Reklama

Wiadomości

Pakistan: ogromne powodzie, Caritas niesie wsparcie

Caritas Internationalis apeluje o pilną pomoc dla powodzian w Pakistanie. Ogromne deszcze, które nieprzerwanie od dwóch miesięcy padają w tym kraju, wywołały powodzie i podtopienia, które kosztowały życie co najmniej 300 osób i zniszczyły ponad 220 tys. domów.

2020-09-25 16:43

[ TEMATY ]

Caritas

Pakistan

powódź

Vatican News

„Nawet najstarsi mieszkańcy Pakistanu nie pamiętają tak długich i ulewnych deszczy” – mówi kard. Joseph Coutts. Jest on arcybiskupem Karaczi, miasta będącego stolicą najbardziej dotkniętej żywiołem pakistańskiej prowincji Sindh.

Reklama

Największe szkody woda wywołała na obszarze zamieszkiwanym przez najuboższą ludność, która nad kanałami budowała prowizoryczne domy. Rząd obiecał wprawdzie wsparcie, ale nie wiadomo kiedy ono dotrze. Stąd też natychmiastowa akcja Caritas, która ruszyła z pierwszą pomocą dla najbardziej poszkodowanych. Rodziny otrzymały żywność, wodę i plandeki.

„Pomagamy wszystkim niezależnie na wyznawaną religię” – podkreśla kard. Coutts. Arcybiskup Karaczi zauważa, że tragedia najbardziej uderzyła w najuboższych. Wcześniej z powodu pandemii stracili pracę, teraz dach nad głową. Stąd też potrzeba długofalowego wsparcia.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kolejny chrześcijanin aresztowany w Pakistanie za bluźnierstwo

[ TEMATY ]

Pakistan

chrześcijanin

bluźnierstwo

aresztowanie

Vatican News

W Pakistanie aresztowano kolejnego chrześcijanina pod zarzutem bluźnierstwa. Davida Masiha oskarżono o podarcie Koranu i wrzucenie jego stron do ścieku. Grozi mu za to kara dożywotniego więzienia. Tylko w sierpniu pod zarzutem bluźnierstwa zatrzymano w tym kraju kolejne 42 osoby. Oskarżenia te często są tam preparowane przez islamskich ekstremistów.

Davida Masiha aresztowano trzy dni po tym, jak media społecznościowe obiegło nagranie pokazujące młodego człowieka niszczącego Koran i wrzucającego jego strony do ścieku. Przestępstwo zgłosili na policję sąsiedzi Masiha, którzy rozpoznali go na nagraniu. Bluźnierstwo w Pakistanie jest kwestią bardzo delikatną. Tego typu oskarżenia prowadzą tam często do linczów i gwałtownych protestów na ulicach, podczas których tłum usiłuje wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. „W przypadku Davida najpierw trzeba zbadać jego stan psychiczny i zapewnić mu bezpieczeństwo, aby nie doszło do samosądu, a potem zadbać, aby proces był sprawiedliwy i by nie został on skazany na podstawie fałszywych zeznań” - powiedział Shabir Shafqat, przewodniczący Chrześcijańskiej Partii Narodowej.

Pakistański kodeks karny stanowi, że każdy, kto umyślnie uszkodzi lub zbezcześci Koran, podlega karze dożywotniego pozbawienia wolności. W przypadku zniesławienia proroka Mahometa przewidziana jest kara śmierci, jak w słynnym przypadku Asii Bibi. Od 1987 r., kiedy to Pakistan znowelizował swoją ustawę o bluźnierstwie, liczba aresztowań za to przestępstwo znacznie wzrosła. Od tamtej pory oskarżonych zostało o to prawie 1600 osób, w tym ok. 300 chrześcijan. W pakistańskich więzieniach przebywa ich obecnie 25.

Najgłośniejszym jak dotąd przypadkiem skazania na karę śmierci za bluźnierstwo w Pakistanie był przypadek Asii Bibi, która spędziła za kratami aż dziewięć lat zanim udało się ją uwolnić dzięki staraniom Kościoła, presji mediów i opinii międzynarodowej.

CZYTAJ DALEJ

Aktualizacja: Zmarł wieloletni proboszcz i dziekan skoczowski ks. prałat Alojzy Zuber. Publikujemy jego wspomnienia

2020-10-21 10:48

[ TEMATY ]

kapłan

pogrzeb

prałat

Monika Jaworska

Ks. prałat Alojzy Zuber

Ks. prałat Alojzy Zuber

Zmarł emerytowany ks. prałat Alojzy Zuber – wieloletni proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie i kustosz sanktuarium św Jana Sarkandra na Kaplicówce, a także dziekan dekanatu skoczowskiego. Ks. prałat Alojzy Zuber przyjmował papieża Jana Pawła II w maju 1995 roku na skoczowskiej Kaplicówce.

W ostatnim czasie przebywał na emeryturze w Domu Sióstr Sercanek w Kamesznicy. Zachorował na koronawirusa Covid-19...

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…

Za diecezja.bielsko.pl podajemy szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych Księdza Prałata w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, które odbędą się w piątek 23 października br.:

W związku z obostrzeniami sanitarnymi, które obowiązują w czasie pandemii, w kościele może jednorazowo przebywać 135 osób; pamiętamy o zakrywaniu nosa i ust maseczką. Bardzo prosimy o przestrzeganie tych zaleceń. Prosimy o dostosowanie się do poniższego planu uroczystości pogrzebowych:

Piątek, 23 października 2020 r.

7.30 Wprowadzenie trumny do kościoła parafialnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie

8.00 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. prob. Witolda Grzomby

8.45 – 9.30 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

10.00 Msza św. sprawowana przez kapłanów pod przew. Dziekana Skoczowskiego ks. Ignacego Czadera, bez udziału wiernych

11.30 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. Juliusza Kropacza

11.30 Msza św. w Szpitaliku (50 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Tomasza Gwoździewicza

11.30 Msza św. w Wiślicy (65 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Dariusza Byrskiego

12.15 – 13.00 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

13.15 Odczytanie zamówionych intencji mszalnych, przemówienia i pożegnania przez władze lokalne, grupy parafialne i społeczne.

14.00 MSZA ŚW. POGRZEBOWA POD PRZEW. BISKUPA Piotra Gregera z udziałem najbliższej Rodziny oraz osób zaproszonych imiennie (nie ma koncelebry z Biskupem – Księża odprawiają o 10.00) Po Mszy św. wyprowadzenie trumny i przejazd na Stary Cmentarz (najbliższa Rodzina).


Poniżej publikujemy wspomnienia ks. prał. Alojzego Zubra z 2013 roku z okazji przeżywanego przez niego wówczas złotego jubileuszu kapłaństwa. Wspomnienia napisał do pisma „Effatha” (nr 7/2013) wydawanego w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, gdzie ks. Alojzy Zuber posługiwał wówczas jako proboszcz.

Dnia 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Była ona nie tylko dramatem dla Ojczyzny, ale także nieszczęściem dla rodziny – w tym także i mojej. Wskutek działań wojennych spłonął nasz rodzinny dom, a także stodoła ze zbożem, chlew i stajnia. Szczęśliwie tata zdołał wyprowadzić całą rodzinę na bezpieczniejsze miejsce przy skarpie rzeki Pszczynki. Ocalała babcia, stryj Józef, ciocia Wiktoria, mama Zofia, tata Franciszek, niespełna dwuletni brat Stanisław i ja – trzymiesięczny niemowlak. Wojsko niemieckie ewakuowało po pożarze rodzinę do sąsiedniej wioski Studzionka, z dala od linii frontu. Z moich rodzinnych Brzeźc to 5 km. Po odbudowaniu naszych budynków spędzałem szczęśliwe dzieciństwo u dziadków w Brzeźcach, gdzie – jak każde wiejskie dziecko – na miarę sił pomagałem na gospodarstwie: przy sianie, żniwach, wykopkach, pasaniu krów i innych czynnościach. Tam byłem do I Komunii św., chodziłem do szkoły podstawowej, a od V klasy byłem ministrantem. W Brzeźcach przyjąłem bierzmowanie. Tam rozwijało się w moim sercu powołanie do kapłaństwa. Oprócz starszego brata Stanisława żyją jeszcze także moje dwie siostry – Bronisława i Monika, a także najmłodszy brat Jan, który przejął gospodarstwo.

Po podstawówce uczęszczałem do Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie. Szkoła ta powstała w latach 40. XVIII w. (a więc jeszcze czasy I Rzeczpospolitej), jako Gimnazjum Książęce. Po zdaniu matury w 1957 r. wstąpiłem do Śląskiego Seminarium Duchownego. Pierwszy rok studiów był w Tarnowskich Górach, a pozostałe pięć lat w Krakowie. Święcenia diakonatu przyjąłem w marcu 1963 r. z rąk ks. biskupa Józefa Kurasa, a prezbiterat 23 czerwca 1963 r. w Katedrze Chrystusa Króla w Katowicach z rąk biskupa Herberta Bednorza.

Pierwsza parafia - Niedobczyce

Po krótkich wakacyjnych zastępstwach u sióstr Jadwiżanek w Bogucicach i w parafii Św. Józefa w Katowicach -Załężu otrzymałem w sierpniu1963 roku dekret wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niedobczycach. Pojechałem tam autobusem, aby się przedstawić miejscowemu księdzu proboszczowi. Był nim od wielu lat ks. Jan Tomala, wyświęcony we Wrocławiu jeszcze przed powstaniem diecezji katowickiej. Ponieważ był doktorem nauk biblijnych i przedwojennym katechetą, toteż przed II wojną światową wziął udział w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Było to wtedy ogromną rzadkością. Ksiądz proboszcz uczył religii aż do 70 roku życia. Nauczał dzieci klas II Szkoły Podstawowej nr 1. Podziwialiśmy jego piękny śpiew w czasie Mszy świętych. Moim współwikariuszem był ks. Alojzy Majnusz, który rok przede mną przybył do Niedobczyc ze Skoczowa. Podziwiałem go zwłaszcza za dwie rzeczy. Wspaniale potrafił z ambony przekonać słuchaczy do wszelkich inicjatyw duszpasterskich, np. do licznego udziału w porannych roratach, nabożeństwach różańcowych i majowych. Potrafił skłonić rodziców do troski o wczesną Komunię dzieci. Ogromna ich większość przystępowała do I Komunii św. w wieku 7 lat. W katechezach i comiesięcznej Komunii św. towarzyszyli im rodzice, zwłaszcza matki. Niezwykłe było i to, że tak małe dzieci potrafił prostym i zrozumiałym językiem katechizować.

Kolejnym współwikarym od 1965 roku był ks. Emil Dyrda mający wtedy 9 lat kapłaństwa. Ciepło wspominam swe poprzednie parafie, zwłaszcza Szopienice i Mariacką w Katowicach. Barwnie opowiadał o proboszczach tych parafii, szczególnie o ks. prałacie Maślińskim, byłym rektorze Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ks. Emil był powszechnie lubiany przez wiernych, odznaczał się ogromną kulturą osobistą nawet w trudnych problemach w kancelarii. Przez wiele lat był proboszczem w Podraju koło Czechowic -Dziedzic, a potem Kozach, do czasu przejścia na emeryturę. Dzieci i młodzież katechizowaliśmy w domu katechetycznym. W 1961 roku sejm niemy uchwalił ustawę o szkole świeckiej i tak wyrugowano religię ze szkół, aby osłabić życie religijne młodego pokolenia. Oprócz księży katechizowała też jedna siostra służebniczka i katechetka. W pamięci pozostały mi wrześniowe piesze pielgrzymki do Pszowa, a także coroczne pielgrzymki na Górę św. Anny.

Niezwykłym doświadczeniem w mej pracy kapłańskiej było zetknięcie się z Anną Kwiotek, która od dziesiątego roku życia miała jednostronny silny paraliż i zupełną utratę słuchu. Nie tylko nie potrafiła chodzić czy wstać, ale nawet siedzieć. Od czterdziestoletniego wtedy leżenia miała na plecach bolesne odleżyny. Mogła więc leżeć tylko na brzuchu. Aby uchronić się przed uduszeniem zwłaszcza w czasie snu, umieszczała od łóżka do pobliskiej szafki kij podobny do kija w miotle, kładła na nim swą lewą dłoń i na niej wspierała głowę. W takiej pozycji sypiała. Jakże to było niewygodne! Księża wikarzy codziennie zanosili jej Komunię św. Nieraz mówiła, że ona daje jej siłę do udźwignięcia tego krzyża. Bóg dał jej niezwykłą pamięć. Rozpoznała kogoś, kto przed 25 laty jako 10-letni chłopiec był ją odwiedzić z mamą, a teraz odtwarzał św. Mikołaja. O jej inteligencji niech świadczy fakt, że czytała i rozumiała trudne książki teologiczne. Czytała Pismo Św. i zdobyła wielką jego znajomość. Chociaż nie miała słuchu, to jednak doskonale się z nią porozumiewaliśmy przez bardzo wyraźną artykulację poszczególnych wyrazów, jak przyjmowała te cierpienia? Przed urlopem wakacyjnym powiedziałem jej, że teraz nie będę przychodził z Komunią, bo wyjeżdżam. Poprosiła o odprawienie Mszy świętej. Zapytałem: W jakiej intencji? Odpowiedziała: „Z podziękowaniem za łaskę cierpienia, z prośbą o wytrwanie”. Kto z nas potrafiłby Bogu dziękować za cierpienie? Ze swej niewielkiej renty wspierała kleryków z biednych rodzin ze zgromadzenia Księży Sercanów. Na jej pogrzebie duży ich zastęp celebrował mszę świętą otwierając jej bramy nieba. Trzy lata pobytu związały mnie z parafią i dały dużo doświadczeń bardzo przydatnych w kolejnych parafiach. Pozostała tam cząstka mego serca. Nie przypuszczałem wtedy, że ta więź będzie się utrwalać przez fakt zamieszkania w niej mej siostry. Z pewnym sentymentem celebruję tam od czasu do czasu Mszę św. i ogarniam parafię swą modlitwą.

Wspomnienia z Miedźnej

Od września 1966 roku rozpocząłem posługę kapłańską w Miedźnej w powiecie pszczyńskim, w parafii pod wezwaniem świętego Klemensa, który był papieżem i męczennikiem z końca I wieku. Piękny drewniany barokowy kościół z XVII w. otoczony jest cmentarzem. Do parafii należały też wioski Frydek i Gilowice. Tam dojeżdżałem do punktu katechetycznego uczyć religii młodzież i dzieci od II klasy wzwyż. W ważniejsze uroczystości młodzieńcy w czasie sumy prezentowali się z dużymi świecami na modlitwę eucharystyczną. Podziwiałem bardzo liczny udział młodzieży w I-piątkowych mszach św. i równie liczne jej przystępowanie do Komunii świętej. Panny w pszczyńskich strojach ludowych uświetniały procesje Bożego Ciała i odpusty.

Dojrzewały tam wtedy 3 powołania kapłańskie i 3 powołania zakonne dziewcząt do zgromadzenia Sióstr Służebniczek Śląskich Proboszczem był wtedy ks. Stanisław Czerwionka - rodem z Łąki. Święcenia przyjął w grudniu 1939 r. jako młody wikariusz został zaciągnięty do oddziałów sanitarnych niemieckiego wojska. Znosił rannych, odprawiał pogrzeby różnych wyznań, a gdy było spokojnie, to stawiał stół jako ołtarz i odprawiał mszę św. Miejscowi ludzie całowali ziemię, na której stał ołtarz, bo „nie mieliśmy tu mszy św. od 20 lat”. Z kilkoma kolegami uciekł z sowieckiej niewoli, do której się dostał. Otrzymał za to Żelazny Krzyż Zasługi, jako proboszcz miał nieraz utarczki z komunistycznymi władzami powiatowymi w Pszczynie, np. w sprawie rejestracji punktów katechetycznych. Przed peregrynacją obrazu Matki Bożej jasnogórskiej w 1967 roku jak i inni proboszczowie był wezwany do władz powiatowych. Przewodniczący zadał wreszcie pytanie: „Jak będziecie urządzali tę peregrynację?” Na to wzburzony proboszcz odpowiedział: „Czy ja się was pytam, jak wy będziecie urządzać obchody 1 Maja?” Wtedy urzędnik mówi: „My też tu mamy coś do gadania, bo to jest zabytkowy kościół”. Ksiądz pyta: „Czy daliście na remont tego kościoła chociaż jeden gwóźdź?”. Na tym rozmowa skończyła. Podziwiałem go jako dzielnego kapłana.

W sanktuarium św. Mikołaja

Od września 1969 roku do stycznia 1973 roku byłem wikariuszem w Pierśćcu koło Skoczowa w parafii św. Mikołaja. Wierni od wieków upraszają sobie tu u tego św. orędownika wiele łask, np. uzdrowień, nawet z ciężkich chorób, pojednanie w małżeństwie, dar potomstwa, opiekę nad dobytkiem i inne. Za otrzymane łaski przyjeżdżają podziękować. Katechizowałem w Pierśćcu i w Zaborzu. Proboszczem był ks. Wilhelm Kareta. W 1943 roku został aresztowany pod zarzutem pomocy udzielanej partyzantom. Dwóch jego braci zostało jednego dnia rozstrzelanych w Oświęcimiu. W więzieniu w Mysłowicach był katowany za spowiadanie więźniów i udzielanie Komunii św. Był też straszliwie bity, by zdradził tajemnicę spowiedzi. Potem wywieziony był do obozu w Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia 29.04.1945 roku. Jesienią 1945 r. został proboszczem w Pierśćcu.

U św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Chwałowicach

Od stycznia 1973 r. do sierpnia 1976 r. byłem wikariuszem w tej dzielnicy Rybnika razem z ks. Henrykiem Bolczykiem, który potem przez 15 lat krajowym duszpasterzem ruchu oazowego. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku jako proboszcz w Katowicach wspierał górników kopalni „Wujek.” W pamięci pozostał mi wspaniały śpiew w kościele i wielkie szkody górnicze niszczące wiele domów i pól oraz tworzące duże rozlewiska. Ogromny procent ludności pracował w pobliskich kopalniach Proboszczem był ks. Henryk Rothkegel, wspaniały kaznodzieja i dobry gospodarz parafii. W czasie wojny był zaciągnięty do wojska.

Ponownie w Pierśćcu

Od września 1976 r. byłem w Pierśćcu, ale już w charakterze adjutora, czyli administratora. Do mnie należały już decyzje dotyczące spraw duszpasterskich oraz finansowych (utrzymanie parafii, remonty, inwestycje itp.). W 1980 roku zostałem proboszczem. W tym też roku jesienią zmarł poprzedni proboszcz Wilhelm Kareta. Od stycznia 1981 roku były starania o budowę kościoła w Zaborzu. Parafianie mieli stamtąd do kościoła w Pierśćcu ponad 5 km. Po wielu staraniach otrzymaliśmy zgodę na budowę kaplicy punktem katechetycznym. Kopanie fundamentów zaczęliśmy w lipcu 1982 r. Wierni wykazywali wiele zapału do pracy. Wiosną 1983 roku zostałem mianowany dziekanem dekanatu skoczowskiego. Budowie przewodziłem do września 1983 roku.

W mieście św. Jana Sarkandra

W dzień pogrzebu ks. kan. Karola Pichy ze Skoczowa 10.09.1983 r. ks. bp Herbert Bednorz mianował mnie administratorem, a po kilku miesiącach proboszczem parafii p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie. Parafia ta liczy ok. 8 tys. katolików. Jest to najstarsza i największa parafia w tym mieście. Chociaż miasto istnieje ponad 700 lat, to obecna barokowa świątynia była zbudowana w 1762 r. po kolejnym pożarze. Od 1992 roku Śląsk Cieszyński a więc i Skoczów zaczęły należeć do nowej diecezji bielsko-żywieckiej, której ordynariuszem jest ks. bp Tadeusz Rakoczy.

Bł. Jan Sarkander został współpatronem diecezji obok św. Maksymiliana Kolbego i św. Jana Kantego. W 1993 r. został ogłoszony w Watykanie dekret kanonizacyjny Jana Sarkandra. Biskup Tadeusz Rakoczy udał się do Watykanu, aby zaprosić Ojca Świętego do Skoczowa, do miasta narodzenia Jana Sarkandra. W ślad za biskupem pojechała zaprosić go także czteroosobowa delegacja ze Skoczowa z burmistrzem i ks. dziekanem na czele. Papież przyjął nas 29 września 1994 r. w Castel Gandolfo. Ojciec Święty odpowiedział: „Zobaczymy”. Okazało się, że te marzenia się spełniły. Dzień po kanonizacji Jana Sarkandra w Ołomuńcu, gdzie poniósł męczeńską śmierć i gdzie są jego relikwie Ojciec Święty przyjechał do Skoczowa 22.05.1995 roku, aby przewodniczyć na Kaplicówce dziękczynnej Mszy św. za dar kanonizacji w otoczeniu ponad stu biskupów, siedmiuset kapłanów i trzystu tysięcy pielgrzymów. Trwałą pamiątką po papieskiej pielgrzymce jest kościół filialny w Wiślicy pw. Bożego Miłosierdzia wybudowany w latach 1998 - 2004, wyraźnie przypominający wygląd papieskiego ołtarza.

Od 2002 r. rozpoczęliśmy gruntowny remont parafialnego kościoła, zaczynając od odprowadzenia wód i osuszania kościoła. Wymieniono tynki, okna, wyremontowano wieżę, znacznie wymieniono więźbę, pokryto dach i wieżę blachą miedzianą. Potem remontowano wnętrze: wymieniono wiele instalacji, malowano sklepienia, ściany i wszystkie ołtarze. Poprzedni proboszczowie, każdy w swej epoce, też dokonywali renowacji, ale ta obecna jest najbardziej kompleksowa. Dobiega końca renowacja głównego ołtarza i odnowienie wszystkich stacji Drogi Krzyżowej.

Miejscem pielgrzymkowym naszej parafii jest Kaplicówka, gdzie stoi papieski krzyż z Katowic-Muchowca, oraz kaplica św. Jana Sarkandra, obok której stanął w 1995 r. papieski ołtarz. Pielgrzymi i turyści nawiedzają pięknie odnowiony, bogato zdobiony wspaniały kościół parafialny, na Rynku zaś kaplicę narodzenia św. Jana Sarkandra i jego muzeum, czy też kościół jego chrztu (100 m od Rynku).

Troską proboszcza jest nie tylko dbałość o kościół jako budynek, ale o Kościół jako wspólnotę. Ostatnie dziesięciolecia są czasem, kiedy utworzyło się wiele grup i wspólnot parafialnych, poczynając od dzieci, przez grupy młodzieżowe i dorosłych. Echem tego jest wydanie dekretu ks. biskupa Tadeusza Rakoczego o ogłoszeniu kaplicy św. Jana Sarkandra sanktuarium. Prężnie rozwija się ruch Nowenny pompejańskiej, który rozszerzył się na około 70 parafii naszej diecezji, ale rozszerza się także na inne diecezje oraz inne kraje. Z radością wspominam pięć święceń prezbiteratu w latach 1991-2001 oraz zrodzone w tej parafii powołania zakonne. Modlimy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.

W 1994 roku ks. bp Tadeusz Rakoczy mianował mnie kanonikiem naszej diecezji, zaś w 1997 r. Ojciec Święty obdarował mnie tytułem swego kapelana (prałatem), co uważam za największe wyróżnienie. Funkcję dziekana pełniłem w latach 1983-1989, a potem znów od 1993 do chwili obecnej, jestem diecezjalnym opiekunem Apostolatu Maryjnego Cudownego Medalika oraz Apostolstwa Dobrej Śmierci.

Rok Złotego Jubileuszu święceń kapłańskich jest tez rokiem 30-lecia mojej posługi proboszczowskiej w tutejszej parafii. Dziękuję Panu Bogu za niezliczone łaski, którymi mnie obdarza przez cale życie. Mile wspominam każdą parafię, w której posługiwałem.

x. Prałat Alojzy Zuber

CZYTAJ DALEJ

Ciekawa wystawa

2020-10-21 22:16

[ TEMATY ]

Głogów

Muzeum Archeologiczno‑Historyczne

ks. Adrian Put "/Niedziela"

W Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Głogowie można oglądać bardzo ciekawą wystawę poświęconą św. Janowi Pawłowi II. Muzeum w ten sposób chce uczcić staną rocznicę urodzin Papieża Polaka. "Niedziela" zachęca do zwiedzania wystawy w głogowskim muzeum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję