Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

I Rajd Osuchowski

W Osuchach odbył się I Rajd Osuchowski zorganizowany przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej ‘Wir’ z Biłgoraja i Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego ‘Osuchy 1944’, której celem jest upowszechnianie wiedzy o walkach partyzanckich na terenie II RP ze szczególnym uwzględnieniem Zamojszczyzny.

2020-09-12 18:41

Joanna Ferens

Uczestnicy rajdu

Uczestnicy rajdu

Trasa rajdu to szlaki, jakie siedemdziesiąt sześć lat temu pokonywali żołnierze AK i BCh walcząc z niemieckim okupantem: – Chcemy, aby ten rajd był żywą lekcją historii, dlatego trasa rajdu została podzielona na dwa dni, a każdego dnia pokonaliśmy kilkanaście kilometrów. Pierwszy dzień to marsz śladami ostatniego marszu partyzanckiego z Fryszarki na Osuchy. Trasa prowadziła przez Karczmiska czyli miejsce bitwy z 23 czerwca 1944 roku, a następnie mokradła i uroczyska na południe do Lasu Sigła przez Spalony Las, Uroczysko Maziarze, Osuchy młyn, aż do cmentarza i pomnika na Osuchach. Marsz drugiego dnia, przebiegał pod hasłem ‘Wody Sopotu spłynęły krwią partyzantów’ i prowadził szlakiem przebić i walk partyzanckich z 25 czerwca 1944 roku – wyjaśniał jeden z organizatorów, Dominik Róg, który przygotował trasę rajdu.

W wydarzeniu uczestniczyli potomkowie żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, którzy pod Osuchami przelewali krew stawiając opór niemieckiemu okupantowi w walce o wolną Polskę. – Jesteśmy tutaj po to, żeby oddać cześć i honor członkom naszych rodzin i mieszkańcom Biłgorajszczyzny i Zamojszczyzny, którzy tutaj walczyli, oddawali swoje życie na ołtarzu Ojczyzny. Słowa Bóg, honor i Ojczyzna były jednymi z najważniejszych w ich słowniku. Mój ojciec pokazał wielu młodym Polakom w latach 40. XX wieku, jak należy bronić Ojczyzny i walczyć o jej wolność, za to został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. Oni wszyscy nie szczędzili sił, byśmy my mogli żyć w wolnym i pięknym kraju, któremu na imię Polska - podkreślał Waldemar Błaszczak, syn dowódcy Oddziału Partyzanckiego porucznika Edwarda Błaszczaka ps. ‘Grom’ i prezes Stowarzyszenia Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego’ Osuchy 1944’.

Reklama

Anna Stańczyk - Przyłuska, córka Romana Kicińskiego ps. ‘Orkan’, podkreślała, że powinnością kolejnych pokoleń jest przekazywanie prawdy historycznej o bitwie pod Osuchami oraz o tych, którzy tutaj walczyli: – Znamy historię naszych rodzin, która z Osuchami jest już związana na stałe, ale to tylko fragment tego, co w czerwcu 1944 roku się nad Sopotem wydarzyło. Chcemy upamiętnić wszystkich żołnierzy AK i BCh, poszerzyć swą wiedzę oraz o bitwie mówić innym. To co się przetoczyło przez Puszczę Solską, to wielka historia odwagi naszych przodków i ich nieugiętość. Mój ojciec zaciągnął się w wieku 14 lat, przyjął go jako harcerza słynny Tadeusz ‘Ney’ Iwanowski. Przez długie lata po wojnie ojciec o tym, co w lasach Biłgoraja, Józefowa i Osuch się działo, nie chciał nam, swym dzieciom mówić. To zmieniło się, gdy byliśmy już ludźmi dorosłymi. Jest wiele historii i wspomnień, które przechował w pamięci i nam pozostawił, dlatego dziś jesteśmy tutaj z szacunku i podziwu dla tych wszystkich, którzy tutaj walczyli. Oni byli tutaj z poczucia patriotyzmu, chcieli przyczynić się nawet w najmniejszym stopniu do odzyskania przez Polskę wolności. A my to szanujemy i z tego szacunku w ten sposób oddajemy im cześć i zapewniamy pamiętamy – zaznaczała.

– Nie mieszkam w Biłgoraju, ale z opowieści rodzinnych i z relacji osób, które znały mojego dziadka wiem, że był człowiekiem niezwykle odważnym. Leczył Konrada Bartoszewskiego ps. ‘Wir’ oraz partyzantów. Mimo niemieckiej okupacji Biłgoraja przyjmował ich do szpitala, potajemnie z zaufanym personelem usuwał kule czy inne elementy świadczące o tym, że pacjent odniósł rany w walce i kazał każdemu mówić, że zranił się przy pracy w gospodarstwie czy w lesie. Odwaga tych ludzi jest nie do opisania. Dziś zapłatą od nas jest pamięć i cześć. Jak właśnie w ten sposób spłacam ten dług – tłumaczył Łukasz Paczkowski, wnuk legendarnego biłgorajskiego lekarza, dra Stanisława Pojaska, człowieka który budował szpital w Biłgoraju i był zaprzysiężonym żołnierzem AK.

Dziadek Agnieszki Steczkowskiej był żołnierzem Armii Krajowej i walczył na Zamojszczyźnie: – Z relacji rodzinnych dowiedziałam się, że wraz z oddziałem, w którym służył ruszył na pomoc oddziałom uwięzionym w kotle nad Sopotem. Niestety nie udało im się pod Osuchy dotrzeć. Natrafili na niemieckie oddziały pod Gorajem i nie zdołali się przebić w stronę Biłgoraja i Osuch. Ja jestem tu, by zobaczyć jak wyglądały miejsca heroicznych walk kolegów mojego dziadka i pomodlić się na ich mogiłach – mówiła.

Rajd zakończył się w niedzielę, 6 września na cmentarzu partyzanckim w Osuchach.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niebo daje znak! Małe cuda Ojca Pio

2020-09-23 08:20

Archiwum Karoliny Szybiak

Ojciec Pio to nie tylko surowy zakonnik. To pomocnik i święty z poczuciem humoru.

Ojciec Pio to święty bliski mojej rodzinie. Już w czasach mojego dzieciństwa obraz włoskiego zakonnika z groźnym spojrzeniem wisiał na ścianie. Patrzył złowrogo, ale nie bałam się go. Mama powtarzała, że był to ciepły człowiek, a pod jego szorstkim sposobem bycia miało się ukrywać dużo miłości i czułości. Wtedy do końca to do mnie nie docierało.

Pierwszą znaczną pomoc od Ojca Pio otrzymał mój młodszy brat, Mateusz. Podczas jego pobytu na misjach w Brazylii Mateusz musiał dostarczyć do urzędu dokument, którego nie wystawiała strona polska. Brat zaczął modlić się do świętego zakonnika, aby ten wstawiał się w tej sprawie. Kontynuowanie misji i pomocy najuboższym mieszkańcom Brazylii stało pod znakiem zapytania. Zbliżał się termin wręczenia dokumentów – a Mateusz dalej miał puste ręce. W końcu w wyznaczonym dniu brat wstawił się w odpowiednim okienku i przedstawił jedynie to, co miał. Urzędnik odpowiedział: „Dziękuję, mam już wszystko”. Niebo dało znak!

Moja relacja ze świętym rozpoczęła się podczas narodowej kwarantanny spowodowanej koronawirusem. Zamknięta na wszystkie spusty w moim mieszkaniu, trafiłam na stronę z żartami Ojca Pio. W tych trudnych, mrocznych dniach epidemii, to było jak promyk jasnego światła. Pomyślałam – ale przeuroczy człowiek! Pomodliłam się. Zapytałam, czy zostanie moim przyjacielem, szczególnym orędownikiem, opiekunem.

Następnego dnia – pomimo nowych rygorów i limitów w kościołach – postanowiłam pójść na Mszę św. i przypieczętować naszą przyjaźń. W drodze na Eucharystię zatrzymała mnie kobieta i zaproponowała zakup kwiatów. Odpowiedziałam, że nie mam pieniędzy, a wtedy ona... wręczyła mi 13 białych róż. Później przeczytałam, że 13 róż jest symbolem i zaproszeniem do… dozgonnej przyjaźni.

Dziś idziemy przez życie razem. Często powierzam mu moje radości i kłopoty. Towarzyszy mi na co dzień. Mój nowy przyjaciel. Ojciec Pio.

Karolina Szybiak

Karolina Szybiak

Róże od Ojca Pio

Róże od Ojca Pio
CZYTAJ DALEJ

Dookoła Archidiecezji Warszawskiej

2020-09-24 07:54

[ TEMATY ]

Pielgrzymka Rowerowa

Archidiecezja Warszawska

www.archwwa.pl

Rozkręć wiarę, dołączając do rowerowej pielgrzymki! Jej uczestnicy już w najbliższą sobotę będą dziękować Panu Bogu za Cud nad Wisłą.

„Sto lat temu Polacy stanęli odważnie do walki z potężną armią bolszewicką. Cud nad Wisłą – nazwa bitwy warszawskiej 1920 r. pokazuje, że Pan Bóg czuwał nad naszym narodem. Chcemy Mu za to podziękować, korzystając z wynalazku sprzed 200 lat więc zapraszamy na pielgrzymkę rowerową!” – piszą organizatorzy z Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży warszawskiej kurii.

Pielgrzymka odbędzie się 26 września. Cztery grupy przejadą trasy liczące od 20 do 120 kilometrów. Oto one:

1. Wrzeciono – Wilanów (ok. 20 km),

2. Wrzeciono – Grodzisk Mazowiecki (ok. 110 km),

3. Warka – Wilanów (ok. 60 km),

4. Warka – Grodzisk Mazowiecki (ok. 120 km).

Wydarzenie zacznie się Mszami św. o godz. 9.00 w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP na Wrzecionie i kościół św. Mikołaja w Warce. Na każde miejsce startu dojechać pociągiem lub metrem.

- Zakończymy grillem integracyjnym na mecie każdej z tras (parafia Opatrzności Bożej na Wilanowie i parafia Przemienienia Pańskiego w Grodzisku Mazowieckim) – zapowiada ks. Grzegorz Pakowski.

Udział w pielgrzymce jest bezpłatny. Wcześnie trzeba się jednak zapisać poprzez formula zgłoszeniowy, który znajduje się na stronie: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScAB4lL5ohO2YLJeYwhysYpCRIFD5Bwt1Mt9kwXNz5nT2rOIQ/viewform

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję