W wyniku choroby alkoholowej rozpadają się małżeństwa i rodziny, wiele osób traci pracę, a na ulicach naszych miejscowości dochodzi do tysięcy wypadków drogowych. Pomimo to wydaje się, że działania na rzecz trzeźwości i abstynencji nadal przegrywają w Polsce z nachalną promocją alkoholu w miejscach publicznych i mediach.
Siedem krzyży Bartosza
W abstynencji trwa od ponad dwóch lat, ma teraz dobrą pracę, odbudowuje relacje z rodziną, zaczął spłacać długi. Bartosz jednak wie, że trzeźwość to krucha wartość i trzeba ją chronić, dlatego co tydzień bierze udział w grupie wsparcia i chodzi na mitingi Anonimowych Alkoholików. Dużą pomocą są też przyjaciele i nowi znajomi; kontakt z nimi napełnia go energią i utwierdza na lepszej drodze życia. Przede wszystkim jednak dba o więź z Chrystusem, On jest źródłem siły przeciwko pokusom i nadzieją w chwilach zwątpienia. – Ten różaniec to najlepszy prezent, jaki dostałem. Jezus jest ze mną każdego dnia i teraz mam Go przed oczami – mówi Bartosz, obracając w ręku nowe paciorki. – Wcześniej obwiniałem Pana Boga i ludzi za swoją sytuację. To trwało przez pięć lat. Teraz codziennie, jadąc do pracy, mijam siedem krzyży i zaczynam rozmawiać z Nim. Czuję się otulony Jego miłością, jesteśmy zaprzyjaźnieni – podkreśla. Historia Bartosza potwierdza, że chorobę alkoholową można opanować, a wiara w Boga bardzo w tym pomaga.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Modlitwa Kościoła
Pod koniec karnawału i na początku Wielkiego Postu w Kościele trwa Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. Ta forma ma długą tradycję, zainicjował ją bł. kard. Stefan Wyszyński w 1968 r. Była konkretnym dziełem związanym z obchodami tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce oraz próbą powstrzymania fali pijaństwa, aprobowanej przez władze komunistyczne, wedle zasady, że „pijanym narodem łatwiej rządzić”. Nawiązywała również do historii promowania trzeźwości przez Kościół już w czasie zaborów i w okresie międzywojennym. W diecezji lubelskiej tym ruchem kierował ks. Wincenty Depczyński; organizował m.in. Tygodnie Propagandy Trzeźwościowej, z jego inicjatywy powstawały „Złote Księgi Abstynenckie”, zawierające listy osób wyrzekających się alkoholu. Z kolei w czasach współczesnych wybitnym apostołem trzeźwości był ks. Aleksander Baca (zm. 2012 r.), który zasłynął m.in. tym, że w stanie wojennym spektakularnie palił kartki na alkohol, taki gest licznie podejmowali też uczestnicy jego rekolekcji.
Z pomocą dla uzależnionych
Kościół nie tylko modli się o trzeźwość, ale i spieszy z pomocą tym, którzy uzależnili się od alkoholu. Mitingi Anonimowych Alkoholików odbywają się w wielu parafiach w naszej diecezji, w samym Lublinie na ten cel udostępnianych jest kilkanaście sal przykościelnych. Taka pomoc jest bezcenna dla osób, które już weszły na drogę trzeźwości. Ale od czego zacząć, kiedy w naszej rodzinie pojawia się u kogoś uzależnienie? – Warto stosować metodę nazywaną alpinistyczną – mówi Jerzy Brożyna, doświadczony terapeuta uzależnień. – Podobnie jak wspinacz asekurowany jest przez kilku towarzyszy, tak też nie wolno zostawić osoby uzależnionej samej sobie. Jak najszybciej trzeba też zwrócić się o profesjonalną pomoc. Warto modlić się za taką osobę albo nawet z nią, o siłę do podjęcia leczenia. Później, już na etapie trzeźwości, pomaga sięganie po głębsze formy duchowości, poprzez lekturę lub medytację – wyjaśnia. Na szczęście w naszym regionie mamy kilka bardzo dobrych ośrodków terapii, na czele z oddziałami w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie oraz w Radecznicy. W obydwu pracują także doświadczeni kapelani, służący wsparciem. Najważniejszą sprawą jest jednak decyzja, aby wyruszyć na drogę trzeźwości.