Reklama

Jasna Góra

Przedsiębiorcy modlili się na Jasnej Górze

21 czerwca po raz piąty obchodzony jest w Polsce Dzień Przedsiębiorcy. Z tej okazji na Jasnej Górze odprawiona została Msza św. w intencji środowisk gospodarczych oraz przedsiębiorców.

[ TEMATY ]

przedsiębiorca

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Wśród zaproszonych gości są m.in. przedstawiciele rządu, ministerstw, posłowie, senatorowie oraz 200 organizacji przedsiębiorców. Na pielgrzymkę przybyła wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. To jednocześnie 2. Ogólnopolska Pielgrzymka Przedsiębiorców na Jasną Górę - pierwsza odbyła się rok tremu.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Dzień Przedsiębiorcy został ustanowiony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą z 9 czerwca 2016 r. W tym roku przypada okrągła, piąta rocznica uchwalenia święta przedsiębiorców. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach podjęli decyzję o uczczeniu tego dnia w sposób szczególny – organizacją Mszy św. na Jasnej Górze w intencji przedsiębiorców.

„W tym roku ten dzień obchodzimy w szczególnym czasie, kiedy cały świat boryka się ze skutkami pandemii, a przedsiębiorcy są na pierwszej linii frontu walki z tym gospodarczym kryzysem - podkreślała Jadwiga Emilewicz w rozmowie z Biurem Prasowym Jasnej Góry - Dziś musimy jeszcze bardziej sobie przypomnieć o tych moralnych podstawach przedsiębiorczości, jakie jest miejsce i rola tego, kto przedsiębierze, tego, kto najbardziej ryzykuje, tego, kto tworzy miejsca pracy i któremu dziś pewnie warto przypomnieć o tym, dlaczego to robi - w jaki sposób należy interpretować słowa biblijne: ‘czyńcie sobie ziemię poddaną’, bo one w sposób szczególny adresowane są do przedsiębiorców. W tym trudnym czasie warto tymi wątpliwościami, obawami i troskami się dzielić, bo bez dobrej współpracy i przedsiębiorców pomiędzy sobą, ale między przedsiębiorcami, administracją rządową i całym społeczeństwem nie uporamy się ze skutkami kryzysu w taki sposób, w jaki byśmy sobie życzyli”.

Reklama

„Jasna Góra to nie tylko miejsce kultu, które bliskie jest już kolejnym pokoleniom Polaków, ale to także wielkie i ważne miejsce w naszej historii. Ono jest uosobieniem, ucieleśnieniem nie tylko wielu zrywów i walk Polski o niepodległość, o wolność, ale także symbolem tego, co dla naszych wartości najważniejsze. To jest też takie miejsce, do którego warto przychodzić w tych trudnych czasach, kiedy podważamy porządek, podważamy ład, bo pandemia także unaocznia nam znacznie głębszy kryzys, z jakim mierzy się zachodnia cywilizacja. Warto powrócić do korzeni, a korzenie zachodniej cywilizacji są w takich miejscach jak Częstochowa” - podkreśliła wicepremier Jadwiga Emilewicz.

Wśród gości pielgrzymki są także: Jarosław Gowin, przewodniczący klubu parlamentarnego Zjednoczona Prawica; Krzysztof Tchórzewski, przewodniczący sejmowej komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności; Robert Magdziarz, wicewojewoda śląski, senatorowie, posłowie, samorządowcy.

„To jest trudny czas dla całego świata, trudny okres również dla polskich przedsiębiorców, tym ważniejsze jest, żeby szukali inspiracji w tym miejscu uświęconym polską tradycją, uświęconym wiarą - powiedział Jarosław Gowin, przewodniczący klubu parlamentarnego Zjednoczona Prawica - Dla mnie przewodnikiem po tym, jak prowadzić gospodarkę w sposób zgodny z zasadami chrześcijaństwa, jest encyklika św. Jan Pawła II „Centesimus annus”. Wydaje mi się, że w tej encyklice warto szukać inspiracji do tego, w jaki sposób prowadzić działalność gospodarczą skutecznie, a jednocześnie w zgodzie z wartościami”.

Reklama

„Dla mnie przedsiębiorcy to jest ‘sól tej ziemi’. To oni tworzą miejsca pracy, to oni płacą największe podatki, i dzięki tym podatkom funkcjonuje oświata, administracja państwowa, Służba Zdrowia. I wiem doskonale, bo sam byłem przez wiele lat przedsiębiorcą, że sytuacja ludzi aktywnych, przedsiębiorczych ciągle w Polsce nie jest taka, jaka powinna być. Ciągle przedsiębiorcom rzucamy my, politycy, za dużo kłód pod nogi. Dobrze, że ustanowiono takie święto, żeby wszystkim w Polsce przypominać, jak ważną i jak szlachetną działalnością jest prowadzenie firmy i rozwój gospodarki”.

„Wiemy, że to jest trudny czas dla gospodarki światowej, dla gospodarki polskiej - powiedział o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry - Z tego powodu tym bardziej chcemy tutaj, na Jasnej Górze prosić Matkę Bożą o wstawiennictwo za wszystkimi polskimi przedsiębiorcami, za tymi, którzy tworzą polskie PKB, tworzą miejsca pracy, po to, by oni w tym trudnym czasie znaleźli rozwiązanie jak przeprowadzić nasz kraj i polską ekonomię przez ten czas recesji, spowolnienia gospodarczego. Cieszę się bardzo, że po raz drugi gromadzimy się w takim gronie na Jasnej Górze i wierzę w to, że ta dzisiejsza modlitwa pomoże nam w oparciu o wartości chrześcijańskie, które mówią też o solidarności międzyludzkiej, o tym, żeby nawzajem się wspierać, pomagać sobie, nie zapominać o najbardziej potrzebujących, biednych, bo tylko w ten sposób tworząc wspólnotę narodową, ale też wspólnotę kościoła możemy razem przejść przez ten trudny okres w taki sposób, by to nie doprowadziło do jeszcze większych podziałów społecznych w naszym narodzie, w naszym kraju”.

*

Eucharystii o godz. 11.00 w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył bp Antoni Dydycz, biskup senior diec. drohiczyńskiej w zastępstwie abpa Wiktora Skworca, metropolity katowickiego, który z powodu kwarantanny w Kurii Arch. Katowickiej, nie mógł przyjechać na pielgrzymkę. Napisał jednak specjalny apel z okazji obchodzonego w Polsce 21 czerwca Dnia Przedsiębiorcy, skierowany m.in. do uczestników jasnogórskiego spotkania: „Nie mogąc z powodu kwarantanny uczestniczyć w tym ważnym religijnie i społecznie wydarzeniu, serdecznie proszę – duchowieństwo i wiernych świeckich - do modlitwy za przedsiębiorców w tym trudnym dla nich czasie doświadczania skutków stanu epidemicznego” - pisze w apelu abp Skworc.

Metropolita katowicki razem z przedsiębiorcami dziękuje za działania w zakresie ochrony i ratowania gospodarki i przedsiębiorczości w sytuacji kryzysu. Prosi też o dary Ducha Świętego dla przedsiębiorców, „aby roztropnie korzystając z programów pomocowych państwa, w imię społecznej solidarności zachowywali miejsca pracy”.

Ks. arcybiskup apeluje też do pracodawców, by wspierali wszystkich, których miejsca pracy są zagrożone. „Ochrona ekonomicznie najsłabszych i sprawiedliwość, równomierne rozłożenie materialnych kosztów zmagania się z ekonomicznymi skutkami stanu epidemicznego, są dzisiaj szczególnym wymogiem solidarności i miłości społecznej” - przypomina abp Skworc.

*

Zebranych na Mszy św. witał przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski. „Na Jasną Górę pielgrzymują dzisiaj polscy przedsiębiorcy, pracodawcy, ludzie biznesu – osoby, które podejmują działalność gospodarczą, wytwórczą i usługową, tworząc poprzez swoje firmy miejsca pracy, oraz dobra, bez których życie na ziemi nie jest możliwe – mówił o. przeor - Wasza wiedza , dorobek, pomysłowość i doświadczenie tworzą nie tylko zysk konkretnych firm, ale są jakże ważnym wsparciem dla działalności społecznej, kulturalnej, edukacyjnej, charytatywnej, zdrowotnej, a także religijno-ewangelizacyjnej. Dziękujemy dzisiaj za wasze powołanie, pracę i troskę o dobro wspólne i dobrostan obywateli Rzeczypospolitej”.

„Zapraszam was wszystkich do gorliwej modlitwy, by Jasnogórska Bogarodzica Dziewica czuwała nad polskimi przedsiębiorcami i motywowała do prawdziwie chrześcijańskiego spojrzenia na dziedzinę ludzkiej przedsiębiorczości, chroniąc dziedzictwo materialne i duchowe narodu i naszej Ojczyzny” – podkreślił o. Samuel Pacholski.

W imieniu organizatorów pielgrzymów powitał również Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Podkreślił, że ustanowienie Dnia Przedsiębiorcy przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej „było wyrazem uznania polskiego państwa dla tej grupy społecznej, wyrazem hołdu dla ich ciężkiej pracy, za stworzenie miejsc pracy, osłonę i obronę swoich pracowników. Polski parlament uznał przedsiębiorców za grupę niezwykle ważną dla nas wszystkich. I dzisiaj tutaj na Jasnej Górze postanowiliśmy być razem – mówił Adam Abramowicz - Mamy gości ze strony władzy, ale też jesteście wy, kochani przedsiębiorcy, którzy tutaj dzisiaj, na Jasnej Górze szukacie tej wspólnoty, szukacie pocieszenia, wsparcia duchowego, bo ono jest nam niezwykle potrzebne. Ale są też wasi pracownicy – bo my wszyscy powinniśmy właśnie tu, u stóp Matki Bożej, stanowić jedną wielką rodzinę”.

„Nie zapominajmy, że właśnie w Piśmie Świętym odszukujemy to, co kształtuje sposób myślenia, podpowiada nam, jak mamy postępować, jak mamy tę naszą dynamiczną przedsiębiorczość, średnią czy małą, wykorzystywać. Pismo Święte zachęca nas do tego, żebyśmy zawsze mieli poczucie odpowiedzialności za to, co czynimy” – mówił w kazaniu bp Antoni Dydycz.

„W Panu Bogu zawsze winniśmy mieć nadzieję – ale nie bierne oczekiwanie, nie jakieś zmęczenie. Potrzebna jest nadzieja, która mobilizuje, która do czegoś zachęca” – stwierdził ks. biskup i podkreślił, że w przedsiębiorczości „nie wystarcza tylko siły, potrzebny jest duch, i potrzebne jest zaangażowanie”.

„Celem wszystkich naszych wysiłków tutaj, na ziemi jest troska o życie, godne, przyzwoite. I dlatego ufajmy, że Ta, która tutaj jest tak blisko, będzie nam dopomagała, abyśmy potrafili przezwyciężać wszystkie słabości. A w naszej Ojczyźnie przedsiębiorczość, czy to będzie średnia, czy mała, same przymiotniki nie są tutaj istotne – istotne jest to, czy w tę naszą przedsiębiorczość włączymy to wszystko, co podpowiada nam serce, kiedy mówi o uczciwości, mówi o szlachetności, pracowitości, i mówi o tym, że na tę naszą pracowitość ktoś czeka – czeka po prostu życie” – mówił bp Dydycz.

Eucharystia, podobnie jak w większość niedziel w ostatnich miesiącach, była transmitowana w 1 programie Telewizji Polskiej.

o. Stanisław Tomoń

BPJG/ es, dr

2020-06-21 13:02

Ocena: +3 -5

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Emilewicz: nowy oręż chcemy dać przedsiębiorcom branż szczególnie dotkniętych koronawirusem

2020-07-23 10:19

[ TEMATY ]

przedsiębiorca

kryzys

Jadwiga Emilewicz

wikipedia.org

Chcemy dostarczyć nowy oręż przedsiębiorcom branż szczególnie dotkniętych koronawirusem jak np. pilotom wycieczek, przewoźnikom turystycznym, czy kierowcom przewozów autokarowych; do końca wakacji będą gotowe projekty ustaw, by Sejm je przyjął do końca br.- powiedziała wicepremier Jadwiga Emilewicz.

"Chcemy dostarczyć przedsiębiorcom nowy oręż" - powiedziała w piątek w radiowej Trójce Polskiego Radia wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Jak mówiła, chodzi o rozwiązania, które zapewnią im dalsze funkcjonowanie "po miesiącach, tygodniach, kiedy były im udostępniane środki płynnościowe, które sprawiły, że te podmioty są na rynku, i miejsca pracy są zachowane".

Wśród tych rozwiązań wymieniła m.in. estoński CIT, czy ulgę robotyzacyjną, a także inne tzw. mikrotarcze.

"Mikrotarcze to są takie rozwiązania, które - biorąc pod uwagę specyficzne branże - wiemy, że pomimo odmrożenia gospodarki nie są w stanie podnieść się na nogi np. turystyka. Jeśli największe biura podróży oferujące wycieczki zagraniczne w ubiegłym roku miały w lipcu 300 czarterów, a w tym roku to jest 30 czarterów, to trudno sobie wyobrazić, że w takich warunkach te formy przetrwają" - tłumaczyła.

Emilewicz wymieniła także pilotów wycieczek, przewodników turystycznych, kierowców przewozów autokarowych. Jak mówiła, "to są te obszary, które są dotknięte spadkami ponad 80 proc. i dla nich mamy także przedłużenie rozwiązań tarczowych na kolejne miesiące".

"Do końca wakacji projekty ustaw będą gotowe. Będziemy chcieli nad nimi pracować w rządzie we wrześniu, tak, aby do końca tego roku zostały przyjęte przez Sejm i weszły w życie od początku przyszłego roku" - zapowiedziała.

Szefowa MR pytana była również o ustalenia na szczycie UE, w tym o kwestię neutralności klimatycznej.

"Przyjęcie neutralności klimatycznej - tak, jak zapowiedział pan premier Mateusz Morawiecki jeszcze w grudniu na szczycie UE - w przypadku Polski do 2050 roku jest przede wszystkim technologicznie niemożliwe. Zatem ta suma emisji będzie liczona - według Polski - w 2050 i w kolejnych latach, jeśli będziemy ją zliczać na poziomie europejskim. Te kraje, które są dziś, jak np. Francja w 80 proc. oparte na energii atomowej, zeroemisyjnej, wówczas się będą dzielić tą swoją nadwyżką" - tłumaczyła.

Jak mówiła, wszystkie fundusze, zwłaszcza fundusz odbudowy, Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, "są przeznaczone na transformację w stronę zazielenienia gospodarki". "Zatem produkcja energii elektrycznej w Polsce, ta dywersyfikacja będzie musiała następować, tylko będziemy to robić w naszym tempie i w zgodzie z naszymi możliwościami" - wyjaśniła.

Podkreśliła, że dodatkowe 600 mln euro wynegocjowane przez Morawieckiego dla regionów uboższych, a także duży zakres funduszu odbudowy, "to są środki, które przede wszystkim będą przeznaczone na transformację regionów, na których wydobywa się węgiel".

"Kiedy mówimy o neutralności klimatycznej w horyzoncie 2020-2050, mówimy (...) o horyzoncie, który jest pewnym wyznaczeniem kierunku. To, czy on zostanie osiągnięty - wszyscy eksperci w Europie patrzą na to z dużą dozą rezerwy" - powiedziała.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował we wtorek, że porozumienie zawarte na szczycie UE we wtorek nad ranem daje Polsce ponad 124 mld euro w bezpośrednich dotacjach, a razem z uprzywilejowanymi pożyczkami to 160 mld euro w cenach bieżących dla naszego kraju.

Przekazał, że w ostatniej nocnej rundzie rozmów wynegocjowaliśmy jeszcze 600 mln euro na regiony, które potrzebują najwięcej środków na rozwój. Porozumienie zakłada fundusz odbudowy liczący 750 mld euro, w tym 390 mld w grantach a 360 mld euro w pożyczkach. Fundusz odbudowy ma być odpowiedzią na kryzys spowodowany pandemią koronawirusa. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Tragiczny wypadek w Tatrach - zginął ksiądz

2020-08-12 21:39

[ TEMATY ]

śmierć

Tarnów

KSM Tarnów

Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, iż dzisiaj w tragicznym wypadku w Tatrach zginął Ksiądz Jaromir Buczak - Asystent Oddziału KSM Trzciana.

Księże Jaromirze, dziękujemy za zawsze otwarte i radosne serce, a także nieustanną gotowość i świadectwo swojego życia. Spoczywaj w pokoju.

Z serca prosimy Was wszystkich o modlitwę - w intencji Duszy Śp. Księdza Jaromira, jak również w intencji wszystkich Jego Bliskich.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do...

2020-08-15 00:18

[ TEMATY ]

polityka

5 pytań do...

Adobe Stock

5 pytań do… Pana Mecenasa Marka Markiewicza, adwokata, dziennikarza, posła na Sejm I i III Kadencji

Piotr Grzybowski: Panie Mecenasie, jesteśmy cały czas w powyborczej aurze. Pan Andrzej Duda uzyskał mandat Polaków na drugą kadencję. Chciałem zapytać o Pana pierwszą powyborczą refleksję…

Marek Markiewicz: Wielka, wielka radość i poczucie, że - choć niezręcznie powiedzieć - sprawiedliwość zwyciężyła, bo niewątpliwie pan prezydent Duda był kandydatem: i lepszym, i lepiej przygotowanym, a poza tym myślącym w kategoriach prezydenta RP. Nie muszę mówić, że oglądałem i słuchałem całej kampanii i byłem zmartwiony płaskim poziomem widzenia spraw polskich przez kontrkandydata. Nie mam nic do niego, nigdy go nie spotkałem, szanuję tak, jak każdego człowieka, ale różnica była niezwykle wyraźna. Nie można publicznie mówić, że prezydent w nocy podpisuje ustawy, których nie czyta. Skąd on to wie? Dlaczego zasiewa tyle strachu u ludzi, co jest właśnie odwrotnością powinności prezydenta?. Jeżeli powiada, że zwoła radę programową w tydzień po wyborach, po zaprzysiężeniu i wtedy zobaczy, co PiS ukrywa - to dowodzi, jak strasznie to jest naiwne z jednej strony, a z drugiej jak łatwo wzbudzić strach i obawy u ludzi. Trzeba naprawdę uważać. Prezydent ma być czynnikiem stabilizującym, a nie jątrzącym jednych przeciwko drugim. Tak więc powiem, że poczucie sprawiedliwości było pierwsze. Rzeczywiście obawiałem się, nie wyobrażając sobie sytuacji, gdyby jeszcze raz za mojego życia miało to się wszystko odwrócić w drugą stronę, którą ja dość dobrze znam i która mnie martwi. Nie chcę mówić o tym z niechęcią, ale z troską.

PG: Jaka, zdaniem Pana, będzie 2 kadencja Prezydenta Andrzeja Dudy. Czego Pan oczekuje?

MM: Ja myślę, że Prezydent w tej chwili ma mandat nieporównanie mocniejszy niż wcześniej, ale także bardzo wyraźnie opisaną swoją rolę. Ja po wystąpieniu w Grupie Wyszehradzkiej zobaczyłem, że pierwszy raz pojawiła się wyraźna teoria relacji między Polską, a UE. Tego Pan Prezydent unikał wcześniej, teraz natomiast wyraźnie widać było pomysł, aby Polska - akcentując swoją obecność - wywalczyła sobie takie miejsce, na jakie zasługuje. To bardzo ważne wystąpienie, które przeszło bez echa, przyciśnięte miazgą wyborczą. Sądzę też, że Pan Prezydent przez mocniejszą pozycję oraz przez zdobyte doświadczenie, będzie silniej akcentował swoją rolę w polityce zagranicznej. To jest niezwykle ważne. Ujawniła się też nowa cecha (co dla mnie jest bardzo ciekawe) - skłonność do korzystania z inicjatywy ustawodawczej. Prezydent taką inicjatywę ma i w czasie pandemii wyraźnie zaznaczył swój sposób myślenia o gospodarce i o sprawach społecznych. Bardzo jestem ciekaw, do jakiego zaplecza odwoła się (bo musi się odwołać, a widać wyraźnie, że chce skonstruowania jakiegoś planu ustawodawczego, który wyraźnie zapowiedział), czy uzyska wystarczające wsparcie ze strony obozu własnego. To jest przedmiot mojej obawy, bo bardzo na to zasługuje, natomiast wcale nie widzę wyraźnej chęci wsparcia tej jego pozycji, którą sam sobie wypracował. Ja mam głębokie poczucie, że Prezydent sam sobie zawdzięcza zwycięstwo, bo takiego samozaparcia, takiej pracy nie od każdego można byłoby oczekiwać, a on to pokazał: wyraźnie zdobył sobie sympatię ludzi, niezależnie od struktur partyjnych. Bardzo jestem z tego zadowolony, a zobaczymy, jak to wykorzysta, jak będzie wyglądała sytuacja w najbliższym czasie. Niewątpliwie Polska będzie wystawiona, jako państwo, na bardzo ciężką próbę w relacjach z UE. To widać już wyraźnie. Dla mnie nadzieją jest wyraźny związek, czy porozumienie między Panem Prezydentem, a Panem Premierem, który nawet jakby usunął się na bok w czasie kampanii wyborczej. Jeżeli ten duet będzie dalej tak funkcjonował, to patrzę z nadzieją w przyszłość.

PG: Powszechną w społeczeństwie jest krytyka wymiaru sprawiedliwości. Jak postrzega to środowisko prawnicze?

MM: Trudno mówić o środowisku, które ja reprezentuję, ponieważ raczej jestem outsiderem. Środowisko prawnicze jest raczej niechętne reformie i próbie zmiany układu sił. To jest temat na bardzo długą rozmowę. Jest liczny zespół niechętny PiS-owi i Panu Prezydentowi, co bardzo utrudnia funkcjonowanie wewnątrz grupy zawodowej. Możemy się różnić, ale nie „nie lubić” (mówię o środowisku adwokackim). Natomiast to rzeczywiście był silny hamulec dalej idących reform, układających się na kilku poziomach. Najbardziej podstawowym jest czysto organizacyjny sposób funkcjonowania sądów. Kiedy pracowałem w telewizji, a nie wiedziałem, jaki temat „z miasta” przywieść, to mówiłem ekipie: jedźcie do dowolnego sądu pod salę, gdzie wyznaczono rozprawę o 9.00 i popatrzcie, o ile później ona się rozpocznie. Nie byłem w stanie tego pojąć, ponieważ jest to sprawa do najłatwiejszego załatwienia. Drugą sprawą jest bardzo proste pytanie, które każdy sobie powinien postawić, mówiąc w ogóle o funkcjonowaniu państwa: utarło się przekonanie, że prawo reguluje wszystko, a prawo reguluje tylko bardzo niewielką część życia społecznego. Nie ma np. żadnego przepisu prawa rodzinnego, który by nakazywał rodzicom kochać dzieci. Nie ma czegoś takiego, a na tym się opiera rodzina, ale także ocena tej rodziny. Ocena jest sferą pewnego uznania sędziego, jego doświadczenia życiowego (w procedurze karnej i cywilnej są w przepisach odniesienia do doświadczenia życiowego sędziego, do jego wiedzy, również poza prawnej). Tu są bardzo często problemy, gdy oceniamy wyroki i zastanawiamy się, do jakiej sfery wartości odwołuje się sędzia. Zawsze się zastanawiam: być może ja źle rozumiem, ale szereg rozstrzygnięć będzie odbiegało od tego, jakie są normy zła czy dobra w życiu społecznym i to jest największy problem. Tu nawet nie można oskarżać sędziów, dlatego że po wielu latach, co każdy powie, pojawia się pewien rodzaj rutyny. Ja nie mógłbym być sędzią, bo bym się zapłakał zawsze nad racjami „za i przeciw”, ale widzę, że po kilku latach skazywania ludzi na cierpienie, jakim jest więzienie następuje znieczulenie sędziów. Bez tego nie można by nawet funkcjonować, ale czasami powoduje to odpłynięcie od oceny rzeczywistości. Sędziowie bardzo często nadają w wyrokach pewne znamię własnego pojmowania polityki, czy historii. Teoretycznie tak może być, ale nie może to być wbrew racji stanu państwa, czy widzeniu historii. Co się niestety zdarza. Dlatego już Rousseau wspominał - o czym rzadko kto mówi - że sędziowie powinni być wybieralni, kadencyjni, że powinni mieć poczucie, że nie jest to urząd dożywotni, który kostnieje w swej własnej mądrości. Ja nie stawiam tego, jako postulat, bo to by była zmiana całego ustroju. Jednak dobrze byłoby, żeby sędziowie pamiętali, że istnieje funkcja czasu… I wreszcie trzecia rzecz, która jest konsekwencją poprzednich: stan sędziowski wyrodził się jako samodzielna władza. To bardzo trudna sprawa, dlatego że przy opresyjnej władzy zamknięcie się stanu sędziowskiego gwarantuje pewną stabilność jego działania, ale z drugiej strony powoduje eliminacje. Tak to mamy w Polsce. Ja nie jestem w stanie pojąć, dlaczego prawie połowa Polaków uwierzyła, że to sędziowie sami siebie mają wybierać na stanowiska sędziowskie i i tworzyć drogę awansu. KRS - przecież nie organ państwowy w rozumieniu władzy - jest organem, który (tak się to utarło w Polsce po okrągłym stole) wybierany był przez sędziów. Teraz postanowiono, żeby był on wybierany przez organ władzy suwerennej, czyli przez Parlament - i o to poszedł cały spór, że ktoś z zewnątrz ośmiela się ingerować w wymiar sprawiedliwości. Nikt nie zwrócił uwagi, że od lat np. TK jest wybierany właśnie przez Parlament, nie przez siebie. Natomiast potrzeba budowania kasty zamkniętej w sobie przerosła zdrowy rozsądek, a wtedy bardzo łatwo doprowadzić do konfliktu władzy sądowniczej z władzą państwową, której przecież elementem ta władza sądownicza jest. Nie jestem w stanie pojąć buntu sędziów przeciwko władzy wybranej w demokratycznych wyborach. W pewnych warunkach można założyć, że to jest element korekcji, jakiejś ochrony podstawowych wartości prawa, ale to nie może być systemowe przeciwstawienie, kiedy sędziowie ze świeczkami w rękach protestują przeciwko Parlamentowi, dopiero co wybranemu w powszechnych wyborach. Wtedy my pytamy: to kto wybrał sędziów? Skąd się wzięła ich moc? Z wielkiej nauki? Wcale nie, kształcenie sędziów nie wymagało wielkiej selekcji, a co gorsza - było od lat obarczone strasznym błędem, że kariera sędziowska była najniżej notowaną karierą w zawodach prawniczych. Powinno być odwrotnie: to sędzia powinien być na czele drabiny zawodowej. Tymczasem przez lata w PRL- u trzeba było najpierw skończyć aplikację sędziowską, zdać egzamin sędziowski, by potem rozpoczynać odrębną nową aplikację np. adwokacką. W związku z tym wykształcenie adwokata było podwójnie głębokie w stosunku do sędziego. To jest nierozważne i do dzisiaj cierpimy, ponieważ często młodzi sędziowie tylko czekają na moment, żeby uciec do lepiej płatnych prac gdzieś w korporacji. Z punktu widzenia społecznego to jest absolutne nieszczęście i trzeba powiedzieć, że wszystko, co wzmacnia pozycję zawodową sędziego służy państwu. Dopiero jak się te wszystkie czynniki zbierze, widać jak jest. Jak niedobrym był pomysł, aby zwalniać wszystkich sędziów, a minister miałby powoływać nowych do SN. Miał więc rację Prezydent, że to zawetował, ale to pokazało, że początek reformy nie był pomyślany systemowo, w imieniu całej formacji. Teraz to się już ujednolica, ale jest to – i długo jeszcze będzie – problem.

PG: Parę dni temu doszło do bezprecedensowego zbezczeszczenia figury Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża. Jaka powinna być reakcja zwykłych ludzi, służb, wymiaru sprawiedliwości?

MM: Jednoznaczna. Pan mówi, że bezprecedensowa, w pewnym sensie precedensowa: już od kilku lat, a na pewno od wielu miesięcy mamy do czynienia z prowokacjami w manifestacjach, gdzie profanowane były symbole, wizerunek Matki Boskiej. To, co stało się w Warszawie było konsekwencją pewnej bezkarności, czy braku reakcji na wcześniejsze - nie to, że drobniejsze, ale nie aż tak strasznie znaczące wydarzenia, jakie miały miejsce. No i to jest początek wojny. Moim zdaniem ks. Abp. Jędraszewski rok temu, cytując wiersz o czerwonej zarazie, kiedy mówił o konflikcie, o tęczowej zarazie, wyraźnie powiedział o ideologii, która zaczęła się kształtować - jak to często w dziejach lewicy, która chce zmienić istniejący porządek. Wyraźnie mówił, że LGBT godzi w dotychczasowy kształt rodziny, dotychczasowe relacje i cele stawiane rodzinie, związkom rodzinnym, związkom krwi, związkom szczepu, na których cała cywilizacja jest oparta. To jest - jak zwykle w lewicy - pragnienie stworzenia nowego świata, pytanie tylko: jakiego i czy lepszego? Tak dziwnie się składa, że porywy następują, kiedy wymiera pokolenie, które widziało totalną klęskę myślenia w poprzedniej edycji. Bolszewicy chcieli stworzyć świat, w którym wierność Pawlika Morozowa konsulowi była większa niż jego związek z ojcem. Pawlik Morozow donosił na własnego ojca, bo tego wymagał interes socjalizmu. Najgorsze jest to, że rzadko kto przypomina, że lewicowe widzenie świata - chociaż czasami może i atrakcyjne - zbankrutowało kompletnie. Pan Prezydent mówiąc, że LGBT to nie ludzie, a ideologia powiedział głęboką prawdę. Ludzie odmienni, czy nie heteronormatywni żyją wokół nas od tysięcy lat i to nie powoduje, większych - poza komunistami i faszystami reakcji publicznych. Natomiast ideologia, która stawia równość między związkiem homoseksualnym, a rodziną - to jest już pewien - fatalny zresztą – atak na społeczeństwo, oparty na zniszczeniu wszystkiego, co istnieje. Wtedy to się nazywa ideologia, która jednoczy pewną część tego środowiska i doprowadza do prowokacji, mającą wyzwalać walkę czy wojnę religijną. Tyle razy w historii to już przecież było i teraz, niestety, dożyliśmy tego, co przewidział abp. Jędraszewski i co bardzo trafnie opisał Prezydent w czasie kampanii wyborczej. Każdy rozsądny człowiek wie, że nie jest to wymierzone przeciwko konkretnemu człowiekowi, nad którym KKK każe się pochylić, któremu każe pomóc, co wyraźnie zawiera nauka Kościoła. Każdy kto tego nie dostrzega, udaje tylko, że należy do Kościoła. Nie musi w to wierzyć, ale taki jest porządek, przy jednoczesnym uznaniu za grzeszne praktyki homoseksualne. Te są jednoznacznie i w opisie funkcjonowania związków rodzinnych, społecznych kryje się mądrość wieków. Nie wymyślono sobie na przykład, że kazirodztwo jest lepsze czy gorsze. Wiadomo z doświadczenia, do jakich zniekształceń genetycznych i innych ono prowadzi. Jeżeli ktoś chce to zmieniać - proszę bardzo, to jest jego prawo, ale nie może dochodzić swoich racji drogą barbarzyńskiego atakowania tego, co jest bliskie innym ludziom.

PG: Panie Mecenasie, czy Konwencja Stambulska stanowi realne zagrożenie dla polskiego systemu prawnego?

MM: Konwencja, jak każda ratyfikowana konwencja międzynarodowa, jest częścią prawa wewnętrznego i w niej są zawarte nakazy, czy zobowiązania państwa (jak np. w art. 12 do wykorzenienia pewnych stereotypów, które do tej pory kształtowały życie społeczna). Wystarczy tylko te stereotypy opisać i nagle pojawia się czysto prawne zobowiązanie. Rodzi się bardzo poważne pytanie, co miał w głowie prezydent Komorowski, że tę konwencję ratyfikował. Widocznie miał więcej niż Węgrzy, Czesi, Litwini, Brytyjczycy także, którzy widzieli, że to jest manifest rewolucyjny, który nabrał cech prawnych. Do tej pory nikt nie domagał się realizacji postanowień prawnych, ale to jest otwarta sprawa, bo za chwilę się może pojawić i ja to niebezpieczeństwo rozumiem. Nasze państwo powinno działać według pewnego porządku. Nie jest tak, że Minister Sprawiedliwości występuje do Ministra Rodziny o wypowiedzenie konwencji, bo tu jest właśnie kompetencja premiera, prezydenta. To jest zbyt poważna sprawa, żeby z takich czy innych powodów (nie chcę tego oceniać), zaraz po wyborach Minister Sprawiedliwości czynił sztandar pewnej walki, która także ma podtekst polityczny. Sprawa jest zbyt poważna, żeby była obarczona podejrzeniem, że ktoś komuś chce jakoś dokuczyć, a wydaje mi się, że tak trochę jest. W tym sensie to, co Pan Premier zrobił, odwołując się do pojęcia godności ludzkiej zawartego w art. 30 Konstytucji - że jest ona nienaruszalna, podlega ochronie władz publicznych - to jest rzeczywiście poważny problem. Chcę powiedzieć, że to jest jedyny w moim przekonaniu przepis nowy, w stosunku do poprzednich Konstytucji. Tego nie było, to jest ustrojowy przepis wskazujący pierwszeństwo jednostki w stosunku do władz. Władze mają chronić godność człowieka i nie mają prawa urządzać krucjat, które by zmieniały zwyczaje ludzi i to w trybie prawnie nakazanym. To jest sprzeczne w ogóle w ideą zapisu Konstytucji, o którym bardzo mało się mówi, ale on jest bardzo ważny i tu Pan Premier ma oczywistą rację. Natomiast w Konwencji pojawia się jeszcze jedno: struktura międzynarodowych ekspertów, komitetu doradczego. W związku z tym mamy kolejną strukturę ponadpaństwową, która ma niejasne, ale silne kompetencje w stosunku do władz publicznych. To z tego może być straszny problem. Można by na to machnąć ręką, bo takich dokumentów pojawiało się wiele, gdyby nie to, że mamy do czynienia z konfliktem między UE a Polską. To nie jest konflikt historyczny, czy jakiś inny, tylko konflikt czysto ideowy. Jeżeli w wystąpieniach posłów deputowanych parlamentu pojawiają się oskarżenia o faszyzm w Polsce, jak to Polska jest niepraworządna, jest to coś strasznie niesprawiedliwego i odbieramy to bardzo jasno. Znałem bardzo dobrze premiera Buzka, którego pozycji obecnie nie pojmuję i nie rozumiem, jak on może z ludźmi z lewicy tworzyć sojusz ideowy w parlamencie. Zapytałem go, jak to jest, że on był na najwyższym stanowisku w PE, gdy oskarżano Polskę o odpowiedzialność za holokaust (co jest nieprawdą i co on doskonale wie) nie pisnął ani słowa. Odpowiedzi nie było. Jeżeli w tym duchu, przy udziale wspólnych pieniędzy unijnych polscy deputowani występują przeciwko własnemu krajowi w sprawie jego interesów, to znaczy, że konflikt ideowy w tych relacjach jest bardzo silny, dotyczy praworządności. Powiedziałem: jeżeli tak, to dlaczego nie mówimy o praworządnym naprawieniu szkód wojennych w stosunku do Polski ? Tego też wymaga praworządność, czy cywilizowane relacje między Polską, a Niemcami. Pan Timmermans pochodzi z kraju, który wystawił formacje wspierające Hitlera i oni mają Polskę pouczać o faszyzmie? To może nie były wielkie formacje, ale były złożone z obywateli tamtych państw i jakoś nigdy nie słyszałem w parlamencie, aby ktoś się od nich odcinał w sposób zdecydowany W Polsce krzyczą niektórzy, że żądania tyle lat po wojnie są haniebne. A kiedy one mają się pojawić? W związku z tym, jeżeli w sposób nieuprawniony, w moim przekonaniu pojawiają się takie ideowe podstawy konfliktu, buduje się konflikt między Polską, a UE. W interesie Polski jest być w UE i to jest oczywiste, ale nie do takiej Unii ludzie szli kiedyś w referendum, kiedy była mowa, że Unia jest związkiem państw. Teraz powolutku ona się zmienia w państwo związkowe, stając się jednolitym tworem z jednolitą filozofią, a nie wszyscy to akceptują. To jest jakaś ironia historii albo niewiedza rzeczy: upływ czasu powoduje, że siła ideologicznych przekonań jest ponad rozum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję