Reklama

Przed konsekracją kościoła w Modlinie

Twierdza wiary

Podczas kampanii wrześniowej tutejsza twierdza wsławiła się bohaterską obroną. W czasach PRL-u, obsadzona tysiącami żołnierzy i oficerów ludowego Wojska Polskiego, miała stać się, podobnie jak np. Nowa Huta, miastem bez Boga i Kościoła. Skuteczną wojnę takiemu rozwojowi wydarzeń wypowiedział w 1980 r. bp Bogdan Sikorski, który zdecydował, że w Modlinie powstanie parafia. Pierwszym „dowódcą” tej duszpasterskiej jednostki został ks. Edward Pacek. To dzięki jego trwającej ćwierć wieku wytężonej pracy planowana ostoja ateizmu zamieniła się w twierdzę wiary. 12 marca br. biskup płocki prof. Stanisław Wielgus konsekruje tu parafialną świątynię.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trudne początki

Reklama

- Był rok 1980. W maju bp Sikorski zaproponował, bym zajął się budową kościoła w Modlinie, a 10 czerwca otrzymałem nominację na wikariusza parafii Pomiechowo oddelegowanego do budowy świątyni - wspomina Ksiądz Kanonik. - Na moje zastrzeżenie, że obawiam się, czy ze względów zdrowotnych podołam temu zadaniu, usłyszałem tylko, że mało kto jest dziś zdrowy.
Nowa parafia, nowi ludzie, nowe problemy. W czasach, kiedy na sklepowych półkach królował niepodzielnie ocet i musztarda, ktoś, kto podejmował się tak poważnej inwestycji jak budowa kościoła, musiał liczyć się z niebotycznymi trudnościami. Brak materiałów budowlanych, na każdym kroku utrudnienia. - Na szczęście czuwała nade mną Opatrzność - pogodnie mówi ks. Pacek, wspominając niełatwe początki parafii. A Opatrzność działa zwykle przez dobrych ludzi. Jednym z nich był nieżyjący już szkolny kolega ks. Packa Jan Chyliński, który piastował wówczas posadę prezesa GS w Nasielsku. Dzięki jego pomocy udało się załatwić sporo materiałów.
- Najważniejszym miejscem w każdej parafii jest kościół. Bez niego nie sposób normalnie duszpasterzować, dlatego od razu przystąpiłem do tworzenia tymczasowej kaplicy - kontynuuje swoje wspomnienia ks. Pacek. - Aby zlokalizować świątynię w odpowiednim miejscu, potrzebny był pewien fortel. Gdy bowiem władze państwowe zezwalały na budowę kościoła, z założenia miała być to odbudowa dawnego kościoła garnizonowego, zbombardowanego w 1939, a zburzonego w 1956 r.
Na początku lat 80. nie było możliwości postawienia kościoła wewnątrz koszar. Cały Modlin Stary był jednak praktycznie wielkim poligonem, który z czasem zaczęto przekształcać w tereny pod zabudowę. Powstało tu więc osiedle domków jednorodzinnych, którego mieszkańcy chcieli uczęszczać do kościoła. Do parafii w Pomiechowie było z tej części Modlina od 5 do 9 km. Lokując siedzibę parafii w tym miejscu, chciałem, by parafianie mieli jak najbliżej do kościoła, z drugiej strony przed władzami musiałem utrzymywać, że to, co robię, to odbudowa kościoła garnizonowego. Ponieważ jednak parafia została zlokalizowana na terenie dawnego poligonu, uznano, że faktycznie jest to odbudowa tamtej świątyni.
Znów z pomocą przyszła Opatrzność, tyle, że pod postacią „Solidarności”. Na fali przemian zaczęto zwracać Kościołowi część zrabowanego mienia. Płockiemu Seminarium oddano dwa drewniane hangary, używane dotychczas przez jedną z firm. Dla uczelni bezużyteczne - dla tworzącej się parafii bezcenne. - Zorganizowałem ekipę ludzi z Modlina, z którymi rozebraliśmy i przewieźliśmy hangary do nas. Pod koniec wakacji rozpoczęliśmy zestawianie pozyskanych elementów, przez jesień udało się zbudować kaplicę i prowizoryczną plebanię z wikariatem.
Pierwszą Mszę św. 21 grudnia 1980 r. odprawił proboszcz parafii Pomiechowo ks. prał. Stanisław Mazurczak. Pasterkę celebrował już ks. Pacek. On też poinformował Kurię Diecezjalną, że Modlin ma tymczasową świątynię. Pod koniec grudnia bp Bogdan Sikorski zaproponował dotychczasowemu wikariuszowi Pomiechowa objęcie probostwa w Modlinie. Po miesięcznym oczekiwaniu na zgodę urzędu ds. wyznań, 2 lutego 1981 r.
Biskup Płocki ustanowił parafię pw. św. Maksymiliana M. Kolbego, mianując jej proboszczem ks. Edwarda Packa.

Budowa kościoła

Reklama

- Od razu po zbudowaniu kaplicy zacząłem myśleć o budowie kościoła. Wiązało się to z koniecznością pozyskania działki budowlanej, potem kwestia hipoteki, sprawy sądowe. Kiedy wreszcie udało się załatwić wszystkie formalności, zacząłem szukać projektanta - wspomina Ksiądz Kanonik. Wybór padł na inż. arch. Michała Trzebuchowskiego z Warszawy. Dość szybko przystąpiono do robót. Tzw. pierwszy szpadel wbito 25 maja 1981 r. Początkowo budowę prowadziła firma „International”, jednak rychło okazało się, że ta forma robót jest za droga. „International” wykonał więc tylko fundamenty, po czym rozpoczęto budowanie systemem gospodarczym: poszczególne prace wykonywali parafianie czynem społecznym. Parafianie bardzo zaangażowali się w budowę. Wspierali dzieło materialnie i duchowo. Sam Ksiądz Proboszcz mimo zawału serca i poważnych problemów z drogami oddechowymi wygłosił ok. 100 serii rekolekcji, wszędzie zbierając środki na budowę kościoła. - Po materiały budowlane trzeba było chodzić wtedy nawet do ministrów. Po cegłę wyruszaliśmy już o 3.00 nad ranem, osobiście wykonałem ponad 40 takich kursów. Mimo tych trudności jakoś udawało się pogodzić to wszystko z pracą duszpasterską i rekolekcyjną.
25 listopada 1995 r. w nowym kościele została odprawiona pierwsza Msza św. Po rekolekcjach i nawiedzeniu obrazu Jezusa bp Zygmunt Kamiński pobłogosławił świątynię. - Przez długi czas kościół pozostawał w stanie surowym, ponieważ przed parafią stanęły pilniejsze potrzeby - mówi Ksiądz Proboszcz, przypominając, że konieczne było jak najszybsze założenie cmentarza (sześciohektarową ogrodzoną nekropolię poświęcił bp Roman Marcinkowski na 20-lecie parafii), zaś po roku 1989 trzeba było urządzić kaplicę garnizonową w Twierdzy Modlin.
Ponieważ z założenia kościół parafialny miał być spadkobiercą przedwojennej świątyni garnizonowej, ks. Pacek postanowił wykorzystać w ornamentyce także elementy militarne. - Po 1989 r. zaistniała możliwość wykorzystania niektórych militariów do celów sakralnych. W ten sposób chciałem także nawiązać do słów z Księgi Izajasza, zapowiadających, że w czasach mesjańskich „miecze zostaną przekute na lemiesze” - mówi ks. Pacek.
Pomysł Księdza Proboszcza wcielił w życie projektant wyposażenia wnętrza ks. kan. Romuald Rudziński. Dzieła przekuwania militariów na elementy sakralne podjęły się natomiast 2 modlińskie jednostki: Warsztat Uzbrojenia Lotniczego i Okręgowe Warsztaty Techniczne, które z łusek armatnich wykonały w kościele i w kaplicy wiele elementów zdobniczych czy sprzętów liturgicznych, m.in. chrzcielnicę, ambonę, tabernakula czy pulpity.
Równolegle z kościołem powstawał kompleks budynków parafialnych: plebania, wikariaty, mieszkania dla pracowników kościelnych. - To, a także fakt, że do konsekracji chcieliśmy wykonać jak najwięcej prac we wnętrzu świątyni (posadzka marmurowa przy ołtarzu, na kościele, ławki dębowe, konfesjonały dębowe, witraże, meble w prezbiterium, prace na zapleczu), spowodowało, że między zbudowaniem kościoła a konsekracją upływa dość długi czas - wyjaśnia Ksiądz Kanonik i dodaje, że świątynia ma także użytkowe podziemie, które powstawało z myślą o salach katechetycznych, teraz zaś jest wykorzystywane do pracy z grupami parafialnymi. Oprócz sali spotkań jest tam m.in. sala teatralna.
Budowa świątyni naznaczona była także wieloma trudnymi momentami. - Zaraz po przywróceniu nauki religii w szkołach, tzw. nieznani sprawcy usiłowali spalić kaplicę. Chociaż zbudowana była już nowa plebania i wikariat, nocowałem jeszcze w starym obiekcie. Którejś nocy jedna z parafianek zobaczyła ogień na zewnątrz kaplicy i powiadomiła mnie. Pamiętam, że dostałem wtedy jakiejś nadludzkiej siły. Świeżo po zawale serca wynosiłem meble, chorągwie, feretrony. Sąsiadka, starsza kobieta, gasiła kaplicę od zewnątrz.
Kiedy jedni w nocy podpalali kaplicę, inni - niezadowoleni z wprowadzenia katechezy do szkół - w ciągu dnia obmyślali, jak „dołożyć” proboszczowi. Rodzice mieli pretensje o plan, część nauczycieli o to, że kapłan w ogóle pojawia się w szkole. - Pamiętam, że był to dla mnie niesłychanie trudny okres. Nocą pilnowałem kaplicy, w dzień walczyłem o utrzymanie katechezy. Kiedy jednak patrzę na to z perspektywy, ponownie widzę we wszystkim wyraźne działanie Bożej Opatrzności.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Twierdza zdobyta

Dzielnica Modlina, w której stoi kościół, to tylko jedna część parafii. Drugą stanowi Twierdza Modlin, w której w latach 80. liczyła od 3 do 4 tys. stałych mieszkańców i ok. 20 tys. żołnierzy zgrupowanych w koszarach. Tylko nieliczni z nich mieli odwagę osobiście przychodzić do parafialnej świątyni. Większa część jedynie potajemnie przywoziła dzieci na katechezę czy do sakramentów. - Niektórzy bali się tak straszliwie, że ubierali dzieci do I Komunii dopiero w zakrystii. Zdarzało się też, że rodzic, gdy przywiózł dziecko na prowadzoną wieczorami katechezę, chował się między domami, żeby go nie zobaczono. Pod osłoną nocy trzeba było chrzcić, czy udzielać ślubu, nawet nie w kaplicy, tylko na zapleczu. Wciąż potrzebowałem dyspensy od zapowiedzi. Były przypadki, że udzielałem sakramentów w domu - wspomina trudne czasy ks. Pacek.
Mimo że na terenie Twierdzy było mnóstwo pustostanów, ze względów ideologicznych nie pozwalano na uruchomienie żadnego punktu katechetycznego. Modlin tak jak Nowa Huta miał być ateistyczny. W tę paszczę lwa - jak mówi o komunistycznej wtedy Twierdzy Ksiądz Kanonik - duszpasterze ruszyli ostrożnie, ale konsekwentnie. - Na pierwsze wizyty duszpasterskie wjeżdżało się bez sutanny, inaczej nie zostałbym wpuszczony - wspomina. Ponieważ ogromnym zadaniem była budowa, chciałem, by ta część parafii również się w nią zaangażowała. Z duszą na ramieniu chodziłem do komendanta garnizonu, a on do dowództwa, żeby ustalić, czy można pójść z kolędą. Koniec końców wyrażono na to zgodę.
Ludzie na ogół byli życzliwi, chociaż mieli świadomość istniejących trudności i tego, że sami się narażają. Dlatego, jak wspomina ks. Pacek, na początku wizytę przyjmowała tylko niższa szarża, tj. ok. połowy mieszkańców. Z reguły kapłana nie przyjmowali dowódcy i oficerowie polityczni.
Sytuacja odmieniła się po 1989 r. Wtedy to udało się wejść do pomieszczeń w przedszkolu, gdzie od razu (a więc wcześniej niż w całym kraju) urządzono salę katechetyczną. Przywrócenie w 1991 r. Ordynariatu Polowego przyniosło efekt w postaci uruchomienia kaplicy, a ponieważ Biskup Polowy nie miał stosownej liczby swoich kapłanów, nawiązywał współpracę z miejscowym duchowieństwem. Pracujący w tamtym czasie księża wikariusze (ks. Jarosław Bukowski i ks. Grzegorz Przybyłek) podjęli posługę kapelanów, organizacją kultu zajął się Ksiądz Proboszcz. Na cele kaplicy zaadaptował, wspólnie z wiernymi i Wojskową Administracją Koszar, pochodzący z 1902 r. drewniany budynek po świetlicy wojskowej. 11 listopada 1992 r. odbyła się tu pierwsza Msza św., zaś w 1993 r. miało miejsce poświęcenie obiektu przez bp. Zygmunta Kamińskiego i bp. Sławoja Leszka Głódzia. Do września 2005 r. kaplica stanowiła formalnie własność wojska, obecnie jest już w posiadaniu parafii.

Parafialne dziś

Parafialna codzienność to wytężona praca duszpasterska i katechetyczna, a także duchowe i materialne przygotowanie do konsekracji kościoła. W niedzielę wierni mogą uczestniczyć w 6 Mszach św. (3 w kościele i 3 w kaplicy). Katecheza odbywa się w dwóch szkołach. Obok wikariuszy ks. Tadeusza Milczarskiego i ks. Grzegorza Dobrzenieckiego religii nauczają także świeccy katecheci: Janina Osęka, Barbara Grabowska, Monika Zakrzewska-Walczak i Zbigniew Ostrowski. Na co dzień współpracują z duszpasterzami organista Daniel Taraszkiewicz i zakrystian Stanisław Otowski.
Duchowe przygotowanie do konsekracji zaplanowane zostało na czas rekolekcji wielkopostnych, które od 5 do 9 marca poprowadzi ks. dr Dariusz Majewski, dyrektor Archiwum Diecezjalnego. Trwają też przygotowania materialne: w ostatnich dniach sumptem wspólnoty sprawione zostało dębowe wyposażenie prezbiterium, pochodzący z parafii ks. kan. dr Daniel Brzeziński ofiarował nowe rzeźbione stacje drogi krzyżowej, zaś burmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego (Modlin administracyjnie należy do tego miasta) i radni z Modlina ufundowali witraż przedstawiający Oko Opatrzności - aż nadto wymowny znak Bożej opieki nad tym miejscem. - To przecież dzięki tej opiece Modlin tętni dziś religijnym życiem - twierdzi ks. kan. Edward Pacek.

2006-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rosyjski dron uderzył w pociąg jadący do Warszawy z Kijowa

2026-09-13 12:22

[ TEMATY ]

pociąg

rosyjski dron

Warszawa‑Kijów

Adobe Stock

Rosyjski bezzałogowiec uderzył w niedzielę w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, który w chwili ataku znajdował się w odległości 2 km od granicy z Polską - przekazały ukraińskie koleje państwowe (Ukrzaliznycia), cytowane przez agencję Ukrinform. W ataku nikt nie ucierpiał.

Podziel się cytatem – poinformował przewoźnik na Telegramie.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Świętość zaczyna się w codzienności

2026-09-13 18:17

Marzena Cyfert

Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli w parafii Ducha Świętego we Wrocławiu

Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli w parafii Ducha Świętego we Wrocławiu

Relikwie św. Joanny Beretty Molli uroczyście wprowadzono do parafii Ducha Świętego we Wrocławiu. – Człowiek nie staje się świętym dopiero w ostatniej godzinie. Świętość dojrzewa przez miesiące w małych, nieraz trudnych życiowych decyzjach – mówił bp Krzysztof Nykiel.

Regens Penitencjarii Apostolskiej przewodniczył uroczystej Mszy św. i wygłosił homilię. Na początku postawił pytanie, dlaczego akurat św. Joanna Beretta Molla jest tak potrzebna chrześcijanom XXI wieku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję