Reklama

Wiadomości

W Częstochowie o postępach w kardiologii i onkologii

W Częstochowie odbyła się 12 października 2019 r. XI Międzynarodowa Konferencja Naukowa pt. „Postępy w kardiologii i onkologii”. Połączenie tych dwóch dziedzin w ramach jednej konferencji wynika z faktu, że choroby serca i nowotwory są przyczynami największej liczby zgonów w Polsce.

Obrady poprzedziło wręczenie Honorowych Statuetek Biegańskiego, prestiżowej nagrody przyznawanej przez Towarzystwo Lekarskie Częstochowskie zasłużonym lekarzom i osobom związanym z służbą zdrowia. Statuetki, których autorem jest krakowski rzeźbiarz Wojciech Pondel wręczyli: prof. dr hab. n. med. Jerzy Woy-Wojciechowski oraz dr Beata Zawadowicz - prezes TLCz.

Laureatami statuetki w 2019 r. zostali: dr Lidia Adamus, dr n. med. Bernadetta Atłasik, dr Irena Błaszczeć, dr n. med. Jacek Brendzel, dr n. med. Krzysztof Brożek, dr n. med. Barbara Huras, dr Krystyna Janik, dr Janusz Kasina, dr Elżbieta Morawiec-Szymonik, dr Anna Mucha, dr Danuta Nowicka, dr Anna Osiewacz, dr Sławomir Otrębski, dr Grażyna Politańska, prof. dr hab. dr n. med. Jerzy Szaflik, dr Dorota Wojtachnio i dr Bożena Wróbel. Wręczono również statuetki trzem laureatom z lat ubiegłych. Otrzymali je: dr Jarosław Lubiatowski, prof. Romuald Krajewski i prof. Krzysztof Składowski.

Wykład inauguracyjny zatytułowany „Zdrowie człowieka a środowisko” wygłosił prof. dr hab. n. med. Jerzy Woy-Wojciechowski. Profesor przytoczył statystyki, z których wynika, że średnia długość życia rośnie. Obecnie w Europie Zachodniej kobiety żyją średnio 84 lata, mężczyźni 77. Natomiast średnia wieku w Polsce 2016 r. wynosiła dla kobiet 82 lata, dla mężczyzn 73. - Głównymi przyczynami zgonów w Polsce są choroby serca i układu krążenia - to ponad 50% przyczyn zgonów i choroby nowotworowe - to prawie 20% przyczyn. Te dwa przykłady mówią jak wiele jest do zrobienia w dziedzinie kardiologii i onkologii - podkreślił prof. Woy-Wojciechowski. Wśród czynników mających wpływ na nasze zdrowie w 53 proc. jest to styl życia, środowisko to 20 proc, a opieka medyczna 10 proc. Jeżeli chodzi o styl życia, najważniejsze jest odżywianie, zwiększenie w diecie ilości warzyw i owoców oraz ryb, a także ruch, którego nie zastąpi żaden lek.

Reklama

W pierwszej części konferencji poświęconej problemem kardiologicznym wykłady wygłosili prof. dr hab. n. med. Beata Wożakowska-Kapłon, dr hab. n. med. Bartosz Hudzik, dr hab. n. med. Jan Z. Peruga, prof. dr hab. n. med. Grzegorz Piotrowski, prof. dr hab. n. med. Michał Nowicki oraz prof. dr hab. n. med. Mariusz Gąsior.

Wykłady w drugiej części, która była poświęcona chorobom onkologicznym, wygłosili: prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń, prof. dr hab. n. med Marek Krawczyk, prof. dr hab. n. med Marek Durlik, prof. dr hab. n. med Romuald Krajewski, dr hab. n. med Michał Jarząb i dr Barbara Radecka.

Organizatorem konferencji było, jak co roku, Towarzystwo Lekarskie Częstochowskie. Komitetowi organizacyjnemu przewodniczyła dr Beata Zawadowicz. W wypowiedzi dla ”Niedzieli” prof. Jerzy Woy-Wojciechowski podkreślił społeczne zaangażowanie lekarzy zrzeszonych w TLCz, promowanie wartości i norm, które wyznaczył patron Towarzystwa dr Władysław Biegański, nawiązanie i podtrzymywanie kontaktów z Polonią medyczną na świecie i za naszą wschodnią granicą.

Reklama

- Cieszę się, że tak ogromną entuzjastką Towarzystwa Lekarskiego jest doktor Beata Zawadowicz - prezes TLCz, która jest dobrym duchem towarzystwa i wykonuje olbrzymią pracę powiedział prof. Woy-Wojciechowski. - Jej zasługą są konferencje organizowane na poziomie, którego nie powstydziłby się najlepszy wydział uniwersytecki. W przeszłości w ramach konferencji były bezpośrednie transmisję operacji serca prosto z sal operacyjnych. Tym razem mamy konferencję poświęconą postępowi w kardiologii i onkologii - jak wspomniałem w wykładzie, w sumie ponad 72% zgonów w Polsce spowodowane jest przez choroby serca i układu krążenia i różnego rodzaju nowotwory. Dlatego bardzo ważna jest zarówno profilaktyka, m.in. upowszechnianie zdrowego stylu życia, jak i najnowszej wiedzy medycznej z tych dziedzin. Dobrze służy temu dzisiejsza konferencja.

2019-10-13 10:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Kamiński: W centrum medycy stoi człowiek potrzebujący naszej bliskości

[ TEMATY ]

medycyna

Bp Kamiński

Artur Stelmasiak

Bp Romuald Kamiński

W centrum medycy stoi konkretny człowiek, który potrzebuje nie tylko fachowej pomocy ale także naszej obecności i bliskości - powiedział Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Służby Zdrowia, bp Romuald Kamiński. W Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, odbyła się prezentacja papieskiego orędzia na XXVIII Światowy Dzień Chorego, obchodzony 11 lutego we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. W tym roku nosi ono hasło „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. W prezentacji wziął między innymi udział Minister Zdrowia, prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski.

Bp Romuald Kamiński powiedział, że Światowy Dzień Chorego to okazja, by przypomnieć że w centrum wszelkiej aktywności zarówno tej medycznej, jak i duchowej winien stać konkretny człowiek z jego potrzebami. - Jezus, który przyszedł do nas przyjmując ludzką naturę uczy nas tym samy w jaki sposób przyjmować drugiego, zwłaszcza tego cierpiącego – powiedział duchowny.

Nawiązując do papieskiego orędzia biskup zwrócił uwagę na jego praktyczny wymiar. - Jezus doskonale rozumie ludzi niedomagających, słabych, zagubionych, potrzebujących pomocy.

Poprzez tajemnicę wcielania Chrystusa od samego początku wchodzi w taki status, który pozwala Mu zbliżyć się do człowieka. Także w czasie swojej działalności apostolskiej zanim zaczął mówić o rzeczach wielkich - dotyczących Boga, pochylał się nad ludzką słabością. Poprzez ten przykład uczy nas dostrzegania konkretnej osoby. Ona winna stać w centrum całego naszego zatroskania – podkreślił bp Kamiński zwracając uwagę, że Kościół niczym Dobry Samarytanin stara się w swojej posłudze łączyć oba wymiary.

Z koli Minister Zdrowia, prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski zwrócił uwagę, że jednym z największych wyzwań, które stają dziś przed pracownikami zawodów medycznych jest cierpliwość i umiejętność dotarcia do pacjenta. - Mamy wiele sukcesów na polu medycznym, ale są takie jednostki chorobowe, których nie da się zlikwidować, nie da się całkowicie wyleczyć pacjenta. Naszym zadaniem jest wówczas zminimalizować jego cierpienie. To wymaga od nas między innymi pokory – dodał.

Prezes Polskiej Unii Onkologii, dr n. med. Janusz Meder powiedział o przełomie w polskiej onkologii. Zwrócił uwagę, że nigdy nie było takiej sytuacji w której kilka podmiotów życia publicznego - prezydenta, premier i minister mówiło jednym językiem. Dzięki temu wspólnemu zaangażowaniu i wysiłkowi powstała Narodowa Strategia Walki z Rakiem. - Do tej pory mieliśmy do dyspozycji jedynie środki na działania interwencyjne. W tym momencie otrzymaliśmy konkretne fundusze zapewnione przez państwo – wyraził radość Prezes Polskiej Unii Onkologii.

Zwrócił uwagę, że Narodowe Centrum Onkologii zawsze traktowało pacjenta w sposób holistyczny. – Nawet w czasach transformacji i przełomu była to jedyna placówka, gdzie nigdy nie zdjęto krzyży ze ściany. To pokazuje jak wielką wagę przykładaliśmy do całościowego podejścia do pacjenta dostrzegając zarówno jego wymiar cielesny, psychiczny jak i duchowy – powiedział dr n. med. Janusz Meder.

Przyznał, że w dzisiejszej rzeczywistości nie jest ławo tak wyszkolić kadrę, by lekarze byli nie tylko dobrymi praktykami, ale także dobrymi ludźmi, tak by czuli to sami ich pacjenci.

- Tego uczył nas w Instytucie nasz wielki mistrz prof. Tadeusz Koszarowski. Mówił, że onkologia to nie jest nauka o nowotworach, ale o ludziach chorych na nowotwory. Jednostka ludzka jest wyjątkowością i wymaga odpowiedniego traktowania i szacunku. W zamian otrzymujemy coś bardzo ważnego. Nawet jeśli nie wyleczymy pacjenta ale jesteśmy z nim starając się przedłużyć mu życie wówczas mamy satysfakcję i spokój wewnętrzny, że zrobiliśmy wszystko co można było w danej sytuacji uczynić – powiedział Prezes Polskiej Unii Onkologii. Na zakończenie ks. prof. dr hab. Stanisław Dziekoński, rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego wspomniał o kształceniu nowych kadr pracowników zawodów medyczny.

Światowy Dzień Chorego ustanowił św. Jan Paweł II 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego.

CZYTAJ DALEJ

Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to punkt zwrotny tej kampanii

2020-06-04 18:16

[ TEMATY ]

premier

kampania

Eryk Mistewicz

Adam Guz/KPRM

Mateusz Morawiecki odreagował tygodnie partyjnych ataków. Z głowy, bez kartki, przedstawił w Sejmie jasną wizję Polski, porwał energetyczną, z pasją opowieścią i pokazał, ile jeszcze dobrego może zrobić duet Morawiecki-Duda. To było jedno z lepszych wystąpień w polskim Sejmie. Konkretne, stanowcze, ofensywne – mówi Eryk Mistewicz, ekspert kampanii wyborczych, prezes Instytutu Nowych Mediów

ZOBACZ PRZEMÓWIENIE PREMIERA MATEUSZA MORAWIECKIEGO

- W jakim etapie kampanii prezydenckiej jesteśmy?

- Niedługo ostatnia prosta, wówczas już nie można zrobić ani jednego błędu. Tymczasem wszyscy zawodnicy są absolutnie zmęczeni dotychczasowymi zwodami, zmianami, wyborcy oczywiście też.

- Świeże siły prezentuje w tej sytuacji kandydat Platformy, Rafał Trzaskowski.

- Tak. Kandydat PO dysponuje gigantycznym handicapem, ma o wiele łatwiej od wszystkich innych uczestników wyścigu. Jest młody, świeży, niesterany kampanią, nieopatrzony tak, jak opatrzony stał się już Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, nie mówiąc już o urzędującym prezydencie, Andrzeju Dudzie. Trzaskowski jest przy tym „teflonowy”, także za sprawą skali ataków prowadzonych przeciwko niemu, która jest tak duża, tak przewidywalna, że stała się przeciwskuteczna. Jeśli nic zasadniczo wielkiego się nie wydarzy, Rafał Trzaskowski zmierzy się w drugiej turze z Andrzejem Dudą. To będą dwie odmienne wizje Polski, jasne i zrozumiałe odmienne opowieści o Polsce.

- Wielokrotnie mówił Pan o tym, uczestnicząc i obserwując zagraniczne kampanie wyborcze, że urzędujący prezydent zawsze ma trudniejsze zadanie. Niezależnie od tego, ile dobrego by zrobił w trakcie kadencji, zawsze jest już jakoś „opatrzony”, względem świeżych walczących z nim konkurentów - ma trudniej. Jaka to jest kampania dla Andrzeja Dudy?

- Równie trudna jak ta z 2015 r. W pewnych zakresach wręcz trudniejsza. Na pewno nie jest to kampania oczywista, w sposób oczywisty gwarantująca zwycięstwo Andrzejowi Dudzie. Ta kampania zresztą już trwa i trwa, pandemia wydłużyła ją niemiłosiernie. Ten czas zużywa już wszystkich. A ileż może pan prezydent wspominać sukcesy swojej prezydentury, mówić o gigantycznej skali programów redystrybucji środków, o sukcesach w polityce zagranicznej, bezpieczeństwie energetycznym. Ile razy można to powtarzać, ile kółek można robić po Polsce odwiedzając po raz kolejny powiat po powiecie? W kontaktach z ludźmi radzi sobie rzeczywiście dobrze, ale czy to gwarantuje mu zwycięstwo w tych wyborach? Szczególnie przy wejściu na arenę nowego zawodnika i de facto rozpoczęciu kampanii na nowo?

- Co będzie głównym punktem sporu, linią kampanijnego wyścigu?

- Jak już powiedziałem: dwie wizje Polski. Bowiem Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski są na antypodach, różnią się właściwie we wszystkim. Różny jest ich stosunek do wiary i wartości, tożsamości narodowej i historii, inną mają wrażliwość społeczną, inna jest ich empatia, inne podejście do słabszych i gorzej sytuowanych w wyniku przemian ostatnich 30 lat. Inne jest ich rozumienie miejsca podległości Polski wobec instytucji europejskich itd. itd.

- Mateusz Morawiecki w Sejmie, prosząc o wotum zaufania dla swojego gabinetu, i opisując tę różnicę użył sformułowania „rozumienie polskich interesów”. Odmienne u niego i Andrzeja Dudy, a odmienne u polityków opozycji.

- Wystąpienie premiera Morawieckiego w Sejmie to był punkt zwrotny tej kampanii. I jedno z lepszych jego wystąpień. Konkretne, stanowcze, ofensywne. Nie spodziewałem się, że wyrwie opozycji datę 4 czerwca i zaproponuje tak silną, z pasją, energią, bez kartki i zdaje się bez specjalnego przygotowania, opowieść o Polsce i dylematach przed którymi wszyscy stoimy. Że poprosi o głos, wejdzie na mównicę i po prostu odreaguje w pełnym pasji wystąpieniu miesiące, a szczególnie ostatnie tygodnie poniewierania przez opozycję, która wyprowadzała przeciwko niemu i jego ministrom właściwie ciągłe ataki, także z atakowaniem Polski z zewnątrz, z użyciem instytucji unijnych. Swoją drogą coś niebywałego, nie do wyobrażenia np. aby politycy francuscy, nawet pozostający w takim zwarciu z rządem jak Marine Le Pen czy Jean-Luc Melenchon zdecydowali się na atakowanie Francji spoza kraju. Wyborcy by ich roznieśli.

- Dlaczego wystąpienie premiera Morawieckiego było punktem zwrotnym kampanii?

- Po pierwsze, pokazało niesłychaną jak na ten etap rządów i po kilku przesileniach jedność, wspólnotę obozu zmiany. Wyniki głosowania o wotum zaufania pokazały, że próby rozbicia tego obozu, choć wciąż będą następowały, na tę chwilę palą na panewce.

Po drugie, nadawało energetyczną nową jakość, ale również intelektualną świeźość. Po tym wystąpieniu wiadomo bardzo dokładnie o co chodzi duetowi Duda-Morawiecki, o jaką Polskę. Wiadomo, z jakimi siłami walczą, kto im i wszystkim Polakom przeszkadza, komu nie w smak ich działanie – zostało to jasno nazwane, bardzo dokładnie i w prostych słowach opowiedziane. Opowiedzieli też, co osiągnęli w ostatnich miesiącach, dzięki jakim działaniom przeprowadzili nas Polaków przez największą katastrofę epidemiologiczną, ale i ze skutkami gospodarczymi, ostatniego pół wieku.

Po trzecie, wreszcie wiadomo dokąd idziemy. Dokąd i po co. Premier Morawiecki nawiązał do wielkich powojennych planów odbudowy, do Planu Marshalla, ale i do Planu Junckera nadania energii Europie. Trudno uprawiać politykę bez wizji. Trudno uprawiać politykę jak sztukę dla sztuki. Plan Dudy czyli postawienie na inwestycje, a co za tym idzie na nowe miejsca pracy, na impuls rozwojowy, na wielkie inwestycje publiczne, na rozruszanie tak wielu branż to plan, na który kontrkandydatom Andrzeja Dudy będzie bardzo trudno odpowiedzieć. To jest właśnie ten moment kampanii, w którym urzędujący prezydent pokazuje wizję i determinację w jej wprowadzaniu. Swoją drogą wyjątkowo trudny moment dla jego kontrkandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Miłość wykracza poza grób

2020-06-06 23:00

Małgorzata Pabis

III Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych przybyła w sobotę 6 czerwca br. do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Swoje słowo do pielgrzymów skierował ks. abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski napisał w nim: „III Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ubogacona jest w tym roku szczególną obecnością i wstawiennictwem św. Jana Pawła Wielkiego, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy. Nasze myśli biegną do wadowickiego domu, w którym 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła. Te jakże oczekiwane i radosne narodziny poprzedziła niestety śmierć siostry papieża, która zmarła tuż po urodzeniu. To trudne i wymagające doświadczenie Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów jest dzisiaj także i waszym doświadczeniem. Przybywacie do łagiewnickiego sanktuarium, aby przed Jezusem Miłosiernym wypowiedzieć wasz ból i cierpienie związane z utratą dzieci w różnych momentach ich życia.

Jak zaznaczył to w jednej ze swoich środowych katechez papież Franciszek, „mrokowi śmierci trzeba stawiać czoła z bardziej intensywnym trudem miłości. W tej wierze możemy pocieszać się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć ran na zawsze. Nasi bliscy nie zniknęli w mroku nicości: nadzieja nas zapewnia, że są w dobrych i silnych rękach Boga. Miłość jest silniejsza od śmierci”. Przestrzenią tej szczególnej modlitwy zawierzenia jest Eucharystia, w której uczestniczycie. Niech pośród jej owoców będzie ufna nadzieja, że miłość jest potężniejsza od śmierci, a nasza rozłąka z bliskimi tylko przejściowa. Polecając wszystkich pielgrzymów Matce Boże Bolesnej oraz wstawiennictwu św. Jana Pawła II, zapewniam o mojej bliskości i udzielam pasterskiego błogosławieństwa”.

W homilii bp Zając powiedział: - Stając przed Jezusem Miłosiernym pragniecie, Drogie Rodziny, przedstawić trudne historie Waszych dzieci utraconych i z drżeniem serca stawiacie pytanie o sens cierpienia, które tak bardzo dotyka ludzkie życie. Pytamy się wprost: po co cierpienie? Nie zawsze wystarczy stwierdzić, że cierpienie to wielka tajemnica. Trudno nam wyjaśnić do końca jego sens. Cierpienie pozornie czyni wielkie spustoszenie w człowieku, w różnych jego sferach. Może nawet nadwyrężyć więź z Bogiem, gdyż człowiek buntuje się przeciw wszechmogącemu Bogu.

Kaznodzieja zadał pytanie: - Dlaczego Bóg zezwala zatem, by cierpienie dotykało człowieka?

Jak mówił bp Zając, wobec cierpienia własnego, ale i drugiego człowieka, konieczne jest stanąć pod krzyżem wobec miłosiernego Jezusa i wpatrując się w Jego rany, usłyszeć w sercu słowa: „Oto jestem z tobą! Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”.

Kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił dalej, że bez przebaczenia Bogu, ale także ludziom, którzy przyczynili się do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka. Kaznodzieja zachęcał, by osoby pragnące ukojenia nie bały się przychodzić do Jezusa miłosiernego. Mówił, że miłość wykracza poza grób i sprawia, że między osobami na ziemi, a zmarłymi ciągle trwa niezwykła więź.

- Rodzice dzieci utraconych często zastanawiają się jak może kochać ich Bóg, skoro zabrał im dziecko – kontynuował bp Zając. – Ważne jest wtedy ukazywanie im nadziei życia wiecznego i powtórnego spotkania z dzieckiem w wieczności. W procesie żałoby trzeba też przebaczać. Bo bez przebaczenia Bogu, ludziom, którzy się przyczynili do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka.

Kaznodzieja przywołał postaci rodziców św. Jana Pawła II: Karola i Emilii Wojtyłów, którzy utracili córkę w dniu porodu. Zauważył: – Ich mocna i ufna wiara pomagała im przeżywać cierpienia. Oboje małżonkowie mieli zakodowaną prawdę, że życie upływa wśród cierpienia i śmierci, ale smutek i żałość w końcu przemijają. Trzeba je tylko oddać Bogu, który dzierży losy przemijającego świata. Niedawno rozpoczął się ich proces kanonizacyjny. Bóg zatem daje szczególnych orędowników rodzinom dzieci utraconych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję