Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

To człowiek zgotował człowiekowi. Upamiętnili pierwszy transport więźniów do KL Auschwitz

– Bóg w swej mądrości nie jest nielogiczny. Nie może sam sobie zaprzeczyć. Skoro stworzył nas wolnymi, to szanuje tę naszą wolność, niezależnie od tego, w jaki sposób my ją wykorzystujemy, zdając z niej swój egzamin bądź oblewając go z kretesem – mówił gwardian klasztoru w Harmężach o. Piotr Cuber OFMConv podczas obchodów 80. rocznicy pierwszego masowego transportu polskich więźniów do KL Auschwitz. W tym dniu przypadł również Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

[ TEMATY ]

jubileusz

Auschwitz

transport

o. Bronisław Staworowski OFMConv

Msza św. w Harmężach.

Na uroczystości złożyła się Msza św., sprawowana w kościele Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach, i odwiedzenie miejsc pamięci, gdzie delegacje złożyły kwiaty.

Koncelebrowanej Mszy św. w Harmężach przewodniczył wikariusz generalny zakonu franciszkanów konwentualnych o. Jan Maciejowski OFMConv. Modlił się, aby Pan Bóg wybaczył to, że wciąż tak mało miłości na świecie.

Gwardian klasztoru w Harmężach o. Piotr Cuber OFMConv w homilii rozważał wokół często pojawiającego się pytania, gdzie był Bóg, gdy działo się piekło w Auschwitz. – To pytanie, które w tym miejscu musiało pojawiać się wielokrotnie wówczas i pojawia się do dziś. Po Auschwitz wielu ludzi straciło wiarę – stwierdził. Nawiązał przy tym do osoby więźnia pierwszego transportu Mariana Kołodzieja, któremu nadano numer 432.

Reklama

W dolnej kondygnacji kościoła w Harmężach znajduje się wystawa obrazów Mariana Kołodzieja pt. „Klisze pamięci. Labirynty”, nawiązująca do tamtych dramatycznych czasów. Ekspozycję przed Mszą św. obejrzał prezydent Andrzej Duda. – Marian Kołodziej, który jako nr 432 pracował przy oczyszczaniu stawów w Harmężach, w „Kliszach Pamięci. Labiryntach” pozostawił wstrząsające świadectwo piekła KL Auschwitz. To nie jest wystawa, nie sztuka, nie obrazy, ale słowa zamknięte w rysunku. Sztuka jest bezradna wobec tego, co człowiek zgotował człowiekowi – zauważył o. Piotr Cuber OFMConv.

W uroczystościach uczestniczyły byłe więźniarki KL Auschwitz, przedstawiciele władz państwowych z Prezydentem RP Andrzejem Dudą na czele, przedstawiciele władz samorządowych, delegacje różnych instytucji oraz dyrekcja muzeum Auschwitz-Birkenau.

Po Mszy św. delegacje udały się do Oświęcimia ku torom prowadzącym do budynku dawnego Monopolu Tytoniowego. Tam znaleźli się pierwsi więźniowie KL Auschwitz. – Tych 728 osób to obywatele polscy, wśród których kilku było także pochodzenia żydowskiego. Dzisiaj widzimy z całą pewnością obóz, który przetrwał, od strony fizycznej, od strony tego niewiarygodnego bezmiaru ludzkiego cynizmu, przetrzymywania innego człowieka w tak dramatycznych warunkach za kolczastymi drutami w zniewoleniu i upodleniu – powiedział Andrzej Duda, który złożył kwiaty na torach. Prezydent z delegacjami złożył również kwiaty przed Ścianą Straceń w byłym obozie KL Auschwitz.

Reklama

O uroczystościach przeczytają Państwo również w następnym numerze papierowej „Niedzieli” – w dodatku „Niedziela na Podbeskidziu” nr 26 na 28 czerwca 2020 roku, strona 5.

O obchodach można przeczytać również: Prezydent o Auschwitz: ta ziemia woła o pamięć, by nigdy coś takiego się nie wydarzyło

2020-06-18 13:52

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

77 lat temu Niemcy przeprowadzili jedną z największych egzekucji w Auschwitz

2020-07-18 11:32

[ TEMATY ]

Auschwitz

II wojna światowa

egzekucja

Mazur/episkopat.pl

Auschwitz-Birkenau

77 lat temu Niemcy stracili na szubienicy w obozie Auschwitz 12 Polaków w odwecie za ucieczkę trzech współwięźniów z komanda mierników. Wyrok wykonano 19 lipca 1943 r. Była to największa publiczna egzekucja przez powieszenie w historii KL Auschwitz.

19 lipca po wieczornym apelu Niemcy wyprowadzili 12 skazańców z podziemi bloku 11. Byli to: Zbigniew Foltański, Józef Gancarz, Mieczysław Kulikowski, Czesław Marcisz, Bogusław Ohrt, Leon Rajzer, Tadeusz Rapacz, Edmund Sikorski, Janusz Pogonowski, Stanisław Stawiński, Józef Wojtyga i Jerzy Woźniak. Mieli skute ręce. Byli ubrani tylko w drelichy.

Niemcy, aby wykonać wyrok, wybudowali szubienicę na placu apelowym, tuż przed budynkiem obozowej kuchni. Komendant obozu Rudolf Hoess po wojnie podczas procesu przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Warszawie mówił, że była to "jedna szyna umieszczona na dwóch słupach”. Obecnie jej rekonstrukcja znajduje w tym samym miejscu.

„Przypominam sobie, że przed egzekucją odczytałem skazańcom, na oczach wszystkich więźniów z całego obozu ustawionych do apelu, wyrok śmierci. Wniosek swój o ukaranie współwinnych ucieczki karą śmierci uzasadniłem koniecznością zabezpieczenia obozu przed podobnymi wypadkami” – relacjonował podczas procesu Hoess.

Komendant nie skończył odczytywania wyroku, gdyż Janusz Pogonowski na znak protestu wykopał taboret spod siebie. Wówczas oficerowie SS podbiegli do skazanych i wyrwali pozostałe stołki spod nóg Polaków.

Do ucieczki z komanda mierników doszło 20 maja 1943 r. Polacy: Stanisław Chybiński, Kazimierz Jarzębowski oraz Józef Rotter (prawdziwe nazwisko Florian Basiński) poczuli się zagrożeni, gdyż Niemcy aresztowali łączniczkę Helenę Płotnicką, z którą się kontaktowali. Kobieta związana była z Batalionami Chłopskimi.

Podczas dokonywania pomiarów w Skidziniu i Wilczkowicach więźniowie poczęstowali pilnującego ich esesmana napojem, do którego dosypali proszek nasenny. Uciekli, gdy zasnął.

Niemieckie dochodzenie wykazało, że o ucieczce wiedzieli także inni więźniowie z komanda mierników. Zostali aresztowani 21, 26 i 27 maja i osadzeni w bloku 11. Komendant obozu Rudolf Hoess wystąpił o ukaranie ich śmiercią przez powieszenie. Wyroki śmierci zatwierdził zwierzchnik SS Heinrich Himmler.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

Próbę ucieczki z Auschwitz podjęły co najmniej 802 osoby - 757 mężczyzn i 45 kobiet. Wśród nich najwięcej było Polaków – co najmniej 396 osób. Zbiec udało się 144 osobom. Większość z nich przeżyła wojnę. Niemcy zastrzelili podczas ucieczki lub zatrzymali później 327 więźniów. Los pozostałych jest nieznany. (PAP)

autor: Marek Szafrański

szf/aszw/

CZYTAJ DALEJ

Ksiądz, powstaniec, patriota. Powieszony przez Niemców na swojej własnej stule

2020-08-01 16:26

[ TEMATY ]

ksiądz

Powstanie Warszawskie

wikipedia.org

W ciągu 63 dni Powstania Warszawskiego oprócz wielu żołnierzy i ludności cywilnej, wzięli w nim udział również duchowni, którzy stale towarzyszyli walczącym.

Zajmowali się organizowaniem Eucharystii i wspólnych modlitw, udzielali sakramentów, towarzyszyli poległym na ostatniej drodze, a niejednokrotnie oddawali własne życie w walce o wolność Ojczyzny.

Jednym z nich był pallotyn ks. Józef Stanek – kapelan powstańców na Czerniakowie, zamordowany przez hitlerowców 23 września, wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Obecnie trwają modlitwy o rychłą kanonizację niezłomnego kapłana.

Ks. Józef Stanek, noszący pseudonim “Rudy”, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego posługiwał jako kapelan w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach. Od 1 sierpnia 1944 uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. W trudnych warunkach odprawiał nabożeństwa, udzielał pomocy rannym i umierającym, wspierał ludność cywilną i personel medyczny w szpitalach polowych. W drugiej połowie sierpnia zajął się towarzyszeniem żołnierzom zgrupowania AK “Kryska”, walczącym na Czerniakowie.

Duchowny z oddaniem i gorliwością służył powstańcom. Jego zaangażowanie w sprawowanie sakramentów i zwykłe rozmowy z wiernymi, miały niebagatelny wpływ na morale walczących. Wielokrotnie znosił z pola walki rannych powstańców, posługując niemal w każdym miejscu walczącego Czerniakowa. Zjawiał się nawet w najbardziej niebezpiecznych punktach oporu powstania, by wspierać załamanych cywili, głosić Ewangelię i udzielać sakramentów.

Podczas trwania powstania duchowny dostał propozycję przeprawy na prawy brzeg, co miało zapewnić mu bezpieczeństwo. Ustąpił jednak miejsca w pontonie rannemu żołnierzowi, rezygnując z przeprawienia się przez Wisłę. Nie zdecydował się na opuszczenie walczących powstańców i do końca pozostał w ruinach konającego Czerniakowa.

Był dla nich wsparciem do ostatnich chwil. Świadkowie życia młodego pallotyna podkreślają jego heroiczną miłość bliźniego. Nazywano go „niestrudzonym Samarytaninem”. Śmierć poniósł mając zaledwie 28 lat, po 5 latach kapłaństwa. Jego altruistyczna i bohaterska postawa sprawiła, że zyskał wielki szacunek i uznanie ze strony wszystkich walczących.

W dniu kapitulacji Czerniakowa 23 września, duchowny dostał się w ręce SS. Odważnie pertraktował z wrogiem, aby ocalić jak najwięcej powstańców. Był poddawany wielu szczególnie brutalnym torturom, a następnie powieszony na własnej stule. Kiedy na szyję duchownego nałożono pętlę, pobłogosławił on jeszcze powstańców i ludność cywilną prowadzoną przez Niemców do obozów.

Jednym ze świadków jego egzekucji był inny wybitny kapelan powstania jezuita, o. Józef Warszawski. Ks. Stanek ściągnął na siebie szczególną nienawiść m.in. dlatego, że polecił żołnierzom polskim zniszczyć broń, ponieważ hitlerowcy niemal każdego uzbrojonego Polaka natychmiast rozstrzeliwali. Nie chciał także, aby broń dostała się w ręce Niemców i służyła zabijaniu powstańców.

Ks. Stanek święcenia kapłańskie przyjął już w latach okupacji w 1941 roku. Po święceniach studiował na tajnym Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Zwłoki duchownego ekshumowano i złożono w zbiorowej mogile przy ul. Solec w Warszawie 14 kwietnia 1945 r. Następnie w 1946 roku przeniesiono je na cmentarz Powązkowski. 4 listopada 1987 w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej przy ul. Zagórnej odbyło się nabożeństwo żałobne połączone z ekshumacją i pogrzebem, 5 listopada 1987 szczątki pallotyna złożono w powązkowskiej kwaterze zgrupowania AK „Kryska”. W 1994 roku przy skrzyżowaniu ulic Wilanowskiej i Solec postawiono pomnik ku czci ks. Józefa Stanka oraz innych bohaterów walczących na tym terenie w oddziałach Armii Krajowej i Wojska Polskiego.

13 czerwca 1999 roku w Warszawie Jan Paweł II ogłosił ks. Józefa Stanka błogosławionym w gronie 108 męczenników II wojny światowej oraz drugim pallotynem – ks. Józefem Jankowskim.

Kaplicę im. bł. ks. Józefa Stanka można odwiedzić w Muzeum Powstania Warszawskiego. Poświęcił ją kard. Józef Glemp podczas otwarcia Muzeum 31 lipca 2004 r. Do kaplicy wniesiono wówczas relikwie kapelana powstańców na Czerniakowie.

„Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami” – tak mówił o bł. ks. Józefie Stanku, pallotynie i męczenniku ks. dr Jan Korycki SAC w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. w 74. rocznicę śmierci duszpasterza Powstańców Warszawskich.

CZYTAJ DALEJ

Uganda: franciszkanie założyli ekologiczną farmę

2020-08-05 10:19

[ TEMATY ]

franciszkanie

ekologia

franciszkanie.pl

Franciszkanie z ugandyjskiego Kakooge założyli ekologiczną farmę przy misyjnej szkole zawodowej im. Jana Pawła II (St. John Paul II Technical Institute).

Jak informuje o. Bogusław Dąbrowski, ekologiczna farma w Kakooge powstała z inspiracji encykliką papieża Franciszka "Laudato si’" i ideałami Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu w Krakowie, które jest dziełem prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię w Polsce.

Obecnie na farmie jest 10 krów zakupionych przez „Caritas Antoniana”. Codziennie z mleka korzysta m.in franciszkański nowicjat w Kakooge, gdzie przebywa 5 braci z Kenii, 4 z Ugandy i 3 z Tanzanii.

– Z okazji 100-lecia urodzin patrona naszej szkoły, którym jest św. Jan Paweł II, opracowaliśmy nowy projekt i zakupiliśmy 10 świnek, 10 kóz, 10 królików i 100 kur – wylicza odpowiedzialny za farmę franciszkanin. Krowy i świnie produkują biogaz, który jest używany do gotowania posiłków dla uczniów szkoły zawodowej, a potem wykorzystywany do użyźniania gleby. Ponadto bracia zbierają naturalne odpadki na kompost, który jest stosowany również jako nawóz do wzbogacania gleby.

Przy farmie jest też ogródek, a pochodzące z niego warzywa urozmaicają posiłki uczniów szkoły zawodowej. – W najbliższym czasie planujemy zagospodarować 20 hektarów ziemi na uprawę kukurydzy, orzeszków ziemnych, słodkich ziemniaków i manioku. Chodzi o to, aby farma dożywiała uczniów i nowicjuszy – informuje o. Dąbrowski. Niestety na razie z powodu epidemii szkoła jest zamknięta i uczniowie nie mogą korzystać z dobrodziejstw farmy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję