Niebo wyreżyserował niemiecki reżyser Tom Tykwer według scenariusza nieżyjącego Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza. Jak pamiętamy, Piesiewicz współpracował z Kieślowskim przy tworzeniu scenariuszy do telewizyjnego cyklu Dekalog i trylogii Trzy kolory. Niebo jest pierwszą częścią nowego tryptyku; w kolejce na realizację czekają Piekło i Czyściec.
Opowiedziana w filmie historyjka wydaje się wydumana. Młoda Angielka dokonuje w Turynie zamachu na właściciela firmy, którego podejrzewa o handel narkotykami. Jej mąż zmarł z przedawkowania narkotyków. Jest to akt rozpaczy, ponieważ bohaterka filmu wcześniej wielokrotnie alarmowała policję, napotykając mur obojętności. Policjant biorący udział w przesłuchaniach pomaga jej uciec, powodowany zrozumieniem jej sytuacji i rodzącym się uczuciem. Przedtem oboje zabijają owego narkotykowego bossa. Film kończy ich symboliczna ucieczka porwanym helikopterem.
W poetyce baśniowej przypowieści (z pięknymi zdjęciami) opowiedziana więc została pokrętna historia, nie będąca ani typowym kryminałem, ani melodramatem, mająca ilustrować rozpacz młodych ludzi z powodu skorumpowania i niewrażliwości na zło organów ścigania i instytucji społeczeństw zachodnich. Szlachetny bunt przeciwko złu ma uświęcać środki, czyli samosąd, śmierć niewinnych ludzi i krzywdę, jaka spotyka bliskich zakochanego policjanta. Nie mówię już o fakcie zasadniczym, że z punku widzenia moralności chrześcijańskiej film balansuje na granicy usprawiedliwiania terroryzmu. Reżyser eksponuje wprawdzie w końcówce utworu scenę w kościele, gdzie bohaterka dokonuje jakby wyznania swych win i uczynków, przypomina to jednak bardziej seans terapeutyczny, aniżeli akt religijny.
Niebo zostało zrealizowane z wielką starannością i wyczuciem aktorskiego stylu, obawiam się jednak, że jest to dzieło wewnętrznie pęknięte, jeśli chodzi o wymowę moralną.
Dzieciństwo Edyty Stein - portrety babci Adelheid, wielki, pełen dostatku dom i przylegający do niego sklep żelazny. Liczne rodzeństwo matki, którego imion uczyła się na pamięć. Kredens z szufladami pełnymi rodzynek, migdałów i gorzkiej czekolady. Śmiechy, żarty i dowcipy. Pełna czułości i dobroci twarz dziadka. Ukradkiem wyjmowane przez niego z tortów kandyzowane owoce i wtykane wnukom do ust.
A to wszystko w Lublińcu - małym miasteczku niedaleko Częstochowy, które od prawie roku przygotowuje się do ogłoszenia św. Teresy Benedykty od Krzyża swoją patronką.
Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.
W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
Parafia pw. św. Wawrzyńca w Olbierzowicach świętuje 700 lat swojej historii. Jubileusz zgromadził parafian, duchowieństwo i gości na wspólnej modlitwie oraz uroczystych obchodach.
Centralnym punktem jubileuszu była uroczysta Msza św., której przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali proboszcz parafii ks. kan. Zbigniew Kuras, dziekan dekanatu ks. kan. Henryk Hendzel, kapłani pochodzący z parafii, jej byli duszpasterze oraz księża z dekanatu klimontowskiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.