Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Rycerze Jana Pawła II w Biłgoraju

Przy Parafii Św. Jana Pawła II w Biłgoraju powstała chorągiew Zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Dziewięciu mężczyzn zadeklarowało chęć przystąpienia do zgromadzenia i złożyło swoje ślubowanie.

2020-09-06 11:11

Joanna Ferens

Złożenie ślubowania

Złożenie ślubowania

Generał zakonu, Krzysztof Wąsowski w rozmowie wyjaśniał, czym właściwie jest Zakon Rycerzy Jana Pawła II: – Zakon Rycerzy Jana Pawła II, to katolickie stowarzyszenie wiernych, zrzeszające mężczyzn, będące podziękowaniem za pontyfikat św. Jana Pawła II. Powstał on niedawno, dokładnie dziewieć lat temu, 14 stycznia 2011 roku, kiedy ówczesny papież Benedykt XVI ogłosił datę beatyfikacji Jana Pawła II. Pierwsza chorągiew powstała 1 kwietnia 2011, a reguła została zatwierdzona 2 kwietnia 2012 roku przez arcybiskupa Henryka Hosera, którego nazywamy naszym ojcem kreatorem. Mężczyźni postanowili się zbierać we wspólnoty dając tym samym wyraz żywego wotum niegasnącej pamięci o tym, kim dla katolików jest Jan Paweł II i czym jest jego nauka. Całą iskra poszła z Polski, z podziemi katedry warszawsko-praskiej, gdzie wtedy arcybiskup Henryk Hoser jako pierwszy nam zaufał, wydał dla nas dekret i pozwolił nam działać i jako człowiek z legendarnej rodziny warszawskich ogrodników powiedział nam wtedy, że „jeżeli będziecie rosnąć, to będę was podlewał” – wyjaśniał.

Głównym celem Rycerzy Jana Pawła II jest dążenie do świętości: – Jest to wspólnota typowo męska, której głównym celem i charyzmatem jest droga do świętości. Chcemy, aby Zakon Rycerzy Jana Pawła II szedł drogą zbawienia. Mamy w zakonie takie hasło, że nie chodzimy za byle kim, a mężczyzna musi mieć w życiu autorytet. Dlatego nasi rycerze w swoim życiu podążają za Panem Jezusem u boku św. Jana Pawła II. Jan Paweł II to wielki wzór dla mężczyzn, nie tylko dla księży, ale też dla tych, którzy żyją w rodzinach czy w samotności, pracują, uczą się lub szukają swojej drogi. Nasze zgromadzenie ma przede wszystkim za zadanie formację katolickich mężczyzn na wzór życia Jana Pawła II, poprzez stawianie sobie wzór osoby patrona - Świętego Jana Pawła II. – zaznaczał.

Reklama

Generał Wąsowski dodaje, iż Zakon bardzo aktywnie działa na polu niesienia pomocy innym: – Swoje powołanie Rycerze Jana Pawła II chcą realizować poprzez zaangażowanie w takie rodzaje aktywności jak: dążenie do świętości swoich członków; obrona wartości chrześcijańskich, w tym rodziny, życia; dbanie o rozwój patriotyzmu i miłości Ojczyzny; promocja nauczania Jana Pawła II oraz promowanie katolickiej duchowości świeckich i wspieranie chrześcijan. Na co dzień realizujemy wiele dzieł miłosierdzia, opiekujemy się praktycznie w każdej komandorii, czyli diecezji, domami samotnej matki. Wspieramy głównie kobiety, gdyż uważamy, że mężczyźni powinni wspierać kobiety, dlatego pod naszą opieką są domy samotnej matki, wspieramy i angażujemy się w dzieła pro-life i różnorodne działania wspierające dzieci nienarodzone. Prowadzimy także adopcję serca i wspieramy głodujące dzieci na całym świecie – powiedział.

– Biłgoraj to jest legendarne miejsce dla Zakonu Rycerzy Jana Pawła II, gdyż stworzyliśmy tu siedemdziesiątą chorągiew w Polsce, zaś diecezja zamojsko-lubaczowska jest naszą osiemnastą komandorią. Bardzo się cieszymy, że bractwo w Biłgoraju otwiera się w czasie niezwykłej daty – stulecia urodzin Papieża Jana Pawła II i stulecia „Cudu nad Wisłą”. Nie ma przypadków, są tylko znaki i dlatego naszą postawą i działalnością chcemy dać świadectwo naszej wiary, świadczyć o Chrystusie i przybliżać nauczanie Jana Pawła II mieszkańcom Biłgoraja – dodał generał Wąsowski.

O swoich motywacjach do przystąpienia do rycerzy Jana Pawła II opowiedział Jan Tochman: – Miałem tą przyjemność, że osobiście spotkałem się z Janem Pawłem II i jego osoba wywarła na mnie olbrzymie wrażenie. Dziś jest on świętym, patronem naszego kościoła w Biłgoraju, warto więc do niego się uciekać, prosić o wstawiennictwo i opiekę nad rodziną. Wstępując w szeregi Zakonu chcę być jeszcze bliżej Jana Pawła II – wyjaśniał.

Reklama

Podobnie Franciszek Malec uważa, że jest to dobra droga do zbawienia: – Ze względu na to, że nasza parafia nosi wezwanie św. Jana Pawła II to chcemy zgłębiać jego naukę. To jest nasz wielki Rodak, a przez czyny miłosierdzia i modlitwę możemy go codziennie naśladować. Chcemy też pogłębiać swoją wiarę i dążyć do świętości – zaznaczył.

– Zakon ma pomóc każdemu członkowi w osobistym uświęcaniu się. Ja po latach chcę powiedzieć za świętym Pawłem Apostołem: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem – przyznał członek Zakonu, Łukasz Łobejko.

Rycerze Jana Pawła II działają również w Kanadzie i na Ukrainie. Reguła Zakonu ustanawia cztery stopnie (charyzmaty) rycerskie takie jak wiara, miłosierdzie, solidarność i patriotyzm. W Biłgoraju ślubowanie złożyło dziewięciu mężczyzn, którzy zadeklarowali chęć dążenia do świętości, obronę wartości chrześcijańskich, dbanie o rozwój patriotyzmu i miłości Ojczyzny, promocję nauczania Jana Pawła II, promowanie katolickiej duchowości świeckich, wzajemną pomoc bratnią, wspieranie duchowieństwa i promocję duchowości mężczyzny.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Wiasna: co najmniej 259 zatrzymanych w czasie środowych protestów

2020-09-24 09:26

[ TEMATY ]

Białoruś

Aleksandr Łukaszenka

PAP/EPA/STR

Co najmniej 259 osób zatrzymano w środę w czasie protestów na Białorusi - informuje centrum praw człowieka Wiasna. Lista nie jest pełna. Białorusini protestowali przeciwko niezapowiedzianemu i potajemnemu zaprzysiężeniu Alaksandra Łukaszenki na prezydenta.

Środowe protesty były rozpędzane brutalnie i z użyciem siły.

Milicja potwierdziła jedynie użycie armatek wodnych. Z nagrań i relacji świadków wynika jednak, że stosowano także gaz łzawiący i granaty hukowe.

Świadkowie mówili też o tym, że w kilku miejscach Mińska słychać były wystrzały. Internetowa Nasza Niwa opublikowała zdjęcie czytelnika, na którym widać łuski od gumowych kul, które miały być znalezione w okolicach metra Puszkińska.

Na liście Wiasny jest informacja o zatrzymanych nie tylko w Mińsku, ale także w Grodnie, Homlu, Mohylewie, Połocku, Borysowie, Baranowiczach, Postawach.

W czasie zatrzymań w Mińsku co najmniej kilka osób odniosło obrażenia. Na liście Wiasny jest informacja o jednej osobie z obrażeniami twarzy i jednej osobie zabranej przez karetkę. Na zdjęciach ze stolicy widać inne osoby, które ucierpiały, np. mężczyznę i kobietę, którym opatrywano rany głowy.

Wiadomo również – z relacji mediów - o zatrzymaniach w Brześciu.

W czasie protestów późnym wieczorem kierowcy i demonstranci blokowali ulice, w niektórych miejscach doszło do bójek z milicją i funkcjonariuszami wojsk wewnętrznych. Na nagraniach widać, że zatrzymywali oni samochody, wybijali w nich szyby.

Media szacują, że na ulice wyszło w stolicy kilka tysięcy ludzi. W środę Alaksandr Łukaszenka objął urząd prezydenta. Ceremonia inauguracji odbyła się bez zapowiedzi i w tajemnicy. Media państwowe poinformowały o niej po fakcie. Na uroczystość nie zaproszono przywódców innych państw ani korpusu dyplomatycznego. W telewizji państwowej nie pokazano transmisji na żywo.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję