Reklama

Aspekty

Diecezja: Nowe zarządzenie bp. Tadeusza Lityńskiego na czas pandemii

Biskup Diecezjalny wydał nowe zarządzenia dotyczące posług duszpasterskich w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej na czas pandemii.

[ TEMATY ]

Kościół

koronawirus

Archiwum redakcji

Biskup Diecezjalny wydał nowe zarządzenia dotyczące posług duszpasterskich w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej na czas pandemii.

2020-03-28 19:21

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rzecznik MZ: poza trzema województwami mamy spadek liczby zachorowań

Poza trzema województwami, czyli śląskim, łódzkim i wielkopolskim mówimy o spadku liczby zachorowań; tam są ogniska, które w przyszłym tygodniu powinny wygasać - powiedział w czwartek rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Jak dodał, wtedy tendencja będzie spadkowa w całym kraju.

Podczas konferencji prasowej Andrusiewicz podkreślił, że na wynik potwierdzonych zakażeń nadal rzutuje głównie Śląsk i testowane w tym województwie rodziny górników. "Osoby te są testowane w kwarantannie, więc nie ma obaw o transmisję poziomą w społeczeństwie" - zaznaczył.

Uprzedził również, że napływają kolejne wyniki, które wpłyną na dzisiejszy wieczorny bilans - wieczorem ma pojawić się kolejnych około 100 potwierdzonych zakażeń na Śląsku.

"Kończymy testować ostatnią kopalnię, tam też jest kilka wyników dodatnich, ale nie ma już dużych ognisk" - powiedział rzecznik MZ. Dodał, że ogniska na Śląsku zostały zamknięte. "Tak naprawdę na wyniki rzutują głównie rodziny górników, które są testowane w granicach 800-1200 testów dziennie" - powiedział.

"Myślę, że do końca tego tygodnia ta tendencja się utrzyma, ale od przyszłego tygodnia powinniśmy już schodzić z tej ilości zakażonych" - mówił Andrusiewicz.

Zauważył jednocześnie, że "poza trzema województwami, czyli śląskim, łódzkim i wielkopolskim mówimy o spadku liczby zachorowań - wyniki w tych trzech są wyższe, ale liczymy na to, że w przyszłym tygodniu zaczną opadać i ta tendencja (spadkowa) będzie wyglądała wszędzie podobnie".

Zakażenie koronawirusem potwierdzono dotychczas u 22 600 osób, z których 1 030 zmarło. Do tej pory wyzdrowiało 10 560 osób.(PAP)

autor: Dorota Stelmaszczyk

dst/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz: Kard. Wyszyński zasługuje na wielką, a nie kameralną beatyfikację

2020-05-27 13:26

[ TEMATY ]

kard. Kaziemierz Nycz

beatyfikacja

kard. Kazimierz Nycz

www.prymaswyszyński.pl

kard. Stefan Wyszyński

- Rozważaliśmy wariant przewidujący zorganizowanie bardzo kameralnej beatyfikacji, z udziałem kilkudziesięciu osób, na przykład w katedrze. Nie zdecydowaliśmy się na to uznając, że trzeba umożliwić udział w tym wydarzeniu wszystkim chętnym z Polski i ze świata - przyznaje w rozmowie z KAI kard. Kazimierz Nycz. Wyjaśnia, że będzie to dodatkowy czas na poznawanie spuścizny Prymasa, który doskonale wykorzystał okres swego odosobnienia. Z okazji przypadającej jutro 39. rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia, przypominamy fragmenty rozmowy z kard. Nyczem, przeprowadzonej przed kilkoma tygodniami.

Tomasz Królak (KAI): Niedziela, 7 czerwca, nie będzie wyglądała tak, jak sobie wyobrażaliśmy...

Kard. Kazimierz Nycz: To prawda. Beatyfikacja Prymasa Polski na Placu Piłsudskiego miała być wielkim dziękczynieniem za życie i dzieło Stefana Wyszyńskiego. Przygotowania, jakie podjęliśmy pół roku temu szły pełną parą. Pandemia pokrzyżowała plany. Stanęliśmy przed bardzo trudną decyzją. Staraliśmy się czekać jak najdłużej, z nadzieją, że duża uroczystość, godna Wyszyńskiego będzie możliwa, ale nie można było dłużej czekać. Światło w tunelu było bardzo słabo widoczne, stąd - po zaakceptowaniu tej decyzji przez Stolicę Apostolską - ogłosiłem bezterminowe zawieszenie tego wydarzenia. A kiedy będzie ono możliwe do zorganizowania, tego po prostu dziś nie wiemy.

Przyznam, że rozważaliśmy wariant przewidujący zorganizowanie bardzo kameralnej beatyfikacji, z udziałem kilkudziesięciu osób, na przykład w katedrze. Nie zdecydowaliśmy się na to uznając, że trzeba umożliwić udział w tym wydarzeniu wszystkim chętnym z Polski i ze świata bo, po prostu, "zasługuje" na to sam Błogosławiony. Beatyfikacja odbędzie się zgodnie z pierwotnym zamysłem, a więc na Placu Piłsudskiego.

KAI: Wydarzenie zostało zawieszone, ale duchowe przygotowania mogą iść swoim torem. Jak dobrze wykorzystać ten dodatkowy, nieoczekiwany i nie wiadomo jak długi czas?

- Wierzymy, że Bóg kieruje wszystkim a zatem i w to, że rzeczywiście jest to dodatkowy, dany nam, czas. Chciałbym, żeby to przygotowanie, przez poznawanie postaci Wyszyńskiego, jego życia i dzieła trwało nadal. Żeby nie ustawały w tym także media, którym dziękuję za dotychczasową pracę, i żeby trwały modlitwy o godną beatyfikację. Zawieszamy jedynie techniczne przygotowania do tego wydarzenia. Współpraca państwa, miasta i Kościoła, w tym kościelnego Komitetu, była wzorowa i mam nadzieję, że taką pozostanie. Kiedy tylko będzie to możliwe, wszystkie działania zostaną wznowione. W tej nowej sytuacji uroczystość beatyfikacyjna będzie także dziękczynieniem za ustanie pandemii.

KAI: Proces poznawania Wyszyńskiego wydłuży się także w przypadku Księdza Kardynała. Co nowego Ksiądz w nim odkrywa?

- Im głębiej wchodzi się w zagadnienia, którymi żył Prymas Wyszyński, a także w jego biografię, w to co mówił i pisał i w to, co stanowi istotę świętości czyli heroiczność cnót - tym częściej odkrywam jakieś nowe pola. Pokazują nam one, że Prymas nie miał łatwego życia, często miał "pod górkę", i to zarówno przed uwięzieniem, w trakcie jak i w późniejszych latach. Przecież właściwie całe życie prowadził Kościół w realiach komunistycznych. Umiejętność poruszania się po tej glebie była prawdziwą sztuką, w której wiele razy wykazywał się niezwykłą roztropnością.

Był otwarty na dialog, na rozmowę. Niektórzy mieli mu to nawet za złe, uważając, że jest aż za bardzo otwarty. Nie da się tego oceniać z perspektywy dzisiejszej wiedzy. Myślę, że trzeba to konfrontować i poznawać w perspektywie tamtych czasów, i z taką znajomością spraw, jaką on wówczas dysponował. Ponadto, jego wiedzy nie mieli często jego współpracownicy, nawet biskupi. Nie wszystkim bowiem mógł się do końca podzielić. Wiele jego decyzji było decyzjami z jednej strony odważnymi, a z drugiej bardzo dla niego trudnymi.

Według mnie do odkrywania pozostają jego wielkie, chciałoby się powiedzieć: strategiczne zamiary duszpasterskie, zrodzone w jego sercu i umyśle podczas uwięzienia. On tego czasu nie zmarnował, w żadnym stopniu. Tam się narodziła idea Wielkiej Nowenny, którą rozpoczął niedługo po wyjściu z internowania, w 1957 r.; tam powstał pomysł przygotowania i przeżycia Millenium; tam się narodziła idea Ślubów Jasnogórskich podjętych na 300-lecie ślubów Jana Kazimierza. Później były one wykorzystywane przez cały czas jego prymasostwa i pozostają, w zmodyfikowanej formie, używane do dzisiaj. A więc tam, w warunkach uwięzienia, narodziły się wielkie pomysły duszpasterskie. Prymas nie działał w perspektywie półrocznej czy na rok do przodu. To były programy obejmujące perspektywę lat kilkunastu.

KAI: To może i ten obecny czas, jaki przezywa Kościół w Polsce, czas fizycznego "odizolowania" duchownych, w tym biskupów, od wiernych, powinien zaowocować jakimś programem? Bo może ten czas umożliwia zobaczenie czegoś, czego na co dzień Kościół nie dostrzegał lub z czego nie zdawał sobie sprawy?

- Cóż, ta analogia jest bardzo nośna. Zresztą, ten dodatkowy czas zyskały też rodziny, społeczności lokalne, itd. ale też, owszem Kościół czy parafie. Uwięziony Prymas opracował pomysły wielkie i wspaniałe. Myślę, że Kościół w Polsce też staje dziś przed takim wyzwaniem. Już bowiem widzimy - i to nie tylko w Kościele - że wiele dziedzin życia ludzkiego w świecie, nie tylko polityka czy gospodarka, ale takich zwykłych, ludzkich, po ustaniu pandemii będzie wyglądało inaczej. Słyszę na przykład, że w ciągu tych dwóch miesięcy ludzie robią habilitacje, zdalnie, siedząc w swoich domach, realizują też inne przewody naukowe i szereg innych prac online. Jestem przekonany, że to się "przesunie" na czas po pandemii, to znaczy zadziała w nowy sposób w naszym życiu.

Sądzę, że to zjawisko odnosi się także do Kościoła. Media umożliwiły ludziom wspólną modlitwę i zaoferowały "wirtualne" kontakt z sacrum. To, co media mogą robią w tym czasie dla życia duchowego, dla głoszenia słowa Bożego, może być nowym sposobem obecności Kościoła w mediach i nowym sposobem komunikowania się. Ważne przy tym, żeby dotyczył on wszystkich wymiarów misji Kościoła. Chodzi więc o głoszenie Słowa, o przeżywanie liturgii (przy czym tu potrzebna jest daleko posunięta ostrożność, żeby się to nie "spodobało" jako wystarczająca forma uczestnictwa w Mszy św.) oraz o szeroko rozumianą posługę miłości. Mam na myśli pracę charytatywną Kościoła, która w tej chwili bardzo intensywnie się sprawdza, weryfikując na ile jesteśmy zdolni żyć konkretną, prawdziwą, codzienną miłością bliźniego; na ile są w naszych parafiach wydolne i wydajne zespoły charytatywne, wokół których pracują wolontariusze. Teraz bowiem trzeba po prostu iść do samotnych, chorych, potrzebujących i dowiedzieć się, jakiego wsparcia najbardziej oczekują.

Na terenie Warszawy działa duża grupa katolików świeckich, którzy w ramach tzw. Wspólnot Pomocy wspierają poszczególne parafie dostarczając im know-how na rzecz sprawnego systemu obejmującego najbardziej potrzebujących. To nie są proste rzeczy i wymagają konkretnej wiedzy. Choćby dlatego, że ludzie potrzebujący pomocy często przeżywają różne obawy, na przykład o to, czy pod pozorem wsparcia nie zostaną okradzeni. W naszej diecezji już kilkanaście parafii włączonych jest w taki system pomocy, zaś inicjatorzy starają się uruchomić podobne rozwiązania w kolejnych diecezjach, sam je tam rekomendowałem.

KAI: Odosobnienie stawia w nowej sytuacji i duchownych i świeckich...

- Przed wszystkimi stanęły nowe wyzwania. Oby to odosobnienie trwało jak najkrócej. Ludzie przeżywają różnego rodzaju obawy, więc Kościół, jeszcze bardziej niż dotąd musi być oparciem w ich egzystencjalnych pytaniach i problemach. U podstaw tych wszystkich niepokojów, co sygnalizują dziś psychiatrzy i psychologowie, leży lęk przed śmiercią. My go czasem tłumimy czy spychamy na dalszy plan, a w takich właśnie momentach kryzysu, ten lęk daje o sobie znać.

KAI: Okazuje się, że jednak umrzemy?

- Niby to wiemy, powtarzamy: wierzę w zmartwychwstanie i w życie wieczne, ale kiedy śmierć zajrzy w oczy lub się jakoś "przybliży", i to nie tylko do ludzi starych ale i młodych przecież, to reagujemy lękiem czy wręcz strachem.

KAI: W kościołach były tłumy - dziś garstka. Może dojdzie do przestawienia optyk: wierni zatęsknią za sakramentami, a księża uświadomią sobie, że mają przed sobą nie tłum ale zbiór jednostek?

- Tak, i to że każdy człowiek się liczy. Myślę, że ważne jest by wzajemnie traktować się w Kościele personalistycznie w znaczeniu: nie anonimowo. Chciałbym, żeby to pozostało jako jeden z owoców obecnego stanu odosobnienia.

Ja też mocno przeżywam obecną sytuację. Kiedy odprawiam Mszę św. mając przed sobą kilka osób, to cisną mi się na usta słowa: dziękuję, że tu jesteście. I to nie tylko za to, że jesteście jako reprezentanci całej wspólnoty, która normalnie na tej Mszy św. bywała, ale że jesteście wy - jako wy.

I chciałbym aby już z nami - biskupami i świeckimi - pozostało takie właśnie, wzajemne traktowanie: bardziej życzliwe, przyjazne, otwarte. Sądzę, że wszyscy taką potrzebę sobie uświadomiliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że trzeba się cieszyć z tego, że są ludzie w kościele, że możemy spotkać się z nimi także po Mszy św., wychodząc przed kościół żeby porozmawiać. Gdyby takie postawy utrwaliły bardziej w naszym życiu, to byłoby coś bardzo pięknego.

Rozmawiał Tomasz Królak

CZYTAJ DALEJ

List do rodziców neoprezbiterów

2020-05-28 14:22

Agnieszka Bugała

Na zakończenie uroczystości święceń kapłańskich, które odbyły się 23 maja w kościele p.w. Opatrzności Bożej na wrocławskim Nowym Dworze abp Józef Kupny, metropolita wrocławski zwrócił się do rodziców nowo wyświęconych kapłanów. - Drodzy rodzice, napisałem do was list, w którym dziękuję wam za synów, których wychowaliście tak, że są darem dla wrocławskiego Kościoła, ale w liście tym mam do was także prośbę, przeczytajcie go - mówił abp Józef.

Dziś - za zgodą arcybiskupa - zamieszczamy ten wyjątkowy list w całości:

Wrocław, dnia 23 maja 2020 roku


KOCHANI RODZICE

DROGA RODZINO

W dniu kiedy Wasz syn, przez nałożenie rąk biskupich, stał się na zawsze kapłanem Chrystusowym, zwracam się do Was i do całej rodziny, aby złożyć Wam najserdeczniejsze podziękowanie za to, że całkowicie oddaliście syna Kościołowi. Wyrażam także serdeczne życzenia, by radość, jaką dziś przeżywacie, trwała przez całe Wasze życie. Pismo św. mówi: „Kto wychowuje swojego syna, będzie miał z niego pociechę i dumny będzie z niego między znajomymi” (Syr 30,2).

Zwracam się też z serdeczną prośbą. Obowiązki rodziców wobec dzieci nigdy nie gasną. Do końca ojciec i matka są odpowiedzialni za swoje dziecko. „Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawo matki nad synami utwierdził” (Syr 3,2). Zachowujcie z synem kapłanem żywą więź rodzinną. Wspierajcie go Waszymi modlitwami i świętym życiem. Kapłan narażony jest na różne trudności. Mogą one czasem być tak wielkie, że zachwieją jego wiarą i wiernością Chrystusowi. Nie są to rzadkie wypadki, kiedy w takich chwilach ojciec, matka lub rodzeństwo okazują się błogosławieństwem dla zagrożonego kapłana i zbawiennym wsparciem ratują go przed nieodpowiednim krokiem.

Drodzy Rodzice i Rodzeństwo, zachęcam Was do stałej modlitwy za kapłana, który wyszedł z Waszej rodziny. Zachęcam Was do życzliwej i dyskretnej pomocy dla niego, a gdyby zaszła potrzeba, niech ojciec i matka odważnie upomną swoje dziecko, by z godnością i gorliwością trwało w kapłańskiej posłudze.

Na to wielkie zadanie, w trosce o dobro naszego Kościoła, udzielam Wam i całej Rodzinie swojego biskupiego błogosławieństwa.

+ Józef Kupny

Arcybiskup Metropolita Wrocławski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję