Reklama

Minął tydzień

W środę 16 października br. modliliśmy się we wspólnotach parafialnych i zakonnych w intencji Ojca Świętego. Dzięki mediom mogliśmy duchowo uczestniczyć w uroczystościach, które rozpoczęły 25. rok pasterskiej posługi Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej. Przy tej okazji było wiele wspomnień, refleksji, podsumowań. Mając na uwadze to, że przez kilka lat byłem pracownikiem Kurii Rzymskiej i rektorem Papieskiego Kolegium Polskiego, z którego kard. Karol Wojtyła wyjechał na konklawe, chciałem podzielić się z Czytelnikami kilkoma refleksjami, ukazującymi postać Papieża jako człowieka o wielkiej kulturze i autentycznym szacunku dla ludzi.

Niedziela Ogólnopolska 42/2002

Fot. Grzegorz Gałązka

Fot. Grzegorz Gałązka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Humanitas" Jana Pawła II

Na ludzi patrzeć można różnie: z pozycji partnerskich, z wysokości profesorskiej katedry czy z braterskiej życzliwości. Można w człowieku podziwiać duchowe bogactwo, potencjał umysłowy, szukać ciepła jego serca albo kontemplować różnorodne piękno złożone w nim przez Stwórcę i naturę.
Bywają spotkania z ludźmi trwogą i lękiem napełniające albo też ufnością. Zwłaszcza gdy odkrywamy prawdę o sobie np. wobec lekarza i bez słów żebrzemy u niego pomocy, pociechy przynajmniej, albo kiedy klękamy u kratek konfesjonału. "Pomoc nasza w imieniu Pana", ale przez ręce człowieka staje się naszym udziałem, odchodzimy mocniejsi i wcale nie upokorzeni okolicznością, że przed człowiekiem otwieraliśmy serce. On swoim człowieczeństwem posłużył Bogu i stał się gwarantem łaski odpuszczenia grzechów, człowieczeństwem zobiektywizował moją relację z Bogiem.
"Człowiek w człowieku umiera, jeśli go zło nie boli, a dobro nie raduje" - mówił sługa Boży Wilhelm Pluta, biskup gorzowski. Wzrost wewnętrzny człowieka to dynamika wyborów. "Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę" - mawiał poeta Jerzy Liebert. Jednakże w tych małych wyborach dobra jest ciągłe potwierdzanie wyboru zasadniczego, Najwyższego Dobra. Skończoność prowadzi do Nieskończoności, cień nie istnieje bez przedmiotu, bytu pierwszego.
Bóg stał się człowiekiem, posługiwał i posługuje się słowami, pojęciami ludzkimi, ubogaca ich treść, aby i człowiek mógł z Nim nawiązać kontakt. Jezus każe nazywać Go Ojcem, naszym Ojcem. Dzięki tej relacji cała rzeczywistość ziemska nabiera natychmiast innego wymiaru.
Czy można i czy godzi się odłączać humanitas, człowieczeństwo - to, co ludzkie w człowieku, od tego, co nadprzyrodzone? Przecież sam początek człowieka tkwi w Bogu, On nadaje nowy sens każdej sprawie, wydarzeniu, w które wchodzimy lub przeżywamy; dopełnienie naszej rzeczywistości ujrzymy w wieczności, w stałej kontemplacji Tego, który JEST.
Wkrótce po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża rozpoczęły się polowania dziennikarzy na niezwykłe wydarzenia, listy, pisma i fotografie z życia tego skromnego wadowiczanina, który skrzętnie, w zwyczajności człowieczeństwa, ukrywał swą niezwyczajność, a do wielorakich uzdolnień i sprawności zdołał nawet przyzwyczaić najbliższych. Zupełnie normalną rzeczą były spacery Kardynała krakowskiego i jego "dniówki" wędrowne po górach czy lasach, wyprawy kajakowe i narciarskie zjazdy, obozy wędrowne ze studentami i przyjaciółmi z tzw. środowiska czy innych grup, jeszcze do dzisiaj nie ujawnionych. Kard. Karol Wojtyła zachował w tym wszystkim niegasnący humor i dystans do siebie, co tylko dodaje blasku jego autentycznej wielkości. Żarty mają to do siebie, że ujawniają to, czego nie chcą ujawniać - błyskotliwą inteligencję. Kard. Karol Wojtyła lubił żartować i żartował w wielkim stylu zarówno wtedy, gdy stwierdzał, że 50% kardynałów polskich jeździ na nartach, uprawiając sport, jak i kiedy odpowiedział dziennikarzom, że basen w Castel Gandolfo kosztuje taniej niż nowe konklawe. Watykańczycy relacjonowali niedawną rozmowę pewnego, nieco "rozgorączkowanego" księdza, który postawił Janowi Pawłowi II pytanie, czy jego ewentualnym następcą mógłby być kardynał xy? Papież, podpierając się laską, z humorem odpowiedział: mój następca jeszcze nie jest kardynałem!
Kard. Stefana Wyszyńskiego darzył wielkim szacunkiem i dawał temu nieprzymuszone dowody. Przerywał nawet wakacje i jechał na jego imieniny, aby pobyć razem i porozmawiać, pośpiewać czy pograć w piłkę z prymasowską "młodzieżą" - starszawą co prawda, z którą z kolei Prymas spędzał swe wakacje. Na imieniny Prymasa w 1978 r. wybrał się do Fiszoru k. Wyszkowa. Mam fotografie z tego "meczu" piłki siatkowej, rozgrywanego przez kard. Wojtyłę z resztą "sportowców", gdzie funkcję sędziowską spełniał Prymas Tysiąclecia. Nic przeto dziwnego, że kiedy dziennikarze "wyłowili" i opublikowali fotografię, na której uchwycono zabawę małego dziecka z "Wujkiem", a scenę obserwuje siedząca obok osoba świecka, sędziwy Kardynał Prymas Stefan Wyszyński skomentował to biblijnym nawiązaniem do innego Człowieczeństwa i orzekł oczekującym na eksklamację zgorszenia publicystom: ecce apparuit humanitas Salvatoris nostri Jesu Christi!
Człowieczeństwa nie trzeba przybliżać ludziom, wystarczy go nie zasypywać, nie ukrywać ani nie udawać i nie nadużywać. Ma swoją rolę zbawczą, wyznaczoną przez Stwórcę.
Humanitas Jana Pawła II to m.in. jego "głód" ludzi. Ten kochający samotność pustelnik i zanurzony w Bogu podczas modlitwy mistyk jest jednocześnie nieustannie spragniony kontaktu z ludźmi i dlatego chętnie do nich idzie, zaprasza do siebie, pisze i telefonuje, pielęgnuje kontakty, wie, że mu są potrzebni, a pewnie nie domyśla się, że to i on jest im potrzebny, ważny dla nich i ważny w nich. Może to dlatego tęsknią, idą i jadą do siebie, aby zobaczyć, ile z niego zostało w nich albo ile z Prawzoru Ojca zachowało się we wszystkich. Każde spotkanie ludzkie przybliża więź komunii bytu i odnosi nas do Kogoś, kto zachęcał do kontaktu, bliskości międzyludzkiej, otworzył nową perspektywę przed tymi, którzy zbierają się i trwają razem w Jego imię: "Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18, 20).
Wielokrotnie doświadczałem tego bezinteresownego zainteresowania Papieża, który w tłumie czy w czasie liturgii potrafił wzrokiem nawiązać kontakt, i dawał znać, że w nim trwa, że nie jesteś dla niego masą, ale jednostką, osobą. Niekiedy był to znak dany w momencie, kiedy jakiś mówca przesadzał w przemówieniu albo zagalopował się w pochwałach, które Papież tolerował, wybaczał nawet, ale dawał znać, że ma do nich dystans. Z czasem uświadomiłem sobie, że te gesty wyłapywali i inni obecni. Myślę, że z upływem lat Papież coraz bardziej odczuwa dar obecności ludzi i częściej zachęca do odwiedzin, sam je niestrudzenie nadrabia (dowodem kolejne podróże do Polski, Meksyku, Kanady itd.) i korzysta niekiedy z okazji, aby to i nam przypomnieć. Czyni to słowem pisanym i mówionym, także w różny sposób w relacjach osobistych, z humorem, słowem albo tylko akcentem i gestem.
Bp Stanisław Dziwisz ma o wiele więcej do powiedzenia w tej i wielu innych sprawach. Zapewne to kiedyś uczyni ku pouczeniu i pokrzepieniu innych. Ma jednak wielką w tej sprawie zasługę, że nigdy tego Papieża nie chciał przysłonić, nawet nie usiłował tego czynić. On go odkrył bardzo wcześnie, pomagał odkrywać i innych na drodze tych kontaktów podtrzymywał.
Pamiętam, że tuż po wyborze, pewnie w niedzielę inauguracji pontyfikatu, Jan Paweł II na zakończenie Mszy św. poszedł do ludzi. Przerażeni strażnicy z gwardii papieskiej wstrzymywali Papieża i zagradzali ludziom drogę do Celebransa jeszcze w pontyfikaliach. Wszystko bezskutecznie. Ktoś podbiegł do sekretarza osobistego:
- Monsignore, trzeba coś robić!
- Zostawcie - odrzekł mons. Stanislao. - Niech Ojciec Święty idzie do ludzi.
- Ale go zdepczą, zgniotą...
- Nie szkodzi, jak go zgniotą raz, nie pójdzie następnym razem.
Znany jest fakt wyjątkowej pamięci Jana Pawła II. Poznaje ludzi i rzeczywistość otaczającą go całym umysłem i sercem. Całym sobą zanurza się w piękno natury otaczającej go na co dzień, przyjmując życie jako wyjątkowy dar Boga. Dlatego tak naturalnie i tak zdecydowanie broni świętości tego życia od poczęcia aż do śmierci. Widać w Papieżu ścisłe połączenie tego, co Boże in se (w samym sobie) i tego, co Boże w stworzeniu. Papież widzi ścisłe powiązanie losów ludzkich, cierpień oszczędzonych i zadanych, przeżywanych tak często bez winy osobistej człowieka.
Relacjonował mi były więzień obozu koncentracyjnego, że kard. Wojtyła z wielkim przejęciem słuchał wspomnień o pseudomedycznych doświadczeniach, a na zakończenie relacji z przeżyciem stwierdził, że to pewnie dlatego oszczędzono mu większych cierpień w czasie okupacji, bo "wyście cierpieli tam za nas", po czym ucałował bliznę na nodze więźnia, ku wielkiemu zaskoczeniu rozmówcy.
Towarzysz podróży kard. Wojtyły - ku radości obecnych - opowiadał kiedyś, jak Arcybiskup Krakowa wybrał się do Rzymu w czasach, gdy jechało się tam tylko koleją. Był okres zimowy, nagle nastąpiła zmiana pogody, gwałtowna wichura śnieżna uniemożliwiła dalszą podróż samochodem na trasie do Katowic, gdzie wsiadało się do wagonu wiedeńskiego. Zatrzymali się jeszcze na terenie archidiecezji krakowskiej - w Trzebini. Dochodziła północ i towarzyszący księża poszli powiadomić proboszcza o nieoczekiwanych gościach, ale ten zgasił już światła, spuścił psy i odesłał ich do wszystkich... Świętych, nie wierząc, że o takiej porze i arcybiskup może tułać się po świecie. Kardynał z sekretarzem poszli na wikarówkę i doczekawszy powrotu młodych księży z kolędy, także nieco spóźnionej w tym wyjątkowym dniu, przyjęli ofiarowaną im gościnę. Rano już o godz. 6.00 ksiądz proboszcz był z przeprosinami u progu mieszkania księży wikarych.
Wieczornych odwiedzin ks. Wojtyły i grupy jego studentów nie oczekiwał też w pięćdziesiątych latach proboszcz z Mikaszówki. Toteż- okrzyczawszy ich za zdeptanie kartofli - kazał się przespać w stodole. Po wielu latach Jan Paweł II przyjmował grupę łomżyńskich księży z pobliskiego Augustowa:
- A czy jest ksiądz z Mikaszówki? - zapytał Papież.
- Nie ma.
- To przekażcie mu ode mnie przynajmniej różaniec za te wydeptane kartofle.
Kiedyś, już na terenie archidiecezji przemyskiej, w czasie jakiegoś spotkania w Lesku pokazano mi piękny album z odręczną dedykacją Jana Pawła II dla siostry zakonnej, "która Papieża nie chciała dopuścić do ołtarza" ze względu na niezbyt eleganckie tenisówki, w które wędrowiec bieszczadzki akurat był ubrany.
Kardynał miał wielkie poczucie humoru i finezyjny, sytuacyjny dowcip, który bezbłędnie zdobywał mu ludzi. Na szczęście, nie pozbył się tej cechy na papieskim tronie.

CDN.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Radom: nabożeństwo ekspiacyjne z powodu profanacji kapliczek

2026-10-04 20:35

[ TEMATY ]

Radom

ekspiacja

R. Mizera/diecezja radomska

Wierni z parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Radomiu wzięli udział w nabożeństwie ekspiacyjnym, w czasie którego odśpiewali suplikację. W ten sposób przepraszali Boga za sprofanowanie kilkunastu kapliczek i miejsc świętych w Radomiu.

Jedna z zabytkowych kapliczek została sprofanowana we wrześniu. Znajduje się ona przy zbiegu ulic Kwiatkowskiego i Białej. Grupa wiernych odnowiła obiekt. - Wstawiliśmy wzmocnioną szybę i kratę. Mam nadzieję, że wszyscy są teraz zadowoleni z jej wyglądu - powiedział Adam Lachowicz.
CZYTAJ DALEJ

Dziś jak nigdy trzeba odpowiedzieć na wezwanie Maryi

2026-10-04 16:55

[ TEMATY ]

różaniec

być znakiem

Guadesign

Karolina Krasowska

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji "Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H"

Dariusz Stemplewski zaprasza do udziału w akcji Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H

"Ratujmy świat z Maryją - Różaniec 24H" – to akcja modlitewna, która odbędzie się w dniach 16-17 października w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu w Zielonej Górze. Do udziału w niej zaprasza świecki ewangelizator Dariusz Stemplewski.

„Ratujmy świat z Maryją – Różaniec 24H” to 24-godzinny maraton modlitewny organizowany w Parafii pw. św. Franciszka z Asyżu w Zielonej Górze. Inicjatywa będzie również transmitowana w internecie przez kanał YouTube „Być Znakiem”. Intencją modlitwy jest wynagrodzenie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi. Wydarzenie rozpocznie się 16 października o godz. 18 Eucharystią pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego, którą objął inicjatywę swoim patronatem.
CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Objawienia na Placu św. Piotra. Papież pobłogosławił figurę Maryi z Tre Fontane

2026-10-05 11:15

[ TEMATY ]

Plac św. Piotra

Papież Leon XIV

Matka Boża Objawienia

pobłogosławił

Tre Fontane

Włodzimierz Rędzioch

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

Papież pobłogosławił figurę Matki Bożej z Tre Fontane

„Z całego serca błogosławię wiernych, którzy dzisiaj z tego Placu udadzą się z pielgrzymką do Sanktuarium Matki Bożej Objawienia przy Via Laurentina, kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez Papieża Piusa XII”. Tymi słowami wypowiedzianymi po modlitwie Anioł Pański Leon XIV pozdrowił pielgrzymów, którzy 4 października wyruszali w pielgrzymce do rzymskiej dzielnicy Tre Fontane, gdzie w 1947 r. miały miejsce objawienia Matki Bożej.

Nie wszyscy wiedzą, że w Wiecznym Mieście miały miejsce objawienia maryjne, ale tylko jedno z nich zostało oficjalne uznane przez Kościół. Chodzi o objawienie się Madonny Alfonsowi Ratisbonne 20. stycznia 1842 r. w kościele Sant'Andrea delle Fratte. Ratisbonne, który był bogatym młodym żydowskim bankierem ze Strasburga, natychmiast po objawieniu zapragnął zostać katolikiem - 31 stycznia 1842 roku został ochrzczony w rzymskim kościele Il Gesù, przyjmując imię Maria. 3 czerwca 1842 roku papież Grzegorz XVI oficjalnie uznał to wydarzenie za cudowne działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję