Dziś do polskiej biedy, także tej moralnej, dochodzi jeszcze jedno - ideologiczne uderzenie. W przestrzeni publicznej naszych miast pojawiły się billboardy szydzące z podstawowych wartości chrześcijańskich, które zawiera Dekalog, a do takich należy wiara. Wygląda to na jakąś wielką manifestację szatana, bo to przecież on powiedział Bogu: Nie - „Non serviam”. Taki szatański proceder obserwujemy dziś w wielu polskich miastach.
Właściwie to nic nowego dla nas. Tak wiele cierpienia doznał Kościół w trudnym wieku XX, ale i już w XXI. Czy tego chcemy, czy nie, historia przypomina nam nienawiść do religii twórcy bolszewizmu Włodzimierza I. Lenina, a później Józefa W. Stalina. Przypominamy sobie nienawiść do Boga i człowieka czasów nazizmu, której symbolem są obozy koncentracyjne, a ofiarami m.in. o. Maksymilian Kolbe, Męczennicy II wojny światowej i jakże wielu bezimiennych. Pamiętamy okropności komunizmu. Dziś już głośno przypomina sięksięży z czasów PRL-u, którzy w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach ponieśli okrutną śmierć: Stefana Niedzielaka, Stanisława Suchowolca, Sylwestra Zycha; ofiarą nienawiści do Boga i Jego Kościoła jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko.
Tę niechęć, a nawet nienawiść do wiary w Boga dostrzega się także w wieku XXI. Jest ona sączona przez nowych ateistycznych wojowników, którzy odrzucają to, co stanowi tradycję chrześcijańską. Dlatego trzeba dziś uświadomić Polakom, że są to sprawy groźne, bo nienawiść zawsze prowadzi do złego, zawsze łączy się z nieszczęściem. Siewcy niewiary w Boga wprowadzają w życie społeczne elementy niepokoju - jakby mało dostarczała go nasza rzeczywistość. Uderzają w świadomość narodową opartą na religii chrześcijańskiej, która była zawsze ważnym czynnikiem budującym naszą wspólnotę. Tak było i w czasach zaborów, i podczas okupacji, i w czasach komunistycznych. Polacy trzymali się razem, a łączyła ich wiara, kultura chrześcijańska i chrześcijańska moralność. Oparcie życia społecznego na moralności chrześcijańskiej jest bardzo ważne, bo odnośnikiem są wartości najwyższe. Rozbijanie więc naszej chrześcijańskiej świadomości i wewnętrznej struktury osobistej, społecznej i państwowej to poważne naruszenie substancji narodowej kultury, naruszenie jedności narodu, który wielokrotnie ocalał tylko dzięki temu, że był chrześcijański.
Dziś ruchy ateistyczne chcą to wszystko zniszczyć. Owszem, wiara jest łaską i zapewne nie wszyscy jej doznają, ale każdy człowiek ma przecież rozum i serce i wie, co robi oraz jakich owoców może się po swojej działalności spodziewać. Wiara jest dla ludzi wierzących kluczem do życia. Chrześcijanin ma motywację, która z niej płynie, kieruje się wskazaniami Ewangelii Chrystusa, przekazywanymi przez Kościół. Dlatego też z całym przekonaniem wyznaje słowa: „Wierzę w jednego Boga...” i modli się do Niego, bo On nadaje człowiekowi cały sens życia. Wiara obliguje nas do tego, by żyć uczciwie, jest światłem, które pokazuje, jak nie zagubić się w coraz większym chaosie rzeczywistości. Trzeba mocno podkreślić, że katolicy nie są ludźmi agresywnymi, są otwarci na inne poglądy, na inne przekonania. Zauważmy, że nie ma w naszej ojczyźnie prześladowania tych, których można by uznać za „heretyków”. W porównaniu z innymi krajami europejskimi wszyscy czuli się tu zawsze dobrze, także inne nacje były otaczane życzliwością i troską. Polska ma wiele przyjaźni i szacunku dla wszystkich. Czy jest powód, by z taką tradycją walczyć?...
Reklama
Jesteśmy porażeni tym, że ateistyczne macki sięgnęły Dekalogu - zbioru przykazań, który od Boga pochodzi. Nasza moralność bazuje na tym systemie moralnym, danym kiedyś narodowi żydowskiemu i przejętym przez Chrystusa, a później przez nauczanie Kościoła. Wtargnięcie w tę świętość jest istotnym naruszeniem podstaw naszego życia duchowego, obrazą uczuć religijnych i zamachem na to, co dla nas najcenniejsze. Ta święta kaplica, którą jest dla nas Dekalog, związana jest ściśle z sumieniem człowieka i jest własnością każdego chrześcijanina.
Nie możemy pozwolić na takie naruszanie wielkiego skarbu każdego wierzącego Polaka, miary naszych uczynków, według której Pan Bóg będzie nas kiedyś sądził. Dekalog idzie z nami przez całe życie. Wtargnięcie w Dekalog jest jego profanacją, znieważeniem samego Boga i każdego człowieka wierzącego. W naszej ojczyźnie naród musi temu powiedzieć zdecydowane: Nie!, zwłaszcza że dzieje się to w Roku Wiary.
Wzywamy wszystkich kapłanów i wiernych świeckich, wzywamy polską młodzież, wszystkich, którzy korzystają z katolickich środków przekazu - brońmy Pana Boga w polskiej przestrzeni publicznej. Nie pozwólmy zniszczyć podstaw naszej wiary. Na diabelskie: „Non serviam” musimy ostro odpowiedzieć: „Idź precz, szatanie!” (por. Mt 4, 10).
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem te znane już chyba w całej Polsce billboardy – z łonem w kształcie serca i zamkniętym w nich nienarodzonym dzieckiem, zachwyciła mnie przejrzystość komunikatu i prostota przekazu, przed którym nic tylko uklęknąć. Z tych mniejszych i większych plakatów bije świętość, bo życie jest święte. W duchu podziwiałem też inicjatorów akcji i to, jak bardzo kochają życie; ile, także w sensie materialnym, są dla niego w stanie poświęcić – zgodnie z tym, że życie jest warte każdej ceny. Brakuje nam w przestrzeni takich znaków sacrum. Pewnie gdyby było ich więcej, inaczej przebiegałyby nasze dyskusje lepiej wyglądałoby nasze życie.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
W codziennym biegu, między pracą a domowymi obowiązkami, łatwo zgubić to, co daje nam prawdziwy spokój. A gdyby tak zatrzymać się na zaledwie 300 sekund, by odnaleźć siłę u źródła?
Dołącz do 5 milionów osób, które każdego miesiąca budują swoją relację z Bogiem dzięki NiezbednikKatolika.pl. To nie tylko strona – to Twój osobisty, duchowy asystent, który w jednym miejscu gromadzi wszystko, czego potrzebujesz do wzrostu w wierze.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.