Reklama

Aktualności

Papież w wywiadzie dla “The Tablet”: nie zmarnujmy obecnej szansy na nawrócenie

To, co przeżywamy teraz, to miejsce na metanoię, nawrócenie. Mamy szansę, by zacząć od nowa. Nie pozwólmy więc, by ta szansa nam umknęła i podążajmy naprzód - mówi Ojciec Święty Franciszek w pierwszym wywiadzie udzielanym w czasie pandemii koronawirusa. Rozmowa papieża z dziennikarzem Austenem Ivereigh, to przesłanie nadziei i mobilizacji w wierze i działaniu.

[ TEMATY ]

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Jak wyjaśnia Ivereigh, poprosił on Ojca Świętego o zwrócenie się z przesłaniem do anglojęzycznych czytelników. Przygotował wybór pytań i przesłał je papieżowi. Po kilku dniach otrzymał nagrane w języku hiszpańskim odpowiedzi, które przetłumaczył i udostępnił równocześnie kilku mediom. Ukazały się one m.in. na stronie internetowej brytyjskiego tygodnika katolickiego „The Tablet”.

Na początku Ivereigh zapytał papieża Franciszka o to, jak przebiega kwarantanna w Domu Świętej Marty i całej Kurii Rzymskiej. Ojciec Święty wyjaśnił, że Kuria Rzymska stara się funkcjonować i żyć normalnie, wprowadzając dyżury na zmianę, aby nie wszyscy pracownicy się spotykali. To samo dotyczy też Domu Świętej Marty, gdzie np. posiłki wydawane są w dwóch turach.

„Jak przeżywam to duchowo? Więcej się modlę, gdyż czuję, że powinienem. I myślę o ludziach. To właśnie mnie zajmuje: ludzie. Myślenie o nich jest dla mnie ukojeniem, pomaga mi, sprawia, że przestaję martwić się o siebie (…) Myślę o mojej odpowiedzialności teraz i o tym, co przyjdzie w przyszłości. Jaka będzie w przyszłości moja posługa jako Biskupa Rzymu i Głowy Kościoła? Ta przyszłość już zaczęła się nam objawiać jako bolesna i tragiczna. Watykańska Dykasteria ds. Promocji Integralnego Rozwoju Ludzkiego pracuje nad tym i spotyka się ze mną”. Ojciec Święty dodał też, że jego główną troską, którą odkrywa na modlitwie, jest towarzyszenie Ludowi Bożemu. Transmisje codziennej Mszy św. z kaplicy Domu św. Marty, nadzwyczajne nabożeństwo na pustym Placu św. Piotra i dzieła charytatywne, są tego wyrazem.

Reklama

„Przeżywam to jako czas wielkiej niepewności. To czas na bycie twórczym, na kreatywność” – mówi Ojciec Święty.

Pytany o to, jak widzi misję Kościoła w czasie trwającej pandemii, papież podkreślił konieczność szukania nowych rozwiązań.

„Kreatywność chrześcijanina musi przejawiać się w otwieraniu nowych horyzontów, otwieraniu okien, otwieraniu transcendencji wobec Boga i wobec ludzi, a także w tworzeniu nowych pomysłów na przebywanie w domu. Nie jest łatwo być zamkniętym w domu”. Zachęcił też, odwołując się do „Eneidy” Wergiliusza, by troska o teraźniejszość była ukierunkowana na przyszłość. „Troszcz się o dziś, dla dobra jutra. Zawsze kreatywnie, z tą prostą kreatywnością, zdolną wymyślać coś nowego każdego dnia. W domu trudno jest to odkryć, ale nie uciekaj w eskapizm, który w tym czasie nie przyniesie ci żadnego pożytku”.

Reklama

Ojciec Święty został też poproszony o skomentowanie decyzji politycznych i pogarszającą się sytuacji ekonomicznej na świecie. Zwrócił uwagę, że dotychczasowy sposób myślenia koncentrował się wokół gospodarki, a nie wokół osoby ludzkiej. „W świecie finansów normalne wydaje się poświęcanie [ludzi], uprawianie polityki kultury odrzucania, od początku życia do jego końca. Mam na myśli np. selekcję prenatalną. Bardzo rzadko można dziś spotkać na ulicy osoby z Zespołem Downa; kiedy tomograf [skan] go wykrywa, są oni wyrzucani do kosza. Jest to kultura eutanazji, legalna lub ukryta, w której osoby starsze otrzymują lekarstwa, ale tylko do pewnego momentu” – wylicza papież. Odwołuje się do encykliki „Humanae vitae”, którą nazywa profetyczną. Zwraca uwagę, że św. Paweł VI przestrzegał w niej przed plagą neomaltuzjanizmu, wartościującego człowieka wedle jego użyteczności. Podkreślił też, że los bezdomnych jest również współczesnym wyrazem tej kultury odrzucania. „Kilka dni temu pojawiło się zdjęcie parkingu w Las Vegas, gdzie bezdomni zostali poddani kwarantannie. Hotele są tam puste. Ale bezdomni nie mogą pójść do hotelu. To jest właśnie kultura odrzucania w praktyce”.

Dziennikarz zapytał też Ojca Świętego o to, czy na trwającą pandemię patrzy, jak na szansę nawrócenia ekologicznego . Papież odpowiada na to pytanie, cytując hiszpańskie powiedzenie: „Bóg przebacza zawsze, człowiek czasami, a natura nigdy”. Zwraca uwagę, że obecnie nie wspomina się niedawnych kryzysów i wyzwań związanych z ekologią, jak pożary w Australii, czy topienie się lodowców na biegunie północnym.

„Mamy selektywną pamięć. Chciałbym się zatrzymać nad tą kwestią. Byłem zdumiony obchodami siedemdziesiątej rocznicy lądowania w Normandii, w których uczestniczyły osoby, reprezentujące najwyższe szczeble kultury i polityki. To była wielka uroczystość. To prawda, ono oznaczało początek końca dyktatury, ale [podczas obchodów] nikt nie wspomniał 10.000 chłopców, którzy pozostali na tej plaży” – mówi papież. W stanowczy sposób odnosi się też do współczesności.

„Dziś, gdy w Europie zaczynamy słyszeć populistyczne przemówienia i jesteśmy świadkami tego rodzaju wybiórczych decyzji politycznych, możemy z łatwością przypomnieć sobie przemówienia Hitlera z 1933 roku, które nie różniły się tak bardzo od niektórych przemówień kilku europejskich polityków obecnie” – uważa. W szerokim kontekście wzywa do przywracania pamięci i świadomości własnych korzeni. A także, do zerwania z obłudą. „Ten kryzys dotyka nas wszystkich, zarówno bogatych, jak i biednych, i ujawnia hipokryzję. Niepokoi mnie hipokryzja niektórych polityków, którzy mówią o stawianiu czoła kryzysowi, o problemie głodu na świecie, ale którzy w międzyczasie produkują broń. Jest to czas, aby odejść od tego rodzaju hipokryzji. To czas na uczciwość. Albo jesteśmy spójni z naszymi przekonaniami, albo tracimy wszystko.”

Powracając do pytania o nawrócenie ekologiczne, papież uważa, że trwająca pandemia może być szansą na przejście od wyzyskiwania natury, do jej kontemplowania, o ile po zakończeniu kryzysu ludzie nie powrócą do dawnego sposobu życia. Podkreśla, że świat musi dziś odzyskać zdolność kontemplacji.

„Mówiąc o kontemplacji, chciałbym zatrzymać się nad jednym punktem. To jest ten moment, by zobaczyć ubogich. Jezus mówi, że zawsze będziemy mieli u siebie biednych, i to prawda. Oni są rzeczywistością, której nie możemy zaprzeczyć. Ale są ukryci, bo bieda jest odrażająca. W Rzymie niedawno, w trakcie kwarantanny, pewien policjant powiedział do człowieka: ‘Nie możesz być na ulicy, idź do domu.’ Odpowiedź brzmiała: ‘Nie mam domu. Mieszkam na ulicy’” – zauważa Ojciec Święty, mówiąc, że bezdomni są niemal traktowani jak element krajobrazu. Podkreśla, że to dostrzeżenie ubogich, zbliżenie się do nich jest konieczne, bowiem „jeśli od tego nie zaczniemy, nie będzie żadnego nawrócenia”.

Papież podkreśla też heroizm „świętych z sąsiedztwa” – jak nazwał wolontariuszy, lekarzy, personel medyczny, sprzedawców i wszystkich, którzy służą pomocą podczas trwającej pandemii. Zachęca do podążania ich śladem i dopełniania w ten sposób cudownych dzieł, które Pan Bóg rozpoczął za ich pośrednictwem, a które często są przerywane przez człowieka. „To, co przeżywamy teraz, to miejsce na metanoię, nawrócenie. mamy szansę, by zacząć od nowa. Nie pozwólmy więc, by ta szansa nam umknęła i podążajmy naprzód”.

Dziennikarz zapytał też papieża o to, czy jego zdaniem z kryzysu nie wyłania się nowy obraz Kościoła, bardziej misyjnego, a mniej przywiązanego do instytucji.

„Mniej przywiązani do instytucji? Powiedziałbym, że mniej przywiązany do pewnych sposobów myślenia. Ponieważ Kościół jest instytucją. Pokusą jest marzyć o Kościele zdeinstytucjonalizowanym, o Kościele gnostyckim, pozbawionym instytucji, albo takim, który podlega niezmiennym instytucjom, czyli o Kościele pelagiańskim. Tym, kto tworzy Kościół, jest Duch Święty, który nie jest ani gnostycki, ani pelagiański. To Duch Święty instytucjonalizuje Kościół: w alternatywny, komplementarny sposób, ponieważ Duch Święty wywołuje nieporządek poprzez charyzmaty, ale z tego nieporządku tworzy harmonię (…) Kościół instytucjonalny oznacza Kościół zinstytucjonalizowany przez Ducha Świętego” – odpowiada Ojciec Święty. Zachęca do przestrzegania i dobrego korzystania z przepisów prawa kanonicznego, także w obliczu kryzysu, ale przypomina również: „ostatni kanon mówi, że całe prawo kanoniczne jest dla zbawienia dusz, i to właśnie otwiera nam drzwi do wychodzenia do ludzi w tych trudnych czasach, by nieść Boże pocieszenie”.

Na koniec Ojciec Święty zachęca do kreatywnego praktykowania i przekazywania wiary w „domowych Kościołach”. Przypomina też o potrzebie troski o osoby starsze i samotne. W sposób szczególny wzywa do tego ludzi młodych, zachęcając ich, nie po raz pierwszy, do prowadzenia dialogu między pokoleniami i po raz kolejny ilustrując tę myśl fragmentem biblijnej Księgi Joela.

„Starsi są naszymi korzeniami. I muszą rozmawiać z młodymi. (…) Ponieważ młody człowiek jest pączkiem i liściem, ale bez korzeni nie może wydać owoców. Starsi są korzeniami. Powiedziałbym im, dzisiaj: Wiem, że czujecie, iż śmierć jest blisko i boicie się, ale spójrzcie ponad to, pamiętajcie o swoich dzieciach i nie przestawajcie marzyć. To jest to, o co Bóg prosi: marzyć. A Co bym powiedział młodym ludziom? Miej odwagę patrzeć w przyszłość i być prorockim. Niech marzenia starych odpowiadają waszym proroctwom”.

2020-04-08 15:03

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież odprawi Mszę w rocznicę wizyty na Lampedusie

2020-07-06 18:13

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

PAP

W siódmą rocznicę swej wizyty na Lampedusie papież Franciszek odprawi 8 lipca o 11.00 Mszę św. w kaplicy Domu sw. Marty w Watykanie. W związku z ograniczeniami antypandemicznymi w liturgii uczestniczyć będą jedynie pracownicy Sekcji ds. Migrantów i Uchodźców w Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Wizyta na Lampedusie 8 lipca 2013 r. była pierwszym pozarzymskim wyjazdem nowo wybranego papieża (nie licząc krótkiej wizyty u papieża seniora Benedykta XVI przebywającego wówczas w Castel Gandolfo). Ta włoska wyspa stała się bramą do Europy dla setek tysięcy uchodźców z Afryki. Franciszek pojechał tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym.

Podczas odprawionej na Lampedusie Mszy św. prosił Boga o wybaczenie obojętności wobec losu imigrantów. Papież przybył tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym. - Prosimy o przebaczenie dla tych, którzy wygodnie zamknęli się we własnym dobrobycie, który znieczula serce; prosimy o wybaczenie dla tych, którzy przez swoje decyzje na poziomie światowym stworzyli sytuacje, które prowadzą do tych dramatów - mówił Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Już jest w dobrych rękach. Śp. ks. Wojciech Szlachetka

2020-07-06 13:30

Paweł Wysoki

Nagła i przedwczesna śmierć ks. Wojciecha Szlachetki, proboszcza parafii pw. Matki Bożej Szkaplerznej w Abramowie, okryła żałobą Rodzinę Zmarłego, duchownych i wiernych, którym gorliwie służył.

Uroczystości pogrzebowe z licznym udziałem kapłanów i świeckich miały dwie stacje: 3 lipca Mszy św. żałobnej w kościele parafialnym w Abramowie przewodniczył bp Mieczysław Cisło, a 4 lipca Mszy św. pogrzebowej w rodzinnej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kraczewicach przewodniczył bp Adam Bab. Ciało Zmarłego spoczęło na miejscowym cmentarzu parafialnym.

- Módlmy się o to, by Pan przyjął do siebie śp. ks. Wojciecha. Niech jego kapłańska służba zostanie zwieńczona radością życia wiecznego - mówił bp Adam Bab, zachęcając zgromadzonych do modlitwy za Zmarłego, a także za pogrążoną w żalu rodzinę, zwłaszcza Rodziców i Brata z Rodziną. - Tak, jak przez ponad 32 lata ks. Wojciech sprawował Eucharystię, tak my chcemy mu służyć modlitwą i ofiarą Mszy św. Przed Bogiem chcemy dziękować za wszelkie dobro, które uczynił jako kapłan - mówił biskup. Zwracając się do Rodziców Zmarłego, bp Bab podziękował im za to, że swojego syna podarowali Bogu, za wiarę przekazaną dzieciom i za stworzenie dobrych warunków do odczytania woli Bożej i jej wypełniania. - Chcemy Was pocieszyć nadzieją życia wiecznego. Nie martwcie się, ks. Wojciech jest w dobrych, ojcowskich, kochających, Bożych rękach. Nie został powołany po to, by na wieki spocząć w grobie, ale by żyć życiem wiecznym w szczęściu, które nie będzie zagrożone żadnym cierpieniem - zapewniał. Pasterz podziękował Zmarłemu za to, co najcenniejszego podarował ludziom jako ksiądz: za sprawowane Msze św. - Dziś prosimy dla Niego o nagrodę życia wiecznego, w które wierzył i o którym tyle razy nauczał - mówił bp Bab. Zachęcał również do modlitwy za śp. ks. Wojciecha i podkreślał, że i On na pewno modli się u Boga za nami i czeka na nas w niebie. - Za śp. ks. Wojciechem idźmy do domu Ojca, już tu na ziemi, troszcząc się o nasze życie wieczne - apelował pasterz.

Przed złożeniem ciała Zmarłego do grobu przyszedł czas na podziękowania i świadectwa. Za posługę dobrego i gorliwego kapłana, którego Pan w tak nieoczekiwany sposób zabrał do siebie, dziękował ks. Piotr Petryk, dziekan dekanatu opolskiego. Marek Kowalski, wójt gminy Abramów, z wdzięcznością wspominał 8 lat kapłańskiej pracy śp. ks. Szlachetki w Abramowie. - Był niezwykle lubianym i cenionym kapłanem, świetnym duszpasterzem i dobrym gospodarzem. Tyle razem przeżyliśmy, tyle dobrego na płaszczyźnie duchowej i materialnej udało nam się osiągnąć - dzielił się wójt. Jak zapewniał, za dar słowa i sakramentów mieszkańcy Abramowa będą mu zawsze wdzięczni.

Ks. Janusz Zań, dziekan z Bełżyc i kolega z roku, z żalem wyliczył, że śp. ks. Wojciech jest już 6 kapłanem spośród 38 z roku święceń, który przeszedł do domu Ojca. - Mimo tego, że chorował, a nawet bardzo cierpiał, nie sądziliśmy, że tak szybko Go pożegnamy. On kochał kapłaństwo, kochał drugiego człowieka. Należał do tych osób, które z dystansem podchodzą do wielu spraw. Miał doskonałe poczucie humoru, był pełen wewnętrznej pogody ducha. Był bardzo lubiany. Będzie nam go brakowało - podkreślał. Ks. Jan Brodziak, dziekan dekanatu michowskiego, podziękował za 8 lat pięknej kapłańskiej pracy w Abramowie i dekanacie. Zapewnił o duchowej łączności i trwałej pamięci.

Śp. ks. Wojciech Szlachetka przez kilka lat był archidiecezjalnym moderatorem Ruchu Światło-Życie. - Ważnym rysem jego kapłańskiej służby było zaangażowanie w sprawy ewangelizacji. Ci, który znali go najlepiej i najbliżej, podkreślali, że jego serce było pochłonięte dziełem ewangelizacji - powiedział ks. Jerzy Krawczyk, obecny moderator Ruchu. - Bardzo troszczył się o formację oazowych kapłanów, zachęcał ich do udziału w rekolekcjach w sercu oazy w Krościenku; dla dzieci i młodzieży stwarzał jak najlepsze warunki na wakacyjne oazy w Bychawce, Słodyczkach k. Zakopanego, a nawet w Rzymie. Z jego inicjatywy przy archikatedrze lubelskiej powstało Centrum Ruchu Światło-Życie. Kochał św. Jana Pawła II i troszczył się, by jak najwięcej młodych osób mogło poznać Ojca Świętego m.in. poprzez udział w papieskich pielgrzymkach i Światowych Dniach Młodzieży - wyliczał moderator. Jak podkreślał, chociaż śp. ks. Wojciech podejmował nowe odpowiedzialności w Kościele w Lublinie i nie był ostatnio bezpośrednio zaangażowany w oazę, zawsze pytał o kondycję ruchu i starał się, by dzieci i młodzież z parafii, w których pracował, mogła kształtować wiarę i charakter w oparciu o ponadczasowy program sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.

Niezwykłe świadectwo o wierze i odwadze śp. ks. Szlachetki dał ks. prał. Józef Dziduch, jego katecheta z czasów szkolnych. Gdy był wikarym w Kraczewicach, wówczas Poniatowa nie miała jeszcze swojej parafii, młody Wojciech był uczniem w miejscowym liceum. To były czasy, gdy w szkołach nie było religii, ani krzyży. - Wojtek zainicjował powieszenie krzyża w klasie. Sam go wykonał, wystrugał figurkę Pana Jezusa i w tajemnicy przyniósł do mnie, abym poświęcił. Krzyż zabrał ze sobą do szkoły i przy akceptacji wszystkich kolegów powiesił w klasie. Tej akcji towarzyszył niepokój ze strony nauczycieli i dyrekcji, ale ostatecznie uczniowie obronili krzyż. Watro o tym pamiętać, że to za sprawą Wojtka w liceum w Poniatowej pojawił się pierwszy krzyż - wspominał ksiądz prałat. - To wydarzenie już wówczas wskazywało, jakim człowiekiem jest i będzie Wojtek - podkreślał.

Ks. Jerzy Wesołowski, proboszcz z Kraczewic, przywołując artystyczne zainteresowania śp. ks. Wojciecha, przypomniał, że przed laty to właśnie on z ekipą konserwatorów odnowił kościół w rodzinnej parafii. - Śp. ks. Szlachetka był z tą ziemią mocno związany. Często głosił tu słowo Boże, udzielał sakramentów, interesował się parafią. Bardzo cieszył się z obchodzonego w tym roku 100-lecia parafii w Kraczewicach i wyrażał pragnienie uczestnictwa w jubileuszowych uroczystościach - dzielił się proboszcz. - Nosiłeś nazwisko Szlachetka i byłeś szlachetnym człowiekiem, kapłanem według Bożego serca - podkreślał ks. Wesołowski. Proboszcz zaprosił wiernych do udziału w Mszy św. w intencji śp. ks. Wojciecha, która będzie sprawowana w kościele Kraczewicach 30 lipca o godz. 17.30.

Śp. ks. Wojciech Szlachetka, kanonik honorowy Kapituły Lubelskiej, urodził się 20 kwietnia 1963 r. w Poniatowej. Święcenia prezbiteratu przyjął 12 grudnia 1987 r. w Lublinie. Podczas niespełna 33-letniej kapłańskiej służby pracował w Markuszowie, Lublinie, Sernikach, Wólce i Abramowie. Był m.in. archidiecezjalnym moderatorem Ruchu Światło-Życie, dyrektorem Muzeum Archidiecezjalnego i Ośrodka Renowacji Dzieł Sztuki, kapelanem szpitala PSK 1 w Lublinie i domów pomocy społecznej oraz duszpasterzem rolników i mieszkańców wsi. Zmarł 30 czerwca 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Uratowali dla przyszłych pokoleń

2020-07-06 23:10

Łukasz Michalak

Tkaniny zdobiące ściany kapitularza Krakowskiej Kapituły Katedralnej odzyskały pierwotne piękno! Realizatorem projektu UPJPII. 6 VII 2020

6 lipca 20202 r.  - ten dzień trzeba zapamiętać! Nastąpił finalny odbiór trwających trzy lata prac konserwatorskich, których zadaniem było uratowanie przed całkowitą degradacją obić ściennych reprezentacyjnego pomieszczenia w katedrze na Wawelu.

Próby ratowania zabytkowych tkanin przez lata nie przynosiły większego efektu. Dopiero otwarty trzy lata temu projekt dał szansę zachowania obiektu. Dzięki finansom Unii Europejskiej, wkładowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, który stał się jego beneficjentem oraz pomocy Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa dziś można mówić o wielkim sukcesie!

Nad realizacją projektu czuwała dr Natalia Krupa z Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego UPJPII, pracę specjalistów z Krakowa, Warszawy, Wrocławia organizowała Sabina Szkodlarska, nadzorem konserwatorskim zamierzenie ze strony UPJPII objęła Anna Drzewiecka.

Już na pierwszym etapie prac – badań od strony historycznej spotkano się z wielkim zaskoczeniem. Obicia ścian okazały się historycznie starsze niż uprzednio przypuszczano. Datowano je bliżej XVIII wieku, a pochodzenia upatrywano na Bliskim Wschodzie. Zespół Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej podjął się zrekonstruowania historii pomieszczenia i tkanin. Kompozycja wzorów, naleciałości stylowe, naśladownictwo układów kompozycyjnych pochodzących z okresu renesansu z II poł. XVI wieku pozwoliły określić wiek tkanin na początek XVII stulecia. Prace badawcze ukazały też, że jest to dzieło włoskie, weneckie. Trudno jednak je z jakimikolwiek porównać, takie same nie są znane!

- To, że pochodzą z takiego źródła nałożyło na konserwatorki tkanin jeszcze większe zobowiązanie – mówi ks. prof. dr hab. Jacek Urban, dziekan Krakowskiej Kapituły Katedralnej – dzięki melanżowi zainteresowanych tym pomieszczeniem stron (UE, UPJPII, SKOZK) udało się ten cały proces przeprowadzić… To pomieszczenie jest używane zgodnie z jego założeniem najwyżej kilkanaście razy w roku. Tu spotyka się kapituła, udostępniane jest w celach badawczych studentom polskim i zagranicznym, ks. proboszcz spotyka się tu z pracownikami katedry. Na co dzień bywają tu jedynie pracownicy Archiwum…

Od dłuższego czasu miejsce jedwabnych, zdobnych, zabytkowych obić zastępował współczesny len. Trzy lata pracy to także przeanalizowanie remontów kapitularza na przestrzeni lat czemu służyła także istniejąca dokumentacja fotograficzna, świadcząca, podobnie jak analiza ścian pod tkaninami, o wielu remontach, przebudowaniach, choćby zmianach ogrzewania, które nie służyły tkaninom obiciowym.

- Ukazały nam się prace konserwatorskie niestety o różnym stopniu profesjonalizmu, wtedy dopiero mogliśmy zaobserwować stopień zniszczeń faktyczny. Pod odjęciu dawnych napraw, cerowań, przeszyć okazało się, że obiekt jest w 80% stopniach zniszczony, z ubytkami całkowitymi, ze zniszczonymi osłonami, z wykruszonymi fragmentami wątków. Musieliśmy podjąć decyzję jak ten program naprawczy poprowadzić, by tkaniny mogły wrócić na ściany. Zadecydowaliśmy później, by przy instalowaniu tych tkanin były one od siebie niezależne, jako układane panele, a każdy wykonany na osobnym krośnie. Tym samym pozyskaliśmy efekt na kształt ekspozycji muzealnej. To daje też możliwość zareagowania w każdej chwili, gdyby z czasem cokolwiek mogło się przydarzyć jakiemuś fragmentowi obić - mówi dr Natalia Krupa, kierownik projektu.

Konserwatorki intensywnie pracowały dwa lata.

- Taki fragmencik, ot 10 centymetrów – pokazuje Sabina Szkodlarska – to parę dni pracy, niezwykle precyzyjnej. Podziwiam cierpliwość, wytrwałość konserwatorek. Większość odbywała się w Pracowni Konserwacji Tkanin Zabytkowych UPJPII, pozostałe panie pracowały w swoich pracowniach. One pracowali nad jedną sprawą w wielu miejscach. Podziwiam.

W pracowni UPJPII przeprowadzane były badania techniki wykonania i technologii.

- W pracowni na UPJPII dysponujemy bardzo nowoczesnym sprzętem – mówi dr Natalia Krupa - m.in. zautomatyzowanym mikroskopem cyfrowym z oprogramowaniem 3D, co bardzo dokładnie pozwoliło zdiagnozować stan zachowania tkanin, a przy usuwaniu każdej z warstw aparat cyfrowy na sliderze nad stanowiskiem pracy konserwatorów pozwalał na rejestrowanie wszystkich elementów prac w czasie.

- Mimo tak ogromnych zniszczeń chcieliśmy by była to jednak konserwacja a nie retusz estetyczny. Jestem pełna podziwu dla pań, które się tym zajmowały, bo to ogromna praca…a efekt jest fantastyczny. Tkaniny są dobrze zabezpieczone, należy teraz, co jest sprawą kluczową, ochrona tego wnętrza, by zapewnić stabilne warunki mikroklimatyczne, jest to w trakcie badań - podkreśla Anna Drzewiecka.

- My od dziesiątków lat jesteśmy przekonani, że tu jest mikroklimat, dlatego, że tu znakomicie się zachowują zarówno skóra, pergamin, papier, klisza fotograficzna. A przecież każde z nich potrzebuje innych warunków. Dlatego tu wykonaliśmy jakiś czas temu szafy na te archiwalia, które nie czują się dobrze w innych pomieszczeniach Archiwum. W tym wyjątkowym miejscu, będąc obok siebie, nic złego im się nie dzieje - dodaje ks. prof. Jacek Urban, przekonany, że dziś jest prawdziwie wielki dzień.

Część historii udało się przebadać, przywrócić jej świetność, uratować dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję