Reklama

Wisła i Cracovia po 20 latach

Derby

Niedziela Ogólnopolska 43/2004

3 października 2004, Kraków - derby WIsła-Cracovia

3 października 2004, Kraków - derby WIsła-Cracovia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po 20 latach przerwy Kraków doczekał się znów „świętej wojny”. Chodzi o mecz najstarszych klubów tego miasta: Wisły i Cracovii. W 1908 r. odbył się pierwszy udokumentowany mecz tych klubów. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Łącznie z meczem w niedzielę 3 października rozegrano dotąd ogółem 168 pojedynków.
Pojedynki derbowe Krakowa przeszły do historii. Ich początki nie mają wiele wspólnego ze współczesnym obdarzaniem się niecenzuralnymi epitetami. Obydwa kluby narodziły się na Błoniach. Wygrana w meczu oznaczała panowanie w Krakowie do następnego pojedynku. Stąd m.in. znane hasło Cracovia Pany!. Na meczach panowała dżentelmeńska atmosfera, ale „zdrada barw” była wówczas nie do pomyślenia. Dopiero w okresie międzywojennym Jan Reyman przeszedł z Cracovii do Wisły, czego wielu kibiców długo nie mogło mu wybaczyć. Dziś w zespole z ulicy Kałuży gra kilku byłych piłkarzy Wisły i nikogo to specjalnie nie dziwi. Takie czasy.
Określenie „święta wojna” wzięło się z powiedzenia obrońcy „pasów” (Cracovia) Ludwika Gintela, który miał przed jednym z meczów w latach 20. powiezieć: „No to chodźcie, Panowie, na tą świętą wojnę!”.
Bywało różnie. Raz trwała supremacja „Białej Gwiazdy”, a raz Cracovii. Kilka meczów przeszło jednak do historii i wspomina się je po dziś dzień. Najbardziej dramatycznym pojedynkiem był mecz z 1925 r. Grano towarzysko w państwowe święto - 3 Maja. Dochód z pojedynku miał zasilić konto biednego wówczas PZPN. Cracovia zaczyna ostro i zdobywa pierwszą bramkę. Chwilę później pada jednak wyrównanie po strzale eksasiaka Reymana. Ostatnie 15 minut pierwszej połowy jest katastrofalne dla wiślaków, którzy gubią się i tracą aż 4 bramki. Jest więc 5:1 dla Cracovii. W czasie przerwy kibice „pasów” świętują już zwycięstwo; Po przerwie Wisła budzi się i... Reyman strzela swą drugą bramkę dla tego zespołu. 17 minut później celnie uderza Balcer, a 5 minut po nim jeszcze raz Reyman. Jest 4:5, a Cracovia coraz bardziej opada z sił. Tuż przed końcowym gwizdkiem raz jeszcze Reyman trafia celnie i mecz kończy się remisem 5:5.
Kibice zapamiętali też mecz z 1933 r. W 83. minucie meczu przy stanie 4:1 dla Cracovii kapitan Wisły Reyman interweniuje u sędziego w sprawie bramki. Po ostrej wymianie zdań sędzia wyrzuca Reymana z boiska. Reyman, który poza boiskiem był pułkownikiem Wojska Polskiego, miał sędziemu Rosenfeldowi powiedzieć: „Nikt w tym kraju, a zwłaszcza byle sędzina, nie będzie ubliżał oficerowi!”. Jego koledzy na znak solidarności także opuszczają murawę i mecz kończy się walkowerem 3:0 dla Cracovii. Wisła zapłaciła wówczas 100 zł kary. Występek Reymana był jednak przyczyną wydania rozkazu przez gen. Bernarda Monda, który zabronił od tej pory gry wojskowym w klubach cywilnych. Był to ostatni mecz w karierze płk. Reymana.
Derbowa tradycja trwała nawet w czasie niemieckiej okupacji. Pomimo grozy wojny mecze nadal budziły wielkie emocje. W październiku 1943 r. doszło do meczu na stadionie Garbarni o mistrzostwo Krakowa. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Pod koniec meczu arbiter podyktował jednak rzut karny dla Cracovii. Sędzią był dawny zawodnik tego klubu, Mitusiński, co rozsierdziło kibiców Wisły. Na boisku doszło do bijatyki z udziałem kibiców, a walki przeniosły się na całą dzielnicę. Legenda mówi, że od interwencji Niemców i nieprzyjemnych konsekwencji uratował kibiców tego klubu austriacki komendant dzielnicy, niegdyś piłkarz Vienny, który dowiedziawszy się powodu awantur, miał powiedzieć „Kibice na całym świecie są tacy sami” i machnął na nich ręką.
Gorąco bywało też po wojnie. W 1948 r. krakowskie kluby dominowały w I lidze. Rozgrywki zakończyły się jednakową liczbą punktów Wisły i Cracovii. Regulamin nakazywał rozegrać mecz na neutralnym stadionie. Wybór padł znów na boisko Garbarni. Zaczęło się od 1:0 dla Wisły już w pierwszej minucie. Cracovia wyrównała tuż przed przerwą. Kiedy spodziewano się gwizdka sędziego, „pasy” zdobyły jeszcze jednego gola. Po przerwie wiślacy rzucają się do ataku. Wyrównanie wydaje się kwestią czasu. Ale ten płynie nieubłaganie, a wynik nie zmienia się. Wisła naciska tak mocno, że dziesięciu piłkarzy tego klubu praktycznie znajduje się na polu karnym przeciwnika. Daje to szansę Różankowskiemu, który nieoczekiwanie pędzi do przodu i zdobywa trzecią bramkę dla „pasów”. W ten sposób derby rozstrzygnęły o tytule mistrza kraju.
Po raz ostatni Wisła z Cracovią zagrała w 1984 r. Drużyny po remisie 0:0 podzieliły się punktami, ale Cracovia spadła wówczas do II ligi. Później bywało jeszcze gorzej.
Derby Krakowa powróciły po 20 latach przerwy. Mecz rozegrany 3 października 2004 r. zakończył się takim samym wynikiem, jak przed laty. Tym razem 0:0 było jednak sukcesem Cracovii, która grała na stadionie Wisły przeciw faworyzowanemu przeciwnikowi. Przed meczem odbyła się sympatyczna impreza wręczenia pamiątkowych medali dawnym piłkarzom Pogoni Lwów, który - gdyby nie zawirowania historii - byłby dziś także jednym z najstarszych polskich klubów. Sam mecz, jak zwykle, był bardzo zacięty i nie obyło się bez kartek, w tym i czerwonych. Znajdująca się w małym kryzysie Wisła nie dała rady biało-czerwonej Cracovii, która uświetniła w ten sposób swój powrót do ekstraklasy. „Święta wojna” pisze swoją dalszą historię...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan opublikuje osobisty dziennik papieża Franciszka

2026-10-06 17:28

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Vatican Media

24 listopada nakładem watykańskiego wydawnictwa LEV ukaże się po włosku „Dziennik osobisty Papieża Franciszka”. Zapiski wybrał, zredagował i opatrzył komentarzami kard. Víctor Manuel Fernández, prefekt Dykasterii ds. Nauki Wiary. „Dziennik” zostanie wydany równocześnie w 94 krajach, również po angielsku, francusku i portugalsku.

Wydawnictwo LEV w komunikacie podkreśla, że jest to tekst o wyjątkowej wartości i znaczeniu dla głębszego zrozumienia papieża jezuity: „Jesteśmy niezmiernie zaszczyceni publikacją tego tekstu. Dzięki tej książce, która, jak wierzymy, spotka się z uznaniem czytelników na całym świecie, będziemy mogli jeszcze głębiej zrozumieć wewnętrzne życie argentyńskiego papieża”.
CZYTAJ DALEJ

Eucharystia inaugurująca nowy rok pracy Sądu Najwyższego USA. Dlaczego nazywana jest Czerwoną Mszą?

2026-10-06 15:03

[ TEMATY ]

USA

Sąd Najwyższy

Czerwona Msza

Waszyngon

Adobe Stock

Do kierowania się mądrością Ducha Świętego w życiu publicznym i pracy na rzecz sprawiedliwości wezwał abp Timothy Broglio podczas dorocznej Czerwonej Mszy w Waszyngtonie. Liturgia, sprawowana w Katedrze św. Mateusza Apostoła, zgromadziła ponad tysiąc osób, w tym sędziów Sądu Najwyższego, przedstawicieli władz oraz wiceprezydenta J.D. Vance’a. Msza tradycyjnie inauguruje nowy rok pracy Sądu Najwyższego USA.

Podziel się cytatem - powiedział w homilii metropolita Archidiecezji Wojskowej USA. Zachęcił do budowania społeczeństwa opartego na uczciwości, harmonii i trosce o dobro wspólne.
CZYTAJ DALEJ

Zabawa poważnymi sprawami

2026-10-07 09:15

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.

O treści spotkania nie wiedzą nawet najbliżsi. Radosław Sikorski do dziś nie ma notatki. Kierujący zespołem negocjacyjnym MON ds. ustanowienia bazy USA w Polsce, wiceminister Paweł Zalewski twierdzi, że o rozmowie dowiedział się… ode mnie. Kierownik placówki został wyproszony z kluczowej części. Cezary Tomczyk w Sejmie peroruje o „intrygach” rodem z czasów rozbiorów. Co ciekawe, w marcu sam wicepremier Kosiniak-Kamysz milczał w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z odznaczeniem dla amerykańskiego sierżanta. Zapewne nie chciał się chwalić spotkaniem, które zorganizowała mu kancelaria prezydenta, a premier Donald Tusk, który wcześniej stawiał wszystko przeciw Trumpowi i nazywał go rosyjskim agentem, teraz liczy, że Karol Nawrocki przypomni w Białym Domu o obietnicach stałej obecności. Jak trwoga, to do prezydenta.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję