Reklama

Audiencje Ogólne

Franciszek: modlitwa to wejście w tajemnicę przymierza

Modlitwa jest wejściem w tajemnicę przymierza, powierzeniem się w miłosierne ramiona Boga – powiedział papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego. Ojciec Święty kontynuował cykl katechez o modlitwie.

[ TEMATY ]

audiencja

papież Franciszek

źródło: vaticannews.va

Na wstępie Franciszek zaznaczył, że modlitwa jest zjawiskiem właściwym każdemu człowiekowi, niezależnie od wyznawanej religii czy światopoglądu. Rodzi się z serca człowieka będąc najgłębszą tajemnicą nas samych i angażując wszystkie nasze władze. Wykracza poza moje „ja” poszukując „Ty” Boga i nawiązując z Nim relację.

Przeczytaj także: Franciszek zachęcił Polaków do udziału we Mszy św. z okazji 100 rocznicy urodzin św. Jana Pawła II

Papież wskazał, że Bóg wychodzący na spotkanie człowieka nie chce wzbudzać w ludziach żadnego lęku i pragnie być nazywany imieniem „Ojcze”. „Chrześcijaństwo wykluczyło z więzi z Bogiem wszelkie relacje «feudalne». W dziedzictwie naszej wiary nie ma określeń takich jak «uległość», «zniewolenie» czy «poddaństwo», lecz raczej słowa takie jak «przymierze», «przyjaźń», «komunia»” – podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że Bóg jest przyjacielem, sojusznikiem, oblubieńcem. Możemy Go prosić o wszystko, wyjaśniać wszystko, wszystko Jemu opowiedzieć. „Bóg jest wiernym sprzymierzeńcem: jeśli ludzie przestają kochać, to On nadal miłuje, nawet jeśli miłość prowadzi Go na Kalwarię” – stwierdził papież.

Reklama

„Spróbujmy wszyscy modlić się w ten sposób, wchodząc w tajemnicę przymierza. Powierzyć się na modlitwie w miłosierne ramiona Boga, poczuć się ogarniętymi tą tajemnicą szczęścia, jaką jest życie trynitarne, poczuć się jak zaproszeni, którzy nie zasłużyli na tak wielkiego zaszczytu. I powtarzać Bogu, w zdumieniu modlitwy: czy to możliwe, że Ty znasz tylko miłość? Nie ma w Nim nienawiści, chociaż jest znienawidzony, ale nie ma w Nim nienawiści. Jest w Nim tylko miłość. Oto Bóg, do którego się modlimy. To jest żywy rdzeń każdej chrześcijańskiej modlitwy. Bóg miłości i nasz Ojciec, który nas oczekuje i nam towarzyszy” – zachęcił Franciszek podsumowując swoją katechezę.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Reklama

Dziś stawiamy drugi krok w rozpoczętym w ubiegłym tygodniu cyklu katechez o modlitwie.

Modlitwa należy do wszystkich: do ludzi każdej religii, a zapewne także do tych, którzy nie wyznają żadnej z nich. Modlitwa rodzi się w tajemnicy nas samych, w tym wewnętrznym miejscu, które autorzy duchowi często nazywają „sercem” (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2562-2563). Modlitwa nie jest w nas zatem czymś błahym, nie jest to jakiś nasza właściwość drugorzędna i marginalna, ale jest to najgłębsza tajemnica nas samych. To tajemnica sprawia modlitwę. Modlą się uczucia, ale nie można powiedzieć, że modlitwa jest tylko uczuciem. Modli się inteligencja, ale modlitwa to nie tylko akt intelektualny. Modli się ciało, ale można rozmawiać z Bogiem nawet przy najpoważniejszym kalectwie. Zatem cały człowiek się modli, jeśli modli się jego „serce”.

Modlitwa jest impulsem, jest błaganiem wykraczającym poza nas samych: czymś, co rodzi się w głębi naszej osoby i się poszerza, ponieważ odczuwa tęsknotę za spotkaniem. Powinniśmy to podkreślić: odczuwa tęsknotę za spotkaniem – ta tęsknota która jest czymś więcej od potrzeby, więcej od konieczności, to droga, tęsknota za spotkaniem. Modlitwa jest głosem „ja”, które posuwa się niepewnie, idzie po omacku w poszukiwaniu „Ty”. Spotkania między „ja” a „Ty” nie można dokonać za pomocą kalkulatora. Jest to spotkanie ludzkie i często idzie się naprzód po omacku, aby znaleźć „Ty”, którego poszukuje moje „ja”.

Modlitwa chrześcijanina rodzi się z objawienia: „Ty” nie zostało owiane tajemnicą, ale weszło z nami w relację. Chrześcijaństwo jest religią, która nieustannie celebruje „ukazanie się” Boga, to znaczy Jego objawienie się. Pierwsze święta roku liturgicznego są celebracją tego Boga, który nie pozostaje w ukryciu, ale oferuje ludziom swoją przyjaźń. Bóg objawia swoją chwałę w ubóstwie Betlejem, w kontemplacji Magów, w chrzcie w Jordanie, w cudzie wesela w Kanie Galilejskiej. Ewangelia św. Jana wieńczy krótkim stwierdzeniem wspaniały hymn Prologu: „Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (1, 18). To Jezus objawił nam Boga.

Modlitwa chrześcijanina wchodzi w relację z Bogiem o najczulszym obliczu, który nie chce wzbudzać w ludziach żadnego lęku. To pierwsza cecha charakterystyczna modlitwy chrześcijańskiej. O ile ludzie zawsze zwykli byli zbliżać się do Boga nieco onieśmieleni, trochę przestraszeni tą fascynującą i straszną tajemnicą, jeśli przyzwyczaili się do oddawania Mu czci w postawie służebnej, podobnej do tej, jaką ma poddany, który nie chce okazać braku szacunku dla swojego pana, to chrześcijanie zwracają się do Niego ośmielając się nazywać Go imieniem „Ojcze”. Co więcej: Jezus używa innego słowa – „tatusiu”.

Chrześcijaństwo wykluczyło z więzi z Bogiem wszelkie relacje „feudalne”. W dziedzictwie naszej wiary nie ma określeń takich jak „uległość”, „zniewolenie” czy „poddaństwo”, lecz raczej słowa takie jak „przymierze”, „przyjaźń”, „obietnica” „komunia”. W swoim długim przemówieniu pożegnalnym do uczniów, Jezus mówi w następujący sposób: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje” (J 15,15-16). Ależ jest to bilet in blanco - „wszystko da wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje” – doświadczmy tego.

Bóg jest przyjacielem, sojusznikiem, oblubieńcem. W modlitwie możemy nawiązać z Nim relację opartą na zaufaniu, tak bardzo, że w „Ojcze nasz” Jezus nauczył nas kierowania do Niego szeregu próśb. Możemy prosić Boga o wszystko, wyjaśniać wszystko, wszystko Jemu opowiedzieć. Nie ma znaczenia, czy w naszej relacji z Bogiem czujemy się winni: nie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, nie jesteśmy wdzięcznymi dziećmi, nie jesteśmy wiernymi oblubieńcami. On nadal nas kocha. To właśnie ostatecznie ukazuje Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy mówi: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22,20). W tym geście Jezus zapowiada w Wieczerniku tajemnicę krzyża. Bóg jest wiernym sprzymierzeńcem: jeśli ludzie przestają kochać, to On nadal miłuje, nawet jeśli miłość prowadzi go na Kalwarię. Bóg zawsze bliski, u bram naszego serca oczekuje, aż Jemu otworzymy. Niekiedy puka do naszego serca, ale nie jest natarczywy. Czeka. Cierpliwość Boga wobec nas. Jest to cierpliwość Tatusia, kogoś, kto bardzo nas kocha. Powiedziałbym nawet jest co cierpliwość tatusia i mamusi – łącząca cechy obydwojga rodziców. Zawsze bliskiego naszego serca, a gdy puka, czyni to z czułością i wielką miłością.

Spróbujmy wszyscy modlić się w ten sposób, wchodząc w tajemnicę przymierza. Powierzyć się na modlitwie w miłosierne ramiona Boga, poczuć się ogarniętymi tą tajemnicą szczęścia, jaką jest życie trynitarne, poczuć się jak zaproszeni, którzy nie zasłużyli na tak wielkiego zaszczytu. I powtarzać Bogu, w zdumieniu modlitwy: czy to możliwe, że Ty znasz tylko miłość? Nie ma w Nim nienawiści, chociaż jest znienawidzony, ale nie ma w Nim nienawiści. Jest w Nim tylko miłość. Oto Bóg, do którego się modlimy. To jest żywy rdzeń każdej chrześcijańskiej modlitwy. Bóg miłości i nasz Ojciec, który nas oczekuje i nam towarzyszy.

2020-05-13 11:06

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek: powołaniem chrześcijan jest kontynuowanie dzieła uzdrawiania i zbawiania Jezusa

2020-08-05 10:04

[ TEMATY ]

powołanie

przesłanie

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Powołaniem chrześcijan, będących uczniami Jezusa, jest kontynuowanie Jego dzieła, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń – powiedział papież podczas wznowionej po miesięcznej przerwie audiencji ogólnej. Ojciec Święty rozpoczął dzisiaj nowy cykl katechez zatytułowany „Uleczyć świat”. Zapowiedział, że podejmie w ich ramach kwestie, na które zwrócono uwagę w związku z pandemią, dotyczące zwłaszcza chorób społecznych.

Franciszek zachęcił, by spojrzeć na Jezusa i z tą wiarą ogarnąć nadzieję Królestwa Bożego. Zaznaczył, że jest to „królestwo uzdrowienia i zbawienia, które jest już obecne pośród nas (por. Łk 10, 11). Królestwo sprawiedliwości i pokoju, które przejawia się w uczynkach miłosierdzia, które z kolei powiększają nadzieję i umacniają wiarę” – stwierdził Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że nowe spotkanie z Ewangelią wiary, nadziei i miłości uzdalnia nas do przekształcania korzeni naszych słabości fizycznych, duchowych i społecznych. „Będziemy mogli dogłębnie uzdrowić niesprawiedliwe struktury i destrukcyjne działania, oddzielające nas jedni od drugich, zagrażające rodzinie ludzkiej i naszej planecie” – zapewnił papież.

Następnie Ojciec Święty zachęcił do przyjrzenia się misji Jezusa, w której nie brakło przykładów uzdrowienia fizycznego i duchowego. Zachęcił wiernych, by zastanowili się w jaki sposób mogą pomóc w uzdrowieniu dzisiejszego świata? „Jako uczniowie Pana Jezusa, lekarza dusz i ciał, jesteśmy wezwani do kontynuowania «Jego dzieła uzdrawiania i zbawiania» (KKK 1421) w sensie fizycznym, społecznym i duchowym” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że misją Kościoła nie jest dawanie konkretnych wskazówek społeczno-politycznych, czy sanitarno-epidemiologicznych. Natomiast wypracował on pewne podstawowe zasady społeczne. Są to „godność osoby, dobro wspólne, preferencyjna opcja na rzecz ubogich, powszechne przeznaczenie dóbr, solidarność, pomocniczość, troska o nasz wspólny dom. Wszystkie te zasady wyrażają, na różne sposoby, cnoty wiary, nadziei i miłości” – podkreślił Ojciec Święty.

Na zakończenie, wyjaśniając stawiany sobie cel, Franciszek powiedział: „Moim pragnieniem jest wspólna refleksja i praca, jako uczniowie Jezusa, który uzdrawia, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Pandemia nadal powoduje głębokie rany, obnażając nasze słabości. Wiele osób zmarło, bardzo wielu jest chorych, na wszystkich kontynentach. Sporo osób i wiele rodzin przeżywa okres niepewności, z powodu problemów społeczno-gospodarczych, które dotykają szczególnie najuboższych. Z tego powodu musimy mocno skierować nasze spojrzenie na Jezusa (por. Hbr 12, 2), poruszeni tą pandemią spojrzeć na Jezusa, i z tą wiarą ogarnąć nadzieję królestwa Bożego, którą przynosi nam sam Jezus (por. Mk 1, 5; Mt 4, 17; KKK 2816). Królestwo uzdrowienia i zbawienia, które jest już obecne pośród nas (por. Łk 10, 11). Królestwo sprawiedliwości i pokoju, które przejawia się w uczynkach miłosierdzia, które z kolei powiększają nadzieję i umacniają wiarę (por. 1 Kor 13, 13). W tradycji chrześcijańskiej wiara, nadzieja i miłość to znacznie więcej niż uczucia czy postawy. Są to cnoty wszczepione w nas przez łaskę Ducha Świętego (por. KKK, 1812-1813): dary, które nas uzdrawiają i czynią uzdrowicielami, dary, które otwierają nas na nowe horyzonty, także gdy płyniemy po wzburzonych wodach naszych czasów.

Nowe spotkanie z Ewangelią wiary, nadziei i miłości zaprasza nas do podjęcia twórczego i odnowionego ducha. W ten sposób będziemy zdolni do przekształcania korzeni naszych słabości fizycznych, duchowych i społecznych. Będziemy mogli dogłębnie uzdrowić niesprawiedliwe struktury i destrukcyjne działania, oddzielające nas jedni od drugich, zagrażające rodzinie ludzkiej i naszej planecie. Misja Jezusa daje wiele przykładów uzdrowienia. Kiedy leczy dotkniętych gorączką (por. Mk 1, 29-34), trądem (por. Mk 1, 40-45), paraliżem (por. Mk 2, 1-12); kiedy przywraca wzrok (por. Mk 8, 22-26; J 9, 1-7), mowę lub słuch (por. Mk 7, 31-37), leczy w istocie nie tylko chorobę fizyczną, która jest prawdziwie nieszczęściem, ale uzdrawia całą osobę. W ten sposób również prowadzi ją na nowo do wspólnoty, wyzwala z jej izolacji, gdyż ją uzdrowił. Pomyślmy o przepięknej historii uzdrowienia paralityka w Kafarnaum (por. Mk 2, 1-12), którą usłyszeliśmy na początku audiencji. Gdy Jezus głosił naukę przy wejściu do domu, czterech mężczyzn przyniosło swojego przyjaciela paralityka do Jezusa, a nie mogąc wejść, bo były tam tak wielkie tłumy, uczynili otwór w dachu i spuścili przed Nim nosze. Jezus głosił naukę, i przed Nim spuścili łoże z paralitykiem. „Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy»” (w. 5). A potem, jako widoczny znak, dodał: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (w. 11).

Jakże to wspaniały przykład uzdrowienia! Działanie Chrystusa jest bezpośrednią odpowiedzią na wiarę tych osób, na nadzieję, jaką w Nim pokładają, na miłość, jaką okazują sobie nawzajem. Zatem Jezus uzdrawia, ale nie leczy jednie paraliżu: Jezus leczy wszystko - odpuszcza grzechy, odnawia życie paralityka i jego przyjaciół. Sprawia, że rodzą się na nowo. Jest to uzdrowienie fizyczne i duchowe, obejmujące jedno i drugie, będące owocem spotkania osobistego i społecznego. Wyobraźmy sobie, jak ta przyjaźń i wiara wszystkich obecnych w tym domu wzrosły dzięki gestowi Jezusa. Było to uzdrawiające spotkanie z Jezusem! I tak zadajemy sobie pytanie: w jaki sposób możemy pomóc w uzdrowieniu naszego dzisiejszego świata? Jako uczniowie Pana Jezusa, który jest lekarzem dusz i ciał, jesteśmy wezwani do kontynuowania „Jego dzieła uzdrawiania i zbawiania” (KKK 1421) w sensie fizycznym, społecznym i duchowym.

Chociaż Kościół jest szafarzem Chrystusowej łaski, uzdrawiającej poprzez sakramenty, i chociaż zapewnia opiekę zdrowotną w najodleglejszych zakątkach Ziemi, nie jest ekspertem w zapobieganiu ani w leczeniu pandemii. Pomaga chorym, ale nie jest ekspertem. Nie podaje też konkretnych wskazówek społeczno-politycznych (por. ŚW. PAWEŁ VI, List apostolski Octogesima adveniens, 14 maja 1971, 4). Jest to zadaniem przywódców politycznych i społecznych. Jednak na przestrzeni wieków, w świetle Ewangelii, Kościół wypracował pewne podstawowe zasady społeczne (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 160-208), zasady, które mogą nam pomóc pójść naprzód, by przygotować przyszłość, jakiej potrzebujemy. Cytuję najważniejsze, które są ze sobą ściśle powiązane: zasada godności osoby, zasada dobra wspólnego, zasada preferencyjnej opcji na rzecz ubogich, zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, zasada solidarności, zasada pomocniczości, zasada troski o nasz wspólny dom. Zasady te pomagają rządzącym, odpowiedzialnym za życie społeczne w rozwijaniu i jak w tym przypadku pandemii – uzdrowienia tkanki osobowej i społecznej. Wszystkie te zasady wyrażają, na różne sposoby, cnoty wiary, nadziei i miłości.

W nadchodzących tygodniach zapraszam was do wspólnego zajęcia się pilnymi kwestiami, na które zwróciła uwagę pandemia, zwłaszcza chorobami społecznymi. Uczynimy to w świetle Ewangelii, cnót teologalnych i zasad nauki społecznej Kościoła. Przeanalizujemy razem, w jaki sposób nasza katolicka tradycja społeczna może pomóc rodzinie ludzkiej w uzdrowieniu tego świata, cierpiącego na poważne choroby. Moim pragnieniem jest wspólna refleksja i praca, jako uczniowie Jezusa, który uzdrawia, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń (por. Adhortacja apostolska Evangelii gaudium, 24 listopada 2013, 183).

CZYTAJ DALEJ

Bp Tomasik: domagają się tolerancji, a sami nie szanują postaw innych

2020-08-04 16:05

[ TEMATY ]

Bp Henryk Tomasik

episkopat.pl

Bp Henryk Tomasik

- Domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych – powiedział biskup radomski Henryk Tomasik, który nawiązał do profanacji figury Chrystusa Zbawiciela z Krakowskiego Przedmieścia przez aktywistki LGBT.

Bp Tomasik zwrócił uwagę na wartości takie jak Bóg, Najświętszy Sakrament, świątynie, obrazy, które należy szanować.

- One są dla nas znakami obecności Boga. Z naszej strony są zachętą do tego, by uszanować osobę Boga i Matki Bożej. Profanacje krzyży mają charakter już wtórny. Najważniejsze dla nas jest to, abyśmy nie zatracili świadomości, że osoba Boga jest święta. Profanacja to obraza Boga, Matki Bożej, niszczenie tego co najświętsze – powiedział bp Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Drugim wymiarem profanacji według hierarchy jest „obraza wierzących, brak szacunku dla wierzących, których jest dużo w naszym kraju”.

- Kolejnym wymiarem profanacji to problem kultury. Osoby, które domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych. To jest ciekawe. Te osoby domagają się tolerancji a same nie szanują postaw innych ludzi. To pewna sprzeczność – zwrócił uwagę biskup radomski.

Bp Tomasik uważa, że przed wszystkimi jest wyzwanie wychowawcze, aby dzieci i młodzież uczyły się szacunku dla Boga i drugiego człowieka. - Czym innym jest dyskusja światopoglądowa a czym innym jest szacunek dla człowieka. Chrześcijanin przyjmuje postawę szacunku dla człowieka, choć może podjąć dyskusję z poglądami tego człowieka i musi się z tym zgadzać. Bolesne jest to, ze w Polsce są takie wydarzenia – mówił biskup w audycji „Kwadrans dla Pasterza”.

W dalszej części programu bp Tomasik przypomniał doniesienia francuskiej prasy, która przekazała informacje, że w ciągu roku doliczono się 1063 aktów antychrześcijańskich profanacji. - To zjawisko ogólnokulturowe. Tu potrzeba wołania o wzajemny szacunek. Im więcej ataków na księży czy Kościół, tym więcej aktów profanacji. Istnieje niebezpieczeństwo, że te akty będą eskalowały. Szczególnie bolą profanacje krzyży. Nie wyobrażam sobie profanacji symboli innych religii. Co by się wówczas działo? - zakończył bp Henryk Tomasik.

Audycja "Kwadrans dla Pasterza" na antenie Radia Plus Radom w każdą sobotę o godz. 8.05 i w niedzielę o godz. 14.05.

CZYTAJ DALEJ

Orzech pozdrawia pielgrzymów 40. PPW

2020-08-06 11:15

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Specjalne pozdrowienia dla pielgrzymów przekazał ks. Stanisław „Orzech” Orzechowski. Po raz pierwszy w historii uczestniczy jako pielgrzym duchowy w Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę.

- Tym razem nogi odmówiły mi posłuszeństwa, ale jestem duchowo ze wszystkimi pielgrzymami. Czuję doskonale łączącą nas więź. Teraz wiem, jak czas pielgrzymkowy przeżywają uczestnicy duchowi. Byłem od początku tworzenia się wrocławskiej pielgrzymki, jestem i dalej będę tu z Wami – mówił Orzech w rozmowie z dziennikarzem Niedzieli.

Odwiedziliśmy dzisiaj specjalnie ks. Orzechowskiego, żeby pokazać mu materiał filmowy, który udało nam się zebrać do tej pory z trasy pielgrzymki. Orzech obejrzał wywiad z bp Jackiem Kicińskim, „belgijkę” oraz świadectwa pielgrzymów. Bardzo współczuł tym, którzy zmokli na trasie i widać było ten błysk w oku, kiedy rozmawialiśmy o różnych etapach wędrówki.

Wspominał też jak uczył się organizacji pielgrzymki na przykładzie Warszawy, jak miał okazję się spotkać i porozmawiać z bł. ks. Jerzym Popiełuszko podczas pielgrzymki ludzi pracy. Dzisiejsze spotkanie było dobrą okazją, żeby nagrać specjalne pozdrowienia dla wszystkich pielgrzymów 40. PPW na Jasną Górę. Zobaczcie:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję