Reklama

Kościół

Prymas Polski: Kościół nie może dać się wciągać w spór polityczny

Kościół nie może dać się wciągać w spór polityczny, biorąc stronę jednej czy drugiej partii. Powinien natomiast wzywać do wzajemnego szacunku i szukania rozwiązań służących dobru wspólnemu - powiedział KAI abp Wojciech Polak. - Przypominanie o tym, że w demokratycznym społeczeństwie trójpodział władzy jest rzeczą fundamentalną dla zachowania ładu społecznego, nie jest wchodzeniem w toczące się spory na temat szczegółowych rozwiązań. Jest przypomnieniem tego, co głosi katolicka nauka społeczna - wskazał metropolita gnieźnieński. W podsumowującym mijający rok wywiadzie dla KAI Prymas Polski odpowiada też na pytania dotyczące skandali wykorzystywania seksualnego w Kościele oraz wyzwaniach związanych z religijnością polskiego społeczeństwa.

[ TEMATY ]

polityka

Polska

Polska

prymas Polski

abp Wojciech Polak

Episkopat.news

Łukasz Kasper (KAI)KAI: Zbliżamy się do końca Adwentu, okresu radosnego oczekiwania na Narodzenie Jezusa Chrystusa, ale też czasu wzajemnego wybaczania, wyciszania sporów. Czy zdaniem Księdza Prymasa Polacy tak właśnie przeżywają ten czas?

Abp Wojciech Polak, Prymas Polski, metropolita gnieźnieński: Są tacy, którzy traktują Adwent jako czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia i myślą o religijnym przeżywaniu tych świąt. Są też pewnie i tacy, którzy żyją swoim własnym rytmem. Może właśnie dlatego papież Franciszek mówił, że Boże Narodzenie stało się zakładnikiem światowości. Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy ten czas, w którym – w różnych społecznych kontekstach – stajemy naprzeciwko siebie z opłatkiem w ręku i składamy sobie życzenia, będzie rzeczywiście owocnym czasem pojednania i przebaczenia. Bóg to wie. Dla nas, wierzących, istotne powinno być, byśmy go dobrze duchowo przeżyli – we własnym sercu, w rodzinach, wśród tych bliższych i dalszych. Abyśmy – jak to mówił kard. Wyszyński – nie oglądali się na innych, ale zaczęli od siebie. Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy wszyscy się prawdziwie odmienili.

- Ksiądz Prymas nie odnosi wrażenia, że w Polsce zaostrzają się spory społeczno-polityczne, które takiemu pojednaniu nie służą? Różnice zdań są coraz większe, a zawęża się pole do kompromisu. Polacy potrafią się pokłócić o politykę nawet przy wigilijnym stole.

- To, że jesteśmy podzieleni, a społeczeństwo ma tego świadomość, jest faktem. Polaryzacja społeczno-polityczna jest ostra z uwagi na obecny okres wyborczy, w którym wciąż się znajdujemy. Natomiast niedobrze by było, gdyby to się przenosiło na tak głębokie relacje, o jakich pan mówi. Myślę, że każdy powinien zaapelować do samego siebie o szukanie głębszych racji, które pozwalają się porozumieć i jednocześnie pamiętać, że droga dochodzenia do wspólnego dobra może być różna. Przy wigilijnym stole powinniśmy szukać przede wszystkim tego, co nas łączy.

Mediacja jest możliwa, jeśli Kościół zostanie o nią poproszony i jeżeli uzna, że może się jej podjąć bez przekraczania granicy, o której mówiłem. Nie będzie jednak pośredniczyć w sporze między różnymi opcjami politycznymi.

- Przez Polskę przetaczały się protesty różnych środowisk: nauczycieli, młodych lekarzy czy wymiaru sprawiedliwości. Kościół był niemalże kuszony opowiedzeniem się po którejś ze stron, a przecież nie powinien ulegać próbom upolityczniania?

- Kościół nie może dać się wciągać w spór polityczny, biorąc stronę jednej czy drugiej partii. Trzeba się przed tym stanowczo bronić, podobnie zresztą jak przed pokusą szukania wsparcia u takiej czy innej opcji politycznej. Kontakt Kościoła, czy ściślej hierarchii kościelnej i duchowieństwa z polityką powinien być ograniczony do tych obszarów, gdzie jest on konieczny. W przeciwnym razie zawsze taki kontakt skutkować będzie posądzeniem o „uprawianie polityki” i sprzyjanie konkretnej partii czy opcji politycznej. Oczywiście czym innym jest etyczna ocena działań podejmowanych przez polityków. Do tego Kościół ma prawo i powinien to robić. Podobnie jak zachęcać katolików świeckich do udziału w życiu publicznym. Kościół zatem, nie stając po jednej czy drugiej stronie, powinien wzywać do wzajemnego szacunku, do troski o człowieka i szukanie rozwiązań służących dobru wspólnemu i gwarantujących zachowanie ładu społecznego. W kwestii problemów życia społecznego, w tym wspomnianych przez pana manifestacji i strajków, potrzebne jest na pewno dokładne i dogłębne rozeznanie przyczyn tych protestów. Chodzi o odpowiedź na pytanie, ile jest w nich tej prawdziwej troski o człowieka, a ile walki politycznej?

- Kościół mógłby stać się mediatorem w tych sporach?

- Mediacja jest możliwa, jeśli Kościół zostanie o nią poproszony i jeżeli uzna, że może się jej podjąć bez przekraczania granicy, o której mówiłem. Nie będzie jednak pośredniczyć w sporze między różnymi opcjami politycznymi. Może mediować, gdy chodzi o dobro człowieka i o znalezienie rozwiązań w konkretnych kwestiach społecznych. Dziś jednak często obserwujemy pomieszanie interesu społecznego z politycznym, mylenie interesu własnego czy partii politycznej z działaniem na rzecz dobra wspólnego, a trzeba to rozróżnić. Dla przykładu, przypominanie o tym, że w demokratycznym społeczeństwie trójpodział władzy jest rzeczą fundamentalną dla zachowania ładu społecznego nie jest wchodzeniem w spory, które toczą się wokół takiej czy innej propozycji szczegółowych rozwiązań. Jest przypomnieniem tego, co głosi katolicka nauka społeczna, a mianowicie, że organizacja społeczeństwa winna być oparta na równowadze władz, czyli braku dominacji jednej nad drugą: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. W tym duchu w Święto Niepodległości przypominałem w katedrze gnieźnieńskiej o fundamentach, na których budowany jest ład społeczny, właśnie w oparciu o zasadę wspólnego dobra. Odwołałem się m.in. do ostatniego listu społecznego Konferencji Episkopatu Polski [chodzi o dokument społeczny pt. „O ład społeczny dla wspólnego dobra” z marca br. – KAI]. Nie tyle zatem oceniamy bieżące spory, ile raczej mówimy o fundamentach, na których trzeba budować uczciwe życie społeczne.

- A może te współczesne spory wynikają z braku autorytetów, jakimi dla Polaków byli przez lata kard. Stefan Wyszyński i Jan Paweł II? W przyszłym roku odbędzie się beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia, przypadną też 100. urodziny świętego papieża.

- Wydaje mi się, że przyczyny toczących się sporów nie leżą w braku autorytetów. Tu trzeba by jeszcze postawić pytanie o to, czym jest dla współczesnego człowieka autorytet? Jak on to pojęcie definiuje? Czy w świecie, w którym istnieje taka wielość opinii i nie ma jednej uniwersalnej prawdy, bo każdy ma własną i tylko w tę własną wierzy, faktycznie słuchalibyśmy jednego głosu? Bo przecież autorytet w tym społecznym rozumieniu istnieje o tyle, o ile jest słuchany i poważany. A przecież wiemy, że jest z tym dziś ogromny problem. Mam wręcz wrażenie, że wzmaga się skłonność do konfrontowania, oceniania, kwestionowania czy podważania tego, co dotyczy najbardziej nawet uniwersalnych i uznanych prawd, głoszonych przecież także przez tych dwóch wielkich ludzi św. Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. Niemniej – i to jest paradoksalne – przy całej tej współczesnej negacji autorytetów wciąż ich jako społeczeństwo, jako wspólnota, szukamy i bardzo potrzebujemy.
Mam nadzieję, że przyszłoroczna beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i 100. rocznica urodzin Jana Pawła II będą okazją, abyśmy jeszcze raz do ich nauczania sięgnęli, ale całościowo, a nie fragmentarycznie, wykorzystując tylko to, co jest nam w danej chwili przydatne. Dotyczy to zwłaszcza nauczania prymasa Wyszyńskiego, które było uwarunkowane ówczesną sytuacją historyczną i polityczną, trudnym dla Kościoła czasem reżimu komunistycznego. Często wybiera się z nauczania Prymasa Tysiąclecia fragmenty, które pasują do takich czy innych doraźnych interesów, zwłaszcza w odniesieniu do toczących się sporów, pomija zaś całą resztę, która w ten interes się nie wpisuje albo mu przeczy. To bardzo krzywdzące, na pograniczu manipulacji. Tymczasem nauczanie Prymas Wyszyńskiego było głęboko ewangeliczne. Jeden przykład – udzielając święceń kapłańskich, mówił wyświęcanym księżom: macie iść do wszystkich, nikogo wam nie wolno nienawidzić, macie wszystkim głosić miłość Chrystusa. I mówił to w czasach wyraźnej konfrontacji władzy z Kościołem.
Przyszłoroczne uroczystości 100-lecia urodzin papieża Polaka i beatyfikacji kard. Wyszyńskiego widzę więc jako szansę na ponowne i jeszcze pełniejsze odkrycie ich nauczania. Pierwszy jest świętym, drugi wkrótce zostanie błogosławionym. Będziemy zatem przez ich wstawiennictwo prosić o światło Ducha Świętego w dobrym rozeznawaniu wyzwań współczesności. Sama nostalgia za tym, co było kiedyś nie pomoże nam w rozwiązywaniu dzisiejszych problemów. Przy tak spolaryzowanym społeczeństwie i wszystkich napięciach, jakie obserwujemy, nie upatrywałbym też recepty w szukaniu jednego autorytetu, ile bardziej w pogłębieniu świadomości naszej odpowiedzialności – tej jednostkowej i tej wspólnotowej, a także w większym dążeniu i zaangażowaniu w przełamywanie dzielących nas barier i sporów.

Mediacja jest możliwa, jeśli Kościół zostanie o nią poproszony i jeżeli uzna, że może się jej podjąć bez przekraczania granicy, o której mówiłem. Nie będzie jednak pośredniczyć w sporze między różnymi opcjami politycznymi.

- Kościół w Polsce przygotował system wsparcia dla osób pokrzywdzonych w wyniku wykorzystania seksualnego przez osoby duchowne. Są podstawy prawne i procedury postępowania, działa system pomocy psychologicznej i szkolenia pracowników instytucji kościelnych. Dlaczego jednak wciąż na jedne zgłoszenia tych przestępstw reaguje się szybko i właściwie, a na inne nie?

- Jeśli chodzi o sam sposób reakcji na przestępstwo, to jest on ściśle określony m.in. w „Wytycznych” przygotowanych przez Konferencję Episkopatu Polski, a także przypomniany w motu proprio papieża Franciszka Vos estis lux mundi. Podczas swojej wizyty w Polsce abp Charles Scicluna mówił m.in., że mamy bardzo dobrze opracowane dokumenty i teraz musimy je wprowadzać w życie. Chodzi o to, abyśmy za każdym razem zdecydowanie, kompetentnie i zgodnie z tymi dokumentami działali. Nie może być już dziś żadnej wątpliwości, że w przypadku prawdopodobieństwa zaistnienia przestępstwa wykorzystania osoby małoletniej przez duchownego należy podjąć wstępne dochodzenie kanoniczne, a także przypadek taki zgłosić do prokuratury oraz poinformować o nim Stolicę Apostolską.
Centrum Ochrony Dziecka przeszkoliło i nadal szkoli pracowników instytucji kościelnych, aby wiedzieli jak prawidłowo reagować. Budowany jest system prewencji. Większość diecezji i zgromadzeń zakonnych opracowała w oparciu o dokument KEP własne wytyczne dotyczące ochrony dzieci i młodzieży. Po zapoznaniu się z nimi wszyscy duchowni i świeccy pracownicy instytucji kościelnych muszą podpisać oświadczenie, że przyjmują je do wiadomości i że są świadomi konsekwencji wynikających z naruszenia tych wskazań.
Potrzebne jest także monitorowanie tego, w jaki sposób przyjęte zasady są wcielane w życie. I wreszcie jeden z najważniejszych elementów tego systemu – sama relacja do osób skrzywdzonych i zagwarantowanie im pomocy. Pewnie w tym zakresie mamy najwięcej do nadrobienia. Mam nadzieję i liczę na to, że pomocna i skuteczna będzie w tym względzie powołana przez biskupów Fundacja Świętego Józefa.

- Ksiądz Prymas mówi, by stawiać w centrum osoby skrzywdzone. Ale to chyba nie jest jeszcze norma wśród duchowieństwa?

- To prawda, że wciąż potrzeba zmiany mentalności. Nie chodzi tylko o ten pierwszy kontakt, ale o cały wieloetapowy proces od przyjęcia zgłoszenia po zagwarantowanie konkretnej pomocy. Musimy zobaczyć jak w poszczególnych sytuacjach wygląda nasza relacja do osób skrzywdzonych. Trzeba pamiętać, że zawsze są to sprawy bardzo bolesne, pełne zranień i emocji, które domagają się z jednej strony empatii i wrażliwości, z drugiej konkretnej wiedzy i kompetencji, która pozwala nadać im bieg zgodnie z prawem kanonicznym i wytycznymi Stolicy Apostolskiej. Obejmuje to także zaoferowanie potrzebnej pomocy terapeutycznej czy duchowej.
W niektórych diecezjach i zgromadzeniach zakonnych, obok delegatów ds. ochrony dzieci i młodzieży, działają też duszpasterze osób pokrzywdzonych. Spotkałem się z nimi w pierwszej połowie grudnia. Wspólnie wysłuchaliśmy świadectwa jednej z osób pokrzywdzonych, która jest objęta pomocą terapeutyczną zapewnioną przez Kościół, ale – jak sama przyznała – potrzebuje i oczekuje także wsparcia duchowego. Ważne jest więc, aby także w tym zakresie działania podejmować.

- Ale czy te działania wzbudzają zaufanie samych ofiar, mających niestety inne doświadczenie Kościoła? Bywa, że domagają się zadośćuczynienia finansowego, a nie opieki psychologicznej czy duchowej.

- Przyjmując zgłoszenie o wykorzystaniu osoby małoletniej przez duchownego jesteśmy zobowiązani do tego, aby osobie skrzywdzonej zaproponować pomoc psychologiczną, prawną czy duszpasterską. Jeżeli pojawiają się sytuacje dotyczące roszczeń, to są one wtórne do samego zgłoszenia. Zdarza się, że pokrzywdzony jest zainteresowany przede wszystkim procesem cywilnym i nie zgłasza się do Kościoła. Jeśli jednak to czyni, Kościół jest zobowiązany podjąć odpowiednie kroki i tę pomoc zapewnić. Trzeba też stanowczo i głośno powtarzać, że osoby ujawniające przestępstwo nie działają na szkodę Kościoła, ale dla jego dobra, pomagając mu się oczyścić i uwolnić od pętającego go zła.
Może warto wspomnieć, że biuro delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży planuje przygotować materiały do modlitwy, homilii i rozważań Drogi Krzyżowej na pierwszy piątek Wielkiego Postu, który jest dniem pokuty za grzech wykorzystania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych. Te materiały trafią do wszystkich polskich parafii. Także inicjatywy podejmowane spontanicznie i oddolnie w różnych środowiskach pokazują tę wolę oczyszczenia i służą zwróceniu baczniejszej uwagi na krzywdę dzieci. Według badań Fundacji Dzieci Niczyje 12,4 proc. dzieci w Polsce jest ofiarami wykorzystania seksualnego. Ta porażająca statystyka uświadamia nam, że dramat wykorzystania seksualnego małoletnich jest częścią szerszego problemu dotyczącego całego społeczeństwa. Przeciwdziałanie mu wymaga współpracy wielu środowisk i wszystkich, którym leży na sercu dobro dzieci i młodzieży.

- Jesienią została, na razie w formie ustawy, a nie konkretnego składu osobowego, powołana państwowa komisja ds. wyjaśniania pedofilii. Ma ona identyfikować zaniedbania w wyjaśnianiu przypadków w środowiskach zajmujących się opieką małoletnich, także w Kościołach i związkach wyznaniowych. W jakim zakresie Kościół w Polsce może z nią współpracować?

- Gdy komisja faktycznie powstanie i zacznie działać, i gdy będą takie oczekiwania pod adresem Kościoła, to w miarę możliwości i posiadanych narzędzi będziemy z nią współpracować. Dziś jednak trudno powiedzieć, jak ta współpraca w szczegółach miałaby wyglądać, bo samej komisji jeszcze nie ma.

- Jak w Kościele w Polsce realizowane są wskazania zawarte w obowiązującym od 1 czerwca br. motu proprio Vos estis lux mundi? I czy ogłoszenie tego dokumentu wpłynęło na liczbę zgłoszeń?

- Istnieją różne płaszczyzny działania wynikające z motu proprio. Jedną z nich była choćby konieczność nowelizacji samych wytycznych KEP. Zgodnie ze wskazaniem papieskiego dokumentu Konferencja Episkopatu ma obowiązek stworzenia spójnej, wiarygodnej i sprawnie działającej sieci przyjmującej zgłoszenia o wykorzystaniu małoletnich w Kościele. W tym względzie dokonaliśmy nowelizacji wspomnianych wytycznych, wskazując, że taką ogólnie dostępną siecią są diecezjalni i zakonni delegaci ds. ochrony dzieci i młodzieży. Zgodnie z motu proprio biskupi zadecydowali, aby ich nazwiska i szczegółowe dane kontaktowe były publikowane na ogólnodostępnych stronach internetowych diecezji i zakonów oraz – zgodnie ze wskazaniem papieskiego dokumentu – zostały przekazane Stolicy Apostolskiej. Druga sprawa dotyczy wiedzy na temat wskazań zawartych w papieskim dokumencie i przekładania ich na życiową praktykę. Zaraz po opublikowaniu dokumentu jako biskupi przeszliśmy szkolenie z zakresu norm zawartych w motu proprio.
Natomiast na pytanie, czy publikacja tego dokumentu spowodowała wzrost liczby zgłoszeń nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo nie było takich badań. Z całą pewnością większą liczbę zgłoszeń odnotowaliśmy po projekcji filmu braci Sekielskich, a także – mam takie sygnały – po odczytaniu w kościołach późniejszego listu biskupów [chodzi o list pasterski Rady Stałej KEP „Wrażliwość i wierność”, odczytany w kościołach 26 maja br. – KAI]. List ten zmotywował niektóre osoby do ujawnienia krzywdy, jakiej doznały.

2019-12-23 08:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szefowa KE w "Le Monde" chwali Polaków za solidarność z Włochami

2020-04-04 18:04

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Włochy

Komisja Europejska

PAP/EPA/FRANCOIS LENOIR / POOL

W sobotnim numerze dziennika „Le Monde” przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznaje, że UE została początkowo zdestabilizowana epidemią, ale obecnie wraca do siebie. Dodaje, że kluczem do uzdrowienia Europy jest solidarność, jak np. polskich lekarzy we Włoszech.

„Wobec pandemii Europa musi być zjednoczona jak jeden mąż i przygotowana na potężne inwestycje i masywny budżet, gdy opadnie zagrożenie zarazy” – wzywa w tekście opublikowanym na łamach francuskiego dziennika przewodnicząca Komisji. Podkreśla przy tym, że solidarność jest sercem Europy i to ona "pozwoli jej się odrodzić”.

Europa – pisze przewodnicząca Komisji – jednoczy swe siły, by "wspólnie zrobić to, czego nikt spośród nas nie byłby w stanie zrobić sam".

Niemka wymienia najnowsze decyzje europejskie, w tym tę dotyczącą poluzowania zasad dyscypliny fiskalnej i zakazy pomocy państwa, co umożliwiło państwom UE przeznaczenie 2,8 biliona euro do walki z kryzysem, „więcej niż gdziekolwiek na świecie”. Nowa inicjatywa, na którą UE przeznacza 100 miliardów euro, zwana „SURE” pomoże pracownikom zachować pracę i wynagrodzenie, a firmom przetrwać kryzys - zapowiada Ursula von der Leyen.

Przewodnicząca Komisji twierdzi, że UE nie zadawala się połowicznymi krokami i wzywa do „masowych inwestycji w formie +planu Marshalla+”. W tym celu – zaznacza – konieczny jest „solidny budżet Unii”.

„Wielkie sumy wydawane dzisiaj po to, by uniknąć jeszcze większej katastrofy, są inwestycją w przyszłą ochronę” – tłumaczy.

Te inwestycje powinny objąć, jak pisze, innowacyjne badania naukowe, cyfryzację, odnawialne źródła energii, gospodarkę cyrkularną i przyszłościowe środki transportu.

Najważniejsza jest jednak – stwierdza z naciskiem Ursula von der Leyen – wola wspólnej przyszłości, w której każdy jest solidarny z innymi.

„Przykłady takiej solidarności to polscy lekarze, którzy jadą do Włoch i Czesi, którzy wysyłają miliony masek do Hiszpanii i innych krajów” – pisze przewodnicząca Komisji, wyrażając przekonanie, że „każdy taki akt solidarności, pozwala powoli zdrowieć Europie”, która „niedługo znów stanie na nogi”. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

2020-04-01 20:34

[ TEMATY ]

Watykan

pomoc

Rzym

abp Konrad Krajewski

ubodzy

Piotr Drzewiecki

My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy? - apeluje kard. Konrad Krajewski w rozmowie z włoskim dziennikiem "Avvenire". Papieski jałmużnik opowiada o wyjątkowo trudnej sytuacji i rosnących potrzebach osób ubogich i bezdomnych, jeszcze bardziej opuszczonych w czasie pandemii.

Jak podkreśla kard. Krajewski w rozmowie z dziennikiem, "Avvenire", ze względu na pustki na ulicach Rzymu, osoby ubogie i pozbawione dachu nad głową, znalazły się w jeszcze trudniejszej niż zazwyczaj sytuacji. "W tych dniach spotykamy wiele osób, które są głodne. Tak właśnie: głodne. Wcześniej nie słyszałem, by ktoś mówił mi: ojcze, jestem głodny" - mówi papieski jałmużnik, który każdego dnia przemierza ulice Wiecznego Miasta, niosąc pomoc najbardziej potrzebującym. "Dzwoni do nas wielu proboszczów, w związku z rodzinami w trudnościach. A my jedziemy. Zawozimy warzywa, oliwę, przecier pomidorowy, mleko. (...) Osoby bezdomne przeżywają wielkie trudności. Nie mogą prosić o jałmużnę, ponieważ na ulicach nie ma nikogo. Bary, które cokolwiek im dawały, są zamknięte. Nie znajdują też otwartych łazienek. Teraz bardzo trudno jest im przeżyć. Nie mają nic zupełnie" - wyjaśnia hierarcha.

W ostatnim czasie liczba osób, wspieranych przez Urząd Dobroczynności Apostolskiej, którym kieruje kard. Krajewski, wzrosła ze 120 do 250.

"Nie mogą przyjść do nas, więc to my jeździmy do nich. Spotykamy ich, przemierzając miasto. Zanosimy im wszystko to, co może im pomóc. Na szczęście nikt z nich nie zachorował. Prawdopodobnie dlatego, że nikt ich nie przytula, nie podaje ręki. Żyją odizolowani, między sobą" - mówi ze smutkiem kard. Krajewski. Przywołuje też historię kobiety, która przed kilkoma dniami zadzwoniła do niego, ponieważ nie mogła opuszczać mieszkania, a skończyły jej się pilnie potrzebne leki. "Po upewnieniu się, że jej się należą, wziąłem je z apteki watykańskiej, przejechałem miasto i jej je zawiozłem. Kiedy otworzyła mi drzwi, zobaczyłem kobietę, która naprawdę była schorowana, ale też szczęśliwa, ponieważ te leki były dla niej podstawową potrzebą".

Kard. Krajewski zachęca, na wzór św. Matki Teresy, do podejmowania drobnych gestów, które zebrane wspólnie tworzą ogrom pomocy dla potrzebujących. Zaznacza, że także do niego napływają prośby nie tylko z Rzymu, ale i z innych części kraju i zamkniętych stref, w których przebywają migranci.
Apeluje też do proboszczów parafii, posiadających łaźnie, o ich otwarcie i bycie blisko najbardziej potrzebujących. "My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?" - przypomina.

CZYTAJ DALEJ

Zbiórka na respiratory dla szpitali w Częstochowie

2020-04-06 08:57

[ TEMATY ]

pomoc

Fundacja SMS z Nieba oraz nasza Caritas zbieraja dzis na respirator dla Czestochowy.

Szczegóły na stronie www.zanurzeniwmilosci.pl

Nosimy w sobie pragnienie, aby nie czekać na scenariusz włoski. Dlatego uruchamiamy ogólnopolską inicjatywę charytatywną "Zanurzeni w Miłości", której celem jest zebranie środków pieniężnych na wyposażenie w respiratory szpitali w Polsce.

100% wpłat przeznaczymy na respiratory dla szpitali. Wszelkie koszty przeprowadzenia tej akcji pokryją organizatorzy z funduszy własnych oraz partnerzy akcji.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję