Reklama

Rok liturgiczny

Przewodniczący Episkopatu: Chrystus dokonywał i dokonuje zmian w ludzkich duszach

O, boskie Dzieciątko z Betlejem! Razem z Maryją i Józefem wielbimy Ciebie tej nocy w milczeniu. Kierując się wiarą, nadzieją i miłością, jaką zaszczepiłeś w naszych sercach, chcemy spełnić nasze mesjańskie zadanie wobec wszystkich ludzi bez wyjątku i bez żadnego podziału; bez różnicy ras, kultur, języków, światopoglądów. Bez podziału na przyjaciół i wrogów – mówił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podczas Pasterki w katedrze poznańskiej. Podkreślił, że „dzisiejszej nocy cały świat chrześcijański wędruje duchowo do Betlejem, do miejsca narodzin Mesjasza. Wędruje duchem do betlejemskiej groty”.

Publikujemy treść homilii:

„Zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,10).

W odpowiedzi na to orędzie dzisiejszej nocy cały świat chrześcijański wędruje duchowo do Betlejem, do miejsca narodzin Mesjasza. Wędruje duchem do betlejemskiej groty. Aby do niej dotrzeć, musi najpierw trzykrotnie się pokłonić. Po raz pierwszy, gdy przechodzi przez bardzo niskie drzwi, które prowadzą do bazyliki. Po raz drugi, aby przejść przez maleńkie drzwi, które wprowadzą go do groty narodzenia. Po raz trzeci musi się pokłonić, aby ucałować gwiazdę wskazującą na miejsce narodzin Jezusa. Po tych pokłonach nasz duch pogrąża się w milczeniu, kontemplując „wielką tajemnicę naszej wiary”, tajemnicę narodzin Boga – Człowieka;. „Wierzę w jednego Boga […] On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”.

Reklama

Niemal bezwiednie pojawia się w jego sercu pytanie: w jakim celu pojawił się Jezus Mesjasz na ziemi? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba rozważyć trzy sprawy. Najpierw, jaki był cel pojawienia się na ziemi prototypu mesjasza z małej litery, czyli króla Ezechiasza. Po wtóre, jaki był cel pojawienia się Mesjasza z dużej litery, czyli osoby Jezusa. Wreszcie jaki jest cel naszego pojawienia się na ziemi, którzy – po chrzcie – zostaliśmy obdarzeni misją mesjańską. Prościej mówiąc: co było celem przedwczoraj, wczoraj i jak jest cel dzisiaj
?

1. EZECHIASZ MESJASZEM

Najpierw przedwczoraj, czyli w czasach Starego Testamentu. Wtedy – na przełomie VIII/VII wieku przed Chrystusem – pojawił się jeden z prototypów mesjasza pisany z małej litery, czyli „pomazańca”, „namaszczonego” króla Ezechiasz. Jego narodziny – z matki Abijji, żony króla Achaza (2 Krl 18,2) – zapowiedział prorok Izajasz:

Reklama

„Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14).

Następnie ten sam prorok zanotował sam moment narodzin Ezechiasza (ok. roku 753 przed Chr.): „Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. […] Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem” (Iz 9,5-6).

Jego osoba jest nam znana nie tylko z Biblii (2 Krl 18-20; Iz 36-39), ale również z annałów asyryjskich królów Sargona II (722-705) i Sennacheryba (705-681). Po dojściu do wieku dojrzałego król ten najpierw współrządził wraz ze swym ojcem Achazem (728-724 przed Chr.), a następnie – już samodzielnie (724-699). „W chwili objęcia rządów miał dwadzieścia pięć lat i panował dwadzieścia dziewięć lat w Jerozolimie” (2 Krl 18,2).

Zgodnie z oczekiwaniami proroka Ezechiasz przeprowadził najpierw wielką reformę religijną. Wytrwale walczył z bałwochwalczymi kultami, których zło polegało na tym samym co dzisiaj, tj. na oddawaniu czci boskiej stworzeniu zamiast Stwórcy. Król był bowiem przekonany, że to fundamentalne wynaturzenie religii stało się przyczyną wszelkich nieszczęść Judy i Izraela (2 Krn 29,6-9). „Czynił on to, co jest słuszne w oczach Pańskich, zupełnie tak jak jego przodek, Dawid. On to usunął wyżyny, potrzaskał stele, wyciął aszery i potłukł węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz, ponieważ aż do tego czasu Izraelici składali mu ofiary kadzielne – nazywając go Nechusztan” (2 Krl 18,3-4). W ten sposób Ezechiasz znalazł się w panteonie zasłużonych mężów Izraela. Dzięki swoim sprawiedliwym rządom zasłużył na piękną opinię hagiografa: „W Panu, Bogu Izraela pokładał nadzieję. I po nim nie było podobnego do niego między wszystkimi królami Judy, jak i między tymi, co żyli przed nim. Przylgnął do Pana, nie zerwał z Nim i przestrzegał Jego przykazań, które Pan zlecił Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim” (2 Krl 18,5-6).

Prorok oczekiwał, iż wskutek sprawiedliwych rządów tego króla w Judzie zapanuje pokój mesjański (Iz 11,6-9). Oczekiwał, że w ziemi judzkiej pojawi się jakby nowy raj: „Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał” (Iz 11,6). Zwierzę dzikie nie uczyni szkody zwierzęciu domowemu. Grzesznik nie uczyni szkody człowiekowi sprawiedliwemu. Ten optymistyczny opis to alegoria zapowiadająca powszechne pojednanie między ludźmi. Więcej jeszcze, prorok oczekiwał nawet od tej epoki ostatecznego pojednania między potomstwem człowieka a potomstwem węża: „Niemowlę będzie igrać na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii”. Tę mesjańską wizję skomentuje później autor Księgi Syracha w następujący sposób: „Każda istota żyjąca lubi podobną do siebie, a każdy człowiek tego, kto jest mu równy. Każda istota żyjąca łączy się według swego gatunku, a człowiek przystaje do podobnego sobie. Czy współżyć będzie wilk z jagnięciem? Podobnie grzesznik ze sprawiedliwym?” (Syr 13,15-17).

Osiągnięcie takiego stanu rzeczy okazało się możliwe tylko dzięki praktyce sprawiedliwości przez władcę (Iz 9,6). Faktycznie – jak stwierdzi o wiele wieków później Sobór Watykański II – jest „owocem porządku nadanego społeczeństwu ludzkiemu przez Boskiego jego założyciela, nad którego urzeczywistnieniem pracować mają ludzie pragnący coraz to doskonalszej sprawiedliwości” (Gaudium et spes, 78; opus iustitiae pax.). Od przeszło piętnastu wieków rozbrzmiewa w Kościele ta nauka, przypominając nam, że pokój, do którego trzeba dążyć z udziałem wszystkich, polega na tranquillitas ordinis, na spokojnym ładzie (por. Augustyn, De civitate Dei, 19,13). Prawdziwy pokój jest więc owocem sprawiedliwości, cnoty moralnej i gwarancji prawnej, która czuwa nad pełnym poszanowaniem praw oraz obowiązków i równym rozdziałem dobrodziejstw i ciężarów (por. św. Jan Paweł II, Watykan, 8 grudnia 2001 roku).

Tylko dzięki sprawiedliwości „pomazaniec” mógł wprowadzić w życie pokój, który odpowiadał cechom Roku Łaski od Pana, czyli Roku Jubileuszowego: „Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, aby głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, aby zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej, i dzień pomsty naszego Boga; aby pocieszać wszystkich zasmuconych,

Oto cel mesjańskiego sposobu panowania na ziemi. Ponieważ jednak tytuły – „Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec” (Iz 9,6) – jakimi prorok obdarzył króla Ezechiasza daleko przekraczały cechy, jakie można przypisać jakiemukolwiek ziemskiemu władcy oraz dotyczyły rzeczywistości wykraczającej poza czas i przestrzeń, dlatego właśnie „pomazaniec” Ezechiasz stał się tylko pierwowzorem Jezusa, boskiego Mesjasza.

2. JEZUS MESJASZEM

Drugi temat to nasze wczoraj, czyli Pomazaniec Boży, Jezus. On – inaczej niż Ezechiasz – był Mesjaszem w jedynym i najpełniejszym tego słowa znaczeniu; czyli nie tylko człowiekiem posłanym przez Boga, ale także samym Bogiem, który stał się człowiekiem.

Do Jego narodzin odnoszą się te same słowa proroka Izajasza. Tam odnosiły się do młodej dziewczyny, teraz odnoszą się do Dziewicy: „Oto Dziewica pocznie w swym łonie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14 – Biblia grecka).

Mateusz Zapowiedź Izajasza – która w sensie historycznym odnosiła się do matki króla Ezechiasza – Ewangelista Mateusz odniósł do Maryi, Matki Jezusa. W opisie snu Józefa (Mt 1,18-25) zwrócił on uwagę na to, iż poczęcie Jezusa nastąpiło dzięki interwencji Ducha Świętego, bez udziału mężczyzny (Mt 1,22-23).

Tę prawdę podkreśli później św. Ireneusz (II wiek po Chr.): „Słowami proroka anioł chciał przekonać Józefa i usprawiedliwić Maryję, pokazując, że właśnie Ona była tą dziewicą, o której Izajasz mówił, że wyda na świat Emmanuela” (Przeciw herezjom, IV, 23, 1).

O tej samej prawdzie pisał też św. Justyn, męczennik (II wiek po Chr.): „Posłuchajcie, jak Izajasz słowo w słowo zapowiada dziewicze narodzenie. Mówi: ‘Co było nie do wiary i co ludzie uważali za niemożliwe, to sam Bóg przepowiedział przez proroczego Ducha, zanim to miało nastąpić, aby nie wątpili, lecz uwierzyli, gdy się to stanie […]. Powiedział: ‘Oto Panna pocznie’, znaczy, że Panna porodzi w sposób dziewiczy. Bo gdyby z kimś współżyła, już nie byłaby panną. Ale moc Boża zstąpiła na Pannę, zacieniła Ją i sprawiła, że poczęła, bez naruszenia dziewictwa” (Mt 1,21)”.

Prawdę o dziewiczym poczęciu i narodzeniu Chrystusa uroczyście potwierdził Sobór Chalcedoński w roku 451: „Przed wiekami zrodzony z Ojca jako Bóg, w ostatnich czasach narodził się dla nas i dla naszego zbawienia jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki”. Czas oczekiwania dobiegł końca i Dziewica wydała na świat Mesjasza.

Dzieło mesjańskie Jezusa

Czego właściwie spodziewano się po Jezusie Mesjaszu? Co było celem ziemskiego życia Jezusa Mesjasza? Jak On sam postrzegał swoją misję na tym świecie? Na to pytanie odpowiadają w szczególniejszy sposób dwa teksty ewangelijne. Jeden pochodzi z Ewangelii Łukasza i ukazuje nam scenę z nazaretańskiej synagogi, drugi pochodzi z Ewangelii Mateusza i dotyczy spotkania uczniów Jana Chrzciciela z Jezusem.

Pierwszy z tych tekstów jest inspirowany przez fragment Księgi Izajasza (Iz 61,1-2 – według Biblii greckiej). Gdy Jezus przychodzi do synagogi w Nazarecie czyta fragment z księgi proroka Izajasza odnosząc go do swojej misji:

„Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, abym więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,18-19).

Ten tekst to nic innego jak program publicznej działalności mesjańskiej Jezusa. Aż cztery z wymienionych tam czynności są związane z nauczaniem, a jedna odnosi się do wyzwolenia z niewoli. Zapowiadane wyzwolenie nawiązuje wprost do Roku Jubileuszowego, do roku Bożej amnestii, roku Bożego przebaczenia. Do roku, który będzie trwał aż do dnia Sądu Ostatecznego. Aż do końca historii każdy człowiek będzie mógł zbliżyć się do Zbawiciela, uzyskać przebaczenie grzechów i wolność dziecka Bożego oraz uzdrowienie z duchowego kalectwa (O. Jacek Salij).

„Wiele razy pisze św. Jan Paweł II – zatrzymywałem się nad pytaniem: jaka droga prowadzi do przywrócenia pełnego porządku moralnego i społecznego, tak barbarzyńsko pogwałconego? Rozważając rzecz w świetle Objawienia biblijnego, doszedłem do przekonania, że pogwałcony porządek można przywrócić w pełni jedynie wtedy, gdy złączymy ze sobą sprawiedliwość i przebaczenie. Filarami prawdziwego pokoju są sprawiedliwość i ten szczególny rodzaj miłości, jakim jest przebaczenie” (św. Jan Paweł II, Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia. Orędzie na XXXV Światowy Dzień Pokoju (2002).

Drugi tekst – opisujący realizację programu mesjańskiego Jezusa – pochodzi z Ewangelii Mateusza. Jest on odpowiedzią, jakiej udzielił Jezus uczniom Jana Chrzciciela: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie, niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,5; por. Łk 7,22).

Ten, który przychodzi na świat w betlejemskiej grocie potwierdza, że jest spełnieniem oczekiwań mesjańskich Izraela. Że posiada moc uzdrawiania i ożywiania umarłych. Że w czasie swej ziemskiej działalności – pochylając się nad ludzką nędzą – uzdrowił wielu ludzi a niektórych nawet przywrócił do życia. Że stanął On między oczekiwaniami człowieka a odwieczną gotowością Boga, odpowiadając w pełni – przez głoszenie Ewangelii – na ludzkie oczekiwania.

Mijają wieki i tysiąclecia, a Jezus pozostaje dalej i przemawia także do nas dzisiaj. Jest znakiem nadziei dla całej rodziny ludzkiej. Znakiem pokoju dla tych, którzy cierpią z powodu wszelkiego rodzaju konfliktów. Znakiem wolności dla biednych i uciśnionych. Znakiem miłosierdzia dla tych, którzy zamknięci są w błędnym kole grzechu. Znakiem miłości i pocieszenia dla każdego, kto czuje się samotny i opuszczony (por. Jan Paweł II, Dziewica wydaje na świat Mesjasza. Pasterka w Bazylice św. Piotra – 25.12.2002).

3. NASZE ZADANIA MESJAŃSKIE

Trzecia sprawa to nasze dzisiaj. To Kościół, któremu zostało powierzone zadanie przedłużania w czasie i przestrzeni misji Chrystusa. Jezus pragnie niedwuznacznie, aby jego uczniowie stali się tacy jak On. By Jego program działalności mesjańskiej był dalej kontynuowany przez każdego człowieka ochrzczonego. Nasz Zbawiciel powiedział wyraźnie: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!” (Mt 10,8). Ten nakaz należy rozumieć w podwójnym sensie. Najpierw w sensie materialnym, bo Jezus rzeczywiście uzdrawiał ludzi z chorób fizycznych. Należy go również rozumieć w sensie duchowym, bo fizyczne uzdrowienia były tylko znakiem o wiele ważniejszych zmian, jakie Chrystus dokonywał i dokonuje w ludzkich duszach.

Przykładem posłuszeństwa temu nakazowi był apostoł Piotr podczas jednej ze swoich podróży odwiedził wiernych mieszkających w Liddzie. Uzdrowił tam sparaliżowanego człowieka, który był przykuty do łóżka przez osiem lat. Podczas swoich wypraw apostolskich dokonał tak wielu uzdrowień, że ludzie kładli chorych na poboczach dróg w nadziei na to, że – choćby przez sam jego cień – chorzy zostaną uzdrowieni.

Również Kościół – któremu powierzone zostało zadanie przedłużania w czasie i przestrzeni misji Chrystusa – nie może zaniedbywać troski o chorych na ciele i duszy. Stąd od początku jego dziejów przemierza świat świetlisty łańcuch osób, który ma swoje źródło w miłości Jezusa do cierpiących i chorych na ciele i duszy, dając w ten sposób świadectwo dobroci Boga.

Działalność uzdrowieńcza (asthenein) kieruje się w pierwszym rzędzie do tych, którzy są „słabi” (asthenes). Dzięki pracy uczniów, Chrystus wzmacnia wolę „słabych” w ich walce ze złem, prowadząc do przywrócenia zakłóconej więzi z Bogiem, bez której istnienia trudno jest nam zachować zdrowie ciała i duszy.

Tym nakazem kierował się apostoł Piotr, który wskrzesił Dorkas, i Paweł, który przywrócił życie Eutychowi. Podobnie jak starotestamentalni prorocy, tak i apostołowie wskrzeszali zmarłych. Charyzmat wskrzeszania umarłych, którym byli obdarzeni święci i misjonarze, odegrał jedną z ważniejszych ról w nawracaniu pogan oraz we wywoływaniu skruchy i pragnienia odnowy duchowej u ludzi wierzących.

Dla tych, którzy nie znali Chrystusa wskrzeszeniem umarłych jest chrzest, czyli oczyszczenie ze skutków grzechu pierworodnego, który spowodował śmierć. Misją ucznia jest także wskrzeszanie ludzi duchowo obumarłych, czyli całkowicie pogrążonych w grzechu. Nie umiejących już odróżniać dobra od zła. Nie słyszących już głosu Boga. Wskrzeszanie ze śmierci duchowej, to przyprowadzenie umarłego duchowo człowieka na powrót do Jezusa, który jest naszym Życiem.

Gest Jezusa wyciągającego rękę i dotykającego trędowatego człowieka (Mk 1,40-42) jasno ukazuje wolę Boga, który pragnie uzdrowić wszystkie swoje chore dzieci, przywracając im życie „w obfitości” (J 10,10); życie wieczne, pełne, szczęśliwe.

Dr Wanda Błeńska leczyła w Ugandzie chorych na trąd. My również – jako ludzie ochrzczeni – jesteśmy wezwani do oczyszczania „trędowatych”, czyli tych, którzy są uważani za nieczystych, którzy przebywają w odosobnieniu (Kpł 13,46). Mamy leczyć tych, którzy nabawili się trądu duchowego na skutek grzechu, który deprawuje umysł, serce i ciało. Duchowy trąd separuje też człowieka „trędowatego” od wspólnoty wierzących. Chrześcijanin jest „ręką” Boga wyciągniętą do ludzkości po to, aby mogła wydobyć się z „trądu” i stanąć mocno na skale miłości Bożej.

Sam Jezus słowem wypędzał złe duchy (Mt 8,16). „Chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1,39). Ci, którzy przyszli Go słuchać i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia (por. Łk 6,18).

To samo zadanie wyrzucania złych duchów pozostawił On swoim uczniom. „Tym zaś, którzy uwierzą obiecał, że – w imię Jego będą wyrzucać złe duchy (por. Mk 16,17). Siedemdziesięciu uczniów posłanych na głoszenie Dobrej Nowiny wróciło z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają” (Łk 10,17). Po Wniebowstąpieniu to samo doświadczenie mieli apostołowie w Jerozolimie: „Także z miast sąsiednich zbiegały się wielkie rzesze do Jeruzalem, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia” (Dz 5,16; por. Dz 8,7).

Taktyka jaką stosują złe duchy polega na tym, aby się nie ujawniać, aby zło wszczepione przez Złego rosło z samego człowieka, z samych ustrojów i układów (por. Jan Paweł II, 31.03.1985). Chrystus dał każdemu człowiekowi wierzącemu udział w swoim zwycięstwie nad duchami nieczystymi, które sprawiają, że człowiek czuje się niejako „wyzwolony” od grzechu, a równocześnie w nim coraz bardziej pogrążony. Dlatego Kościół jest jakby szpitalem dla całej ludzkości, w którym Jezus – za pośrednictwem swoich uczniów – nieustannie uwalnia ludzi od złych duchów i sprawia, że nawet najwięksi mordercy mogą stać się świętymi.

I chociaż wielu chrześcijan usiłuje sprowadzić zadania Kościoła do jakiegoś tylko doczesnego przedsięwzięcia, usiłując spłaszczyć zbawienie do zwykłej pomyślności materialnej a działalność Kościoła do poczynań politycznych lub społecznych, to jednak my nie możemy się na to zgodzić. Gdybyśmy się na to zgodzili, wówczas Kościół straciłby cały swój podstawowy cel i znaczenie. Straciłby właściwą sobie naturę i łatwo mógłby być naginany przez inne systemy doktrynalne i partie polityczne do ich własnych celów. Z tego powodu trzeba położyć nacisk na konieczność ściśle religijnego celu ewangelizacji. Gdyby ewangelizacja została oderwana od tej podpory religijnej, która ją podtrzymuje – że mianowicie Kościół jest Królestwem Bożym – wówczas ewangelizacja straciłaby wszelką rację bytu (por. Paweł VI, Evangelii nuntiandi, 32).

O, boskie Dzieciątko z Betlejem! Razem z Maryją i Józefem wielbimy Ciebie tej nocy w milczeniu. Kierując się wiarą, nadzieją i miłością, jaką zaszczepiłeś w naszych sercach, chcemy spełnić nasze mesjańskie zadanie wobec wszystkich ludzi bez wyjątku i bez żadnego podziału; bez różnicy ras, kultur, języków, światopoglądów. Bez podziału na przyjaciół i wrogów. Pragniemy doczesnego i wiecznego dobra dla każdego człowieka i ludzkiej wspólnoty, dla każdej rodziny, narodu, dla każdej grupy społecznej, dla młodzieży, dorosłych i rodziców, dla starych i chorych – dla wszystkich bez wyjątku. Mesjaszu narodzony w Betlejem, Tobie chwała i cześć na wieki. Amen.

2019-12-25 11:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasełka wojskowe

Niedziela bielsko-żywiecka 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wojsko

Boże Narodzenie

jasełka

Ks. Jakub Kuliński

Młodzi artyści tuż po występie

Młodzież z Zespołu Szkół Budowlanych im. Stefana gen. Grota Roweckiego w Cieszynie pod kierunkiem katechety ks. Jakuba Kulińskiego wystawiła szczególne bożonarodzeniowe przedstawienie.

Spektakl ukazywał historię sędziwego kanonika, który dzielił się wspomnieniami wojennym z przybyłymi do jego domu kolędnikami. Opowiedział im, jak w czasie II wojny światowej obozował z armią gen. Andersa na terenie Ziemi Świętej. W okresie świąt Bożego Narodzenia postanowili przygotować jasełka, żeby oderwać się od trudnej rzeczywistości wojennej.

– Nasze jasełka nie były oklepane, nie występowały w nich aniołki, szopka itp. Miały one na celu pokazać, że każdy ma swoją drogę do odnalezienia wiary i Boga w swoim życiu. Wojsko nieraz powoduje w żołnierzach wiele zwątpienia. W naszym spektaklu występuje kapelan, którego zadaniem jest utrzymanie żołnierzy przy wierze. On nie pozwalał zmienić wyznania na inne – mówią młodzi aktorzy z klasy III b technikum: Maciej, który grał rolę kapelana, Patryk i Kuba, którzy wcielili się w pasterzy.

Przygotowania rozpoczęli w październiku w sali szkolnej na lekcjach religii, a następnie mieli próby w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy. Tam też wystawili premierowy spektakl przy okazji ekumenicznego Orszaku Trzech Króli. Następny zaprezentowali w swojej szkole.

– Gdyby skupić się tylko na powierzchownych elementach, okazałoby się, że przedstawienie jest puste. Głębsze przesłanie dokonuje się w samych bohaterach, którzy – wcielając się w postacie znane z Pisma Świętego będącego żywym słowem – na nowo odkrywają Boga w swoim życiu – tłumaczy reżyser spektaklu ks. Jakub Kuliński z cieszyńskiej parafii św. Marii Magdaleny, którego do przygotowania jasełek zainspirował proboszcz ks. Jacek Gracz.

– Scenariusz do „Jasełek Wojskowych” napisał ks. Bogusław Mielec ponad 30 lat temu, kiedy był jeszcze klerykiem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Do tej pory spektakl znany był nielicznej grupie odbiorców, m.in. dzięki ks. Jackowi Graczowi, który przygotowywał go jako wikary w Bielsku-Białej Komorowicach – dopowiada ks. J. Kuliński. Zaznacza, że pracę z młodzieżą nad jasełkami potraktował jako sposób prowadzenia katechezy w klasie III b technikum. Zależało mu, aby nie tylko mówić młodzieży o Bogu, lecz pozwolić im Go spotkać w Ewangelii. Nastąpiło niejako zamienienie się miejscami z uczniami – to oni mieli opowiedzieć Ewangelię innym, tym samym stając się głosicielami i świadkami Dobrej Nowiny.

Jak dodaje kapłan: – Uczniowie chętnie podjęli się tego niecodziennego zadania, mimo iż dla wszystkich był to debiut aktorski. Myślę, że największą wartością jest to, co dokonało się w nich samych, co jest niemierzalne. Obserwując ich, mogę powiedzieć, że zbliżyło to młodych do siebie jako wspólnotę, pomogło im się przełamać, pokazać, jak bardzo są wartościowi, jak wielkich rzeczy mogą dokonać, jeśli tylko w siebie uwierzą. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że zbliżyło ich to przede wszystkim do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Rzeczniczka Białego Domu: Oby mi Bóg powiedział - dobra robota, sługo dobry i wierny

2020-06-01 13:39

[ TEMATY ]

USA

świadectwo

Wikipedia.org/Oficjalne zdjęcie w Białym Domu Joyce N. Boghosian

Kayleigh McEnany

Kayleigh McEnany, która od ponad miesiąca jest nową sekretarz prasową Białego Domu, z równą pasją i profesjonalizmem odpiera ataki mediów, co opowiada o najważniejszej rzeczy w jej życiu – osobistej relacji z Jezusem Chrystusem. Jest baptystką, absolwentką katolickiej szkoły średniej dla dziewcząt, wykształconą na Harwardzie prawniczką. „Wierzę, że Bóg umieścił mnie w tym miejscu w jakimś celu i z jakiegoś powodu, jak robi to z każdym” – zwierza się w rozmowie z CBN News.

Obrona decyzji i polityki prezydenta wymaga nie byle jakiego przygotowania. Jednym ze znaków rozpoznawczych 32-letniej Kayleigh McEnany, jednej z najmłodszych w historii na tym stanowisku, jest łatwość, z jaką pokazuje, że narracja wrogich wobec obecnej prezydentury mediów jest sprzeczna z logiką, precyzją czy zwykłą uczciwością.

Przyznaje, że przed pierwszym briefingiem spanikowała i tym, co jej pomogło opanować nerwy była zaimprowizowana modlitwa przez zestaw głośnomówiący, gdy się połączyła telefonicznie z mamą i rodziną. „Poczułam taką siłę, weszłam, porozmawiałam z prezydentem, a potem wyszłam, wykonując zadanie, które dało się wykonać tylko z pomocą Bożą”.

W rozmowie wspomina, jak wiara pomogła jej przejść przez różne kryzysy. Jako nastolatka oddała swe życie Jezusowi podczas nabożeństwa w swym zborze należącym do Południowej Konwencji Baptystycznej. Wcześniej uczyła się w katolickiej szkole dla dziewcząt na Florydzie. Gdy jako dwudziestolatka prowadziła samotne życie zawodowe w Nowym Jorku, otrzymała telefon od współwyznawców z Journey Church, oferujący modlitwę za nią w tej konkretnej chwili. Odebrała to jak realny telefon od Chrystusa.

Wiara także pomogła jej przetrwać trudne chwile, gdy dowiedziała się, że nosi w sobie gen odpowiedzialny za raka piersi. Rok po wyjściu za mąż przeszła mastektomię oszczędzającą brodawkę. Szanse na zachorowanie na raka piersi zmalały od tej pory do 0,001 proc. Pod koniec 2019 r. urodziła córeczkę Blake. Najważniejszą rzeczą, jaką zamierza jej przekazać, to wiara. Jest przekonana, że może się tak stać tylko wtedy, gdy znajdzie w swej mamie dobry wzór do naśladowania.

Kayleigh przyznaje, że w Harvard Law School, jako konserwatystka i chrześcijanka, czuła się atakowana. „Ludzi atakuje się dziś za wiarę. Spotyka to nie tylko mnie, ale wielu chrześcijan i chrześcijanki” – podkreśla i zaznacza, że Donald Trump, który opowiada się za wolnością religijną i broni życia, ośmielił ludzi, by bronić wyznawanych przez siebie wartości.

Opowiada też, co byłoby dla niej prawdziwą nagrodą w życiu. „Misją mojego życia jest to, by On, kiedy już przeminę, spojrzał na mnie i powiedział: dobra robota, sługo dobry i wierny. Jeśli będę mogła zakończyć moje życie w ten sposób, to nie ma znaczenia, co ludzie mówią po drodze”.

CZYTAJ DALEJ

Cielesność odzwierciedleniem tajemnicy Boga. Ruszyły spotkania dla małżeństw online

2020-06-01 21:35

[ TEMATY ]

małżeństwo

komunikacja

Tydzień modlitw

cielesność

MJscreen

Siostra Judyta Pudełko głosiła pierwszą konferencję.

– Wiemy, że w ostatnich dziesięcioleciach rzeczywistość cielesności jest mocno uderzana – z jednej strony brutalizuje się tę kwestię, w pewnych środowiskach podchodzi się nawet w sposób wulgarny do człowieka, czy nawet traktuje się seksualność w sposób przedmiotowy, błahy. Jest drugie skrajne podejście – gdzie podchodzi się do tej sfery z pewnym wstydem, zażenowaniem, skrępowaniem, gdzie ludzie pobożni i wierzący wstydzą się mówić o cielesności, płciowości, o potrzebach seksualnych, o relacji intymnej pomiędzy kobietą i mężczyzną. A przecież w opisie biblijnym mamy wręcz odniesienie do części ciała człowieka – mówiła s. Judyta Pudełko PDDM na pierwszym spotkaniu zorganizowanym w Tygodniu Modlitw za Powołanych do Małżeństwa w ramach projektu „Tak na serio” w Bielsku-Białej.

Rozpoczął się Tydzień Modlitw za Powołanych do Małżeństwa, a wraz z nim cykl konferencji zorganizowanych przez osoby skupione w inicjatywie „Tak na serio” w Bielsku-Białej.

Tegoroczne spotkania przebiegają pod hasłem: „Posłuchaj mnie… czyli o małżeńskich rozmowach”. Tym razem są transmitowane online z racji trwającej sytuacji epidemicznej i obostrzeń z nią związanych.

Pierwsza konferencja miała miejsce w niedzielę 31 maja. Wygłosiła ją online s. Judyta Pudełko PDDM ze Zgromadzenia Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza, autorka różnych prac o tematyce biblijnej i wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Poruszała temat „Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem”.

Siostra w odniesieniu do Słowa Bożego, do Ewangelii, wyjaśniała, jak należy rozumieć małżeństwo i skąd wiemy, że małżeństwo ma stanowić dialog człowieka z Bogiem.

– Pan Bóg chce nam powiedzieć niezwykłą prawdę – że cielesność człowieka, płciowość człowieka, wszystko to, co jest związane z bliskością małżeńską, z seksualnością człowieka i wszystkimi jego funkcjami, umiejętnością relacji, wdrażania miłości poprzez ciało – że to stanowi odzwierciedlenie tajemnicy samego Boga, Który jest miłością. To jest podstawowa sprawa w rzeczywistości rozumienia tajemnicy i piękna relacji małżeńskiej – zauważyła s. Judyta Pudełko PDDM.

Zwróciła uwagę na fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach rzeczywistość cielesności jest mocno uderzana – z jednej strony brutalizuje się tę kwestię, w pewnych środowiskach podchodzi się nawet w sposób wulgarny do człowieka, czy nawet traktuje się seksualność w sposób przedmiotowy, błahy. A z drugiej strony pojawiają się sytuacje, że ludzie pobożni i wierzący wstydzą się mówić o cielesności, płciowości, o potrzebach seksualnych, o relacji intymnej pomiędzy kobietą i mężczyzną.

– W opisie biblijnym mamy wręcz odniesienie do części ciała człowieka. Jako mężczyźni i kobiety mamy wpisaną, wdrukowaną daną – to jest ten głos woli Boga już zapisany w naszej naturze. Mamy w sobie język do wyrażania miłości, a miłość odzwierciedla rzeczywistość samego Boga, bo Bóg jest miłością. Rzeczywistość cielesności człowieka, jego płciowości, jego ciała również, jest rzeczywistością świętą – podkreśliła siostra.

A o czym jeszcze mówiła? W jaki sposób małżeństwo ma być dialogiem z Panem Bogiem? Zachęcamy, Drodzy Czytelnicy, do wysłuchania całego wykładu na kanale YouTube Tak na serio: Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem/ s. Judyta Pudełko PDDM

Jak wyjaśniają organizatorzy, czyli grupa osób z salwatoriańskiej parafii NMP Królowej Świata w Bielsku-Białej – „Tak na Serio” to nazwa tygodnia modlitw za małżonków i osoby powołane do małżeństwa. Projekt kierują nie tylko małżeństw, ale i do osób samotnych, żyjących w związkach niesakramentalnych, narzeczonych, czy borykających się z problemami małżeńskimi. Dzięki inicjatywie można odnaleźć odpowiedzi na różne pytania dotyczące zagadnień małżeńskich czy też rozeznania swojego powołania.

Transmisja spotkań wokół różnych zagadnień małżeńskich i rodzinnych odbywa się codziennie od 31 maja do 7 czerwca o godz. 20 na Facebooku Tak na serio i kanale YouTube Tak na serio.

Program:

31 maja – niedziela 19.15 – Msza św. za narzeczonych – z błogosławieństwem 20.00 – konferencja: s. Judyta Pudełko: “Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem”

1 czerwca – poniedziałek 18.00 – Msza św. za kobiety 20.00 – konferencja: Kamila i Maciej Rajfurowie: “O małżeńskich rozmowach oczami kobiety i mężczyzny”

2 czerwca – wtorek 18.00 – Msza św. za mężczyzn 20.00 – konferencja: Mateusz Ochman: “Jak unieszczęśliwić siebie oraz własną rodzinę? Antyporadnik”

3 czerwca – środa 18.00 – Msza św. za małżeństwa pragnące mieć potomstwo 20.00 – konferencja: ks. Wojciech Żmudziński: “Jak wychowywać dzieci do osobistej relacji z Bogiem?”

4 czerwca – czwartek 18.00 – Msza św. za małżeństwa w kryzysie 20.00 – konferencja: Bogdan Kryzys Krzak: “Kryzys – skąd się bierze, co z nim zrobić?”

5 czerwca – piątek 18.00 – Msza św. za rozwiedzionych 20.00 – konferencja: Katarzyna i Arkadiusz Aszykowie: “Kłótnia i co dalej? O pojednaniu w małżeństwie”

6 czerwca – sobota 18.00 – Msza św. za za wdowy i wdowców 20.00 – konferencja: Anna Małecka-Puchałka: “Teściowie z nieba rodem”

7 czerwca – niedziela 12.30 – Msza św. za małżeństwa – z odnowieniem przysięgi małżeńskiej 20.00 – konferencja: ks. Jarosław Ogrodniczak: “Po ślubie kończy się bajka – jak korzystać z sakramentu małżeństwa na co dzień”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję