Reklama

Wiara

Bp Janiak: Bóg chce, żeby Polska była katolicka

Bóg chce, żeby Polska była katolicka, żeby Polska była wierna Panu Bogu - mówił biskup kaliski Edward Janiak, który przewodniczył Mszy św. w Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego - kościele ojców jezuitów w Kaliszu. W ten sposób upamiętniono tragiczne wydarzenia sprzed 38 lat związane z wprowadzeniem stanu wojennego.

[ TEMATY ]

wiara

Polska

bp Edward Janiak

Bożena Sztajner/Niedziela

W homilii o. Andrzej Lemiesz przypomniał, że w okresie stanu wojennego w kościele o.o. jezuitów w Kaliszu były sprawowane Msze św. za ojczyznę.

Wskazywał, że z tamtym okresem wiąże się słowo Solidarność. – Solidarność zachwyciła świat tym, że gromadziła się wokół Chrystusa, wokół Eucharystii i sakramentów świętych. Solidarność zrodziła się na kolanach, pod krzyżem – podkreślał superior jezuitów.

Ubolewał, że czas wolności stał się czasem odchodzenia od Boga, od moralności. – Musimy trzymać się Chrystusa. Pod krzyżem jest nasze miejsce, tam jest miejsce naszej modlitwy. Bez tej walki nic nie osiągniemy, będziemy przegrywać wszystko, a najgorsze jest to, że będziemy przegrywać wieczność – stwierdził kaznodzieja.

Reklama

Zaznaczył, że Solidarność to dziś wielkie wyzwanie dla człowieka. – To wezwanie dla całej Ojczyzny, byśmy w końcu powstali jako ludzie, którzy są z Chrystusem na dobre i na złe, którzy są z Jego Matką Maryją. Chcemy, aby Maryja nas ciągle prowadziła do Chrystusa, ciągle nam wskazywała „zróbcie wszystko cokolwiek Syn mój wam powie”, czyli pilnujcie dekalogu, pilnujcie przykazań, strzeżcie tego, co jest depozytem naszej wiary, żebyśmy nie przegrali na wieki. Bóg chce, żeby Polska była katolicka, żeby Polska była wierna Panu Bogu – przekonywał duchowny.

Przed udzieleniem pasterskiego błogosławieństwa biskup kaliski wspominał, że w czasie, kiedy ogłoszono w Polsce stan wojenny jako młody kapłan przebywał z pielgrzymką w Watykanie. – Byliśmy tam jedyną polską grupą. Ojciec Święty Jan Paweł II odprawił dla nas Mszę św. Był bardzo zasmucony. Modliliśmy się za ojczyznę – mówił celebrans.

Prosił wiernych, aby modlili się za ojczyznę i dziękowali za dar wolności. - Jako Polak dziękuję Bogu, że doczekałem takich czasów, że nie musimy wstydzić się prezydenta Polski, że premier chce dobrze dla Polski, że kraj jest wolny, że jest demokracja, że doczekaliśmy prawdziwej wolności. Dziękujmy Panu Bogu za dar wolności – powiedział bp Janiak.

Reklama

Po Mszy św. złożono kwiaty i zapalono znicze pod tablicą pamiątkową „Solidarności” w Ogrójcu Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego.

Organizatorem obchodów był Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność” Wielkopolska Południowa z przewodniczącym Bernardem Niemcem.

2019-12-14 09:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chcę być jak moja Mama

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 17

[ TEMATY ]

wiara

świadectwo

Dzień Matki

Archiwum Idy Nowakowskiej-Herndon

To mama przekazała mi miłość bezwarunkową, tę swoją i tę ponad nią – Pana Boga – mówi Ida Nowakowska-Herndon

„Wychowywanie ciebie jest moją pasją” – mówiła mi moja mama. Choć nie rozumiałam do końca tych słów, wywoływały na mojej twarzy uśmiech. Czułam się potrzebna.

Od dziecka chodziliśmy z rodzicami do muzeów, na wernisaże i wieczory literackie, do kina i teatru. Nie wiem, kiedy to się wydarzyło, ale mama stała się moją najbliższą przyjaciółką. I tak zostało do dziś. Zawsze pomagała mi w spełnianiu marzeń, miała dla mnie czas i cierpliwość, motywowała, żebym wszystko próbowała zrobić sama. Pokonywanie trudności dawało mi poczucie, że jeśli podejmę jakieś wyzwanie, to na pewno mu podołam. Mama prowadziła mnie na wszystkie zajęcia, które sobie wymarzyłam. Nigdy na mnie nie krzyczała, nigdy mnie nie uderzyła. Starała się mnie wychować, pokazując konsekwencje błędnych zachowań. Nie okłamywałam mamy, bo mówiła, że ma do mnie zaufanie...

Gdy przeżywałam porażkę, zawsze radziła, żebym zaufała Panu Bogu. I tak naprawdę dopiero teraz rozumiem, że moje porażki dawały mi przestrzeń do podejmowania nowych wyzwań. Serce mamy jest czyste, pełne miłości. Mama jest też moją przewodniczką po głębinach serca. To ona przekazała mi miłość bezwarunkową, tę swoją i tę ponad nią –

Pana Boga. Dzięki mamie poznałam Kościół. Zrozumiałam wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. Zrozumiałam wiarę.

W przyszłości chciałabym być taką mamą dla swoich dzieci, jaką moja mama jest dla mnie. To, że można kogoś urodzić, wychować, inspirować i przyjaźnić się z nim... to musi być niezwykłe uczucie. Kiedy mówię mamie, że chcę ją naśladować, odpowiada: „Nie naśladuj mnie, tylko Pana Jezusa. To On jest dla nas najpiękniejszym przykładem i wzorem”. I mówi to z uśmiechem na twarzy!

Często bardzo się boję, że mama umrze, szczególnie od momentu, kiedy odszedł mój tata. Gdy dzielę się z nią tymi obawami, odpowiada z troską: „Zawsze będę z tobą... Zaufaj Panu Bogu. On wskaże ci drogę – trudną, ale zawsze dobrą, właściwą i fascynującą”.

Mamo, pokazujesz mi codziennie to, co nie jest widoczne, ale co jest najważniejsze. Dziękuję...

CZYTAJ DALEJ

Rzeczniczka Białego Domu: Oby mi Bóg powiedział - dobra robota, sługo dobry i wierny

2020-06-01 13:39

[ TEMATY ]

USA

świadectwo

Wikipedia.org/Oficjalne zdjęcie w Białym Domu Joyce N. Boghosian

Kayleigh McEnany

Kayleigh McEnany, która od ponad miesiąca jest nową sekretarz prasową Białego Domu, z równą pasją i profesjonalizmem odpiera ataki mediów, co opowiada o najważniejszej rzeczy w jej życiu – osobistej relacji z Jezusem Chrystusem. Jest baptystką, absolwentką katolickiej szkoły średniej dla dziewcząt, wykształconą na Harwardzie prawniczką. „Wierzę, że Bóg umieścił mnie w tym miejscu w jakimś celu i z jakiegoś powodu, jak robi to z każdym” – zwierza się w rozmowie z CBN News.

Obrona decyzji i polityki prezydenta wymaga nie byle jakiego przygotowania. Jednym ze znaków rozpoznawczych 32-letniej Kayleigh McEnany, jednej z najmłodszych w historii na tym stanowisku, jest łatwość, z jaką pokazuje, że narracja wrogich wobec obecnej prezydentury mediów jest sprzeczna z logiką, precyzją czy zwykłą uczciwością.

Przyznaje, że przed pierwszym briefingiem spanikowała i tym, co jej pomogło opanować nerwy była zaimprowizowana modlitwa przez zestaw głośnomówiący, gdy się połączyła telefonicznie z mamą i rodziną. „Poczułam taką siłę, weszłam, porozmawiałam z prezydentem, a potem wyszłam, wykonując zadanie, które dało się wykonać tylko z pomocą Bożą”.

W rozmowie wspomina, jak wiara pomogła jej przejść przez różne kryzysy. Jako nastolatka oddała swe życie Jezusowi podczas nabożeństwa w swym zborze należącym do Południowej Konwencji Baptystycznej. Wcześniej uczyła się w katolickiej szkole dla dziewcząt na Florydzie. Gdy jako dwudziestolatka prowadziła samotne życie zawodowe w Nowym Jorku, otrzymała telefon od współwyznawców z Journey Church, oferujący modlitwę za nią w tej konkretnej chwili. Odebrała to jak realny telefon od Chrystusa.

Wiara także pomogła jej przetrwać trudne chwile, gdy dowiedziała się, że nosi w sobie gen odpowiedzialny za raka piersi. Rok po wyjściu za mąż przeszła mastektomię oszczędzającą brodawkę. Szanse na zachorowanie na raka piersi zmalały od tej pory do 0,001 proc. Pod koniec 2019 r. urodziła córeczkę Blake. Najważniejszą rzeczą, jaką zamierza jej przekazać, to wiara. Jest przekonana, że może się tak stać tylko wtedy, gdy znajdzie w swej mamie dobry wzór do naśladowania.

Kayleigh przyznaje, że w Harvard Law School, jako konserwatystka i chrześcijanka, czuła się atakowana. „Ludzi atakuje się dziś za wiarę. Spotyka to nie tylko mnie, ale wielu chrześcijan i chrześcijanki” – podkreśla i zaznacza, że Donald Trump, który opowiada się za wolnością religijną i broni życia, ośmielił ludzi, by bronić wyznawanych przez siebie wartości.

Opowiada też, co byłoby dla niej prawdziwą nagrodą w życiu. „Misją mojego życia jest to, by On, kiedy już przeminę, spojrzał na mnie i powiedział: dobra robota, sługo dobry i wierny. Jeśli będę mogła zakończyć moje życie w ten sposób, to nie ma znaczenia, co ludzie mówią po drodze”.

CZYTAJ DALEJ

Abp Grzegorz Ryś: Zacznijmy od nauki słuchania siebie nawzajem

2020-06-01 21:18

[ TEMATY ]

abp Grzegorz Ryś

Archidiecezja Łódzka

Zacznijmy od nauki słuchania siebie nawzajem - powiedział Radiu eM abp Grzegorz Ryś, nawiązując do istniejących w Polsce podziałów i napięć. Do tego potrzebne jest choćby elementarne uznanie wartości drugiego człowieka - dodał. Metropolita łódzki był gościem red. Sylwestra Strzałkowskiego w audycji "Rozmowa Poranka".

Dopóki nie zaczniemy siebie nawzajem słuchać, nie dziwmy się temu, w jaki sposób nawet nie mówimy do siebie, tylko wykrzykujemy w stronę drugiego – mówił w „Rozmowie poranka” abp Grzegorz Ryś. - Umiejętność słuchania jest warunkiem dialogu. Jak nie ma słuchania, są monologi – wskazywał.

Dzieląc się swoimi wrażeniami z pielgrzymki mężczyzn do Matki Bożej w Piekarach Śląskich (31.05), gdzie przewodniczył Eucharystii, metropolita łódzki pokreślił, że jest to pielgrzymowanie dojrzałe, co jest bardzo ważne, bo pobożność pielgrzymkowa i sanktuaryjna bywa w Polsce krytykowana, tymczasem jej znaczenie zauważa także papież Franciszek. Jednocześnie arcybiskup przestrzegł przed, z jednej strony, traktowaniem wspólnoty Kościoła jako masy, z drugiej, przed indywidualistycznym podejściem do obecności w Kościele.

- Wiara jest czymś indywidualnym, osobistym, ale nie oznacza to, że indywidualistycznym - wskazywał zachęcając do zachowania pewnego balansu w tej materii.

Arcybiskup wspomniał o tzw. "churchingu", czyli pewnej "turystyce" duchowej polegającej na uczestniczeniu w różnych wydarzeniach religijnych, masowych. - My, jako księża, zapraszamy na wydarzenia masowe i zwracamy się do ludzi, jak do masy - zauważył. Jak tłumaczył, to pokłosie lat 70’, kiedy ludzie potrzebowali takiego wsparcia Kościoła.

Odnosząc się do zmienionej formuły piekarskiej pielgrzymki abp Ryś mówił, że to też jest jakiś rodzaj wspólnoty. - Nie ma co utyskiwać, lepiej robić to, co można, niż narzekać, że nie można tego, co zawsze było możliwe - dodawał.

Gość Radia eM zauważył, że diecezje łódzką i katowicką łączy podobna historia: obie powstały ok. 100 lat temu, a więc mają za sobą podobny czas budowania tożsamości lokalnego Kościoła, ponadto oba ośrodki przeżyły szybki rozwój przemysłu i liczby ludności. Pytany o naukę, jaką Kościół na Śląsku może czerpać z doświadczenia Łodzi, abp Ryś wspomniał o upadku przemysłu na przełomie lat 80’ i 90’ ubiegłego wieku i wynikłymi z tego biedą i bezrobociem. To stawia przed Kościołem wymaganie bycia blisko ludzi w potrzebie i aktywności pomocowej, np. Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję