Reklama

Wieczysta adoracja to największy sukces parafii

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 46/2008

Ks. Dariusz Gronowski: - Czy także doświadczony kapłan, uhonorowany tytułem kanonika potrzebuje Bożego Miłosierdzia?

Ks. kan. Sylwester Zawadzki: - Tak, każdy człowiek, cały świat, potrzebuje Bożego Miłosierdzia. Powiem więcej: jedyny ratunek dla całego świata to właśnie Miłosierdzie Boże.

- Jaką rolę w życiu duchowym Księdza Kanonika odgrywa tajemnica Bożego Miłosierdzia?

- Od wielu lat jestem pozytywnie nastawiony do kultu Miłosierdzia Bożego. I nawet wtedy, gdy ten kult przechodził kryzys, ja wciąż wierzyłem, że się rozwinie. Dlatego będąc jeszcze proboszczem parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Świebodzinie, jak mogłem, szerzyłem kult Miłosierdzia Bożego, odprawiałem Koronkę do Miłosierdzia Bożego, kładłem duży nacisk na to, by uczyć jej odmawiania na katechezie. Przeprowadziłem peregrynację obrazu Miłosierdzia Bożego w rodzinach w całej parafii. Niewiele było rodzin, do których obraz nie trafił. Rozdałem każdej rodzinie tekst nowenny do Miłosierdzia Bożego. Drukowałem i rozprowadzałem materiały na ten temat w czasie kolędy czy po Mszach św. niedzielnych.

Reklama

- Czy dlatego właśnie parafia na os. Łużyckim powstała pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego?

- Gdy zacząłem budować nowy kościół, nie było właściwie żadnej wątpliwości co do tytułu. Chciałem, by powstał pw. Miłosierdzia Bożego i Ksiądz Biskup chętnie to zaakceptował. Nie przyszło mi wtedy na myśl, że buduję sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

- Jaka jest historia powstania obiektu, który wkrótce stanie się sanktuarium?

- Historia budowy kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie sięga wizytacji kanonicznej w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, którą przeprowadził w 1987 r. bp Józef Michalik. Podsumowując wizytację, zasugerował mi budowę kaplicy na os. Łużyckim, ponieważ dla wielu parafian, zwłaszcza dzieci i osób starszych, odległość do kościoła była zbyt duża. Do tego momentu nie myślałem o żadnej budowie, ale sugestia Księdza Biskupa stała się dla mnie natchnieniem.
Zacząłem więc myśleć o kaplicy, ale po zastanowieniu uznałem, że kaplica nie zaspokoi wszystkich potrzeb duszpasterskich, ponieważ nowe osiedle bardzo się rozrasta. Trzeba budować kościół. Po podjęciu decyzji zacząłem czynić starania o teren pod budowę świątyni, który udało się uzyskać dosyć szybko. Trudniej było z uzyskaniem pozwolenia na budowę, ale w tym okresie niektóre wydarzenia potoczyły się w sposób wręcz cudowny i ostatecznie zezwolenie otrzymałem. Jeśli chodzi o projekt świątyni, starałem się nawiązać kontakt z różnymi architektami. Cztery pierwsze projekty poszły do kosza i dopiero piąty został zaakceptowany i zrealizowany.
Wiedziałem, że nie mogę liczyć na istotną pomoc ani z zagranicy, ani z kurii biskupiej, ani z parafii, dlatego szukałem innych źródeł finansowania budowy. Kupiłem cegielnię, którą prowadziłem przez 3 lata, kupiłem tartak, który prowadziłem przez 8 lat. Jakby nie powiedzieć, kościół i plebania zostały zbudowane z mojej cegielni, a drewno pochodziło z mojego tartaku. Cała budowa trwała niecałe 5 lat, od 1993 do 1998 r. Przez kilka miesięcy nowy kościół był kościołem filialnym parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nowa parafia została erygowana 25 sierpnia 1999 r.

- Jak to się stało, że pośród wielu parafii w diecezji z tym tytułem właśnie parafia w Świebodzinie zostaje ogłoszona sanktuarium Miłosierdzia Bożego?

- Trudno mi na to odpowiedzieć. Rok po oddaniu kościoła do użytku przyszła mi do głowy myśl, czy czasem ten kościół nie ma być sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Myśl ta coraz bardziej mnie nurtowała i powoli dochodziłem do wniosku, że tak. 2 lata po powstaniu parafii podzieliłem się tymi myślami z bp. Pawłem Sochą, który ustosunkował się do nich jak najbardziej pozytywnie, wskazując jednak, że aby to było możliwe, najpierw kult Miłosierdzia Bożego musi się tu mocno zakorzenić i nad tym trzeba pracować. Kładłem więc nacisk na szerzenie kultu z myślą, że kiedyś będzie tu sanktuarium. Uwierzyłem w to, choć nie wiedziałem, kiedy to nastąpi.
Zabiegałem o ogłoszenie tego miejsca sanktuarium już u bp. Adama Dyczkowskiego. Długo musiałem czekać, jednak w międzyczasie zbierałem materiały, rejestrowałem pielgrzymki, prowadziłem kronikę nie tylko budowy kościoła, ale i kultu Miłosierdzia Bożego.
Wreszcie w połowie zeszłego roku dostałem sygnał, że sanktuarium będzie. W tym okresie wpłynęły do Księdza Biskupa trzy wnioski w sprawie sanktuariów w diecezji: św. Weroniki Giuliani w Gorzowie Wlkp., św. Jakuba w Jakubowie i nasz dotyczący sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie. Dowiedziałem się, że dwa pierwsze zostały już zatwierdzone, a tutaj sanktuarium miałoby zostać ogłoszone podczas uroczystości odpustowych w kwietniu 2008 r. Nie mogłem się już doczekać. W międzyczasie jednak bp Adam Dyczkowski przeszedł na emeryturę i zastąpił go bp Stefan Regmunt, trzeba więc było jemu wszystko od nowa przedstawić. Gdy tylko zaczął urzędować, w lutym udałem się do niego i przedstawiłem sprawę. Bp Regmunt postanowił bliżej się ze wszystkim zapoznać i przybył tu osobiście, by wszystko obejrzeć, wraz z bp. Pawłem Sochą i innymi współpracownikami. Obejrzeli kościół, całe otoczenie i Biskup Stefan stwierdził, że obiekt kwalifikuje się na sanktuarium. Wtedy też została ustalona data ustanowienia go na 22 listopada.

Reklama

- Czym przejawia się kult Miłosierdzia Bożego w parafii?

- Już od 4 lat codziennie o godz. 15 odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Wprowadziłem też w każdy piątek o godz. 15 Godzinę Miłosierdzia Bożego z kazaniem. I muszę powiedzieć, że mamy na niej bardzo dobrą frekwencję. Jest tu ołtarz boczny, w którym znajdują się relikwie św. s. Faustyny. W piątek po Godzinie Miłosierdzia jest ucałowanie relikwii.
Bardzo często przy różnych okazjach nawiązuję do kultu Miłosierdzia Bożego. Prowadzę w niedzielę przed każdą Mszą św. katechezy, często poruszając ten temat. Zapraszam kaznodziejów, którzy szerzą kult Miłosierdzia Bożego. Rozprowadzam wśród wiernych materiały, ulotki.

- Kościół otwarty jest przez całą dobę. Dlaczego?

- Dlatego że od 4 lat jest u nas wieczysta adoracja. Jestem przekonany, że odgrywa ona wielką rolę. Oczywiście już wcześniej adoracja Najświętszego Sakramentu była u nas w niektóre dni, jednak zapragnąłem, by była ona wieczysta. Dowiedziałem się, że w Warszawie w parafii pw. św. Józefa na Kole jest wieczysta adoracja. Pojechałem więc tam dwukrotnie, by dowiedzieć się, jak została ona zorganizowana. Otóż gdy tamtejszy proboszcz obejmował parafię, w drzwiach były kraty, z których ludzie byli bardzo niezadowoleni. Kraty zostały usunięte, a ludzie sami zaczęli się organizować, wprowadzając dyżury, tak aby przez cały czas ktoś był w kościele, początkowo w dzień, a potem także w nocy. Wtedy był to zdaje się jedyny kościół parafialny w Polsce (co innego domy zakonne), w którym była wieczysta adoracja.
W podobny sposób zacząłem stopniowo wprowadzać ciągłą adorację u nas, w Świebodzinie: dzień po dniu, a gdy już obejmowała wszystkie dni tygodnia, wprowadziliśmy ją także w nocy. Dyżury się przyjęły i adoracja trwa nieprzerwanie. Przyznaję, że frekwencja mogłaby być jeszcze lepsza, ale myślę, że poprawi się, gdy już będzie tu sanktuarium.
Nie mam klucza od kościoła. Nikt go nie ma. 4 lata temu kościół został otwarty i od tej pory ani na chwilę nie został zamknięty. Bardzo się z tego cieszę i myślę, że wieczysta adoracja to największy sukces duszpasterski naszej parafii.

- Czy wszystko jest już gotowe do uroczystości 22 listopada?

- Od wielu miesięcy do tej uroczystości się przygotowujemy. Przygotowujemy liturgię, wystrój świątyni, wysyłamy zaproszenia. Ale przede wszystkim do ogłoszenia tu sanktuarium przygotują nas misje, które rozpoczynają się w sobotę 15 listopada i potrwają aż do niedzieli 23 listopada. Poprowadzą je ojcowie oblaci z Poznania.

- Oprócz sanktuarium jest tu budowany imponującej wielkości pomnik Chrystusa. Jaki jest związek budowy pomnika z sanktuarium?

- Można powiedzieć, że są to odrębne sprawy, ale jednak łączą się ze sobą. Sanktuarium szerzy kult Miłosierdzia Bożego. Jeśli zaś chodzi o pomnik, nawiązuje on do objawień służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, w których znajduje się zachęta do przeprowadzenia przez wszystkie narody intronizacji Chrystusa Króla. W 2000 r. udało mi się przeprowadzić misje i została u nas przeprowadzona intronizacja Chrystusa Króla z udziałem biskupa i władz lokalnych. Była to jednak jednorazowa czynność, a Chrystus musi być stale intronizowany. Postawiłem sobie pytanie: jak tę intronizację uwiecznić? Tylko pomnikiem! Uznałem, że ten pomnik, który staje w Świebodzinie, powinien być właśnie pomnikiem Chrystusa Króla. Do idei postawienia pomnika byłem przekonany równie głęboko, jak do idei promowania kultu Miłosierdzia Bożego. Pomnik ten będzie spełniał zadanie nieustannej intronizacji Chrystusa Króla.

- Jak przedstawia się obecna sytuacja z jego budową?

- Prace będą kontynuowane. Trwa przygotowanie kolejnych elementów konstrukcji. Biegli zapewniają mnie, że budowa może iść do przodu. Obliczenia pokazują, iż nie ma też zagrożenia, że pomnik ze względu na swoje rozmiary może być niestabilny, nawet pod wpływem silnego wiatru. Na pewno pomnik nie stanie na 22 listopada, czyli na dzień ustanowienia sanktuarium. To jest niemożliwe. A kiedy? Wystrzegam się podawania ostatecznej daty, ponieważ okazuje się, że prace wymagają więcej czasu, niż pierwotnie się spodziewaliśmy.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łagów. Oaza Nowej Drogi

2021-07-29 11:27

[ TEMATY ]

Ruch Światło‑Życie

młodzież

Wakacje z Bogiem

rekolekcje wakacyjne

Julia Skowrońska

Łagów. W domu rekolekcyjnym trwa Oaza Nowej Drogi I stopnia.

Oaza rozpoczęła się 20 lipca, a zakończy się 5 sierpnia. Biorą w niej udział 24 osoby, którymi opiekuje się 6-osobowa kadra animatorska.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

CZYTAJ DALEJ

Także i niebo płakało, kiedy składaliśmy do grobu 7-letniego Franka...

2021-07-29 15:11

Niedziela Świdnicka

W poniedziałek i niebo płakało, kiedy składaliśmy do grobu 7-letniego Franka...

- Panie Boże, strata dziecka boli, bardzo boli. Ty wiesz to przecież najlepiej. Ty sam posłałeś swojego jednorodzonego Syna, aby doświadczył naszego, ludzkiego losu. Wiedziałeś i zgodziłeś się na jego dobrowolną śmierć. Zrobiłeś to z miłości dla nas. Nie mogę pojąć tej miłości, tej ofiary - zgodę na dobrowolną śmierć własnego syna. To jest niepojęte, Panie - mówił w słowie pożegnania ojciec zmarłego dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję