Reklama

Niedziela Częstochowska

Żyją według wiary i działają

Nie mów, że wierzysz, ale żyj według wiary. Nie mów, że jesteś katolikiem, ale kochaj i działaj. To zadanie od 25 lat z zapałem realizuje oddział Akcji Katolickiej przy jednej z parafii w Częstochowie.

[ TEMATY ]

Częstochowa

Akcja Katolicka

Beata Pieczykura/Niedziela

26 członków liczy obecnie oddział parafialny, na początku istnienia ta liczba sięgała 40 osób.

Dzieła parafialne podejmowane przez członków Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej przy kościele pw. Wojciecha BM w Częstochowie i ich modlitwa od ćwierć wieku tworzą wizerunek tej wspólnoty. Żyją wiarą, która motywuje ich do aktywności, w swoich środowiskach są znakiem Miłości, wyrażającej się także w konkretnym czynie dla dobra drugiego człowieka.

Oblicza aktywności

Jakie działania podejmują? – Dużo jest dzieje – mówi prezes Janina Kawecka i wymienia najważniejsze, takie jak: uczestnictwo w życiu parafii i archidiecezji, wykładach, pielgrzymkach i nabożeństwach, poradach prawnych i duchowych, modlitwa się za kapłanów w ramach róży różańcowej pw. św. Wojciecha przy POAK, adoracja Najświętszego Sakramentu w pierwszy czwartek miesiąca w kościele i kaplicy adoracyjnej. Ponadto zaangażowanie w liczne akcje charytatywne, m.in. prowadzenie punktów wydawania żywności i odzieży, przygotowywanie i wydawanie świątecznych paczek żywnościowych, udział w akcjach Caritas, zbiórka okularów dla Afryki i różańców na Wschód, organizacja wspólnie z Rycerzami Kolumba pomocy dla hospicjum „Dar serca”, prowadzenie Klubu Seniora we współpracy z Zarządem DIAK, biblioteki parafialnej, punktu zielarskiego we współpracy z Fundacją Czyn Katolicki oraz sklepiku parafialnego, w którym można kupić dewocjonalia, książki i prasę katolicką, np. „Niedzielę”.

Reklama

Odpowiedzialność za parafię, wsparcie duszpasterzy w ich pracy i zapał członków budzi nadzieję na kolejne lata owocnej działalności oraz raduje proboszcza i parafialnego asystenta kościelnego ks. prał. Stanisława Iłczyka, który podkreśla: – Akcja jest świadkiem. Akcja się modli. Akcja podejmuje uczynki względem bliźnich. W tym miejscu warto wspomnieć, że pierwszym asystentem kościelnym POAK przy kościele pw. Wojciecha (powstał 18 maja 1995 r.) był proboszcz i budowniczy świątyni ks. prał. Józef Słomian, pierwszym prezesem była Maria Barucka, a kolejnymi: Krystyna Brandt, Aleksandra Wer, a obecnie od 2014 r. Janina Kawecka.

Te działania zostały zauważone i nagrodzone: POAK otrzymał nagrody Caritas i medal bp. Teodora Kubiny, medal Ubi Caritas otrzymała Irena Heluszka, nagrodę Ubi Caritas – statuetkę św. Siostry Faustyny – Aleksandra Wer, medal bp. Teodora Kubiny trafił do rąk ks. prał. Stanisława Iłczyka i Janiny Kaweckiej; członkowie otrzymali wiele wyróżnień, dyplomów i podziękowań. Ostatnie z nich odebrali w dniu jubileuszu z rąk Zarządu DIAK.

Są nogami Jezusa

Reklama

W duchu wdzięczności 17 maja wspólnota POAK uczestniczyła we Mszy św. w intencji Bożego błogosławieństwa dla żyjących członków i życia wiecznego dla zmarłych, którą odprawił i homilię wygłosił ks. prał. Marian Duda, wikariusz tej wspólnoty w latach 1976-79. Przypomniał on, że Jezus obiecał swoją obecność przez wszystkie wieki wśród ludzi, spełnił obietnicę i pozostał w tajemnicy Kościoła, w swoim Słowie i sakramentach, przede wszystkim w Eucharystii. Ta Boża pewność jest zachętą do aktywności i życia według wiary nie tylko dla członków. – Istotą AK jest wierzyć Jezusowi, kochać Go całym sercem i w Jego imię działać, apostołować, to na naszych nogach Jezus wychodzi do naszych domów. Istota AK to chęć, by być nie tylko wyznawcą, ale świadkiem, misjonarzem, a dziś nawet męczennikiem. Przyszedł taki czas, kiedy wiara musi kosztować, a gdy milczymy, stajemy się wspólnikami zła – podkreślił kaznodzieja. Wspólnie z POAK świętowali członkowie różnych grup parafialnych oraz Zarząd DIAK z ks. Radosławem Rychlikiem, diecezjalnym asystentem kościelnym, i prezesem Arturem Dąbrowskim.

Jakie plany na przyszłość? Regularne spotkania nadal będą się odbywać w każdy pierwszy wtorek miesiąca, początek o godz. 18.00 Mszą św. – To wszystko mobilizuje nas do dalszej pracy – mówi pani prezes, według słów św. Jana Pawła II: „Musicie wymagać od siebie, choćby inni od was nie wymagali” – tak się dzieje, to czynimy na chwałę Boga.

2020-05-29 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Milewski do Akcji Katolickiej: potrzeba jedności ducha i działania pasterzy Kościoła i wszystkich wierzących

2020-06-20 08:54

[ TEMATY ]

Akcja Katolicka

nowaewangelizacja.com.pl

- O tym, że „jeden duch i jedno serce powinny być kapłańską i kościelną codziennością”, by wystrzegać się ducha niezgody i postawy nieufności mówił podczas pielgrzymki Akcji Katolickiej na Jasnej Górze bp Mirosław Milewski, krajowy asystent kościelny stowarzyszenia. Pielgrzymka odbyła się z udziałem delegacji z całego kraju; modlono się m.in. w intencji rodzin, zbliżających się wyborów prezydenckich oraz o jedność kapłanów i biskupów. Akcję Katolicką w Polsce zainicjował kard. August Hlond, który widział konieczność odbudowy państwa w oparciu o katolicką wiarę i moralność, a reaktywował je Jan Paweł II.

Tegoroczne spotkanie nie miało charakteru masowego, jak to było w latach poprzednich, kiedy do sanktuarium przybywało kilka tysięcy osób, lecz przyjechały delegacje z całego kraju. Wszyscy członkowie zaproszeni zostali do duchowej łączności poprzez transmisje mediów jasnogórskich, TVP3 i TV Trwam.

Mszy św. o godz. 20.00 przewodniczył Krajowy Asystent Kościelny Akcji Katolickiej bp Mirosław Milewski. Poprowadził on również Apel Jasnogórski.

W homilii, nawiązując do dzisiejszego przesłania ewangelicznego, w którym Jezus dziękuje za ludzi prostych, zwyczajnych, ale prawdziwie otwartych na światło wiary, bp Milewski zauważył, że to właśnie wiara takich ludzi, szlachetnych duchem, ocala świat. Podkreślił, że, dziś Kościół w Polsce, by odbudować swoją wiarygodność, potrzebuje takich ludzi w swoich szeregach. - Tacy powinni być członkowie Akcji Katolickiej w Polsce – prości i wierni uczniowie Jezusa” – wskazał w homilii krajowy asystent kościelny.

Bp Milewski poprowadził również Apel Jasnogórski. Prosił, w nim. by w duchu czasów pierwszych chrześcijan „jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”.

Przypominając, że z ustanowienia Jana Pawła II uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa jest dniem modlitwy o uświęcenie kapłanów, podkreślił, że to wołanie jest szczególnie potrzebne w obecnym czasie. Z wdzięcznością mówił też o „dziesiątkach tysięcy biskupich i kapłańskich serc bliskich temu Jezusowemu, zasłuchanych w Jego wezwanie do bycia dobrymi pasterzami owczarni”, co szczególnie zdaniem bp. Milewskiego uwydatniło się w czasie pandemii, kiedy mimo trudności biskupi i kapłani sprawowali sakramenty i „walczyli o łączność z Bogiem i bliźnimi”.

Bp Milewski podkreślił, że dziś „Serce Jezusa wzywa nas biskupów i kapłanów do jedności”. - Jeśli chcemy skutecznie uświęcać innych, nie możemy budować między sobą postawy nieufności, braku rozmowy, ducha niezgody albo unikania braterskiego spotkania. Jeden duch i jedno serce nie są jedynie szczytnymi ideałami, wspomnieniem przeszłości czy pustym frazesem z historii. Jeden duch i jedno serce powinny być naszą kapłańską i kościelną codziennością – mówił duchowny. Zwrócił uwagę, że bez jedności serca i ducha tracimy naszą biskupią i kapłańską wiarygodność - Prosimy Cię, Matko, by otwarte Jezusowe Serce pełne wszelkich cnót było dla nas napomnieniem, ażeby wrócić do wskazań o upomnieniu braterskim, zapisanych na kartach Ewangelii, aby przystąpić do rzeczowej rozmowy i wyjaśniania spraw trudnych z miłością i cierpliwością – mówił w modlitwie apelowej krajowy asystent kościelny Akcji Katolickiej.

Prosił, by „Jezusowe Serce pełne dobroci i miłości, kształtowało serca biskupów i kapłanów, czasem zgorzkniałe i egoistyczne, myślące zbytnio kategoriami świata, zapominające o dobru Kościoła i owczarni, a myślące zbytnio o własnym interesie”.

Bp Milewski modlił się, aby „trudne i bolesne sprawy wspólnoty Kościoła, które teraz przeżywamy i które tak mocno nas niepokoją, omawiać w gronie serc otwartych i cichych, szukających prawdy. Panno święta, polecaj Sercu Jezusowemu, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, ludzkie serca poranione grzechami, zgorszone czynami i postępowaniem niektórych biskupów i kapłanów, by nie traciły wiary i ufności”.

Hierarcha przypomniał, że pielgrzymka Akcji Katolickiej odbywa się także w przededniu setnej rocznicy chrztu św. Jana Pawła II i stała się też okazją do przypomnienia znaczenia chrztu jako też mocy i źródła działania w Kościele. - Prosimy Cię, Matko, by ciągle nas, biskupów i kapłanów, zawstydzała jego pokora i ufność w moc Boga. Niech jego przykład i wstawiennictwo przypomną nam, co znaczy stawać się świętym prezbiterem i świętym biskupem – mówił w rozważaniu apelowym bp Milewski.

- Pielgrzymka w roku stulecia urodzin patrona stowarzyszenia, Jana Pawła II, odbyła się pod hasłem „Totus Tuus Maryjo” i była zawierzeniem wszystkich trudnych sytuacji rodaków, wołaniem o umocnienie w czasie pandemii, za rodziny dotknięte chorobą i za tych, którzy stracili życie oraz za wszystkie służby niosące pomoc – wyjaśniła Urszula Furtak prezes Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej w Polsce. Przypomniała, że Akcja Katolicka włączyła się w specjalną modlitwę różańcową za ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i służbę medyczną podjętą przez ogólnopolskie stowarzyszenia – byśmy z tego kryzysu wielkiej epidemii wyszli obronną ręką.

Władze Akcji Katolickiej proszą, aby w miarę możliwości w sobotę 20 czerwca zorganizować w świątyniach dni skupienia dla członków Parafialnych Oddziałów Akcji Katolickiej z odnowieniem „Aktu Zawierzenia Matce Bożej”.

Akcja Katolicka w Polsce została utworzona w 1930 r., a zdelegalizowały ją po II wojnie światowej władze komunistyczne. Została reaktywowana przez Konferencję Episkopatu Polski w 1996 r. z inicjatywy Jana Pawła II.

Pierwszym zasadniczym celem pracy Akcji Katolickiej jest szukanie nowych sposobów apostolstwa świeckich, a podstawowym miejscem działania jest parafia.

W Polsce Akcja Katolicka liczy ok. 20 tys. członków, a jej oddziały obecne są w 2 tys. parafii.

CZYTAJ DALEJ

Kościół mnie uratował

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

świadectwo

Adobe Stock.pl

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczeło. Pamiętam od zawsze. Pamiętam też, że nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc.

Przykro mi, że moim oprawcą był mój ojciec. Przykro mi, że był tylko wiecznie bezrobotnym murarzem, alkoholikiem. Gdyby to był ktoś inny, być może pan Sekielski by mnie wysłuchał. Gdyby moim oprawcą był ksiądz, każdy by mi współczuł. Ojciec nie wzbudza już żadnej sensacji, nikogo nie obchodzi... Takich jak ja jest wiele i czujemy się gorsze od najgorszych.

Gehenna

Urodziłam się w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Byłam dla wszystkich ogromnym rozczarowaniem. Moja mama spodziewała się syna, a urodziły się bliźnięta. Był to stan wojenny, zima. Półtora kilograma nieszczęścia, które każdemu w mojej rodzinie na całe życie pokrzyżowało plany. Ciągle chora i ciągle płacząca. Kula u nogi, jak to zwykle mawiali moi rodzice. Moja mama nigdy mnie nie przytuliła, nie wzięła na ręce. Nie usłyszałam od niej, że mnie kocha. Zwracała się do mnie zawsze bezosobowo – w najlepszym wypadku. Zawsze, kiedy ojciec wracał pijany do domu, brała mojego brata i uciekała.

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczęło. Pamiętam od zawsze. Nie miało znaczenia, czy był pijany czy trzeźwy. Ja ze swoim oprawcą i katem mieszkałam przez 13 lat pod jednym dachem. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Raz próbowałam. Moja matka wyciągnęła mnie wtedy za włosy z wanny i skatowała. Wielokrotnie razem z moim ojcem przekonywali znajomych, że jestem kłamczuchą, że wymyślam, że sprawiam kłopoty. Myślę, że każdy wiedział, co się działo w naszym domu – łącznie z matką, ale każdy udawał, że tego nie widzi. Na początku płakałam, później zrozumiałam, że to gorzej, że moje cierpienie wzbudza w moim ojcu jeszcze większą agresję, że wszystko trwa przez to dłużej.

Tak samo było z biciem. Katowali mnie na zmianę, kijem od szczotki, smyczą, kablem od grzałki... Miałam ciągle powyrywane włosy, poprzecinane dłonie, którymi zakrywałam twarz, ponadrywane uszy.

Spadłam na samo dno

Kiedy byłam starsza, liczyłam w myślach od jednego do dziesięciu. To pozwoliło mi przetrwać w ciszy. Było szybciej... Kiedy ojciec miał wrócić do domu, ulgę sprawiało mi wyrywanie włosów z głowy i wykręcanie palców. Wiedziałam, że za chwilę znów „to” będzie. Byłam małą dziewczynką. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna dla matki, zabierała mojego brata i uciekała. Ja sama musiałam uspokoić ojca. Na Boga, miałam tylko kilka lat!

Kiedy miałam ok. 13 lat, moja matka ostatecznie wyrzuciła ojca z domu. Było to krótko przed moją pierwszą próbą samobójczą. W wieku 14 lat byłam już uzależniona od alkoholu, a gdy miałam 17 lat, zaczęłam się leczyć psychiatrycznie na depresję. Później doszły narkotyki, leki, kolejne próby samobójcze... Spadłam na samo dno. Zatrudniłam się w nocnym klubie jako telefonistka, czyli ogólnie rzecz biorąc, jako stręczyciel. W tamtym czasie czułam się bardzo dobrze w takim środowisku. Kiedy nie było pracy, siedziałyśmy razem z dziewczynami w moim „biurze” i opowiadałyśmy sobie wzajemnie o swoim tragicznym, parszywym życiu. Prawie każda z nas przeszła to samo. Tatuś, wujek, dziadziuś, prokurator, przyjaciel rodziny... Tabletki gwałtu i gwałty... Chleb powszedni. Znam dziewczynę, która wraz z siostrą rodziła swojemu ojcu dzieci. Każdy się domyślał, cała wieś, wiedziała matka. Nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc. Nikt nie chciał się wtrącać...

Kiedy poznałam tę dziewczynę, jej ojciec był już bardzo chory. Prosiłam ją, żeby mimo wszystko zawiadomiła policję. Odmówiła. Powiedziała, że bardzo kocha ojca. To właśnie robi z głową molestowanie. Znam dziesiątki, jeśli nie setki podobnych historii, z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt, ale nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z nich była molestowana przez księdza.

Ocalone życie

Rok 2012. Pierwsza Komunia św. mojego syna. Byłam wtedy daleko od Boga, bo to Jego obwiniałam za całe to bagno. Po tej uroczystości mój syn zdecydował, że zostanie ministrantem. Bałam się. Poprosiłam znajomą, żeby prowadzała go do kościoła i pilnowała. Płaciłam jej za to, z czasem jednak musiałam zacząć chodzić z nim sama. Dla mnie nieważne było, czy to ksiądz, kościelny czy nawet organista – każdy był podejrzany, każdy był wrogiem. Zaczęłam jednak się modlić, korzystać z tego, co ofiarowuje Kościół. Przez wcześniejsze lata bezskutecznie szukałam terapii dla ofiar pedofilii.

Swoją pracę rzuciłam w czasie pobytu na Jasnej Górze. Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam, że więcej tam nie wrócę. Za ostatnie pieniądze kupiłam sobie Pismo święte i wróciłam do domu.

Dalej jednak nie potrafiłam przebaczyć. Nie chciałam. To mnie rujnowało, ale podejmowałam walkę. Rekolekcje, rekolekcje, rekolekcje... Msza św. z modlitwą o uzdrowienie wspomnień, relacji rodzice – dzieci, dzieci – rodzice. Wyjechałam do Medjugorie. Przebaczyłam. Korzystałam również z pomocy księży egzorcystów. Wiem, że moje koleżanki znalazły pomoc w Magdalence podczas rekolekcji uzdrowienia wspomnień. Dziś też śmiało mogę powiedzieć, że mojego syna wychował Kościół. Częste rekolekcje, wyjazdy w góry, ogniska, wycieczki, podczas których spał również w seminarium. Dużo rozmawiamy o pedofilii, mój syn nigdy nie był jej ofiarą, świadkiem, nie słyszał wśród swoich kolegów o molestowaniu. Dziś jest prawie dorosłym, zrównoważonym człowiekiem. Nie pije, nie pali, nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Po pierwszym filmie Sekielskiego przestał chodzić w tygodniu do kościoła, bo bał się, że będzie napiętnowany przez rówieśników. W gimnazjum wielokrotnie był prześladowany za wiarę. Brzydzę się kłamstwem i manipulacją, którymi posłużył się pan Sekielski w swoich filmach. Mnie, ofierze pedofilii, i mojej rodzinie Kościół uratował życie! Dzięki niemu dziś, od 7 lat, jestem normalnym człowiekiem. Jestem matką. Pracuję i wychowuję dzieci. Staram się pomagać w wielu fundacjach działających na rzecz obrony życia i pomocy dzieciom. W ten sposób pragnę podziękować Bogu za łaski, które otrzymałam. Zawsze będę chodzić do kościoła. Pedofil to nie ksiądz, pedofil to pedofil! Pójdzie zawsze tam, gdzie są dzieci pozostawione bez opieki. I bez względu na to, jaką pełni funkcję, należy mu się kara.

Przykro mi tylko, że wszyscy ci, którzy obrzucają kamieniami Kościół, słysząc za ścianą krzywdę innego dziecka, mówią, że to nie ich sprawa.

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczął się festiwal „Ucho Igielne”

2020-07-05 22:54

ks. Wojciech Kania

W niedzielę 5 lipca, w bazylice katedralnej zainaugurowany został festiwal „Ucho Igielne” – II Letni Festiwal Muzyki Sakralnej w Sandomierzu i okolicach.

Wśród gości obecni byli: bp Krzysztof Nitkiewicz, burmistrz miasta Marcin Marzec, prezes Polskiego Radia Kielce Janusz Knap oraz wielu melomanów z Sandomierza i okolic.

ks. Wojciech Kania

Przybyłych gości powitał proboszcz parafii ks. prał. Zygmunt Gil oraz Magdalena Kusztal dyrektor Departamentu Kultury i Dziedzictwa Narodowego w urzędzie marszałkowskim w Kielcach, która powiedziała: „Ucho igielne”, to festiwal muzyczny organizowany przez Fundację im. Edwarda Kusztala, dedykowany muzyce sakralnej i klasycznej w Sandomierzu i jego okolicach.

Festiwal zainaugurował występ Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia „Amadeus” pod batutą Anny Duczmal-Mróz, pt. „W 80 minut dookoła świata”. Tyle czasu zajęło wykonanie najwspanialszych, kameralnych utworów powstałych w różnych częściach świata. Nie zabrakło też polskiego akcentu, czyli muzyki Wojciecha Kilara.

ks. Wojciech Kania

Po koncercie chętni mieli możliwość wieczornego zwiedzania bazyliki katedralnej.

Kolejne koncerty będą miały miejsce w kościele św. Floriana w Koprzywnicy, w klasztorze na Św. Krzyżu, na dziedzińcu Zamku Królewskiego oraz w kościele św. Jakuba w Sandomierzu.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja imienia Edwarda Kusztala w Kielcach. Festiwal ma na celu popularyzowanie kultury, muzyki, sztuki sakralnej mocno obecnej w Sandomierzu i okolicy, gdzie także odbywać się będą festiwalowe koncerty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję