Reklama

Publikacje

Rozmowa na progu Roku Wiary

Niedziela Ogólnopolska 40/2012, str. 12-13

[ TEMATY ]

Rok Wiary

Kościół

BOŻENA SZTAJNER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Ostatni Sobór przyniósł ze sobą przesunięcie koncepcji Kościoła z porządku hierarchicznego na porządek wspólnotowy. Może dzisiaj doszliśmy do miejsca, w którym należałoby na nowo przemyśleć model Kościoła, który byłby bardziej zrozumiały i potrzebny współczesnym?

Reklama

ABP JÓZEF MICHALIK: - Prawda o tym, że Kościół stanowi Chrystus i cały odkupiony przez Niego lud Boży, była od początku życiodajnie obecna w Kościele. Wiara i chrzest włączają się w żywy organizm Kościoła. Ostatni Sobór podkreślił rolę hierarchii w Kościele współczesnym, akcentując związek biskupa z całym ludem Bożym, czyli z Kościołem lokalnym oraz z Kościołem powszechnym. Pamiętamy, że I Sobór Watykański zwrócił uwagę na posługę papieża (dogmat o nieomylności w sprawach wiary), natomiast II Sobór pracował nad tym, żeby związać hierarchię z charyzmatem, żeby osadzić ją we wspólnocie, w pełnej komunii Kościoła, czyli ożywić związek z papieżem, z całym kolegium biskupów i ludem Bożym (dla tego celu powołano instytucję Synodu Biskupów). Czy potrzebne jest na nowo przemyślenie modelu Kościoła? Model Kościoła wyznaczył Pan Jezus, więc jest on zawsze aktualny, natomiast inne może być położenie akcentów, odpowiednie do czasów, w których Kościół działa. Wydaje się, że bardziej potrzebne byłoby pogłębienie tego, co Założyciel Kościoła od nas oczekuje. Nie powinniśmy się lękać bardziej radykalnego pójścia za prawdą Ewangelii. Cnota nie jest pośrodku, ale w centrum! Jeżeli prawda jest trudna do zrozumienia, to trzeba pomóc ją zrozumieć, a nie zmieniać tak, żeby stała się bardziej wygodna. W tych zmianach, w tej akomodacji powinno chodzić przede wszystkim o wierność woli Chrystusa, wierność tradycji sięgającej początków chrześcijaństwa i reformę świata, naszego myślenia i postępowania, a nie reformę Kościoła. Osobiście uważam za niezbyt szczęśliwe określenie, że Kościół stale powinien być reformowany. To jest nieścisłe teologicznie. Kościół stale powinien być uświęcany: „Ecclesia semper sanctificanda”.

- Coraz częściej widzimy, że społeczeństwa wyrzekają się wszystkiego, co święte. Może więc należy przypomnieć światu, że Kościół jest Ciałem Chrystusa, że jest niejako sakramentem, a więc znakiem Jego obecności w świecie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Niewątpliwie dzisiaj istnieje w świecie bardzo czytelna tendencja do eliminacji sacrum i do wyeliminowania Pana Boga z życia publicznego. Ten wymiar wrażliwości na transcendencję, na duchową nadprzyrodzoność nie pasuje do dzisiejszej koncepcji tzw. nowoczesności. A przecież prawdziwa nowoczesność to wszechstronny rozwój człowieka i wszechstronny postęp. Nie będziemy mieli do czynienia z postępem, jeśli będziemy rozwijać tylko jedną część, jedną stronę ludzkich zdolności - doprowadzi to niechybnie do deformacji, wykoślawienia wielkiego potencjału i bogactwa, które tkwi w człowieku. Musimy dbać o całość i dlatego trzeba przypominać o wymiarze duchowym człowieka, o jego otwarciu na transcendencję, na Boga i o tym, że są pewne znaki i drogi prowadzące do rozpoznania tej rzeczywistości. Kościół jest właśnie tym znakiem, który wskazuje miejsce spotkania z Bogiem.

- Jak przekonać ludzi, którzy uporczywie twierdzą: „Chrystus tak, ale Kościół nie”? Dzisiaj niektórzy przeformułowują to twierdzenie, mówiąc: „Kościół tak, ale księża nie”.

Reklama

- Trzeba być przygotowanym na to, że ludzie słyszą to, co chcą usłyszeć, i widzą to, co chcą zobaczyć. Nie należy się zniechęcać. Trzeba podawać prawdę taką, jaka ona jest. Nie ma Chrystusa bez Kościoła i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Chrystus zostawił na ziemi Kościół i utożsamia się z tym Kościołem. Nie można też zatrzymać się wyłącznie na wymiarze duchowym Kościoła - to również nie jest prawdą. Kościół nie jest wyłącznie duchowy. Kościół jest rzeczywistością Bosko-ludzką, tak jak Chrystus nie jest tylko Bogiem, ale i człowiekiem. I to już jest nieodwracalne, zaistniałe w historii wydarzenie zbawcze. Trzeba pokazywać, że Kościół posługuje się tym cielesnym ziemskim aspektem, że Kościół składa się z ludzi - z różnych ludzi - i świętych, i grzeszników, i to jest wielka szansa Kościoła. Można by tu przytoczyć wypowiedź czeskiego teologa ks. Tomasza Halika, który mówi, że gdyby spotkał Chrystusa, zapytałby Go o Jego rany, jak to uczynił św. Marcin, bo nie ma Chrystusa bez ran. Podobne pytanie zadałby Kościołowi: gdzie są grzesznicy, gdzie są twoje rany, Kościele? Prawdziwy Kościół ma rany, zostawia miejsce na słabości, na grzech, na nadzieję nawrócenia. Prawdziwy Kościół to ludzie, którzy dążą do tego, żeby móc powiedzieć: żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Sprawujemy nasze poselstwo na tej ziemi, dlatego jej uwarunkowania trzeba brać pod uwagę, ale nie wolno nam niczego z nauki Chrystusowej przekreślić. Szukanie Chrystusa bez Kościoła jest indywidualizmem, subiektywizmem, jest błędem bez możliwości obiektywizacji depozytu wiary, przebaczenia i łaski sakramentalnej.
Kapłaństwo także nie jest wymysłem ludzkim i nie ma Kościoła bez kapłanów i bez sakramentów, które są źródłami zbawczej łaski. Chrystus wyposażył Kościół w sakrament chrztu, który przyjmują wszyscy do niego należący i który już nas obdarza godnością kapłańską, dając szansę i odpowiedzialność za składanie ofiary, za wynagradzanie Bogu za grzechy. Równocześnie jednak Pan Jezus zostawia kapłanom urząd pasterski, chcąc uczynić ich bardziej odpowiedzialnymi za dzieło zbawienia, które zostawił na świecie. To szczególne sprawowanie funkcji kapłańskiej ma uświęcać ludzi i świat, a zlecenie misji nauczycielskiej pomaga ustrzec prawdziwość wiary, prowadzącej do zbawienia. Na szczęście Chrystus zostawił te upoważnienia nie aniołom, ale konkretnym apostołom, ludziom, dlatego pozostawienie Kościoła bez kapłanów byłoby skazaniem go na zamieranie i odebraniem mu zarówno łask sakramentalnych, jak i przewodników w konkretnych sytuacjach. A kapłani jako ludzie powinni starać się dociągać do ideału czy modelu Apostołów.

- W kontekście dyskusji o Kościele stawiamy czasem pytanie o profil biskupa. Według niektórych, biskup ma być teologiem, według innych - prawnikiem albo duszpasterzem. Czy nie doszliśmy do miejsca, w którym trzeba sobie uświadomić na nowo, że dla skuteczności ewangelizacji powinien on być przede wszystkim święty?

Reklama

- W tym pytaniu także tkwi niebezpieczeństwo sprowadzenia wszystkiego do wymiaru duchowego. Biskup powinien być świętym teologiem (Hans Urs von Balthasar mówił: „Spośród teologów interesują mnie tylko święci”), powinien być świętym duszpasterzem i świętym prawnikiem, ale też świętym (czyli uczciwym, sprawiedliwym) administratorem. Od ludzi, którym więcej dano, słusznie wymaga się więcej. Te wymagania są jednak niekiedy zupełnie oderwane od rzeczywistości i niemożliwe do spełnienia. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Kościół ma takich biskupów, jakich ma księży, i takich księży, jakie ma rodziny. Ksiądz nie spada z nieba, ale rośnie z hierarchią wartości, którą wyniósł z rodziny. Podczas pobytu w seminarium i w późniejszym sprawowaniu kapłaństwa budujemy na tych fundamentach i ciągle staramy się wzrastać. Rzeczywistość jest taka, jaka jest, i trzeba ją pokochać miłością Chrystusową, żeby ją skutecznie zmieniać. Wtedy zmienimy i kapłanów, i biskupów. Jeden z papieży wołał kiedyś: „Matki, ojcowie, dajcie mi świętych kapłanów”. Pewnie to samo wezwanie kieruje przez wieki Pan Jezus, ale też płynie ono z serca każdego prawego człowieka.

- Bardzo podoba mi się tytuł „ekscelencja”. Jeżeli spojrzymy na jego etymologię („ex coelo”, łac. „z nieba”), od razu widzimy, że urząd biskupa, a dokładnie jego doniosłość, pochodzą od Boga. Czy czasem nie brakuje tej świadomości po stronie hierarchii i po stronie wiernych?

- To ciekawa obserwacja i interpretacja tytułu, który z czasem sprowadzono do wymiaru bardziej świeckiego i którym obdarza się ludzi odznaczonych pewną godnością, zarówno w Kościele, jak i poza nim. Wielu biskupów preferuje tytuł pasterza albo ojca. W moim przekonaniu, najważniejsza jest treść, jaką nadajemy każdemu słowu czy tytułowi. Osobiście jestem przekonany, że najlepsze są tytuły najprostsze, jak najbardziej odpowiadające rzeczywistości.

- Czasem szukamy daleko, a rozwiązania są na podorędziu. W książce Ekscelencji jest mowa o świętowaniu niedzieli. Czy jednak zachętom nie powinna towarzyszyć troska pasterzy, by Eucharystia naprawdę polegała na uczcie, na świętowaniu? Dlaczego w liturgii tak niewiele jest atmosfery wesela? Gdzie się podziały śpiewy gregoriańskie, misterium, dym kadzidła?

Reklama

- W posoborowej teologii zauważono dwie tendencje: jedna - do utrzymania Najświętszej Ofiary Eucharystycznej jako powtórzenia i uobecnienia misterium z Kalwarii; druga zaś bardziej zwracała uwagę na to, że należy zauważyć w Eucharystii wieczernik, ucztę. Nie powinno się żadnego z tych elementów pomijać, ale jeśli uczta, to przede wszystkim duchowa. Trzeba uważać, żeby nie przerodziła się ona w przesadne świętowanie, przed czym przestrzegał już św. Paweł. Natomiast ważne są elementy usprawniające liturgię (porządek i rytm modlitw, śpiewu i ciszy etc.), a także elementy pogłębionej estetyki i symboliki piękna, pomagające w przeżyciu duchowej bliskości z Panem Bogiem, do którego wznosi się nasze serce, modlitwa, dym kadzideł…

- Często jako Kościół jesteśmy postrzegani jako oblężona twierdza i obrażamy się na świat za to, że nas atakuje. Ale czy naszą największą porażką nie jest fakt, że ten świat nie zastyga ze zdumienia, patrząc na nas, i nie wypowiada słów: „Popatrzcie, jak oni się miłują”?

- Tak. Bóg jest miłością i miłość jest u podstaw stworzenia, jest u podstaw planu zbawczego oraz istnienia Kościoła jako owocu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Niewątpliwie odejście od tej wizji zawsze jest jakąś zdradą pierwotnego ideału. Powstaje pytanie: Na czym polega miłość do Pana Boga i do ludzi. Odpowiedź znajdujemy w konkretnych relacjach - zawsze kryterium prawdziwości tego, co mówimy, co deklarujemy, są czyny i dlatego nie bez znaczenia jest nasza wewnętrzna postawa serca, „uczucie miłości”, sympatii, życzliwości, czego wyrazem jest następnie nasz sposób odzywania się do drugiego człowieka, do naszych przyjaciół i do obcych, także do tych, którzy mają inne niż my przekonania; ma duże znaczenie nasza reakcja na ludzki błąd i sposób, w jaki chcemy pozyskiwać człowieka dla naszego sposobu patrzenia na świat.

- Czy nie powinno się pracować nad świadomością duszpasterzy i wiernych, by przyjęcie przez nich prasy katolickiej utożsamiało się z tezą, że prasa katolicka jest dobrym programem katechizacji dorosłych, młodzieży i dzieci?

- Stare przysłowie łacińskie mówiło: „Ars artium regimen animarum” - Duszpasterstwo jest sztuką sztuk. Warto korzystać z każdego elementu, który może się przysłużyć pogłębianiu wiary, czyli skontaktowaniu człowieka z Panem Bogiem, z przesłaniem zbawczym, z mądrością natchnionego Słowa Bożego. Do tych sposobów twórczego pogłębiania indywidualnej wiary należy słowo, przykład życia, ale i lektura dobrej książki, dobrego katolickiego pisma, a także wymiana zdań na temat tego, cośmy przeczytali, czegośmy się dowiedzieli. Zawsze ma wielki sens promocja katolickiego pisma, katolickiej książki. To są przecież ważne źródła wiedzy religijnej i wiary. Wyrabianie smaku literackiego ma dodatkową wartość wszechstronnego formowania dojrzałego sposobu myślenia i budowania wrażliwości na piękno słowa. Praca nad zainteresowaniem wiarą przynosi owoce przez to także, że zachęcamy np. czytelników „Niedzieli” do tworzenia własnych pism w parafiach lub współtworzenia tych, które już istnieją. Autorzy korzystają wtedy bardzo intensywnie z tygodników katolickich, z fachowych pism czy książek. Cały wysiłek polega także na tym, żeby dotrzeć do człowieka i obudzić jego zainteresowanie, by wolny czas chciał spędzać z książką albo z gazetą katolicką w ręku. Będzie to możliwe, jeśli wrażliwość na słowo pisane będzie większa. Jeśli głód lektury obudzi się wśród księży, sióstr zakonnych, alumnów i szarych ludzi. Powszechne czytelnictwo dziś zanika i obserwujemy zanik codziennej, ludzkiej kultury. Ta przykra obserwacja powinna budzić w nas refleksję i poczucie odpowiedzialności, motywujące chęć działania.

2012-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Otwarcie Roku Wiary

Niedziela łódzka 44/2012, str. 1

[ TEMATY ]

Rok Wiary

Maria Niedziela

Uroczystej Mszy św. przewodniczył abp Marek Jędraszewski; od lewej: bp Ireneusz Pękalski, abp Władysław Ziółek, od prawej bp Adam Lepa

Uroczystej Mszy św. przewodniczył abp Marek Jędraszewski; od lewej: bp Ireneusz Pękalski, abp Władysław Ziółek, od prawej bp Adam Lepa
Wiara jest mądrością Bożą daną nam jako łaska, jako bezcenny, nieporównywalny z niczym na ziemi dar. Jakże Bogu nie dziękować za tę mądrość, dzięki której rozświetlają się mroki naszej egzystencji i odkrywa sens dźwigania krzyża codzienności, aż po wieczność? Za tę wiarę, która niesie zwycięstwo? - pytał abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. otwierającej Rok Wiary w naszej archidiecezji. Ksiądz Arcybiskup przewodniczył koncelebrowanej Eucharystii w łódzkiej archikatedrze. W uroczystości uczestniczyli: abp senior Władysław Ziółek, bp Adam Lepa, bp Ireneusz Pękalski oraz kilkudziesięciu kapłanów z archidiecezji łódzkiej. Obecni byli klerycy łódzkiego seminarium, siostry zakonne oraz rzesza wiernych. Po Komunii św. delegacje poszczególnych dekanatów odebrały z rąk Księży Biskupów Katechizm Kościoła Katolickiego i zbiór dokumentów Soboru Watykańskiego II. W procesji z darami niesiono najstarszą księgę chrztu z terenu diecezji. Oprawę muzyczną uroczystości zapewnił zespół „Anawim” z parafii Najświętszej Eucharystii w Łodzi pod dyrekcją ks. Grzegorza Kopytowskiego. W homilii Metropolita łódzki podkreślił, że rozpoczynając Rok Wiary musimy jeszcze bardziej zanurzyć się, pojąć, kontemplować i rozważać Credo. Odkrywać moc osobistego wyznania wiary i nieustannie pamiętać o słowach św. Jana: „Kto zwycięża świat, jeśli nie ten kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?”. W tym szczególnym czasie mają nam pomóc dwie księgi - swoiste symbole Roku Wiary: Księga Soboru Watykańskiego II oraz Katechizm Kościoła Katolickiego. Abp Marek Jędraszewski wspomniał wydarzenia z 17 kwietnia 1966 r. z Poznania, w których sam uczestniczył. Ówczesne władze PRL przymusem zgromadziły ludzi, by wobec nich obrażać Prymasa Tysiąclecia i Episkopat. Poznaniacy zamanifestowali wtedy swoją wiarę i przywiązanie do Kościoła, rzucając symbole komunistyczne na bruk. Zrobili tak wszyscy obecni. - bo mieli odwagę - mówił Ksiądz Arcybiskup - trzeba wracać do tamtych wydarzeń, by wiedzieć, jak postępować dzisiaj. By nasza wiara była jak płomień, by rozświetlała nas na zewnątrz i otwierała na Boże słowo. - By życie było tak-tak, nie-nie przed Bogiem, oto zadanie, które stoi przed nami - powiedział. Wzorcami są dla nas Maryja i św. Józef, św. Stanisław Kostka, św. Maksymilian Kolbe i św. Faustyna.
CZYTAJ DALEJ

Królestwo Boże przychodzi jako uzdrowienie

2026-01-09 19:27

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Wojna z Filistynami stawia Izrael wobec potęgi, która paraliżuje serca. Goliat wychodzi jak chodząca zbroja, a jego słowa mają złamać ducha zanim padnie pierwszy cios. Dawid wchodzi w tę scenę jako pasterz, bez wojskowej pozycji i bez prawa do głosu. Jego odpowiedź Saulowi brzmi jak odmowa lęku. Wyrasta z pamięci o Panu, który już wcześniej ocalił go „z łap lwa i niedźwiedzia”. Dawid niesie w sobie historię łaski z codziennej pracy. Dlatego nie przyjmuje zbroi Saula. Metal i skóra krępują ciało, które zna ruch pasterza i precyzję procy. W ręku zostaje kij pasterski, proca i pięć gładkich kamieni z potoku. Ten wybór wygląda skromnie, a jednak jest precyzyjny. Dawid idzie „w imię Pana Zastępów”. To imię w Biblii oznacza Boga, który stoi ponad armiami i nie potrzebuje narzędzi przemocy, aby ocalić. Dawid wypowiada to publicznie, wobec wroga i wobec własnego ludu. Spór dotyka zaufania. Goliat ufa broni i swojej pozycji. Dawid ogłasza, że zwycięstwo nie przychodzi „mieczem ani włócznią”, bo bitwa należy do Pana. Kamień trafia w czoło, w miejsce dumnej pewności. Olbrzym pada twarzą na ziemię, jak człowiek pokonany przed Panem. Potem Dawid sięga po miecz przeciwnika i odcina mu głowę. Zwycięstwo dokonuje się narzędziem wroga. Tekst zostawia obraz Boga, który potrafi odwrócić to, co miało niszczyć. W tej historii wiara rodzi się z pamięci i prowadzi do czynu. Imię Pana staje się oparciem, a mały pasterz staje się znakiem, że Pan patrzy na serce. Rodzi się odwaga, która oddaje chwałę Bogu i podnosi serca ludu.
CZYTAJ DALEJ

Kardynał Parolin: Watykan zaproszony do Rady Pokoju, papież to rozważa

2026-01-21 16:39

[ TEMATY ]

Rada Pokoju

Vatican Media

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin poinformował w środę, że Watykan otrzymał od prezydenta USA Donalda Trumpa zaproszenie do Rady Pokoju. Jak dodał, papież Leon XIV rozważa tę kwestię.

Kardynał Parolin powiedział dziennikarzom w Rzymie: - Prezydent Trump zaprasza różne kraje. Wydaje mi się, że czytałem, że również Włochy zastanawiają się, czy przystąpić, czy nie do tej inicjatywy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję