Reklama

Europa

Lizbona: młodzi więźniowie zaproszeni do udziału w ŚDM

"Nie chcemy nikogo wykluczać" - mówi biskup pomocniczy Lizbony Américo Aguiar, odpowiedzialny za przygotowanie najbliższych Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się w Portugalii w 2022 r. Jak zapowiada, czas przygotowań do tego spotkania, powinien być też czasem refleksji nad tym, jak włączać młodych więźniów w życie Kościoła.

Bp Aguiar uczestniczył w spotkaniu poświęconym duszpasterstwu służby więziennej w Portugalii. Zarówno on, jak i jego współpracownicy z Komitetu Organizacyjnego ŚDM, zapewniał, że w toku przygotowań do spotkania młodych z Ojcem Świętym należy zastanowić się nad sposobem, w jaki mogliby w nim uczestniczyć młodzi ludzie przebywający w więzieniach.

Jak dodał współorganizator spotkania, bp Joaquim Mendes, owo włączenie wszystkich w udział w ŚDM ma dotyczyć także osób niepełnosprawnych. "Nie chcemy nikogo wykluczać, chcemy też, by te dni były dla nich czasem odnowy nadziei i spotkania z Jezusem Chrystusem, aby otworzyć horyzonty nadziei i wspólnej drogi i poczuć wzajemną solidarność" - mówi.

Reklama

37. Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Lizbonie w 2022 r. pod hasłem "Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem" (Łk 1,39). Jak zapowiadają organizatorzy, jeszcze w lutym mają ostać ogłoszone wyniki konkursu na hymn i logo spotkania.

2020-02-11 18:36

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Za Pirenejami wciąż głośno o Karolu

2020-05-17 16:24

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Fatima

Portugalia

100. rocznica urodzin JPII

©Wydawnictwo Biały Kruk

„Największy papież w historii”, „jedna z kluczowych postaci XX”, „wielki promotor przesłania fatimskiego”, to tylko kilka haseł portugalskich i hiszpańskich publicystów na temat św. Jana Pawła II w dniach poprzedzających 100. urodziny Karola Wojtyły. Rocznicę tę na Półwyspie Iberyjskim odnotowują nawet media o profilu liberalnym.

Fatima, wrzesień 2013 r. Do pomnika Jana Pawła II podchodzi czwórka nastoletnich turystów z Polski. Ośmieleni nieliczną grupą modlących się pod statuą pielgrzymów wymieniają się uwagami o sanktuarium i miejscu, do którego dotarli. Nerwowo chowający do kieszeni papierosy chłopak w białym kapeluszu i kolorowej koszuli w kratkę wylicza jeszcze miejsca, które warto odwiedzić podczas „krótkiego urlopu” w Portugalii. Po chwili patrząc na uwiecznionego na postumencie papieża dodaje: „Pamiętam go... Wy też? Pamiętacie jak przyjeżdżał do Polski?” - pyta ściszonym głosem. W odpowiedzi słyszy chichot swoich towarzyszy wskazujących palcem na ustawione pod pomnikiem białe lampiony z pobłyskującym w środku czerwonym światełkiem. „Zostawiły je na pewno stare babcie z Polski” – puentuje turysta. Zanim odejdzie spod pomnika z kompanami odprowadzi jeszcze błędnym wzrokiem znikającą za wejściem do bazyliki grupę młodych Portugalczyków, która dziesięć minut wcześniej zostawiła pod pomnikiem wesoło mrugające rekwizyty. „Prześmiewca” nie wie, że można je kupić w sklepie po drugiej stronie ulicy.

Polacy do Fatimy, Portugalczycy do Zakopanego

Przedstawiciele władz spółki TAP nie ukrywają, że kiedy w 2009 r. ruszyły pierwsze bezpośrednie loty łączące Lizbonę z Warszawą analizowali „religijny target” w postaci polskich pielgrzymów odwiedzających masowo Fatimę. Nie przeliczyli się. Od tego czasu wyraźnie wzrosła liczba nie tylko grup, ale też pielgrzymów indywidualnie odwiedzających Portugalię w czasie krótkich, często weekendowych wypadów do Portugalii.

Ana, pracująca jako wolontariuszka w położonym 2 km od fatimskiego sanktuarium Valinhos, gdzie mieszkała trójka małych wizjonerów uczestniczących w objawieniach z 1917 r., wskazuje na bardzo wysoką liczbę „pojedynczych osób” i małych grupek turystów z Polski, których nikt nie liczy. Przyznaje, że pracownikom rektoratu w Fatimie trudno oszacować to „niemałe grono” gości znad Wisły.

Wskazuje, że w ostatnim czasie również Polska stała się atrakcyjnym kierunkiem dla Portugalczyków. W archidiecezji Lizbony niemal w każdej parafii udało się w ciągu ostatniej dekady zorganizować co najmniej jedną podróż do Polski. Zdaniem księdza João Vergamoty, pomimo upływu czasu św. Jan Paweł II wciąż pozostaje bliski mieszkańcom Portugalii. - Chcą się na jego temat dowiedzieć więcej, poznać szczegóły z jego życia. Podczas podróży do Polski interesują ich przede wszystkim miejsca związane z osobą Karola Wojtyły – powiedział KAI duszpasterz, który ze swoimi parafianami z okolic Lizbony udawał się już kilkakrotnie na pielgrzymki do Polski.

Ambasador przesłania z Portugalii

Jeden z największych portugalskich znawców pontyfikatu Jana Pawła II historyk José de Carvalho nie ma wątpliwości co do wciąż dużego sentymentu Portugalczyków wobec osoby Karola Wojtyły. Autor książki biograficznej pt. „Papież uczuć” odnotowuje, że św. Jan Paweł II wiązał swoje cudowne ocalenie z rzymskiego zamachu z 13 maja 1981 r., ze wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej. Jej święto przypadało właśnie w dniu ataku Mehmeta Alego Agcy. Carvalho wskazuje, że kulminacją trzech wizyt polskiego Pontifeksa do Portugalii było wyniesienie na ołtarze Hiacynty i Franciszka Marto, dwojga małych pastuszków, uczestników objawień maryjnych w Fatimie z 1917 r. Uroczysta ceremonia beatyfikacyjna, która odbyła się w sanktuarium fatimskim, była ostatnim ważnym wydarzeniem podczas pielgrzymki polskiego papieża do Portugalii w 2000 r.

Carvalho, który jest też autorem książki pt. „Jan Paweł II i Portugalia” przypomina, że Karol Wojtyła po raz pierwszy przybył do Portugalii w maju 1982 r. Wskazuje, że był on pierwszym w historii zwierzchnikiem Kościoła, który odwiedził ten kraj w ramach wizyty apostolskiej. Zaznacza, że choć wcześniej Paweł VI przybył 13 maja 1967 r. na uroczystości 50-lecia objawień do Fatimy, ale jego krótka obecność w sanktuarium miała jedynie charakter pielgrzymki do miejsca kultu maryjnego.

Po wizycie w 1982 r. kolejne podróże apostolskie Jana Pawła II do Portugalii przypadły na 1991 r. oraz 2000 r. W obu przypadkach odbyły się w maju. W ich trakcie papież odwiedził wszystkie regiony tego kraju, w tym położone na Atlantyku archipelagi Azorów i Madery. Za każdym razem kluczowym punktem podróży były odwiedziny w sanktuarium w Fatimie.

W ocenie Carvalho św. Jan Paweł II był człowiekiem, za sprawą którego przesłanie z Fatimy rozeszło się bardzo szybko po całym świecie. - Karol Wojtyła stał się niejako ambasadorem, apostołem tego przesłania. Podczas każdej ze swoich podróży apostolskich nawiązywał do objawień fatimskich lub do płynącego z ich przesłania – powiedział w rozmowie z KAI Carvalho, przypominając, że zamach na Jana Pawła II z 1981 r., który przypadł właśnie w dniu Matki Bożej Fatimskiej, pomógł scementować więź papieża z portugalskim sanktuarium maryjnym.

Historyk wskazał, że przywiązanie Karola Wojtyły do osoby Maryi również było dobrze odbierane w Portugalii. - Jej mieszkańcy wciąż mają duże nabożeństwo do Maryi, co wynika z kilku czynników, m.in. z wciąż silnej pozycji rodziny w portugalskim społeczeństwie, a także nieustannego szacunku dla roli matki – podkreślił Carvalho.

Papież na trudne czasy

Na portugalskim rynku wydawniczym pojawiają się stale publikacje dotyczące Karola Wojtyły. Wydana przez największy dziennik Portugalii „Correio da Manha” książka biograficzna o Janie Pawle II, autorstwa Carvalho, cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem czytelników, a po kilka dniach sprzedaży zniknęła niemal całkowicie z portugalskich kiosków. Publikacja pojawiła się z okazji stulecia urodzin papieża.

Inny dziennik „Diario de Noticias” również nie zapomniał o rocznicy urodzin Karola Wojtyły. W sobotnim dodatku do tej jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet Portugalii znalazł się dwustronicowy tekst dotyczący życia polskiego papieża. Przypomina on trudne doświadczenia z dzieciństwa i młodości Jana Pawła II, m.in. przedwczesną śmierć rodziców, a także 26-letniego brata Edmunda, lekarza zmarłego wskutek zachorowania na szkarlatynę, której nabawił się od chorej pacjentki w szpitalu w Bielsku. Lizbońska gazeta odnotowuje, że w czasach epidemii koronawirusa przesłanie z inauguracji pontyfikatu papieża: „Nie lękajcie się!” wciąż pozostaje aktualne. Dodatkowo liberalny dziennik zauważa, że sentyment Jana Pawła II do Fatimy sprawił, że ta portugalska miejscowość stała się jednym z ulubionych miejsc pielgrzymkowych Polaków na świecie.

Inny portugalski dziennik „Diario do Minho” odnotowuje, że imię pochodzącego z Polski papieża stało się w ostatnich dniach ponownie głośnie w związku z faktem, że hotel im. Jana Pawła II został zamieniony na szpital, w którym rozpoczęto leczenie chorych na COVID-19. Zaadaptowany na placówkę medyczną obiekt turystyczny należący do archidiecezji w Bradze znajduje się obok sanktuarium maryjnego Sameiro. Świątynia znalazła się na trasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Portugalii 15 maja 1982 r. W dwa lata później z inicjatywy okolicznej ludności wybudowano w sąsiedztwie miejscowego sanktuarium pomnik przedstawiający Karola Wojtyłę.

Przesłanie nadziei

Jan Paweł II nie przestaje był popularny podczas pandemii także po drugiej stronie granicy, w Hiszpanii, w dodatku wśród młodych. Wraz z nasileniem się przypadków koronawirusa oraz zgonów na COVID-19 przybyło w internecie przekazów zachęcających do „wytrwania w czasie próby”. Niektóre czerpią z myśli polskiego Pontifexa. Na przełomie marca i kwietnia rekordy popularności wśród hiszpańskich internautów biła homilia Jana Pawła II z 1987 r., będąca formą zachęty do wytrwania w okresie pandemii.

Słowa wypowiedziane 33 lata temu podczas Mszy w Santiago, stolicy Chile, wzywały do „zachowania nadziei i miłości” w obliczu przeciwieństw. Papież powiedział wówczas: „Miłość zawsze zwycięża; tak jak Chrystus zwyciężył! Miłość zawsze zwycięża, choć w obliczu pewnych sytuacji i zdarzeń może wydawać nam się bezsilna. Chrystus na krzyżu wydawał się bezsilny, ale Bóg zawsze może więcej!”. Przesyłany wśród hiszpańskich internautów apel papieża kończy się słowami: „Pragnijcie nie tylko tego życia tutaj, ale też życia wiecznego!”.

„Wojtyła” na planie

W związku ze stuleciem urodzin św. Jana Pawła II do internetu trafił nowy film dotyczący życia byłego arcybiskupa Krakowa. Obraz pt. „Wojtyła. Śledztwo” nakręcony został przez hiszpańskiego reżysera José Marię Zavalę. Fabularyzowany dokument pierwotnie miał trafić do hiszpańskich kin 15 maja, jednak te wciąż pozostają zamknięte z powodu epidemii koronawirusa. Pojawienie się filmu, jak podkreśla jego producent, spółka European Dreams Factory, nieprzypadkowo zbiega się z setną rocznicą urodzin polskiego papieża, a obok krajów takich jak Hiszpania i Meksyk, gdzie w pierwszej kolejności miał być wyświetlany, miała być również jego rodzinna Polska.

Zavala, który w przeszłości pracował jako dziennikarz publicznej hiszpańskiej telewizji TVE, reżyserował już filmy dokumentalne i fabularne, m.in. „Tajemnica Ojca Pio”, dotyczący życia zmarłego w 1968 r. włoskiego kapucyna i mistyka św. Pio z Pietrelciny. Nowy film hiszpańskiego twórcy został zrobiony w konwencji thrillera-dokumentu, w którym wykorzystano materiały archiwalne, m.in. dotyczące zamachu na życie papieża z 13 maja 1981 r., do którego doszło na rzymskim placu św. Piotra.

Hiszpański reżyser w filmie „Wojtyła. Śledztwo” przedstawił m.in. wątki związane z inwigilowaniem byłego arcybiskupa Krakowa przez polskie komunistyczne służby bezpieczeństwa, a jako świadkowie w fabularyzowanym dokumencie pojawili się dawni przyjaciele i współpracownicy Karola Wojtyły, historycy, a także informacje z teczek komunistycznej bezpieki.

Idol młodych

Pomimo upływu 15 lat od śmierci Jana Pawła II jego nauczanie i postać wciąż interesuje młodych mieszkańców Hiszpanii, do której podróżował on pięciokrotnie. W kraju tym nie brakuje też inicjatyw upamiętniających Karola Wojtyłę. Jedną z nich jest zainicjowana podczas tegorocznej wiosny w niższym seminarium duchownym w Madrycie ekspozycja zdjęć dotyczących osoby św. Jana Pawła II.

Mało dotychczas znaną inicjatywą hiszpańska odwołującą się do nauczania pochodzącego z Polski papieża jest aktywność stowarzyszenia tzw. Ratowników im. Jana Pawła II. Jego władze twierdzą, że poprzez swoją działalność uratowało już ono przed aborcją ponad 4000 dzieci. Jak poinformowała szefująca stowarzyszeniu Marta Velarde, dzieci zostały uratowane dzięki nakłanianiu przez członków tej organizacji ciężarnych kobiet do odstąpienia od zamiaru aborcji. - Wiele z nich zostało przekonanych o konieczności utrzymania ciąży bezpośrednio przed wejściem do kliniki aborcyjnej – dodała katolicka działaczka.

Liderka stowarzyszenia funkcjonującego od 2012 r. wyjaśnia, że Ratownicy im. Jana Pawła II próbują też obalać mity dotyczące aborcji. - Usiłujemy pokazywać, że noszące się z zamiarem poddania zabiegowi aborcji kobiety wcale jej nie chcą. Bardziej zainteresowane tym są kliniki aborcyjne, które zarabiają pieniądze – powiedziała Velarde, wskazując, że matki noszące się z zamiarem poddania zabiegowi przerwania ciąży są otwarte na rozmowę z działaczami organizacji pro-life. - Te kobiety naprawdę nas słuchają przed wejściem do kliniki aborcyjnej. Chcą rozmawiać. Ostateczna decyzja zawsze należy do nich – dodaje katolicka aktywistka.

W opinii szefowej Ratowników im. Jana Pawła II planowane przez nowy centrolewicowy rząd Pedra Sancheza zmiany w hiszpańskim ustawodawstwie służą zakazowi rozmów z kobietami przed klinikami aborcyjnymi. Velarde wskazuje, że intencja hiszpańskiego gabinetu jest zbieżna z korzyściami finansowymi klinik aborcyjnych. - Rezygnacja każdej kobiety z usług takich placówek to strata dla tych instytucji oscylująca pomiędzy 500 a 3000 euro – dodała Marta Velarde.

Papież rekordzista

Szefująca hiszpańskiej sekcji portalu katolickiego Aleteia.org Inma Alvarez wskazuje, że dla wielu ludzi na świecie Jan Paweł II pozostaje największym papieżem w historii „o zasięgu światowym”, a także „rekordzistą” w wielu dziedzinach. - W okresie jego pontyfikatu Kościół podwoił liczbę państw, z którymi posiadał wcześniej stosunki dyplomatyczne, pomnożył liczbę przeprowadzanych kanonizacji, zaangażował się w dialog ze światem kultury i nauki, a także zaczął brać aktywny udział na forach międzynarodowych dotyczących sprawiedliwości społecznej oraz pokoju na świecie – powiedziała KAI hiszpańska publicystka, wskazując, że 15 lat po śmierci papieża z większym dystansem łatwiej widoczny jest”“gigantyczny krok”, jaki Polak z Wadowic wykonał dla Kościoła.

Jednym z ważnych ośrodków służących badaniu dzieła św. Jana Pawła II w Hiszpanii jest zainaugurowana w listopadzie 2018 r. na katolickim uniwersytecie w Avili (CITeS), w środkowej części kraju, katedra naukowa dotycząca myśli i duchowości papieża. Jej studenci w ramach zajęć poznają m.in. nauczanie polskiego Pontifeksa. Pierwsza katedra Jana Pawła II w Hiszpanii powstała we współpracy z Uniwersytetem Papieskim w Krakowie, a szczególnie ważne miejsce w jej pracy zajmują aspekty mistyczne życia i twórczości Karola Wojtyły.

CZYTAJ DALEJ

Mama, która przebaczyła

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 15

[ TEMATY ]

świadectwo

Krzysztof Tadej

Franciszka Strzałkowska – mama o. Zbigniewa Strzałkowskiego, błogosławionego z Pariacoto

Siedzieliśmy przy stole. W rękach pani Franciszka trzymała różaniec. Zobaczyłem w jej oczach ból. Za chwilę miała mówić o synu, który został zamordowany. To, co później usłyszałem, świadczy o jej świętości.

Franciszka Strzałkowska mieszkała w Zawadzie k. Tarnowa. Razem z mężem zajmowała się małym gospodarstwem rolnym. Państwo Strzałkowscy mieli trzech synów: Bogdana, Andrzeja i Zbigniewa. Ostatni z nich chciał zostać kapłanem. Franciszka Strzałkowska wspominała: – Dobrym dzieckiem był. Posłusznym. Chodził do kościoła. Był lektorem, ministrantem. Szanował ludzi starszych, nauczycieli. Dużo się modlił.

Zbigniew Strzałkowski w 1979 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Pragnął naśladować św. Franciszka i Maksymiliana Kolbego. Był niezwykle utalentowany. Po święceniach został wicerektorem Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. W 1988 r. wyjechał na misję do Peru. Pani Franciszka była zaniepokojona: – Mówiłam, że tam może być różnie. Zawsze się modliłam, żeby wytrwał, był dobrym kapłanem i żeby nic się tam nie stało – podkreśliła.

Syn pani Franciszki pojechał do Peru razem z o. Jarosławem Wysoczańskim. Zamieszkali w Pariacoto – małej, biednej miejscowości w peruwiańskich Andach. Rok później dołączył do nich o. Michał Tomaszek. Zbigniew Strzałkowski pisał do rodziny uspokajające listy. Nie chciał, żeby ktoś z bliskich dowiedział się o jego codziennych problemach. A tych nie brakowało. Parafia, którą objęli polscy misjonarze, była ogromna. Jej obszar można porównać z terenem, jaki zajmuje przeciętna polska diecezja. Znajdowały się tam siedemdziesiąt trzy wsie. Niektóre położone prawie 4 tys. m n.p.m. Polscy zakonnicy do wielu miejsc musieli dojeżdżać konno. Podróż do najdalszej wsi zajmowała 24 godziny.

Obok trudnych warunków problemem była działalność lewicowej terrorystycznej organizacji Świetlisty Szlak. Terroryści zamierzali wywołać rewolucję przy pomocy niezadowolonych mieszkańców wsi i miasteczek. Napadali na posterunki policyjne, podkładali ładunki wybuchowe. W Pariacoto większość ludzi nie popierało tych działań. Uczestniczyli w Mszach św., podziwiali Polaków, których życie wypełniały modlitwa, katechezy i organizowanie pomocy dla innych. To nie podobało się terrorystom. 9 sierpnia 1991 r. zostali przez nich zastrzeleni o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski. Ojciec Jarosław Wysoczański przeżył – w tym czasie był w Polsce.

W 2015 r., przed beatyfikacją polskich zakonników, realizowaliśmy film pt. Życia nie można zmarnować. W Zawadzie mama Zbigniewa mówiła, że wiadomość o śmierci syna całkowicie zmieniła jej życie: – Żyje się, bo się żyje, ale już nic nie cieszy. Pozostał ból. Pocieszenie można znaleźć tylko u Pana Boga i Matki Najświętszej. I dodała: – Mordercy za to, co zrobili, odpowiedzą przed Panem Bogiem. Niech to już Pan Bóg osądzi, a ja nie mam pretensji. Ani jednej złej myśli na nich.

Przed śmiercią Franciszka Strzałkowska udzieliła ostatniego wywiadu. Brat Jan Hruszowiec, promotor kultu męczenników, zanotował słowa tej świętej kobiety: „Trzeba się pogodzić z losem i po prostu przebaczyć. Nie życzę nikomu nic złego, nawet tym zabójcom. Nie czuję żadnego żalu w sercu do morderców, tylko przebaczenie. I życzę każdemu, żeby umiał przebaczyć, bo jak się żyje z darem przebaczenia, to się żyje piękną miłością”. Franciszka Strzałkowska zmarła w 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Papież do Centrum Astalli: dziękuję za obronę prawa do azylu

2020-05-29 20:52

[ TEMATY ]

uchodźcy

Włochy

jezuici

papież Franciszek

Vatican News

Papież Franciszek postawił jezuickie Centrum Astalli, jako przykład pracy na rzecz migrantów i uchodźców, który może wzbudzić w naszym społeczeństwie odnowione zaangażowanie w autentyczną kulturę przyjęcia i solidarności. Działające od prawie 40 lat centrum podejmuje wiele działań, które służą obronie praw tych, którzy przybywają do Włoch uciekając od wojny i przemocy.

Centrum Astalli służy uchodźcom w wielu ośrodkach na terenie Włoch w procesie integracji ze społeczeństwem. Ojciec Święty napisał list do dyrektora rzymskiego oddziału, który, w różnych punktach Wiecznego Miasta, tylko w ubiegłym roku objął pomocą 11 tys. uchodźców i osób ubiegających się o azyl. Franciszek doskonale zna realia tego jezuickiego dzieła, które odwiedził zaraz na początku swego pontyfikatu. Apelował wówczas o solidarność z ludźmi potrzebującymi wszelkiej pomocy. Wielokrotnie powtórzył trzy słowa, które według niego powinny być kluczem do postawy wobec najbiedniejszych imigrantów i uchodźców: „bronić, służyć, towarzyszyć”.

W obecnym liście skierowanym do o. Camillo Ripamontiego, przy okazji publikacji dorocznego raportu mówiącego o działaniach podejmowanych przez Centrum Astalii, Franciszek dziękuje za odwagę z jaką stawia ono wyzwaniu migracji, przede wszystkim broniąc prawa do azylu w naszych czasach, gdy tak wielu ludzi musi uchodzić przed wojnami, prześladowaniami i poważnymi kryzysami humanitarnymi. Papież dziękuje jezuitom i wolontariuszom zaangażowanym w prowadzenie centrum za to, że przyjmują potrzebujących z braterską miłością. Zachęca wszystkich, by nie tracili nadziei na świat pełen pokoju, sprawiedliwości i międzyludzkiego braterstwa.

Centrum Astalli wydaje każdego dnia 15 tys. ciepłych posiłków, udziela schronienia uchodźcom oraz zapewnia im opiekę medyczną i pomoc prawną.
Prowadzeni też szkoły języka i kultury włoskiej, aby ułatwić integrację w społeczeństwie. Centrum powstało w 1981 roku w Rzymie, z inicjatywy ówczesnego generała jezuitów o. Pedro Arrupe, głęboko dotkniętego tragedią tysięcy Wietnamczyków uciekających z rozdartego wojną kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję