Reklama

Świat

Kard. Barreto: Synod dla Amazonii był wspólnotowym szukaniem woli Bożej

Zgromadzenie Synodu Biskupów dla Amazonii było wspólnotowym szukaniem woli Bożej - tak zakończone 27 października watykańskie obrady podsumował jeden z trzech ich przewodniczących, kard. Pedro Barreto, arcybiskup Huancayo w Peru, a zarazem wiceprzewodniczący Panamazońskiej Sieci Kościelnej (REPAM).

2019-11-09 09:06

[ TEMATY ]

synod

Amazonia

sinodoamazonico.va

Podkreślił, że przedstawiciele ludów Amazonii obecni w Rzymie - centrum chrześcijaństwa - „dali wielkie świadectwo wiary”. Zwrócił uwagę, że na synodzie panowało wielkie zrozumienie dla tamtejszych kultur i dla dialogu, który „pomaga podążać jako Kościół, szukając nowych dróg ewangelizacji i troszcząc ekologię integralną”.

Synod był dla peruwiańskiego purpurata wezwaniem do uświadomienia sobie pilnego charakteru wspólnej i zgodnej pracy na rzecz odwrócenia „plagi klimatycznej”, której obecnie doświadczamy. Wskazał na konieczność słuchania w tej sprawie naukowców, a zarazem kierowania się wiarą w trosce o życie i o Matkę Ziemię, jak nazywał ją św. Franciszek z Asyżu.

Reklama

Obrady synodalne były też dla ich przewodniczącego czasem nawrócenia - najpierw do Boga, a następnie również do braci i sióstr z różnych kultur oraz na ekologię, która oznacza „harmonię z Bogiem, między nami, a także z przyrodą stworzoną przez Boga”. Przeżył również nawrócenie synodalne, na które naciskał papież Franciszek. Synod był bowiem spotkaniem ludzi wierzących, którzy „wspólnie poszukiwali, kontemplowali rzeczywistość, słuchali krzyku ludzi i przyrody, aby móc podjąć wspólnotowo działania zgodne z wolą Bożą”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Analiza Synodu dla Amazonii

2019-10-29 20:07

[ TEMATY ]

synod

Amazonia

Synod dla Amazonii

sinodoamazonico.va

„Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i ekologii integralnej” – pod takim hasłem obradowało w dniach 6-27 października w Watykanie Specjalne Zgromadzenie Synodu Biskupów dla Amazonii. Poświęcone ono było „przede wszystkim ewangelizacji tego rozległego obszaru”, ale także miało zwrócić uwagę świata na jego mieszkańców i ich problemy, w tym dotyczące ekologii, szczególnie ważne dla tego regionu – wyjaśniał sekretarz generalny Synodu kard. Lorenzo Baldisseri.

Również papież Franciszek w swym końcowym wystąpieniu podkreślił, że uczestnicy zgromadzenia skupili swą uwagę na ewangelizacji i potrzebie nawrócenia. W tym więc kluczu należy odczytywać same obrady, jak też padające na nich, niekiedy śmiałe i nowatorskie, propozycje. Nic dziwnego, skoro poszukiwanie nowych dróg dla Kościoła było zawarte w samym temacie synodu.

Viri probati czy diakoni stali?

Sprawą budzącą najwięcej emocji była zgłaszana jeszcze przed rozpoczęciem zgromadzenia propozycja święcenia dla Amazonii tzw. viri probati - starszych, żonatych mężczyzn, darzonych szacunkiem przez wspólnotę, w której przewodniczą nabożeństwom słowa Bożego, towarzyszą rodzinom i młodzieży, koordynują pracę duszpasterską, faktycznie pełniąc rolę „proboszczów”. Chodziłoby więc właściwie o potwierdzenie istniejącej już sytuacji, która wynika z dramatycznego braku księży w tym regionie. Z tego powodu wierni uczestniczą w Mszy św. często zaledwie raz w roku. Coraz mniej jest również misjonarzy gotowych do osiedlenia się na tych trudno dostępnych obszarach.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Beniamino Stella sugerował, że viri probati, wskazani przez wspólnotę wierzących, łączyliby swą posługę kapłańską z pracą zawodową i troską o własną rodzinę, jednak działaliby wyłącznie w miejscu swego zamieszkania. Natomiast kapłani celibatariusze mieliby odpowiadać za większe obszary, a także formację wspólnot wierzących i samych viri probati.

Ostatecznie w dokumencie końcowym - prawdopodobnie pod wpływem ojców synodalnych z Europy - postawiono na propagowanie w Amazonii diakonatu stałego (diakonat na całe życie, a więc niebędący pierwszym stopniem do święceń kapłańskich). Diakoni stali nie mogą wykonywać funkcji kapłańskich (sprawowanie Mszy św., spowiadanie, udzielanie sakramentu chorych), ale mogą udzielać Komunii św., chrztu, asystować przy zawieraniu małżeństwa, głosić kazania, przewodniczyć pogrzebom i różnym nabożeństwom. Ich zadaniem jest też niesienie pomocy chorym, ubogim i cierpiącym.

Dokument końcowy zaleca jednak rozważenie propozycji udzielania w przyszłości święceń kapłańskim tym diakonom stałym, którzy sprawdzili się w swej posłudze. Ale, jak na razie, ta propozycja mogłaby dotyczyć jedynie niektórych części Amazonii. O ile bowiem np. w archidiecezji Belém do Pará obok 200 księży jest 100 diakonów stałych, to np. w archidiecezji Porto Velho jest 40 księży i ani jednego diakona stałego. Upłynąć musiałyby długie lata, zanim pojawiliby się tam lokalni diakoni stali - kandydaci do święceń kapłańskich, a tylko tacy wchodziliby w grę, gdyż musieliby się oni wywodzić z lokalnej amazońskiej społeczności.

Redystrybucja księży

Najszybszym możliwym rozwiązaniem problemu braku duchowieństwa jest zaproponowana na synodzie redystrybucja geograficzna księży. Zdarza się bowiem, że nie brakuje ich w nieamazońskiej części danego kraju. Jest też wielu księży z państw regionu panamazońskiego, którzy wyjechali do Ameryki Północnej i Europy. Przeniesienie choćby części z nich do pracy w Amazonii znacznie poprawiłoby dostępność sakramentów dla miejscowych wiernych. Wymagałoby to jednak wzbudzenia w nich „gorliwości apostolskiej”, bez której niemożliwa jest praca w amazońskich warunkach.

Pojawiła się również ciekawa propozycja wysyłania młodych księży i zakonników na przynajmniej jeden rok do pracy duszpasterskiej na terenach misyjnych, np. do Amazonii. Dotyczyłoby to także duchownych zamierzających wstąpić do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej.

Posługi dla kobiet

Podczas obrad synodalnych wskazywano także na rolę, jaką w Kościele w Amazonii odgrywają kobiety, faktycznie znajdując się „na pierwszej linii ewangelizacji”: jako katechetki i liderki lokalnych wspólnot. Podkreślano, że należy dać im „wsparcie instytucjonalne” w zadaniach, które wypełniają, poprzez formalne umożliwienie im pełnienia funkcji lektorki (czytające fragmenty Pisma Świętego w czasie liturgii) i akolitki (pomagające w sprawowaniu liturgii), a także ustanowienie nowych posług kościelnych, specjalnie dla nich przeznaczonych, a niezwiązanych z sakramentem świeceń, np. posługi „kobiety kierującej wspólnotą”.

Zgłoszono też postulat wprowadzenia posługi diakonis. Jednak w tym celu konieczne byłoby najpierw wznowienie prac (lub ustanowienie nowej) komisji teologicznej ds. diakonatu kobiet, powołanej przez papieża w 2016 r., a która zakończyła swą działalność w 2018 r. Skupiła się ona na badaniu funkcji diakonis w pierwszych wiekach Kościoła, o czym wspominają nieliczne istniejące do dziś źródła. Według nieoficjalnych informacji, członkowie komisji nie znaleźli wystarczających podstaw historycznych, antropologicznych i teologicznych do przywrócenia takiej posługi kobiet w Kościele. Szans więc na to raczej nie ma.

Obrządek amazoński

Ojcowie synodalni zwracali uwagę, że stała obecność Kościoła w lokalnych wspólnotach Amazonii jest tym bardziej potrzebna, że w ostatnich kilkudziesięciu latach ponad połowa mieszkańców tego regionu odeszła z Kościoła katolickiego do wspólnot ewangelikalnych, które bardzo szybko się tam rozprzestrzeniają.

Jedną z odpowiedzi - oprócz zwiększenia liczby kapłanów i dostępności sakramentów - miałoby być stworzenie odrębnego obrządku amazońskiego w Kościele. Chodzi o to, by Kościół nie był postrzegany przez ludy Amazonii jako obce ciało, lecz miał naprawdę amazońskie oblicze. Inkulturacja Ewangelii miałaby się wyrazić także w formach liturgicznych, które bardziej pomagałyby tamtejszym katolikom w bliższym ich kulturowemu doświadczeniu, a więc bardziej świadomym przeżywaniu wiary.

Wypracowaniem takiego nowego obrządku (dotychczas jest ich w Kościele katolickim 23) miałby zająć się proponowany stały posynodalny organ biskupi (Organismo Eclesial Regional Postsinodal), którego zadaniem byłoby wcielanie w życie wniosków wypływających z synodalnych obrad. Obejmowałoby to m.in. tłumaczenie tekstów biblijnych i zredagowanie tekstów liturgicznych w lokalnych językach; zaadaptowanie formy sakramentów przy zachowaniu ich materii; rozwijanie muzyki i śpiewu, które mogą być wykorzystane w liturgii, itp.

Ekologia integralna

Ewangelizacja nie odbywa się w próżni. Musi uwzględniać uwarunkowania ludzi, którym głoszona jest Ewangelia. Amazonia zajmuje powierzchnię około 7,5 mln km kwadratowych na terytorium dziewięciu państw, co stanowi prawie 43 proc. Ameryki Południowej. Mieszka tam 35 mln ludzi, z których około 3 mln to tubylcy, należący do 390 szczepów i plemion. Dochodzi do tego ponad 130 grup etnicznych żyjących w dobrowolnej izolacji od świata. Wszystkie te ludy mówią 240 językami należącymi do 49 rodzin językowych.

W Amazonii powstaje jedna trzecia deszczów, zasilających naszą planetę. Znajduje się tam 20 proc. niezamarzniętych wód słodkich, 34 proc. pierwotnych lasów, w których żyje 30 proc. fauny i rośnie 50 proc. flory świata. Region ten ma więc żywotne znaczenie dla całej planety. Podjęcie refleksji nad jego przyszłością oznacza zajęcie się także przyszłością całej Ziemi.

Dlatego drugim członem tematu synodu były nowe drogi dla ekologii - ale rozumianej jako „ekologia integralna”, a więc dbająca nie tylko o samo środowisko naturalne, ale i o mieszkającego w nim człowieka. W dokumencie końcowym zaapelowano więc o dostrzeżenie, zrozumienie, docenienie i chronienie bogactwa i odrębności kultur rdzennych mieszkańców Amazonii.

Mówiąc o konieczności nawrócenia ekologicznego, odwołano się m.in. do encykliki Franciszka „Laudato si’”, przypominając o potrzebie zarówno konkretnych działań na rzecz ochrony środowiska naturalnego w Amazonii, jak też bronienia i szanowania praw mieszkańców tych terenów. Nie jest to jedynie „opcja”, ale obowiązek chrześcijan, wynikający z konieczności obrony godności człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Stwórcy. Dlatego ojcowie synodalni upomnieli się zarówno o konkretne działania na rzecz ochrony przyrody, jak również o zaprzestanie wyzysku mieszkańców Amazonii.

Nowością jest propozycja zdefiniowania grzechu ekologicznego, rozumianego jako „uczynek lub zaniedbanie względem Boga, bliźniego, wspólnoty i środowiska. Jest to grzech przeciwko przyszłym pokoleniom i wyraża się w działaniach i przyzwyczajeniach prowadzących do zanieczyszczania i niszczenia harmonii środowiska, wykroczeniom przeciwko zasadom współzależności i zrywaniem sieci powiązań miedzy stworzeniami”.

W swym końcowym przemówieniu papież zapowiedział, że w Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka powstanie specjalna sekcja zajmująca się sprawami Amazonii. Prawdopodobnie będzie to najszybciej widoczny konkretny owoc zgromadzenia synodalnego.

Czekając na adhortację

Nie można zapomnieć, że Synod Biskupów jest jedynie organem doradczym, wspierającym papieża, a nie „ustawodawczym”. Każdy uczestnik zgromadzenia może przedstawić swoje uwagi dotyczące tematyki obrad i zaproponować podjęcie pewnych decyzji. Zebrane podczas pracy w grupach roboczych postulaty są poddawane pod głosowanie wszystkich „ojców synodalnych”, stając się (lub nie) częścią wypracowywanego przez nich dokumentu końcowego.

Dopiero na podstawie zawartych w nim propozycji, przy współpracy Sekretariatu Generalnego Synodu Biskupów, papież przygotowuje posynodalną adhortację apostolską, stanowiącą właściwe podsumowanie obrad. Franciszek zapowiedział, że postara się, by powstała ona szybko, do końca 2019 r. Może to oznaczać, że zasadniczo akceptuje zawarte w dokumencie końcowym treści i poprzez wydanie adhortacji chce jedynie nadać im charakter oficjalnego nauczania Kościoła.

Ocena wyników obrad synodalnych powinna więc dotyczyć dopiero tego, co znajdzie się w tym ostatecznym dokumencie posynodalnym, gdyż papież wcale nie musi uwzględnić w adhortacji wszystkich propozycji z synodalnego dokumentu końcowego. Może też z własnej inicjatywy wprowadzić elementy zupełnie nowe.

Tak więc ocenianie synodu wyłącznie na podstawie dokumentu końcowego (który jest jedynie propozycją dla papieża), a zwłaszcza na podstawie wygłaszanych podczas obrad przemówień (wyrażających poglądy konkretnego mówcy, a nie całego Kościoła) i zgłaszanych w nich postulatów (z których przecież tylko część znalazła akceptację większości uczestników obrad) jest zatem zdecydowanie przedwczesne.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Kot wspomina śp. ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 13:39

[ TEMATY ]

kapłan

śmierć

kapłan

YouTube

Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno - pisze o tragicznie zmarłym ks. Wojciechu Wójtowiczu ks. dr Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy i sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce.

Kilka lat temu podczas rekolekcji, które prowadził ks. Wojciech, padły z Jego ust takie słowa: «Albo Bóg jest numerem jeden w twoim życiu, albo w ogóle nie jest Bogiem». Z perspektywy naszej wieloletniej przyjaźni właśnie tak zapamiętam ks. Wojciecha. Całe Jego życie, praca, modlitwa, wszelkie relacje, to było potwierdzanie tej prawdy.

Poznaliśmy się podczas studiów w Rzymie. Wspólnie mieszkaliśmy w Papieskim Kolegium Polskim. To był czas budowania pogłębionego patrzenia na współczesny świat i Kościół. Studiując nauki biblijne potrzebowałem egzystencjalnego osadzenia odkrywanych w słowie Bożym treści. Ks. Wojciech był niezastąpiony w przystosowaniu teologii do sytuacji człowieka żyjącego w skomplikowanym świecie. Był niezwykle oczytany i aktualny. W dodatku przygotowywał doktorat z eklezjologii Josepha Ratzingera. Te dwa czynniki: profetyzm Ratzingera i wyczucie znaków czasu, w połączeniu z niesamowitą zdolnością do syntetycznego myślenia, sprawiały, że ks. Wojciech rozumiał świat i Kościół jak mało kto. Potrafił pobudzać do myślenia realnego, do odrywania się od niepoprawnego sentymentalizmu i schodzenia na ziemię. Sądzę, że te cechy, ale też otwartość na drugiego człowieka i zdolność do dialogu, skłoniły rektorów seminariów w Polsce do powierzenia Mu w 2017 roku funkcji przewodniczenia temu gremium.

Ks. Wojciech był ciągle w coś zaangażowany. Kiedyś wyznał, że do aktywności inspiruje go pragnienie Niepokalanej przekazane podczas objawień w Fatimie: «Powodem mego smutku jest utrata tak wielu dusz».

On był w przedziwnej wewnętrznej komunii z tym «smutkiem» Maryi. To dlatego wszędzie było Go pełno. Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno. Pamiętam z naszych wspólnych wyjazdów wiele rozmów telefonicznych, których byłem mimowolnym świadkiem, z osobami poważnie chorymi, uzależnionymi, wątpiącymi. Ks. Wojciech nigdy nie pouczał, tylko pytał czy ta osoba ma jeszcze lekarstwa, czy ma coś w lodówce do jedzenia, czy jeszcze wytrzyma w samotności i cierpieniu. Zawsze oferował swoją obecność, dyskretną, ale bardzo serdeczną.

Na koniec przywołam ostatnią konferencję rekolekcyjną ks. Wojciecha podczas rekolekcji w seminarium w Legnicy w 2018 roku. Dotyczyła ona ważnej kwestii – ars moriendi, czyli sztuki umierania. Wtedy otrzymaliśmy od Niego prostą receptę, którą powtórzył za św. Ignacym z Loyoli: «Tak przeżywaj swoje życie, aby każda rzecz nosiła w sobie odniesienie do finis ultimatum». W tych prostych słowach teraz widzę samego ks. Wojciecha. Żył szybko, jakby wiedział, że ma niewiele czasu na to, by stracić życie dla Jezusa. Ale przy tym żył głęboko, bo właściwie to był zakorzeniony w innym świecie.

Ks. dr Piotr Kot Rektor WSD w Legnicy Sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję