Reklama

Polityka

Prezydent: Mój najważniejszy cel

Moim najważniejszym celem jest doprowadzenie do tego, by Polska znalazła się w gronie najbogatszych państw europejskich, jeżeli chodzi o dochód i poziom życia w przeciętnej rodzinie - powiedział w czwartek w Tomaszowie Mazowieckim (Łódzkie) prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podczas spotkania z przedstawicielami samorządów wskazywał, że samorząd zna zarówno od strony teoretycznej, ponieważ pracował jako wykładowca na Wydziale Prawa Administracyjnego na Uniwersytecie Jagiellońskim, jak również od strony praktycznej, ponieważ w przeszłości był radnym Krakowa. Jak podkreślił, pracując z kolei jako wiceminister sprawiedliwości zobaczył, w jaki sposób "sprawy wielkie, państwowe przekładają się na funkcjonowanie samorządu". Wyraził przekonanie, że bez wsparcia ze strony władz centralnych samorząd nie ma żadnych szans".

"Ostatnimi czasy życie pokazuje, że rzeczywiście tak jest, a jeżeli samorząd ma ten problem, że uważa, że może sobie funkcjonować sam i ze wszystkim sobie sam poradzi, to potem pęka mu rura i przez 29 dni nie informuje rządu, że nie umie jej załatać, i 3,5 mld litrów sześciennych fekaliów wylewa się do największej polskiej rzeki" - powiedział Duda.

Reklama

"Oczywiście są samorządowcy, którzy nie rozumieją jak naprawdę służyć rozumnie dobro wspólnemu (...). Służyć rozumnie dobru wspólnemu to znaczy w tych sprawach, które są dobre nie przeszkadzać, nie robić na złość, nie psuć nie blokować, żeby potem mówić mieszkańcom, że ktoś tego nie robi, ta władza centralna, której my nie lubimy" - zauważył prezydent.

Jak dodał, "współdziałanie władz dla dobra mieszkańców i Rzeczpospolitej jest bardzo ważne i jeżeli komuś zacietrzewienie polityczne zaćmiewa umysł, i zalewa mózg, to ma rzeczywiście problem, i po prostu krótko mówiąc nie nadaje się, pokazuje, że się nie nadaje".

Andrzej Duda zaznaczył, że w 2015 r. jako kandydat na prezydenta, a później w kolejnych latach jako prezydent objechał wszystkie powiaty. "To było i jest najważniejszym elementem mojej prezydentury. Dzięki temu mam orientację jaka jest sytuacja. Ludzie się nie boją przyjść i powiedzieć, co im na sercu leży" - przekonywał. Wskazał, że skutkiem jego podróży po Polsce było m.in. wprowadzenie 13 emerytury. "To wynikało z tych rozmów" - podkreślił.

Reklama

Jak dodał, pięć lat jego prezydentury było nastawione na podniesienie "w sposób skokowy" jakości życia Polaków. "Mimo całego krzyku, rechotu, że rozwalimy budżet, że jesteśmy socjalistami, że rozwalimy finanse publiczne i zniszczymy państwo, że jesteśmy populistami wprowadziliśmy 500 plus, obniżyliśmy wiek emerytalny i zrealizowaliśmy wszystkie inne świadczenia" - mówił prezydent.

Ocenił, że dotychczasowe wsparcie ze świadczeń socjalnych jest wystarczające. Zaznaczył jednocześnie, że są jeszcze dwie grupy społeczne, które wymagają większej pomocy. "Emeryci i renciści, którym trzeba podnosić, bo to są rzeczywiście często bardzo słabiutkie uposażenia, ledwo można za to przeżyć, aż nie raz dziw bierze, że ludzie dają radę i to są osoby z niepełnosprawnością" - dodał.

Opowiedział się też za jak najszybszym wzrostem wynagrodzeń, jednak "w sposób naturalny". "Nie przez to, że władza podnosi, tylko, że one po prostu rosną" - dodał prezydent, wskazując, że do tego potrzebne są inwestycje.

Przytoczył przy okazji dane dotyczące zakresu pomocy, jaką - według niego - polskie firmy otrzymały już z tzw. tarczy antykryzysowej. "To jest miliard złotych dziennie, proszę państwa, wypłacane do rąk przedsiębiorców w całej Polsce. 273 tysiące firm dostało pieniądze. Kwoty? Przy małych i średnich przedsiębiorstwach - od 70 tysięcy do 6 milionów przeciętnie. To są kwoty niewyobrażalne" - podkreślił Duda.

Jego zdaniem w większości przypadków środki te trafiły na czas do przedsiębiorców, choć - jak przyznał - z pewnością są tacy, którzy z różnych powodów ich nie otrzymali lub otrzymali mniej niż oczekiwali. "Nieraz narzekają, ale dobrze wiedzą, że pewnych zobowiązań nie realizowali i dlatego nie zmieścili się w rygorach ustawy" - mówił.

Przypomniał też o Europejskim Funduszu Odbudowy - wartym 750 mld euro unijnym instrumencie wsparcia w walce ze skutkami gospodarczymi pandemii koronawirusa. "Z tego, jak wstępnie zapowiadają (...) wielka część ma trafić do Polski. My mamy być trzecim beneficjentem" - podkreślił Duda.

Zaznaczył, że po to, by małe samorządy miały środki na wkład własny i mogły skorzystać z pieniędzy z przewidzianych dla Polski w ramach Europejskiego Funduszu Odbudowy podjął decyzję o stworzeniu Funduszu Inwestycji Lokalnych, który znalazł się w tzw. Planie Dudy.

"Ja to traktuję jako dziejową szansę. To jest dla mnie coś w rodzaju Planu Marshalla. Jeżeli te pieniądze wykorzystamy, mamy szansę dokonać skoku wielkiego dziejowego gospodarczego" - przekonywał prezydent. Dodał, że choć mamy przed sobą ogromną szansę, to przede wszystkim mamy zobowiązanie. "Mamy zobowiązanie wobec ludzi, którzy nas wybierają, wobec naszych sąsiadów, ale przede wszystkim mamy zobowiązanie wobec naszych dzieci i wnuków, bo to im będziemy tę Polskę przekazywać i to dla nich ta Polska w przyszłości ma być" - podkreślił.

Prezydent mówił, że jego najważniejszym celem jest doprowadzenie do tego, by poprzez m.in. poprzez inwestycje, Polska znalazła się w gronie najbogatszych państw europejskich, "jeżeli chodzi o dochód i poziom życia w przeciętnej rodzinie" - zaznaczył Duda.

Według niego, aby było to możliwe potrzeba odwagi i rozwagi. Jak tłumaczył, zwracając się do samorządowców, odwaga polega na tym, aby brali pieniądze z UE i "szli na twardo inwestując". "Korzystając ze wszystkiego z czego tylko się da, żeby inwestować, bo to się wszystko zwróci. Zwróci się w postaci nowopowstających firm, przybywających inwestorów, wzrastających wynagrodzeń i w związku z tym płaconych do kasy samorządu podatków. Zwróci się także w tym, że państwo polskie będzie coraz bogatsze" - wskazał prezydent.

Podkreślił, że dzięki inwestycjom, zarówno lokalnym realizowanym przez małe lokalne firmy, jak i wielkim jak Centralny Port Komunikacyjny czy kanał przez Mierzeję Wiślaną, możemy rozwinąć polską gospodarkę.

Andrzej Duda zaznaczył, że "jeżeli ktoś jest przerażony kwotą 2 mld zł", których będzie wymagać przekop Mierzei Wiślanej i budowa kanału, i uważa, że należałoby te pieniądze wydać na inne cele, to powinien zwrócić uwagę, że "miliard złotych dziennie" rząd wydaje na pomoc przedsiębiorcom. "Miliard dziennie. Wypłaciliśmy już ponad 50 mld i wypłacimy jeszcze drugie tyle po to, żeby uratować kolejne miliony miejsc pracy w naszym kraju" - powiedział.

Jak mówił, "te pieniądze to nie jest rozdawnictwo tylko inwestycja". "My inwestujemy w polski biznes, w miejsca pracy, w których ludzie zarabiają pieniądze; ludzie którzy płacą w Polsce podatki" - podkreślił ubiegający się o reelekcję prezydent.

Andrzej Duda nawiązywał też do słów prezydenta Lecha Kaczyńskiego o konstytucyjnym prawie do wyboru miejsca zamieszkania i pracy. "Realizacja tych praw jest naprawdę możliwa tylko wtedy, gdy państwo jest jednakowo rozwinięte" - cytował prezydent Duda. Podkreślił, że tylko wtedy, jego mieszkańcy mają takie same szanse. "To jest państwo równych szans, to jest też państwo sprawiedliwości społecznej (...). Ten model jest teraz realizowany" - wskazał.

Prezydent ocenił, że przed objęciem przez niego urzędu realizowany był model nastawiony na rozwój dużych miast, które "miały emanować swoim bogactwem na zewnątrz i przez to rozpylać je dalej". Prezydent stwierdził, że taki model nie sprawdził się w szerszej perspektywie, spowodował rozwój jedynie gmin podmiejskich.

Andrzej Duda zapewnił samorządowców, że jest "zawsze otwarty na rozmowę i dialog". "Jeżeli okaże się po latach, że gdzieś się pomyliłem i rzeczywiście coś zrobiłem w sposób niewłaściwy, zapewniam państwa, że się do tego przyznam, jeżeli rzeczywiście będą obiektywne przesłanki" - zapewnił. "Po prostu to uznam, bo ja jestem człowiekiem otwartym, mam świadomość, że każdy popełnia błędy" - przekonywał. Jak zaznaczył, "prezydent nie ma monopolu na rację, prezydent może się pomylić, ale samorząd też".

Dodał też, że dla polityków i urzędników - od sołtysa począwszy - nie ma ważniejszej rzeczy niż to, żeby ludziom żyło się dobrze. "Bo dobrze znaczy: w miarę dostatnio, bez trosk, bez głodu; to znaczy bezpiecznie, że jest ta policja, która w razie czego przybędzie w miarę szybko i pomoże; że jest ta straż pożarna, która ma w miarę dobre wyposażenie i przyjedzie na czas i to są ludzie, którzy w miarę godziwe pieniądze zarabiają" - wyjaśnił. (PAP)

autor: Marzena Kozłowska, Agnieszka Grzelak-Michałowska

mzk/ agm/ par/

2020-06-18 19:57

Ocena: +2 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tomaszów Mazowiecki: Recital Organowy

Od stycznia Parafia NSJ w Tomaszowie Mazowieckim może cieszyć się wyremontowanymi organami. Jak podają źródła historyczne, ich budowę rozpoczął piąty z kolei proboszcz - ks. Kan. Stanisław Maciejewski, natomiast dokończył jego następca - ks. Kan. Kazimierz Gadzinowski.

Trzeba wspomnieć, iż uroczystego poświęcenia odnowionego instrumentarium dokonał 05.01.2020 r. - Metropolita łódzki - ks. Arcybiskup Grzegorz Ryś.

Zobacz zdjęcia: Tomaszów Mazowiecki: Recital Organowy

W niedzielę 20 września zaproszono do świątyni z recitalem p. Łukasza Kołakowskiego (dzięki swojej babci oraz mamie związanego z tomaszowską ziemią) - absolwenta Akademii Muzycznej w Poznaniu. Po powitaniu oraz wygłoszonym słowie wstępnym ks. proboszcza Parafii NSJ - Pawła Dziedziczaka, zaproszeni goście oraz sympatycy parafii uczestniczyli w koncercie słuchając dzieł m.in: J.S. Bacha, A. Vivaldiego, Ch. M. Widora, czy też zmarłego niedawno E. Morricone.

CZYTAJ DALEJ

Droga Neokatechumenalna buduje drugi ośrodek w Ziemi Świętej

2020-09-22 16:38

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

Droga Neokatechumenalna

Archiwum

Po Domus Galilaeae na Górze Błogosławieństw powstanie Domus Jerusalem na Górze Oliwnej. Międzynarodowe Centrum Domus Galilaeae jest centrum formacyjnym Drogi Neokatechumenalnej. Znajduje się przy samym szczycie Góry Błogosławieństw, w pobliżu Kościoła Błogosławieństw, na północ od Kafarnaum i Jeziora Tyberiadzkiego. Od lat jest bardzo ważnym centrum pielgrzymkowym członków wspólnoty z całego świata. W Jerozolimie powstanie drugi taki ośrodek.

Domus Jerusalem to kolejne misyjne centrum formacyjne, obejmujące kościół, sale liturgiczne i bibliotekę. Zostanie wybudowane na zboczach Góry Oliwnej, blisko Ogrodu Getsemani i na drodze do Betanii.

Liczącą ponad 0,5 ha działkę kupiła za 5 mln euro katolicka fundacja Domus Jerusalem z siedzibą w Panamie, podczas przetargu, który miał miejsce dwa lata temu w Mediolanie. O ziemię konkurowało wiele organizacji religijnych, jednak właścicieli przekonał projekt, który zaprezentował Manual Anselmo Díaz Ortiz, proboszcz Matki Bożej z Guadalupe w Panamie i prezes fundacji Domus Jerusalem. Inicjatywa zyskała poparcie wielu hierarchów np. kard. Seana O’Malleya z Bostonu, kard. Antonio Rouco z Madrytu czy kard. Christoph Schönborna z Wiednia.

Góra Oliwna należy do najświętszych miejsc judaizmu i chrześcijaństwa. Niedaleko jest położona dolina Cedronu, wzdłuż której rozciąga się najważniejszy cmentarz żydowski, gdzie według tradycji zmartwychwstaną pierwsi zmarli. W okolicy znajdują się także ważne miejsca dla chrześcijan – Kościoły Ojcze Nasz, Dominus Flevit, grób Najświętszej Marii Panny.

Równolegle powołano również inną fundację w Madrycie, która ma na celu zachować dziedzictwo Kiko Argüello, inicjatora Drogi Neokatechumenalnej. Instytucja będzie zajmować się sztuką i ewangelizacją. 

Droga Neokatechumenalna narodziła się w 1962 r. w slumsach Madrytu, do których w latach 60 trafił jej inicjator, Kiko Arguello. Pierwsza wspólnota w Polsce powstała w Lublinie w 1975 r. przy kościele św. Piotra, będącym wówczas kościołem rektoralnym jezuitów. Pierwszą grupę tworzyli o. Alfred Cholewiński, jezuita, który neokatechumenat poznał we Włoszech, oraz włoscy katechiści Stefano Gennarini z Rzymu i Giuliana Panci z Florencji.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek przypomniał o znaczeniu zasady pomocniczości

2020-09-23 12:08

[ TEMATY ]

Franciszek

PAP

Na znaczenie zasady pomocniczości dla wyjścia z kryzysu lepszymi wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej na Dziedzińcu św. Damazego w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez zatytułowany „Uzdrowić świat”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, zdaje się że pogoda nie jest zbyt piękna tym niemniej mówię wam dzień dobry!

Aby wyjść lepszymi z kryzysu takiego, jak obecny, będącego zarówno kryzysem zdrowia publicznego, jak i społecznym, politycznym i gospodarczym, każdy z nas jest wezwany do podjęcia swojej cząstki odpowiedzialności, to znaczy dzielić się odpowiedzialnością. Musimy zareagować nie tylko jako poszczególne osoby, ale także wychodzący z naszej grupy, roli, jaką odgrywamy w społeczeństwie, naszych zasad, a jeśli jesteśmy wierzącymi - naszej wiary w Boga. Często jednak wiele osób nie może uczestniczyć w odbudowie dobra wspólnego, ponieważ są usuwane na margines, wykluczane lub pomijane. Pewne grupy społeczne nie są w stanie wnieść swego wkładu do dobra wspólnego, ponieważ są przytłamszone ekonomicznie lub politycznie. W niektórych społeczeństwach wiele osób nie ma swobody wyrażania swojej wiary, swoich wartości, swoich myśli. Gdyby je swobodnie wyraziły, pójdą do więzienia. Gdzie indziej, zwłaszcza w świecie zachodnim, wiele osób same powstrzymuje się od wyrażania swoich przekonań etycznych lub religijnych. Ale nie można w ten sposób wyjść z kryzysu, a w każdym razie nie można wyjść z niego lepszymi, wyjdziemy w gorszym stanie.

Abyśmy wszyscy mogli uczestniczyć w uzdrawianiu i odnowieniu naszych narodów, słuszne jest, aby każdy posiadał odpowiednie środki do tego celu (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła [KNSK], 186). Po wielkim kryzysie gospodarczym w 1929 roku papież Pius XI wyjaśnił, jak ważna dla prawdziwej odbudowy jest zasada pomocniczości (por. Quadragesimo anno, 79-80). Zasada ta ma podwójną dynamikę: odgórną i oddolną. Być może nie rozumiemy, co ona oznacza. Jest to zasada społeczna, która sprawia, że jesteśmy bardziej zjednoczeni. Postaram się to wyjaśnić.

Z jednej strony, a zwłaszcza w czasach przemian, kiedy poszczególne jednostki, rodziny, małe stowarzyszenia lub społeczności lokalne nie są w stanie osiągnąć podstawowych celów, wówczas słuszne jest, aby najwyższe szczeble organu społecznego, takie jak państwo, interweniowały w celu zapewnienia środków niezbędnych do ruszenia naprzód. Na przykład, z powodu kwarantanny związanej z koronawirusem, wiele osób, rodzin i firm znalazło się i nadal znajduje się w poważnych trudnościach, dlatego instytucje publiczne starają się pomóc poprzez stosowne interwencje społeczne, gospodarcze, sanitarne – to jest służba, którą powinny wypełniać.

Z drugiej jednak strony, przywódcy społeczeństwa muszą respektować i promować poziomy pośrednie lub niższe. Istotnie, decydujący jest wkład poszczególnych osób, rodzin, stowarzyszeń, przedsiębiorstw, wszystkich organizacji społecznych, a także Kościołów. Dysponując właściwymi im zasobami kulturowymi, religijnymi, ekonomicznymi lub zaangażowania obywatelskiego, ożywiają one i umacniają tkankę społeczną (por. KNSK, 185). To znaczy istnieje współpraca odgórna, od państwa ku ludowi, oraz oddolna, od instytucji ludu ku szczytom władzy. I to właśnie jest realizacją zasady pomocniczości.

Każdy musi mieć możliwość podjęcia swej odpowiedzialności w procesach uzdrawiania społeczeństwa, do którego należy. Kiedy uruchamiany jest jakiś projekt, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy pewnych grup społecznych, nie można pominąć ich udziału. Na przykład: „Co robisz?” – „Idę pracować dla ubogich” – „Wspaniale, a co robisz?” – „Uczę ubogich, mówię ubogim, co powinni czynić…”. Nie, tak nie można. Pierwszy krok, to pozwolenie ubogim, by ci powiedzieli, jak żyją, czego potrzebują. Trzeba wszystkim pozwolić mówić. W ten sposób działa zasada pomocniczości. Nie możemy pominąć udziału tych ludzi, nie można ignorować ich mądrości (por. Posynod. Adhort. ap. Querida Amazonia [QA], 32; Enc. Laudato si’, 63). Niestety, ta niesprawiedliwość często występuje tam, gdzie koncentrują się główne interesy gospodarcze lub geopolityczne, jak na przykład pewne rodzaje działalności wydobywczej w niektórych częściach planety (por. QA, 9.14). Głosy rdzennych mieszkańców, ich kultury i światopoglądy nie są brane pod uwagę. Dziś ten brak poszanowania dla zasady pomocniczości rozprzestrzenił się jak wirus. Pomyślmy o wielkich środkach pomocy finansowej wdrażanych przez państwa. Bardziej słuchamy dużych koncernów finansowych, niż ludzi, czy tych, którzy napędzają gospodarkę realną. Bardziej słucha się wielkich korporacji międzynarodowych, niż ruchów społecznych. Mówić językiem dnia powszedniego, bardziej słucha się możnych, niż słabych. A to nie jest droga, nie jest to droga ludzka, nie jest to droga, której uczył nas Jezus, nie jest realizowana zasada pomocniczości. W ten sposób nie pozwalamy osobom, by „odgrywały pierwszoplanową rolę w swoim wybawieniu”[1]. W zbiorowej podświadomości pewnych polityków – nazwijmy to tak – czy pracowników społecznych istnieje takie motto: „Wszystko dla ludu, nic wraz z ludem”. Procesy odgórne, bez wsłuchania się w mądrość ludu. Nie uwzględniając tej mądrości ludu w rozwiązywaniu problemów, a w tym przypadku w wychodzeniu z kryzysu. Albo pomyślmy też o sposobie wyleczenia wirusa: bardziej słuchane są wielkie koncerny farmaceutyczne, niż pracownicy służby zdrowia, zaangażowani na pierwszej linii frontu w szpitalach czy obozach dla uchodźców. To nie jest właściwa droga. Trzeba wysłuchać wszystkich. Wszystkich: i tych którzy są na górze jak i tych, co są na dole. Wszystkich.

Aby wyjść z kryzysu lepszymi, należy wdrożyć zasadę pomocniczości, szanując autonomię i zdolność do podejmowania inicjatywy przez wszystkich, zwłaszcza najmniejszych. Potrzebne są wszystkie części ciała i, jak mówi św. Paweł, te członki, które mogą wydawać się słabsze i mniej ważne, są w istocie najbardziej niezbędne (por. 1 Kor 12, 22). W świetle tego obrazu możemy powiedzieć, że zasada pomocniczości pozwala każdemu na podjęcie właściwej sobie roli na rzecz uzdrowienia i przyszłości społeczeństwa. Jej realizacja daje nadzieję na zdrowszą i sprawiedliwszą przyszłość. A tę przyszłość budujemy wspólnie, dążąc do rzeczy większych, poszerzając nasze horyzonty[2] – albo razem, albo przyszłość nie będzie funkcjonować. Albo będziemy wspólnie pracować na rzecz wyjścia z kryzysu, na wszystkich szczeblach społeczeństwa, albo nigdy nie wyjdziemy, nie da się. Wyjście z kryzysu nie oznacza liźnięcie farbą obecnej sytuacji, by wydawała się nieco bardziej sprawiedliwa. Przeciwnie, wyjście z kryzysu oznacza przemianę, a prawdziwej transformacji dokonują wszyscy, wszystkie osoby tworzące lud, wszyscy. Wszystkie zawody i wszyscy razem, wszyscy we wspólnocie. Jeśli nie uczynią tego wszyscy wynik będzie negatywny.

W jednej z poprzednich katechez widzieliśmy, że solidarność jest drogą wyjścia z kryzysu: jednoczy nas i pozwala nam znaleźć solidne propozycje dla zdrowszego świata. Ale ta droga solidarności potrzebuje pomocniczości. Ktoś mógłby mi powiedzieć: „Ojcze, używasz dzisiaj trudnych słów”. Dlatego właśnie staram się wyjaśnić, co one oznaczają. Solidarni, bo idziemy drogą pomocniczości. Istotnie nie ma prawdziwej solidarności bez zaangażowania społecznego, bez wkładu instytucji pośredniczących: bez wkładu rodzin, bez wkładu stowarzyszeń, bez wkładu spółdzielni, małych przedsiębiorstw, instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy winni wnieść swój wkład, wszyscy. Takie uczestnictwo pomaga korygować i zapobiegać pewnym negatywnym aspektom globalizacji i działań państw, jak ma to miejsce również w przypadku troski o ludzi dotkniętych pandemią. Należy pobudzać do tych inicjatyw „oddolnych”. Podam tylko jeden przykład: jakże wspaniale widzieć wkład w wolontariuszy w przezwyciężanie kryzysu, wolontariuszy pochodzących ze wszystkich warstw społecznych, zarówno z rodzin bogatych jak i ubogich, lecz wszyscy razem, by wyjść z kryzysu. To jest solidarność, to jest też zasada pomocniczości.

Podczas kwarantanny spontanicznie zrodził się gest oklasków dla lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarek, jako znak wsparcia i nadziei. Wielu z nich narażało swe życie i wielu oddało swe życie. Oklaski te kierujemy do wszystkich członków społeczeństwa, do wszystkich, do każdego z osobna, za ich cenny wkład, choćby niewielki. „Ale cóż może uczynić ten, stamtąd... - Posłuchaj go! Daj mu przestrzeń do pracy, skonsultuj się z nim”. Wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, dla tych, których ta kultura kwalifikuje jako „odrzuconych”, owa kultura odrzucenia, to znaczy, że wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, czyli obejmujemy tym aplauzem osoby starsze, dzieci, osoby niepełnosprawne, robotników, wszystkich tych, którzy poświęcają się służbie. Wszyscy współpracują, by wyjść z kryzysu. Ale nie poprzestawajmy jedynie na oklaskach! Nadzieja jest śmiała, a zatem zachęcajmy się do wielkich marzeń. Bracia i siostry, nauczmy się wielkich marzeń! Nie lękajmy się wielkich marzeń, dążąc do ideałów sprawiedliwości i miłości społecznej, rodzących się z nadziei. Nie próbujmy rekonstruować przeszłości, przeszłość to czas miniony, czkają na rzeczy nowe. Pan obiecał: „Uczynię wszystko nowe”. Wspierajmy się w wielkich marzeniach, dążąc do wspaniałych ideałów, nie próbujmy rekonstruować przeszłości, zwłaszcza tego, co było niesprawiedliwe i już chore, co nazwałem już niesprawiedliwością. Budujmy przyszłość, w której wymiar lokalny i globalny wzajemnie się ubogacają, gdzie każdy może wnieść swój udział, każdy powinien wnieść wkład swej kultury, swojej filozofii, swojej mentalności, gdzie może rozkwitać piękno i bogactwo mniejszych grup, także grup odrzuconych, bo jest w nich również piękno, i gdzie ci, którzy mają więcej angażują się, aby służyć i dawać więcej tym, którzy mają mniej.

PRZYPISY:

1. Orędzie na 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2020 (13 maja 2020)

2. Por. Przemówienie do młodych z Ośrodka Kulturalnego im. Ks. Félixa Vareli, Hawana -Kuba, 20 września 2015.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję