Reklama

Świat

Argentyna: dziś w prowincji Catamarca odbędzie się beatyfikacja biskupa – franciszkanina Mamerta Esquiú

W sobotę 4 września na dziedzińcu przed kościołem w San José de Piedra Blanca w prowincji Catamarca w północno-zachodniej Argentynie biskup senior diecezji Tucumán kard. Luis Héctor Villalba ogłosi błogosławionym o. Mamerta Esquiú. Ten XIX-wieczny franciszkanin-biskup zasłynął jako kaznodzieja, ceniony nie tylko w środowisku kościelnym, ale także w kołach politycznych, zaangażowany również w sprawy państwowe, który wniósł ważny wkład w powstanie nowoczesnego państwa argentyńskiego.

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Argentyna

Oto krótki życiorys przyszłego błogosławionego.

Mamert od Wniebowstąpienia (Mamerto de la Ascensión) Esquiú urodził się 11 maja 1826 w miasteczku Piedra Blanca w prowincji Catamarca na północnym zachodzie Argentyny. Imię nadała mu jego głęboko pobożna matka, chcąc upamiętnić patrona dnia, w którym urodził się jej syn, a także święto Wniebowstąpienia, które wtedy też wypadało w tym samym dniu. Również za jej sprawą chłopiec już w wieku 5 lat przywdział habit franciszkański jako swego rodzaju „obietnicę” poprawy słabego zdrowia. Ale w wieku 10 lat – 31 maja 1836 już na dobre wstąpił do zakonu braci mniejszych w Catamarce i 18 października 1848, mając 22 lata, przyjął święcenia kapłańskie.

Zaczął wówczas uczyć filozofii i teologii w szkole franciszkańskiej oraz został gorliwym wychowawcą młodzieży, a od 1850 nauczał filozofii w szkole średniej, założonej przez gubernatora swej rodzimej prowincji oraz w seminarium duchownym w Catamarce. W tym czasie dał się też poznać jako błyskotliwy kaznodzieja, którego przemówień słuchali chętnie nie tylko wierni czy inni duchowni, ale też politycy, nierzadko pozostający daleko od Kościoła.

Wydarzeniem przełomowym w tamtym czasie dla całego kraju była bitwa pod Caseros 3 lutego 1852, w której wojska argentyńskie poniosły klęskę z rąk koalicji brazylijsko-urugwajskiej. Dowódca pokonanych wojsk gen. Juan Manuel de Rosas opuścił kraj, udając się na emigrację do Wielkiej Brytanii. Jednym ze skutków tej przegranej była głęboka reforma państwa, w tym praca nad jego nową konstytucją. Wszystko wskazywało na to, że będzie ona miała charakter bardzo liberalny, ograniczając m.in. wolność religijną. Ówczesny gubernator Catamarki Pedro José Segura był stanowczo przeciwny takim projektom. Na 9 lipca 1853 zwołał wiec mieszkańców prowincji i poprosił o. Mamerta o wygłoszenie na nim przemówienia w duchu antyliberalnym.

Reklama

Zakonnik przyjął tę propozycję, ale ku powszechnemu zaskoczeniu poparł projekt, mimo jego niedoskonałości. W mowie, znanej jako Kazanie o Konstytucji, przypomniał historię podziałów i wojen domowych w Argentynie i opowiedział się za tymi postanowieniami przyszłej ustawy zasadniczej, które przywracały pokój wewnętrzny. Aby jednak to osiągnąć, jej tekst musi być być trwały i nienaruszalny przez długi czas. „Bądźcie, panowie, posłuszni, bo bez podporządkowania się nie ma prawa, bez prawa nie ma ojczyzny, nie ma prawdziwej wolności, istnieją jedynie namiętności, nieporządek, anarchia, rozwiązłość i wojna” – mówił z wielkim przekonaniem młody, bo zaledwie 27-letni franciszkanin, a jego słowa wywołały ogromny entuzjazm. W efekcie Catamarca złożyła jednogłośnie ślubowanie na wierność nowej konstytucji.

Kazanie to stało się powszechnie znane, a na polecenie nowego przywódcy kraju gen. Justo José de Urquiza rozpowszechniono je w całym kraju. Przyczyniło się w wielkim stopniu do przyjęcia nowej ustawy zasadniczej przez wszystkie prowincje, łącznie ze stołecznym Buenos Aires, które najdłużej stawiało opór.

Kierując się wzniosłymi zasadami moralnymi i pobożnością, a także wielkim patriotyzmem o. Mamert włączył się z wielkim zaangażowaniem w działalność polityczną i m.in. w latach 1855-62 był deputowanym i członkiem rady zarządzającej prowincji Catamarki. A dzięki licznym pismom i artykułom, zamieszczanym w ówczesnej prasie, był znany w całej Argentynie.

Nie zaniedbywał przy tym swej działalności kościelnej i m.in. w 1860 był przez pewien czas sekretarzem pierwszego biskupa diecezji Paraná. Widząc jednak pogłębiający się kryzys w państwie i nasilające się walki międzypartyjne, zaprzestał działalności politycznej i na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku wyjechał do klasztoru w boliwijskim mieście Tarija, gdzie spędził 5 lat, po czym arcybiskup Sucre – ówczesnej stolicy Boliwii – zaprosił go do tego miasta i tam również o. Mamert mieszkał 5 lat, angażując się także w działalność społeczną, m.in. polemizując na łamach miejscowej prasy z poglądami antyklerykalnymi.

Reklama

Podczas pobytu w Sucre otrzymał w 1872 nominację na arcybiskupa Buenos Aires, podpisaną przez prezydenta Domingo F. Sarmiento (1811-88) i jego ministra Nicolasa Avellanedę (1837-85). Nie przyjął jednak tej nominacji, uważał bowiem, że nie może piastować takiego stanowiska, będąc przeciwnikiem głowy państwa. Taka postawa franciszkanina sprawiła, że jeszcze bardziej odsunął się od bieżącej polityki i wyjechał na kilka lat najpierw do Peru, a później do Guayaquilu w Ekwadorze.

W latach 1876-78 odbył pielgrzymkę do Rzymu i do Ziemi Świętej i to przekonało go, że powinien całkowicie poświęcić się duszpasterstwu, wycofując się z polityki. W Wielki Piątek 1877 wygłosił płomienne kazanie do tysięcy wiernych w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie. W Ziemi Świętej spotkał się też z generałem franciszkanów, który przekonał go o potrzebie zreorganizowania zakonu w Argentynie. Pod koniec 1878 wrócił więc – po 16 latach nieobecności – do Catamarki. Wkrótce potem dotarła tam do niego wiadomość, że prezydent Avellaneda zaproponował go na biskupa diecezji Córdoba. Początkowo znów odrzucił tę propozycję, ale gdy niebawem dowiedział się, że Leon XIII zaakceptował ten wniosek, odparł: „Jeśli chce tego papież, to sam Bóg tego chce”.

W 1880 po raz pierwszy w życiu przybył do Buenos Aires a tam ówczesny prezydent Julio A. Roca (1843-1914) poprosił go o wygłoszenie kazania w czasie narodowej Mszy dziękczynnej „Te Deum” z okazji federalizacji stolicy (jej przystąpienia do federacji argentyńskiej). Wówczas ostro skrytykował władze miasta pod rządami Roki jako jego gubernatora za śmierć wielu ludzi i późniejsze rozczłonkowanie kraju. „Za karę” ani Roca, ani jego poprzednik Avellaneda nie podziękowali mu za głębokie kazanie.

Reklama

Sakrę nominat przyjął 12 grudnia 1880 w Córdobie. Prowadził surowe i ascetyczne życie, przeniknięte modlitwą, pomagał ubogim duchowo i materialnie, poświęcał wiele uwagi formacji seminarzystów i dziełom miłosierdzia, zakładał bractwa i stowarzyszenia wiernych świeckich, głosił kazania i rekolekcje oraz misje ludowe. Podejmował też wiele wysiłków, aby zreorganizować zarządzanie diecezją, odnowić duszpasterstwo i aby wszyscy wierni czuli i widzieli w nim pokornego i skromnego ojca; odwiedził niemal wszystkie miasta i wsie swej rozległej diecezji. Jednocześnie bronił tradycyjnych przywilejów i prerogatyw Kościoła i sprzeciwiał się, na miarę swych możliwości, cywilnym ślubom, zeświecczeniu cmentarzy i nauczania, nie pozwolił też na kontrolowanie mianowania wykładowców teologii na miejscowym uniwersytecie.

Bp Esquiú zmarł w miejscowości Posta del Suncho, w drodze powrotnej z La Rioja do Córdoby 10 stycznia 1883 w wieku nieco ponad 56 lat.

Jego beatyfikacja miała się początkowo odbyć 19 czerwca ub.r., ale z powodu pandemii przesunięto ją na ten rok.

2021-09-04 08:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Aleksander Woźny dla kapłanów wzorem księdza, proboszcza, spowiednika

[ TEMATY ]

beatyfikacja

fot. Archiwum ks. Wojciecha Muellera postulatora procesu beatyfikacyjnego ks. A. Woźniego

Ks. Aleksander Woźny

Ks. Aleksander Woźny

Papież Franciszek zatwierdził dzisiaj dekret o heroiczności cnót ks. Aleksandra Woźnego. O komentarz do tej decyzji poprosiliśmy ks. dr Wojciecha Muellera – postulatora procesu beatyfikacyjne ks. Aleksandra Woźnego. :

„Dla mnie, postulatora procesu, decyzja papieża oznacza ogromną radość. Pamiętajmy, że proces beatyfikacyjny zawsze trwa dość długo. Dzieli się na etap diecezjalny i etap rzymski. Proces związany jest z trudem i wysiłkiem postulatora, ale również oznacza zaprzyjaźnienia się z kandydatem na ołtarze i poznanie jego świętości. Świętości, którą chce się pokazać innym.

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polski: imiona Boga to nie sukces i władza, ale pokora i służba

2023-01-29 16:46

[ TEMATY ]

prymas Polski

abp Wojciech Polak

archidiecezja.pl

„Wśród imion Boga nie należy szukać tych z napisem sukces i władza, ale pokora i służba” - mówił w niedzielę 29 stycznia w Inowrocławiu abp Wojciech Polak. Prymas Polski przewodniczył Mszy św. za śp. kard. Józefa Glempa przypominając jego słowa, że „chrześcijanin to człowiek, który żyjąc na świecie, nie da się opanować światu całkowicie”.

Eucharystia celebrowana była w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP, w którym śp. kard. Józef Glemp został ochrzczony 18 grudnia 1929 roku. Po latach tak o sobie pisał: „Urodzony chłopiec był tak wątły, że tego samego dnia chrztu udzielił ksiądz wikariusz Ludwik Sobieszczyk, później zesłany do Dachau. I tak z życiem doczesnym zaczęło się życie łaski w Chrystusie”.

CZYTAJ DALEJ

Sługa Boża Wanda Malczewska, Maryja i Cud nad Wisłą

2023-01-29 18:30

[ TEMATY ]

Wanda Malczewska

Ks. Józef Janiec

Wanda Malczewska

Wanda Malczewska

Wanda Malczewska to urodzona w 1822 roku świecka mistyczka, stygmatyczka i wizjonerka. Pochodziła z rodu Malczewskich herbu Tarnawa i była ciotką słynnego malarza symbolisty Jacka Malczewskiego oraz poety Antoniego Malczewskiego – prekursora polskiego romantyzmu.

Już jako dziecko była bardzo religijna i miała pierwsze mistyczne spotkania z Chrystusem (do pierwszej komunii świętej przystąpiła jako ośmiolatka). Będąc jeszcze nastolatką, przeżyła śmierć matki i ponowne małżeństwo ojca. Niedługo później zamieszkała u zamożnej ciotki (siostry ojca), Konstancji Siemieńskiej. To właśnie przy jej rodzinie Wanda spędziła większą część życia, zajmując się szeroko pojętym wolontariatem. Mieszkańców wsi zaopatrywała w książki, uczyła dzieci czytać i pisać, katechizowała37. Niejednokrotnie służyła radą i pomocą. Zrobiła nawet kurs felczerski, by zajmować się chorymi, zaś w czasie powstania styczniowego zorganizowała szpital dla rannych powstańców. Warto zaznaczyć, że leczyła nie tylko Polaków, lecz także Rosjan. Po śmierci ciotki Wanda Malczewska przez pewien czas zamieszkała gościnnie w klasztorze sióstr dominikanek pod Przyrowem. Nadal leczyła i odwiedzała chorych, zajmowała się szyciem parametrów liturgicznych, oddawała się modlitwie. Trzy ostatnie lata życia spędziła na plebanii w Parznie, oddając się pracy społecznej i charytatywnej. Z powodu braku sił nie mogła osobiście odwiedzać chorych, więc przyjmowała ich u siebie. Jeszcze za życia uznawano Malczewską za osobę uduchowioną i głęboko wierzącą. Zresztą nie bezpodstawnie. Obdarzona była bowiem charyzmatem proroctwa i miewała religijne wizje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję