Reklama

Niedziela Wrocławska

Wielkopostne akcje Caritas

- Gdy ubierzemy swoje serce w symboliczną skarpetkę, ono odnajdzie w sobie talent miłosierdzia – mówił Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiej Caritas.

Agnieszka Bugała

W konferencji prasowej z okazji rozpoczynającego się dziś Wielkiego Postu wziął udział ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Każdego roku Caritas w czasie 40 - dniowej pokuty szczególnie zachęca do dzielenia się dobrami materialnymi z tymi, którzy najbardziej ich potrzebują. - To szansa na praktykowanie jałmużny – podkreśla rzecznik.

- Wielki Post to czas myślenia o nowych sprawach, albo o starych, które trzeba odnowić. Dziś rozpoczynamy nową akcję pod hasłem: Serce w skarpetkach i przypominamy o istniejącej już, pod hasłem Talent Miłosierdzia. Być może wielu z nas zastanawia się jak dobrze przeżyć Wielki Post i co zrobić. Tych, którzy się zastanawiają, zachęcamy, aby wziąć udział w naszych akcjach i odkryć w sobie nowe talenty. – mówił ks. Dariusz Amrogowicz.

Jak połączyć Talent Miłosierdzia i Serce w skarpetkach?

Reklama

Ks. Amrogowicz podpowiada, że papierową torbę Talent Miłosierdzia można pobrać w parafii, albo u w centrali Caritas, a następnie pójść z rodziną, znajomymi, z przyjaciółmi do sklepu, wypełnić tę torbę i przekazać.

- Wiele osób, być może nawet mieszkających blisko nas, potrzebuje tej pomocy. Z torbą wypełnioną podarunkami możemy pójść do potrzebujących sąsiadów, ale – jeśli nie znamy nikogo, kto mógłby z naszej pomocy skorzystać, możemy przynieść torbę do naszych oddziałów Caritas w parafii, aby w okresie przedświątecznym trafiły do osób potrzebujących na wielkanocne stoły – mówi ks. Dyrektor.

Ks. Amrogowicz zachęca też do przejrzenia naszych szaf i szuflad, w których często przechowujemy niechciane, nietrafione prezenty. Osoby, które korzystają z łaźni Caritas, potrzebują odzieży, przede wszystkim butów, kurtek, bielizny i skarpet.

Reklama

- W naszych przepastnych szufladach często przechowujemy skarpety, których nie potrzebujemy, nie nosimy. Warto przy okazji robionych porządków nie wyrzucać, ale przekazać nam, do siedziby przy ul. Katedralnej 7, a my przekażemy je osobom, które z pewnością ta pomoc ucieszy. 14 tys. osób rocznie korzysta z łaźni Caritas, każda skarpeta jest potrzebna i to naprawdę wielki dar serca. Dzieląc się skarpetami ogrzewamy czyjeś zziębnięte, a często zbolałe, stopy. Zachęcamy do włączenia się do obydwu akcji – mówi ks. Amrogowicz.

Paweł Trawka dodaje, że skarpetka w nazwie akcji jest nie tylko symbolem i grą słów, ale rzeczywistą potrzebą – darczyńcy i obdarowanego.

- Skarpety są nam potrzebne. Tylko w ubiegłym roku z tej łaźni, która jest tu, obok, skorzystano 14 tys. 600 razy. Sam magazyn wydał pond 6,5 tys. razy komplet odzieży potrzebującym. To nie są małe liczby. Odzieży nie kupujemy, otrzymujemy ją tylko i wyłącznie od życzliwych ludzi, od wrocławian, którzy nam ją przynoszą, albo przysyłają. Skarpetki zmieszczą się w kopercie – to dość łatwy sposób, aby pomóc. Wielkim Poście często odmawiamy sobie wielu rzeczy, ograniczamy sprawianie sobie przyjemności i kupowanie jakichś przedmiotów. W rezultacie coś nam zostaje, nawet w wymiarze materialnym. To, co zostaje, to jest owoc postu i właśnie nim można podzielić się z innymi. Do naszego magazynu przynoszone są komplety bielizny, spodnie, plecaki, niemal każda część garderoby. Ubieramy od stóp do głów, dlatego potrzebujemy naprawdę wszystkiego. Zachęcamy, żeby się podzielić, aby jałmużnę wielkopostna uczynić prawdziwą, konkretną. – mówi Paweł Trawka.

Jednak, aby odnaleźć w sobie potrzebę dzielenia z drugim, trzeba też zadbać o własne serce.

- Dlaczego akcję nazwaliśmy Serce w skarpetkach? Bo w darze serce jest najważniejsze. Gdy wkładamy serce, dar nabiera zupełnie innego znaczenia. Przyjrzyjmy się naszemu sercu, dajmy mu trochę ciepła, ono wtedy łatwiej się otwiera na drugiego człowieka – zakończył konferencję inaugurującą wielkopostne akcje Caritas Paweł Trawka.

Papierowe torby można pobrać w parafiach archidiecezji wrocławskiej, a odzież przekazać do siedziby Caritas Archidiecezji Wrocławskiej przy ul. Katedralnej 7.

Pełny adres do korespondencji:

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej

ul. Katedralna 7

50-328 Wrocław

2020-02-26 13:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: Koronawirus utrudnia pomoc najuboższym

2020-04-06 10:58

[ TEMATY ]

bezdomni

Archiwum Straży Miejskiej

Rozprzestrzeniająca się także na Ukrainie pandemia koronawirusa dotyka wszystkich jej mieszkańców. Z jej skutkami muszą szczególnie borykać się ludzie bezdomni, ubodzy i samotni. Zamknięte są niemal wszystkie jadłodajnie dla potrzebujących, drastyczny wzrost cen żywności i ogólnie panujący strach przed zarażeniem bardzo utrudnia i tak nieproste życie ludzi w tym kraju.

Od kilku lat w sześćset tysięcznym mieście Krzywy Róg na wschodniej Ukrainie, misjonarze saletyni prowadzą jedyną w tym mieście parafię rzymskokatolicką. W stworzonym niedawno przy parafii Domu Miłosierdzia, podopieczni saletynów mogli zjeść bezpłatnie ciepły posiłek. Przepisy sanitarne, jakie zostały wprowadzone w związku z pandemią koronawirusa, uniemożliwiają dalsze prowadzenia działalności w dotychczasowej formie. Sytuację wyjaśnia koordynator akcji ks. Tomasz Krzemiński MS:

„Biedni są zostawieni sami sobie. Nie mają dziś znikąd pomocy. Nasi podopieczni opowiadają, że nawet policja w parku boi się do nich zbliżyć. Nie ma też szans, aby podejść do kogoś na ulicy i poprosić o kilka kopiejek. Każdy boi się zarażenia, co jest też zrozumiałe. Dlatego postanowiliśmy rozdawać paczki żywnościowe. Jest w nich chleb, konserwy czy pasztet. To co po prostu możemy kupić i na co nas stać. Tak przygotowane paczki rozdajemy” - informuje kapłan.

Aby pomoc humanitarna mogła być nadal prowadzona, saletyni zorganizowali na terenie Polski akcję „Kanapka za złotówkę”. Jak wyjaśniają zakonnicy, dziś tylko dzięki międzynarodowej solidarności ludzi dobrej woli jest możliwe zaradzenie problemom ubóstwa na Ukrainie, które jeszcze bardziej nabrało na sile w dobie koronawirusa.

Strona internetowa akcji: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję