane chwile z rówieśnikami

Tradycją stało się, że w wielu domach na stole wigilijnym stawia się świecę Caritas, pochodząca z akcji Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. Zakup takiej świecy jest wsparciem dzieci pochodzących z biednych rodzin. Dziś możemy spoglądać na efekty daru złożonego przez wiernych. Dzięki zebranym ofiarom, ponad 370 dzieci z archidiecezji wrocławskiej, będzie miało okazję uczestniczyć w różnych formach letniego wypoczynku. Przeznaczone na ten cel pieniądze to ponad 70 000 zł, które wrocławska Caritas zebrała podczas corocznej dystrybucji świec wigilijnych.

Jest to wielki dar serca, który na pewno korzystnie wpłynie na dzieci, korzystające z możliwości wyjazdu.

- Obozy, kolonie czy półkolonie dzięki dofinasowaniu ze środków Wigilijnego Dziełom Pomocy Dzieciom w tym roku mają wymiar wyjątkowy. Po izolacji epidemicznej każdy spragniony jest spotkania z przyrodą, drugim człowiekiem, zrobienia czegoś twórczego i ciekawego. Dlatego wypoczynek wakacyjny w tym roku na pewno jest nie tylko potrzebny ale wręcz nieodzowny dla wszystkich dzieci – mówi ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji wrocławskiej.

W wielu parafiach działają Parafialne Zespoły Caritas oraz Klubowe Centrum Aktywności Dzieci i Młodzieży prowadzone przez wrocławską Caritas. Spośród nich, osiem zdecydowało się na zorganizowanie letniego wypoczynku dzieci i młodzieży:

­- Są to różne formy, mamy kolonie, obozy, wczaso – rekolekcje, czy wyjazdowe warsztaty z m. in. robotyki. Wszystkie są kreatywne i zorganizowane z zachowaniem zasad bezpieczeństwa – wyjaśnia Robert Jadwiszczak, koordynator projektu Letniej Akcji Kolonijnej. – W sumie z wypoczynku skorzysta ponad 370 dzieci zaangażowanych w życie parafii oraz takich, dla których wyjazd jest potrzebny. – dodaje koordynator.

Letni wypoczynek dla dzieci to widzialny dowód na to, że warto wspierać dobre dzieła. Dofinansowanie wypoczynku to ponad 70 000 zł pozyskanych z dystrybucji świec Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom.

Artykuł powstał na podstawie materiałów Caritas Archidiecezji Wrocławskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję