Reklama

Czego Europa może się uczyć od Polski

2019-01-16 11:02

Z kard. Gerhardem Ludwigiem Müllerem rozmawia ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 14-17

Monika Książek/Niedziela

Niemiecki kardynał Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-17, był gościem II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który w październiku 2018 r. odbywał się w kilku polskich miastach.
18 października w ramach Kongresu Ruchu „Europa Christi” Ksiądz Kardynał uczestniczył w sesji zorganizowanej w Senacie RP, poświęconej rechrystianizacji Europy. Redakcja miała wtedy okazję przeprowadzić wywiad dla „Niedzieli” i Niedzieli TV. Kard. Müller wygłosił w Senacie RP bardzo ważne przesłanie, w którym powiedział, że dzisiejszy atak europejskich polityków na Polskę jest bardzo groźny, bo zaatakowano chrześcijańską duszę narodu polskiego.

KS. JAROSŁAW KRZEWICKI: – Na początku serdecznie dziękuję za przyjęcie zaproszenia, by udzielić wywiadu dla Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Rozmawiamy przed aulą Senatu, kilka chwil po zakończeniu sesji kongresu Ruchu „Europa Christi”. Ksiądz Kardynał przyniósł tu dzisiaj ogromną porcję nadziei...

KARD. GERHARD LUDWIG MüLLER: – „Niedziela” niesie tę nadzieję.

– Czy jest nadzieja dla Europy?

– Napisałem kiedyś taką książkę – jest przetłumaczona na język polski – o nadziei. Nadzieja to cnota, która pozwala nam patrzeć i widzieć ponad to, co nas ogranicza. Mamy tendencję, by pytać, jak wypełnić nasze życie w perspektywie wartości, moralności, a jako chrześcijanie jesteśmy przekonani, że Chrystus wydobywa nas z ograniczeń, ponieważ wybawia nas przez swoje zwycięstwo spod władzy śmierci, beznadziei, desperacji – stąd ten powszechny wymiar nadziei, która rozświetla nasze życie.

– Księże Kardynale, pomówmy o naszej konferencji, która tu się dziś odbyła, o Europie. Czy, zdaniem Księdza Kardynała, chrześcijaństwo, ludzie wiary mogą dziś jeszcze skutecznie coś Europie zaproponować? Europejczycy w dużej mierze wydają się coraz mniej zainteresowani taką propozycją.

– Nie ma alternatywy dla chrześcijaństwa. Alternatywą są destrukcja i samounicestwienie. Widzieliśmy to po rewolucji francuskiej w postaci jakobinizmu, który zniszczył 200 tys. niewinnych istnień ludzkich, także narodowy socjalizm, komunizm, imperializm czy kolonializm w swoich najróżniejszych wcieleniach potwierdzają zasadę, że tam, gdzie człowiek straci Boga, tam wszystko jest dozwolone – parafrazując to, co powiedział już wielki pisarz Fiodor Dostojewski, którego słowa – a wypowiedział je, zanim wiele z tych sytuacji się sprawdziło – dają dowód tej prawdzie, którą historia ostatnich 200-300 lat boleśnie zweryfikowała. Stąd tendencje, z którymi się spotykamy w dzisiejszych instytucjach europejskich, w postaci ideologii marksistowskiej w wersji soft, które nie prowadzą nas do niczego dobrego. Widać to w nasilających się zjawiskach typu samobójstwa, narkomania, alkoholizm, w rzeszach ludzi bez nadziei, żyjących w poczuciu samotności, w zniszczonych bądź poważnie naruszonych relacjach międzypokoleniowych, co jest znakiem panoszącego się egoizmu. I tu jawi się celowość życia, która wyłania się z chrześcijaństwa: jest w nią wpisana miłość. Nie ma więc sensownej, pozytywnej alternatywy dla Europy. Może ona powrócić do pogaństwa, ale to w gruncie rzeczy oznaczałoby jej śmierć.

– No właśnie – baza ideologiczna, na którą Ksiądz Kardynał zwrócił uwagę. Pomówmy o korzeniach niechęci czy wręcz nienawiści do chrześcijaństwa, która rozlewa się w co najmniej niektórych obszarach struktur decyzyjnych kształtujących współczesną Europę. Wyjdźmy od człowieka – osoby, która staje na rozdrożu: przyjąć czy odrzucić Chrystusa? Może być wiele korzeni na poziomie ogólnym, czy jednak nie ma jakiejś wspólnej przyczyny? Być może, idąc za myślą Jana Pawła II, znów powinniśmy zwrócić uwagę na jakiś zakorzeniony błąd antropologiczny, na coś, co w podstawowej warstwie relacji człowieka do Boga zakłóca nasz stosunek do Chrystusa...

– Zdecydowanie należy wskazać na ateistyczny materializm czy narodowy socjalizm, które przyjmują inną atrakcyjną formę pod płaszczykiem konsumpcjonizmu. Nadzieja, której ulega człowiek, że dzięki zdobyciu i używaniu dóbr materialnych może osiągnąć szczęście, jest złudna. Taka postawa rodzi nienawiść, zaburza zdrowe stosunki między ludźmi, na bazie ekonomii, kapitału. Przykład – ludzie nie widzą potrzeby świętowania niedzieli. Wybierają sztuczne niebo, paradiso, które nie może funkcjonować, bo człowiek jest bytem obdarzonym duchowością, intelektem, moralnością, więc potrzebuje czegoś więcej niż materia, ma potrzeby duchowe, potrzebuje nadziei, która przeniesie go poza granice śmierci, poza ograniczenia jego życia. Nie wystarczą praca, potomstwo, relacje małżeńskie, rodzina. Tak, to są wartości, które coś znaczą jedynie na płaszczyźnie relacji do Boga, miłości Stwórcy. I to jest przyszłość. Nie możemy jej szukać w sztucznie tworzonym za pomocą konsumpcjonizmu niebie. Ten trend rodzi bardzo wiele negatywnych rezultatów.

– No właśnie, żyjemy w cieniu banków, które wypierają nam kościoły. Pieniądz, który zastępuje nam Boga i stwarza idealny, wymarzony świat... Rządzi nim ekonomia, która – poczynając od Thomasa Hobbesa – jest bardzo racjonalna. Jeśli spojrzymy na współczesne tendencje – czy możliwy jest powrót ekonomii do przyjaźni z etyką?

– Cóż, ekonomia jest potrzebna, ale nie wystarczy. Sensem życia człowieka nie jest pieniądz. Człowiek nie żyje dla pieniądza, by być sługą banków. Ekonomia powinna służyć człowiekowi. Dla nas symboliczne znaczenie mają katedry, kościoły, które otwierają nam szerokie nadprzyrodzone horyzonty. Kościół dał znakomitą odpowiedź kapitalizmowi, industrializmowi czy globalizacji dzięki swojej doktrynie społecznej, formułując trzy podstawowe zasady: pomocniczości, solidarności oraz dobra wspólnego. Należy uznać i uszanować fakt, że człowiek jest osobą, i chronić jego wrodzoną godność. Warto podkreślić społeczny wymiar człowieka i w tym kontekście zasadę solidarności. To są podstawowe zasady, na których powinien się opierać porządek społeczny z myślą o świecie przyszłości, a więc postawienie w centrum człowieka w jego wymiarze duchowym, nie zaś jego dehumanizację, która jest zawsze wynikiem porządku opartego na ideologii ateistycznej. W oparciu o to należy zatem stawiać na wzrost i rozwój człowieka. W przeciwnym razie wszystko kończy się gułagiem bądź obozami koncentracyjnymi, które stanowią prawdziwe katedry antyhumanizmu ateistycznego.

– Społeczeństwo tworzą ludzie, Europę chrześcijańską dzisiaj tworzą ochrzczeni. Jak wytłumaczyć, że to właśnie ludzie związani chrztem promują dziś antywartości, głosują – jako politycy – za aborcją, gender czy eutanazją? Skąd ten paradoks?

– Cóż, członkowie partii chadeckich, którzy tak się zachowują, niszczą fundamenty, na których zbudowane są ich partie. W krajach, w których politycy zachowują się w ten sposób, jest tylko kwestią czasu, kiedy w końcu przegrają. Nie da się pójść na tego rodzaju kompromisy. Owszem, oni często się boją, by nie być zbyt konserwatywni, ale to fałszywy dylemat. Ten pozorny konflikt między modernizmem a konserwatyzmem rozgrywa się na poziomie języka, często bardzo ofensywnego, ale to często przykrywka, zabieg, który ma na celu onieśmielenie przeciwnika, pozbawienie jego argumentów siły oddziaływania, bo gdy ktoś jest określany mianem konserwatysty, brzmi to bardzo pejoratywnie, więc ludzie, którzy odznaczają się pewnym poczuciem przyzwoitości, moralności, są zmuszani do rezygnacji ze swoich postaw na rzecz pozornego postępu. Dlatego trzeba odejść od logiki przeciwieństw. Chrześcijaństwo wobec dominujących ideologii nie jest jakąś antyideologią, ono uwalnia człowieka od absolutyzowania pozycji politycznych, ideologicznych. Także, niestety, w Kościele nie brak takich, którzy nie rozumieją, nie są w stanie zrozumieć istniejącej sytuacji, co sprawia, że niektórzy biskupi występują przeciw konserwatystom w Kościele. Ale Kościół nie może spełnić swojej misji, jeżeli wpadnie w tę pułapkę.

– Oczywiście, chodzi tu o język, jasność pojęć, którymi Kościół powinien się posługiwać w swoim przekazie. Ale nie tylko. Niektórzy świeccy zarzucają nam, księżom, że ich opuściliśmy na polu wielu batalii, które muszą podejmować w życiu publicznym. Zwłaszcza po soborze, gdy przyszedł czas na świeckich, a oni mówią: Wystawiliście nas w pierwszej linii, a sami się wycofujecie, nie czujemy waszego wsparcia. Chodzi tu głównie o chrześcijańskich polityków, ale nie tylko.

– Jezus nie powołał Apostołów do spokojnego życia, by wygodnie prowadzili swoją misję w zaciszu pałaców. Biskupi są od tego, by wchodzili między unoszący się kurz miast i dróg, by uczestniczyli w bataliach publicznych, by stawali w obronie Prawdy. Jezus przed Piłatem nie wszedł w jakieś fałszywe dyskusje. Dał świadectwo Prawdzie przed Piłatem, Herodem, bo oni nie byli nawet taką dyskusją zainteresowani w sprawowaniu swej władzy. Czasem nie ma sensu prowadzić dyskusji, bo ludzie władzy mają swoje własne interesy, od których nie odstąpią. Jezus w takim momencie jasno mówi: jestem po to, by dać świadectwo Prawdzie. To ja jestem Prawdą i każdy, kto jest z Prawdy, słucha mego głosu, staje się świadkiem tej Prawdy. Dzisiaj mamy szczególną potrzebę biskupów odważnych, inteligentnych, zdolnych, także dających osobiste świadectwo, by sprostać temu zadaniu. Nie wszyscy jesteśmy święci, mamy swoje słabości, co nas skłania do pokory i do nieustannej modlitwy o przebaczenie, ale to nie powinno w nas osłabiać apostolskiego zapału, odwagi i szczególnego misyjnego ducha świadczenia o Jezusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Stąd też mam nadzieję, że po smutnych wydarzeniach w Stanach Zjednoczonych Papież mianuje odpowiednich biskupów, nie zaś przypochlebców.

– Wróćmy do Polski, o której Ksiądz Kardynał wypowiedział dziś tak wiele pięknych słów. Mówił Eminencja o naszym uczestnictwie w życiu Europy, ale poruszył też temat pewnych zagrożeń dotyczących życia religijnego i życia Kościoła w Polsce. Gdzie tkwią te najważniejsze zagrożenia, przed którymi powinniśmy się ustrzec?

– Polacy katolicy w Kościele, ale także działający w sferze publicznej, na miejscu czy na arenie europejskiej, nie powinni popadać w żaden kompleks niższości. Wielu ludzi w Europie Zachodniej, którzy w ogóle nie walczyli o wolność, czuje się natomiast niczym posiadacze, monopoliści demokracji – inni są względem nich jak niedojrzałe dzieci, które wciąż do czegoś muszą dorastać. Ale taka postawa jest oparta na fałszu, kłamstwie. Polacy są tym narodem w Europie, który najbardziej walczył i cierpiał za demokrację i wolność, za te wartości, na których demokracja jest zbudowana. Dotyczy to rządu, który miałby legitymację społeczną, parlamentu działającego w oparciu o zasadę dobra wspólnego. Ci krytycy Polski pochodzą z Europy Zachodniej, z tych krajów, które w latach 1939-45 zdradziły Polskę, wydając najpierw ją w ręce hitlerowskich Niemiec, a potem stalinowskiej Rosji. Oni wszyscy powinni siedzieć cicho, by nauczyć się właśnie od Polski, jak bronić godności narodu. Inspiracją dla nich powinna być postawa Polaków podczas Powstania Warszawskiego, gdy mimo braku jasnych prognoz politycznych i militarnych, mimo ogromnej przewagi sił nazistowskiej armii nad Armią Krajową Polacy wystąpili w obronie godności swojego narodu i ojczyzny, godności człowieka; walczyli z tyranem w obronie najważniejszych wartości. Tego powinna się nauczyć Europa od Polski, że demokracja nie spada z nieba, ale jest wartością, którą trzeba budować i o nią walczyć. Tym bardziej że dziś nie mamy żadnej gwarancji, iż demokracja w Europie się utrzyma. O nią trzeba się troszczyć, by obronić ją przed totalitaryzmem zagrażającym jej ze strony grup ideologicznych, które roszczą sobie prawo, by wiedzieć i wybierać lepiej niż ludzie i narody, które uważają, że wiedzą lepiej, co dla ludzi jest dobre, a co nie. Chcą doprowadzić do nowej dyktatury opartej na ich ułomnym myśleniu.

– I to jest realne niebezpieczeństwo, przed którym stoimy. O jakiej Europie Ksiądz Kardynał marzy? Jaka może i powinna być?

– To Europa, której pragnęli wielcy mężowie tacy jak Konrad Adenauer, Robert Schuman, Alcide de Gasperi. Mamy dziś Europę, która się jednoczy, to kontynent bez granic. Mamy wiele rodzin mieszanych, które połączyły przedstawicieli różnych narodów – rodzin szczęśliwych. Mamy rodziny, społeczności, w których młodzi ludzie uczą się języków, by móc się poruszać bez barier. Następuje wymiana naukowa dzięki kontaktom międzyuczelnianym. To wszystko jest piękne. Ale w tej Europie trzeba szanować własną kulturę i nie można jednoczyć kontynentu na bazie uniformizmu. Bogactwem Europy jest szacunek dla jej różnorodności kulturowej, historycznej i narodowej. Musimy pamiętać o innych uwarunkowaniach mentalnościowych niektórych państw tradycyjnie ekspansywnych, jak np. Francja czy Anglia, ale i o tych, które często stawały się ofiarami działań kraju silniejszego i nieuczciwego, jak Polska, Czechy czy wiele mniejszych państw. Trzeba więc pamiętać o tych zależnościach i dynamikach, by budować jedność i tego, co dobre, uczyć się od siebie nawzajem. To jest, w moim przekonaniu, przyszłość. W żadnym wypadku natomiast nie ma przyszłości narzucanie komuś jakiejś ideologii. Podobnie forsowanie absurdalnych idei w przestrzeni tzw. praw człowieka, do których niektórzy na siłę pragną zaliczyć np. prawo do aborcji. To absurd.

– A zatem, Księże Kardynale, podsumowując w dwóch słowach – Europa Christi?

– Tak, Europa wartości, ale w jej centrum zdecydowanie stoi Osoba. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa. On jest fundamentem, szczytem i centrum Europy.

– W imieniu wszystkich Czytelników Tygodnika Katolickiego „Niedziela” z całego serca dziękuję za to spotkanie.

– Bóg zapłać!

Tagi:
wywiad kardynał

Reklama

Kard. Z. Grocholewski kończy 80 lat

2019-10-11 08:27

kg (KAI) / Watykan

W piątek 11 października 80 lat kończy polski emerytowany kardynał kurialny Zenon Grocholewski, tracąc tym samym prawo udziału w przyszłym konklawe. Z tą chwilą liczba purpuratów-elektorów wynosi 126, a tych, którzy osiągnęli lub przekroczyli 80. rok życia, będzie odtąd 98.

Episkopat.pl
Kard. Zenon Grocholewski

Przyszły kardynał urodził się 11 października 1939 r. w Bródkach, w woj. poznańskim jako trzecie z czwórki dzieci Stanisława i Józefy (z d. Stawińskiej) Grocholewskich. Święcenia kapłańskie przyjął 27 maja 1963 w Poznaniu, po czym przez 3 lata pracował w poznańskiej parafii Chrystusa Króla. W 1966 jako młody kapłan wyjechał do Rzymu na studia prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Za wysoko oceniony licencjat otrzymał wówczas złoty medal tej uczelni, po czym w 1972 nagrodzono go podobnym złotym medalem, tyle że papieskim, za doktorat tamże.

W okresie studiów rzymskich wyjeżdżał na kursy językowe do Niemiec i Francji i tam okresowo udzielał się także duszpastersko w miejscowych parafiach.

Od października 1972 do 1999 pracował w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej, początkowo jako notariusz, w latach 1977-80 – jako pełniący obowiązki kanclerza, 1980-82 – kanclerz i w końcu od 5 października 1998 był prefektem. Łączyło się z tym stanowisko przewodniczącego Sądu Kasacyjnego Państwa Miasta Watykanu. Oba te urzędy piastował do 15 listopada 1999, gdy św. Jan Paweł II powołał go na prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego, co oznaczało automatycznie także godność wielkiego kanclerza Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego a także Papieskich Instytutów: Biblijnego, Muzyki Sakralnej, Archeologii Chrześcijańskiej oraz Studiów Arabskich i Islamskich.

Wcześniej, bo 21 grudnia 1982 papież mianował go biskupem tytularnym, po czym osobiście udzielił mu sakry 6 stycznia następnego roku w bazylice św. Piotra w Watykanie. 16 grudnia 1991 papież wyniósł go do godności arcybiskupa. Równolegle do swych obowiązków kurialnych prowadził też zajęcia dydaktyczne na Uniwersytetach Gregoriańskim i Laterańskim oraz na Studium Rotalnym.

Był postulatorem spraw beatyufikacyjnych bł. Edmunda Bojanowskiego i bł. Sancji Szymkowiak.

Na konsystorzu 21 lutego 1999 Ojciec Święty włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego.

Jako biskup, arcybiskup i kardynał Zenon Grocholewski brał udział w wielu ważnych wydarzeniach kościelnych z Synodami Biskupów na czele oraz reprezentował Ojca Świętego na lokalnych uroczystościach rocznicowych w ponad 20 krajach, m.in. w Polsce, na Filipinach, w Słowacji, na Białorusi, w Ameryce Północnej i Południowej i w wielu innych. W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych uczestniczył też w pracach nad nowym Kodeksem Prawa Kanonicznego i nad reformą Kurii Rzymskiej.

Wziął udział w dwóch posiedzeniach konklawe: w dniach 18-19 kwietnia 2005, które wybrało Benedykta XVI i 12-13 marca 2013, które dało Kościołowi papieża Franciszka. Ten drugi powołał 21 stycznia 2015 polskiego purpurata kurialnego w skład Kolegium ds. rozpatrywania podań składanych do Kongregacji Nauki Wiary.

31 marca 2015 kard. Grocholewski ustąpił ze stanowiska prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego.

Polski purpurat jest autorem ponad 550 publikacji w 12 językach, m.in. głównych światowych, włoskim, łacińskim, polskim i kilku innych słowiańskich, a nawet po holendersku i maltańsku. W większości są to prace naukowe, zwłaszcza z prawa kanonicznego procesowego i małżeńskiego. Miał szczególne zasługi w odnowieniu prawa kanonicznego oraz praktyki sądów kościelnych w krajach postkomunistycznych.

Otrzymał wiele tytułów honorowych: obywatelstw i członkostw, został m.in. honorowym obywatelem miast Trenton i Princeton w USA, Agropoli we Włoszech czy Levoča w Słowacji. W 1998 ówczesna Akademia Teologii Katolickiej w Warszawie (dziś Uniwersytet Stefana Wyszyńskiego) nadała mu godność doktora honoris causa, a 24 października następnego roku uczynił to Katolicki Uniwersytet Lubelski. Podobne wyróżnienia nadały mu też m.in. uczelnie w Pasawie (Niemcy), w Glasgow, Bratysławie, Buenos Aires, Tajpei (Tajwan) i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Obecnie Kolegium Kardynalskie liczy 224 członków, w tym 98 nieelektorów, z których 51 mianował św. Jan Paweł II, 30 – Benedykt XVI i 17 – Franciszka; a wśród 126 purpuratów, mających prawa wyborcze, 18 powołał do Kolegium Kardynalskiego Papież-Polak, 41 – jego następca i 67 – Franciszek.

Trzema najstarszymi wiekowo kardynałami są obecnie Francuz Albert Vanhoye SI (ur. 24 VII 1923), Polak Henryk R. Gulbinowicz (17 X 1923) i Słowak Jozef Tomko (11 III 1924), a trzema najmłodszymi – Środkowoafrykańczyk Dieudonné Nzapalainga (ur. 14 III 1967), Portugalczyk José Tolentino Calaça de Mendonça (15 XII 1965) i Polak Konrad Krajewski (25 XI 1963). Najdłuższy staż w Kolegium mają obecnie trzej kardynałowie: Michael Michai Kitbunchu z Tajlandii, Alexandre do Nascimento z Angoli i Thomas Stafford Williams z Nowej Zelandii, kreowani 2 lutego 1983. Ponadto należy pamiętać, że Benedykta XVI mianował kardynałem św. Paweł VI dnia 27 VI 1977 a Franciszka – św. Jan Paweł II w dniu 21 II 2001.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 r.

2019-12-08 18:55

lk / Gdańsk (KAI)

Publicysta i dziennikarz, zaangażowany w działalność charytatywną Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę 8 grudnia swój start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Na spotkaniu programowym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zaprezentował najważniejsze postulaty swojego programu politycznego. - Chcę Polski tak solidarnej, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej - mówił.

Magdalena Pijewska/Niedziela

"Coś się kończy, więc coś się zaczyna" - tak Hołownia zapowiadał od kilku dni w mediach społecznościowych swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. W niedzielę popołudniu na spotkaniu pod nazwą "Dlaczego i po co?" wyjaśnił, jakie są jego polityczne plany.

Na początku spotkania zaprezentowano badania, wedle których aż 73 proc. Polaków uważa, że prezydent naszego kraju nie musi być związany z żadną partią polityczną. Tę tezę sam Hołownia rozwinął później w swoim przemówieniu.

Na wstępie wyjaśnił, że swą decyzję ogłasza w Gdańsku, gdyż jest to miasto, w którym bardzo dobrze jest zaczynać nową rzeczywistość. Jest to jednak też miasto, w którym niemal rok temu zginął tragicznie ugodzony nożem prezydent Paweł Adamowicz, a jego śmierć - do której nawiązał Hołownia - wstrząsnęła całą Polską. - To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej - mówił dziennikarz, nawiązując także do głębokiego podziału, jaki dotknął polskie społeczeństwo po katastrofie smoleńskiej w 2010.

Hołownia stwierdził, że te wydarzenia sprawiły, iż Polska zaczęła tracić swoje wewnętrzne fundamenty, tworzące wspólnotę całego narodu. - W szoku jednak nie można nigdy pozostać. Jeżeli zło ma zwyciężyć z dobrem, to musi być odskocznią do czynienia dobra, a nie miejscem, w którym się zostaje - stwierdził.

"Na co mam czekać? Co jeszcze musi się stać, żebym porzucił wygodną kanapę recenzenta rzeczywistości?" - pytał Hołownia retorycznie i dodał, że chce swojej córce i jej pokoleniu zostawić coś więcej niż tylko dziennikarski dorobek lub złudną popularność w mediach społecznościowych.

Jak powiedział, współczesny świat jest przestrzenią wielkich możliwości, w tym tych, jakie dają nowe technologie, ale też miejscem zagrożonym przez zanieczyszczenie klimatu oraz wielkie podziały społeczne - niezrozumiały konsumpcjonizm z jednej strony, a dotkliwy głód z drugiej strony.

Polska rzeczywistość z kolei zdominowana jest według niego przez spory, które dotarły już do wielu środowisk, a nawet rodzin. Sporów tych nie równoważy dobrobyt czy lepsza ściągalność podatków, którą chwalą się rządzący. Hołownia nazwał to ironicznie "polską szkołą kompromisu" i z ubolewaniem stwierdził, że ów kompromis jest traktowany niemalże pogardliwie, jako kapitulacja z podtrzymywania własnych argumentów.

"Dlaczego nie możemy być różni, ale równi, a nie lepsi i gorsi?" - pytał. - W Polsce, choć kalendarz pokazuje coś innego, nie skończyły się jeszcze lata 90. XX wieku z ich niekończącymi się sporami o wszystko, z uprawianiem polityki siekierą - dodał.

Od dwudziestu lat mamy wiek XXI, w którym problemy powinno się rozwiązywać nie siekierą, a skalpelem - mówił. Jego zdaniem, dziś jest czas nowych wyzwań i nowych pokoleń, które bardzo często nie chodzą na wybory. - Dlaczego nie chodzą? Bo partie - zajęte tym, kto będzie przewodniczącym - mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co dla nich najważniejsze: jaki świat zostawi im nasze pokolenie? - kontynuował Hołownia.

Dziennikarz przedstawił następnie swoje postulaty. Stwierdził, że chce "Polski solidarnej, która jest tak silna, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej". To kraj, który "bardziej niż o ławeczki niepodległości i strzelnice w każdym powiecie dba o 14 mln wykluczonych komunikacyjnie Polaków".

W jego postulatach znalazła się także troska o dzieci wykluczone z dostępu do opieki psychiatrycznej, osoby w kryzysie bezdomności czy o "transseksualną dziewczynę, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, bo czuła się zaszczuta przez naszą wspólnotę".

Hołownia powiedział, że chce Polski, w której "każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutków dla powietrza, dla wody, dla Ziemi, bo bez nich wyborca PiS czy PO, katolik czy ateista, kończy tak samo".

Polska w jego programie wyborczym jest też aktywna obywatelsko oraz silna w strukturach samorządowych, na które nie czyha centralny rząd. Ma to być Polska "rozmawiająca, a nie przemawiająca", także w kontekście polityki zagranicznej.

Zdaniem dziennikarza, trzeba dążyć do tego, by Polska była zakorzeniona w europejskiej wspólnocie, mającej dobre relacje z USA, ale też zauważającej swoich sąsiadów, także tych mniejszych.

Hołownia opowiedział się także za takim modelem państwa, w którym głównego tonu nie nadają partie polityczne wyciągające ręce po to, co wspólne: spółki skarbu państwa, media publiczne, samorządy, sądy oraz "po historię i po Kościół".

"Mówię to jako katolik: trzeba dziś przeprowadzić w Polsce, dla dobra tej Polski i tego Kościoła, przyjazny rozdział Kościoła od państwa" - powiedział. - I wiem, bo widzę to od lat na własne oczy, że tego wszystkiego nie będzie w stanie zrobić nikt, kto wywodzi się z partii. Nie może uzdrowić tego chorego systemu ktoś, kto jest jego częścią - tłumaczył Hołownia.

- System się zawiesił. Żeby się odwiesił, w maju 2020 r. musimy w nim zamontować niepartyjny bezpiecznik - dodał.

Jego zdaniem, prezydent w polskim systemie ustrojowym nie jest "stróżem żyrandola", jak ów urząd nieraz pogardliwie określano. Ma, w opinii Hołowni, całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, aby być gwarantem tego, że w Polsce znajdzie się miejsce zarówno dla wyborców PiS, PO, PSL, Konfederacji i innych partii. Chodzi o to, by żyć w takiej Polsce, w której "ludzie nie zgadzają się ze sobą koniecznie, ale taką, w której - mimo, że się nie zgadzają - umieją się lubić i szanować".

Ma to być Polska, w której ważne święta jednoczą, a nie dzielą; taka, w której "tym, czym powinien zajmować się spowiednik, nie zajmuje się minister", wreszcie taka, w której "zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi" - To mało? - zapytał Hołownia.

Swoje programowe przemówienie zakończył przypomnieniem, że w maju przyszłego roku Polacy wybiorą nowego prezydenta oraz deklaracją skierowaną do uczestników spotkania w Gdańsku: "Chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Chcę, żebyście mi powierzyli funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty. Nie wesprą mnie partyjne przelewy i wielki biznes, nie potrzebuję ich, bo mam was. I to wam przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, która jest w naszym zasięgu: Polsce solidarnej, Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej".

Szymona Hołownię już uwzględniono w najnowszym sondażu zaufania przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie portalu Onet.pl. Z badań przeprowadzonych 6-7 grudnia wynika, że dziennikarz cieszy się zaufaniem 20,2 proc. badanych, z czego 8,1 proc deklaruje, że zdecydowanie mu ufa. Jednocześnie, aż 46,1 proc. badanych zaznaczyło, że nie zna jego nazwiska. Hołownia pozostaje obojętny dla 20,3 proc. badanych.

Liderem sondażu jest prezydent Andrzej Duda, któremu ufa ponad 45 proc. badanych.

Szymon Hołownia ma 43 lata. Jest publicystą i pisarzem. Pracował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku Polska", tygodniku "Ozon" i "Rzeczpospolitej". Jest stałym felietonistą "Tygodnika Powszechnego". W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym stacji telewizyjnej Religia.tv. W TVN prowadził etyczny talk-show "Między sklepami" (2007-2010) a wraz z Marcinem Prokopem współprowadził m.in. program "Mam talent!" (2008–2019).

Dwa razy został laureatem nagrody Grand Press: w kategorii "Wywiad" za rozmowę z teologiem ks. prof. Jerzym Szymikiem i w kategorii "Dziennikarstwo specjalistyczne" za wywiad z etykiem i filozofem dr. Kazimierzem Szałatą. Jest też laureatem Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka.

Dwukrotnie przebywał w nowicjacie zakonu dominikanów. Ma na swoim koncie liczne publikacje dotyczące chrześcijaństwa i jego codziennego praktykowania, m.in. "Kościół dla średnio zaawansowanych", "Tabletki z krzyżykiem" czy "Bóg, kasa i rock'n'roll" (wspólnie z M. Prokopem).

Jest od lat zaangażowany jest w działalność pomocową jako założyciel Fundacji Dobra Fabryka, której celem statutowym jest wspieranie osób z biedniejszych regionów świata, a także Fundacji Kasisi, która opiekuje się Domem Dziecka prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Zambii.

Szymon Hołownia jest żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, zawodowym oficerem Wojska Polskiego i pilotką myśliwca MiG-29, mają jedną córkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wysłannik ONZ u papieża: jak chronić miejsca kultu religijnego?

2019-12-09 21:09

pb / Watykan (KAI)

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji Miguela Angela Moratinosa, wysokiego przedstawiciela Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. przymierza cywilizacji. Przedstawił on przyjęty we wrześniu plan działań ONZ w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego. Audiencja trwała 40 minut.

Włodzimierz Rędzioch

Były minister spraw zagranicznych Hiszpanii poinformował po spotkaniu, że rozmawiał z papieżem także o Dokumencie nt. Ludzkiego Braterstwa, podpisanym przez Franciszka w lutym w Abu Zabi wraz z wielkim imamem kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmedem al-Tayebem. Moratinos zauważył, że dokument ten i wyrażone w nim uniwersalne wartości zostały uwzględnione we wspomnianym planie ONZ.

Plan działań w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego przedstawił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres 12 września. Przemawiając w siedzibie organizacji nazwał go „ważnym krokiem w walce z nienawiścią i przemocą w świecie”.

- Nasz świat stawia czoła wzrostowi antysemityzmu, nienawiści antymuzułmańskiej, atakom na chrześcijan i nietolerancji wobec innych grup religijnych. Tylko w ostatnich miesiącach zabito żydów w synagogach, muzułmanów w meczetach, chrześcijan w czasie modlitwy - podkreślił Guterres przedstawiając plan wypracowany na jego prośbę przez Moratinosa po masakrze w meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, synagodze w Pittsburghu w USA i kościołach katolickich w Sri Lance.

Według sekretarza generalnego ONZ, „miejsca kultu religijnego są ważnymi symbolami w naszej zbiorowej świadomości”. - Kiedy ludzie są atakowani z powodu swej religii lub swoich przekonań, całe społeczeństwo zostaje osłabione. Miejsca kultu na całym świecie powinny stanowić spokojną przystań, sprzyjającą refleksji i pokojowi, a nie miejscami przelewu krwi i terroru. Ludzie na całym świecie powinni móc wyznawać i praktykować swą wiarę w pokoju - zaznaczył Guterres.

Plan działań, który w zamyśle Guterresa ma dopełnić przedstawiony w czerwcu br. plan walki z mową nienawiści, zawiera rekomendacje, mające pomóc państwom w ich wysiłkach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa miejscom kultu, a także zalecenia dla ONZ, zwierzchników religijnych, społeczeństwa obywatelskiego i dostawców internetu.

Jedną z propozycji jest rozpoczęcie przez ONZ światowej kampanii medialnej, wspierającej wzajemny szacunek i zrozumienie, a także stworzenie „kartografii miejsc kultu religijnego na całym świecie, aby uzyskać interaktywne narzędzie internetowe umożliwiające ukazanie powszechności miejsc kultu i przyczyniające się do wspierania szacunku i zrozumienia ich głębokiego znaczenia dla poszczególnych osób i wspólnot na wszystkich kontynentach.

Ze swej strony Moratinos oświadczył wówczas, że „sukces planu zależeć będzie od jego wprowadzania w życie i trwałego zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron, a szczególnie państw członkowskich ONZ, w aktywne działania na rzecz ochrony miejsc kultu”. Dodał, że plan działań zostanie dopełniony przez światowy program ochrony tzw. celów miękkich, w tym miejsc kultu, przed zagrożeniem terrorystycznym. Wypracowany on zostanie przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Walki z Terroryzmem. Będzie miał on na celu „wzrost zdolności łagodzenia [zagrożenia], zarządzania kryzysowego i planowania środków nadzwyczajnych przez państwa członkowskie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem