Reklama

Kultura

Podwójny jubileusz mistrza

Siedem dekad działalności artystycznej i 95. urodziny – te imponujące jubileusze obchodzi właśnie Józef Wilkoń, rzeźbiarz, ilustrator, grafik, scenograf, malarz i historyk sztuki.

Niedziela Ogólnopolska 8/2025, str. 53

[ TEMATY ]

sztuka

kultura

dni kultury

Archiwum Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach

Józef Wilkoń i Jerzy Kisielewski

Józef Wilkoń i Jerzy Kisielewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ten spektakularny dublet celebrowany jest monograficzną wystawą artysty w Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach.

Choć encyklopedie jednoznacznie opisują postać Wilkonia jako artysty obracającego się w rozlicznych formach, pięknie łączącego zróżnicowane środki wyrazu, to jednak brakuje tego jednego określenia, które trafnie ujełoby w ramy jego postać. To demiurg, człowiek, który stworzył własne uniwersum, świat, w którym ludzie, przyroda, zwierzęta żyją na jednakowych prawach. W symbiozie. Wystarczy sięgnąć po opracowanie Tam, gdzie z nieba spadają książki (SK Stiftung Kultur – Köln), aby wejść do tego intymnego świata, w którym fundamentem są wizja i wyobraźnia artysty.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Jak powstaje ilustracja? Bardzo prosto, jeśli się wie i umie parę rzeczy – zdradza jubilat. – Najpierw trzeba wiedzieć, jak wygląda to wszystko, co się chce namalować: człowiek, ptak, ryba, liść. Później – wiedzieć, jak się to porusza, wszystko, co biega, pełza, pływa i lata. Dla wielu to już koniec edukacji. Niektórzy jednak idą dalej, potrafią namalować porę dnia, księżyc, żeby świecił, ptaka, żeby śpiewał, potrafią nawet namalować smutek i radość, strach i odwagę. Tylko nielicznym udaje się namalować sen, ciszę, a nawet zapach i smak owoców. Jeżeli się to wszystko umie, trzeba na koniec wiedzieć, co robić, żeby tekst i ilustracja uzupełniały się wzajemnie, żeby w książce rosło napięcie jak w teatrze, by wszystko było w swoim czasie i w dobrych proporcjach.

Reklama

Artysta urodził się 12 lutego 1930 r. w Bogucicach. – Określają mnie, jak w nazwisku, wilk i koń, a to zobowiązuje – zdradził w radiowym wywiadzie Jerzemu Kisielewskiemu. – Wilk i koń – a zatem jedno i drugie jest moim tematem. Zilustrowałem też Pana Tadeusza czy Don Kichota, więc zajmuję się również człowiekiem. Ale kocham zwierzęta i chciałem, by znalazły w mojej twórczości dużo miejsca – mówi artysta, w którego pracach ujęcie świata ma charakter holistyczny. Twierdzi: – Zwierzęta, choć są elementem natury, która jest w pewien sposób okrutna, w przeciwieństwie do człowieka nie zabijają bez powodu. To nie lis jest chytry, to my nadaliśmy mu tę ludzką cechę – zauważa artysta. Przekonuje, że książka to mały teatr, stąd zapewne pietyzm w formach tak pozornie lapidarnych jak właśnie książkowe ilustracje, którym nadał rangę sztuki. Biografowie szacują, że zilustrował ponad 200 książek, z których osiemdziesiąt (a mówi się, że więcej) to pozycje wydane za granicą: od Francji, Niemiec, Holandii czy Afryki po Japonię. – Humanizm u Wilkonia objawia się w świecie pełnym zwierząt – wyjaśnia Paweł Kos-Nowicki, szef radziejowickiego Domu Pracy Twórczej. – Jak chociażby w naszej Arce – dodaje. Znamienne, że choć mamy do czynienia ze sztuką współczesną, metaforyczną, to jest ona tak „ludzka” przez komunikatywność, że stała się wręcz uwielbiana przez dzieci. W jednym z wywiadów Wilkoń zdradza warsztatową alchemię: rzeźba – chociażby zwierzę, kiedy otrzymuje oczy, wraz z blaskiem, który temu towarzyszy, zaczyna być obserwatorem.

Mistrz miłością darzy las, który – jak zauważa – nie jest fabryką celulozy, ale miejscem, gdzie człowiek może odnaleźć skupienie. „Wilkoń maluje żar i wiatr, paradę zieleni i jesienną krzykliwość pastelowymi kredkami oraz czarnego, tajemniczego świerszcza goniącego na koniu z siana przez noce zmęczonego lata. Co tu ukrywać, w kresce Wilkonia jest jakaś trudna do zdefiniowania poezja” – pisze w artykule Wie im Bilderbuch Karla Schneider (Die Zeit). Wtóruje jej Adam Jaromir (W poszukiwaniu czarnego mleka): „Józef Wilkoń jest bez wątpienia jednym z najbardziej płodnych i oryginalnych artystów naszych czasów. Od ponad pięciu dekad wie, jak urzekać zarówno dzieci, jak i dorosłych swoimi obrazami zwierząt. Przyniosły mu uznanie i sympatię na całym świecie”.

Na wystawie w Radziejowicach można oglądać rozmaite formy, którymi artysta do nas przemawia czy może – co wydaje się trafniejsze – przez które zabiera nas do własnego świata. Znajdziemy gobeliny, prace tworzone z zaanektowanych na potrzeby sztuki worków po cukrze, rzeźby – jest to podróż przekrojowa przez życie i siedem dekad twórczości jubilata. Są też prace, które artysta prezentuje pierwszy raz.

Nam nie pozostaje nic innego, jak życzyć Pan Józefowi kolejnych dekad życia w zdrowiu, lat pełnych weny twórczej.

List otwarty Józefa Wilkonia, który jubilat odczytał w na swoim benefisie

Moi Drodzy Goście, moi Przyjaciele, moi kochani Fani, moi Sąsiedzi.

Od trzech dni mam 95 lat. Myślę, że upływający czas daje mi prawo prosić Was, abyście zezwolili starcowi na odrobinę szczerości. Mógłbym Wam to wszystko powiedzieć, ale napisałem do Was list, bojąc się że coś przeoczę. Daliście mi szansę na mój jubileusz, na wystawę inaugurującą siedemdziesięciolecie mojej twórczości. Przy tej okazji dziękuję wszystkim za życzliwość i pomoc w tym co udało mi się zrobić przez te siedemdziesiąt lat mojej pracy. Zrobić dla siebie, dla Was, dla wszystkich. Dziękuję również nieobecnym moim wielkim poprzednikom za wszystko czego się od nich nauczyłem. Nie ma takiego przypadku, aby ktoś wszystkiego dokonał sam, nie zawdzięczając nic nikomu.
Jestem malarzem, rzeźbię, ilustruję. Cieszę się jeśli mi dobrze wychodzi i ogromną radość sprawia mi wasza reakcja na to co robię. Równocześnie jestem jednym z Was, i jak wy przeżywam wszystko co się wokół nas, w Polsce i na świecie dzieje. Szczególnie Polska to nasza wspólna troska.
Moi kochani. Pozwólcie mi na odrobinę goryczy.
Od dłuższego czasu, mówimy powszechnie, że Polska jest podzielona, jest pęknięta. Żyjemy niby razem, ale jakby za szybą, jakby za ścianą. Dwie strony Polski. To dobrze, że się różnimy, to daje nam różnorodność, bez której nie ma rozwoju. Ale na miły Bóg, różnice nie mogą nas dzielić. Zmieniając się we władzy musimy być wobec siebie krytyczni. Bez krytyki nie ma demokracji i nie ma postępu. Ale krytyka nie może sięgać absurdu. Każda strona może popełniać błędy, ale nauczmy się szacunku dla wkładu i zasług naszych poprzedników.
Błędy zresztą, a nawet korupcja, nie jest polskim problemem. Jest problemem światowym. Niektórzy zwyczajnie kradną lub bogacą się kosztem dobra publicznego, podczas gdy większość pracuje uczciwie. Tu tkwią podstawowe różnice między ludźmi. Natomiast nie mogą nas dzielić różnice poglądów.
Po pierwsze: wszyscy jesteśmy Polakami, a Polska to jedność, to wspólnota, to nasze najwyższe dobro. Jak może połowa Polski mówić źle o drugiej połowie, stanowiąc z nią całość?
Kronikarz Gall pisząc naszą historię życzliwie wymieniając nasze zalety, nie omieszkał dodać, że lubimy się kłócić. To trwa. Jednak moi najmilsi, przypomnijmy fakty. To Polacy tracąc niepodległość zdołali uchwalić pierwszą Konstytucję w Europie. W kilka lat po uzyskaniu niepodległości, w roku dwudziestym, zatrzymali i przepędzili bolszewików maszerujących na podbój Europy. Dziś nazywamy to cudem nad Wisłą. To żaden cud. To polska umiejętność konsolidacji i jedności w chwili zagrożenia. Dziś nasi wrogowie nazywają nas rusofobami. Nazywają nas hieną Europy. Kochani, hiena to sympatyczne zwierzątko. Nie komentujmy co mówią o nas Rosjanie i co my myślimy o nich w obecnej chwili.
Przy okazji przypomnijmy, że tej małej hienie zdarzyło się kiedyś pomieszkać na Kremlu, co nie udało się nawet Napoleonowi. Można się o tym dowiedzieć z rosyjskiego hymnu.
A teraz wracając do podziałów. Dzisiejszego wieczoru zażartujmy sobie z nich trochę. Rozwalimy te absurdalne ściany. Spójrzmy na siebie życzliwie. Wystarczy spojrzeć na Polskę jak pięknieje i rozwija się na naszych oczach. Przybysze powiadają, że Berlin trochę poszarzał w porównaniu z Warszawą. Pomyślmy logicznie. Czy byłoby możliwe aby Polska tak piękniała, gdyby to było prawdą co mówimy o sobie przy każdych wyborach.
Kochani, my wszyscy przy pracy, przy urzędach, przy władzy, nie dzielmy się nigdy, dzielmy się jedynie opłatkiem, kiedy mamy dla siebie więcej życzliwości. Wykreślmy słowo nienawiść z naszego społecznego życia.
Nienawiść jest najgorszym doradcą.
Przepraszam Was że starszy pan trochę przemarudził, od teraz bawimy się, cieszymy się swoją obecnością.
Dziękuję że mam zaszczyt cieszyć się z Wami na moim jubileuszu.

2025-02-18 13:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pokazali obraz Boga w człowieku

Niedziela bielsko-żywiecka 26/2014, str. 1

[ TEMATY ]

sztuka

teatr

Monika Jaworska

Brat naszego Boga - spektakl

Brat naszego Boga - spektakl
Wielokrotnie na spektaklu był nam prezentowany obraz „Ecce Homo”. Trzeba kontemplować obraz Boga w człowieku. I nie zapomnieć o tym, że nawet gdy ten człowiek nie przypomina człowieka, to właśnie w takim stale jest obecny Bóg – powiedział po spektaklu „Brat naszego Boga” ks. proboszcz Ignacy Czader. 15 czerwca o godz. 17 w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Pogórzu, w większości niewidomi aktorzy „Sceny Moliere” z Krakowa wystawili spektakl według sztuki Karola Wojtyły. Honorowy patronat nad imprezą objęli biskup Roman Pindel i starosta cieszyński Jerzy Nogowczyk.
CZYTAJ DALEJ

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie kościoła

2025-04-02 10:08

[ TEMATY ]

Niemcy

profanacja

edomor/fotolia.com

Nieznani ludzie oddają mocz za ołtarzem, załatwiają swoje „potrzeby” w kościele lub na jego terenie np. w chrzcielnicach. W Moguncji (Niemcy) wiele kościołów zmaga się z problemem wandalizmu.

Kapłan Thomas Winter, jest przerażony: „Naprawdę denerwuje mnie sposób, w jaki traktowane są kościoły w Moguncji!” 51-latek opiekuje się pięcioma parafiami w Moguncji: św. Ignacego, św. Piotra, św. Stefana, św. Kwintyna i parafią katedralną św. Marcina. Twierdzi, że wolałby całkowicie zamknąć kościoły na dwa tygodnie i otworzyć je wyłącznie na czas nabożeństw.
CZYTAJ DALEJ

Wracając do Nicei, jak bracia

2025-04-03 20:10

[ TEMATY ]

Nicea

Sobór Nicejski

Vatican Media

Znaczenie pierwszego soboru ekumenicznego w dokumencie Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

Powrót do Nicei 1700 lat później, podczas Jubileuszu roku 2025, to przede wszystkim ponowne doświadczenie braterstwa wszystkich chrześcijan. Wyznanie wiary, które wyłoniło się z pierwszego soboru ekumenicznego, jest wspólne nie tylko dla Kościołów wschodnich, prawosławnych i katolickiego, lecz także dla wspólnot kościelnych wywodzących się z Reformacji. Oznacza to spotkanie braci wokół tego, co naprawdę istotne, ponieważ to, co nas łączy, jest silniejsze od tego, co nas dzieli:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję