Reklama

Wywiady

Kongres Kobiet Konserwatywnych - wywiad

Czym jest Kongres Kobiet Konserwatywnych, jakie są jego założenia i cele ?


Kongres Kobiet Konserwatywnych ma na celu przedstawienie, zdiagnozowanie i znalezienie wspólnych recept i rozwiązań dotyczących problemów współczesnych kobiet.

Jaką problematyką będzie zajmował się KKK ?
Problematyka jest bardzo szeroka, ale chciałybyśmy skupić się na problemach kobiet którym przyświecają określone wartości, takie jak przywiązanie do tradycji, wartości chrześcijańskie. Chcemy także określić i zwerbalizować gdzie jest przyczyna tych problemów.

Czym dla Pani jest konserwatyzm ? Czy nie jest to jakaś przebrzmiała idea niedopasowana do nowoczesnego społeczeństwa ?
Konserwatyzm nie kłóci się z nowoczesnością, tylko stoi w opozycji do postaw liberalnych, które każą obywatelom samym zajmować się sobą bez udziału państwa. Tym kongresem chcemy udowodnić, że kobieta konserwatywna to osoba nowoczesna i świadoma swoich praw i obowiązków, dla której naczelnym celem jest przestrzeganie wypracowanych przez pokolenia wartości, takich jak poszanowanie tradycji, przywiązanie do wartości chrześcijańskich które przez wieki ukształtowały społeczeństwa w Europie.

Reklama

Nie boi się Pani że zostaną postrzeżone jako, staromodne, nieżyciowe i nie umiejące się dostosować do dzisiejszych czasów ?
Co to znaczy umieć dostosować się do dzisiejszych czasów ? Od wieków wiadomo iż normalna i pełna rodzina w modelu matka ojciec i dzieci jest podstawową komórką normalnego i szczęśliwego społeczeństwa. To środowiska liberalne próbują nam wmówić iż jest inaczej promując inne modele rodziny, które są tak naprawdę w mniejszości i trzeba to głośno powiedzieć są marginesem. Uważam iż są one promowane po to żeby wmówić społeczeństwu iż model rodziny się przeżył, a tak w rzeczywistości nie jest. Sądzę iż właśnie model rodziny gdzie jest dwóch partnerów tej samej płci jest nieżyciowy.

Jak widzi Pani obecne rozwiązania dla matek, które chcą kontynuować pracę zawodową ?
Tych rozwiązań jest multum, przede wszystkim główną przyczyną problemów kobiet jest brak pracy. Dotyczy on kobiet w wieku produkcyjnym i dotyczy każdej grupy wiekowej. Brak pracy jest także zmorą kobiet chcących posiadać potomstwo. Jesteśmy świadome tego iż wiele kobiet odkłada decyzję o macierzyństwie w obawie przed utratą posiadanej pracy. W wielu przypadkach później okazuje się, że na bycie mamą jest już po prostu za późno. Istnieje brak rozwiązań, które można zaobserwować na zachodzie Europy. Tam w stosunku do kobiet mających małe dzieci pracodawcy są bardziej elastyczni. Rozwiązaniem tego problemu może zmiana przepisów i rozpropagowanie systemu telepraca, lub systemu Home Office. Rozwiązania te pozwoliłby kobietą dostosowywać swój czas pracy do obowiązków związanych z wychowaniem dzieci. System telepracy pozwala na wykonywanie tych czynności równocześni, czyli czuwania nad dzieckiem a jednoczesnej pracy przy komputerze.

Jak Pani podchodzi do tematu aborcji ?
Jestem absolutnie przeciwna ! Nikt nie ma pod żadnym pozorem pozbawiać życia innej osoby nawet jeśli ta osoba jest jeszcze w łonie matki.

Reklama

Jakie jest Pani stanowisko na temat In vitro ?
Tutaj podobnie jak w przypadku aborcji jestem przeciw. Zastanawiające jest dlaczego jest tyle hałasu wokół aborcji i In Vitro, a temat ten jest tak bardzo wałkowany przez prasę ? Nagłośnienie In Vitro urasta tak bardzo do problemu niemal Narodowego, jednocześnie nikt nie interesuję się chociażby naprotechnologią. Zresztą naszą odpowiedzią na te dwa tematy jest zjawisko adopcji. W sytuacji kiedy kobieta nie ma warunków na wychowanie dziecka, zawsze istniej możliwość oddania go do adopcji. W tej materii wiele zrobił już w Polsce Kościół Katolicki uruchomił tzw. „Okna życia” które pozwalają oddać dziecko w sposób anonimowy i zarazem bardzo humanitarny.

W Polsce słabo rozpropagowana jest idea adopcji dla par nie mogących posiadać potomstwa. Jak widzi Pani w obecnym kształcie problem procedur adopcyjnych ?
Odnoszę wrażenie iż w naszym kraju nieudolny jest system sądów rodzinnych. Procedury te trwają bardzo długo i są bardzo skomplikowane. Zresztą wydaję mi się, że dzieci do pełnej adopcji jest wciąż mniej niż chętnych na nie. Istnieje niestety także konflikt interesów między grupą małżeństw, które chcą wziąć do pełnej adopcji, a rodzinami zastępczymi, czy rodzinnymi domami dziecka. Dwie ostatnie grupy dostają na każde dziecko od państwa subwencję.

Dlaczego wciąż słyszymy o odbieranych dzieciach z rodzin, które dotyka problem bezrobocia. Przykład matka i ojciec tracą pracę i dzieci w trybie natychmiastowym trafiają do pogotowia opiekuńczego bądź domu dziecka ?
Niestety wciąż nie ma skutecznych programów obejmujących pomoc dla rodzin. W chwili obecnej do Domu Samotnej Matki może trafić kobieta, która była ofiarą przemocy. Jeśli taki problem jej nie dotyczy miejsce w takiej placówce jej się nie należy. Ale wracając do rodzin, coraz częściej zdarza się i słyszymy o przypadkach odbierania dzieci. W wielu przypadkach przyczyną tej sytuacji jest bezduszność urzędników, którzy zamiast pomóc np. w zakupie opału, szukają pretekstu do odebrania dzieci. Tutaj też winny jest tzw. system. Dzieci odebrane kochającej się czasami rodzinie trafiają najczęściej do rodzinnego pogotowia opiekuńczego, gdzie opiekun dostaje od państwa ponad dwa tysiące subwencji miesięcznie na jedno dziecku. W ogólnym rozrachunku kosztuje to nas podatników o wiele więcej niż chociażby jednorazowy zakup opału, czy jakaś pomoc celowa. Bo jeśli przyjmiemy że tona węgla kosztuje siedemset złotych, to opał potrzebny na przeżycie zimy w domku jednorodzinnym rocznie kosztować może tyle ile państwo wydaje miesięcznie na jedno dziecko w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym. Sama niedawno zajmowałam się sprawą gdzie dziecko przebywało od roku w rodzinnym pogotowiu opiekuńczym, a urzędnicy wydawali sprzeczne opinie, sąd się nie śpieszył. Odniosłam wrażenie, że praktyki te były robione po to, żeby jak najdłużej ciągnąć sprawę, a osoba która była głównym zainteresowanym czyli dziecko stało się ofiarą tej patowej sytuacji. Nie chcę myśleć jakie nieodwracalne skutki może spowodować w psychice jedenastoletniej dziewczynki pobyt w pogotowiu opiekuńczym i jak wielka była w tym przypadku bezduszność urzędników.

Dlaczego wciąż na posiadanie rodziny wielodzietnej mogą pozwolić sobie osoby dobrze sytuowane ? Dla gorzej uposażonych rodziny wielodzietność wciąż oznacza ubóstwo, a niekiedy wykluczenie społeczne ?
Niestety także, tutaj nie działają mechanizmy państwa, które w niedostateczny sposób dba o przyszłych podatników. Obecny rząd zupełnie nie dba o rodziny wielodzietne, nie ma żadnych sensownych programów dla tych osób. Radzą sobie niestety tylko najlepiej uposażeni. W przypadku osób pracujących chociażby na budżetówce wielodzietność oznacza ubóstwo. Myślę, że tutaj należałoby podejrzeć rozwiązania w państwach bardziej rozwiniętych. Kluczową jednak sprawą jest to, że pomoc powinna obejmować jednak osoby najbiedniejsze. Rozwiązanie chociażby tzw. becikowego, w którego przypadku każdy biegł po subwencję niezależnie od wysokości dochodów nie było szczęśliwe. W przypadku pomocy dla rodzin wielodzietnych należy stworzyć programy pomocy, oraz prowadzić monitoring ich potrzeb. Przy czym podkreślam monitoring ten musi być prowadzony w sposób kulturalny i taktowny. Należy skończyć tzw. „pomocą poniżej jakiejś kwoty”, gdzie przekroczenie o trzy złote wyklucza jakąkolwiek pomoc. Państwo powinno być w tym przypadku bardziej elastyczne i czułe na potrzeby w końcu przyszłych obywateli i podatników. Wystarczyłoby stworzyć system w którym o przyznaniu pomocy nie decydowałaby kwota, a tzw. tolerancja kwotowa.

Dlaczego wciąż w Polsce mamy ujemny bilans demograficzny ?
Powodem tego jest emigracja oraz strach przed posiadaniem potomstwa i myślą „co się stanie jeśli dotknie mnie problem utraty pracy ?”. Miejsc pracy ubywa, a rząd nie robi nic żeby chociażby ten proces zatrzymać. Jako Naród się kurczymy w postępie geometrycznym

Dlaczego dzietność kobiet które wyemigrowały do krajów zachodnich jest większa niż w naszym macierzystym kraju ?

W państwach bardziej rozwiniętych od nas przyjście dziecko państwo traktuje jako inwestycję w przyszłą siłę roboczą, przyszłego podatnika i ogólne dobro. W chwili obecnej rząd w naszym kraju postrzega ten problem inaczej, dzieci traktuje jako zło konieczne, na które jeszcze trzeba płacić świadczenie rodzinne z budżetu. Obecnie rządzący chyba nie chcą aby nas przybywało, dlatego tak promują gejów, lesbijki, i transwestytów. Proszę mi pokazać inny kraj w którym deputowanym do parlamentu jest transwestyta ? Ja nie słyszałam o takim kraju, a u nas proszę taką osobę promuje partia rządząca. Ogół społeczeństwa próbuje zainteresować problemami zastępczymi, tylko po to aby nie było dyskusji na prawdziwe tematy, takie o których będziemy mówiły na Kongresie na który w imieniu swoim i organizatorów chciałam wszystkich zaprosić.

Ewa Jemielity jest Radną Miasta Poznania i społecznikiem. Całą swoją dietę radnej przekazuje na cele charytatywne. Kongres Rodzin i Kobiet Konserwatywnych odbędzie się pierwszy 18 maja 2013 w Centrum Konferencyjnym Ośrodku Nauki w Poznaniu przy ul. H. Wieniawskiego 17/19. www.kongreskobietkonserwatywnych.pl

2013-05-15 13:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Pożar w polsko-francuskim kościele w Corbeil-Essonnes

2020-07-05 08:43

[ TEMATY ]

pożar

Francja

https://polskifr.fr

Poważne zniszczenia spowodował pożar, który wybuchł w sobotę rano w kościele należącym do polsko-francuskiej parafii Paroisse St. Paul w Corbeil-Essonnes w regionie paryskim w regionie Île-de-France. Spalona została całkowicie zakrystia oraz większość dachu. Zalane są niższe kondygnacje.

Jeden z francuskich strażaków w czasie pożaru wyniósł z kościoła Najświętszy Sakrament. Wnętrze świątyni jest doszczętnie zniszczone

„Z ciężkim sercem i głębokim smutkiem oraz troską zawiadamiam, iż dzisiaj rano wybuchł pożar w naszym kościele parafialnym. Zniszczenia są duże. Spalona jest całkowicie zakrystia oraz większość dachu. Zalane są niższe kondygnacje. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Będziemy informować o rozwoju sytuacji. Prosimy o modlitwę” – napisał proboszcz ks. Andrzej Barnaś.

https://polskifr.fr

Portal polskifr.fr, wydawany przez Polską Misję Katolicką we Francji, opublikował prośbę o wsparcie parafii w usuwaniu skutków pożaru i remoncie. Kontakt: paroissestpaul.corbeil@gmail.com, +33 1 64 96 09 01.

CZYTAJ DALEJ

Powróciły koncerty u jezuitów

2020-07-06 00:23

Fot. archiwum prywatne Jakuba Zawadzkiego

W parafii św. Ignacego Loyoli przy ul. Stysia po dłuższej przerwie odbył się kolejny koncert organowy. Spotkanie przyciągnęło wielu melomanów.

W niedzielne popołudnie na organach zagrał Jakub Zawadzki, który w tej parafii pracuje jako organista; z sukcesami występuje także w różnych miejscach w Polsce. Zaprezentował on muzykę m. in. Pachelbela, J.S. Bacha oraz jego synów.

To wrocławskie wydarzenie wpisuje się w cykl koncertów, które nie tylko są gratką dla miłośników muzyki organowej, ale także pomagają zebrać fundusze na remont instrumentu. Parafia jezuicka może szczycić się jednymi z najlepszych organów we Wrocławiu, które wykonała firma Józefa Cynara w 1979 r.

- Instrument został doprowadzony do bardzo dobrego stanu, teraz będziemy go uzupełniać. Ostateczny projekt przewiduje trzy klawiatury ręczne, klawiaturę nożną i 44 głosy, czyli rzędy piszczałek. Dziś instrument dysponuje 26. głosami, dwoma klawiaturami ręcznymi i klawiaturą nożną – opowiada Jakub Zawadzki.

Organy kościoła oo. jezuitów cieszą się znakomitą opinią wśród cenionych artystów, a "Wieczory organowe" na stałe wpisały się w krajobraz kulturalny Wrocławia. Kolejne spotkanie już w sierpniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję