Reklama

Niedziela Łódzka

Parafia to my

W tych trudnych czasach jeszcze mocniej pamiętajmy o tym, że parafie nie składają się tylko z proboszczów, wikarych oraz kościelnych. Parafie to nasze drugie rodziny. Tak jak troszczymy się o najbliższych, tak troszczmy się o wspólnotę parafialną. Parafia to my.

O ile czasowe odłączenie wiernych od Stołu Pańskiego, choć bolesne, może być w dłuższej perspektywie przyczynkiem do zrozumienia czym naprawdę jest Komunia Święta i jak bardzo jest ona ważna w naszym życiu, o tyle, sprowadzając temat do rzeczywistości ziemskiej, kondycja parafii pozbawionych swoich wiernych, może stać się bardzo trudna.

Reklama

Mowa oczywiście o sytuacji finansowej. W sytuacji braku wiernych na mszy, oczywistością jest fakt mniejszych wpływów z ofiar. To w dłuższej perspektywie może spowodować kłopoty finansowe wielu parafii. Może, ale nie musi. Wszystko zależy od tego, czy członkowie wspólnoty zdadzą sobie sprawę z prostego faktu, że parafia to nasza “większa” rodzina. Tak, żyjemy w czasach wyobcowania jednostki, a w czasach epidemii pojęcie “dystansu społecznego” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Dla chrześcijanina nie ma jednak innego dystansu, który powinien jak najściślej zachowywać niż dystans od zła. Zła, dodajmy, które obejmuje również brak posłuszeństwa i zaniedbanie.

Zatroszczmy się o nasze parafie. Pokażmy, że parafia to my. I nie chodzi tylko o sprawy finansowe. Owszem, jeśli ktoś chce, niech wpłaci dobrowolny datek na konto swojej parafii. Przede wszystkim jednak - módlmy się za swoich kapłanów i za całą wspólnotę. Trudne czasy, oprócz tego, że niosą niepokój, stwarzają także szansę na stworzenie silnej wspólnoty. Niech ten trudny czas, jakie obecnie przeżywamy, będzie początkiem do stworzenia silnych wspólnot parafialnych.

2020-04-08 23:11

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Różaniec: historia i teologia

2020-09-29 10:09

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

modlitwa zgiętych kolan

Karol Porwich/Niedziela

Październik nazywany jest miesiącem różańcowym. Kościół w tym czasie szczególnie zaleca tę prostą i zarazem głęboką modlitwę.

  • Widać jednak, że różaniec powstawał przez wieki i nie sposób przypisać jego genezę jednemu objawieniu czy człowiekowi. Niewątpliwie jednak Zakon św. Dominika, wędrowni kaznodzieje, którzy przemarzali Europę, ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia tej modlitwy.
  • Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy "różaniec" (rosarium). Jedna z nich kieruje nas na Daleki Wschód, gdzie ludzie także wykorzystują jako techniczną pomoc w medytacji sznur modlitewny.

Historia różańca

Tradycja monastycznej modlitwy zwraca uwagę na ciągłą potrzebę trwania w Bożej obecności. Kolejno anachoreci, benedyktyni, cystersi, kartuzi słysząc słowa: "Nieustannie się módlcie" (1Tes 5,17), na wzór Chrystusa uświęcali poszczególne pory dnia i nocy, obok Eucharystii, rozważaniem Ojcze nasz oraz modlitwą stu pięćdziesięcioma psalmami.

Wschodni chrześcijanie, wzrastając w tradycji medytacji, wprowadzili powtarzanie wybranych słów Pisma: "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu" czy "Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną". Czyniono to w rytm oddechu, posługiwano się często kamykami, by zliczyć ilość powtórzeń i pomóc w skupieniu.

W późniejszych wiekach różaniec połączy rozmaite tradycje, w tym także hezychastyczną modlitwę Jezusową. Na Zachodzie przy klasztorach w VIII i IX w. uczono świeckich wiernych oraz rozmaitych illiterati (analfabetów) modlitw, opartych na Piśmie Świętym, pobożnych hymnach, a przede wszystkim na Modlitwie Pańskiej. Taki zastępczy "psałterz" służył także mnichom, którzy nawet podczas pracy fizycznej mogli odmówić 150 modlitw - tyle, ile jest psalmów w Psałterzu.

Powoli powstawały różne nurty modlitwy medytacyjnej, powiązanej z kultem oddawanym Bogurodzicy. Znana nam w obecnej formie modlitwa Ave Maria ukształtowała się dopiero około XIII i XIV w., kiedy to najpierw powiązano ze sobą ewangeliczne słowa pozdrowienia anielskiego oraz słowa św. Elżbiety. Epidemie "czarnej śmierci", dziesiątkujące ludzi w średniowiecznej Europie, spowodowały, że do pozdrowienia dołączono następnie prośbę do Maryi o modlitwę za "nas grzesznych teraz i w godzinę śmierci naszej". Zdarzało się, że odmawiano pięćdziesiąt czy sto razy Zdrowaś Maryjo między innymi na pamiątkę dzieła stworzenia świata. Stopniowo utarło się stosowanie stu pięćdziesięciu wezwań do Maryi.

Interesujące są również hipotezy dotyczące pochodzenia nazwy "różaniec" (rosarium). Jedna z nich kieruje nas na Daleki Wschód, gdzie ludzie także wykorzystują jako techniczną pomoc w medytacji sznur modlitewny.

Indyjskie słowo "japamala" oznaczające "zbiór modlitw", bądź "zbiór róż" ("japa" - róża), służyło dla opisu metody modlitwy na paciorkach, która w VIII i IX wieku przeszła do islamu, a na przełomie XII i XIII wieku dalej, do chrześcijaństwa. Między innymi dominikanin Wilhelm de Nubruk, przebywając jakiś czas wśród Tatarów, relacjonuje: "Oni noszą sznury modlitewne (paternoster) tak jak my". Tradycja zachodnia podaje legendę o cystersie, któremu Maryja objawiła, że zamiast wieńca kwiatów składanego u stóp jej figury, może składać "wieniec róż" (niem. Rosenkranz; róża - kwiat symbolicznie związany z Bogurodzicą) w formie wielokrotnej modlitwy Ave Maria.

W XV wieku ostatecznie powiązano dwa wymiary: powtarzanie modlitewnych formuł oraz rozważanie tajemnic z życia Jezusa i Maryi. Obok maryjnego różańca, znane są inne jego formy. Przykładem może być Różaniec Najświętszego Imienia Jezus, odmawiany podobnie, choć odnoszący się do innych tajemnic radosnych z życia Jezusa. Ważną rolę w rozpowszechnianiu różańca odgrywają dominikanie, którzy uczą, jak się modlić, odwołując się przy tym do rozważań biblijnych. Bretoński dominikanin bł. Alain de la Roche porządkuje rozmaite tradycje i upowszechnia podział różańca (nazywa go Psałterzem Jezusa i Maryi) na piętnaście dziesiątków (jedno Ojcze nasz, dziesięć Zdrowaś) podzielonych na trzy części.

Od XV wieku rozkwitają także bractwa różańcowe, dla których pierwszy statut opracował w 1476 r. przeor dominikańskiego kościoła św. Andrzeja z Kolonii. Znamy też jeden z pierwszych obrazów różańcowych (ok. 1500 r.), przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem trzymającym w ręku różaniec, obok których klęczą św. Dominik i męczennik Piotr z Werony; pod płaszczem opieki Maryi zgromadzeni są licznie duchowni i świeccy. Za przyczyną żyjącego w XVI w. kartuza Dominika z Prus zaczyna rozpowszechniać się legenda o św. Dominiku, który otrzymał od Maryi sznur różańcowych pereł jako broń w duchowej walce z herezją albigensów. Przez długi czas powstanie różańca kojarzono z postacią św. Dominika, który miał go "otrzymać" od samej Matki Bożej podczas objawienia.

Widać jednak, że różaniec powstawał przez wieki i nie sposób przypisać jego genezę jednemu objawieniu czy człowiekowi. Niewątpliwie jednak Zakon św. Dominika, wędrowni kaznodzieje, którzy przemarzali Europę, ogromnie przyczynił się do rozpowszechnienia tej modlitwy.

Oficjalnie jednolity Różaniec Najświętszej Maryi Panny zatwierdza papież (też dominikanin) św. Pius V w 1569 r., a później, na pamiątkę zwycięstwa chrześcijan nad Turkami pod Lepanto, ustanawia dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej. Na różańcu modli się, zalecając go jednocześnie innym, wielu papieży, między innymi Leon XIII, bł. Jan XXIII, Paweł VI, aż przychodzi czas obecnego pontyfikatu. Jan Paweł II wpisuje się w ciągłość nauki o znaczeniu różańcowej modlitwy, a w liście "Rosarium Virginis Mariae" (RVM) z 2002 r. uzupełnienia ją przez dodanie rozważań tajemnic światła.

Zarys teologii różańca

Różaniec jest modlitwą co najmniej dwupoziomową. Pierwszy poziom urzeczywistnia się przez stosowanie specjalnej techniki modlitewnej: rytmicznym powtarzaniu formuły. Dzięki melodyce i rytmowi słów, serce i umysł mogą oczyścić się z natłoku uczuć i myśli, a skoncentrować na sprawach Bożych. Przywoływanie słów Modlitwy Pańskiej czy Pozdrowienia Anielskiego pozawala, by w sercu doświadczać bardziej opieki świętych osób. Powtarzanie jest jedną z metod pomagającą przez kontemplację wspominać i uobecniać Osoby Boże, a w powiązaniu z Nimi także Maryję. Przywoływanie imienia ukochanej osoby pozwala zobaczyć, że podobnie jak w centrum modlitwy Zdrowaś Maryjo tkwi słowo "Jezus", imię Zbawiciela może przenikać nasze życie.

Nasza pamięć przywołuje ukochaną Osobę, rozmawiamy z Przyjacielem, jakby "oddychamy uczuciami Chrystusa" (RVM 15), a to powoduje zacieśnienie więzów przyjaźni. By przyjaźń wzrastała, trzeba "przegadać" wiele godzin!

Powracanie do ukochanej osoby nie nuży, ale umacnia, podobnie jak trzykrotne wyznanie miłości do Zmartwychwstałego ze strony Piotra (RVM 26). Poziom rytmicznego powtarzania jest ściśle związany z używaniem paciorków, które pomagają odmierzać rytm modlitwy i dają szansę skupienia się.

Metoda modlitwy na różańcu znajduje liczne interpretacje i omówienia, z których na uwagę szczególną zasługuje "List o Różańcu" (RVM) Jana Pawła II. Co prawda, jak uczy św. Augustyn, kiedy dzięki jakiejś metodzie kontaktujemy się z Bogiem, to w rzeczywistości nie możemy na tym spocząć. Gdybyśmy się zatrzymali na określonym sposobie kontaktu, to poprzestalibyśmy na metodzie, a nie na żywym Bogu, którego żadna droga, metoda czy forma objąć i wyczerpać nie może. Bóg jest zawsze dalej, zawsze bardziej, zawsze inaczej niż pozwalają sięgnąć możliwości jego stworzeń. Jednakże w nauce wielu mistrzów duchowych słyszymy, iż metody, o ile nie "ubóstwiają" same siebie, służą pomocą w tym, co nazwać i określić nie sposób, czyli w osobowym spotkaniu z żywym Bogiem. Więź z Chrystusem, która jest celem, może być osiągana za pomocą różnych metod, spośród których szczególnie wartościową jest różaniec.

Różaniec łączy prostotę i głębię. "Rozwinięty na Zachodzie, jest modlitwą typowo medytacyjną i odpowiada poniekąd modlitwie serca czy modlitwie Jezusowej, która wyrosła na glebie chrześcijańskiego Wschodu" (RVM 5). Poziom medytacyjnego powtarzania, zaczerpnięty z tradycji wschodniej, łączy się z rozważaniem i kontemplacją tajemnic życia Jezusa i całej Trójcy Św. oraz Maryi i innych świętych, które są przedmiotem tzw. tajemnic czterech części różańca.

Tajemnice różańca są określane mianem miniaturowej Biblii. Trudno przecenić ich rolę w kształtowaniu biblijnej świadomości katolików. Najbardziej dotyczą nauki o Jezusie Chrystusie. Dokonane niedawno papieskie uzupełnienie wypełnia pewną chrystologiczną lukę. Otóż tajemnice radosne opisują akt Wcielenia oraz dzieciństwo Jezusa. Bolesne odsyłają nas do Jego męki i śmierci. Część chwalebna przypomina o tym, że nasz Pasterz wrócił do życia i jest zmartwychwstały. Dodanie tajemnic światła rozwija wymiar chrystologiczny, wnikając w tajemnice publicznego życia Chrystusa. Ewangelii i tak nie sposób wyczerpać. Wskazanie na chrzest w Jordanie, początek znaków w Kanie Galilejskiej, głoszenie Dobrej Nowiny i wzywanie do nawrócenia, Góra Przemienienia i ustanowienie Eucharystii pomagają nam zobaczyć, że bogactwo tajemnicy Chrystusa staje przed nami otworem.

Nie jesteśmy zatem ograniczeni piętnastoma, czy nawet dwudziestoma tajemnicami różańca. Pozostajemy otwarci na nie dającą się domknąć przestrzeń głębi Bożej tajemnicy (Kol 2,2-3), tajemnicy, która przewyższa wszelką wiedzę (Ef 3,19). Gdy wspominamy, wraz z Maryją, życie Chrystusa, światło łaski pozwala nam dostrzec w Nim nie tylko Boga, ale misterium człowieka, godność jego poczęcia, narodzin, nauki, wesela, pracy czy śmierci (25).

CZYTAJ DALEJ

Dziś: kawa

Niedziela włocławska 49/2003

Adobe.Stock

29 września to najbardziej kawowy dzień w roku! Na całym świecie obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kawy

Wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez filiżanki tego aromatycznego napoju, szczególnie o poranku. Kawa ma wiele zalet - zachwyca bogactwem smaku, pobudza organizm do działania i odsuwa na bok pierwsze oznaki zmęczenia. Już niewielka dawka kofeiny odpręża i poprawia samopoczucie, a także poprawia pamięć i zwiększa koncentrację.

Kawa to napój z prażonych, a później zmielonych ziaren kawy, uzyskiwanych z drzewek lub krzewów kawowca. Roślina pochodzi z Afryki. Pierwszą sadzonkę drzewa kawowego przywieziono w 1772 r. z Gujany do Brazylii. Od tej pory losy tego kraju są nierozerwalnie związane z uprawą i produkcją kawy (połowa krajowego budżetu Brazylii pochodzi z produkcji kawy).


Napój z kawy pierwsi zaczęli przyrządzać Arabowie w XIV w. Legenda mówi o mnichach muzułmańskich z klasztoru leżącego u wybrzeży południowego Jemenu. Pasterz kóz zauważył, że zwierzęta nie chcą spać, są bardzo ożywione. Opowiedział o tym imamowi, który połączył zachowanie kóz z ich reakcją na pokarm: liście i przypominające wiśnie owoce z krzewów znajdujących się na pastwisku. Imam zebrał nieco owoców i w wyniku przeprowadzanych z nimi doświadczeń uzyskał gorzki napój, po wypiciu którego odczuwał silne bicie serca i bezsenność. Dziś wiemy, że reakcje te powoduje kofeina (kawa zawiera jej od 0,5% do 2%). Kofeina pobudza procesy biologiczne kory mózgowej, zmniejsza znużenie, podwyższa ciśnienie krwi, może powodować zawroty głowy i bezsenność.


Do Europy kawa trafiła w XVII w. Po zwycięstwie króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem (1683) wypuszczony z niewoli tureckiej Jerzy Franciszek Kulczycki tłumaczył, co zawierają worki, w wielkiej ilości pozostawione po pokonanych Turkach. Znał także tajemnicę przyrządzania kawy. Dzięki zasługom na rzecz cesarza Kulczycki otrzymał zdobyczną kawę i tytuł mieszczanina wiedeńskiego. Wkrótce otworzył pierwszą w Wiedniu kawiarnię. Mieściła się przy ul. Domgasse 6 i cieszyła wielkim powodzeniem. W niedługim czasie kawiarnie pojawiły się w stolicy Francji, Paryżu. W 1721 r. było ich około 300. Kawiarnie stały się w tym czasie miejscem, gdzie nie tylko smakowano kawę, ale i gdzie rodziły się zarzewia wywrotowych idei i buntów.


Na przełomie XVII i XVIII w. kawą zaczęli interesować się lekarze. Pierwsze ich opinie są dziś dla nas zaskakujące. Według angielskich lekarzy kawa miała podobno leczyć gruźlicę, nieżyt oczny, puchlinę wodną, dnę, szkorbut, a nawet ospę. Natomiast zmieszana z mlekiem mogła wywołać trąd!


Na terenie Polski kawiarnie i cukiernie zaczęły powstawać pod koniec XVIII w. W naszych kawiarniach oprócz kawy można było zamówić jajka na miękko, parówki, pieczywo i masło. Lokale te były często związane z określonym środowiskiem, np. aktorskim, dziennikarskim itp. Jedną z najsłynniejszych warszawskich kawiarń była kawiarnia Lourse’a. Słynęła ona z wytworności oraz smakowitych rogalików, napoleonek i innych specjałów. Do częstych gości należeli wielcy pozytywiści, a później Skamandryci.


Moda na picie kawy trwa nadal. Pije się ją nie tylko w kawiarniach, ale przede wszystkim w domach, w pracy. Znane przysłowia to: „Kawa nie może być nigdy za mocna, a kobieta za piękna”, „Wyłożyć kawę na ławę”.

(Przepis na 4 filiżanki)

2 szklanki wody (oligoceńskiej, niegazowanej stołowej - woda z kranu popsuje smak), 4 łyżeczki drobno zmielonej kawy, 4 kostki gorzkiej czekolady, 1/2 szklanki pełnotłustego mleka, 1 łyżeczka cukru (kto lubi słodki napój, może dodać więcej cukru - według własnych upodobań), 4 łyżki bitej śmietany - może być gotowa - z pojemnika.

Filiżanki, w których podamy kawę wstawiamy do podgrzewacza lub trzymamy we wrzącej wodzie. Mleko podgrzewamy, powinno być gorące - ale nie dopuszczamy do zagotowania. Kawę, cukier i czekoladę dajemy do dzbanka, najlepiej kamionkowego, zalewamy wrzątkiem, przykrywamy, odstawiamy na kilka minut w ciepłe miejsce, np. do wygrzanego, ale wyłączonego piekarnika. Do gorących filiżanek rozlewamy przecedzoną kawę, dodajemy lekko spienione mleko, wierzch przybieramy bitą śmietaną i od razu podajemy. Kawa powinna być bardzo gorąca, wówczas jest najsmaczniejsza.

Kawa cappuccino

(Przepis na 4 filiżanki)

4 filiżanki pełnego mleka, 4 kostki gorzkiej czekolady, 4 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej (nesca), 2 łyżeczki cukru, bita śmietana, utarta czekolada.

Filiżanki trzymamy we wrzącej wodzie. Mleko podgrzewamy do momentu wrzenia, ale nie dopuszczamy, by się zagotowało. Pod wrzątkiem gasimy ogień, dodajemy pokruszoną czekoladę, cukier, kawę - składniki dokładnie mieszamy w taki sposób, by kawa lekko się spieniła, dodajemy cukier i ponownie lekko ubijamy, by na wierzchu utworzyła się warstwa pianki. Zaraz po przygotowaniu rozlewamy do gorących filiżanek, przybieramy porcją bitej śmietany i obficie posypujemy utartą czekoladą. Kawę podajemy bardzo gorącą.
Napój jest najsmaczniejszy z dodatkiem małych biszkoptów szampanek.

CZYTAJ DALEJ

Dziecko w radomskim Oknie Życia

2020-09-30 09:19

[ TEMATY ]

okno życia

Archiwum „Aspektów”

Siostry Matki Bożej Miłosierdzia znalazły w Oknie Życia nowo narodzonego chłopczyka. Maluch został przewieziony do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. To trzecie dziecko pozostawione Oknie Życia w Radomiu.

Pierwszy alarm o otwartym Oknie Życia dotarł do zakonnic we wtorek o godz. 16.22. - Wybiegłyśmy i zobaczyłyśmy dzieciątko zawinięte w dwa ręczniki i kocyk. Chłopczyk był zaraz po porodzie, jeszcze zakrwawiony. Wezwałyśmy policję i pogotowie, zawiadomiona jest również Caritas, z którą mamy umowę i dzięki której Okno Życia funkcjonuje - relacjonowała Radiu Plus Radom s. Beniamina, przełożona Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Struga w Radomiu.

Okno Życia, które od 2009 roku mieści się w budynku zakonnym przy ul. Struga 31, prowadzi Caritas Diecezji Radomskiej i Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Radomiu. - Takie Okna życia są potrzebne, żeby matki mogły dziecko oddać, a nie mordować. Nie ma tu monitoringu, nikt nie będzie oceniał matki, która skorzystała z naszej pomocy - dodaje s. Beniamina.

Siostry czuwają przy nim całą dobę. Gdy dziecko pojawi się w oknie, wzywają pogotowie. Dziecko jest badane i trafia do szpitala.

O pozostawionym dziecku informowany jest też ośrodek adopcyjny, który natychmiast powiadamia o tym sąd, prosząc jednocześnie o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka i nadanie mu tożsamości. Sąd wydaje decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej. Po 6 tygodniach następuje rozprawa i dziecko trafia do rodziny.?

Chłopczyk jest trzecim dzieckiem, które zostało pozostawione w radomskim Oknie Życia. W marcu 2017 r. siostry zaopiekowały się pozostawioną w oknie dziewczynką. Po pół roku Faustynka trafiła do adopcji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję