Młodsze pokolenie nie bardzo wie, jak bliny smakują.
Nasze babki podawały je często, szczególnie w postne dni, jest więc okazja, by wprowadzić je na nasze stoły.
Są nie tylko zdrowe, pożywne, lekko strawne, ale także bardzo smaczne i łatwe do przygotowania.
2 szklanki mąki tortowej lub krupczatki, 1 szklanka śmietany, 1/2 szklanki mleka, 3 jajka, 2 łyżki cukru pudru, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, szczypta soli, olej do smażenia.
Żółtka lekko ubijamy z cukrem, gdy masa jajeczna stanie się puszysta i jednolita, dodajemy mleko, śmietanę i dalej ubijamy, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Do masy sypiemy mąkę z proszkiem i wyrabiamy ciasto, powinno być lśniące, gładkie, bez grudek. Białka ubijamy z dodatkiem szczypty soli na bardzo sztywną pianę, dodajemy do ciasta i delikatnie, ale dokładnie łączymy.
Smażymy, zaraz po przygotowaniu ciasta, w bardzo gorącym, tzw. dużym tłuszczu, rumieniąc z obu stron. Podajemy prosto z patelni - koniecznie na wygrzanych talerzach.
Bliny możemy podać na słodko - z dżemem, konfiturami, powidłami, domowym sokiem owocowym lub posypane cukrem i przybrane bitą śmietaną. Bardzo dobrze smakują bliny z dodatkiem pikantnego sosu, z pieczarkami w śmietanowym sosie, ze świeżymi grzybami zasmażonymi z cebulką lub z sosem serowo-jogurtowym z czosnkiem i zieleniną.
Rada: Usmażone bliny możemy ułożyć na wygrzanym półmisku, każdy lekko skropić roztopionym masłem i przetrzymać w ciepłym (nie gorącym - 50 ºC.) piekarniku nawet przez godzinę.
W młynku do kawy mielemy kaszę - powinna mieć konsystencję bardzo miałkiej mąki. W miseczce ubijamy całe jajka z cukrem, gdy masa jajeczna stanie się jednolita, dodajemy śmietanę i ubijamy, aż składniki dobrze się połączą. Następnie sypiemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i całość dokładnie wyrabiamy, uważając, by nie było grudek. Natychmiast po wyrobieniu smażymy niewielkie bliny (koniecznie na bardzo gorącym tłuszczu), rumieniąc je z obu stron. Podajemy bezpośrednio z patelni, na wygrzanych talerzach, np. z domowym dżemem lub konfiturami, z gęstą śmietaną lub z serkiem utartym ze śmietaną i rodzynkami. Dzieciom najbardziej smakują bliny z bitą śmietaną, posypane utartą czekoladą.
W drogę z nami wyrusz, Panie, nam nie wolno w miejscu stać”. Słowa te – pewnie znane wielu oazowiczom czy uczestniczącym w pieszych pielgrzymkach – przypominają prawdę powtarzaną przez stulecia o potrzebie wyruszenia w drogę. Papież Franciszek mówił o zejściu z kanapy, rozumianej oczywiście dużo szerzej niż tylko domowy mebel. Jest w nas pokusa ułożenia sobie życia, spokojnego, wygodnego, bezpiecznego – po prostu po naszemu. Okazuje się, że tego rodzaju postawa ma się nijak do tego, czego oczekuje od nas Pan Bóg. Cisną mi się do głowy w tym momencie także słowa Pana Jezusa skierowane do św. Piotra: „Wypłyń na głębię”. Wyrusz w nieznane, po ludzku nie do zrealizowania. Ważnym elementem naszego kroczenia za Chrystusem jest nie tylko wiara, ale też zaufanie. Piotr – długo po wezwaniu Abrama – uwierzył i zaufał, i opuścił łódź, ale znając historię Starego Testamentu, wiedział, że tak trzeba. Również bohater dzisiejszego pierwszego czytania – Abram musiał się zmierzyć z wolą Bożą i propozycją „wyruszenia w nieznane”. Trwanie w swoim ułożonym świecie, choć na pozór spokojnym i uporządkowanym, może się okazać miejscem, gdzie Bóg pozbawia cię swojego błogosławieństwa. Przejawia się to czasem w stwierdzeniu, że wszystko idzie mi pod górkę. Błogosławieństwo zaś jest przypisane do wędrówki, do pielgrzymowania, do podążania za wolą Bożą. Ty sam stajesz się błogosławieństwem dla innych wtedy, kiedy idziesz za Chrystusem. Człowiek kroczący za Jezusem jest błogosławieństwem dla tych wszystkich, których spotka na drodze swej życiowej wędrówki. Jest to ważne, zwłaszcza dziś, kiedy już trwamy w okresie Wielkiego Postu. Jakim jestem znakiem dla innych? Czy pójście za Jezusem jest łatwe? Oczywiście, że nie. Trudy i przeciwności w głoszeniu Ewangelii są chlebem powszednim. Zapewne wie to każdy, kto podejmuje się tego zadania. Nasza decyzja o pójściu za Chrystusem jest Bożym wezwaniem i powołaniem jednocześnie. Nie wszyscy wyruszają w drogę, nie wszyscy wstają z kanapy swego wygodnego życia, nie wszyscy biorą udział w głoszeniu Dobrej Nowiny. I nie dlatego, że brakuje im daru łaski, która została dana wszystkim, ale po prostu są zwykłymi leniami, różnie tłumaczącymi swój brak zaangażowania. Jezus wyraźnie ukazuje nam drogę ku wieczności, rzuca światło na nasze życie i nieśmiertelność, bo to ona nadaje impuls naszemu zaangażowaniu. Twardo kroczę naprzód, stąpając po ziemi, oczy zaś mam skierowane ku niebu.
Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę - i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w tajemnicy i zakopany tak, by nikt go nie znalazł. Dlaczego? Bo nawet wrogowie wiedzieli, że pewne obrazy podnoszą naród z kolan.
I właśnie od tego przechodzę do Góry Tabor. Jezus też daje swoim uczniom „obraz”, po to, by umieli przejść przez noc krzyża. Nie na pokaz. Nie dla sensacji. Dla wierności.
Modlitwa w intencji Żołnierzy Niezłomnych w Bazylice Garnizonowej we Wrocławiu
Jednym z punktów obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych we Wrocławiu była koncelebrowana Msza św. w bazylice pw. św. Elżbiety. Modlitwie przewodniczył ks. płk Janusz Radzik.
W intencji poległych i zmarłych żołnierzy formacji niepodległościowych po II wojnie światowej modlili się mieszkańcy Wrocławia wraz z władzami samorządowymi, kombatantami i przedstawicielami instytucji upamiętniających żołnierzy podziemia. Obecne były liczne poczty sztandarowe
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.