Reklama

Komentarze

O polskim patriotyzmie

Niedziela Ogólnopolska 46/2012, str. 10-11

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

Polska

BOŻENA SZTAJNER

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Podczas warszawskiego marszu solidarności w obronie Telewizji Trwam „Obudź się, Polsko!” 29 września 2012 r. ktoś, kładąc rękę na sercu, zacytował Wyspiańskiego: „Oto Polska właśnie!”. Jak należy to rozumieć? O jaką „Polskę właśnie” dzisiaj chodzi? Jak Eminencja mógłby zdefiniować obecne priorytety dla Polski?

KARD. STANISŁAW NAGY: - 11 Listopada to w przeszłości wielkie polskie święto narodowe. Podkreślam od razu: w przeszłości. Mówić dzisiaj o Polsce to pochylić się nad faktem, ile ten naród przeżył i co przeszedł, i że teraz po raz pierwszy wmawia się mu, że nie jest wielki, że Polska nie jest ojczyzną, która liczy się w życiu każdego Polaka. Są wydawnictwa oraz media, które chcą spostponować Polskę w oczach Polaków, pomniejszyć ją, jeżeli w ogóle nie wymazać z jej kart tego, co wielkie, piękne i liczące setki lat polskości. To jest współczesny dramat naszej ojczyzny. Do tego dochodzą jeszcze inne trudne sprawy.
Pochylamy się nad innymi problemami, nad sytuacją gospodarczą, wymieniamy takie czy inne błędy współczesnego życia politycznego, mówiąc, że to świadczy o poważnej sytuacji w Polsce. Moim zdaniem, 11 Listopada tego roku jest okazją do tego, żeby wezwać Polaków do konwersji, do tego, żeby na nowo umiłowali ojczyznę, żeby się do niej przyznali, żeby dostrzegali w niej to WIELKIE, które zapisało się w jej historii.
I tu jakże ogromną pomocą - a równocześnie wyrzutem - był i jest papież Jan Paweł II. W jego świadomości nie do pojęcia było pomniejszanie Polski, jego kochanej, wielkiej ojczyzny. Nie tylko do Polski się przyznawał, ale cały się w nią angażował, pokazując jej wyjątkowość zarówno w przeszłości, jak i we współczesności. Ta wielkość Polski dotrwała do dzisiaj. Przez rok 1920, przez lata Polski sanacyjnej, przez wielkie wydarzenia AK, które sprawiły, że byliśmy przykładem dla całego świata, i wreszcie przez wstrząs, jaki w Polsce dokonał się dzięki „Solidarności”. Nie ma więc najmniejszego powodu do tego, żeby Polskę pomniejszać, żeby odbierać Polakom wielkość ich patriotyzmu, mimo że popełniali i popełniają takie czy inne błędy, również obecnie.
Stąd ogromna waga 11 Listopada. Świętowanie narodu, świętowanie ojczyzny, świętowanie naznaczone latami, entuzjazmem. Dzisiaj musimy dać jasną odpowiedź tym kręgom, które chcą nam odebrać patriotyzm. A są to kręgi wyraziste i domyślamy się nawet, dlaczego to robią: bo może sami, choć nazywają się Polakami, nie mają ojczyzny i nigdy jej nie mieli: zazdroszcząc przeszłości, jaką mamy, próbują nam odbierać nasz patriotyzm. To media z określonych środowisk, zwłaszcza dwóch: jedno, które wręcz określa się jako antykościelne, antykatolickie, ale także wiadomy periodyk - nie będę wymieniał go z nazwy, bo każdy wie, o kogo chodzi. Do tego dochodzi jeszcze parę innych czasopism, które też zajmują się tym pomniejszaniem ojczystego wymiaru naszego kraju. Nie mogę nie zaapelować do zdrowego społeczeństwa o to, ażeby zrobiło sobie rachunek sumienia z lektury tych periodyków czy sympatyzowania z tymi środowiskami. Oni są w Polsce, ale nie są z Polski.
Na tym tle wszystkie inne sprawy w Polsce są dużo mniejsze, chociaż także bardzo bolesne.

- Słyszy się dzisiaj, że Polska to jedno wielkie Amber Gold. Czy rzeczywiście można zgodzić się z takim określeniem? Jak Ksiądz Kardynał widzi przyszłość naszej ojczyzny, polskich dzieci i rodzin?

- To pytanie rozkłada się na dwie części. Jedna - to sprawa Amber Gold. Niestety, afera nie pierwsza i nie ostatnia. To boli i musi boleć każdego Polaka. W Polsce istnieje swoisty klimat aferalny. Jest wiele afer niewyjaśnionych, sięgających najwyższych szczebli władzy, które wiele kosztowały nasze społeczeństwo. Niepokojące jest to, że te afery systematycznie się powtarzają i potem sprawa jakoś się rozmywa. Zaczynamy być krajem afer, a więc takim, w którym robieniem interesów zajmują się określone kręgi dotykające szczytów władzy, za co płacą ludzie prości. To każe zastanowić się nad tym, co się w Polsce dzieje.
I problem drugi - jaka przyszłość nas czeka? Do pewnego stopnia odpowiedzią na to jest zjawisko emigracji. Polacy uciekają z Polski, bo nie mają tu warunków na godne życie teraz ani w przyszłości. Imają się niekiedy bardzo upokarzających prac, które jednak dają im możliwość utrzymania się. Nie mamy gwarancji, że powrócą, i wydaje się, że ten trend, wypływający ze strachu przed tym, co czeka Polaków w Polsce, ciągle się nasila.
Na swój sposób demonstrowały to ostatnie marsze. Tego nie było w Polsce od wieków, że na ulice wychodzą tysiące ludzi, protestujących przeciwko istniejącemu obecnie porządkowi rzeczy. To nie jest jedna demonstracja, ale dziesiątki obejmujące już nie jedno miasto, lecz wiele miejsc w Polsce. A demonstracja z 29 września br. jest wydarzeniem niezwykłym. Oczywiście, że musiano ją w jakiś sposób przygłuszyć medialnie, ale ma ona swoją wymowę: z jednej strony głęboko religijną, z drugiej - patriotyczną, a z trzeciej - zawiera także element polityczny. Przebiegała z godnością, przy zaangażowaniu prawie całej Polski. To jest wielki krzyk: Nam tu nie jest dobrze i nie będzie dobrze, jeżeli się coś nie zmieni. Może nie mówi się jeszcze dokładnie, co się ma zmienić, może ludzie dopowiedzą to później, niemniej jednak fakt wołania o zmianę nie budzi wątpliwości.

- Czy państwo dostatecznie zabezpiecza los Polaków na najbliższą, ale i na tę dalszą przyszłość?

- Społeczeństwo jest przekonane, że w tej chwili państwo nie daje mu żadnej gwarancji lepszej przyszłości. Te wielkie głosy protestu są niczym innym, tylko wyrazem przekonania, że państwo tu nie dociąga. Jeżeli nie dociąga dzisiaj, to nie będzie lepiej jutro. Więcej: naród wychodzący na ulicę pokazuje również palcem, czego się boi. Otóż boi się tego, że Polska wyzbyła się wielkich zakładów pracy, a co za tym idzie - grozi jej w dalszym ciągu wielkie bezrobocie, a zatem problem braku chleba. Widać też, że i gospodarka nie rozwija się poprawnie. Kryzys finansowy może dotknąć - jeżeli już nie dotyka - nas wszystkich. To wszystko składa się na lęk narodu, że jego ojczyzna jest w jakiejś wielkiej zapaści.
Podzielam ten lęk narodu. Argumentem, który przemawia za skonkretyzowaniem tego lęku, jest ogromne bezrobocie, które już jest generatorem biedy wśród poważnej części społeczeństwa. I nic nie wskazuje na to, żeby miało się ono zmniejszyć, a przeciwnie - istnieje niebezpieczeństwo, że może się powiększyć. Przyszłość nie maluje się nam zatem w jasnych kolorach.

- Co Ksiądz Kardynał chciałby powiedzieć narodowi polskiemu i wszystkim odpowiedzialnym za przyszłość Polski na temat uczestnictwa w następnych wyborach parlamentarnych i samorządowych? Czy jesteśmy jeszcze zdolni solidarnie obronić polską duszę narodu? Czy temat wyborów nie powinien stać się także przedmiotem troski polskich duszpasterzy w ramach katolickiej nauki społecznej?

- Dotyka Ksiądz Infułat sprawy arcydelikatnej. Społeczeństwo jest bardzo wrażliwe na to, co przedstawiciele Kościoła mówią na temat wyborów. Nie mam prawa mówić w imieniu całego Kościoła polskiego, ale jest niezbędne, żeby do wyborów poszło jak najwięcej ludzi. Kościół, duszpasterze, a więc także biskupi i proboszczowie, muszą na ten temat więcej mówić, podkreślając, że należy wybierać ludzi, których światopogląd zgadza się z naszym sumieniem katolickim, takich, którzy mają atuty polityczne i społeczne, żeby mogli skutecznie pełnić role społeczne, ludzi otwartych na współpracę z innymi, ale zawsze w duchu i poszanowaniu zasad etyki katolickiej. Każda próba ucieczki od wyborów jest po prostu niedopuszczalna.

- Jakie życzenia wypowiedziałby Ksiądz Kardynał wobec polskich biskupów i duszpasterzy w związku z tak trudną sytuacją Polaków oraz w trosce o chrześcijańskie oblicze naszego narodu, zwłaszcza w Roku Wiary?

- Pytanie ważne, ale niełatwe. Z głęboką pokorą, jako sługa nieużyteczny, pragnę, żeby Kościół polski pogłębił swoją wiarę, ale także żeby go nauczono, w jaki sposób skutecznie tej wiary bronić, zwłaszcza wobec prymitywnych ataków tych, którzy od Boga odeszli. Kościół pochyla się zawsze nad losem Ojczyzny i narodu, szczególnie ludzi najbardziej potrzebujących wsparcia. A dzisiaj do biskupów i proboszczów należy przede wszystkim otoczenie troską rodzin smoleńskich. To ludzie, którzy już przez dwa i pół roku przeżywają wielką traumę po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. I zamiast leczyć, wciąż rozdrapuje się te smoleńskie rany, bo rodziny ofiar katastrofy nie mają już nawet pewności, czy przychodzą na groby swoich bliskich.
Nie śmiałbym dawać żadnych wskazówek Episkopatowi Polski, pozostaje mi tylko modlić się, żeby to wszystko się spełniło.

2012-11-06 08:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

USA: urzędnicy zezwalają na otwarcie kościołów, ale zabraniają przyjmowania komunii

2020-05-28 13:38

[ TEMATY ]

USA

Adobe.Stock.pl

Urzędnicy w hrabstwie Howard w amerykańskim stanie Maryland pozwolili na otwarcie kościołów, ale zabronili podczas liturgii spożywać komukolwiek komunii świętej, co w istocie dla katolików oznacza zakaz celebracji mszy św. Władze powołują się na zasady zdrowia publicznego dla miejsc kultu zakazujące dystrybucji i konsumpcji jakichkolwiek pokarmów lub napojów w ramach nabożeństwa.

Według wprowadzanych w życie przepisów pozwalających na wznowienie działalności przedsiębiorstw, a także na otwarcie kościołów nie wzięto najwyraźniej pod uwagę, że integralnym elementem Eucharystii jest spożywania konsekrowanych hostii, przynajmniej przez celebransa. Uznanie tego czynnością bezprawną skutecznie blokuje odprawianie jakiejkolwiek Mszy św. – zauważa amerykańska agencja katolicka CNA, która zaznacza jednocześnie, że wytyczne te mogą naruszać prawo do swobodnego wykonywania praktyk religijnych, co gwarantuje konstytucyjna Pierwsza Poprawka.

Zarządzenie urzędników ogranicza liczbę uczestników liturgii do 10 osób w pomieszczeniach i do 250 na zewnątrz. Modlący się muszą zachowywać między sobą odległość, nosić maski, nie wolno im przekazywać znaku pokoju poprzez uścisk dłoni. Zabronione jest także zbieranie ofiar na tacę. Przepisy mówią, że „śpiew jest dozwolony, ale nie zalecany”.

Archidiecezja Baltimore, której terytorium obejmuje hrabstwo Howard, ogłosiła 27 maja własne plany ponownego otwarcia świątyń. Niektóre z tych wytycznych są podobne zarządzeń hrabstwa Howard, jednak nie ma w nich mowy o „zakazie dystrybucji żywności lub napojów przed, po lub podczas Mszy św.”. Mówi się tylko o konieczności przestrzegania odległości w kolejce do komunii świętej, zachęca się także do przyjmowania jej na rękę. Nie ma mowy o innych ograniczeń w przyjmowaniu komunii, poza tymi, które wynikają z zasad prawa kanonicznego.

W pierwszej fazie planu ponownego otwarcia archidiecezji, który obecnie obowiązuje, kościoły pozostają otwarte na prywatną modlitwę, ale Msza św. jest odprawiana bez udziału wiernych. W fazie drugiej, która ma się rozpocząć na niektórych obszarach w weekend, 30-31 maja, wierni będą mogli wypełnić świątynię w jednej trzeciej miejsc siedzących, pod warunkiem, że lokalne ograniczenia pozwalają na udział ponad 10 osób na mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Zaproszenie do Kalwarii

2020-05-29 21:56

Biuro Prasowe Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej

Siostry i Bracia, Pielgrzymi Kalwaryjscy i Przyjaciele!

Jak już pewnie wiecie, od soboty 30 maja zostaje zniesiony limit ograniczający liczbę wiernych w kościołach. Dzisiaj także, Ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, wydał dekret o odwołaniu dyspensy od udziału w niedzielnych Mszach świętych (dyspensa aktualna jest dla osób w wieku 65 lat i więcej, wiernych z objawami infekcji oraz tych, którzy czują obawę przed zarażeniem).

Kiedy rozpoczynał się w marcu trudny dla nas wszystkich czas związany z rozprzestrzeniającą się epidemią koronawirusa, a w związku z tym także utrudniony dostęp do sakramentów świętych, zwłaszcza Eucharystii i sakramentu pokuty, wyrażaliśmy nadzieję, że ten czas szybko minie i w ufności kierowaliśmy nasze modlitwy do Dobrego Boga o ustanie epidemii.

Dziś, z radością w sercu, pragnę Was wszystkich zaprosić na nowo do domu naszej Kalwaryjskiej Matki i na dróżki. Wielu nie skorzystało przed świętami Zmartwychwstania Pańskiego z sakramentu pokuty i nie przyjęło Komunii Świętej Wielkanocnej. Teraz jest to możliwe już dla każdego. Czas Komunii Świętej Wielkanocnej trwa do Uroczystości Trójcy Świętej, w tym roku do dnia 7 czerwca. Teraz niech nikogo nie zabraknie. Prosiliśmy Boga o opiekę i ocalenie, chciejmy Mu także podziękować. Przybądźcie na Kalwarię! Czekają na Was ojcowie i bracia Bernardyni i czeka na Was, przede wszystkim Pan Jezus i Matka Najświętsza w Jej kalwaryjskim wizerunku.

Nadal bądźmy czujni i ostrożni. Dbajmy o bezpieczeństwo swoje i innych, przestrzegając zasad bezpieczeństwa zalecanych przez władze państwowe.

W oczekiwaniu na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego pragnę Was wszystkich pozdrowić i zapewnić o modlitewnej pamięci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję