Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

I Komunia Święta odsunięta w czasie. Księża wpadli na oryginalny pomysł

Koronawirus pokrzyżował plany wydarzeń również w parafiach. Uroczystości I Komunii Świętej zostały przesunięte na późniejszy termin. Podobnie stało się w parafii św. Marii Magdaleny w Cieszynie. Jednak księża nie zapomnieli o dzieciach przygotowujących się do I Komunii Świętej i wpadli na pewien pomysł.

[ TEMATY ]

akcje parafialne

Cieszyn

koronawirus

I Komunia Święta

Michał Kuzyk

Rysunki wykonane przed dzieci przygotowujące się do I Komunii Świętej

Rysunki wykonane przed dzieci przygotowujące się do I Komunii Świętej

W niedzielę 3 maja w parafii św. Marii Magdaleny w Cieszynie miała odbywać się uroczystość I Komunii Świętej. Świątynię miały wypełniać dzieci w bieli, z radością oczekujące na przyjęcie Pana Jezusa do swoich serc. Stało się jednak inaczej – koronawirus wpłynął na zmianę terminów wydarzeń zaplanowanych w parafii. Także uroczystość I Komunii Świętej odbędzie się w późniejszym terminie. – Niestety obecna sytuacja sprawiła, iż na te piękne dni przyjdzie nam jeszcze jakiś czas poczekać. Miesiąc? Może więcej? Na to pytanie nie ma pewnej odpowiedzi – wyjaśnia wikary cieszyńskiej parafii ks. Jakub Kuliński.

Reklama

Epidemii, oraz konsekwencji, jakie za sobą poniosła, nikt wcześniej nie przewidział. Decyzje zostały podjęte, jednak cieszyńscy księża chcieli pokazać dzieciom przygotowującym się do I Komunii Świętej, że mimo wszystko pamiętają o nich. W jaki sposób to zrobili? Przygotowali na niedzielę 3 maja dekorację, która miała być swego rodzaju niespodzianką. Znalazła się w prezbiterium świątyni. Składała się z rysunków, które uczniowie III klas wykonali w październiku 2019 r., ukazując na nich, jak wyobrażają sobie swoją I Komunię Świętą.

Michał Kuzyk

– Od września ubiegłego roku wprowadzamy nową formę przygotowania do tego dnia. Stawiamy akcent na formację rodziców, którzy mają dać świadectwo wiary swoim dzieciom. Pamiętając o nich wszystkich, przygotowaliśmy dekorację, której towarzyszy świeca z imionami dzieci – dodaje ks. Jakub Kuliński.

Świeca ma przypominać o dzieciach i zachęcać do modlitwy za nie.

2020-05-05 13:14

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miejsca wspólne

Niedziela bielsko-żywiecka 9/2020, str. I

[ TEMATY ]

spotkanie

dialog

modlitwa międzyreligijna

Cieszyn

Monika Jaworska

Spotkanie ubogacił występ uczennic liceum

Spotkanie ubogacił występ uczennic liceum

W Cieszynie spotkali się przedstawiciele różnych religii, by podyskutować m.in. o tym, co ich łączy.

Spotkanie pt. „Miejsca wspólne” odbyło się w lutym w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy. Rozpoczął je dyrektor Katolickiego Liceum im. św. M. Grodzieckiego w Cieszynie ks. Tomasz Sroka i polonistka Aleksandra Tręda. Jak podkreślił ks. Tomasz Sroka, pomysł zrodził się ze strony nauczycieli podczas rozmowy w pokoju nauczycielskim. Zastanawiali się, jak przeżyć Tydzień Ekumeniczny, Dzień Judaizmu i Dzień Islamu. Wówczas padła propozycja, aby zaprosić przedstawicieli różnych religii i poszukać wspólnie tego, co łączy.

– Nauczycielom zależy, żeby – edukując młodzież i wprowadzając ich w świat kultury i religii – uczyć ich szacunku wobec drugiego. Wspólnymi miejscami na pewno jest wiara, nadzieja i miłość – podkreślił ks. Sroka.

W międzyreligijnym spotkaniu licznie uczestniczyła też młodzież, która na zakończenie zadawała prelegentom wiele pytań.

Po wstępie muzycznym w wykonaniu uczennic katolickiej placówki – Weroniki i Małgorzaty – zaproszeni prelegenci dzielili się swoimi spostrzeżeniami odnośnie do miłości, wolności i wiary. – Jedyną odpowiedzią, jaką można dać na jakąkolwiek miłość, jest też miłość – otwarcie się na drugą osobę, która coś do mnie mówi. Zaprzeczeniem miłości jest egoizm, zamknięcie się na Boga i drugą osobę. Istotą człowieka jest odpowiadanie miłością w wolności na zwrócenie się do mnie drugiej osoby – zauważył przedstawiciel Kościoła katolickiego ks. dr Andrzej Abdank-Kozubski. – Kiedy kocham, szanuję drugiego człowieka. Kiedy kocham, wybieram w działaniu to, co jest dobre przede wszystkim dla drugiego człowieka. To jest prawdziwa wolność chrześcijańska, wolność, która zasadza się na miłości, a przede wszystkim – poznaniu tej miłości, którą Bóg otwarł przed nami i w dziele stworzenia, i wszelkim objawieniu skierowanym do człowieka – dopowiedział ks. dr Dariusz Madzia z Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Sekretarz Rady Naczelnej Ligi Muzułmańskiej w RP Abdul Jabbar Koubaisy zaznaczył, że Bóg w religii islamu jest Allahem, jest miłosierny i kocha człowieka. Przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej Dorota Wiewióra dodała, że Stwórca jest najważniejszą osobą dla każdego żyda, tak świętą, że nie wymawiają jego imienia. Ks. dr Cezary Mizia z Kościoła starokatolickiego stwierdził, że to, co jest wspólne dla chrześcijanin i co może ich zbliżać z judaizmem, to fakt, że Jezus był praktykującym Żydem, pochodził z żydowskiej rodziny, chodził do synagogi. – Miejscem wspólnym jest też to, że Jezus w Koranie jest wielkim prorokiem, narodzonym bez przyczynienia się mężczyzny, z pomocą zwiastowania, tak samo jak w Ewangelii – zaznaczał ks. C. Mizia.

W spotkaniu uczestniczyła licznie młodzież, która na koniec zadawała prelegentom pytania. Młodzi przygotowali również „Uniwersał” dotyczący miejsc wspólnych, którego treść była umieszczona na stojaku podczas wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Prymas samotny, lecz nie osamotniony

Niedziela Ogólnopolska 31/2014, str. 11-14

[ TEMATY ]

kardynał

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek

Prymas w Komańczy

Prymas w Komańczy

Podczas badań związanych z opracowywaniem dokumentacji o heroiczności cnót sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego odkryto nieznane materiały z okresu jego uwięzienia w Rywałdzie Królewskim

W 1953 r. po brutalnym aresztowaniu i uwięzieniu Prymasa w celi klasztoru Kapucynów w Rywałdzie Królewskim nawet okno mu zaklejono z przekonaniem, że nikt się o tym nie dowie. Ksiądz Prymas w swoich „Zapiskach więziennych” zamieścił następującą informację: „«Pan osłaniał bibułkami szyby moich okien, żeby kto nie dostrzegł Prymasa Polski. Tych okien nikt nie zdoła przed światem ukryć. I tak wszyscy będą wiedzieli, gdzie mnie więzicie». – «Przesada» – wygłosił mój rozmówca. «Nie przesada, tylko stwierdzenie rzeczywistości, której wy nie znacie, bo zamykacie na nią oczy. Pozycja Prymasa Polski więcej znaczy w świecie aniżeli każdego innego hierarchy na Wschodzie Europy, i na to rady nie ma. Świat interesuje się losami każdego kardynała – i na to również rady nie ma. Kto zna choć odrobinę Europę, wie, że to nie są pojęcia martwe. Trzeba wielkiego zaślepienia, by strzelać do obywatela z ciężkich dział, zamiast użyć ludzkiej mowy»” (28 września 1953 r.).

Przeczytaj także: Rocznica uwięzienia Prymasa Wyszyńskiego

Czas uwięzienia prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego na pewno wywołał w nim poczucie osamotnienia. Jak dowodzą archiwa, z całą pewnością można powiedzieć, że hierarcha nie był w tym czasie osamotniony. Polscy biskupi wielokrotnie podejmowali próby jego uwolnienia, zarówno gremialnie, jak i indywidualnie. Zachowały się listy poparcia, protesty i prośby. Z zachowanych dokumentów wynika też, że nikt z grona polskiego Episkopatu nie zachował się nieprzyzwoicie. Tezę o rzekomym osamotnieniu Księdza Prymasa musieli zatem rozpowszechniać komuniści. Ostatnia kwerenda w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej i Sekretariatu Episkopatu Polski wskazuje na to, że polscy biskupi wobec nasilającej się ateizacji i niszczenia Kościoła zachowywali się stanowczo, godnie i niezwykle powściągliwie, zaś przedkładane do podpisu dokumenty przyjmowali jedynie do wiadomości, niczego nie podpisując. Powyższą tezę potwierdza prof. Jan Żaryn. Również jego zdaniem, stan badań w tym zakresie na początku roku 2014 pozwala na ostrożne przyjęcie wniosku: Nie ma potwierdzenia, że było inaczej. Innymi słowy – nie posiadamy w archiwach dokumentu, na którym widnieją podpisy biskupów.

Biskupi niczego nie podpisywali

Tak właśnie było z oświadczeniem wydanym po aresztowaniu Prymasa Polski w dniu 27 września 1953 r., kiedy to biskupi, wezwani przez premiera Józefa Cyrankiewicza, zapoznali się jedynie z tekstem przygotowanego dokumentu, ale go nie podpisali. Pod oświadczeniem widniał tylko jeden podpis: Józefa Cyrankiewicza. Prawdopodobny scenariusz tej dramatycznej sytuacji wyglądał następująco: biskupi, wezwani telefonicznie przez pracowników kancelarii premiera, stawili się w umówionym dniu. Premier podjął gości prawdziwą kawą, co w ówczesnych latach było nie lada luksusem i zapewne zachętą do rozmowy oraz podpisania dokumentu. Po chwili premier przedłożył swoim gościom do podpisu tekst przygotowanego wcześniej oświadczenia Episkopatu, zapewne podyktowanego poprzedniego dnia pracownikom swojej kancelarii. Sam też złożył wcześniej swój podpis. Biskupi: Zygmunt Choromański, Michał Klepacz i Tadeusz Zakrzewski zapoznali się z tekstem, po czym podziękowali za poczęstunek i wyszli, przyjmując treść dokumentu jedynie do wiadomości. Niczego nie podpisali! Takiego biegu wydarzeń premier nie przewidział. Nie ukrywał wówczas swego zdenerwowania i wzburzenia. Swoich gości pożegnał bardzo oschle, już w niewybrednych słowach, oczywiście grożąc aresztowaniem. Jeszcze tego samego dnia polecił pracownikom kancelarii, aby rzekomo wspólny tekst oświadczenia podany został do publicznej wiadomości. Następnego dnia zostało ono opublikowane przez dzienniki partyjnej propagandy, wydawane w milionowych nakładach: „Trybunę Ludu”, „Żołnierza Wolności” i „Życie Warszawy”.

Zobacz zdjęcia: Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

Wobec dramatycznych i brutalnych okoliczności niepodpisanie dokumentu było aktem wielkiej odwagi ze strony polskich biskupów. Wiedzieli, co im grozi, a mimo to pozostali nieugięci i oświadczenia nie podpisali. Niestety, te okoliczności jak dotychczas nie zostały wyjawione. A szkoda.

Ksiądz Prymas o faktach rzekomego podpisywania dokumentu dowiedział się dopiero w Komańczy, podczas pierwszych odwiedzin biskupów Choromańskiego i Klepacza. Można przypuszczać, że w takich okolicznościach zapewne poprosił swoich gości o absolutną dyskrecję, z czego biskupi wywiązali się znakomicie. Nigdy też publicznie nie ujawnili, jak było naprawdę.

Nie ustawali również w staraniach o uwolnienie Prymasa Polski. Począwszy od pierwszych dni po jego aresztowaniu i uprowadzeniu, zabiegali najpierw o złagodzenie warunków izolacji, potem o przeniesienie, aż do uzyskania możliwości częstszego kontaktu z Prymasem, co nastąpiło pod koniec 1955 r. w Komańczy.

O uwięzieniu Prymasa do Polonii

Przywołajmy w tym miejscu innego polskiego biskupa – Józefa Gawlinę, opiekuna duchowego Polaków na uchodźstwie, protektora emigracji polskiej, od roku 1947 rektora polskiego kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzymie. To on był współorganizatorem wieców protestacyjnych w Rzymie, on też wygłosił wiele przemówień w środowiskach polonijnych, przedstawiając prawdziwe powody aresztowania i uprowadzenia Prymasa Polski. Jednym z takich wystąpień było przemówienie do kleryków polskich studiujących w Rzymie w dniu 1 października 1953 r. Oto jego fragmenty:

„Hiobowa wieść wstrząsnęła naszymi duszami. Niemal w oktawę siedemsetlecia kanonizacji św. Stanisława Biskupa i Męczennika bezbożny reżim usunął Najdostojniejszego Księdza Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego, oderwał Pasterza od trzody, dążąc do przecięcia węzła łączącego Polskę ze Stolicą Apostolską, jako że Ojciec Święty nadał Księdzu Kardynałowi Prymasowi przywileje, by w zastępstwie swoim i z autorytetu swojego kierował losami Kościoła w Polsce.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że stało się to z rozkazu Moskwy. Wiadomości wrogiej prasy głoszą co prawda, jakoby się to stało na skutek interwencji Episkopatu. Piętnujemy to publicznie jako kłamstwo, które ma podkopać autorytet moralny biskupów polskich. Uczyniła to Moskwa przez UB i przy cichym akompaniamencie tzw. świeckich katolików, zasługujących wreszcie na jawne napiętnowanie. Już fałszywy proces Księdza Biskupa Kaczmarka wykazał ogrom perfidii i kłamstwa, przed którym wzdryga się każda uczciwa dusza.

Proces ten był zapowiedzią, że na wierną Ojcu Świętemu Hierarchię Polską spadną dalsze prześladowania. W nocy z piątku na sobotę wtargnęło UB do pałacu prymasowskiego i przeprowadziło skrupulatną rewizję. (...) Nad ranem aresztowano Księdza Prymasa. (...) Tego więc dnia Ksiądz Prymas przypieczętował swój los i udał się świadomie na drogę wygnania. Wszystkie podane przez reżim powody są obłudnymi wymysłami, w które nikt w Polsce nie wierzy. (...)

Gdybyż bezbożna władza miała przynajmniej tyle odwagi, by się przyznać do istotnych zamiarów swoich. Mówią, że nie walczą z Kościołem, a tylko ze szkodliwym duchowieństwem. Ułożyli sobie tzw. prawo, które jest skrajnym bezprawiem, na podstawie którego mogą uderzyć każdego biskupa, proboszcza, każdego księdza. Gwałt i obłuda wstydzi się własnego oblicza i otacza się pozorami prawnymi, które ją jeszcze bardziej poddają pogardzie uczciwych ludzi. Tak zakuwa się Kościół w kajdany, zamyka mu się usta, a w dodatku jeszcze wymusza się na jego przedstawicielach, aby na to bezprawie wyrazili zgodę. Chcą oni Kościół zdezorientować, rozdzielić i zniszczyć, chcą rozbić spoistość Episkopatu polskiego, aby przejście jednych biskupów ułatwiło zniewolenie reszty; chcą Polskę oderwać od Rzymu.

I tak wydłubują oni z Korony Kościoła brylanty, by je zastąpić marnymi szkiełkami. Czyż tak nie jest? Jeżeli ja kłamię, wtedy oni są pobożnymi owieczkami, jeśli zaś jest, jak mówię, tedy są antychrystami. Otóż zebrali się, by obchodzić misteria swej przewrotności.

Kurtyna się podniosła, a aktorzy dramatu już są na widowni. Cezaropapizm pod berłem Moskwy, oto sens tej nieboskiej komedii. A jej cel? Kościół w ręku antychrysta!

Episkopat Polski chciał zawrzeć układ z reżymem, chciał dać niezbity dowód swej dobrej woli: Episkopat szczerze wykonał wszystkie obowiązki wynikające z układu, lecz próba ta dała wynik absolutnie negatywny: ośrodki dywersji przeciwko Hierarchii, zlaicyzowanie Caritasu, grupa świeckich katolików, «Dziś i Jutro», komisje księży przy ZBoWiD-zie, usuwanie administratorów apostolskich, odrywanie biskupów od diecezji, narzucanie najmitów, proces Biskupa Kaczmarka, usunięcie Księdza Prymasa, otwieranie drogi do apostazji i herezji, oto smutny wynik tej próby. Gdzie się to skończy? Gdzie kres tej drogi? Czy dyplomatyzowaniem coś się osiągnie? (…)

Wolność rodzi się tylko w modlitwie i walce, a Kościół nasz jest Kościołem walczącym. Bóg jest nad nami, a palec Boży wyraźnie wskazuje sługi antychrysta. Czyż nie daje nam do myślenia że sędziów i zdrajców ks. kard. Mindszenty’ego dotknęła już ręka Pańska? Jedni ulegli czystce, drudzy zginęli samobójstwem, inni przepadli. «Nolite tangere Christos meos» – nie tykajcie pomazańców moich – taka jest mowa Ducha Świętego. Wczoraj Stolica Apostolska rzuciła klątwę na wszystkich, którzy się do uwięzienia Księdza Prymasa przyczynili.

Tobie zaś, czci najgodniejszy Prymasie Polski, składamy hołd i korną wdzięczność. «Soli Deo» – takie jest Twoje hasło. Z Twej wierności Bogu płynie wierność dla Ojca Świętego, dla Narodu polskiego. (...) Naszym zaś, Drodzy Bracia, obowiązkiem jest modlitwa za Prymasa naszego. Do tej modlitwy porwijmy świat cały, Rodaków i obcych, każdą uczciwą duszę. Piszmy do Ojca Świętego, przedłóżmy Mu swoją udrękę i pocieszmy Głowę Kościoła we wspólnym smutku.

Nie dajmy się szatanowi od modlitwy odwieść, albowiem taki już zawsze jest podstęp szatana, że prześladuje on, męczy i kusi świętych, aby oni nie mogli czystych rąk swoich wznosić do Boga; wie on bowiem, że modlitwa świętych za świat pokój rodzi, a na przewrotnych gniew Boży sprowadza i karę. (...) Módlmy się przeto za prześladowane Królestwo Boże i za ukochanego Prymasa naszego” („Duszpasterz Polski Zagranicą” 1954, nr 1, s. I-IV).

Starania o uwolnienie Prymasa

W Polsce wiele prób uwolnienia Księdza Prymasa podejmował bp Michał Klepacz, przewodniczący Konferencji Episkopatu w latach 1953-56. Zabiegał też u władz partyjno-rządowych o uwolnienie pozostałych biskupów, zwłaszcza bp. Antoniego Baraniaka, którego aresztowano kilka godzin później po uprowadzeniu Prymasa Polski z Miodowej i osadzono w więzieniu na Rakowieckiej 27 września 1953 r. Niespełna dwa miesiące po jego aresztowaniu, z nadzieją spędzenia z Prymasem Polski świąt Bożego Narodzenia, bp Klepacz wystosował 11 listopada 1953 r. list do premiera Bolesława Bieruta następującej treści:

„Wielmożny Panie Premierze!

W czasie wizyty przedstawicieli Episkopatu u Pana Premiera zwróciłem się do Niego z prośbą, abym mógł po pewnym czasie złożyć podanie na Jego ręce w sprawie odwiedzenia Księdza Kardynała Wyszyńskiego. Pan Premier był łaskaw zgodzić się na tę propozycję.

I oto teraz właśnie zwracam się z uprzejmą prośbą o pozwolenie mi udania się w czasie świąt Bożego Narodzenia do Księdza Prymasa i spędzenia z nim Wigilii i pierwszego dnia świąt. Prośbę tę motywuję w następujący sposób:

Święta Bożego Narodzenia są świętami największymi w całym chrześcijańskim świecie; są to święta miłości i pojednania, a zarazem święta jakby rodzinne. Miło więc będzie zarówno Księdzu Prymasowi, jak i nam móc mu choć w ten sposób uprzyjemnić te święta. Czyli racje czysto humanitarne przemawiają za uwzględnieniem takiej prośby.

Poza tym wizyta moja u Księdza Prymasa spotka się z dobrym oddźwiękiem wśród duchowieństwa i katolików świeckich. Ma to też niemałe znaczenie dla współżycia między Kościołem i Państwem.

Jeszcze raz ponawiając moją prośbę, mam nadzieję, że Pan Premier zechce się przychylić do niej” (Archiwum Sekretariatu Prymasa Polski).

Trzeba było wielu wysiłków, aby sprawę uwolnienia Księdza Prymasa komuniści poważnie rozważyli. Oczywiście, wiele w tej sprawie uczynili robotnicy poznańscy w czerwcu 1956 r. – jako jedno z pierwszych żądań wysunęli uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Podobne żądania wysuwali pracownicy Warszawskiej Fabryki Samochodów na Żeraniu, którzy byli świadkami pokazowego procesu bp. Czesława Kaczmarka, transmitowanego przez Polskie Radio we wrześniu 1953 r., zakończonego skazaniem ordynariusza kieleckiego na 12 lat więzienia. Notabene biskup, torturowany psychicznie i fizycznie, przyznał się do nigdy niepotwierdzonych i nieudowodnionych zarzutów. Komuniści zaś chełpili się swoim sukcesem, wmawiając polskiemu społeczeństwu swoje racje.

Starania o uwolnienie Prymasa Polski podjęły zgromadzenia żeńskie i męskie, a także księża diecezjalni. Już od połowy 1955 r. przygotowywano petycje i prośby składane na ręce bp. Michała Klepacza o uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Sekretariat Episkopatu naturalnie gromadził te wszystkie dokumenty, których liczba sięgała ok. 30. Bp Klepacz na ich podstawie przygotował kolejny wniosek o uwolnienie Księdza Prymasa.

Słowa otuchy dla Prymasa i perswazje do rządu PRL

Biskupi polscy postanowili po raz kolejny wystąpić do władz z prośbą o uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Było to w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze (26 sierpnia 1956 r.). Po zakończonej Mszy św. sprawowanej na jasnogórskim Szczycie przygotowali dwa listy. Pierwszy do uwięzionego Prymasa Polski (w oryginale na s. 13), drugi – do premiera Józefa Cyrankiewicza z prośbą o jego uwolnienie.

Oto treść drugiego listu:

„Panie Premierze,

Już kilkakrotnie za pośrednictwem swych przedstawicieli zwracaliśmy się ustnie i w pismach do Rządu PRL o wrócenie wolności Jego Eminencji Księdzu Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, Arcybiskupowi Warszawskiemu i Gnieźnieńskiemu, Prymasowi Polski, pozbawionemu wolności w dniu 25 września 1953 r.

Wprawdzie od listopada r[oku] ubiegłego Księdzu Prymasowi zmieniono nieco na lepsze warunki życia, ale nadal nie może pełnić swego urzędu pasterskiego. Rząd PRL przez wypowiedzi swych przedstawicieli sam niejednokrotnie dał do zrozumienia, że w życiu państwowym będzie kierował się zasadami praworządności, które przez czynniki administracyjne często bywały naruszane. Uznał też Rząd prawo do obiektywnej i twórczej krytyki jako jednej z gwarancji panowania prawa sprawiedliwości. Dążność do demokratyzacji jest znowu elementem umożliwiającym obywatelowi obronę swych praw. Ksiądz Prymas, pełniąc swój wysoki urząd, nie mógł nie apelować do czynników państwowych, gdy bywały naruszane prawa Kościoła, i to wbrew przepisom Konstytucji, Porozumienia i obowiązującej Ustawy o wolności sumienia, wskazując jedynie na to, że naruszane były zasady prawa i sprawiedliwości społecznej. Dlatego też przy dziś respektowanych przez państwo przemianach jesteśmy przekonani, że Rząd PRL zmieni swój stosunek do internowanego Księdza Prymasa i pozwoli mu dalej pełnić swoje obowiązki.

Nie potrzebujemy dodawać, że wpłynie to bardzo na uspokojenie opinii wiernych i kleru, którzy nie mogą zrozumieć, dlaczego Ksiądz Prymas w okresie, w którym nastąpiło tyle rehabilitacji, w dalszym ciągu jest izolowany.

Nieustannie ludzie świeccy, duchowieństwo świeckie i zakonne zapytują nas, dlaczego Kardynał Prymas wciąż pozbawiony jest wolności i domagają się od Episkopatu, «by nie ustawał w staraniach o zwolnienie Księdza Prymasa».

Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze w imieniu całego duchowieństwa katolickiego i wiernych prosi Rząd PRL o wrócenie Księdzu Kardynałowi wolności i umożliwienie pełnienia swych obowiązków kościelnych”.

Wydaje się, że list ten, podpisany przez rządców polskich diecezji, w stopniu istotnym przyczynił się do podjęcia przez partię i rząd decyzji o uwolnieniu Prymasa Polski.

Apele duchowieństwa

I jeszcze jeden dokument, odnotowany przez watykański dziennik „L’Osservatore Romano”, który nie znalazł zrozumienia wśród ówczesnych władz PRL. Otóż 7 lipca 1956 r. premier Józef Cyrankiewicz otrzymał petycję podpisaną przez 362 proboszczów z diecezji gorzowskiej w sprawie natychmiastowego uwolnienia Prymasa Polski. Odważny apel duchowieństwa został zignorowany i zapewne wrzucony do kosza. Jak czytamy w petycji, „kapłani nawołują rząd Polski Ludowej do zakończenia stanu, który masy ludowe katolickiej Polski doprowadza do rozgoryczenia, ponieważ organy rządowe pozbawiły J. Em. Ks. Kard. Wyszyńskiego, Prymasa Polski, wolności wykonywania jego władzy arcybiskupiej”.

I dalej piszą proboszczowie parafii gorzowskich: „Powszechnie znany jest fakt, że Kler Polski w ciągu tysiąclecia naszej historii zawsze wiernie bronił suwerenności i niepodległości Narodu Polskiego. Nie mniej znany jest fakt, że Lud Polski zrósł się ze swym Duchowieństwem w jedno serce i jedną duszę na codzienny trud życia narodowego. Stąd Duchowieństwo Polskie najlepiej zna uczucia i pragnienia społeczeństwa polskiego.

Dziś przede wszystkim Naród Polski pragnie wolności religijnej w całym tego słowa znaczeniu. Zaś jako dowód rzeczowy takiej wolności religijnej społeczeństwo nasze chce widzieć Prymasa Polski, sprawującego swój urząd bez żadnych przeszkód ze strony władz świeckich. Czynniki urzędowe, które trwałyby przy swoim postanowieniu pozbawienia Prymasa Polski wolności w sprawowaniu swego posłannictwa w życiu naszego Narodu, niech wiedzą, że są w błędzie.

W oparciu o znajomość opinii publicznej, sądzimy, że Rząd Polski Ludowej nie ma żadnych korzyści z uwięzienia Jego Eminencji Księdza Kardynała Wyszyńskiego. Natomiast Rząd Polski Ludowej może mieć tę pewność, że przez aresztowanie Najdostojniejszego Księdza Prymasa Polski splamił karty historii ojczystej aktem bezprawnym, który również w przyszłości, jeśli natychmiast nie zostanie naprawiony, przyniesie szkodę i czynnikom rządzącym, i całemu społeczeństwu polskiemu właśnie przez rozgoryczenie katolików, a co za tym idzie – przez brak zgody i jedności w Narodzie” (F.A. [Federico Alessandrini], „Tre anni di relegazione” [Trzy lata odosobnienia] „L’Osservatore Romano” 1956, nr 223).

Uwolnienie Prymasa Polski nastąpiło dwa miesiące później (28 października 1956 r.). Komuniści, w wydanym następnego dnia komunikacie, cały sukces związany z powrotem Prymasa do Warszawy naturalnie przypisali sobie. Tymczasem właściwym podmiotem do świętowania tego sukcesu było polskie społeczeństwo, stanowczo domagające się uwolnienia kard. Stefana Wyszyńskiego, polscy biskupi i kapłani, którzy nie ustawali w wysiłkach na rzecz powrotu Prymasa Polski do Gniezna i Warszawy.

Warto zajrzeć do dwóch artykułów tych autorów, zamieszczonych w „Niedzieli” nr 12 z datą 23 marca 2014 r. oraz nr 21 z datą 25 maja 2014 r.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję