Reklama

Franciszek

Franciszek przypomniał o znaczeniu zasady pomocniczości

Na znaczenie zasady pomocniczości dla wyjścia z kryzysu lepszymi wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej na Dziedzińcu św. Damazego w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez zatytułowany „Uzdrowić świat”.

[ TEMATY ]

Franciszek

PAP

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, zdaje się że pogoda nie jest zbyt piękna tym niemniej mówię wam dzień dobry!

Reklama

Aby wyjść lepszymi z kryzysu takiego, jak obecny, będącego zarówno kryzysem zdrowia publicznego, jak i społecznym, politycznym i gospodarczym, każdy z nas jest wezwany do podjęcia swojej cząstki odpowiedzialności, to znaczy dzielić się odpowiedzialnością. Musimy zareagować nie tylko jako poszczególne osoby, ale także wychodzący z naszej grupy, roli, jaką odgrywamy w społeczeństwie, naszych zasad, a jeśli jesteśmy wierzącymi - naszej wiary w Boga. Często jednak wiele osób nie może uczestniczyć w odbudowie dobra wspólnego, ponieważ są usuwane na margines, wykluczane lub pomijane. Pewne grupy społeczne nie są w stanie wnieść swego wkładu do dobra wspólnego, ponieważ są przytłamszone ekonomicznie lub politycznie. W niektórych społeczeństwach wiele osób nie ma swobody wyrażania swojej wiary, swoich wartości, swoich myśli. Gdyby je swobodnie wyraziły, pójdą do więzienia. Gdzie indziej, zwłaszcza w świecie zachodnim, wiele osób same powstrzymuje się od wyrażania swoich przekonań etycznych lub religijnych. Ale nie można w ten sposób wyjść z kryzysu, a w każdym razie nie można wyjść z niego lepszymi, wyjdziemy w gorszym stanie.

Abyśmy wszyscy mogli uczestniczyć w uzdrawianiu i odnowieniu naszych narodów, słuszne jest, aby każdy posiadał odpowiednie środki do tego celu (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła [KNSK], 186). Po wielkim kryzysie gospodarczym w 1929 roku papież Pius XI wyjaśnił, jak ważna dla prawdziwej odbudowy jest zasada pomocniczości (por. Quadragesimo anno, 79-80). Zasada ta ma podwójną dynamikę: odgórną i oddolną. Być może nie rozumiemy, co ona oznacza. Jest to zasada społeczna, która sprawia, że jesteśmy bardziej zjednoczeni. Postaram się to wyjaśnić.

Z jednej strony, a zwłaszcza w czasach przemian, kiedy poszczególne jednostki, rodziny, małe stowarzyszenia lub społeczności lokalne nie są w stanie osiągnąć podstawowych celów, wówczas słuszne jest, aby najwyższe szczeble organu społecznego, takie jak państwo, interweniowały w celu zapewnienia środków niezbędnych do ruszenia naprzód. Na przykład, z powodu kwarantanny związanej z koronawirusem, wiele osób, rodzin i firm znalazło się i nadal znajduje się w poważnych trudnościach, dlatego instytucje publiczne starają się pomóc poprzez stosowne interwencje społeczne, gospodarcze, sanitarne – to jest służba, którą powinny wypełniać.

Reklama

Z drugiej jednak strony, przywódcy społeczeństwa muszą respektować i promować poziomy pośrednie lub niższe. Istotnie, decydujący jest wkład poszczególnych osób, rodzin, stowarzyszeń, przedsiębiorstw, wszystkich organizacji społecznych, a także Kościołów. Dysponując właściwymi im zasobami kulturowymi, religijnymi, ekonomicznymi lub zaangażowania obywatelskiego, ożywiają one i umacniają tkankę społeczną (por. KNSK, 185). To znaczy istnieje współpraca odgórna, od państwa ku ludowi, oraz oddolna, od instytucji ludu ku szczytom władzy. I to właśnie jest realizacją zasady pomocniczości.

Każdy musi mieć możliwość podjęcia swej odpowiedzialności w procesach uzdrawiania społeczeństwa, do którego należy. Kiedy uruchamiany jest jakiś projekt, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy pewnych grup społecznych, nie można pominąć ich udziału. Na przykład: „Co robisz?” – „Idę pracować dla ubogich” – „Wspaniale, a co robisz?” – „Uczę ubogich, mówię ubogim, co powinni czynić…”. Nie, tak nie można. Pierwszy krok, to pozwolenie ubogim, by ci powiedzieli, jak żyją, czego potrzebują. Trzeba wszystkim pozwolić mówić. W ten sposób działa zasada pomocniczości. Nie możemy pominąć udziału tych ludzi, nie można ignorować ich mądrości (por. Posynod. Adhort. ap. Querida Amazonia [QA], 32; Enc. Laudato si’, 63). Niestety, ta niesprawiedliwość często występuje tam, gdzie koncentrują się główne interesy gospodarcze lub geopolityczne, jak na przykład pewne rodzaje działalności wydobywczej w niektórych częściach planety (por. QA, 9.14). Głosy rdzennych mieszkańców, ich kultury i światopoglądy nie są brane pod uwagę. Dziś ten brak poszanowania dla zasady pomocniczości rozprzestrzenił się jak wirus. Pomyślmy o wielkich środkach pomocy finansowej wdrażanych przez państwa. Bardziej słuchamy dużych koncernów finansowych, niż ludzi, czy tych, którzy napędzają gospodarkę realną. Bardziej słucha się wielkich korporacji międzynarodowych, niż ruchów społecznych. Mówić językiem dnia powszedniego, bardziej słucha się możnych, niż słabych. A to nie jest droga, nie jest to droga ludzka, nie jest to droga, której uczył nas Jezus, nie jest realizowana zasada pomocniczości. W ten sposób nie pozwalamy osobom, by „odgrywały pierwszoplanową rolę w swoim wybawieniu”[1]. W zbiorowej podświadomości pewnych polityków – nazwijmy to tak – czy pracowników społecznych istnieje takie motto: „Wszystko dla ludu, nic wraz z ludem”. Procesy odgórne, bez wsłuchania się w mądrość ludu. Nie uwzględniając tej mądrości ludu w rozwiązywaniu problemów, a w tym przypadku w wychodzeniu z kryzysu. Albo pomyślmy też o sposobie wyleczenia wirusa: bardziej słuchane są wielkie koncerny farmaceutyczne, niż pracownicy służby zdrowia, zaangażowani na pierwszej linii frontu w szpitalach czy obozach dla uchodźców. To nie jest właściwa droga. Trzeba wysłuchać wszystkich. Wszystkich: i tych którzy są na górze jak i tych, co są na dole. Wszystkich.

Aby wyjść z kryzysu lepszymi, należy wdrożyć zasadę pomocniczości, szanując autonomię i zdolność do podejmowania inicjatywy przez wszystkich, zwłaszcza najmniejszych. Potrzebne są wszystkie części ciała i, jak mówi św. Paweł, te członki, które mogą wydawać się słabsze i mniej ważne, są w istocie najbardziej niezbędne (por. 1 Kor 12, 22). W świetle tego obrazu możemy powiedzieć, że zasada pomocniczości pozwala każdemu na podjęcie właściwej sobie roli na rzecz uzdrowienia i przyszłości społeczeństwa. Jej realizacja daje nadzieję na zdrowszą i sprawiedliwszą przyszłość. A tę przyszłość budujemy wspólnie, dążąc do rzeczy większych, poszerzając nasze horyzonty[2] – albo razem, albo przyszłość nie będzie funkcjonować. Albo będziemy wspólnie pracować na rzecz wyjścia z kryzysu, na wszystkich szczeblach społeczeństwa, albo nigdy nie wyjdziemy, nie da się. Wyjście z kryzysu nie oznacza liźnięcie farbą obecnej sytuacji, by wydawała się nieco bardziej sprawiedliwa. Przeciwnie, wyjście z kryzysu oznacza przemianę, a prawdziwej transformacji dokonują wszyscy, wszystkie osoby tworzące lud, wszyscy. Wszystkie zawody i wszyscy razem, wszyscy we wspólnocie. Jeśli nie uczynią tego wszyscy wynik będzie negatywny.

W jednej z poprzednich katechez widzieliśmy, że solidarność jest drogą wyjścia z kryzysu: jednoczy nas i pozwala nam znaleźć solidne propozycje dla zdrowszego świata. Ale ta droga solidarności potrzebuje pomocniczości. Ktoś mógłby mi powiedzieć: „Ojcze, używasz dzisiaj trudnych słów”. Dlatego właśnie staram się wyjaśnić, co one oznaczają. Solidarni, bo idziemy drogą pomocniczości. Istotnie nie ma prawdziwej solidarności bez zaangażowania społecznego, bez wkładu instytucji pośredniczących: bez wkładu rodzin, bez wkładu stowarzyszeń, bez wkładu spółdzielni, małych przedsiębiorstw, instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy winni wnieść swój wkład, wszyscy. Takie uczestnictwo pomaga korygować i zapobiegać pewnym negatywnym aspektom globalizacji i działań państw, jak ma to miejsce również w przypadku troski o ludzi dotkniętych pandemią. Należy pobudzać do tych inicjatyw „oddolnych”. Podam tylko jeden przykład: jakże wspaniale widzieć wkład w wolontariuszy w przezwyciężanie kryzysu, wolontariuszy pochodzących ze wszystkich warstw społecznych, zarówno z rodzin bogatych jak i ubogich, lecz wszyscy razem, by wyjść z kryzysu. To jest solidarność, to jest też zasada pomocniczości.

Podczas kwarantanny spontanicznie zrodził się gest oklasków dla lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarek, jako znak wsparcia i nadziei. Wielu z nich narażało swe życie i wielu oddało swe życie. Oklaski te kierujemy do wszystkich członków społeczeństwa, do wszystkich, do każdego z osobna, za ich cenny wkład, choćby niewielki. „Ale cóż może uczynić ten, stamtąd... - Posłuchaj go! Daj mu przestrzeń do pracy, skonsultuj się z nim”. Wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, dla tych, których ta kultura kwalifikuje jako „odrzuconych”, owa kultura odrzucenia, to znaczy, że wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, czyli obejmujemy tym aplauzem osoby starsze, dzieci, osoby niepełnosprawne, robotników, wszystkich tych, którzy poświęcają się służbie. Wszyscy współpracują, by wyjść z kryzysu. Ale nie poprzestawajmy jedynie na oklaskach! Nadzieja jest śmiała, a zatem zachęcajmy się do wielkich marzeń. Bracia i siostry, nauczmy się wielkich marzeń! Nie lękajmy się wielkich marzeń, dążąc do ideałów sprawiedliwości i miłości społecznej, rodzących się z nadziei. Nie próbujmy rekonstruować przeszłości, przeszłość to czas miniony, czkają na rzeczy nowe. Pan obiecał: „Uczynię wszystko nowe”. Wspierajmy się w wielkich marzeniach, dążąc do wspaniałych ideałów, nie próbujmy rekonstruować przeszłości, zwłaszcza tego, co było niesprawiedliwe i już chore, co nazwałem już niesprawiedliwością. Budujmy przyszłość, w której wymiar lokalny i globalny wzajemnie się ubogacają, gdzie każdy może wnieść swój udział, każdy powinien wnieść wkład swej kultury, swojej filozofii, swojej mentalności, gdzie może rozkwitać piękno i bogactwo mniejszych grup, także grup odrzuconych, bo jest w nich również piękno, i gdzie ci, którzy mają więcej angażują się, aby służyć i dawać więcej tym, którzy mają mniej.

PRZYPISY:

1. Orędzie na 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2020 (13 maja 2020)

2. Por. Przemówienie do młodych z Ośrodka Kulturalnego im. Ks. Félixa Vareli, Hawana -Kuba, 20 września 2015.

2020-09-23 12:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: szkoła Maryi jest szkołą wiary i życia

2020-10-24 14:14

[ TEMATY ]

Franciszek

youtube.com/vaticanmedia

„Wciąż jesteśmy wzywani, aby odkrywać wielkie działa Maryi, wchodząc w serce jej tajemnicy. Z niego wypływają dwa elementy, bardzo podkreślane przez Pismo Święte: ona jest matką oraz kobietą” - te słowa Papież wypowiedział podczas spotkania z przedstawicielami Papieskiego Wydziału Teologicznego Marianum z okazji 60. rocznicy jego założenia. Franciszek zwrócił uwagę, że od samego początku instytucja była powierzona trosce Sług Maryi. Życzył, aby każdy z nich żył duchem służby na wzór Maryi, który przynosi wiele pożytku teologii, Kościołowi oraz im samym.

Ojciec Święty stwierdził, że szkoła Maryi jest szkołą wiary i życia. Ona jako mistrzyni i nauczycielka uczy bardzo dobrze alfabetu ludzkiego i chrześcijańskiego życia. Jak naucza rozdział VIII Konstytucji soborowej Lumen gentium, czasy, w których żyjemy są czasami Maryi. Jezus z wysokości krzyża, kiedy oddawał swoje życie i przekazywał Ducha, nie chciał, aby Jego dzieło spełniało się bez niej, ponieważ pragnie byśmy przez życie podążali z matką, najlepszą z matek. Ona zrodziła Boga, który jest naszym bratem i jako matka może pomóc uczynić bardziej braterskimi: Kościół i świat.

„Kościół potrzebuje odkrywania jej macierzyńskiego serca, które bije dla jedności; ale potrzebuje również naszej ziemi, aby stawała się domem dla wszystkich swoich dzieci. Maryja tego pragnie, «chce dać życie nowemu światu, gdzie wszyscy będziemy braćmi, gdzie będzie miejsce dla każdego wykluczonego w naszych społeczeństwach» (por. Encyklika Fratelli tutti, 278). Potrzebujemy macierzyństwa, które zrodzi i odrodzi życie z czułością, ponieważ jedynie dar, troska i dzielenie się utrzymują razem rodzinę ludzką – podkreślił Papież. Pomyślmy o świecie bez matek, nie ma on przyszłości: korzyści i zyski, same w sobie, nie dają przyszłości, raczej powodują wzrost nierówności i niesprawiedliwości. Matki natomiast dają każdemu dziecku poczucie bycia w domu oraz przekazują nadzieję“ – powiedział Franciszek.

Ojciec Święty zaznaczył, że Maryja jest matką, która uczy sztuki spotkania i podążania razem. To piękne, że w wielkiej rodzinie, w Marianium, łączą się różne tradycje teologiczne i duchowe, które wnoszą wkład również w dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Drugim ważnym elementem, który objawia tajemnica serca Maryi jest kobiecość. Ona jest kobietą, która czyni z nas lud. Pobożność ludowa z ogromną naturalnością zwraca się do Maryi. Bardzo ważne jest, aby mariologia podążała za nią z uwagą, promowała ją, a czasami również oczyszczała, zachowując wrażliwość na znaki czasu, które pojawiają się w naszej epoce.

„Wśród nich, znajduje się właśnie rola kobiety: fundamentalna dla historii zbawienia, nie może nią nie być dla Kościoła i świata. Ale ile kobiet nie cieszy się należną im godnością! Kobieta, która przyniosła Boga światu, powinna móc wnosić swoje dary w historię. Potrzeba jej geniuszu i jej stylu – podkreślił Papież. Potrzebuje tego teologia, aby nie była abstrakcyjna i teoretyczna, ale wrażliwa, opisowa oraz życiowa. Mariologia, w szczególności, może przyczynić się do wniesienia w kulturę, także poprzez sztukę i poezję piękna, które humanizuje i budzi nadzieję. I jest wezwana do szukania bardziej godnych miejsc dla kobiety w Kościele, wychodząc od wspólnej wszystkim godności chrzcielnej“ – stwierdził papież.

CZYTAJ DALEJ

Jak motywować dzieci do nauki?

2020-10-07 12:39

Niedziela Ogólnopolska 41/2020, str. 58

[ TEMATY ]

rodzina

edukacja

Adobe Stock

„Eustres” to pojęcie, które zmienia negatywne skojarzenia ze słowem „stres”. Bo stres to nie tylko reakcja niszcząca nasz układ nerwowy, ale także sygnał do natychmiastowego działania.

Wszyscy chcielibyśmy odczuwać zapał i chęć do działania, a także mieć niespożyte zasoby dobrej energii. Nie jest to takie proste w życiu dorosłym, choć można to wyćwiczyć. Dzieci z kolei są stworzeniami zaprogramowanymi tak, żeby się rozwijać. Jeśli coś się tu psuje, to przez nasz (dorosłych) system społeczny, prawny i zasady, zatem eustres, czyli stres pozytywny, jest immanentną cechą dzieci. Ich nie trzeba pobudzać, one to robią same, również – a może przede wszystkim – kiedy się uczą. Tu pojawia się jedno z wielu ograniczeń, które nakłada szkoła.

Chodzi o to, że szkoła nie jest zainteresowana tym, żeby nauczyć, tylko tym, żeby uczyć. W następstwie tego młody człowiek traci motywację do nauki, bo przede wszystkim nie ma odniesienia do tego, ile umie, co powinien jeszcze umieć oraz kiedy nauka się skończy – a to bardzo frustrujące, bo dziecko bierze udział w wyścigu, nie wiedząc, gdzie jest meta.

Młody człowiek w naszym pokoleniu ma prawo zapytać, co będzie miał z tego, że się czegoś uczy. Stąd częste pytania nastolatków dziś na tyle odważnych, żeby wręcz wyzywająco pytać dorosłych: „Po co mi to? Dlaczego mam się uczyć wzorów skróconego mnożenia? Dlaczego mam znać na pamięć nazwy rowów oceanicznych?”. Jeśli odpowiedzi nie padają, to motywacja i pozytywny stres zostają zneutralizowane.

Jeśli chcemy motywować dzieci do nauki i pogłębiać ich głód wiedzy, umiejętności oraz doświadczeń, musimy umieć je przekonać, że uczą się czegoś w jakimś celu, że ten cel osiągną, a nauka się kiedyś skończy. Że to, co posiądą, przyda im się do czegoś konkretnego w życiu.

Rola rodziców jest w tym procesie gigantyczna. Oto kilka przykładów: „Chodź, synku, założymy listwy w twoim pokoju. Oblicz jego obwód. Widziałem w internecie, że listwy mają 250 cm długości. Ile musimy ich kupić? Brawo, a teraz jedziemy do marketu, potrzebujesz coś jeszcze do pokoju?”.

Inny przykład: „Córeczko, ja ciągle pracuję i nie mam czasu poczytać, a zależy mi na dobrej książce. Masz tu trzy podobno ciekawe książki, przeczytaj je i napisz mi ich recenzje. Wiem, że na polskim uczyliście się pisać recenzje. Czekam na twoją opinię...”.

Czasem wymiar finansowy jest nawet jeszcze skuteczniejszy niż opinia. „Synu, jesteś dobry z języka angielskiego. Zapisz się na kurs i zrób certyfikat. Jak będziesz miał certyfikat, to mój znajomy zatrudni cię do oprowadzania grup zagranicznych turystów po naszym mieście. Co ty na to?”.

W tym przykładzie pojawiają się dla dziecka dwie informacje: po pierwsze – jak zrobisz certyfikat, to zakończysz naukę, będziesz coś umiał i miał na to dokument. Po drugie – będziesz miał perspektywę zarobienia pieniędzy oraz zdobycia doświadczenia zawodowego.

Tego typu przykłady wywoływania motywacji przez wykorzystanie umiejętności w życiu codziennym można mnożyć – zachęcam do ich zastosowania. Nauka w szkole nabierze wtedy dla dzieci sensu.

CZYTAJ DALEJ

Młode Homilie #17

2020-10-25 06:32

aspekty.niedziela.pl

Młode Homilie #17

Czy po mnie jako chrześcijaninie widać, że Bóg we mnie mieszka? – pyta ks. Przemysław Janicki. – Co sprawia, że Bóg może w nas zamieszkać? Jesteście ciekawi? To koniecznie posłuchajcie komentarza do Ewangelii na Uroczystość Poświęcenia kościoła własnego. Film znajdziecie tutaj. Młode Homilie – dla młodych i młodych duchem!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję