Reklama

Świat

Indie: 50 lat ośrodka dla trędowatych w Jeevodaya

Ojciec Adam Wiśniewski przybył do Indii z otwartym sercem na chorych i biednych. Ta jego miłość do odtrąconych połączyła nas dziś na uroczystości, by dalej kontynuować jego dzieło – powiedział abp Henry Victor Thakur, arcybiskup Raipuru podczas uroczystej mszy św. z okazji 50-lecia ośrodka Jeevodaya w Indiach.

[ TEMATY ]

Indie

pixabay.com

Być może w Polsce mamy zimniejszy klimat, ale ludzie mają gorące serca – powiedział ambasador Polski w Indiach Adam Burakowski. – Myślę tu przede wszystkim o wszystkich osobach w Polsce, które z szczodrości z serca utrzymują ten ośrodek – dodał.

Na uroczystości jubileuszowe ośrodka dla trędowatych przybyła z Polski grupa 25 osób, przede wszystkim osoby współpracujące z Sekretariatem Jeevodaya w Warszawie. Najpopularniejsza formą wspomaganie ośrodka jest podjęcie tzw. Adopcji Serca, tzn. zobowiązanie do utrzymania jednego dziecka mieszkającego w Jeevodaya poprzez comiesięczne wpłaty w wysokości około 25 euro miesięcznie. Widzę bardzo duży rozwój ośrodka w organizacji ośrodka. To widać w dyscyplinie dzieci – mówił Roman, jeden z uczestników pielgrzymki, który po czterech latach ponownie odwiedził Ośrodek. Przed przyjazdem do Jeevodaya bardzo wiele słyszałem i czytałem o Ośrodku i myślałem, że wszystko wiem, ale jednak przybycie do Jeevodaya przekonało mnie, że moje wyobrażenia były błędne – mówi Adam. Tutaj faktycznie kocha się dzieci, czego nie da przekazać słowami, zdjęciami, dopóki się tego samego nie zobaczy.

Bardzo wymowną ceremonią była procesja z darami. Jedną z osobą była Sita niosąca kwiaty, dziewczyna, która jako dziecko została uratowana przez dr Helenę Pyz i w Ośrodku Jeevodaya znalazła nie tylko schronienie, ale dom, wykształcenie i pracę. Kalpana, niosąca kadzidła hinduskie, kobieta bez palców, która je straciła przez trąd. Kiedyś straciła chęć życia, ale gdy dostała pracę jako nauczycielka w szkole Jeevodaya, zyskała sens życia. Randish niósł świecę adopcji serca. On został zaangażowany jeszcze o. Wiśniewskiego do opieki na chłopcami w Internacie. Pahun niósł ryż, gdyż jest gospodarzem i właśnie uprawia ryż, który jest podstawową żywienia w Ośrodku. Santosz niósł kadzidło. Jest on sierotą, który w Jeevodaya znalazł dom. Jest obecnie najstarszym mieszkańcem Ośrodka.

Reklama

Ojciec Adam Wiśniewski był jednym z dwóch polskich pallotynów, któremu udało się w latach 50. udało się wyjechać z Polski mimo tzw. „żelaznej kurtyny”, co było inspiracją dla następnych pokoleń polskich pallotynów do zaangażowania misyjnego – mówił z kolei ks. Jerzy Limanówka, delegat Prowincji Chrystusa Króla na uroczystości jubileuszowe.

Dzieci z ośrodka Jeevodaya przygotowały bardzo bogaty program artystyczny z okazji jubileuszu. Bardzo wzruszającym momentem było pantonima, w której dzieci i młodzież Ośrodka opowiedziała historię powstania ośrodka Jeevodaya. W przejmujący sposób ukazywali pierwsze spotkania o. Wiśniewskiego z trędowatymi i budowanie wspólnoty chorych na trąd., później jego śmierć i kontynuację idei przez dr Helenę Pyz z Instytutu Prymasowskiego.

Wystąpienie Umy, studentki wychowanki Jeevodaya, przypomniała mi zasadniczą ideę Ośrodka Jeevodaya, co w języku hindi znaczy Świt Życia – mówi Małgorzata Smolak, członkini Instytutu Prymasowskiego, główna organizatorka uroczystości jubileuszowych. Jej wypowiedź uświadomiła mi, że Jeevodaya jest wyróżniającym się ośrodkiem walki z trądem, ponieważ ono jest faktycznie trampoliną do nowego życia. Wychowankowie Jeevodaya nie wracają do swoich środowisk, ale rozwijają swoje życie.

Reklama

Sympatycznym elementem poprzedzającym uroczystości jubileuszowe było rozegranie meczu piłki nożnej, w której młodzież Jeevodaya ubrana w koszulki polskiej reprezentacji grała przeciwko młodzieży z pobliskiej miejscowości. „Polska drużyna” wygrała 2:0. Z pewnością dużą rolę odegrał doping ze strony polskich pielgrzymów, bo przeciwnicy wcale nie stosowali taryfy ulgowej wobec egzotycznych kibiców.

O. Adam Wiśniewski w 1969 r. w szczerym polu, w trzech namiotach stworzył ośrodek, do którego przyjmował trędowatych. Dzieło to nazwał „Jeevodaya” czyli „świt życia. O. Adam Wiśniewski był nie tylko misjonarzem, ale też lekarzem, wyspecjalizowanym w leczeniu trądu. Studiował medycynę tropikalną w Paryżu i Lyonie, a po przybyciu do Indii w 1962 r. jeździł po cały kraju i uczył się, jak leczyć trąd w rzeczywistości Indii. Dzięki niemu pomoc otrzymały tysiące osób dotkniętych tą chorobą. Jego bliską współpracownicą była siostra Barbara Birczyńska, która po śmierci o. Wiśniewskiego kierowała Ośrodkiem. Obecnie Jeevodaya jest w zasadzie samowystarczającą osadą. Na siedmiu hektarach jest internat dla blisko 150 dzieci, kościół, ogrody, pola uprawne ryżu, bananowców, gospodarstwo z hodowlą krów, świń, szkołą

Ks. Arogyadas Kottanam, obecny Regionał nowo utworzonej pallotyńskiej Regii z siedzibą w Widżajawada, z całą grupą ówczesnych nowicjuszy uczestniczył w pierwszych pracach porządkowych ośrodka Jeevodaya. O. Wiśniewski był człowiekiem bardzo wymagającym. Bardzo chciał, abyśmy zrobili jak najwięcej w tych pierwszych pracach. Jednocześnie był człowiekiem bardzo skromnym, zadawalającym się podstawowymi potrzebami, nie szukał wygód, wymagał przede wszystkim najpierw od siebie – mówi obecny ks. regionał.

O. Adam Wiśniewski urodził się 13 kwietnia 1913 r. w Dębinach. Studiował w pallotyńskim seminarium w Ołtarzewie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1939 r. W czasie II wojny światowej działał w konspiracji, pełnił obowiązki kapelana batalionu AK im. Stefana Czarneckiego, pod pseudonimem „Łukasz”. Jednocześnie na tajnych kompletach studiował medycynę, którą po zakończeniu wojny kontynuował w Krakowie i w 1951 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych. Zmarł 13 lipca 1987 r. w ośrodku Jeevodaya w Indiach. Obecnie ośrodek jest prowadzony przez Sekretariat Misyjny Jeevodaya i wspierany przez Fundację Heleny Pyz „Świt Życia”. Stanowi duże centrum medyczno – edukacyjne, w którym znajdują kompleksową pomoc osoby zarażone trądem i ich dzieci.

2019-12-09 19:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przywódcy religijni otwierają świątynie dla ofiar przemocy w Delhi

[ TEMATY ]

prawo

muzułmanie

Indie

obywatelstwo

zamieszki

Delhi

źródło: wPolityce.pl

Przywódcy różnych religii wspólnie potępili zamieszki w stolicy Indii, do których doszło w związku trwającymi od grudnia protestami przeciwko nowemu prawu o obywatelstwie. Zdecydowali, że ich świątynie będą otwarte, aby mogły się w nich schronić ofiary przemocy, niezależnie od ich religii. „Postaramy się zapewnić im także jedzenie i odzież” – powiedział abp Anil Couto, ordynariusz Delhi.

Przywódcy różnych religii spotkali się w katedrze Najświętszego Serca Jezusowego w Delhi, aby wspólnie modlić się o zakończenie przemocy. Wśród zgromadzonych byli m.in. chrześcijanie różnych wyznań, hinduiści, muzułmanie i sikhowie. Zaapelowali do mieszkańców o zaprzestanie walk. Minutą ciszy uczczono tych, którzy stracili życie w wyniku starć.

Jak do tej pory zginęło co najmniej 38 osób, a ponad 200 zostało rannych. Ataki rozpoczęły się w niedzielę w północno-wschodniej części Delhi, gdzie mieszkają głównie wyznawcy islamu i ubodzy imigranci.

Protestujący w Delhi muzułmanie obawiają się, że obowiązująca od 12 grudnia nowelizacja ustawy może być krokiem w stronę ich marginalizacji. Zdaniem krytyków narusza także świecki charakter konstytucji. „Istnieje duże niebezpieczeństwo, że może dojść do polaryzacji naszego społeczeństwa pod względem religijnym, co będzie bardzo szkodliwe dla kraju” – powiedział kard. Oswald Gracias, przewodniczący episkopatu Indii.

Ustawa pozwala na uzyskanie obywatelstwa niektórym mniejszościom z Pakistanu, Bangladeszu i Afganistanu, które osiedliły się w tym kraju przed 2015 r., ale wyklucza muzułmanów, którzy stanowią około 14 proc. ludności Indii.

Opozycja i organizacje obrony praw człowieka uważają, że nowe prawo stanowi część nacjonalistycznego programu Modiego i kierowanej przez niego Indyjskiej Partii Ludowej (BJP), która chce zrobić z Indii państwo wyłącznie hinduskie i próbuje się pozbyć zwłaszcza muzułmanów.

Starcia nie ograniczały się do konfrontacji przeciwników nowego prawa z policją. W kilku miejscach doszło też do ataków nacjonalistycznych bojówek na meczety i domy modlitwy – donosi ze stolicy Indii korespondent AFP. Jeden z meczetów został częściowo spalony, demonstranci wyrzucili na ulice spalony Koran. Próbowali też zrzucić półksiężyc z wieży meczetu.

Policja do rozproszenia wielotysięcznego tłumu użyła gazu łzawiącego i granatów dymnych. Według służb medycznych funkcjonariusze użyli także broni palnej. Do szpitali trafiło wiele osób z ranami postrzałowymi. Manifestanci z kolei obrzucali policjantów kamieniami. Niektórzy przyszli na miejsce zdarzenia z pistoletami i maczetami – donosi AFP.

Nowa fala zamieszek związanych z protestami wobec nowelizacji prawa o obywatelstwie wybuchła po kilku tygodniach względnego spokoju. Doszło do nich w związku z przybyciem do stolicy Indii z oficjalną wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa.

Według mediów, zamieszki które wybuchły w Indiach, są najgorsze po powstaniu narodowym w 1992 r., zburzeniu meczetu Babri w Ajodhyi, po pogromach sikhów z 1984 r. i po zabójstwie ówczesnej premier Indiry Gandhi.

CZYTAJ DALEJ

Lamentacje w Wielkim Poście zawirusowanym, w 2020 r.

2020-03-31 16:49

[ TEMATY ]

poezja

wiersz

bp Józef Zawitkowski

koronawirus

Episkopat.pl

Dlaczego zagniewany jesteś Panie?
Odmień nasz los ku dobremu.
Święty Boże, Mocny i Miłosierny,
zmiłuj się nad nami
i nad całym światem.

Kochani moi!
Dziś 25 marca 2020 roku,
a zimy nie było,
Wielkanocy nie będzie,
dziwny stał się świat.
Trwoga, nad nami
śmiercionośny wirus!

Na Anioł Pański biją dzwony.
Dziś radosne Zwiastowanie,
ale dzwony biją
jakoś inaczej,
jakby z płaczem i na trwogę.

Kościoły w Rzymie zamknięte.
Papież szedł sam pustą ulicą,
pod górę, jak w fatimskiej tajemnicy.
Mówcie ze mną Ojcze nasz – prosił,
niech się nad nami Bóg zmiłuje
i zachowa nas od złego.

A mnie dziś tak trudno
wypowiedzieć całą Modlitwę Pańską.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
święć się imię Twoje,
przyjdź Królestwo Twoje!
Spodziewałem się, że przyjdzie
Twoje Królestwo, Ojcze,
królestwa sprawiedliwości,
miłości i pokoju,
a przyszła groza.
Zamiast dobrobytu
przyszła śmiertelna zaraza.
Ojcze, zbaw nas ode złego.

Jeszcze bardziej boje się powiedzieć:
Bądź wola Twoja!
Mówiłem,
ale chyba kłamałem,
bo wszystko robiłem po swojemu,
choć pamiętałem,
że pokarmem moim
miało być pełnienie woli Twojej, Boże,
a ja grzeszyłem,
idąc własną drogą.
Ojcze przebacz!

Chleba naszego powszedniego
daj nam dzisiaj!
O chleb to ja umiem prosić,
nawet umiem się domagać,
jakby mi się to należało.
Przebacz, żem jamochłon,
bo nie umiem
dzielić się chlebem,
przecież nie samym chlebem
człowiek żyje.

Odpuść nam nasze winy
jako i my odpuszczamy
naszym winowajcom.
Boże Ojcze, nie słuchaj tej prośby,
nie wysłuchaj mnie, proszę,
bo gdybyś Ty, Boże, przebaczał mi tak,
jak ja odpuszczam winowajcom,
to święta ziemia winna mnie pochłonąć.
Noszę przecież w pamięci, w sercu
tyle zawiści, złości i chęci zemsty.
Nie umiem przebaczać,
więc tej prośby, Ojcze, nie słuchaj
i nie wysłuchaj,
ale bądź miłościw
mnie grzesznemu.

I nie wódź nas na pokuszenie.
Nie dopuść na mnie pokusy,
która byłaby ponad moje siły,
ale nas zbaw ode złego!

O zbaw nas, ocal nas, osłoń nas
od wirusa, który niesie śmierć.
Boże Ojcze, Stworzycielu, Dawco życia.
Łaskawy i Miłosierny,
ocal nas i cały świat.
Mówię pacierz,
a nie umiem się modlić,
ale teraz o pomoc żebrzę:
ale nas zbaw ode złego,
od koronawirusa,
który sieje śmierć.

***

Przedwieczny Stwórco – Ojcze, ocal nas!
Stworzyłeś mnie z prochu ziemi,
na swój obraz i podobieństwo.
Dałeś mi swoje tchnienie,
abym życie miał w obfitości.
Dałeś mi Eden – raj szczęśliwy,
gdzie mogłem przechadzać się z Tobą.

Przykazałeś tylko:
Nie dotykajcie drzewa wiedzy
o dobrym i o złym.
Nie dotykajcie drzewa życia,
bo umrzecie.

Ojcze, zgrzeszyłem.
Zawstydziłem się Ciebie i siebie.
Chowałem się przed Tobą.
Zawiniłem przeciw Tobie.
Osądziłeś mnie sprawiedliwie,
więc ciężko pracuję.
ziemia rodzi mi chwasty i ciernie,
i wiem, że muszę umrzeć,
bo z ziemi jestem wzięty
i do ziemi wrócę.
Zamiast nieśmiertelności
karmię się chlebem płaczu,
a łzy są moim napojem.
Zmiłuj się Ojcze,
nad wygnańcem z raju.

Gdy tak się wadzę z Tobą,
Wszechmogący Boże
i żalę się na mój los, niedolę,
Ty jesteś dobry miłością Ojca
i Wszechmogący, a łaskawy jak Ojciec.

Obiecałeś, że dasz nam nową Matkę,
która zmiażdży łeb węża i moc szatana.
O, jak długie jest to oczekiwanie.
Grzech zapanował nad Twoim stworzeniem.
Brat zabija brata.
Pyszni budują wieżę,
co ma sięgać aż nieba.
Sodoma i Gomora – grzech straszliwy.
Żałowałeś, Boże Przedwieczny,
że stworzyłeś człowieka.
Ocaliłeś Noego
i to co czyste, dając na niebie
tęczę – znak przymierza
i obietnicę, że więcej nas
potopem karał nie będziesz.

Czynię Ci wyrzut,
Mądrości Przedwieczna!
Nie dopowiedziałeś,
że przyjdą na nas
kary gorsze od potopu.

Dałeś nam Mojżesza,
aby nas wyprowadził
z domu niewoli
do ojczyzny wolności.
Nie potrafiliśmy być wolni.
Dałeś nam prawo na kamiennych tablicach,
a wypisane w myśleniu i w sercu
każdego z nas.
Zgrzeszyliśmy.
Zarozumiali uczynili sobie bożka
na własne podobieństwo
i na własną zgubę.
Spójrz więc Przedwieczny Stworzycielu
na ziemię.
Na wojny atomowe i wirusowe,
na żądzę władzy i bogactwa,
na przepych i nędzę,
na zarażone miasta i wsie,
na skażone pola i rzeki
i na ludzi skłóconych i nienawistnych.
Zło straszne i trwoga dokoła.
Zabija nas
śmiercionośny wirus.

Postaw pal z wężem miedzianym
na rozstajnych drogach kosmosu,
aby ocaleli ci, co spojrzą nań z wiarą.
Patrz jak się zmienia!
Widzę krzyż, co krwawi,
a do krzyża przybity jest Chleb,
a Chleb krzyczy,
a krzyż ma na całą Europę,
na cały świat ramiona.

Boże Ojcze, Stworzycielu!
Spowiadam się przed Tobą
i przed światem.
Ocal, osłoń i przebacz!
Przecież nie jestem lepszy
od tych, co pomarli,
ani od tych,
co są zarażeni.
Zmarłym okaż Ojcowskie Miłosierdzie.
Chorych uzdrów,
gdy spojrzą na krzyż z ufnością.
Bohaterskim Lekarzom, Pielęgniarkom,
całej Służbie Zdrowia,
Ratownikom, Wolontariuszom i Mundurowym
bądź mocą, siłą i odwagą,
zdrowieniem i nadzieją,
a mnie grzesznemu
bądź miłościw.
Moja wina, moja wina,
moja bardzo wielka wina!

***

Chryste Odkupicielu, ocal nas!
Krzyżem padam przed Tobą,
Jezu mój Ukrzyżowany.
Nie śmiem oczu podnieść ku górze.
Płaczę z Magdaleną, z Piotrem i Łotrem.
Jezu ulituj się nad nami.
Przebacz nam, rozgrzesz, zapomnij!

Bezbożni krzyczą tak samo jak dawniej:
Ukrzyżuj Go!
Krew Jego na nas i na syny nasze!
Więc stało się!
Zstąp z krzyża, a uwierzymy Ci!
Perfidni, przewrotni, zawsze kłamcy.
Naigrawają się z nas i pytają:
A gdzie jest Wasz Bóg?

Jezu niech zadrży ziemia,
piorunem porusz sumienia.
Gdzie mam uciekać
z tej przeklętej, wirusem skażonej
krainy grzechu i śmierci?
W Tobie tylko moje ocalenie.

Czy idą jeszcze bezbożne,
bluźniercze, grzechem pomazane
procesje gejów, lesbijek,
Sodomitów i tych z Gomory?
Nie, już nie idą.
Zawstydzili się, zlękli się
i uciekli.

A podpalacze katedry, kościołów,
zabójcy kapłanów, niszczyciele krzyżów,
profanujący ołtarze i bluźniercy
odprawiający diabelską Mszę Świętą
na pośmiewisko niebu i ziemi,
gdzie są?
Czy są osądzeni?
Nie, sądy są zamknięte.
Bluźniercy, kryją się zarażeni,
zawstydzeni i w rozpaczy.
Im też przebacz,
najgłupszym z siepaczy.

Przyjdzie czas,
a setnik w Brukseli ogłosi światu:
On naprawdę był Synem Bożym!
Uwierzą w to?
Uwierzą, jeśli ocaleją,
a czy będą jeszcze potrzebni?
Minie Neron jak wirus,
jak zaraza i morowe powietrze,
a Papież z Watykanu
znów będzie błogosławił:
Urbi et orbi, nawet,
gdy Plac będzie pusty.

Czy ja tego doczekam?
Miałem nadzieję, że
odmieni się oblicze ziemi!
A tu przyszedł grzech.
Zło rozlało się po całej ziemi.
Zalały nas fale grzechu.
Jezu, a przecież na ostatnie czasy
miałeś nam zostawić Swoje Miłosierdzie,
a tu kościoły zamykają,
kto mnie rozgrzeszy na Święta?
Kto mi da Komunię Świętą
tę Wielkanocną
i tę na drogę do nieba?

Jezu przecież jesteś
Bogiem Miłosierdzia,
łaskawym i pełnym dobroci,
a we mnie już zamiera serce.
Przecież byłem zaliczony do umarłych.
Między zmarłymi było moje posłanie
i stałem na progu śmierci.

Kazałeś mi wstać, więc wstałem,
ale stań przy mnie, bo upadnę.
Kwilę jak pisklę jaskółcze,
wzdycham jak gołębica.
Wyciągam ręce ku Tobie,
Jezu mój Ukrzyżowany!
Płakać już nie umiem,
ale błagam, ocal nas!
Wołam za Mojżeszem:
Jeśli mam patrzeć
na cierpienie tych ludzi,
to raczej mnie zabij,
ale ich ocal!
Przecież Twoimi są!

Jezu, bądź naszym ocaleniem!
Ocal Łowicz,
przecież to miasto Pelikana.
To Twoje miasto!
Jezu, ale dlaczego milczysz?
Odpowiedz jak Łotrowi.
Czy mamy wszyscy umrzeć?
Czy dopiero wtedy przyjdzie
pokolenie dobrych ludzi,
jakich dotąd nie widziano?

Dlaczego płaczesz?
Dlaczego się buntujesz,
biedaku mój Izraelu,
nieboraku mój Jakubie?
Czy może zapomnieć matka
o Swoim niemowlęciu?
A gdyby nawet
ona zapomniała o Tobie,
Ja nigdy nie zapomnę,
bo jestem Twoim Świętym,
Twoim Odkupicielem,
przyjdę szybko, aby Cię ocalić.
Kiedy się to stanie, Jezu?
Przyjdź szybko,
nie zwlekaj i ocal!

Gdybyście mieli wiarę
jak ziarno gorczycy…
Ocal, uzdrów,
wysłuchaj jak Syrofenicjankę,
jak Kananejkę.
Ale Ja takiej wiary
wśród Was nie spotkałem.
To przymnóż mi wiary
i naucz mnie
żebrać, kołatać i prosić.

Jezu, spójrz na tych,
którzy w dzień i w noc
w klasztorach
na kwarantannie
żebrzą o zmiłowanie
i proszą i płaczą.
Jezu usłysz, Jezu wysłuchaj!

***

Duchu Święty – ocal nas!
Wzywam Cię Duchu Święty
zstąp i odnów
oblicze zawirusowanej Ziemi,
Tej Ziemi!
Zstąp Gołębico Twórczy Duch,
Miłości, Mądrości i Mocy Boga!
Z głębokości wołam do Ciebie,
ku górom wznoszę me oczy
i wierzę, że stamtąd
przyjdzie nasze ocalenie.
Przecież nawet z wyschniętych kości
mocen jesteś wskrzesić sobie
nowy naród – naród doskonały.

Zstąp Duchu Młody,
Wiosno ocalonego świata!
Zstąp i uczyń wody czyste
ku naszemu uzdrowieniu.
Zabij śmiercionośne plugastwo
tchnieniem Twojego Życia.
Niech się odmieni oblicze ziemi.
Niech ziemia pokryje się zielenią,
niech zakwitnie czystym kwiatem
i przyniesie ludziom zdrowy owoc.
Duchu Radosny – przyjdź!


Zstąp z rosa poranną,
zstąp z deszczem ożywczym,
zstąp, aby uczłowieczyć człowieka
i wybaw nas
od głupoty udającej mądrość,
od kłamstwa udającego prawdę,
od chamstwa udającego obrażoną dumę,
od brudu udającego czystość,
od nienawiści udającej miłość.

Ty, który jesteś Mocą,
Mądrością i Miłością,
teraz okaż się tylko Miłością,
aby wierność z ziemi wyrosła,
aby spotkały się – łaska i wierność,
aby ucałowały się – sprawiedliwość i pokój.

Zstąp Duchu Młody
na Twój Kościół z wieczernika,
na krzyżowanie Piotra,
na Apostołów trwających dziś na modlitwie
razem z Maryją, Matką Jezusa.
Niech Ona będzie teraz
dla nas Ocaleniem.
Orbis terrarum – Salus.

***

Bogurodzica – Ocalenie dla świata!
Rzymianie nazwali Cię
- Salus Populi Romani,
bo ocaliłaś od klęski Rzymian,
ale my pamiętamy
testament Pana Jezusa z krzyża:
Niewiasto, oto syn Twój!
Dziecko, oto Twoja Matka!

Dlatego dziś mogę wołać do Ciebie:
Witaj Królowo!
Królowo Świata, Europy,
Królowo Polski i moja Księżna Łowicka,
Matko Miłosierdzia, Życia Słodkości
i Nadziejo nasza, witaj!
Do Ciebie wołamy,
wygnańcy, synowie Ewy,
do Ciebie wzdychamy
jęcząc i płacząc
na tym łez padole.
Przeto, Orędowniczko nasza
spójrz łaskawie na nas,
o Łaskawa, o Litościwa,
o Słodka Panno Maryjo!
Nasze Ocalenie!

Wirus nas zabija, Matko!
Klęczę przed Tobą
Królowo Polski w Częstochowie,
Bolesna w Licheniu,
Pocieszeń Pełna w Warszawie
i moja Księżna Łowicka.
Ocal Łowicz,
przecież to Twoje Księstwo.

Matko przed Twoim obrazem,
może już ostatnim razem,
pozwól, niech się dziś wypłaczę,
może już Cię nie zobaczę.
Moja słodka Pieto!
Usłysz, Królowo, wołanie
wieków: Bądź Ocaleniem świata,
Ocaleniem Polski,
Rzymu Piotrowego,
Europy, co była
wierną Kościoła Służebnicą,
a teraz jest bezbożną,
zapłakaną niewolnicą.

Ulituj się i ocal Europę i Świat.
Matko z Guadalupe i Loretto,
z Lourdes, Fatimy i La Salett,
o cudowna Kazańska,
Ostrobramska i moja Studziańska.
Złam strzały Bożego gniewu,
Matko Łaskawa
i ocal swe dzieci
Niepokalana z Nagasaki
i Łaskawa z Warszawy.

Matko, ocal Polskę, Europę i Świat.
Przecież obiecałeś, że nas to ominie,
że Rosja się nawróci.
Wysłuchaj Świętą Królowe Jadwigę.
Porozmawiajcie sobie,
jak Królowa z Królową.
Wysłuchaj Bobolę,
Traugutta i Hallera,
Ojca Maksymiliana, Jan Pawła II
i Sługę Twojego Prymasa Tysiąclecia
i Prezydenta Rzeczpospolitej,
co modlił się na Jasnej Górze
przed ołtarzem Ojczyzny.
Matko, ocal nas!
Bogurodzico spod Grunwaldu,
Częstochowy, Wiednia i Warszawy,
ocal nas!
Bądź Ocaleniem Polski, Europy i Świata,
Matko ocal nas!
Salus orbis terrarum,
Zwycięska z Syrakuz
i Rembertowa.

Słyszysz nas, Matko Boska?
To już nie modlitwa,
to już nie błaganie,
to krzyk i jęk umierających,
to płacz Matki Ojczyzny!
Od wirusa śmiercionośnego,
ocal nas, Pani!
Przybądź nam Miłościwa
Pani ku pomocy
i wyrwij nas z potężnych
nieprzyjaciół mocy.

Ty coś karmiła świata Zbawienie.
Matko Siewna, Zagrzewna i Zielna.
Palmy nie zakwitną na Niedzielę Palmową,
pisanek nie będzie w sobotę,
a Boryny płaczą:
jęczmienia przy grobie też nie będzie,
bo susza.
Susza!
Ziemia spękana, wody spragniona
płacze i prosi o krople deszczu.
Matko żniwiarzy!
Opiekunko Skowronków,
Jaskółek Matko,
stań się rosą poranną,
deszczem majowym,
rzeka błękitną,
kobiercem Twoich kwiatów
i Spełnioną Nadzieją.

Matko, nie odejdę stąd,
dokąd nie wyżebrzę
Twej obietnicy, że będziesz
Ocaleniem naszego Narodu,
że nas nie opuścisz
ani teraz, ani w godzinie naszej śmierci,
że uprosisz u Syna,
aby los nasz odmienił ku dobremu.
Matko, powiedz nam teraz
pocieszenia słowo!

Nigdy jam Ciebie
ludu nie rzuciła.
Nigdym od Ciebie
nie odjęła lica.
Jam po dawnemu
moc Twoja i siła.

Naprawdę?
Więc okaż, że jesteś Matką!
że jesteś Ocaleniem,
Ocaleniem naszym i świata całego.

Królowo!
Polacy potrafią dziękować.
Przybliż ten dzień
naszego dziękczynienia.
Staniemy przed Jasną Górą
z tysiącem strażaków
co zagrają: I któż jak Bóg?;
I nic nad Boga!

Tylko już nie płacz,
ani w Merrillville, ani w Dębowcu,
ani w Lublinie, ani w Świątnikach.
Teraz, dla świata bądź Pocieszeń Matką,
bo nie ma już Gorzkich żali,
urwały się Drogi Krzyżowe,
ale będzie maj i zaśpiewamy:
Chwalcie łąki umajone
i zapachną konwalie, fijołki,
maciejka i bzy.

Matko!
Ale niech się tak stanie naprawdę.
Fiat!
Amen!

CZYTAJ DALEJ

#Odkupieni: Bartek Krakowiak /Złote(Boże)Myśli

2020-04-01 12:56

[ TEMATY ]

Wielki Post

#odkupieni

fb.com/ZbutaDoMaryi

W kolejnej części cyklu Złote(Boże)Myśli, które w Wielkim Poście ukazują się na naszym portalu w ramach projektu #Odkupieni, poznajcie odpowiedzi blogera, autora książek, twórcę bloga "Z buta do Maryi", który będąc o krok od samobóstwa poszedł zupełnie bez przygotowania, na piechotę do ...Medjugorie! - przed Wami Złote(Boże)Myśli Bartka Krakowiaka.

1. Twoja ulubiona modlitwa?

Ojcze nasz.

2. Twój ulubiony święty?

Św. Paweł Apostoł.

3. Twoje ulubione zgromadzenie zakonne?

Dominikanie.

4. Twój wzór duchowości (z osób żyjących)?

Marcin Zieliński.

5. Twoja ulubiona książka religijna?

Oczami Jezusa.

6. Twój ulubiony cytat z Biblii?

Hymn o Miłości.

7. Jak dostać się do Nieba?

Naśladować Jezusa Chrystusa.

8. Jak ewangelizować innych?

Własnym przykładem / świadectwem.

9. Wiara jest dla mnie..

Fundamentem.

10. Boże dziękuję Ci za…

Za to gdzie i kim jestem.

________________________________________________

Sprawdź więcej materiałów na WIELKI POST: Zobacz

Więcej o Bartku: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję