Reklama

Watykan

Orędzie na Dzień Migranta 2020: przesiedleńcy wewnętrzni

Przesiedleńcy wewnętrzni są tematem ogłoszonego dziś w Watykanie Papieskiego Orędzia na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. Chodzi tu o ludzi, którzy ze względu na konflikty, kataklizmy czy biedę musieli porzucić swe domy, lecz nadal pozostają w swej ojczyźnie.

Tylko w ubiegły roku los ten spotkał 33 mln osób. Franciszek zauważa, że są to osoby, które żyją w wielkim ubóstwie. Tymczasem w wielu krajach brakuje struktur, które mogłyby im zapewnić odpowiednią pomoc.

Franciszek wielokrotnie odwołuje się do trwającej jeszcze pandemii. Zaostrzyła ona bowiem wszystkie inne kryzysy, w tym również położenie przesiedleńców wewnętrznych, a także sprawiła, że inicjatywy pomocowe zostały odsunięte na dalszy plan. Z drugiej strony wszystkim nam pozwoliła zaznać niepewności, która jest codziennym doświadczeniem uchodźców. Mogła być też pomocna w odzyskaniu umiejętności słuchania. „Na naszych ulicach - pisze Papież - tygodniami panowało milczenie. Było to milczenie dramatyczne i niepokojące, ale dało nam możliwość usłyszenia głosu najbardziej bezbronnych”. Zdaniem Franciszka jest to szczególnie ważne w naszych czasach, kiedy „mnożą się przesłania, ale zatraca się postawa słuchania”.

Reklama

W podejściu do przesiedleńców wewnętrznych Papież zaleca przyjęcie tej samej postawy, którą już wcześniej wskazywał w odniesieniu do wszystkich migrantów i uchodźców.

Wyrażają ją cztery czasowniki: przyjmować, chronić, promować i integrować. Ponadto również w tym wypadku Franciszek przypomina fundamentalną dla chrześcijan prawdę, że Jezus uobecnia się w potrzebujących.
A zatem przesiedleńcy dają nam możliwość spotkania z Panem.

Franciszek daje też całą serie wskazówek, którymi powinniśmy się kierować w relacjach z przesiedleńcami. Trzeba ich poznać, aby ich zrozumieć. Trzeba się do nich zbliżyć, aby im służyć. Trzeba słuchać, aby się pojednać. Trzeba się dzielić, aby się rozwijać. Aby promować przesiedleńców, trzeba ich angażować, pozwolić im odgrywać pierwszoplanową rolę, by poczuli się współodpowiedzialni. Trzeba współpracować, by budować.

Tegoroczne Orędzie na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, przypadający 27 września, Franciszek kończy modlitwą zainspirowaną postacią św. Józefa, bo i on uciekając przed Herodem do Egiptu, musiał dbać o Świętą Rodzinę. „Spraw, aby ten, który doświadczył cierpienia osób uciekających z powodu nienawiści możnych, pocieszył i chronił wszystkich tych braci i siostry, którzy z powodu wojny, ubóstwa i potrzeb opuszczają swoje domy i swoją ziemię, aby wyruszyć jako uchodźcy w miejsca bezpieczniejsze”.

2020-05-15 19:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież do dyplomatów: wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi

2020-12-04 20:30

[ TEMATY ]

audiencja

papież Franciszek

dyplomaci

Vatican News

Papież spotkał się dzisiaj z niedawno przybyłymi ambasadorami, którzy podjęli swoją misję dyplomatyczną przy Stolicy Apostolskiej. Listy uwierzytelniające złożyli przedstawiciele: Jordanii, Kazachstanu, Zambii, Mauretanii, Uzbekistanu, Madagaskaru, Estonii, Rwandy, Danii oraz Indii. Franciszek zwrócił uwagę, że podejmują oni misję podczas wielkiego wyzwania jakie stanowi dla całej ludzkości pandemia COVID-19.

Ojciec Święty zauważył, że rok 2020 wiąże się z ogromną ilością potrzeb humanitarnych wynikających z konfliktów, przemocy i terroryzmu w różnych częściach świata. Kryzysy gospodarcze powodują głód i masową migrację, a zmiany klimatyczne zwiększają ryzyko wystąpienia klęsk żywiołowych, głodu i suszy. Pandemia pogłębia dodatkowo nierówności już istniejące w wielu społeczeństwach. Szczególnie ubogim w obecnym czasie grozi wykluczenie oraz zapomnienie. Franciszek przypomniał swoje pamiętne słowa wygłoszone na opustoszałym Placu św. Piotra w dniu 27 marca: „znajdujemy się wszyscy w tej samej łodzi, słabi i zdezorientowani, ale równocześnie ważni i potrzebni, wezwani do wiosłowania razem, potrzebujący pocieszenia”.

Papież – trzeba ożywiać pragnienie braterstwa

„Dzisiaj być może jak nigdy wcześniej nasz coraz bardziej globalizujący się świat pilnie potrzebuje dialogu oraz szczerej i pełnej szacunku współpracy, zdolnej do zjednoczenia nas w obliczu poważnych zagrożeń, które pojawiają się na naszej planecie i zagrażają przyszłości młodszych pokoleń – powiedział Papież. – W mojej ostatniej encyklice «Fratelli tutti» wyraziłem pragnienie, aby «w tym czasie, w którym przyszło nam żyć, uznając godność każdej osoby, można było ożywić wśród wszystkich ogólnoświatowe pragnienie braterstwa» (n. 8). Obecność Stolicy Apostolskiej we wspólnocie międzynarodowej służy wspólnemu dobru świata, zwraca uwagę na ważne aspekty antropologiczne, etyczne oraz religijne w różnych kwestiach, które mają wpływ na życie osób, ludów oraz całych narodów.“

Ojciec Święty wyraził nadzieję, że misja jaką podejmują obecni dyplomaci będzie sprzyjała kulturze spotkania, niezbędnej do przezwyciężenia różnic oraz podziałów, które często utrudniają realizację wzniosłych ideałów i celów proponowanych przez wspólnotę międzynarodową. „Każdy z nas jest zaproszony do codziennej pracy w budowaniu bardziej sprawiedliwego, braterskiego oraz zjednoczonego świata” – powiedział na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Kapucyn, który został kardynałem

2020-11-25 11:05

Niedziela Ogólnopolska 48/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

wywiad

kapucyni

Cantalamessa

L’Osservatore Romano

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

– Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, wciąż będę je głosił. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem – powiedział nowy kardynał o. Raniero Cantalamessa.

Włodzimierz Rędzioch: Kiedyś Ojciec wyznał: „W wieku 12 lat poczułem wezwanie Pana, i to tak wyraziste, że przez resztę życia nigdy nie miałem wątpliwości. To jest niezwykła łaska”. Czy zastanawiał się Ojciec nad swoim tak wczesnym, a jednocześnie tak ugruntowanym powołaniem?

Kard. Raniero Cantalamessa: Zawsze uważałem to za szczególny i niezasłużony dar od Chrystusa, za który mogłem tylko dziękować. Zdarzało mi się czasem mówić o tym przy okazji rekolekcji dla młodych ludzi, aby pomóc im odkryć znaki powołania, albo dla osób konsekrowanych, aby je zachęcić do ponownego odkrycia – mimo różnych wydarzeń w życiu – ziarna, z którego wszystko wyrosło, ?i znaleźć w nim siłę do nowego początku.

Rozpoczął Ojciec swą posługę kapłańską w Loreto, w maryjnym sanktuarium Świętego Domku, u boku Matki Bożej…

W 1958 r., czyli 62 lata temu, przyjąłem święcenia kapłańskie w Loreto, w sanktuarium Świętego Domku, gdzie odbyłem studia teologiczne. Loreto zawsze było celem pielgrzymek chorych, tak jak Lourdes. Z górnych pięter Pałacu Apostolskiego, gdzie pochylałem się nad księgami teologicznymi, słuchałem wezwań chorych, którzy na noszach czekali na przyniesienie Najświętszego Sakramentu. Dla mnie było to coś zbawiennego – przejście od idei teologicznych do żywej wiary ludu Bożego. Wciąż pamiętam słowa pieśni, która zawsze mnie wzruszała: „Matko, słodka nadziejo, niech wzrasta nasza wiara: o to prosi Cię chory, który pokłada w Tobie nadzieję”. Pierwszą rzeczą, o którą prosili chorzy, nie było uzdrowienie, ale wiara!

Po pobycie w Loreto studiował Ojciec w szwajcarskim Fryburgu i w Mediolanie…

Z Loreto zostałem wysłany do Fryburga, gdzie ukończyłem teologię ze specjalizacją z Ojców Kościoła, a następnie do Mediolanu na Uniwersytet Katolicki, gdzie ukończyłem literaturę klasyczną. Celem studiów nie było zdobywanie kolejnych tytułów naukowych, lecz pogłębianie znajomości języków klasycznych, aby poświęcić się studiom Ojców Kościoła. Kiedy ukończyłem naukę, poproszono mnie, abym został i objął katedrę Historii starożytnego chrześcijaństwa. Idealny przedmiot do kultywowania studiów biblijnych i patrystycznych.

Na początku 1980 r. został Ojciec kaznodzieją Domu Papieskiego. To było dla Ojca „drugie wyzwanie”. Jakie jest zadanie kaznodziei w Watykanie?

Zadaniem kaznodziei Domu Papieskiego jest głoszenie medytacji w obecności papieża, kardynałów i prałatów Kurii Rzymskiej oraz niektórych osób świeckich w każdy piątek okresu Adwentu i Wielkiego Postu. Raz w roku natomiast, w Wielki Piątek, w Bazylice św. Piotra kaznodzieja głosi kazanie w czasie liturgii upamiętniającej Mękę Pańską – papież przewodniczy liturgii, ale nie wygłasza homilii. Święty Jan Paweł II wybrał mnie na ten urząd na początku 1980 r., Benedykt XVI zatwierdził ten wybór w 2005 r., a papież Franciszek – w 2013 r. Uważam, że ten fakt jest znakiem pokory i świętości ostatnich papieży. W tym przypadku role są odwrócone – to papież znajduje czas (św. Jan Paweł II przez 25 lat), aby pójść i posłuchać prostego kapłana. Kiedyś Jan Paweł II opuścił moją piątkową medytację, ponieważ był w podróży apostolskiej w Ameryce Środkowej. Gdy spotkaliśmy się następnym razem, przeprosił mnie, że nie był na moim kazaniu. Czasami opowiadam ludziom ten fakt i dodaję: Czy zdarzyło ci się, że poszedłeś do swojego proboszcza, aby przeprosić go za nieobecność podczas homilii w poprzednią niedzielę?.

Jest Ojciec znanym autorem, także w Polsce, gdzie ukazało się już kilkadziesiąt książek Ojca. Jakie jest ich główne przesłanie?

Moje książki – obok tych o charakterze czysto naukowym – są w dużej mierze owocem mojego nauczania w Domu Papieskim. Nie mówię, że jest to gwarancja prawdy lub że papieże zatwierdzili wszystko, co powiedziałem, ale myślę, że gdyby to były herezje, nie pozwoliliby mi działać tak długo. Jakie przesłanie chcę przekazać? Żadnego osobistego, tylko niewyczerpane przesłanie Ewangelii, ożywione i wzbogacone przez rozważania doktorów i świętych Kościoła, czyli Tradycję. We wszystkich kazaniach, które wygłosiłem, jest wspólny element, lecz nie temat a osoba – Duch Święty. Było to nowe doświadczenie działania Ducha Świętego, tzw. chrzest w Duchu, które skłoniło mnie – jeszcze zanim zostałem mianowany kaznodzieją Domu Papieskiego – do odejścia od nauczania uniwersyteckiego i całkowitego poświęcenia się kaznodziejstwu. Od tamtego czasu zrozumiałem, że „to Duch daje życie”. Innymi słowy – że wszystko w Kościele: kaznodziejstwo, liturgia, duszpasterstwo, otrzymuje życie i skuteczność od Ducha Świętego. Bez Niego wszystko jest tylko ludzkim aktywizmem. To nie jest moje odkrycie – po soborze cały Kościół świadczy o tej prawdzie. Już w 1981 r. św. Jan Paweł II napisał: „Całe dzieło odnowy Kościoła, które Sobór Watykański II tak opatrznościowo zaproponował i zainicjował, może się dokonać tylko w Duchu Świętym, tzn. przy pomocy Jego światła i mocy”.

Kiedy w 2014 r. rozmawiałem z papieżem emerytem Benedyktem XVI, powiedział on znaczące słowa: „To, że Jan Paweł II był święty, przez lata wspólnej pracy stawało się dla mnie ciągle na nowo i coraz bardziej oczywiste”. Przez ćwierć wieku był Ojciec kaznodzieją Jana Pawła II. Czy i Ojciec odnosił takie wrażenie?

Byłem pod wrażeniem Jana Pawła II od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłem, jak potrafił on na oczach całego świata, stale przed kamerami, być jednocześnie w obecności Boga – nigdy nie był przytłoczony przez rzeczy zewnętrzne. Widok, jak klęczy rano, przygotowując się do Mszy św., był dla mnie obrazem jego skupienia i głębokiego zjednoczenia z Bogiem. Podobnie jak Jezus, był „pochłonięty gorliwością o dom Boży” (por. J 2, 17), czyli o Kościół. W czasie jego długiej choroby nikt nigdy nie słyszał, żeby wypowiadał słowa rozgoryczenia czy lamentu. Nigdy nie zapomnę naszego ostatniego spotkania, po kazaniu wygłoszonym na 10 dni przed jego śmiercią. Poszedłem wówczas do jego apartamentu, gdzie słuchał przez radio mojej medytacji. Był to obraz „cierpiącego sługi”. Dla mnie to już jest świętość, a przecież zarówno za jego życia nie brakowało, jak i po śmierci nie brakuje cudownych znaków z nim związanych, które są pieczęcią Boga na życiu człowieka.

Obecnie mieszka Ojciec w klasztorze wspólnoty sióstr klauzurowych. Czy to następny etap w życiu Ojca – „etap kontemplacyjny”?

Zawsze odczuwałem potrzebę połączenia pracy kaznodziejskiej z rekolekcjami i modlitwą. Kiedy nie jeżdżę po świecie jako kaznodzieja, żyję i pełnię posługę kapłańską na rzecz małej wspólnoty klarysek kapucynek. Żyjemy w duchu tzw. reguły pustelni, napisanej przez św. Franciszka dla małych grup, które pragnęły poświęcić się wyłącznie kontemplacji. W czasie pandemii daje mi to możliwość ochrony przed zarażeniem, przebywam bowiem poza skupiskami ludzkimi. Udaję się tylko do Rzymu, aby głosić medytacje w Domu Papieskim.

Nie mogę nie zadać Ojcu jeszcze pytania: czym dla Ojca jest wyniesienie do godności kardynała?

Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Biorąc pod uwagę mój wiek i czysto honorowy charakter mojej nominacji, nie sądzę, żeby wiele zmieniło się w moim życiu. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, będę głosił słowo Boże, również na piśmie. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie, we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem. Chciał on, abym nadal był kaznodzieją Domu Papieskiego, a Adwent to dla mnie czas głoszenia medytacji.

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: 8 grudnia zapalmy światło nadziei

2020-12-05 19:18

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

świało nadziei

Niedziela TV

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski za pośrednictwem Niedzieli TV zaapelował do wiernych archidiecezji częstochowskiej, aby 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w godzinie Apelu Jasnogórskiego, o 21.00 wystawili w oknach swoich mieszkań zapaloną świecę w intencji ładu moralnego, społecznego i pokoju w naszej Ojczyźnie.

„Zachęcam, żeby w godzinie Apelu Jasnogórskiego, 8 grudnia zapalić świecę przy obrazie Matki Bożej w oknach naszych domów i wspólnie odmówili dziesiątkę różańca świętego prosząc Maryję o szczególne wstawiennictwo do Ducha Świętego o ład moralny, o ład społeczny, o pokój w naszej Ojczyźnie” – zwrócił się do wiernych abp Depo.

Metropolita częstochowski przypomniał również, że „w Polsce był taki czas Adwentu grudnia 1981 r. kiedy wydawałoby się, że wszystkie światła dla Polski gasną. Nie zgasły”.

Arcybiskup wskazał również na niezwykły znak solidarności z narodem polskim, który wówczas uczynił św. Jan Paweł II, a mianowicie zapalił świecę w oknie swoje mieszkania na Watykanie – Na znak, jak sam później w styczniu 1982 r. powiedział, oby nigdy nie zabrakło w Ojczyźnie Jasnej Góry światła nadziei – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zacytował również słowa z Testamentu sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego: „Oby nigdy nie doszło do nienawiści społecznej w naszej Ojczyźnie”.

– Spełnijmy ten program poprzez ufną modlitwę – zachęcił abp Depo.

Pełny tekst przesłania abp Depo na stronie Niedziela TV

Abp Wacław Depo również już na początku pandemii w Polsce skierował do wiernych archidiecezji częstochowskiej prośbę, aby umieścić w oknach domów wizerunek Matki Najświętszej, zwłaszcza wizerunek Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, w której Bóg dał Narodowi Polskiemu przedziwną pomoc i obronę, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławił niezwykłą czcią wiernych.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję