Reklama

Klasztory silne modlitwą

W ciągu ostatnich lat liczba powołań do życia konsekrowanego spadała. Nie zagraża nam jednak widmo pustych klasztorów, bo sytuacja się stabilizuje

Niedziela Ogólnopolska 5/2011, str. 10-11

Magdalena Niebudek/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kryzysu powołań nie da się ukryć. W ostatnich 20 latach zaobserwowaliśmy spadek liczby kandydatów do zakonów męskich o 40 proc. W jeszcze trudniejszej sytuacji są zgromadzenia żeńskie. Gdy porównamy liczbę postulantek zakonów czynnych z roku 1990 do roku 2010, okaże się, że spadek sięga ponad 65 proc. W trochę lepszej kondycji są jedynie zgromadzenia klauzurowe.
W najtrudniejszej sytuacji znajdują się zgromadzenia, które przybyły do Polski w latach 90. Liczono wówczas na to, że nasz kraj jest niewyczerpanym źródłem powołań. Niestety, rzeczywistość okazała się odmienna. Dziś mają duże problemy z utrzymaniem swych domów zakonnych - mówi „Niedzieli” o. Kazimierz Malinowski OFMConv, sekretarz generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich.
Aby wnioski ukazujące kondycję powołań były rzetelne, trzeba spojrzeć również na krzywą demograficzną. - Jeżeli brakuje kandydatów na studia, to oznacza, że również mniej osób zapuka do klasztornej furty - podkreśla o. Malinowski. Od 2005 r. systematycznie spada liczba 18-20-latków, a więc potencjalnych kandydatów do życia konsekrowanego. - Wyż demograficzny z lat 80. zahamował nam spadek powołań do roku 2005. Teraz jednak młodzieży jest coraz mniej - podkreśla były prowincjał franciszkanów konwentualnych.

Powołaniowa Opatrzność

Reklama

Gdy patrzy się całościowo na wszystkie polskie zakony, to kryzys jest widoczny gołym okiem. Dotyka on jednak poszczególne klasztory w zróżnicowanym stopniu. W rubryce statystyk zakonnych pod hasłem „postulat” niektóre zgromadzenia niestety muszą wpisać „zero”. Najgorsze, że ta sytuacja utrzymuje się już przez kilka lat z rzędu.
Efektem spadku powołań jest kurczenie się np. największych zgromadzeń żeńskich. Elżbietanki w ostatnich dziesięciu latach zmniejszyły stan liczebny o 15 proc., a urszulanki szare o ponad 25 proc. - Jedną z ważniejszych przyczyn tego zjawiska jest umieranie sióstr, które wstąpiły do naszego zakonu jeszcze przed wojną. Był to okres bardzo bogaty w powołania zakonne. Wówczas wstąpiło do nas znacznie więcej sióstr niż nawet w obfitych latach 80. - mówi „Niedzieli” s. Małgorzata Krupecka USJK.
Ostatni powołaniowy boom przypisuje się pontyfikatowi Jana Pawła II. - Można powiedzieć, że obecna sytuacja jest powrotem do normy z połowy lat 70. Wówczas powołania do klasztorów były na podobnym poziomie jak obecnie - uważa o. Kazimierz Malinowski. Gdy spojrzymy już z pewnej perspektywy na wzrost z lat 80. i początku 90., to widać, że był on potrzebny, abyśmy mogli realizować misyjne wyzwania. „Nadwyżkę” sióstr, braci i ojców zakonnych można było zaangażować w latach 90., kiedy to dla Kościoła otworzyły się wschodnie granice. - Widać tu rękę Opatrzności. Dzięki temu mogliśmy ewangelizować w byłych krajach ZSRR na tak wielką skalę - wyjaśnia o. Malinowski. Teraz polski boom z lat 80. procentuje powołaniami np. na Białorusi czy Ukrainie. Nadal z ok. 13 tys. polskich zakonników, aż 4 tys. pracuje poza naszym krajem. To jest nasz wielki wkład w misję Kościoła powszechnego.
Można więc uznać, że jeżeli Pan Bóg przed jakimś lokalnym Kościołem lub zakonem stawia nowe wyzwanie, to daje mu również odpowiednie siły. Dobrym tego przykładem mogą być siostry Matki Bożej Miłosierdzia, które są kustoszkami kultu św. Faustyny oraz Bożego Miłosierdzia. Tak wielkie zadanie musiało zaprocentować powołaniami. - Choć sióstr zawsze jest za mało, to jednak kryzys powołaniowy nie dotknął tak mocno naszego zgromadzenia. W nowicjacie nadal mamy po kilkanaście sióstr - mówi „Niedzieli” s. Elżbieta Siepak, rzecznik prasowy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W niektórych zgromadzeniach zaś nowicjaty są puste.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozwój i zamieranie

Reklama

Przez ostatnie 30 lat obserwujemy bardzo dynamiczny proces osiedlania się w Polsce nowych zgromadzeń zakonnych. Od 1980 r. działalność rozpoczęły 74 nowe zgromadzenia na 245 istniejących. Jest to związane z bardzo dobrą opinią kraju Jana Pawła II. Polska uchodziła za niewyczerpane źródło powołań. Niektóre zgromadzenia zasiliły w ten sposób swe szeregi, jak np. założone przez bł. Matkę Teresę z Kalkuty misjonarki Miłości, które od 1998 r. podwoiły w Polsce swoją liczebność. Tego typu powołaniowe sukcesy odnoszą najczęściej nowe zgromadzenia, które mają znanych charyzmatycznych założycieli. Przykładem mogą też być Monastyczne Wspólnoty Jerozolimskie, które apostołują przez monastyczną modlitwę i piękną liturgię. W kwietniu 2010 r. do Polski przyjechało tylko 4 braci, a dziś wspólnota liczy już 8. Od tego czasu powiększyła się także liczba sióstr z 12 do 14 mniszek i jednej kandydatki.
Również niektóre tradycyjne modele życia kontemplacyjnego przeżywają renesans. Największe zgromadzenie klauzurowe - karmelitanki bose - od 1998 r. zwiększyło liczbę mniszek z 382 do 520 i otworzyło trzy nowe domy w Polsce. Liczba wszystkich powołań do klasztorów klauzurowych od kilku lat utrzymuje się na niskim, ale w miarę stabilnym poziomie. W 2010 r. osiedliły się w Polsce aż trzy nowe żeńskie klasztory klauzurowe - oprócz Wspólnot Jerozolimskich przyjechały też siostry św. Jana oraz siostry Najświętszej Maryi Panny, tzw. anuncjatki.
Historia Kościoła pokazuje jednak, że są okresy, kiedy jedne zgromadzenia rozwijają się, a inne kurczą. Znane są też przypadki, kiedy zakony wymierają. Można to wówczas odczytać jako wyczerpanie się charyzmatu np. w danym kraju, miejscu. - Charyzmat zgromadzenia nie jest dany na wieczność, ale na jakiś czas. To od Pana Boga zależy, czy danemu zakonowi zostaną powierzone nowe zadania, czy nie. Powstawanie zgromadzeń i ich zamieranie jest więc normalnym procesem - tłumaczy s. Elżbieta Siepak. - My otrzymaliśmy nowe zadanie dzięki św. Faustynie. Gdyby nie orędzie Bożego Miłosierdzia, pewnie także miałybyśmy problemy - dodaje siostra z Łagiewnik.

Łowienie w sieci

Reklama

Męskie i żeńskie zgromadzenia zakonne nie pozostają bezczynne. Wszystkimi dostępnymi sobie środkami próbują wyjść na spotkanie z młodymi. Od kilku lat prowadzona jest wytężona działalność w internecie. Przy seminariach i zakonach powstają internetowe radia, telewizje, profile na Facebooku. - Statystyki są bezwzględne. Co drugi młody kandydat do życia konsekrowanego pierwsze informacje o zgromadzeniu czerpie właśnie z internetu - mówi „Niedzieli” krakowski franciszkanin o. Jan Maria Szewek, współtwórca portalu zyciezakonne.pl. Z badań wynika, że młodzi ludzie coraz więcej czasu spędzają w sieci. Upowszechnia się przekonanie, że jak czegoś nie ma w internecie, to nie istnieje. - Dlatego też nie możemy pozwolić sobie, aby tak szacowne instytucje jak zgromadzenia zakonne były poza tą rzeczywistością - dodaje o. Szewek. 10 lat temu wystarczyła prosta, statyczna strona, na której umieszczone były podstawowe informacje o zgromadzeniu. Dziś tego typu witryna w oczach młodego jest nieatrakcyjna. - Za słabą i statyczną stroną internetową kryje się mało dynamiczne i nieprofesjonalne zgromadzenie zakonne - wyjaśnia franciszkanin. - A kto by chciał dołączyć do takiej wspólnoty?
Inną niwą „łowców powołań” mogą być np. dni otwartej furty albo spotkania młodych. Od kilku lat obserwujemy zintensyfikowanie tego typu działań, które nie są wprost rekolekcjami powołaniowymi, ale raczej akcją duszpasterską. - Przy okazji oswajamy młodych z życiem zakonnym, zakonnikami i zakonnicami - uważa o. Malinowski. Przykładem tego typu akcji może być organizowany od trzech lat Max Festiwal w Niepokalanowie, kiedy to na kilka dni klasztor zostaje opanowany przez młodych. Specjalnie dla nich organizuje się koncerty, pokazy filmów, przedstawienia teatralne, wykłady, dyskusje oraz zaprasza się do wspólnej modlitwy. - Festiwal jest dla młodych doskonałą okazją, by pociągnąć któregoś z nas za franciszkański sznurek i poprosić o rozmowę - uważa o. Piotr Maria Żurkiewicz, współorganizator festiwalu. Choć trudno jest ocenić bezpośrednie powołaniowe efekty tego typu spotkań, to jednak nie można ich zaniechać. - Choć pierwszy kontakt z klasztorem może być wirtualny, to jednak nic nie zastąpi realnej rozmowy i świadectwa osób konsekrowanych - przyznaje o. Szewek.

„Mróweczki” Pana Boga

Na sytuację powołaniową składa się więc bardzo wiele czynników. Nie można zapominać, że pierwszy i najważniejszy nowicjat odbywa się w domu. - Niestety, rodziny są coraz słabsze - mówi „Niedzieli” s. Barbara Kulikowska z Sekretariatu Konferencji Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Powołania do żeńskich klasztorów są odbiciem przemian ogólnospołecznych. - W dobie, gdy mamy coraz mniej stałych odniesień, trudno podejmuje się decyzje na całe życie - twierdzi s. Kulikowska ze Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Maryi.
Kolejną przeszkodą żeńskich zakonów są przemiany kulturowe i źle pojmowana emancypacja kobiet. - Młodym dziewczynom wmawia się ciągle, że muszą realizować swoje pragnienia i osiągnąć sukces. A jaki ziemski sukces można odnieść w żeńskim klasztorze? - pyta retorycznie s. Kulikowska. O ile statut społeczny kapłanów nadal jest dosyć wysoki, to sióstr jest niski. Księża przecież mogą liczyć w swoim powołaniu np. na sukces duszpasterski czy też kaznodziejski. Oni też niosą posługę sakramentalną. - My zaś jesteśmy jedynie niewidocznymi mróweczkami Pana Boga. Musimy się wyrzec wszystkich własnych ambicji na rzecz posłuszeństwa, pracy i modlitwy. I właśnie te wymagania coraz bardziej przerastają możliwości młodych kobiet - uważa s. Kulikowska.
Siostra, która zajmuje się statystykami żeńskich zgromadzeń, zwraca uwagę na jeszcze jeden bardzo niepokojący wskaźnik. Odchodzenie młodych dziewczyn z postulatu i nowicjatu było kiedyś bardzo rzadkim zjawiskiem, a ostatnio coraz częstszym. W ostatnim roku na 282 kobiety wstępujące do zakonów, z postulatu odeszły 84. Przed ślubami wieczystymi odeszło też 59 juniorystek i 33 nowicjuszki. - To pokazuje, że coraz więcej młodych dziewcząt nie wytrzymuje konfrontacji dotychczasowego życia z tym, co proponuje im klasztor. Są coraz słabsze i o wiele mniej zdecydowane - podkreśla s. Kulikowska. - Choć kandydatki są o wiele lepiej przygotowane intelektualnie, to jednak dużo gorzej prezentuje się ich dojrzałość emocjonalna.

Pan Jezus wie, co robi

Zjawiskiem, które zasługuje na szczególną uwagę w polskim życiu zakonnym, jest jego aktywizacja. W latach 90. zgromadzenia prowadziły około 1000 różnego rodzaju inicjatyw, a obecnie jest ich dwa razy więcej. Stało się to możliwe po zdjęciu ograniczeń ideologicznych, którym podlegały zakony przed 1989 r., gdy komuniści nie pozwalali osobom konsekrowanym na pełną aktywność w życiu społecznym. - W PRL wszystkie nasze charyzmaty zostały ograniczone do opieki nad niepełnosprawnymi i starszymi osobami. Dopiero obecnie zgromadzenia powracają do normalności, czyli wypełniania tego, do czego zostały powołane - uważa s. Siepak.
Wielką rolę w tym procesie odgrywają także zwrócone domy zakonne oraz inne własności, które w PRL-u zrabowali komuniści. To m.in. dzięki temu zakony mogą dziś prowadzić działalność wychowawczą, edukacyjną i opiekuńczą na tak wielką skalę. W sumie kierują ponad 800 placówkami wychowawczo-edukacyjnymi oraz 400 różnymi domami opieki dla osób starszych, niepełnosprawnych, szpitalami i przychodniami.
Spadek powołań do życia konsekrowanego ma wiele przyczyn. Obserwując jednak cały zakonny krajobraz Polski, nie można jednoznacznie przesądzać o kryzysie. Trzeba mówić o przemianach życia zakonnego, które jest i zawsze było rzeczywistością dynamiczną. - Dziś zakon i kapłaństwo nie jest jedyną formą realizowania pragnienia posługi w Kościele. Obecnie świeccy mogą wstępować również do ruchów, wspólnot, studiować teologię oraz odbywać formację według różnych duchowości. Kiedyś ta rzeczywistość była zarezerwowana niemal wyłącznie dla życia konsekrowanego - uważa s. Krupecka. - Każde powołanie to wielka tajemnica. Dlatego też życia konsekrowanego nie da się określić za pomocą liczb i tabelek. Trzeba modlić się i dziękować za te powołania, które mamy. Pan Jezus wie, co robi, i daje nam tyle, ile trzeba... choć po ludzku chciałoby się więcej - dodaje s. Siepak.

W Polsce mamy 153 zakony, zgromadzenia żeńskie i ok. 25 tys. sióstr. Zakonów, zgromadzeń męskich jest 61 i 13 tys. zakonników. Do 35 instytutów świeckich życia konsekrowanego, należy ponad tysiąc osób. W sumie jest 245 instytutów życia konsekrowanego i 39 tys. osób konsekrowanych. Są też indywidualne formy życia konsekrowanego: dziewice, wdowy i wdowcy konsekrowani oraz pustelnice i pustelnicy.
(as)

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Rozważanie Papieża przed modlitwą Anioł Pański. Mocne słowa o przebaczeniu

2026-09-13 12:09

[ TEMATY ]

przebaczenie

Anioł Pański

rozważanie

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Przebaczenie jest niezbędne, bo bez niego nie sposób żyć w pokoju – mówił Leon XIV przed modlitwą Anioł Pański. Papież przestrzegł, że oskarżenia, urazy i pragnienie zemsty niszczą relacje, rozbijają rodziny i rozpętują wojny. „Tylko przebaczenie wyzwala i na nowo przynosi światło” – podkreślił.

W rozważaniu przed niedzielną modlitwą Anioł Pański Leon XIV nawiązał do pytania, które Piotr stawia Jezusowi w Ewangelii:
CZYTAJ DALEJ

Poznać i podążać za św. Franciszkiem

2026-09-13 20:20

Janusz Dobrzyński

Już w najbliższy wtorek, 15 września, Franciszkański Zakon Świeckich zaprasza wszystkich, którym już bliska jest duchowość Biedaczyny z Asyżu i tych, którzy chcą ją lepiej poznać, na rekolekcje otwarte.

Duchowe ćwiczenia w trwającym Roku św. Franciszka odbędą się w kościele oo. franciszkanów przy ul. Zakroczymskiej 1 (na warszawskim Nowym Mieście) i będą zakończone uroczystością Stygmatów św. Franciszka. Rekolekcje poprowadzi o. Jacek Staszewski OFMConv, asystent prowincjalny oraz regionalny FZŚ, delegat-asystent wspierający asystentów narodowych FZŚ.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję