Reklama

Wywiad z Panem Bogiem

Objawienie

Niedziela warszawska 29/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wyjaśnijmy pojęcia, nazwijmy trudności

Reklama

Objawieniem Bożym nazywamy to wszystko, przez co Pan Bóg ukazał się ludziom; precyzyjnie mówimy, że jest to tradycja i Pismo Święte. Zauważmy, że słowo „tradycja” odróżniamy od zwykłej „tradycji”, czyli zwyczaju. Owa tradycja to przekaz ustny, który poprzedzał spisanie. W przypadku ksiąg Starego Przymierza (inaczej mówiąc: Starego Testamentu) spisywano ustne przekazy po kilkuset latach, w przypadku Nowego Przymierza - po kilkudziesięciu. Na przykład Ewangelie powstawały mniej więcej w latach 60.-90., czyli co najmniej około trzydziestu lat po zmartwychwstaniu Chrystusa.
Natchnieniem nazywamy Bożą inspirację i asystencję towarzyszącą ludziom, którzy spisywali księgi biblijne. Nie było to dyktowanie, autorzy biblijni pozostawali wolni, używali swoich pojęć, swoich zdolności, swojej wiedzy i umiejętności wyrażania myśli. Stąd do naukowej analizy tych tekstów konieczne jest odróżnienie treści (myśl, przesłanie pochodzące od Boga) od formy (sposób przekazania treści użyty przez ludzi). Jesteśmy pewni, że wielu pisarzy biblijnych nie zdawało sobie sprawy, że piszą tekst, który później będzie uznany za natchniony. Treść zatem jest nieomylna, przekazuje prawdę zamierzoną przez Boga, jest istotą Objawienia.
Warto tu dodać krótką informację na temat pewnego słowa hebrajskiego. Brzmi ono „emet” i jest tłumaczone właśnie jako prawda, ale to polskie pojęcie nie oddaje w pełni znaczenia słowa hebrajskiego. „Emet” to raczej „niezawodność”. Bóg jest samą prawdą. Chciał nam przekazać pewność, że na Nim można się oprzeć, że jest niezawodny, wierny, nawet jak ludzie od Niego się odwracają. Można spotkać stwierdzenie, że Bóg Starego Przymierza jest twardy, nieczuły, bo wyobrażeniem „emet” jest właśnie skała. Ale to zupełnie inaczej. On może stać się oparciem, fundamentem, na Nim można bezpiecznie budować.
Wielu ludzi, którzy pełni zapału „rzucili się” na lekturę Biblii, potem jakby „się odbija” od ściany trudności w rozumieniu tekstu. Jakie są tego przyczyny? Jak uniknąć przerażenia i zniechęcenia?

Dwa sposoby poznania Biblii

W zracjonalizowanym świecie wydaje się, że aby Biblię zrozumieć, trzeba ją przeczytać „od deski do deski” i do tego szukać coraz to nowszych opracowań naukowców, którzy - nawet niezależnie od wiary - badają Pismo Święte jako dzieło literackie i przekazują tysiące informacji pomagających pojąć prastare teksty.
Jest jednak inny sposób poznania, dostępny dla człowieka, który traktuje natchniony tekst z wiarą. Nie musi on nawet wiedzieć, że istnieją nauki biblijne. Taki człowiek czyta tekst Pisma Świętego jak opowieść Kogoś, kto chce dać się poznać. Opowiada o różnych wydarzeniach, raz wziętych z historii, kiedy indziej z jakichś legend, ukazuje to wszystko w świetle historii Zbawienia i ostatecznie uczy miłości.
Oczywiście, najlepiej połączyć poznawanie nauk biblijnych z lekturą podejmowaną z ufnością wobec objawiającego się Boga.

Spotkanie z Miłością

Czasem wobec konkretnych problemów ludzie wierzący próbują szukać w Piśmie Świętym szczegółowych wskazówek. Posługując się własną pamięcią, różnymi poradnikami albo choćby konkordancją, szukają scen, które choć trochę przypominają ich trudności, przypatrują się postaciom biblijnym, szukając odpowiedzi na stawiane przez życie pytania. To czasem się nawet udaje, ale ostatecznie nie o to chodzi.
Jak dziadek kochający swego wnuczka opowiada wydarzenia ze swego życia, historie zasłyszane albo wręcz wymyślone, by nauczyć mądrego sposobu patrzenia na świat, tak Pan Bóg chce nam przekazać swego Ducha, abyśmy umieli „chodzić Jego drogami” (por. np. Pwt 26, 17).
Można analizować fragmenty biblijne, stawiając pytanie, „co Bóg nam chce przez to powiedzieć”, trzeba jednak bardzo uważać, bo wpatrywanie się w jeden akapit może wprowadzić w błąd wynikający z naszej subiektywności. Trzeba bardziej dać się napełniać Jego słowem, pełnią Pisma, które wytwarza w nas atmosferę Miłości.
Dlatego nie wolno zaniedbywać czytania Pisma Świętego, dlatego lekturę tych tekstów trzeba poprzedzać modlitwą do Ducha Świętego, który jako jedyny może nam ofiarować dar poznania. Jest to łaska pomagająca w przyjęciu Biblii jako słowa Boga, który każdego z miłości stworzył, zaprosił do zbawienia i czeka na naszą wolną decyzję - decyzję odpowiedzi na Jego miłość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś finał polskiej edycji akcji „Milion dzieci modli się na różańcu”

2026-10-06 08:33

[ TEMATY ]

różaniec

akcja

finał

polskiej edycji

milion dzieci

Pomoc Kościołowi w Potrzebie

Akcja „Milion dzieci modli się na różańcu”

Akcja „Milion dzieci modli się na różańcu”

„Polska każdego roku udowadnia swoje przywiązanie do modlitwy różańcowej” - powiedział ks. dr hab. Jan Witold Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Dziś, 6 października, w Narodowym Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu odbędzie się finał polskiej edycji międzynarodowej kampanii „Milion dzieci modli się na różańcu”. Szczególną intencją tegorocznej modlitwy w Polsce jest pokój w Libanie.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 10.00. Wezmą w nim udział dzieci, rodzice, katecheci, nauczyciele i duszpasterze. Dzieci z Polski połączą się duchowo ze swoimi rówieśnikami z Libanu i wspólnie będą modlić się o pokój. Za pośrednictwem połączenia telefonicznego do uczestników dołączy także Magdalena Buczek, założycielka Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci. Tegoroczna polska edycja kampanii jest związana z modlitwą za Liban. Organizatorzy podkreślają, że podczas finału dzieci z tego kraju będą szczególnie obecne w intencjach uczestników.
CZYTAJ DALEJ

Czeski sąd zrehabilitował kard. Štěpána Trochtę, ofiarę nazistów i komunistów

Sąd w Litomierzycach uznał za bezprawne internowanie kard. Štěpána Trochty przez komunistyczne władze Czechosłowacji w latach 1950-1953. Hierarcha zmagał się z represjami obu reżimów totalitarnych, bo wcześniej był więziony przez Niemców.

Pół wieku po śmierci kard. Štěpán Trochta (1905-1974) został w pełni zrehabilitowany przez czeski wymiar sprawiedliwości. Sąd rejonowy w Litomierzycach orzekł 1 października, że w okresie od 19 lipca 1950 roku do 16 stycznia 1953 roku ówczesny biskup tej diecezji był bezprawnie pozbawiony wolności. Wyrok jest prawomocny.
CZYTAJ DALEJ

Ostatni romantyk nie zmieścił się w kadrze. O kinowej „Lalce” Macieja Kawalskiego

2026-10-06 12:30

[ TEMATY ]

film

felieton

Kino Świat

Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.

Podziel się cytatem W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję