Reklama

Świat

Brazylia: zmarł kard. Serafim Fernandes de Araújo

W wieku 95 lat zmarł 8 października brazylijski kardynał Serafim Fernandes de Araújo, emerytowany metropolita Belo Horizonte.

[ TEMATY ]

kardynał

Brazylia

odszedł do Pana

L.C.Nottaasen / Foter.com / CC BY

Serafim Fernandes de Araújo urodził się 13 sierpnia 1924 r. Ukończył seminarium w Diamantinie i Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie, uzyskując tam doktoraty z teologii i prawa kanonicznego. Również w Wiecznym Mieście przyjął święcenia kapłańskie w 1949 r.

Do kraju powrócił w 1951 r., po czym pracował duszpastersko w parafiach na terenie archidiecezji Diamantina. W latach 1956-59 był ponadto kapelanem 3. batalionu policji w tymże mieście. Wykładał też w swym dawnym seminarium duchownym, był też m.in. archidiecezjalnym dyrektorem ds. katechizacji.

Reklama

19 stycznia 1959 r. bł. Jan XXIII mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji Belo Horizonte. Sakrę nominat przyjął 7 maja tegoż roku w Diamantinie z rąk miejscowego arcybiskupa. Nowy biskup był w latach 1960-81 rektorem Uniwersytetu Katolickiego w Minas Gerais i uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II (1962-65). Wziął też udział w III konferencji ogólnej CELAM w Puebli (Meksyk) w 1979 r.

Jan Paweł II mianował go 22 listopada 1982 r. koadiutorem z prawem następstwa w archidiecezji Belo Horizonte, a 5 lutego 1986 r. objął w niej rządy. Na konferencji ogólnej CELAM w Santo Domingo w październiku 1992 r. był jednym z trzech przewodniczących obrad tej organizacji, skupiającej episkopaty 22 krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów.

Na konsystorzu 21 lutego 1998 r. Jan Paweł II mianował go kardynałem, przydzielając mu jednocześnie jako kościół tytularny rzymską świątynię pw. św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort. Nowy kardynał ustąpił z urzędu arcybiskupa Belo Horizonte 28 stycznia 2004 r.

- Byłem bardzo szczęśliwy w dzieciństwie od momentu kiedy zdecydowałem się zostać księdzem. Dzięki wyrzeczeniom i poparciu mojego ojca wstąpiłem do seminarium. Dziękuję Bogu za moje święcenia. Chcę zostawić przesłanie w sercach wszystkich: kiedy człowiek mówi, że coś jest niemożliwe, Bóg mówi, że to jest możliwe, że wszystko jest możliwe - opowiadał przed kilku laty hierarcha.

2019-10-08 18:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł współpracownik Jana Pawła II

[ TEMATY ]

odszedł do Pana

kyasarin/pixabay.com

W Cambo les Bains, w kraju Basków we Francji zmarł 4 września o godz. 17.30 w wieku 96 lat kard. Roger Etchegaray, emerytowany wicedziekan Kolegium Kardynalskiego, były arcybiskup Marsylii, Kardynał-Biskup Porto-Santa Rufina. Francuski purpurat należał do najwybitniejszych postaci współczesnego Kościoła katolickiego. Świadczą o tym nie tylko ważne stanowiska sprawowane w Kurii Rzymskiej, ale także liczne misje, powierzane mu przez papieży w różnych krajach i częściach świata. Msza św. pogrzebowa odprawiona zostanie 9 września o 10.30 w katedrze w Bajonnie -poinformował tamtejszy biskup Marc Aillet.

Roger Etchegaray urodził się 25 września 1922 r. w Espelette - małej miejscowości w Pirenejach Atlantyckich, w baskijskiej rodzinie technika rolnego. Wychowywany w tradycji chrześcijańskiej od wczesnych lat czuł w sobie powołanie do kapłaństwa, toteż wstąpił najpierw do niższego seminarium w Ustarritz, a po jego ukończeniu - do wyższego seminarium diecezjalnego w Bajonnie; kształcił się też w seminarium francuskim w Rzymie, po którego ukończeniu przyjął 13 lipca 1947 r. święcenia kapłańskie. Studiował następnie na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, uzyskując na nim doktorat z prawa kanonicznego. Tuż po święceniach pracował krótko jako duszpasterz w swej rodzinnej diecezji, po czym w 1949 r. ówczesny biskup Bajonny - Léon Terrier mianował go swym sekretarzem osobistym. Pięć lat później został sekretarzem generalnym Akcji Katolickiej w diecezji Bajonne, a po dalszych dwóch latach otrzymał godność kanonika honorowego.

W 1960 r. został wikariuszem generalnym swej diecezji macierzystej, a w rok później na stosunkowo młodego, niespełna 40-letniego prałata zwrócili uwagę biskupi francuscy, powołując go na zastępcę sekretarza Episkopatu. W 1962 r. był już dyrektorem Sekretariatu Konferencji Biskupów Francji ds. Duszpasterskich, a w latach 1966-70 był dyrektorem Sekretariatu Generalnego Episkopatu.

Jeszcze przed objęciem tego urzędu, w 1965 r. zgromadzeni na końcowej sesji Soboru Watykańskiego II biskupi z różnych krajów naszego kontynentu powierzyli ks. Etchegarayowi zadanie zorganizowania Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Po utworzeniu Rady w 1971 r. został jej pierwszym przewodniczącym. Był już wówczas biskupem pomocniczym archidiecezji paryskiej - nominację otrzymał 29 marca 1969 r., a sakrę - 27 maja tegoż roku. Zrezygnował z biskupiego motta i herbu, uznając je za „spuściznę po średniowieczu”.

W 1970 r. został arcybiskupem Marsylii. 25 listopada 1975 r. Paweł VI mianował go dodatkowo prałatem Mission de France - instytucji założonej w 1941 r. przez kard. Emmanuela Suharda w celu rechrystianizacji kraju w obliczu jego postępującego zeświecczenia.

W latach 1975-81 abp Etchegaray był przewodniczącym Konferencji Biskupów Francji. 30 czerwca 1979 r. Jan Paweł II włączył go do Kolegium Kardynalskiego. W tym samym roku na kolejnym zgromadzeniu ogólnym CCEE ustąpił ze stanowiska przewodniczącego tej organizacji. Archidiecezją marsylską kierował jeszcze rok po powołaniu go przez Ojca Świętego 8 kwietnia 1984 r. na stanowisko przewodniczącego dwóch Papieskich Rad: „Iustitia et Pax” i „Cor Unum”. Oba te urzędy piastował przez kilkanaście lat: „Cor Unum” - do 2 grudnia 1995 r. i „Iustitia et Pax” - do 25 czerwca 1998 r.

To on przecierał szlaki do wizyty Jana Pawła II na Kubie w 1998 r. Przewodniczył Komitetowi Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Uczestniczył w organizowanych przez Wspólnotę św. Idziego spotkaniach z cyklu „Ludzie i religie”. Odbywał na polecenie papieży podróże do najbardziej zapalnych punktów. Kardynał odwiedził m.in. Kubę, czterokrotnie Chiny, Wietnam, szereg krajów Trzeciego Świata, a jedną z najdelikatniejszych, a zarazem najniebezpieczniejszych tego rodzaju wizyt złożył w sierpniu 1994 r. w ogarniętej wojną domową Rwandzie. Zawiózł wówczas umęczonym Rwandyjczykom osobiste orędzie od Ojca Świętego Jana Pawła II, które w dużym stopniu przyczyniło się do uspokojenia sytuacji i zakończenia wojny. Tego rodzaju misje sprawiły, że kardynał zyskał przydomek watykańskiego ministra ds. kryzysowych.

Gdy już formalnie przebywał na emeryturze, papież Jan Paweł II wyznaczał mu nowe misje w regiony ogarnięte wojną lub kryzysem. W 2002 r. był Ziemi Świętej, gdzie podjął się mediacji w sprawie okupowanej bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Przez kilkadziesiąt dni grupa uzbrojonych Palestyńczyków otoczona przez izraelskie wojska okupowała bazylikę Narodzenia Pańskiego. W kilka dni po wyjeździe kard. Etchegaray zakończono okupowanie świątyni. Na przełomie lutego i marca 2003 r., na życzenie papieża przebywał w Iraku, gdzie rozmawiał z Saddamem Husajnem, by nie dopuścić do drugiej wojny w Zatoce Perskiej, która jednak wybuchła 20 marca tegoż roku. W 2005 r. został wicedziekanem Kolegium Kardynalskiego. Z funkcji tej Papież Franciszek zwolnił go 10 czerwca 2017 roku. W styczniu 2017 po 33 latach spędzonych w Rzymie kard. Roger Etchegaray powrócił do Francji i zamieszkał w domu starców w Bayonne, gdzie mieszka też jego siostra Maite.

Po śmierci kard. Rogera Etchegaray’a najstarszym wiekowo kardynałem jest liczący 96 lat Francuz, kard. Albert Vanhoye SJ, a następnie emerytowany metropolita wrocławski, liczący niewiele mniej (95 lat) kard. Henryk Gulbinowicz.

Po śmierci kard. Rogera Etchegaray’a i ogłoszonych przez papieża 1 września nominacjach Kolegium Kardynalskie będzie liczyło 226 członków, w tym 128 elektorów, z prawem udziału w przyszłym konklawe.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Płock: nagroda „Świadek wiary” dla naukowca - chemika

2020-09-28 16:50

[ TEMATY ]

świadectwo wiary

chemia

pixabay.com

Prof. Janusz Zieliński, chemik z Płocka otrzymał nagrodę św. Michała Archanioła „Świadek wiary”. Byłemu rektorowi Politechniki Warszawskiej w Płocku przyznała ją Kapituła Kolegiacka św. Michała w Płocku. Nagroda jest wyróżnieniem wybitnych i pożytecznych działań katolików na rzecz szerzenia Królestwa Bożego w świecie.

Kapituła Kolegiacka św. Michała Archanioła przyznała w tym roku nagrodę po raz czwarty. Otrzymują ją osoby, które podejmują działalność o szczególnym znaczeniu dla rozwoju kultury chrześcijańskiej. Przewodniczącym Kapituły nagrody jest ks. prof. Jan Krajczyński, kanonik dziekan Kapituły Kolegiackiej.

W tym roku nagrodę otrzymał prof. dr. hab. inż. Janusz Zieliński, były wieloletni prorektor płockiej Filii Politechniki Warszawskiej w Płocku. Wręczenie nagrody odbyło się w kolegiacie św. Bartłomieja w Płocku. Laureat przyjął statuetkę św. Michała Archanioła i dyplom, w uznaniu jego wybitnych i pożytecznych działań na rzecz szerzenia Królestwa Bożego w świecie.

„Członkowie Kapituły nagrody pragną dostrzec dobro jakie czynią w świecie uczniowie Jezusa Chrystusa. Tegoroczny laureat, to «człowiek sukcesu», wybitny naukowiec, uznany przedstawiciel nauk ścisłych, który nie lęka się trudnych wyzwań, promotor młodych talentów, uczeń Chrystusa, który nie kryje się ze swoją religijnością. Za prowadzoną działalność innowacyjno-wdrożeniową został uhonorowany wieloma medalami i tytułami. Jednak twierdzi, jego największym sukcesem jest rodzina, a zwłaszcza synowie, a mottem życia są słowa: «Musisz żyć dla drugiego, jeżeli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie»” – motywowała Kapituła nagrody.

Zdaniem Kapituły nagrody prof. Janusz Zieliński swoją postawą przekonuje, że wiara i rozum, to dwa porządki poznania, które idą ze sobą w parze. Jako rektor uczelni wyższej zabiegał, aby każdy rok nauki w jego wspólnocie akademickiej rozpoczynać od Mszy św. Ten uznany chemik jest świadom, że wiedza bierze początek „z zadziwienia, jakie budzi kontemplacja stworzenia”. Jest ponadto aktywnym członkiem Rady Społecznej przy Biskupie Płockim.

W 22. rocznicę ogłoszenia encykliki Jana Pawła II „Fides et ratio”, który napisał, że „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których dych ludzki unosi się do kontemplacji prawdy”, nagrodę otrzymał człowiek nauki.

W minionych latach nagrodę św. Michała Archanioła „Świadek wiary” otrzymały: stomatolog z doświadczeniem misyjnym Aleksandra Golińska z Płocka, neonatolog Hanna Kajdas-Duda z Płocka i misjonarka i społeczniczka Małgorzata Białczak z Pułtuska.

Prof. dr hab. inż. Janusz Zieliński urodził się 11 lipca 1953 w Olsztynie. Jest polskim technologiem chemii, był prorektorem Politechniki Warszawskiej ds. Filii w Płocku kilku kadencji (ostatnio w latach 2016-2020). Ukończył studia na wydziale chemicznym Politechniki Warszawskiej, Oddział w Płocku w 1976 roku. W roku 1983 uzyskał stopień doktora, w 1992 r. stopień doktora habilitowanego, zaś tytuł naukowy profesora – w roku 2001. Zakres jego zainteresowań naukowych obejmuje m.in. chemię i technologię ropy naftowej i polimerów, technologię przerobu ciężkich frakcji ropy naftowej i węgla kamiennego, unieszkodliwianie i utylizację odpadów przemysłowych.

Ponadto profesor Zieliński interesuje się problematyką polityki ekologicznej i energetycznej, organizacji i zarządzania w jednostkach szkolnictwa wyższego i sektorze przemysłu chemicznego oraz zagadnieniami innowacji i wynalazczości. Jest autorem i współautorem w ponad 500 opracowaniach monograficznych, publikacjach, referatach konferencyjnych, patentach.

Jest członkiem wielu polskich i zagranicznych stowarzyszeń i organizacji związanych z przemysłem chemicznym m.in. Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego, Polskiego Towarzystwa Chemicznego, Stowarzyszenia Polskich Wynalazców i Racjonalizatorów.

Za swoją działalność otrzymał wiele nagród, wyróżnień i odznaczeń m.in. tytuł „Złoty Inżynier 2016”, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2011), Złoty Krzyż Zasługi (2002), Belgijski Krzyż Oficerski „Merita de L’Invention” (2004), Medal Komisji Edukacji Narodowej (1999), odznakę honorową „Za Zasługi dla Wynalazczości” Prezesa Rady Ministrów (2005), medal „Zasłużony dla Płocka” (2004) oraz liczne nagrody Rektora Politechniki Warszawskiej za osiągnięcia w dziedzinie naukowej, badawczej i organizacyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję