Reklama

Niedziela Przemyska

Nie można przegapić takiej szansy!

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – Panie Doktorze, chciałbym zacząć od uwrażliwienia naszych Czytelników na problem chorób szpiku kostnego. Media szeroko mówią o atakujących nas nowotworach i o tym, że zachorowania zdarzają się coraz częściej. Jak jest w rzeczywistości z zachorowalnością na nowotwory krwi w naszym kraju?

KRZYSZTOF POPŁAWSKI: – Długość życia naszego społeczeństwa generalnie wydłuża się, ale z drugiej strony mamy coraz więcej czynników kancerogennych, rakotwórczych w naszym środowisku. Są to tworzywa sztuczne, pierwiastki promieniotwórcze, różne związki, które kiedyś, kilkaset lat temu, w ogóle nie występowały w otoczeniu człowieka. W związku z tym zachorowalność na nowotwory powoli rośnie. Na szczęście postęp diagnostyczny powoduje, że coraz szybciej wykrywamy choroby nowotworowe. Np. dość wcześnie wykryty rak jelita grubego, zazwyczaj, przy typowej lokalizacji, rokuje dobrze. Jednak w przypadku chorób krwi, głównie białaczki, na razie jedyną dobrą metodą leczenia jest przeszczep szpiku kostnego.

– Na czym polega trudność w znalezieniu odpowiedniego szpiku, który mógłby zostać przeszczepiony i pomóc danemu pacjentowi?

– Musi być on idealnie dopasowany, co oznacza, że musi wystąpić zgodność antygenów znajdujących się na komórkach krwi. Aby dopasować dawcę do biorcy, potrzebnych jest przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy dawców zarejestrowanych w bazie szpiku kostnego. Oczywiście im więcej tym lepiej. Rejestr niemiecki liczy już kilka milionów osób, rejestr polski przekracza milion potencjalnych dawców, ale mimo to jeszcze zdarzają się przypadki, że nie możemy pacjentowi dobrać dawcy na terenie Polski. Jeśli dawca znajduje się gdzieś na świecie, to niestety powoduje wydłużenie czasu od pobrania szpiku kostnego do podania go biorcy. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy dla danego pacjenta wynosi średnio 1:480, czyli trzeba przebadać ok. 480 ludzi, żeby znaleźć dawcę dla jednego chorego.
Ja także jestem zarejestrowany w banku potencjalnych dawców szpiku i w każdej chwili mogę otrzymać telefon, że jest biorca i pytanie czy podtrzymuję swoją zgodę, czy przyjadę na oddanie szpiku. Jestem na to gotowy i jeżeli dostanę takie wezwanie, natychmiast rzucę wszystko i pojadę, żeby oddać szpik. Do tej pory jednak nie dostałem takiego wezwania i możliwe, że do końca życia go nie dostanę.

Reklama

– Czy takie akcje rejestracji potencjalnych dawców szpiku uratowały życie wielu osobom?

– Z pewnością tak. Sam poznałem kilka osób, którym przeszczep szpiku uratował życie, głównie przy okazji akcji, które organizowaliśmy z różnymi fundacjami. Ci ludzie otrzymali nowe życie i bardzo, bardzo to cenią. To musi być również wspaniałe uczucie być dawcą szpiku, bo jest podobne do uczucia towarzyszącego narodzinom dziecka – daliśmy komuś życie, ktoś istnieje tylko i wyłącznie dzięki nam, bo mógł się już nie znaleźć inny dawca, który mógłby mu pomóc.

– Jak Pan ocenia pierwszą akcję, która została przeprowadzona w Przemyślu? Ja sam spotkałem kilku ludzi, którzy bardzo się tym przejęli i z całą determinacją chcieli oddać próbki swojej krwi do badania.

– Pierwsza akcja była bardzo udana, bo zarejestrowaliśmy ponad 500 dawców, z czego jedna piąta to byli klerycy z naszego seminarium, którzy stawili się licznie i bardzo chętnie, bo cieszyli się, że mogą wziąć w tym udział. To była jedna z największych akcji w kraju, ponieważ takie akcje, w których jest powyżej 200 zarejestrowanych, uważa się za bardzo udane, a my mieliśmy ok. 500, więc był to wynik spektakularny. W najbliższym czasie, 27 marca, organizujemy kolejną akcję. Teraz już takiej liczby osób raczej się nie spodziewamy, chociaż na pewno stawią się znowu alumni seminarium, a jeżeli dodatkowo dopisze frekwencja ze strony szkół, to również może być 300, 400 osób, czyli bardzo dużo.

– Czy mógłby Pan rozwiać niepokoje, które, być może, wiążą się z podjęciem decyzji o zarejestrowaniu się w banku dawców? Nasi Czytelnicy mogą się obawiać, że pobranie szpiku kostnego będzie bardzo bolesne lub że okaże się szkodliwe dla ich zdrowia.

– Szpik kostny jest takim rodzajem komórek człowieka, które mają fantastyczne możliwości rozwoju i podziału, więc to, co zostanie pobrane od dawcy, w ciągu kilku dni zostanie uzupełnione przez organizm. Przed pobraniem szpiku kostnego dawca jedzie na dwa dni do ośrodka, w którym się pobiera szpik, i wtedy jest jeszcze raz badany, żeby upewnić się, czy nie ma żadnych przeciwwskazań do zabiegu. To zajmuje zazwyczaj jeden dzień, a następnego dnia pobiera się szpik i wieczorem można już jechać do domu z poczuciem, że zrobiło się coś naprawdę ważnego dla drugiego człowieka. Szpik kostny zazwyczaj pobiera się, nakłuwając talerz kości biodrowej. Jedyny ślad, jaki po takim zabiegu pozostaje, to mała, zupełnie niewidoczna dziurka po igle. Przy pobieraniu szpiku usypia się zazwyczaj dawcę na kilka minut, właśnie po to, żeby zapewnić mu maksymalny komfort i żeby po wybudzeniu mógł powiedzieć, że nic nie czuł, że nic go nie bolało. Pobranie szpiku kostnego nie powoduje żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych, natomiast na pewno powoduje fantastyczne uczucie, że podarowaliśmy komuś życie.

Reklama

– Już za chwilę kolejna akcja, którą Państwo organizują. Jak ona będzie wyglądała?

– Akcję zaczynamy 27 marca, o 8.00, na terenie Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu. Zapraszamy wszystkich chętnych do Sali Konferencyjnej, na pierwszym piętrze (można zapytać portiera przy głównym wejściu, jak tam trafić). Przyjedzie do nas część pracowników z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Rzeszowa, a oprócz tego będzie czterech naszych lekarzy, żeby przyspieszyć badanie dawców. Przed pobraniem próbki krwi, trzeba bowiem zebrać krótki wywiad, żeby zorientować się, czy nie ma żadnych przeciwwskazań zdrowotnych u chętnych. Postaramy się, żeby wszystko przebiegało szybko i sprawnie.

– Jak by Pan zachęcił naszych Czytelników, żeby dołączyli do grona potencjalnych dawców szpiku?

– W banku szpiku zarejestrowało się już tak wiele osób, w tym mnóstwo ludzi znanych, aktorów, muzyków, ludzi życia publicznego, że po prostu nie wypada się nawet przyznawać w towarzystwie, że samemu się jeszcze tego nie zrobiło. Jest to jedna z niewielu okazji, kiedy naprawdę niewielkim wysiłkiem z naszej strony, możemy komuś uratować życie. Nie można przegapić takiej szansy.

– Dziękujemy za rozmowę i bardzo gorąco zachęcamy naszych Czytelników do udziału w tej akcji.

2014-03-11 14:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O szczęściu, cierpieniu i złu

Niedziela toruńska 50/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

rozmowa

Archiwum ks. Marka Bałwasa

Człowiek XXI wieku jest zabiegany, zapracowany, niekiedy brakuje mu czasu, zewsząd słyszy, że w życiu liczą się zdrowie, piękna sylwetka, sukces zawodowy czy bogactwo. I tak biegnie. I szuka. I tęskni. Czego tak naprawdę pragnie? Dokąd zmierza? Czy jest szczęśliwy? W 3. niedzielę Adwentu, kiedy uroczystość Bożego Narodzenia jest tak blisko, chcemy poznać receptę na szczęście. Pytamy więc: Co jest najważniejsze w życiu? I szukamy sensu cierpienia lub zła. Nie są to łatwe sprawy. Dlatego przychodzimy na Roraty, przeżywamy rekolekcje adwentowe, patrzymy na własne życie – upadki, grzechy i powstajemy, przystępując do sakramentów pojednania i pokuty oraz Eucharystii. Stajemy w obliczu Miłości. Spostrzegamy, że obok jest bliźni bliski czy daleki, którego nie zawsze zauważamy. Czekamy na Chrystusa. Czekamy na przyjście prawdziwej Światłości. Czekamy radośnie. A ta radość wypływa z wiary, zaufania Bogu, słuchania Jego słów i wypełnienia ich. Przyjdź, Panie Jezu! „Pan blisko jest, oczekuj Go. Pan blisko jest, w Nim serca moc”.
pb

BEATA PIECZYKURA: – Czy jest recepta na szczęście?

CZYTAJ DALEJ

Do zobaczenia Andrzeju u Pana - w środę w wypadku zginął jeden z liderów Wojowników Maryi

2021-08-05 08:17

facebook.com/sanktuariumsierpc

W środę w wypadku zginął lider Wojowników Maryi Sierpc Andrzej Mosakowski - informuje parafia św. Benedykta w Sierpcu.

Jak czytamy w informacji na profilu parafii:

CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski zaprasza na 41. Pieszą Pielgrzymkę Krakowską na Jasną Górę

2021-08-05 16:36

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

Kraków

abp Marek Jędraszewski

Karol Porwich/Niedziela

Abp Marek Jędraszewski

Abp Marek Jędraszewski

Już jutro wyrusza na Jasną Górę 41. Piesza Pielgrzymka Krakowska. „Niech wspólne podążanie przed Oblicze Jasnogórskiej Pani będzie nie tylko trudem fizycznym, ale również podjętym wysiłkiem wiary” - napisał w specjalnym liście abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Hierarcha zauważył, że Naród Wybrany zmierzając do Ziemi Obiecanej, wśród trudów wędrówki doświadczył pomocy Boga. „Bóg najpierw wyzwolił go z mocy faraona, następnie obronił przed jego wojskiem i pozwolił przejść przez Morze Czerwone. Gdy zabrakło pożywienia, Bóg karmił Naród Wybrany manną” - wskazał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję