Reklama

Kościół

"Open Doors": ok. 260 mln chrześcijan jest prześladowanych na świecie

W 2019 r. sytuacja chrześcijan w wielu krajach ponownie pogorszyła się - wynika z najnowszego Światowego Indeksu Prześladowań 2019, ogłoszonego przez Międzynarodowe Dzieło Chrześcijańskie "Open Doors" (Otwarte Drzwi). Wynika z niego, że ok. 260 milionów wyznawców Chrystusa doświadcza poważnych prześladowań. „Uderza coraz większa kontrola i ograniczanie życia kościelnego na całym świecie oraz niszczenie i zamykanie świątyń i instytucji kościelnych” - stwierdza opublikowany 15 stycznia jednocześnie w kilku krajach wykaz 50 krajów, w których dochodzi do największych prześladowań.

[ TEMATY ]

prześladowania

PKWP

Według "Open Doors" w porównaniu z raportem z poprzedniego roku, w Afryce i Azji szerzy się brutalny wojujący islamizm. Aby jeszcze bardziej ograniczyć wolność religii, w wielu krajach, np. w Chinach, wprowadzono pełną cyfrową inwigilację obywateli.

Raport podaje, że w krajach objętych badaniem od 1 listopada 2018 r. do 31 października 2019 r. zaatakowano, zniszczono lub zamknięto prawie 9,5 tys. kościołów i instytucji kościelnych, podczas gdy rok wcześniej było ich 1850. Według organizacji wzrost ten wynika w szczególności z działań komunistycznych władz Chin, które zamknęły ponad 5,5 tys. obiektów kościelnych. Zmniejszyła się natomiast liczba chrześcijan zamordowanych z powodu wyznawanej wiary. W 2109 z tego powodu zginęły 2983 osób w porównaniu z 4139 w 2018.

Reklama

Ogółem w 50 krajach objętych Indeksem mieszka 5 miliardów, wśród których jest ok. 640 mln chrześcijan. Według badań organizacji prawie 260 milionów z nich doświadcza poważnych prześladowań.

Dotyczy to zarówno bezpośredniej przemocy, jak i dyskryminujących przepisów i wykluczenia społecznego. "Na całym świecie jeden na ośmiu chrześcijan podlega ekstremalnym prześladowaniom, a w Azji więcej niż jeden na trzech" – powiedział Kurt Igler, dyrektor „Open Doors” w Austrii.

Pierwsze miejsce w Światowym Indeksie Prześladowań tradycyjnie już zajmuje Korea Północna a następne kolejno: Afganistan, Somalia, Libia, Pakistan, Erytrea, Sudan, Jemen, Iran i Indie. Kolejne kraje to Syria (11), Nigeria (12), Arabia Saudyjska (13), Irak (15) i Egipt (16).

Reklama

Komunistyczna Korea otwiera listę od lat. Według „Open Doors” pod rządami Kim Dzong-una dziesiątki tysięcy chrześcijan jest torturowanych i muszą ciężko pracować w obozach pracy. W Afganistanie chrześcijanie są stale zagrożeni śmiercią, ponieważ zaparcie się islamu uchodzi za śmiertelną zbrodnię. Z kolei w Somalii chrześcijanie mogą jedynie potajemnie praktykować swoją wiarę, Natomiast konflikty wewnętrzne w Libii jeszcze bardziej utrudniły życie niewielkiej liczbie tamtejszych chrześcijan. Uchodźcy, którzy starają się uciec do Europy przez Libię, są nękani, torturowani, a nawet mordowani.

W Iranie życie chrześcijan skupia się w "kościołach domowych", w których wielu chrześcijan spotyka się potajemnie. Mimo to regularnie są oni celem ataków, a kapłani są narażeni na więzienia i tortury. Na krótko przed Bożym Narodzeniem w 2018 irańskie władze aresztowały 194 chrześcijan. Z powodu prześladowań wielu chrześcijańskich konwertytów opuściło kraj.

W Indiach i Chinach (pozycja 23) "Otwarte Drzwi" odnotowały rosnący nadzór cyfrowy nad wyznawcami chrześcijaństwa, oparty na technologiach biometrycznych, wspomagany przez kamery umieszczone w miejscach kultu. W Indiach udokumentowano też ponad 440 brutalnych i motywowanych nienawiścią ataków na chrześcijan. Rząd dopuszcza, aby ekstremistyczni hinduiści w dużej mierze bezkarnie atakowali wyznawców Chrystusa i niszczyli ich mienie.

Według indeksu ekstremiści islamscy toczą teraz wojnę przeciwko społecznościom chrześcijańskim w Afryce subsaharyjskiej. Krwawe ataki podczas nabożeństw w Burkina Faso (pozycja 28), w których zamordowano co najmniej 50 wiernych, po raz pierwszy wprowadziły ten kraj, wcześniej znany z tolerancji religijnej, do Indeksu "Open Doors". Podobnie znalazły się w nim inne kraje tego regionu, m. in. Mali (miejsce 29).

Zdaniem organizacji wojujący islamizm przysparza cierpień także chrześcijanom w Azji.

Bangladesz (pozycja 38) i Sri Lanka (30) znacząco "awansowały" w rankingu. Z kolei w Iraku chrześcijanie niechętnie wracają do kraju ze względu na groźby ze strony szyickich bojówek. Liczba wyznawców Chrystusa spadła tam o 87 procent w ciągu zaledwie jednego pokolenia.

W związku z uwieńczonymi sukcesem międzynarodowymi działaniami na rzecz pakistańskiej chrześcijanki Asi Bibi, która została zwolniona w zeszłym roku z więzienia, oczekując w nim wyroku śmierci za bluźnierstwo, „Open Doors" wzywa do bardziej zdecydowanego wsparcia prześladowanych chrześcijan.

Dyr. Igler podkreślił, że wysiłki międzynarodowe mogą istotnie wiele zmienić i zaapelował o zaprzestanie deportacji chrześcijańskich konwertytów do krajów takich jak Afganistan czy Iran, zwłaszcza że zazwyczaj czekają ich tam ostre prześladowania, a nawet śmierć.

Wydawany przez "Open Doors" Światowy Indeks Prześladowań ukazuje się rokrocznie w celu wzrostu świadomości na temat sytuacji prześladowanych chrześcijan oraz zachęcenia zarówno mediów i polityków do podejmowania dojrzałych i przemyślanych decyzji, jak i Kościołów na całym świecie, aby modliły się one za braci i siostry, znajdujących się obecnie na pierwszej linii frontu.

Organizacja ta wspiera prześladowanych chrześcijan w ok. 65 krajach.

2020-01-15 16:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Laos: chrześcijanie muszą wyznawać swoją wiarę w ukryciu

2020-09-21 11:26

[ TEMATY ]

prześladowania

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Chrześcijanie w Laosie nadal doświadczają różnych form nękania i dyskryminacji, co zmusiło wielu z nich, w tym katolików, do potajemnego wyznawania swej wiary. Zwracają na to uwagę zagraniczne organizacje chrześcijańskie zwłaszcza po zamieszczeniu w internecie 14 września zdjęcia, na którym 9 młodych mężczyzn ukrytych w lesie wśród wysokich drzew, modli się ze złożonymi rękami.

Wyznawcy Chrystusa, mieszkający na obszarach wiejskich, twierdzą, że muszą praktykować wiarę w takich właśnie okolicznościach, ponieważ otwarte jej wyznawanie może ich narazić na prześladowania ze strony ich niechrześcijańskich sąsiadów. Poinformowała o tym niedawno organizacja Open Doors International, badająca sytuację chrześcijan na świecie i pomagająca prześladowanym w ponad 70 krajach.

„Dwa miesiące temu pozostali mieszkańcy wioski zagrozili tym wierzącym, że wyrzucą ich ze swej wspólnoty z powodu ich wiary” – skarżyli się miejscowi chrześcijanie. W tej sytuacji wierni nie mogli już spotykać się na modlitwie w swojej wiosce, nie poddali się jednak i zaczęli szukać innych sposobów oddawania czci Bogu potajemnie, na ile jest to możliwe – stwierdza raport Open Doors.

Trudna sytuacja tych ludzi odzwierciedla powszechne uprzedzenia wobec chrześcijan w tym siedmiomilionowym południowoazjatyckim państwie komunistycznym, w którym przeważają buddyści. Wyznawcy Chrystusa stanowią tam około 2 proc. miejscowej ludności, z czego połowa to katolicy.

Komunistyczny reżym Laosu zapewnia wprawdzie formalnie wszystkim obywatelom wolność religijną, ale w rzeczywistości mieszkańcy rutynowo odrzucają chrześcijan, a urzędnicy państwowi prześladują ich na różne sposoby. Rząd uchwalił niedawno dekret nr 238 o stowarzyszeniach, pozwalający władzom miejscowym ograniczać działalność związków obywatelskich i wyznaniowych, łącznie z Kościołami. Wykorzystuje się też inne przepisy w celu utrudniania praktyk religijnych, np. odprawiania nabożeństw, wyświęcania duchownych i swobodnego przemieszczania się wiernych.

„Rząd wykorzystuje całą machinę administracyjną, łącznie ze starszyzną wioskową, byleby tylko nie dopuścić do nawracania na chrześcijaństwo lub karząc tych, którzy się na to odważą” – podała organizacja, powołując się na niektórych miejscowych chrześcijan.

Ta szczególna dyskryminacja chrześcijaństwa wynika często z faktu, iż od dawna propaganda oficjalna przedstawia je jako religię obcą, wprowadzoną do kraju przez misjonarzy potęg kolonialnych, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Prowadzona przez Waszyngton w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wojna z Wietnamem spowodowała zniszczenie Laosu na dużą skalę podczas masowych nalotów wymierzonych w partyzantkę komunistyczną w dżungli.

Pewien wieśniak chrześcijański powiedział niedawno Radiu Wolna Azja (Free Asia), że za jego wiarę skarcił go pewien urzędnik. „Wasi ludzie wierzą w boga Ameryki, a czy pamiętasz, co Ameryka zrobiła naszemu krajowi?" – powiedział ów urzędnik.

Obrońcy praw człowieka udokumentowali wiele podobnych przypadków dyskryminacji laotańskich chrześcijan. Ich wiara „jest postrzegana jako religia amerykańska lub narzędzie misji mających na celu zachwianie reżymem w Vientiane” – twierdzą przedstawiciele amerykańskiej misji Głos Męczenników (The Voice of the Martyrs). Zwracają uwagę, że w kraju istnieją wprawdzie „kościoły domowe i budynki kościelne, ale zdecydowana większość z nich nie ma wyszkolonych duszpasterzy”. W większości wiosek nie wolno budować świątyń chrześcijańskich, a jeśli miejscowi przywódcy zauważą, że kościół domowy się rozwija, będą próbowali go powstrzymać — dodaje misja.

Według niej chrześcijanie często są pozbawieni nawet podstawowych praw. W razie oszustw np. przy kupnie ziemi lub w biznesie, często nie mogą dochodzić sprawiedliwości, ponieważ urzędnicy państwowi przymykają oczy na wiele przejawów nieuczciwości, jeśli ich ofiarami padają chrześcijanie — alarmują zagraniczni obrońcy praw człowieka.

„Chrześcijanie ogólnie mają trudności z utrzymaniem siebie i swoich rodzin, ponieważ często nie mogą znaleźć pracy, która w większości jest dostępna tylko za pośrednictwem rządu. Zwykle odmawia im się leczenia, dostępu do oświaty i innych usług socjalnych. Często zdarzają się aresztowania wiernych, które trwają średnio do tygodnia” – wskazują członkowie The Voice of the Martyrs.

CZYTAJ DALEJ

Dzień Ojca, Dzień Matki, Dzień Brata

Boże Narodzenie jest świętem pokoju

Tak zwani wielcy tego świata toczą właśnie odrażającą walkę o parę chwil ekstazy związanej z władzą nad narodami. A my z pogodą obchodzimy święto, które odnosi nas do wieczności. Śpiewamy właśnie o „dwakroć narodzonym”, chociaż wiemy, że pierwsze narodzenie oznacza coś innego niż to drugie, w tych dniach świętowane. W centrum tego święta jest Matka zajęta pieluchami, ta „błogosławiona między niewiastami”, wyniesiona ponad swój stan. Wpatrujemy się też w heroicznego Józefa, który dziś pospołu z muskularnym aniołem Michałem podtrzymuje ludzką rodzinę w godzinie próby. Ja zaś dziękuję mojej matce za to, że zawsze była w domu, zawsze czekała z obiadem, zawsze się o mnie troszczyła. Ojcu zaś dziękuję za to, że nauczył mnie, co to znaczy być ojcem.
Dwakroć narodzony, „bis genitus”. Ta uroczystość każe nam przeżywać to, czego tak straszliwie brakuje ogłupiałej ludzkości - rodzenie, bolesne wydobywanie z siebie nowego życia. Dwakroć. Najpierw ojcostwo, a potem macierzyństwo. Kiedy tu i ówdzie kładę nacisk na ojcostwo, spotykam się najczęściej z niezrozumieniem. Przesiąknięta rewolucją (a więc i feminizmem) cywilizacja wzmocniła złą polską tradycję, w której silny i kochający ojciec nie jest tak istotną postacią, jaką ja miałem szczęście poznać. Tymczasem właśnie ojcostwo i synostwo jest w samym centrum człowieczego bytu. Można to nazwać - jeśli wola - patriarchalizmem. Jeżeli bez uprzedzeń odczytamy słowo „patriarcha”, czyli „sprawujący ojcowską władzę”, odkryjemy w nim ożywczą siłę pulsującą w sercu Bożego Narodzenia.
Dla wielu horrorem jest sama myśl, że ojciec mógłby naprawdę być głową rodziny, nie mówiąc już o kimś takim, jak ojciec narodu. Jeżeli zaś papieża nazywa się ojcem świętym, to - zapytajmy szczerze - kto naprawdę chce być mu posłuszny we wszystkim? Najpoważniejszy zarzut pod adresem tego niedzisiejszego patriarchalizmu jest dość zaskakujący. Mówią mi tak: „Ty chcesz jakiejś ludzkości uporządkowanej w rodziny pod przewodem ojców. Niech ci będzie. Ale jak chcesz uniknąć starcia między tymi rodzinami, tymi rywalizującymi ojcami?”. Istotnie, bowiem taki konflikt wpisany był w społeczeństwo patriarchalne.
Kochający ojciec gotów jest zabić albo dać się zabić w obronie swoich dzieci. Ojcowie wielkich wspólnot, na przykład dawni królowie, a nawet papieże, z łatwością wdawali się w wojny i wieloletnie spory. Zapewne dawny komendant policji w mojej dzielnicy jakoś to zniósł przed laty, kiedy mu wypomniałem, że jego podwładni uciekają przed kilkoma wyrostkami, a ja sam muszę zadbać o bezpieczeństwo swoich licznych dzieci. Była to klasyczna sytuacja konfliktu. Teraz patrzę na tych chłopców o smutnych oczach, którzy szukają zaczepki, i coraz częściej widzę w nich takie same dzieci, jak te moje, które potrafią, na szczęście z rzadka, tłuc się w domu bez litości, kiedy braterstwo okaże się dla nich wyzwaniem ponad siły. I tak samo zapewne można spojrzeć na starszych chłopców... Z tego spojrzenia wzięła się wielka idea uniwersalnej monarchii, „Christianitas”, pokojowego ładu globalnego, który w niczym nie umniejsza różnorodności narodów, a nawet sprzeczności interesów.
Mając dużo dzieci, łatwiej dostrzec wokół siebie cały ten wielomiliardowy tłum braci (tak podobnych do moich dzieci i do mnie), którzy są gotowi zatłuc się nawzajem o byle co. Odkrywanie ojcostwa jest również odkrywaniem powszechnego braterstwa. Widząc zaskakujące przykłady miłości braterskiej, będę powtarzał, że jest ona możliwa. Jeżeli mogą się kochać bracia zmuszeni do życia w jednym ciasnym pokoju, to sąsiadujące narody też mogą żyć w przyjaźni. Muszą tylko nauczyć się patrzeć na siebie wzajemnie oczami ojca, który kocha wszystkie swoje dzieci i wczuwa się we wszystkie ich racje. Ten Ojciec istnieje. To jest prawdziwy Patriarcha świata.

CZYTAJ DALEJ

Dumnie pod sztandarem „Solidarności”

2020-09-28 20:55

[ TEMATY ]

Częstochowa

– Dziś dziękujemy Bogu za tamte dni, za tamtych ludzi i za dzisiejszą „Solidarność”. Dziękujemy za ludzi „Solidarności” zarówno żyjących, jak i zmarłych – mówił 28 września, 40. rocznicę powstania regionu częstochowskiego „Solidarności”, w parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie.

W duchu wdzięczności na to, że byli ludzie, którzy się nie bali i bardzo kochali człowieka i ojczyznę Mszy św. przewodniczył ks. Ryszard Umański, kapelan częstochowskiej „Solidarności”, który również wygłosił homilię. Przypomniał w niej słowa św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. Ludzie, którzy usłyszeli te słowa, uwierzyli, że obok stoi człowiek, który także kocha swoją ojczyznę i chce, by stan zniewolenia komunistycznego się skończył i przyszedł piękny czas „Solidarności”. – Byli ludzie „Solidarności”, był entuzjazm, było 10 mln ludzi, którzy stali dumnie pod sztandarem „Solidarności” i przyszła próba tej miłości, internowania, ofiary stanu wojennego, represje, wyrzucanie z pracy, zastraszenie, ale miłość do „Solidarności” i ojczyzny przetrwała – mówił kaznodzieja. Wyraził radość, że gromadzeni na Eucharystii pragną Bogu powiedzieć: dziękujemy, przepraszamy i prosimy o dalsze błogosławieństwo, bo „Solidarność” to noszenie brzemienia drugiego człowieka. – Te słowa św. Jana Pawła II są wciąż aktualne. Tym jest „Solidarność” również dzisiaj – podkreślił ks. Umański.

W uroczystości wzięli udział m.in. przewodniczący Zarządu Regionu Częstochowskiego Jacek Strączyński, członkowie Stowarzyszenia Więzionych, Internowanych i Represjonowanych WIR, emeryci i renciści oraz ludzie „Solidarności”, którzy przybyli z pocztami sztandarowymi.

Pierwsze zebranie założycielskie częstochowskiej „Solidarności” odbyło się 28 września 1980 r. w Częstochowie, w budynku przy ul. Dąbrowskiego 15. Najważniejsze ośrodki częstochowskiej „Solidarności” znajdowały się m.in. w Hucie „Częstochowa” (wówczas Huta im. B. Bieruta), w dzielnicy Raków i Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji.

Jednym z istotnych wydarzeń w historii częstochowskiej „Solidarności” był protest w klubie „Ikar” przy MPK, który trwał od 11 do 19 listopada 1980 r. Opiekunem duchowym strajkujących był wówczas ks. Ireneusz Skubiś. W „Ikarze” także zaczęto drukować na ręcznym powielaczu „Biuletyn Solidarność Regionu Częstochowa”, było to pierwsze niezależne pismo w regionie.

W latach 80. ubiegłego stulecia kościół pw. św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie był miejscem spotkań opozycji demokratycznej. W listopadzie 1984 r. z udziałem m.in. działaczy „Solidarności” z Częstochowy, reprezentowanych przez poczty sztandarowe tajnych Komisji Zakładowych została odprawiona pierwsza Msza św. za ojczyznę.

Inicjatorem Mszy św. za Ojczyznę był ks. Zenon Raczyński, duszpasterz ludzi pracy i kapelan „Solidarności”, który wówczas pełnił funkcję proboszcza parafii pw. św. Józefa Rzemieślnika w Częstochowie. Na terenie tej parafii znajdowała się Huta „Częstochowa” i bodaj najsilniejsze w mieście środowisko NSZZ „Solidarność”.

Uroczyste obchody 40. rocznicy organizują: Urząd Miasta Częstochowy, Muzeum Częstochowskie, Zarząd Regionu Częstochowskiego NSZZ „Solidarność”, Stowarzyszenie Więzionych, Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym WIR w Częstochowie oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział Katowice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję