Reklama

Wiadomości

6 tys. osób uwięzionych na statku u wybrzeży Włoch

Jest podejrzenie koronawirusa u dwójki pasażerów z Chin.

[ TEMATY ]

Chiny

Włochy

wirus

statek

wPolityce.pl/PAP/EPA

Statek Costa Smeralda

Statek Costa Smeralda

Pierwsze badania przeprowadzone w Rzymie wykluczają obecność koronawirusa u dwojga pasażerów z Chin znajdujących się na pokładzie statku Costa Smeralda, stojącym w porcie Civitavecchia - podała w czwartek Ansa. Na wycieczkowcu jest 6 tys. osób.

Statek został zablokowany w porcie, a pasażerom zabroniono opuszczania pokładu, gdy okazało się, że para z Hongkongu ma gorączkę. Oboje zostali umieszczeni w izolatce na statku, a pobrane od nich próbki wysłano do zbadania w szpitalu zakaźnym w Rzymie.

Na statku narastają protesty z powodu przedłużającego się oczekiwania na wyjaśnienie sytuacji - informują media. Nie mogą z niego zejść także ci pasażerowie, którzy już zakończyli rejs. To około 1,1 tys. osób.

Pasażerowie z Chin wsiedli na statek kilka dni wcześniej, w Savonie w Ligurii, po przylocie do Mediolanu.

Reklama

Nie wiadomo jeszcze, czy na pokładzie Costa Smeralda są Polacy.

Statek w tym tygodniu odwiedził Marsylię we Francji i hiszpańskie porty w Barcelonie i Palmie. W czwartek zatrzymał się w porcie Civitavecchia, na północ od Rzymu.

2020-01-30 18:19

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie żyje pasażer statku Diamond Princess. Był zarażony koronawirusem.

[ TEMATY ]

śmierć

Niemcy

statek

koronawirus

wPolityce.pl/PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI

WHO: Wirus może dotrzeć do wszystkich krajów świata.

Brytyjczyk, który był na pokładzie statku wycieczkowego Diamond Princess, zacumowanego w Jokohamie w Japonii, zmarł na chorobę wywołaną przez koronawirusa - poinformowała w piątek japońska agencja prasowa Kyodo.

Agencja Reutera przekazała, że od brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych na razie nie udało się uzyskać komentarza w tej sprawie.

Dotychczas spośród ponad 3,7 tys. pasażerów Diamond Princess pięć osób zmarło (nie licząc Brytyjczyka), a ponad 700 jest zainfekowanych.

WHO: Koronawirus może dotrzeć do wszystkich krajów świata

Po pierwszym przypadku koronawirusa potwierdzonym w Nigerii Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła w piątek, że epidemia rozszerza się, a wirus może dotrzeć do większości, „jeśli nie do wszystkich krajów” na świecie.

Zainfekowany mężczyzna przyleciał do Nigerii lotem Turkish Airlines ze Stambułu - przekazał również w piątek komisarz ds. zdrowia w stanie Lagos Akin Abayomi.

Abayomi powiedział na konferencji prasowej, że chory podróżował z Mediolanu we Włoszech. 26 lutego trafił do lekarza z objawami Covid-19 i 27 lutego został umieszczony w izolacji w stolicy kraju.

Jest on pierwszym przypadkiem zakażenia w Afryce Subsaharyjskiej.

Rzecznik WHO Christian Lindmeier poinformował w Genewie, że organizacja analizuje doniesienia o ponownym zakażeniu niektórych wyleczonych.

Jednak ogólnie rzecz biorąc osoba, która przeszła zakażenie koronawirusem, będzie odporna przynajmniej przez jakiś czas - zaznaczył.

Lindmeier dodał, że misja WHO do Iranu, w którym w piątek potwierdzono 34 zgony i 388 przypadków zakażenia, ma się rozpocząć na początku przyszłego tygodnia.

Do tej pory w Chinach kontynentalnych, gdzie znajduje się pierwotne ognisko epidemii, koronawirusem zakażone zostały 78 824 osoby, spośród których 2 788 zmarło. Wirus rozprzestrzenił się na ok. 50 krajów, w których odnotowano dotąd ponad 70 przypadków śmiertelnych.

60 przypadków koronawirusa w Niemczech

W Niemczech potwierdzono prawie 60 przypadków zakażenia koronawirusem - poinformowała w piątek rzeczniczka ministerstwa zdrowia. Dodała, że ta liczba obejmuje też osoby, które już wyzdrowiały.

Spytana o to, ile jest potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w Niemczech, rzeczniczka odpowiedziała, że w tej chwili prawie 60, ale „sytuacja jest bardzo dynamiczna”.

Dodała, że ministerstwo nie będzie wydawało rekomendacji w sprawie ewentualnego odwołania targów turystycznych ITB, które mają się odbyć w Berlinie w dniach 4-8 marca, gdyż decyzja należy do władz lokalnych.

Jak powiedział w piątek rzecznik rządu Niemiec Steffen Seibert, w tym momencie nie da się oszacować skutków ekonomicznych epidemii koronawirusa. Rzeczniczka ministerstwa gospodarki poinformowała, że rząd nie planuje obecnie wprowadzenia pakietu stymulacyjnego.

Na świecie stwierdzono dotąd ponad 83 tys. zakażeń koronawirusem, zdecydowaną większość z nich 78 824 - w Chinach. Koronawirus rozprzestrzenił się na ok. 50 krajów. Wśród państw Europejskich najwięcej zakażeń zanotowano we Włoszech - 650. Na całym świecie zmarło z powodu koronawirusa ponad 2800 osób.

CZYTAJ DALEJ

Od ledwie dostateczny z religii do magistra teologii

2020-09-17 11:47

[ TEMATY ]

świadectwo

katecheza

Archiwum prywatne

O tym, czy da się ogarnąć miłość, czy modlitwa to automat oraz jak sprawić, aby katecheza była dla młodych do przyjęcia, specjalnie dla Czytelników "Niedzieli" opowiada Jerzy Jabłoński, szczęśliwy mąż i tata dwóch synów, teolog i katecheta, autor książki "Miłość... nie ogarniam"

  • Owszem, jesteśmy biologią, ale na szczęście nie tylko. Człowiek nie jest zlepkiem przypadkowych komórek. Dusza jest czymś więcej niż wytworem mózgu. Istnieje świat niewidzialny (fragment książki)

Damian Krawczykowski: To jak Panie Jerzy, ogarnia Pan tą miłość, czy nie?

Jerzy Jabłoński: Zdecydowanie jej nie ogarniam, lecz ona mnie ogarnia! Miłość jest niezgłębioną tajemnicą więzi z drugim człowiekiem i Bogiem. Każdego dnia doświadczam, jak nadaje sens mojemu życiu…

Pisze Pan w swojej książce o tym, że jakiś czas temu usilnie poszukiwał Pan cudów. Umacniały Pana m.in. świadectwa na tzw. Mszach o uzdrowienie. „Dziś nie szukam cudów. To nie znaczy, że nie wierzę w ich istnienie. Po prostu wiem, że jest jeden największy cud. Bardzo konkretny. Innego nie pragnę”. Zdradzi Pan co to za cud?

Oczywiście chodzi o cud miłości. Jakże fascynującej przygody…Zwykłej, codziennej, pełnej plątaniny radości i smutków. Największy dowód na istnienie Boga.

W jednym z fragmentów przytacza Pan słowa swojego syna, który po tym jak dentysta musiał wyrwać u Pana „ósemkę”, prosi Boga o to, aby szybko wyrósł Panu nowy ząb. Wtedy zaznacza Pan, że to jednak dobrze, że Bóg nie zawsze wysłuchuje naszych próśb. No właśnie, jak to jest? Czy wysłuchuje czy nie wysłuchuje?

Modlitwa to nie automat, do którego wrzucę monetę, a wyskakuje spełnienie. Owszem Bóg wysłuchuje zawsze naszych modlitw, ale nie w taki sposób jak sobie to nieraz wyobrażamy. Daje nam przede wszystkim swoją bliskość. Dar najważniejszy, który przekracza życie doczesne i nasze ograniczone widzenie spraw.

A czy Pana służba w Kościele jako katecheta, to efekt modlitw, czy raczej „przypadku”? Jak to się stało, że uczy Pan religii w szkole? Pana życie zawsze było „blisko Boga”?

Zgadzam się z powiedzeniem, że przypadki są tylko w gramatyce. Bóg prowadzi nas, mimo wielu zawirowań, które często sami powodujemy. W moim życiu działo się sporo (o czym wspominam w książce). Od ledwie dostateczny z religii do magistra teologii. Odkrywanie powołania było długim procesem, pełnym wzlotów i upadków. Jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy, że znalazłem swoją drogę.

Katecheza. Ostatnio temat bardzo głośny, dużo mówi się o wielkim zadaniu katechetów i wielkim potencjale katechezy. Wszystko pięknie. Ale mamy też rzeczywistość. Kilka dni temu bardzo zasmucił mnie widok mojej 10-letniej siostrzenicy, która z przerażeniem powtarzała regułki jakichś prawd wiary, załamując się, że ciągle myli się jej jedna z nich.. „Jutro religia, a mnie się ciągle to myli”. Czy naprawdę musimy dzieciom przekazywać wiarę na zasadzie odpytywania z regułek? Jeśli się zająknie to ocena niżej? Czy wiarę przelicza się na stopnie?

Wiary nie można przeliczać na stopnie ani zamykać w regułki. Przecież stanowi tajemnicę serca. Oceniać możemy jedynie wiedzę i zaangażowanie.

Ja swoją katechezę kojarzę jako króciótką, pozbawioną żywej relacji modlitwę i mozolne pisanie w zeszycie przez prawie 40 minut.. Jak Pana zdaniem rozpalić dziś wiarę w młodym człowieku? Bo, że lekcja religii to olbrzymi potencjał ewangelizacyjny, nie mam najmniejszych wątpliwości. Czego dziś potrzebuje młodzież?

Towarzyszenia, otwartości, dialogu i autentyczności. Na pewno nie moralizowania, lecz bardziej głoszenia Dobrej Nowiny, nie tyle słowem, co przykładem.

Na koniec: kilka cennych wskazówek dla innych katechetów. Jak podejść do młodych, jak złapać z nimi kontakt, jak sprawić, żeby wiara w Jezusa Chrystusa stała się dla nich żywą, mocną rzeczywistością, a nie tylko literkami zapisanymi w zeszycie do religii?

Osobiście korzystam z bogactwa świata sportu, filmu i muzyki. Punkt wyjścia katechezy powinien być blisko życia młodzieży, ich zainteresowań. Dopiero potem możemy „przemycić” kerygmat. Warto dać prowadzić się Duchowi Świętemu, z poczuciem humoru i dystansu do siebie samego. Ktoś inny sieje, ktoś inny daje wzrost…

____________________________________

Zobacz więcej informacji o książce "Miłość... nie ogarniam": Zobacz

Wydawnictwo Świętego Wojciecha

CZYTAJ DALEJ

Mamy w sercu wiele wdzięczności

2020-09-19 01:43

ks. Łukasz Romańczuk

Podczas Archidiecezjalnej Pielgrzymki Duchowieństwa i Wiernych na Jasnej Górze, Mszy św. przewodniczył ks. abp Józef Kupny.

W Mszy świętej uczestniczyli wierni, którzy przybyli na Jasną Górę wraz ze swoimi duszpasterzami. Śpiew prowadziła schola Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży wraz z organistą Krzysztofem Bagińskim. 

Na wstępie Eucharystii, metropolita wrocławski, podziękował za obecność, niewielkiej liczbie wiernych (porównując z innymi latami), którzy z radością przybyli na Jasną Górę.

Homilię wygłosił ks. Arkadiusz Krziżok, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego oraz proboszcz parafii pw. Najświętszego Imienia Jezus we Wrocławiu.

Na początku przypomniał on słowa ks. abpa z ubiegłorocznego kazania, wygłoszonego podczas czuwania:

- “Pielgrzymujemy na Jasną Górę do domu naszej Matki, by opowiedzieć jej o naszym życiu, z jakimi trudnościami się zmagamy, pragniemy przeprosić Boga za akty profanacji, za bezczeszczenie wizerunku Matki Bożej, chcemy także modlić się w intencji kapłanów, siostry zakonne, aby nie byli sami sobie.”

W odniesieniu do tych słów, kaznodzieja zaznaczył, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło i pielgrzymi przybywają z tymi samymi troskami serce.

W dalszej części ks. Krziżok przywołał słowa Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego: “Polska nie zginęła. Jest w narodzie Bóg, jest w narodzie Jego Matka Maryja”.

I słowa wypowiedziane przez jednego z komentatorów tamtych czasów:

- “Kard. Wyszyński mógł być spokojny, gdy patrzył na polskie Kościoły wypełnione ludźmi, na polskie sanktuaria maryjne z niezliczonymi rzeszami pielgrzymów, patrzył jak na wielkie Betlejem, jak na olbrzymie kołyski – rozstawione po całym kraju, w których rodzi się Chrystus, w których przychodzi na świat miłość, sprawiedliwość, prawda i pokój. Widział on polski Naród, wierny Bogu i Ojczyźnie. Widział naród, który jest świadomy swej tożsamości i co więcej – ten Naród dawał świadectwo tej tożsamości, mimo trudnych przecież czasów.”

Odnosząc się do tych cytatów, kaznodzieja zadał pytanie:

- Co się zmieniło od tamtych czasów? Co Maryja chce nam dziś powiedzieć?”

Próbując odpowiedzieć na zadane pytania, ksiądz odniósł się do niełatwej sytuacji, która zapanowała podczas pandemii. Mówił o kłopotach związanych z życiem codziennym.

- Przez cały ten rok odkrywaliśmy Eucharystię jako tajemnicę naszej wiary. Próbowaliśmy to czynić. Teraz zaś chcemy uczynić więcej, aby zasiąść do świętej wieczerzy, aby karmić się nią i nie przyzwyczajać się do transmisji telewizyjnej czy radiowej.Może właśnie dziś, z tego wieczernika, u progu nowego roku duszpasterskiego, Maryja chce nam to przypomnieć - mówił.

Kontynuując, kaznodzieja odniósł się do obecności Maryi w wieczerniku i jej relacji do Apostołów, a także rodzącego się Kościoła.

- Maryja jest pamięcią Kościoła, która nie pozwala o nim zapomnieć. Pielęgnowanie pamięci o Jezusie dokonuje się na modlitwie i rozważaniu oraz słuchaniu słowa Bożego. Pierwszą spośród tych, którzy słuchają słowa Bożego, jest Maryja. Ona w Wieczerniku wraz z uczniami zachowuje pamięć o Jezusie, która jest pamięcią Jego świętej obecności - mówił.

Ks. Krziżok zwrócił uwagę na fakt, że Maryja prowadzi nas do Eucharystii

- Maryja jest bowiem najlepszą nauczycielką, która prowadzi nas do Miłości, która pozwala nam zjednoczyć się z Odkupicielem - powiedział.

Naśladowanie Maryi związane jest także z zadaniem prośby o siedmiorakie dary. Jest to ważne zwłaszcza w obecnych czasach niepewności i trudności, “aby Duch Święty prowadził nas do jeszcze większej bliskości z Jezusem”.

Kończąc ksiądz nakreślił cel pielgrzymki do Tronu Matki:

- Mamy w sercu wiele wdzięczności, bo mamy za co dziękować ale mamy też niepokój o to, czy jest w narodzie Bóg, czy jest w narodzie Jego Matka - stwierdził.

Na zakończenie Eucharystii, ks. abp Józef Kupny odnowił akt oddania Archidiecezji Wrocławskiej Matce Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję