Reklama

Felietony

O co chodzi z Polską „dekretową”?

Znam prokuratora Przemysława Nowaka dziesięć lat. Zawodowo, bo jest rzecznikiem prasowym Prokuratury Krajowej teraz, ale za pierwszego rządu PO-PSL był rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, więc tematów które zahaczały o jego i moje zainteresowanie była masa. To człowiek spokojny, opanowany.

2024-09-28 08:31

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W piątek pierwszy raz widziałem prokuratora Nowaka tak zdenerwowanego. Tego dnia stanął przed kamerami i przedstawiał stanowisko swoich przełożonych dotyczące uchwały Sądu Najwyższego, które w dużym skrócie stwierdza, że podstawa, którą rząd się posłużył, żeby wbrew prawu, bo bez zgody prezydenta wymienić Prokuratora Krajowego – była nielegalna.

Najpierw – bez większego przekonania w oczach – przekonywał, że uchwała Sądu Najwyższego „nie wywołuje żadnych skutków prawnych”, powołując się na orzeczenia dwóch szczecińskich sądów niższych instancji, następnie pytany czy „Dariusz Korneluk jest dalej prokuratorem krajowym i nie zmienia dzisiejsze orzeczenie [SN] w tej sprawie nic”, powiedział bardzo interesujące słowa. – Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Osobiście widziałem dekret, w którym premier RP powołał Dariusza Korneluka, na wniosek Prokuratora Generalnego, na zastępcę Prokuratora Generalnego pierwszego, czyli Prokuratora Krajowego – stwierdził. Słowa o tyle ciekawe, że wskazujące personalnie odpowiedzialnego za to bezprawie, które dzieje się na naszych oczach i wpuszczające do obiegu publicznego hasło „dekretu”, jako mocy sprawczej władzy wykonawczej, zamiast prawa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Obywatel ma prawo czuć się zagubiony

Reklama

„Paragrafy artykuły punkty i podpunkty. Wszystkie nakazują wystrzegać się złych czynów. Aby ludzie między sobą żyli wśród spokoju I zmierzali w swoim życiu do innych wyczynów” – śpiewał Marek Grechuta i wszyscy chcielibyśmy w ten sposób postrzegać prawo. Politycy oczywiście mają prawo to prawo zmieniać, ale tylko według zgodnych z prawem reguł. Cała reszta to prawniczy, pardon-le-mot rzeczy, bełkot. Zwykły obywatel oczekuje od rządzących takich zmian w prawie, które poprawią jego los i o tej trywialnej prawdzie często zapominamy.

Abstrahując od kwestii prawnych, od legalizmu działań władzy, to co ona realnie przyniosła Polakom, oprócz chaosu? Nawet jeśli koalicja 13. grudnia uznaje reformy poprzednich rządów za wprowadzające bałagan w sądach, to czy rozwiązaniem jest dzielenie ich na trzy kategorie i pomysł „czynnego żalu”, który zresztą wykluł się na spotkaniu… grupki sędziów z premierem? Czy rozwiązaniem na realne, bądź rzekome problemy prokuratury jest jej przejęcie wbrew prawu i ze złamaniem prerogatyw prezydenta? Czy negowanie konstytucyjnych organów, takich jak Trybunał Konstytucyjny, Narodowy Bank Polski, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, czy Krajowa Rada Sądownicza – jest dobre dla poszanowania konstytucji, czy złe? Co ma sobie pomyśleć zwykły Polak, gdy codziennie słyszy od rządzących nową wersję: „działamy według prawa, tak, jak je rozumiemy”? Prawo prawem, ale „demokracja walcząca” ważniejsza? A może uzna (i ciężko będzie nie widzieć w tym pewnej logiki), że skoro prawodawca łamie prawo, to i on może i na przykład nie musi płacić podatków?

Przykłady pytań, na której odpowiedzi są co najmniej pesymistyczne można mnożyć, a rozwiązania nie widać. Gorzej: każdy kolejny ruch obozu władzy pogłębia kryzys i dziś obywatel

Reklama

nie może liczyć ani na sprawiedliwe śledztwo, ani wyrok, a kryminaliści już kombinują jak negowanie sędziów i nielegalny status nominowanych w ostatnich miesiącach prokuratorów można wykorzystać, żeby wyłgać się od konsekwencji.

W mediach społecznościowych pojawił się ciekawy głos ze strony członka zarządu i „głównego specjalisty ds. rzecznictwa i rozwoju” Fundacji im. Stefana Batorego. - Kochani, my naprawdę musimy siąść do stołu i się dogadać bo już się wszyscy zakiwali z tymi neosedziami, a będzie jeszcze gorzej. Wydarzenia z dzisiaj pokazują, że po prostu nie ma innego wyjścia – napisał Krzysztof Izdebski, bo o nim mowa, za co został zbombardowany przez tzw. Silnych Razem, jako zdrajca „sprawy”. Autor tych słów zaczął się później tłumaczyć, ale już to, że na taki komentarz sobie pozwolił, daje małą nadzieję, że po tamtej stronie, po tych kilku solidnych porażkach – zaczyna rodzić się świadomość, że tej wojny nie wygrają, a ludzie mają ich coraz bardziej dość. Mówię tu również o wyborcach nowej władzy, którzy może nie lubią PiS, może nawet nienawidzą i nigdy na tę partię nie zagłosują, ale 15 października wybrali „święty spokój”, a mają regularną zadymę. „Nie o take Polske walczyli” – parafrazując klasyka.

A może Donald Tusk świadomie idzie w totalny chaos i rozwałkę, żeby osłabić państwo jako takie, by mieć silny argument dla swojej polityki ciągłego oglądania się na „zagraniczną pomoc”. Oby to była nieprawda, a jeśli rzeczywiście taki jest jego cel – nie pozwólmy mu się ziścić.

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziecko jako pionek w brzydkiej grze

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Wielkie oburzenie wylało się na Jarosława Kaczyńskiego, bo będąc w Sejmie powiedział do 10-letniej dziewczynki, która przerwała mu wypowiedź na temat nowelizacji prawa aborcyjnego: „To nie są sprawy dla dzieci, tak że, kochana, odejdź”. Dwa miesiące temu, gdy pytanie Donaldowi Tuskowi zadało w Sejmie to samo dziecko, premier zareagował podobnie, pytając „A ty nie w szkole?”. Co prawda te sytuacje są prawie że tożsame, ale prorządowe media jak wiadomo są po to, żeby podobne sytuacje przedstawiać różnie, w zależności od tego co aktualnie się opłaca uśmiechniętej koalicji Donalda Tuska, a co nie.

Jak cynicznie całą sytuację wykorzystują sprzyjające władzy media można zobaczyć na przykładzie kilku haseł z tytułów prasowych z mediów sprzyjających władzy: 1: "Szkodliwe" słowa Kaczyńskiego do 10-latki 2: Spięcie Jarosława Kaczyńskiego z 10-latką. 3: Kaczyński odpędzał od siebie 10-letnią reporterkę. 4: Jarosław Kaczyński zrugał 11-letnią tiktokerkę
CZYTAJ DALEJ

Pamiętać o historii, by pokonać piekło wojny

2024-09-27 17:23

[ TEMATY ]

Belgia

Franciszek w Luksemburgu i Belgii

Vatican Media

Papież i belgijska para królewska

Papież i belgijska para królewska

Z Belgii, będącej „mostem i skrzyżowaniem” ponowny apel Papieża Franciszka do Europy, aby odnalazła samą siebie.

Po Luksemburgu, czas na Belgię: kolejny niewielki kraj, będący jednocześnie skrzyżowaniem, „syntezą Europy”, punktem wyjścia do odbudowy kontynentu po straszliwym dramacie II wojny światowej. Papież Franciszek określa Belgię mianem mostu, prowadzącego do zgody i zatrzymania sporów. „Belgia jest mostem, który sprzyja handlowi, umożliwia różnym cywilizacjom komunikację i dialog. Mostem niezbędnym do budowania pokoju i odrzucenia wojny.”
CZYTAJ DALEJ

Papież na śniadaniu z ubogimi

Dzisiejszy dzień papieskiej wizyty w Brukseli rozpoczął się od wydarzenia, którego nie było w oficjalnym programie podróży. Franciszek zatrzymał się z kościele św. Idziego i spotkał się z grupą ubogich, którymi opiekuje się ta parafia.

Jak ujawniła Marie-Françoise Boveroulle, odpowiedzialna za diakonię w stołecznej archidiecezji, inicjatywa wyszła od samego Papieża, który niemal w ostatniej chwili poinformował, że w Brukseli chciałby się jeszcze spotkać z potrzebującymi. Wybór padł na parafię św. Idziego, bo w każdą sobotę rano organizowane są tam śniadania dla ubogich.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję