Reklama

Na marginesie Dnia Kobiet

Zwyczajna Niezwyczajna

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kasia jest zwyczajną kobietą. Tak o sobie mówi i za taką się uważa. To dość nieoczekiwane podejście do życia, w którym każdy chciałby dla siebie zawłaszczyć choćby niewielkie poletko nadzwyczajności, wyjątkowości. W jakimś kierunku przejawiać niezwykłe skłonności, mieć szczególną umiejętność do..., łatwość w..., jakiś oryginalny akcent urody. Kasia, jeśli nawet kiedyś tak myślała zwekslowała to na inne tory: „bycia, jak się należy, człowiekiem” - mawia tym, którzy pytają o tajemnicę jej dobrego, pozbawionego frustracji stosunku do życia.
Kasia przeszła to i owo, bo „przecież z takich ran zbudowane jest zwyczajne ludzkie życie”. Ojciec nie był dobry dla matki i swego jedynego dziecka. Pijał i bijał. Czasami, jak wypił, to był weselszy i łatwiejszy w kontaktach, a czasem odwotnie. Miał w zwyczaju posyłać młodą dziewczynę po piwo, papierosy, gazetę. Raz, gdy chwiejąc się nad poręczą na klatce schodowej wychylił się za córką („kup no jeszcze paczkę «sportów»” - zawołał), spadł ze schodów. Nigdy już nie stanął na własnych nogach, nigdy więcej nikogo nie uderzył. Gdy mama zmarła 5 lat temu, Kasia wzięła ojca do siebie. Nie ma dnia, żeby nie wypominał, że gdyby wtedy tak nie leciała... Kasia chce być, jak należy, człowiekiem. Dla ojca jest dobra, uważa na każde słowo i wierzy, że skruszy lody tego serca, tak bliskiego i tak dalekiego.
Ze Zbyszkiem pobrali się jeszcze na studiach, obydwoje po niełatwym dzieciństwie i młodości - może będzie lżej, jak się o siebie wesprą, dopełnią? Wierzyli, że prędzej razem niż osobno coś zbudują. Koledzy z roku zdawali egzaminy, pisali prace magisterskie, bawili się po nocach, prowadzili szumne i bujne życie studenckie, a oni, kątem u teściowej, bawili małego Krzysia. Płakał po całych nocach, miał kolkę i jedno zapalenie ucha po drugim. To nic. Jesteśmy młodymi rodzicami, damy mu z siebie jak najwięcej - pocieszali się. Jesteśmy rodziną. To radość i duma. Przetrwamy nieprzespane noce i kwaśne miny teściowej, i te same kurtki noszone któryś z kolei rok.
Niespełna dwa lata pracy nauczycielskiej w wiejskiej, oddalonej o dwadzieścia kilka kilometrów szkole. Pobudka o 5.30, bulgotanie czajnika. Spieszne nastawianie ulubionej przez wszystkich zalewajki (albo pomidorowej, albo krupniku), skrobanie ziemniaków (od tego ciemnieją dłonie), pieluchy do pralki, śniadanie dla wszystkich, karma dla psa, mleko dla kota. Krzyś popłakuje - pospałby sobie jeszcze, ale musi być odtransportowany do babci na drugi koniec miasta. Pada lepki śnieg, osiada na rzęsach rozespanego trzylatka... - To były cudne chwile, wiesz? Patrzyłam, jak szybko rośnie, odpowiadałam na miliony pytań, uczyłam go pacierza. Cud wzrastania na moich oczach. Warto być kobietą i matką dla takich chwil.
Przyszła na świat Natalia. Trzeba bez żalu zostawić pracę (wychowawstwo szkolne, amatorski teatr lalek, nierozwiązane problemy bytowo-socjalne uczniów, przygotowania do wysokiego szczebla olimpiady). Dyplom zawiesić na kołku. „Po co ci były te studia, jak ty co rok rodzisz dzieci?” - pytała teściowa, gdy po Natalii urodziła się Julka. - Wiesz, jak wtedy było dobrze? Każdy czas jest dany człowiekowi po coś, w każdych okolicznościach można być człowiekiem i razem ze wszystkimi dźwigać losy świata (to z naszych ulubionych lektur, pamiętasz...?). Wtedy, to było takie wyhamowanie w nabieraniu rozpędu. Lubiłam moją pracę, za bardzo się do niej rwałam. I może stałabym się gorszą matką dla Krzysia i wyłącznie zabieganą żoną dla Zbyszka? Czas trzeba sobie rozsądnie reglamentować.
Dorastanie Natalii i Julii u boku Krzysia. Żadnych żłobków ani przedszkoli, dwa razy w tygodniu sympatyczne zajęcia dla dzieci w osiedlowym klubie. Trochę ubogo - jedna pensja. Za to domowe wypieki już nigdy nie postraszą zakalcem, spiżarnię wypełniły rzędy domowych marmolad, konfitur, marynat, a na okiennych parapetach i półkach rozwinęła się kolekcja kaktusów, które coraz lepiej kwitły. A wcale o to niełatwo - tak jak sztuką jest nieskazitelny domowy makowiec. To był czas radosnej twórczości dla najbliższych, autodomowej kreacji. - Dzieci miały zwyczajny, ciepły dom, poniosą go w sobie przez całe życie - wierzy Kaśka.
Odkryła w sobie pasję do grządek, w wolnych chwilach uczyła się niemieckiego i zrobiła prawo jazdy („Po co ci prawo jazdy, jak nie stać was na samochód?” - pytała teściowa). Także wtedy Zbyszek domowe pielesze wymienił na dyskusje w nocnych pubach, a w kobietach docenił wypielęgnowane dłonie zdobne w tipsy i biżuterie, którymi współczesne damy tak chętnie dokumentują swoją wartość...
Gdy wrócił, dom trwał w niezmiennej formie i wszystko na niego czekało, tylko Kasia z trudem odbudowywała wiarę w swoje życiowe tezy (o byciu „jak należy człowiekiem”).
Gdy spotkałam ją po prawie 20 latach, jest tylko ciut starsza, ale nadal nic a nic nie zgorzkniała. Uginała się pod ciężarem kilku siatek, które w godzinach popołudniowych są nieodłącznym towarzyszem każdej (prawie każdej) kobiety. Skończyła jakąś podyplomówkę, Krzyś jest już na drugim roku, Natalia słabo się uczy, wciąż za czymś goni, nie zagrzewa miejsca w szkołach... Ale to się zmieni, realizujemy właśnie pewien rodzinny pomysł. Julka ma dobre wyniki w dobrym liceum, jest wolontariuszką, najwięcej pomaga w domu. - Nawet jak błądzą, to znajdują drogę - wiesz, czym skorupka za młodu... Wskakuj do mojego samochodu, mamy szansę na miły wieczór po latach. Obiad? Coś tam podgotowałam, za godzinę siądziesz z nami do stołu!
Dobrze było spotkać Kaśkę, zwyczajną kobietę, która pozostanie dla mnie kimś nadzwyczajnym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Klucz do otrzymania łaski

2025-04-01 17:21

Niedziela Ogólnopolska 14/2025, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Liturgia Słowa z dzisiejszego dnia przypomina nam, kim jest Ten, który do nas przemawia. Zwraca ona naszą uwagę na to, że Bóg jest wszechpotężny, że jest Tym, który ma moc zniszczyć naszego wroga, abyśmy mogli być wolni. A co to za wróg? Bynajmniej nie jest to opcja polityczna przeciwna moim poglądom, nie jest to złośliwy sąsiad ani bezwzględny pracodawca, który wydawałoby się, pozbawiony jest ludzkich uczuć. Moim wrogiem jest wszelkie zło, które siedzi we mnie, zaczyn wszelkiego grzechu, mój nieprzemieniony jeszcze przez łaskę Chrystusa sposób myślenia i postępowania. Mówiąc językiem biblijnym – jest to stary człowiek we mnie, którego nie ukrzyżowałem w sobie, aby mieć prawdziwe życie w sobie – życie, które daje Bóg.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w wielkopostnych spotkaniach

2025-04-04 16:15

[ TEMATY ]

rekolekcje

młodzi

Portugalia

Adobe Stock

Kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w organizowanych w portugalskich diecezjach spotkaniach z okazji Wielkiego Postu przygotowujących na Święta Wielkanocne, będących w wielu przypadkach kontynuacją postanowień młodzieży podjętych podczas Światowych Dni Młodzieży zorganizowanych w 2023 r. w Lizbonie. Jak powiedziała KAI Ana Lalanda, działaczka z parafii św. Tomasza w Lizbonie, wydarzenia te obejmują zarówno młodzież uczestniczącą w cotygodniowych zajęciach katechetycznych w parafii, katolickich harcerzy, jak też osoby, które nie należą do żadnej z grup lokalnego Kościoła.

– Wśród wydarzeń, które odbyły się w ostatnich dniach była Droga Krzyżowa, która przeszła ulicami naszego osiedla z inicjatywy dwóch sąsiadujących ze sobą parafii zlokalizowanych przy osiedlu Palma – wyjaśniła Lalanda, precyzując, że wspólne organizowanie akcji ewangelizacyjno-modlitewnych pomiędzy sąsiadującymi ze sobą parafiami zaczęło się upowszechniać po ostatniej edycji ŚDM.
CZYTAJ DALEJ

Głos Boga jest pierwszym źródłem życia

„Córka Głosu” – pod takim hasłem w sanktuarium w Otyniu odbyło się wielkopostne czuwanie dla kobiet.

Był czas na konferencję, modlitwę wstawienniczą, adorację Najświętszego Sakramentu i oczywiście Eucharystię. Czuwanie, które odbyło się 5 kwietnia, poprowadziła Wspólnota Ewangelizacyjna „Syjon” wraz z zespołem, a konferencję skierowaną do pań, które wyjątkowo licznie przybyły tego dnia na spotkanie, wygłosiła Justyna Wojtaszewska. Liderka wspólnoty podzieliła się w nim osobistym doświadczeniem swojego życia. – Konferencja jest zbudowana na moim świadectwie życia kobiety, która doświadczyła nawrócenia przez słowo Boże i która każdego dnia, kiedy to słowo otwiera, zmienia przez to swoją rzeczywistość. Składając swoje świadectwo chciałam zaprosić kobiety naszego Kościoła katolickiego do wejścia na tą drogę, żeby nauczyć się życia ze słowem Bożym i tak to spotkanie dzisiaj przygotowaliśmy, żeby kobiety poszły dalej i dały się zaprosić w tą zamianę: przestały analizować, zamartwiać się, tylko, żeby uczyły się tego, że głos Boga jest pierwszym źródłem życia, z którego czerpiemy każdego dnia. Taki jest zamysł tego spotkania, dlatego nazywa się ono „Córka Głosu” – mówi liderka Wspólnoty Ewangelizacyjnej „Syjon”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję