Reklama

Benedykt XVI

Nowi kardynałowie z wizytą u Benedykta XVI

13 nowych członków Kolegium Kardynalskiego wraz z papieżem Franciszkiem udało się wczoraj, po zakończeniu Zwyczajnego Konsystorza Publicznego, do klasztoru Mater Ecclesiae na spotkanie z papieżem-seniorem Benedyktem XVI – poinformował dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni.

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

kardynałowie

Vatican News

W komunikacie rzecznika Watykanu czytamy, że po krótkim powitaniu Benedykt XVI przypomniał nowym kardynałom o znaczeniu wierności papieżowi, a następnie wraz ze swoim następcą - papieżem Franciszkiem udzielił nowym kardynałom błogosławieństwa.

Z klasztoru Mater Ecclesiae nowi purpuraci do Auli Pawła VI i do Pałacu Apostolskiego, gdzie spotkali się z wiernymi, a papież Franciszek powrócił do Domu Świętej Marty.



2019-10-06 10:52

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prasa zagraniczna

Pierwsza zagraniczna pielgrzymka w 2020 r.

„Okazywali nam niespotykaną życzliwość” (Dz 28, 2) – te słowa z księgi Dziejów Apostolskich będą stanowić hasło zaplanowanej na 31 maja br. wizyty Ojca Świętego na Malcie. W logo wizyty umieszczono ręce wznoszące się do krzyża z okrętu zdanego na łaskę fal. Jak zaznaczono, stanowią one znak gościnności chrześcijanina dla bliźniego oraz pomocy dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji, zdanych na łaskę losu. Łódź natomiast przypomina dramatyczną historię rozbicia się okrętu wiozącego św. Pawła Apostoła u wybrzeży Malty (por. Dz 27, 27-44) oraz gościnność, z jaką Maltańczycy przyjęli Apostoła i rozbitków (por. Dz 28, 1-10).

REPORTER

Z naciskiem na jeszcze

Brazylia to największe katolickie państwo świata. Jeszcze, bo ubywa w nim katolików, i to coraz szybciej. Według najnowszego badania instytutu Datafolha, chrześcijanie wierni Rzymowi stanowią nad Amazonką 51% społeczeństwa. W 2013 r., według badania tej samej sondażowni, było ich o 6% więcej. Wzrasta za to społeczność chrześcijan ewangelikalnych: w 2013 r. było ich 28%, a dziś – już 31%.

Szybkie odchodzenie Brazylijczyków od katolicyzmu (w latach 70. ubiegłego wieku 90% ich społeczeństwa przyznawało się do łączności z papieżem) socjologowie tłumaczą urbanizacją.

CHRISTIAN HEADLINES

Gigantyczna kampania

Chrześcijanie ewangelikalni stanowią najtwardszy trzon elektoratu Donalda Trumpa. Według komentatorów, to ich mobilizacja przed 4 laty doprowadziła do tego, że kandydat, któremu nie dawano większych szans, wygrał wyścig do Białego Domu z faworyzowaną Hillary Clinton. Kolejne wybory odbędą się za kilka miesięcy i chrześcijanie ewangelikalni znowu zamierzają pomóc Trumpowi.

Jedna z największych organizacji protestanckich – Faith & Freedom Coalition rozpoczęła gigantyczną kampanię wspierającą kandydata Partii Republikańskiej. Pomysłodawcy zamierzają na nią wydać 50 mln dol. i chcą przekonać do głosowania na obecnego prezydenta 22 mln wierzących wyborców: chrześcijan ewangelikalnych, katolików i osób zaangażowanych w obronę życia od momentu poczęcia. Cele kampanii są precyzyjnie określone: rejestracja miliona nowych wyborców, odwiedzenie 4 mln mieszkań, wykonanie 10 mln telefonów i rozdanie materiałów reklamowych przy 117 tys. kościołów.

agenzia fides

Kościół walczy z koronawirusem

W walkę z epidemią tajemniczego koronawirusa 2019-nCoV, która niedawno wybuchła w Chinach, w regionie miasta Wuhan, włączyła się cała społeczność Chin kontynentalnych, w tym także wspólnota katolicka. Z pełnym poświęceniem chorym – a zaraziło się już kilkadziesiąt tysięcy osób – służą katolickie szpitale. Aktywna jest także największa katolicka organizacja charytatywna w Państwie Środka – Jinde Charitie, która zaapelowała do katolików całego świata o pomoc w walce ze śmiertelnym wirusem. W krótkim czasie zebrano 800 tys. euro, za które zakupiono najpotrzebniejsze środki służące walce z chorobą. Oczywiście, Kościół zaapelował do swoich członków o modlitwę w intencji chorych i ich rodzin, a ponieważ konieczność unikania otwartych spotkań sprawia, że niemożliwe jest gromadzenie się na wspólnej modlitwie, biskupi i kapłani swoje rozważania zamieszczają w mediach społecznościowych.

NOVENA

Kardynałowie krytykują

Niemiecki kardynał, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary – Gerhard Ludwig Müller ostro skrytykował rozpoczętą przez jego rodaków drogę synodalną. Porównał inicjatywę, w której biorą udział niemieccy biskupi i świeccy, do ustawy podjętej przez Reichstag w marcu 1933 r., na mocy której władza ustawodawcza przeszła w ręce Adolfa Hitlera. Wielu nie spodobało się takie porównanie i na purpurata spadła fala krytyki.

W wywiadzie dla LifeSiteNews kard. Müller ostrzegł przed niebezpieczeństwem, które wiąże się z drogą synodalną. Zauważył, że wśród jej uczestników przeważają świeccy. Głosowania nazwał samobójczym procesem, w którym większość może przegłosować prawa Boże. Przyłączył się tym samym do innego, spokojniejszego krytyka drogi synodalnej – kard. Rainera M. Woelkiego, który po pierwszym posiedzeniu we Frankfurcie porównał drogę synodalną do kościelnego parlamentu protestanckiego.

CZYTAJ DALEJ

Szatan działa przez alkohol

Przed większymi uroczystościami państwowymi, kościelnymi, weekendami słyszymy w mediach mnóstwo komunikatów, że tysiące policjantów pilnuje naszego bezpieczeństwa i należy roztropnie korzystać z dróg i pojazdów. Potem słuchamy policyjnych bilansów, liczonych często w dziesiątkach zabitych i rannych i wielkiej liczbie zatrzymanych nietrzeźwych kierowców. Alkohol wciąż niszczy Polskę, niszczy życie skądinąd bardzo zdolnych, wartościowych ludzi, niszczy ich niewinnych członków rodzin. Zatrzymani przez policję kierowcy w stanie nietrzeźwym to tylko niewielki procent tych, którzy zostali sprawdzeni, i tych, którzy alkoholu nadużywają. A są wśród nich jakże często cenieni lekarze, prawnicy, nauczyciele i, niestety, również księża.
Nietrzeźwy za kierownicą to świadectwo nie tylko jakiejś niefrasobliwości, ale przejaw nieodpowiedzialności człowieka za życie swoje, pasażerów i innych użytkowników dróg oraz ich rodzin. Jesteśmy porażeni tragediami lotniczymi, kiedy w dużej liczbie giną ludzie. Ale w prawie każdym tygodniu dziesiątki ludzi tracą życie na naszych drogach, m.in. właśnie z powodu nadużywana przez wielu z nas alkoholu, a ogromny procent żyje, lecz pozostanie kalekami. Żałobę narodową wypadałoby więc ogłaszać niemal po każdym weekendzie.
Kiedy kard. Stefan Wyszyński, więziony w Komańczy, układał tekst Ślubów Jasnogórskich, poruszył w nich tę jedną z ważniejszych dla nas, jako narodu spraw - pijaństwo. To straszliwa plaga, która dziś nabiera chyba jeszcze większych rozmiarów, bo kiedy słyszymy, że pije matka w stanie błogosławionym, to wiadomo, że i dziecko skażone będzie tym problemem, nie mówiąc już o upośledzeniach, jakie mogą tu nastąpić. Dramat Polski jest więc ogromny. Nawiedza nas tyle nieszczęść, ciągle zagrożony jest rynek pracy, a my dokładamy do tego jeszcze alkohol. Rodziny porażone alkoholem idą na dno, nie przybędzie im pieniędzy i możliwości utrzymania się, a najbardziej cierpią na tym wszystkim dzieci. Jeden dramat pociąga za sobą kolejny.
Pamiętajmy, szatan wykorzystuje każdą okazję, żeby sprowadzić człowieka na manowce, wykorzystuje więc także alkohol, po który człowiek sięga, by się rzekomo ucieszyć, zrelaksować, podkreślić uroczystość. Nie wolno więc zapominać, że taka używka niszczy wszystko - rozum i duszę, że wprowadza bezład, niepokój, brud, rozluźnienie obyczajów, złodziejstwo itd. Mamy teraz swobodne już kontakty ze światem. Popatrzmy: w krajach, które cieszą się jakimś rozwojem cywilizacyjnym, ludzie nie piją alkoholu, choć mają do niego powszechny dostęp i jest dla nich stosunkowo niedrogi. A jeśli już go używają, to niskoprocentowy i w ilości minimalnej. Bo człowiek świadomy zagrożeń nigdy nie dopuści do utraty panowania nad sobą i zrobienia z siebie bezwolnego zwierzęcia. Niestety, to my, Polacy, dajemy liczne przykłady takiego zachowania w Europie. Tymczasem nasz przykład mógłby być zupełnie inny...
Wróćmy do tekstu Ślubów Jasnogórskich i prośmy Matkę Najświętszą, by pomogła nam zwalczać plagę pijaństwa i idącej za nim rozwiązłości. Bo jeżeli nie będzie troski o wychowanie w trzeźwości, o wyższą kulturę życia, o zmianę niedobrych obyczajów, to sami pogrążymy się jako naród, nie trzeba ingerencji z zewnątrz. Wobec nieszczęść, które dzieją się na naszych oczach, nie możemy pozostawać obojętni.
A swoją drogą, tak łatwo odebrać ludziom wiarę, podważyć przykazania, ośmieszyć wizję nadprzyrodzoną i cały porządek moralny, a tak bardzo trudno nauczyć człowieka uczciwości, przede wszystkim wobec samego siebie i swoich najbliższych...

CZYTAJ DALEJ

Chaos okiełznany, czyli rodzina w kwarantannie

2020-03-28 11:12

©Yakobchuk Olena – stock.adobe.com

Od niemal dwóch tygodni rodzice i dzieci przebywają ze sobą 24 godziny na dobę. Zapytaliśmy rodzinę z Małopolski o to, jak właściwie przeżyć czas pandemii. W jaki sposób stymulować rozwój umysłowy, fizyczny i duchowy najmłodszych, a jednocześnie znaleźć przestrzeń dla siebie? Opowie o tym Agnieszka Hajos-Iwańska, pracująca zdalnie żona i mama.

Anna Bandura: Jak zadbać o siebie i rodzinę w czasie kwarantanny?

Agnieszka Hajos-Iwańska: Podstawowa sprawa w tym okresie "izolacji społecznej" to utrzymać możliwie normalny rytm dnia. Stałe pory wstawania, posiłków, kładzenia się spać, lekcje/praca raczej w pierwszej części dnia. To daje wszystkim poczucie, że zmiana w życiu nie jest aż taka wielka. Utrzymanie normalności to też pielęgnowanie swoich rodzinnych zwyczajów i małych przyjemności — jak wspólny wieczór kinowy w sobotę (tylko w salonie, a nie w kinie) czy to, że mama ma nadal zadbane, pomalowane paznokcie (tylko robi je sobie sama). Takie trzymanie się normalności jest ważne nie tylko dla dzieci.

Ta niecodzienna sytuacja, w której się znaleźliśmy, może stać się okazją do pogłębiania relacji nie tylko z członkami rodziny, ale także z Bogiem. Jak w tym czasie kształtuje się wasza duchowość?

Ze względu na ograniczenie dotyczące uczestnictwa w Mszy św., uczestniczymy w niej online. A ponieważ mamy zwyczaj (dorośli) być na Mszy św. codziennie, co rano w naszym salonie można do nas dołączyć. Dzieci czasem korzystają z tej możliwości, w wolności. Uczestniczymy w adoracji online, zachęcamy dzieci do Różańca i do duchowej lektury (oczywiście na miarę wieku, z dziećmi czytamy "Idziemy za Tobą"). Wspólna modlitwa jest w naszym domu czymś naturalnym, natomiast więcej rozmawiamy o cnotach ludzkich, na pierwszym miejscu jest oczywiście męstwo i posłuszeństwo, które w nas wszystkich ta sytuacja bardzo wzmacnia.

Co jest najtrudniejsze w tym okresie?

Dla nas osobiście trudne jest łączenie intensywnego życia zawodowego (akurat w naszej branży dzieje się bardzo dużo) z intensywnym życiem rodzinnym i nadzorowaniem nauczania dzieci. Jesteśmy zmęczeni, ale staramy się trzymać fason i dawać dzieciom przykład. Na razie się udaje.

U dzieci, które nie mają doświadczeń edukacji domowej może pojawić się myśl, że pobyt w domu to czas na zabawę. Jak zatem planować obowiązki i przyjemności, lekcje i odpoczynek?

Przede wszystkim — w ogóle planować. Plan dnia, choćby ramowy, to podstawa w sytuacji, kiedy nic zewnętrznego nami nie steruje. W pracy przyjmujemy zasadę planowania 2/3 czasu i zostawiania reszty jako bufora na "pożary", wobec dzieci i zadań szkolnych ta zasada się sprawdza. Co do przyjemności, mamy kilka prostych zasad (bajka po odrobieniu lekcji, codzienna porcja ćwiczeń na instrumencie, porcja ruchu w środku dnia). No i żelazna zasada "czasu dorosłych" wieczorem, która jest nam koniecznie potrzebna jako bufor.

Czy istnieje coś, co w czasie kwarantanny na pierwszy rzut oka wydawało się nieistotne, ale w dłuższej perspektywie okazało się ważne?

Niezwykła ilość spędzanego razem czasu jest źródłem radości, ale też napięć, zwłaszcza jeśli rodzina "siedzi sobie na głowach". Ważne wydaje się zadbanie o czas tylko dla siebie każdego członka rodziny, prawo do wycofania się, choćby w książkę. Niekoniecznie trzeba spędzać całą dobę w zbiorowości, zwłaszcza jeśli mamy w domu introwertyków.

Jesteście kursantami Akademii Familijnej. Jak to, czego nauczyliście się w AF, wpływa na wasze relacje w czasie kwarantanny?

Podstawowa umiejętność wykształcona na kursach AF — poza rozmawianiem — to umiejętność oddzielania faktów od opinii, problemów i całej reszty. W zarządzaniu dziećmi zamkniętymi na niewielkiej przestrzeni spokojne rozplątywanie ich sporów na podstawie tych zasad okazuje się bezcenne.

Zauważam, że instytucja rodziny w tym niecodziennym czasie się odbudowuje. Jakie są wasze refleksje na ten temat?

Jest taki mem o tym, że ludzie nagle zaczęli siedzieć w domu i sami gotować, jak tak dalej pójdzie to jeszcze zaczną czytać... To oczywiście żart, ale przekazuje prawdę o tym, że jako społeczeństwo odzwyczailiśmy się od spędzania czasu w gronie bliskiej rodziny. Uczymy się spędzać ze sobą czas, znosić nawzajem swoje słabsze momenty. Z drugiej strony, wszystkim nam towarzyszy lęk o tych najsłabszych, starszych i schorowanych członków naszych rodzin. Część z nas świadomie odsuwa się od nich, w trosce o ich bezpieczeństwo, a jednocześnie czujemy potrzebę odbudowywania kontaktów.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję