Reklama

Kościół

Autorytet, ojciec, przewodnik... ks. Piotr Pawlukiewicz

Cytując Tomasz Samołyk : "Ksiądz, który uratował mi życie"!

[ TEMATY ]

wspomnienie

youtube

Oto moje wspomnienia o ks. Piotrze... fragmenty niepublikowanego wywiadu, historia pewnej płyty, youtube music party, zimnej coli, cierpieniu i zwycięstwie ducha nad ciałem!

ŻEGNAJ MISTRZU!

UWAGA! Pogrzeb ks. Piotra będzie transmitowany dziś, 24.03 o godz. 20.00!

Reklama

Bądźmy!

2020-03-24 16:34

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Spotkania z Papieżem i świadkami jego życia

2020-05-16 09:21

[ TEMATY ]

dziedzictwo

wspomnienie

św. Jan Paweł II

Czesław Jarmusz

Papieski fotograf Arturo Mari na toruńskim lotnisku

Papieskie dziedzictwo posiada jedną wyjątkową płaszczyznę: otóż wiele osób posiada bezpośrednie doświadczenie spotkania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Tysiące osób z diecezji uczestniczyło w spotkaniach liturgicznych z Papieżem podczas jego pielgrzymek. Dotyczy to szczególnie jego obecności w Toruniu w 1999 roku, ale nie tylko.

Warto przywołać także pielgrzymkę papieską w 1991 roku do pobliskiego Włocławka. Msza św. odprawiana na podwłocławskim lotnisku zgromadziła wielu wiernych z ziemi chełmińskiej (nie istniała wówczas jeszcze diecezja toruńska). Pamiętam z własnego doświadczenia, jak niemalże całe duszpasterstwo akademickie, które gromadziło się przy kościele jezuitów w Toruniu, wyjechało pociągiem wraz ze swoim duszpasterzem o. Kazimierzem Kubackim SJ na to spotkanie.

Wyjątkowa pielgrzymka

Warto wymienić także pobyty papieża w Bydgoszczy, Gdyni czy w Gnieźnie jako najbliższych miejscach, do których podczas pielgrzymek papieskich masowo udawali się mieszkańcy obecnej diecezji toruńskiej. Wyjątkowym wydarzeniem była także pielgrzymka papieża w 1997 roku, kiedy to w Zakopanem odbyła się beatyfikacja matki Marii Karłowskiej założycielki Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej. Dzięki pielgrzymkom papieskim do Polski prawdopodobnie kilkaset tysięcy wiernych z naszej diecezji posiada w swoim życiorysie doświadczenie spotkania z Ojcem Świętym.

Jednak przez przeszło 26 lat pontyfikatu papieskiego pielgrzymowano także do Rzymu z wielu miejscowości, parafii, szkół i instytucji. Były to najczęściej wyjazdy autokarowe, a ich uczestników należy na pewno liczyć w tysiącach. Zapewne nie ma parafii w naszej diecezji, z której nie udałby się jakiś przedstawiciel na pielgrzymkę do Watykanu. Nie brakuje i takich, którzy na spotkaniach z Papieżem byli kilka razy.

Były też i inne spotkania, bardziej kameralne. Dla przykładu prof. Andrzej Tomczak z uniwersytetu toruńskiego uczestniczył w kilku spotkaniach polskich naukowców z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. Uczestnicy tych spotkań w znacznej mierze rekrutowali się spośród członków duszpasterstwa akademickiego, które po wojnie prowadził w Krakowie ks. Karol Wojtyła.

ŚDM w Częstochowie

Warto wspomnieć, że prawdopodobnie kilka tysięcy młodych osób z diecezji toruńskiej uczestniczyło w spotkaniu Jana Pawła II z młodzieżą z całego świata na Jasnej Górze podczas VI Światowego Dnia Młodych (14-15 sierpnia 1991 roku). Tematem tamtego wydarzenia były słowa św. Pawła: Otrzymaliście Ducha przybrania za synów (Rz 8,15). Spotkanie to wydało wiele owoców. Stało się między innymi inspiracją dzieła muzycznego, a następnie koncertu: Muzyczne listy do Młodych poświęconego Janowi Pawłowi II. Jego premiera odbyła się z okazji kolejnego Dnia Papieskiego, który miał miejsce w Toruniu 14 października 2007 roku. Twórcą dzieła jest muzyk i kompozytor Tomasz Kamiński. Składa się ono z dziewięciu pieśni skomponowanych na głos żeński i męski oraz na zespół muzyczny, chór i orkiestrę smyczkową. Teksty pieśni ilustrują spotkania papieża z młodzieżą podczas Światowych Dni Młodzieży, które były organizowane w różnych miejscach świata.

Dzisiaj uczestnicy tamtego spotkania na Jasnej Górze to osoby dorosłe, niejednokrotnie czynnie zaangażowane na różnych płaszczyznach życia społecznego, samorządowego i politycznego. Wydaje się, że przynajmniej w części przypadków w ich biografiach to spotkanie z papieżem w 1991 roku posiada ważne znaczenie, a przynajmniej należy do grona tych, o których się pamięta, jako wnoszące coś do życia.

Spotkanie na Jasnej Górze w 1991 roku stało się między innymi udziałem piszącego te słowa. Byłem wtedy po czwartym roku studiów. Przez przeszło miesiąc posługiwałem na Jasnej Górze w punkcie informacyjnym VI Światowego Dnia Młodzieży. Pamiętam, że to wtedy podczas przygotowań nauczyłem się odmawiać modlitwę różańcową oraz Apel Jasnogórski w języku łacińskim. Dodajmy, że obecność tych modlitw była jednym z ważniejszych elementów wspólnego spotkania młodzieży. Wtedy też spotkałem wiele osób młodych ze Wschodu. Niezapomnianym pozostanie dla mnie moment, kiedy tuż przed odlotem papieża w 16 sierpnia rano ta właśnie grupa przywoływała usilnie Ojca Świętego, aby wyszedł do niej na szczyt jasnogórski. Papież pojawił się i było to prawdopodobnie pierwsze i być może ostatnie tak liczne spotkanie Papieża z młodzieżą Białorusi i Rosji. Stałem wtedy na szczycie i miałem świadomość, że uczestniczę w ważnym wydarzeniu.

Wyjątkowy gość

Wspominając spotkania z papieżem możemy odwołać się także do spotkań z tymi, którzy dzielą się świadectwem o Janie Pawle II. Takie osoby znajdujemy w wielu środowiskach. Jedną z nich jest na pewno papieski fotograf Arturo Mari. Przyjechał on na początku czerwca 2008 roku do naszego województwa na zaproszenie Fundacji "Wiatrak" z Bydgoszczy. Arturo Mari był fotografem w Watykanie przez 51 lat. Fotografował Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II oraz Benedykta XVI. Podczas pracy z papieżem Polakiem nie wziął ani jednego dnia urlopu. Ostatnie zdjęcie papieża - spośród około miliona fotografii - wykonał w dniu jego pogrzebu.

Osobisty fotograf papieża Jana Pawła II był honorowym gościem obchodów Święta Województwa. 7 czerwca 2008 roku uczestniczył w głównych uroczystościach we Włocławku, czyli we mszy św. za województwo oraz był wyjątkowym gościem podczas specjalnej sesji sejmiku województwa. Podczas jej trwania podzielił się osobistym świadectwem o papieżu Janie Pawle II.

Następnego dnia uczestniczył najpierw we mszy św. w kościele pw. św. Antoniego w Toruniu, po której podzielił się z obecnymi swoim postrzeganiem papieża. Po południu w Białym Spichrzu w Bydgoszczy otworzył wystawę swoich fotografii zatytułowaną „Droga do domu”, będącej plonem dwudziestosiedmioletniej pracy dla Papieża.

Niniejszy artykuł zakończmy odwołaniem do postaci, która jednoznacznie kojarzy się - i to nie tylko mieszkańcom naszej diecezji - z osobą Ojca Świętego. Mamy tu na myśli osobę postulatora procesu beatyfikacyjnego papieża Jana Pawła II, ks. Sławomira Odera. Jest to kapłan diecezji toruńskiej. Jego wizyty w ostatnich latach w Polsce były często związane z wydarzeniami, podczas których dzielił się on swoją pracą jako postulator oraz doświadczeniem różnych spotkań z papieżem Janem Pawłem II.

CZYTAJ DALEJ

Polka zażyła pigułki aborcyjne i urodziła ciężko niepełnosprawną córkę

2020-05-21 14:46

[ TEMATY ]

aborcja

Fundacja Pro – Prawo do Życia

źródło: stronazycia.pl

Na jednej z grup dyskusyjnych należących do aborcjonistów pośredniczących w handlu nielegalnymi pigułkami poronnymi pojawiło się świadectwo kobiety, w przypadku której pigułka nie zadziałała. W konsekwencji, urodziła ciężko niepełnosprawną córkę po czym porzuciła ją w szpitalu. O sprawie informuje Fundacja Pro-Prawo do życia.

Od kilku lat działa w Polsce zorganizowana grupa przestępcza, która pośredniczy w handlu nielegalnymi pigułkami poronnymi i namawia kobiety do wykonywania aborcji za ich pomocą. Na jednej z grup dyskusyjnych należących do tego środowiska padło pytanie, co zrobić gdy nie uda się aborcja za pomocą pigułek i czy może to mieć wpływ na dziecko. "Czy można wtedy spróbować jeszcze raz? Co wtedy zrobić?" pytano.

Do dyskusji włączyła się kobieta, która wcześniej połknęła aborcyjne pigułki:

"[Pigułkowa aborcja] zawiodła. Córce przestały rosnąć kończyny. Z USG główka wskazywała na wyższy tydzień ciąży, niż długość kości udowej. Wody płodowe zaczęły odchodzić w 28 tyg. ciąży. Przetrzymano mnie w szpitalu do 31 tyg. i wykonano cesarkę. Mała urodziła się z wagą 1600 i licznymi wadami. Zostawiłam ją tam… Zrzekłam się praw… Wiem, że trafiła do ośrodka adopcyjnego… To było prawie dwa lata temu…„

Kobieta dała się namówić na aborcję pigułkową, której celem miało być szybkie i beztroskie pozbycie się nienarodzonego dziecka. Jednak jej córka urodziła się zamiast umrzeć. Próba pigułkowej aborcji doprowadziła dziewczynkę do ciężkiego kalectwa a matka porzuciła niepełnosprawnego maluszka w szpitalu.

"W tak makabryczny sposób może zakończyć się aborcja farmakologiczna z użyciem pigułek poronnych, w sprzedaży których pośredniczy aborcyjna grupa przestępcza. Jej członkowie namawiająPolki do tego typu pigułkowych aborcji. Według prawdopodobnych szacunków, każdego roku dokonuje się w naszym kraju tysięcy takich aborcji" - mówi Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do życia, której wolontariusze ujawnili ten wstrząsający przypadek.

Z inicjatywy Fundacji w całym kraju trwa kampania społeczna "Stop biznesowi śmierci", której celem jest pokazywanie prawdy o aborcjach pigułkowych i ostrzeganie Polaków przed tym procederem. Działacze Fundacji domagają się także natychmiastowego wszczęcia działań śledczych przeciwko aborcyjnym przestępcom.

W ostatnim czasie głośno było również o postawie wolontariuszki Fundacji Zuzanny Wiewiórki, która zaoferowała wsparcie psychiczne i materialne młodej dziewczynie chcącej połknąć pigułki. Ostatecznie do aborcji nie doszło za co Zuzanna Wiewiórka otrzymała tysiące gróźb od zwolenników aborcji.

CZYTAJ DALEJ

O. prof. Wacław Hryniewicz - teolog nadziei

2020-05-26 18:51

[ TEMATY ]

O. prof. Wacław Hryniewicz

PAP

„Teologiem nadziei” można śmiało nazwać zmarłego 26 maja w wieku 83 lat o. prof. Wacława Hryniewicza OMI. Jedną z jego największych zasług było ożywienie dyskusji teologicznej w Polsce. Chyba z żadnym współczesnym polskim teologiem tak zażarcie nie polemizowano. Powodem była idea „nadziei zbawienia dla wszystkich”, jaką – czerpiąc inspiracje z tradycji chrześcijaństwa wschodniego – rozwijał w swych niezliczonych publikacjach. Jego imponująca bibliografia liczy ponad 900 pozycji, w tym 40 książek!

Ten jeden z najbardziej znanych teologów w Polsce przeszedł w swej pracy naukowej drogę od teologii dogmatycznej do teologii ekumenicznej, której stał się wybitnym przedstawicielem. Był postacią rangi światowej, o czym świadczy chociażby jego trwający 25 lat (!) udział w pracach Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Prawosławnym, a także funkcja konsultora watykańskiego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan (1979-1984).

Do swoich danych biograficznych nadesłanych do wydanego przez KAI leksykonu „Kto jest kim w Kościele?” (1996) o. Hryniewicz dołączył następującą charakterystykę swojej osoby: „Teolog kontrowersyjny, nie uprawiający teologii konfesyjnej, chrześcijanin mający nadzieję na powszechne zbawienie, wierzący w siłę przeobrażającej miłości Boga”. Gdzie indziej tłumaczył, że nie chce uprawiać czysto wyznaniowej teologii, ale pragnie być otwarty na chrześcijański Wschód i Zachód, aby czerpać z całej tradycji Kościoła.

Teologia paschalna

Pierwszym oryginalnym osiągnięciem o. Hryniewicza była jego teologia paschalna. Trzytomowy „zarys chrześcijańskiej teologii paschalnej” jego autorstwa – „Chrystus nasza Pascha” (1982), „Nasza Pascha z Chrystusem” (1987) i „Pascha Chrystusa w dziejach człowieka i wszechświata” (1991) – to jedna z najważniejszych publikacji w całej historii polskiej teologii.

Prawosławny arcybiskup Jeremiasz, sam będący wybitnym teologiem, nazwał ją „współczesną «Sumą teologiczną»” i „dziełem życia” o. Hryniewicza, któremu udało się stworzyć „spójny system teologiczny”. Istotą jego myśli jest pragnienie przekazania współczesnemu człowiekowi Ewangelii radosnej, teologii nie lamentującej nad grzechem, ale wyrozumiałej, bardziej ludzkiej, budzącej nadzieję. W centrum jego zainteresowania jest „żywa osoba Chrystusa, którego miłość do stworzenia pokazuje prawdziwą wielkość Boga”.

Odbierając w 2009 r. doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie o. Hryniewicz przypomniał, że Pascha Chrystusa jest najlepszą nowiną dla każdego chrześcijanina. Otwiera drogę do Paschy człowieka, który miłując i wybaczając, także może zmartwychwstać. Ogołocony na krzyżu, pokorny i usuwający się w cień, Bóg kenotyczny przeszedł przez krzyż, aby wezwać do niekrzyżowania w świecie, który zabija niewinnego. „Pascha Chrystusa ma pomóc każdemu, aby odnalazł się w świecie Zmartwychwstałego” – przekonywał teolog.

Apelował, by mówić o Zmartwychwstaniu językiem radości, zdumienia, dziękczynienia i uwielbienia. „W chrześcijaństwie jest miejsce na radość i nadzieję, na poczucie humoru, bez radości popadamy w ponury dogmatyzm” – przestrzegał o. Hryniewicz.

Wzywał teologów, by było w nich więcej eschatologicznego optymizmu. „Nie należy bać się Boga, On nikogo nie skrzywdzi. Piszmy więcej o tym, że jesteśmy w rękach szczęśliwego Boga. (…) Będzie to teologia bliższa życia i bardziej przyjazna ludziom” – nawoływał o. Hryniewicz.

Nadzieja zbawienia dla wszystkich

Zdaniem abp. Jeremiasza, o. Hryniewicz wyciągnął wnioski ze Zmartwychwstania i wczytując się w teksty Ojców Kościoła, sprzeciwił się wizji wieczności piekła, odrzucił koncepcję wiecznej kary. „Nie można odwieść go od problematyki powszechnego zbawienia, bo oznaczałoby to dla niego utratę nadziei” – mówił prawosławny hierarcha.

Odnosił się tu do kolejnej trylogii o. Hryniewicza, w której skład wchodzą trzy książki: „Nadzieja zbawienia dla wszystkich” (1989), „Dramat nadziei zbawienia” (1996) i „Pedagogia nadziei” (1997). „Cieszę się, że dana mi była łaska odnalezienia własnej drogi na rozległym polu teologii. Teolog musi mieć wyraziste oblicze. Moja droga to nadzieja. Hymn o nadziei pisze się całym życiem. Nigdy nie przeczuwałem, że ta droga poprowadzi mnie tak daleko w nieznane. To nie jest tylko obsesja tematu. To jest pasja, życiowe umiłowanie, temat, którego nie zgłębię w ciągu najdłuższego życia” – wyznał o. Hryniewicz w 2006 r.

„Boję się teologii serwującej ludziom beznadzieję, trwogę, lęk przed Bogiem. Boję się teologii tak mówiącej o sprawach ostatecznych, że ludzie ze strachem i grozą odchodzą z tego świata. Czy mają odchodzić bez nadziei?” – tłumaczył w wywiadzie-rzece „Nad przepaściami wiary” (2001). Mówił, że jest to nadzieja dostrzegająca Boga, którego obchodzi ludzki los. Nadzieja, która umie przeciwstawić się rozpaczy. Nadzieja, która nie jest matką głupich, ale mądrością trwania. Nadzieja, która potrafi człowieka wyzwolić ze stanu zatracenia, a więc nadzieja na zbawienie wszystkich ludzi. W niebie, jak stwierdził, wbrew logice ludzkiej, może znaleźć się miejsce dla św. Franciszka i dla Hitlera, dla Matki Bożej i Judasza. Bowiem nadzieja powszechnego zbawienia ośmiela się ufać, że Bóg potrafi pojednać aktorów najtragiczniejszych dramatów na scenie dziejów.

Nie pewność, lecz ufność

O. Hryniewicz przyznawał, że nikt nie ma stuprocentowej pewności, że będzie zbawiony. - Tu nie chodzi o pewność, ale o ufność. Mogę ufać, że będę zbawiony. Mogę mieć nadzieję, mogę się tego spodziewać. A mam ku temu podstawy i ważne racje. Wynikają one z Ewangelii, która odsłania prawdziwe oblicze Chrystusa: miłosiernego, rozumiejącego ludzi, takiego, któremu mogę bezgranicznie zaufać. Chrystus jest Zbawicielem wszystkich. Może ocalić nawet najbardziej zagubionego człowieka. Jeżeli więc i ja się w życiu zagubię, to mam nadzieję, że On mnie odszuka, że wyprowadzi ze stanu zagubienia. Język Ewangelii jest bardzo konkretny: Dobry Pasterz szuka jednej zagubionej owcy, zostawiając w tym celu 99. Proporcje są paradoksalne, wydawałoby się – nielogiczne. A jednak. Bóg nie odważyłby się stworzyć świata, gdyby miał na zawsze odrzucić i potępić swoje stworzenia – tłumaczył teolog w rozmowie z KAI w 2001 r.

W jego przekonaniu Bóg „nie mógłby być szczęśliwy, gdyby choć jedno ludzkie istnienie poszło na wieczne zatracenie”. Dlatego nawet piekło, rozumiane w tradycyjnym ujęciu, jest – według o. Hryniewicza – tylko stanem przejściowym, chwilowym zatraceniem, z którego Bóg człowieka kiedyś uratuje. Ponieważ dla Boga nie ma żadnych ograniczeń, trudno sobie wyobrazić, aby nie mógł On zbawić człowieka, który pragnie się nawrócić już po śmierci.

O. Hryniewicz powoływał się patriarchę Konstantynopola Bartłomieja, który obecność nadziei i modlitwy „o zbawienie powszechne” dostrzegał w ciągu dziejów Kościoła u wielkich świętych: „Ambrożego z Mediolanu, Grzegorza z Nyssy, Dionizego Areopagity, Izaaka Syryjczyka, Julianny z Norwich oraz u tylu wielkich teologów współczesnych, takich jak Hans Urs von Balthasar”.

O. Hryniewicz zwracał uwagę, że w Kościele Wschodnim nie ma dogmatu o wiecznym potępieniu. Tymczasem w katolicyzmie - jego zdaniem - prawda wiary o piekle była często dominującą perspektywą patrzenia na Boga, prowadzącą do strachu przed Nim. "Wschód jest odważniejszy, jeśli chodzi o nadzieję ocalenia wszystkich. To na Wschodzie przede wszystkim ta nadzieja przetrwała. Na Zachodzie są tylko wyjątki, bo Augustyn wygasił cały nurt tradycji nadziei, widzącej moc Boga w tym, że jest niestrudzonym pasterzem, który szuka zagubionych, aż znajdzie. Tak, Bóg będzie szukał, aż znajdzie" – pisał o. Hryniewicz. Jednocześnie stale odrzucał zarzuty, że opowiada się „za nauką o apokatastazie, rozumianej jako konieczność zbawienia powszechnego”.

Komentując książkę o. Hryniewicza „Nadzieja uczy inaczej” (2003), filozof prof. Władysław Stróżewski zauważył, iż w tezie, że wszyscy będą zbawieni „nie chodzi o jakąś «amnestię» czy zapomnienie win, ale o umiejętność dostrzeżenia tego Najwyższego Dobra, które jest zbawczą siłą. W tym ujęciu Bóg jest Zbawicielem, Dobrem, które pociąga ku sobie. Każdy z tych pociągniętych musi zdać sobie sprawę ze zła, jakie popełnił i zdecydować się na oczyszczenie”.

Ekumenizm bez uniatyzmu

O. Hryniewicz uznawał różnorodność dróg prowadzących ku Bogu za błogosławieństwo, gdyż chrześcijanie mogą przez dialog odkrywać więcej tajemnic o swoim Stwórcy. Był wręcz przekonany, że jedność Kościoła musi „lśnić różnorodnością”. "Ekumenizm, to umieć przyjąć drugiego w jego odmienności, inności widocznej w kulcie, strukturze czy rozumieniu [prawd wiary]" – zauważał o. Hryniewicz. Przestrzegał przed zacieśnianiem się do jednego, własnego wyznania, aby być zdolnym do poznania tego, czym żyją inni i umieć przyjąć to, że ktoś inny ma coś do powiedzenia. Zwracał uwagę na bogactwo innych wyznań, z których warto czerpać. "Trzeba być w tym Kościele, w którym się jest, ale moja tożsamość się wzbogaca, jeśli umie skorzystać np. z zażyłości z Pismem Świętym od ewangelików" - mówił o. Hryniewicz.

Za niemożliwy do realizacji uznawał dawny unijny model jedności, wymagający podporządkowania się innych Kościołów papieżowi, gdyż „jest to niezgodne ze starą tradycją chrześcijańskiego Wschodu: Wschodu zarówno prawosławno-bizantyjskiego, jak i prawosławia przedchalcedońskiego, tych Kościołów starych, które uznają zaledwie pierwsze trzy sobory”.

Nazywał uniatyzm „trudną lekcją historii” i jedną z głównych przeszkód w dialogu ekumenicznym z prawosławiem. Twierdził, że sprawie jedności nie służyło wypracowywanie przez unitów własnej teologii i eklezjologii. Zaznaczał, że mają oni, oczywiście, prawo do istnienia, ale miast podkreślać swą odrębność zarówno od łacinników, jak i od prawosławnych, powinni starać się odnaleźć to, co ich łączy z tymi drugimi, gdyż od nich przed wiekami się oderwali i tam są ich korzenie.

Za „prawdziwe zjednoczenie” o. Hryniewicz uznawał sytuację, gdy „wspólnota Kościołów wzajemnie się uznających zachowa także daleko idącą autonomię i prawo do decydowania o własnych sprawach”, łącznie z nominacją biskupów „nie bezpośrednio przez Rzym, tylko z udziałem Kościołów lokalnych”.

Choć podkreślał, że wszyscy ochrzczeni należą do Chrystusa, a ich zadaniem jest zmaganie się o jedność, to jednak nie opowiadał się za poglądem, że jedność jest możliwa do osiągnięcia tutaj, na ziemi. Zresztą, zdaniem o. Hryniewicza, chrześcijaństwo przyszłości będzie skoncentrowane na Osobie Chrystusa, a nie na Kościele. To drugie bowiem stwarza pokusę usunięcia Boga na dalszy plan.

„Teologii prof. Hryniewicza bać się nie trzeba. Ona rzeczywiście jest inna – ma słowa pocieszenia” – mówił ks. prof. Piotr Jaskóła w laudacji z okazji nadania o. Hryniewiczowi tytułu doktora honorowego Uniwersytetu Opolskiego w 2014 r. „Wdzięczni jesteśmy za trylogię paschalną, pozwalającą odkryć piękno wiary w Chrystusa leczącego chorą wolność stworzenia – wyliczał ks. Jaskóła. – Dziękujemy za teologię nadziei, która uwalnia od lęku przed życiem i przed śmiercią. Za obronę nadziei na powszechne zbawienie też dziękujemy, gdyż ten rodzaj nadziei przypomina chrześcijanom, że Boża łaskawość nie zna granic, dla Bożej miłości nie ma nic niemożliwego, a każdy odruch ludzkiego serca jest momentem ocalenia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję