Reklama

Aspekty

Przypominamy wywiad z ks. prał. Tadeuszem Lityńskim z 2012 r.

W maju 2012 roku na naszych łamach ukazał się wywiad z ks. prał. Tadeuszem Lityńskim z okazji ogłoszenia jego nominacji biskupiej. Dziś przypominamy ten tekst:

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Lityński

Archiwum Aspektów

Z biskupem nominatem ks. Tadeuszem Lityńskim rozmawia ks. Adrian Put

- Czy może nam Ksiądz powiedzieć, jak wyglądał Księdza dom rodzinny? Skąd Ksiądz pochodzi?

- Urodziłem się w Kożuchowie. Nie mieszkałem tam jednak. Moje życie rodzinne związane jest z miejscowością Sucha. To tam ukończyłem trzy pierwsze klasy szkoły podstawowej. Tam także przyszły na świat także moje siostry: Barbara, Gabriela i Jolanta. Najstarsza z nich – Jolanta mieszka w Suchej z rodziną do dzisiaj. Moi rodzice odeszli bardzo szybko. Mama odeszła w 1990 roku, zaś tata w 1997 roku. Sucha to filia parafii Ługi. Tam także chodziłem służyć przy ołtarzu. Do służby ministranckiej zachęcił mnie mój starszy kolega Tadeusz Radzki. Ministrantem zostałem wcześnie, bo zaraz po I Komunii św. Jeśli chodzi o edukację to dalej uczyłem się w szkole podstawowej w Drzonkowie. Do szkoły średniej – Technikum Elektronicznego chodziłem w Zielonej Górze. W tym czasie jeździłem także na oazy wakacyjne i chodziłem na Pielgrzymkę Warszawską z grupą z Zielonej Góry. Doświadczenie oazy było bardzo ważne w moim życiu. Później mocno wszedłem w ruch pielgrzymkowy. Siedem razy byłem na pielgrzymce rolników oraz chodziłem także na pielgrzymkę głogowską.

Reklama

- Kiedy pierwszy raz pojawił się głos powołania?

- To było w szkole średniej. Chociaż, muszę przyznać, na początku walczyłem z głosem powołania. Ostatecznie decyzję podjąłem w 5 klasie szkoły średniej. Zrezygnowałem z przygotowań na studia na Wyższej Szkole Inżynierskiej w Zielonej Górze.

Rodzice o mojej decyzji dowiedzieli się już po maturze. Miałem to szczęście, że żyłem w rodzinie wielopokoleniowej. Wiara była dla nas czymś bardzo ważnym. To doświadczenie otrzymałem także od moich dziadków Franciszki i Michała – bardzo pobożnych ludzi.

Reklama

- Po seminarium rozpoczął Ksiądz pracę duszpasterską w naszej diecezji. Jak wyglądała ta droga?

- Najpierw była to parafia pw. św. Bartłomieja w Ołoboku. Parafia wiejska z filiami i wszystkimi obowiązkami wikariusza. Później rozpocząłem posługę duszpasterską w parafii pw. NMP Królowej Polski w Głogowie. To duża – 25 tysięczna parafia. Tam prowadziłem Apostolat Maryjny i ministrantów. Odpowiadałem tam także za sprawy duszpasterskie. W 1993 roku po bierzmowaniu w parafii bp Paweł Socha zakomunikował mi, że mam iść pracować do Sądu Kościelnego. Broniłem się przed tą decyzją, ale ostatecznie od 1993 roku rozpocząłem pracę w sądzie i studia z prawa kanonicznego w Akademii Teologii Katolickiej. W sądzie odpowiadałem m. in. za kontakty za ludźmi, którzy przychodzili ze swoimi, często bardzo trudnymi sprawami. Czasami udawało się porozmawiać tak, że do sądu przychodzili ludzie często skłóceni, a wychodzili z pogodzeni.

Od roku 2000 zostałem proboszczem w Ochli. To była nowa parafia, którą należało zorganizować od podstaw. Wspominam Ochlę z wielkim sentymentem. Ludzie są tam niezwykle życzliwi.

- Ostatnim doświadczeniem parafialnym Księdza jest parafia pw. Chrystusa Króla w Gorzowie. Z jakim doświadczeniem będzie Ksiądz kojarzył tę wspólnotę?

- Są tutaj bardzo życzliwi i otwarci ludzie. Udało się nam razem podjąć wiele ciekawych inicjatyw duszpasterskich i modlitewnych. To także remonty i wspólna troska o wymiar materialny naszej świątyni. Parafianie z wielką życzliwością podchodzili do wszystkich inicjatyw.

- Kiedy już dowiedział się Ksiądz, że zostanie wyznaczony do posługi biskupa – co powiedział Ksiądz Panu Jezusowi na modlitwie? Jakie towarzyszyły w tym czasie uczucia?

- To było totalne zaskoczenie i świadomość niegodności tego wielkiego daru. To także wielka świadomość że człowiek jest tak mały i słaby. Ale zrodziła się także ufność, że Pan Bóg dopomoże w tym dziele.

- Jak zareagowała rodzina na wiadomość, że brat i wujek został mianowany biskupem?

- Dla nich to był wielki szok i ogromne przeżycie. Tym bardziej, że z wielkim żalem stwierdzili, że ja im wcześniej nic nie powiedziałem. Są mile zaskoczeni i wzruszeni. I już obiecali modlitwę za mnie.

- Jakim biskupem pragnie Ksiądz być? Czy ma Ksiądz jakiś taki obraz kapłana – biskupa, który chciałby Ksiądz realizować w swoim życiu?

- Biskup, który łączy w sobie postawę kapłani parafialnego i św. Jana Marii Vianneya i sługi Bożego biskupa Wilhelma Pluty oraz takiego mocarza ducha, jak bł. Jan Paweł II.

- Czy może nam Ksiądz powiedzieć, jak się Ksiądz modli? Jaką relację z Bogiem ma nowy biskup pomocniczy zielonogórsko-gorzowski?

- Zawsze ważnym doświadczeniem jest dla mnie konfesjonał. Kiedy z brewiarzem szedłem, aby służyć ludziom darem spowiedzi to przeżywałem to zawsze w duchu modlitwy. Modlitwa brewiarzowa i modlitwa do Matki Bożej i modlitwa do Ojca Pio to takie bliskie memu sercu chwile dla Boga. W kościele, gdzie jestem proboszczem są ołtarze boczne tych świętych i zawsze chcę znajdować czas na modlitwę do nich. Wielkim przeżyciem jest dla mnie także sprawowanie codziennej Mszy św.

- Co jest najważniejszym zadaniem dla nas ludzi wierzących na dzisiejsze czasy dla nas wierzących?

- Budowanie wiary w rodzinach oraz rozwój modlitwy w rodzinie. Kościół przez swoje duszpasterstwo ma do tego prowadzić. Kluczowe jest łączenie człowieka z Bogiem poprzez modlitwę. Jeśli człowiek się modli, to jest na dobrej drodze.

2020-04-28 22:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmiany w diecezji

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 27/2020, str. I

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Lityński

diecezja zielonogórsko ‑ gorzowska

Nominacje

Karolina Krasowska

Ks. Norbert Lasota został mianowany sekretarzem biskupa diecezjalnego

W sierpniu w wybranych parafiach diecezji zajdą zmiany na stanowiskach proboszczów i wikariuszy.

W Zielonej Górze 23 czerwca w domu biskupim odbyło się spotkanie, w czasie którego zostały wręczone dekrety. Wiadomo już, że nowym sekretarzem biskupa diecezjalnego został mianowany ks. Norbert Lasota, wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie. Zastąpi on ks. Grzegorza Mikołajczyka, który z dniem 1 sierpnia jako proboszcz obejmie parafię św. Antoniego w Krzeszycach. 

Dekret od księdza biskupa otrzymał też m.in. ks. Sławomir Przychodny, który z Lubieszowa przenosi się do parafii św. Henryka w Sulęcinie. – Przede wszystkim jestem wdzięczny Panu Bogu, że byłem proboszczem w Lubieszowie, w parafii Świętej Rodziny, którą tworzyłem. Mam nadzieję, że w nowej parafii będę się nie ja realizował, tylko będę realizował przede wszystkim posłanie Ewangelii Jezusa Chrystusa. To jest w tym wszystkim najważniejsze – powiedział ks. Przychodny. Przydział na pierwsze parafie otrzymali także neoprezbiterzy. Ksiądz Paweł Mikołajczak rozpocznie posługę w parafii św. Michała Archanioła w Nowej Soli. – Bardzo się cieszę, że idę do tej parafii. Proboszcza znam na razie tylko ze słyszenia. Sama Nowa Sól nie jest daleko od mojego domu, od Wschowy. Mam w sobie dużo radości i pokoju związanego z tą parafią – powiedział neoprezbiter.

Dekrety zaproszonym kapłanom wręczył bp Tadeusz Lityński. – Kościół jest Kościołem pielgrzymującym. Również z parafii do parafii pielgrzymują duszpasterze, zdobywając doświadczenie i potrzebną praktykę życia duszpasterskiego, a także odkrywając charyzmaty, żeby budować jedność z Chrystusem – mówi pasterz diecezji.

Nowe placówki obejmie 24 proboszczów i administratorów oraz kilkudziesieciu wikariuszy i 5 neoprezbiterów. 2 kapłanów przeszło na emeryturę. Nowi proboszczowie obejmą parafie 1 sierpnia, wikariuszowie – 25 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Wniebowzięcie czy Zaśnięcie NMP? [FELIETON: Między Wschodem a Zachodem #2]

2020-08-15 00:53

www.pasat-charter.pl

Cerkiew pw. Zwiastowania NMP wyspy Tinos

Dziś odbędą się uroczystości związane ze świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. I tak jak nam to Święto „od zawsze” kojarzy się z pielgrzymkami na Jasną Górę i świętowaniem kolejnej rocznicy Cudu nad Wisłą, to dzisiaj opiszę, jak to wielkie święto maryjne jest obchodzone w Grecji, w której większość mieszkańców jest wyznania prawosławnego = ortodoksyjnego (nie mylić z kościołem grekokatolickim, który dawniej był nazywany unickim). Niestety, mało kto wie, że i Grecy wiążą swoją najnowszą historię i odzyskanie Niepodległości po 400 (sic!) latach otomańskiej niewoli ze wsparciem z Nieba. Rocznica ich powstania narodowego z 1821 r., które przyniosło im upragnioną niepodległość, jest co roku obchodzona 25 marca, w święto Zwiastowania NMP. Co roku zaś 15 sierpnia cała Grecja kieruje swoją uwagę na uroczystości na wyspie Tinos, którą śmiało możemy nazwać grecką Częstochową.

Poniżej opisuje najbardziej charakterystyczne ciekawostki z obchodów tego Święta. Zanim zacznę, pragnę zaznaczyć, że mój artykuł polega na przedstawieniu m.in. podejścia do kwestii tego maryjnego święta. Kwestie eschatologiczne oraz doktrynalne należy zostawić teologom, którzy mają o wiele większą wiedzę ode mnie.

Zacznę od nazwy święta, ponieważ ona nieco różni się od naszej. W Cerkwi Prawosławnej mówimy bowiem o Zaśnięciu NMP. Nasi wschodni bracia w wierze są zdania, że Maryja nie tyle umarła, lecz zasnęła, potem zmartwychwstała i została zabrana do nieba. Czyli mniej więcej powtórzyła dzieło swojego Syna, a naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Jak możemy też przeczytać na stronie prawoslawie.pl: Matka Boża nie zwyciężyła śmierci własnymi siłami, została zbudzona ze Swego Zaśnięcia przez Chrystusa. Bogurodzica stanowi prawzór zmartwychwstania całego stworzenia. Dalej jest napisane: o zaśnięciu Bogurodzicy Chrystus przybył w chwale otoczony aniołami i Świętymi, by przyjąć Jej duszę. Było to niejako zapowiedzią Jego drugiego Przyjścia na świat – paruzji. Natomiast u nas, zgodnie z konstytucją apostolską Munificentissimus Deus Ojca Świętego Piusa XII wynika, że Bogurodzica zasnęła i została zabrana wraz z ciałem i duszą do nieba. Jednakże w tym dokumencie papieskim nie jest wprost napisane, czy Maryja umarła jako człowiek, czy też zasnęła i została zabrana do wiecznej chwały jako “żywa”. Myślę, że prawdę poznamy dopiero na końcu świata.

Chciałbym teraz przybliżyć Wam jedno miejsce w Grecji, które w sposób szczególny przeżywa uroczystość Wniebowzięcia/Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Jest nią wyspa Tinos położona na morzu Egejskim w archipelagu Cyklady. Osobiście ją nazywam grecką Częstochową. Dlaczego? Na wyspach cykladzkich mieszkają głównie Grecy wyznania rzymskokatolickiego (jest to wynikiem długiej okupacji Cyklad przez katolicką Wenecję). 15 sierpnia w Grecji jest nazywane Δεκαπενταύγουστος czyli piętnasty sierpnia. Druga nazwa to wspomniane Κοίμηση της Θεωτόκου czyli Zaśnięcie Bogurodzicy. Co ciekawego jest na tej wyspie? Jest to cerkiew i znajdująca się tam ikona Matki Bożej. Legenda mówi, że świątynia została założona po tym, jak jednej z sióstr mieszkających w klasztorze przyśniła się Maryja i wskazała jej miejsce, gdzie jest ukryta ikona. Po jej odnalezieniu, uznano ten sen za objawienie, dlatego świątynia została zbudowana pod wezwaniem Παναγίας Ευάγγελιστριας (wym. Panajias Ewangelistrias) co tłumacząc na język polski znaczy Zwiastowania NMP.

Kolejna legenda głosi, że za pośrednictwem tej ikony miały miejsca liczne cuda. Jeden z nich mówi o załodze statku z ΧΧ. wieku, prawdopodobnie jego początku. Miejscem docelowym statku miała być Hiszpania, jednak, kiedy załoga przebywała niedaleko Tinos, pogoda zaczęła im nie sprzyjać. Mocne wichry, w dodatku statek był ciągle zalewany. Jakby tego brakowało, okazało się, że w statku jest duża dziura. Zrozpaczeni marynarze zanieśli błagania do Matki Bożej o ratunek i wtedy stała się rzecz niesłychana. Wichry ustały, a duża ryba zaklinowała się w dziurze, uniemożliwiając tym samym dalszy wlew wody. Statek spokojnie dotarł do portu. W ramach dziękczynienia obdarowali świątyni mały srebrny stateczek, który widnieje przy wejściu do niej.

Innym znanym cudem jest zatopienie greckiego krążownika „Elli” przez Włochów 15 sierpnia 1940 roku (Włosi jako pierwsi z państw Osi zaatakowali Grecję, za oficjalną datę wybuchu wojny włosko-greckiej uznaje się 28 października 1940 roku). Na pokładzie krążownika oraz na nadbrzeżu było wielu pątników, ale nikt nie ucierpiał!! Ten fakt uznano za kolejny cud i miał on dodać otuchy Grekom w nadchodzącej wojnie, że czuwa nad nimi Matka Boża.

Ponadto, każdego roku odbywa się procesja ikony z portu do cerkwi. Niestety, w tym roku z racji wiadomych, nie dojdzie ona do skutku. Jednakże podczas całej tej procesji, wierni często wyjdą naprzeciw tej ikonie, uklękną i chcą by obraz Maryi przeszedł nad nimi. Wierzą bowiem, że poprzez to uniżenie uproszą od Bogurodzicy wiele łask dla siebie i dla swojej rodziny. Zdarzają się i tacy, którzy całą trasę pokonają na kolanach. To, moim zdaniem, jest przykład pokory i uznania niższości wobec mocy Bożej. A jak głosi jedna z znanych katolickich pieśni: Przed obliczem Pana uniżmy się / Pan sam wywyższy nas.

To tylko kilka z przykładów cudów, które mają miejsce za wstawiennictwem Matki Bożej z Tinos. Oczywiście, do każdego “cudu” należy podchodzić ostrożnie, szczególnie że w historii było już wiele kontrowersyjnych “uzdrowień”, niemniej jednak jest zdania, że na pewno część z tych niewyjaśnionych okoliczności z Tinos jest autentyczna. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo opiera się nie tylko na ratio, czyli rozumie, ale również na fides, czyli wierze. Zatem nie bądźmy jak niektórzy, którzy chcieliby mieć wszystko udokumentowane na nagraniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję