Reklama

Niedziela Świdnicka

Świdnica: pierwsze dziecko w oknie życia

W Świdnicy pierwszy raz od powstania “Okna Życia” pozostawiono noworodka. Jest to chłopczyk. Dziecko zostało znalezione wieczorem w piątek, 27 września, o godz. 19.41. Świdnickie “Okno Życia” znajduje się w budynku przedszkola sióstr prezentek, przy ul. Piekarskiej.

[ TEMATY ]

okno życia

Świdnica

Adam Wojnar

- To wielka radość dla nas, jesteśmy wdzięczni matce, że urodziła dziecko, że chłopczyk został uratowany, szczególnie dzisiaj kiedy wiele nienarodzonych dzieci jest zabijanych. Był to piękny monet, bo jedno życie zostało uratowane. Dziękujemy matce, że zaufała nam oddając chłopczyka do „Okna Życia” - mówiła w rozmowie z KAI s. Bernadetta, przełożona, dyrektor Przedszkola Publicznego Zgromadzenia Sióstr Prezentek.

Reklama

To właśnie siostra Bernadetta odebrała noworodka z „Oka Życia”. - Po usłyszeniu alarmu wbiegałam do pomieszczenia, w którym znajduje się „Okno Życia”, zobaczyłam tam owiniętego w piękny kocyk noworodka. Zabrałam dzieciątko, był to czyściutki, zadbany chłopczyk, bardzo szybko przyjechało pogotowie. W międzyczasie oddałam dziecko w opiekę Matce Bożej. Była wielka radość, bo dar życia to coś pięknego.

“Okno Życia” to specjalnie przygotowane miejsce, w którym każda matka może anonimowo zostawić nowo narodzone dziecko, nie narażając jego lub siebie na niebezpieczeństwo. Okno otwiera się z zewnątrz. W środku jest miejsce na pozostawienie niemowlęcia. Zamontowane jest tam ogrzewanie oraz wentylacja. Po otwarciu okna uruchamiana jest sygnalizacja, która dyskretnie wzywa znajdujących się w pobliżu opiekunów. W diecezji świdnickiej znajdują się dwa okna życia. Jedno w Świdnicy przy ul. Piekarskiej 2, a drugie w Kłodzku. przy ul. Wandy 6. Świdnickie „Okno Życia” istnieje od 2010 roku.

2019-09-28 19:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O przyczynach kryzysu powołanych podczas odpustu w kościele Krzyża Świętego

2020-09-15 11:00

[ TEMATY ]

Świdnica

caritas diecezji świdnickiej

Św. Krzyż Świdnica

ks. Mirosław Benedyk

Ks. Paweł Traczykowski, główny celebrans

Ks. Paweł Traczykowski, główny celebrans

Uroczystości odpustowe ku czci Podwyższenia Krzyża św. 14 września odbyły się w kościele rektoralnym Caritas Diecezji Świdnickiej.

We wstępnie do Mszy św. słowo powitania skierował ks. prał. Radosław Kisiel, przedstawiając krótko historię niewielkiej świdnickiej świątyni z XIII wieku.

Losy świątyni

- Początki kościoła sięgają roku 1267. Świątynia przez wieki dedykowana była św. Michałowi Archaniołowi. W 1811 roku kościół został odebrany wspólnocie rzymskokatolickiej i do 1865 stanowił własność prywatną. Wtedy na przestrzeni lat mury kościoła zaadaptowane były na sklep, stajnię, salę rady miejskiej, kościół niemieckokatolicki czy swoją siedzibę miała loża masońska „Herkules”, przez co kościół stracił swą pierwotna funkcję – mówił dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej. W 1865 roku kościół został odkupiony przez par. św. Stanisława i św. Wacława, na czele której stał proboszcz ks. Hugo Simon. To on sprowadził jezuitów, którzy przez trzy lata obsługiwali i wyremontowali kościół i postarali się o nowe wezwanie, które funkcjonuje do dziś tj. Świętego Krzyża. – Dlatego dziś od wielu lat przeżywamy odpust, podczas którego można uzyskać specjalne łaski od Pana Boga – dodał ks. Kisiel.

ks. Mirosław Benedyk

Ks. prał. Radosław Kisiel - dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej

Ks. prał. Radosław Kisiel - dyrektor Caritas Diecezji Świdnickiej

Krzyż wpisany w życie

Mszy św. odpustowej przewodniczył wykładowca świdnickiego seminarium, kapelan więziennictwa i domu poprawczego w Świdnicy, na co dzień wikariusz katedralny ks. Paweł Traczykowski. – Uświadommy sobie obecność Jezusa tu i teraz i poprośmy o dar skupienia, aby Bóg zabrał od nas zniechęcenie, znużenie, by dodał sił, byśmy mogli przyjąć to wszystko On dla nas przygotował – mówił zachęcając do wspólnej modlitwy kapłan. W homilii ks. Paweł podkreślił, że w nasze życie jest i musi być wpisany krzyż. – Bez krzyża nie ma zmartwychwstania i zbawienia. Bez krzyża nie spotkam prawdziwego Boga, tak kochającego. Dzisiejsze czytania i nazwa święta, Podwyższenie Krzyża św., zachęcają do podniesienia wzroku i spojrzenia na ukrzyżowanego Jezusa, dziękując za Jego miłość. Pan Bóg miał wiele sposobów, by uratować człowieka, a jaki sposób wybrał? Ofiarę z Siebie. Wydał Swojego Syna, dla mnie i dla ciebie – tłumaczył kaznodzieja, dodając, że jeżeli o coś mamy dzisiaj prosić, to z całą pewnością o ducha ofiary, byśmy tej ofiary uczyli się od Chrystusa.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni podczas Mszy św. odpustowej.

Wierni podczas Mszy św. odpustowej.

Kryzys powołanych

W dalszej części ks. Traczykowski przytoczył jedną z rozmów, którą odbył podczas studiów w Rzymie. - Któregoś dnia przyszedł arcybiskup z jednej z kongregacji i rozmawiał z księżmi studentami zadając pytanie o kryzys powołań. My dzisiaj mamy taki kryzys. Nie tylko powołań kapłańskich, ale także małżeńskich. Kryzys człowieczeństwa. Z czego on się bierze? Można robić wiele analiz. Myśmy też tak próbowali. Jeden z moich kolegów trafił w sedno, bo powiedział, że nie jesteśmy zdolni do ofiary. Nie ma w nas ducha ofiary. Nie ma w nas chęci do poświęcenia. Te słowa jakoś szczególnie utkwiły mi w pamięci i są często przedmiotem takiej refleksji – wspominał kapłan. - Czy jestem w stanie zrobić więcej, niż powinienem? Czy potrafię dziękować Bogu za miłość moją miłością? – pytał. - To jest wyzwanie, które przed nami staje. Dziś pozostaje spojrzenie na krzyż i powiedzenie: Jezu dziękuję za to co dla mnie przygotowujesz. Jezu pokieruj moim życiem, bym nigdy nie chał odrzucić krzyża – zachęcał ks. Paweł Traczykowski.

ks. Mirosław Benedyk

Na odpust przybyły głównie osoby znające historię świątyni.

Na odpust przybyły głównie osoby znające historię świątyni.

Na zakończenie zgromadzeni odmówili litanię i zostali pobłogosławieni świętymi relikwiami drzewa Krzyża świętego.

CZYTAJ DALEJ

Misjonarz z Rwandy: Słowo Boże daje potężny potencjał

2020-09-16 08:18

[ TEMATY ]

misje

misjonarz

Materiał prasowy

Telewizja Polska przygotowała wyjątkowy cykl reportaży o misjach w Rwandzie, które od 13 września ukazują się w TVP1. O tym jak wygląda praca polskich misjonarzy, posługujących w samym sercu Afryki, dlaczego Rwanda to kraj tak wielkich różnic, a także jak pandemia wpływa na wiarę w Afryce, specjalnie dla „Niedzieli” opowiada misjonarz Ks. Leszek Czeluśniak MIC.

  • Rwanda należy do o ile się nie mylę pierwszej trzydziestki najuboższych krajów świata, gdzie 85 % ludności musi żyć za 2 dolary na osobę na dzień. Czyli przeliczając to na nasze polskie realia – jest to ok. 8 zł na dzień..
  • My jako kapłani, zakonnicy, jesteśmy tam i naszym głównym zadaniem jest ewangelizacja, jest głoszenie Dobrej Nowiny. Jest pomaganie ludziom we wzroście duchowym
  • Mamy już pięciu księży, czterech diakonów, i ponad dziesięciu kleryków rwandyjskich. W Rwandzie jest coraz mniej misjonarzy, Kościół przejmują rodzimi i to jest zasługa właśnie tej pracy, ewangelizacji
„Rwanda 2020 – misje na wzgórzach” w TVP1 w każdą niedzielę ok. godz. 12:45, po programie Między Ziemią a Niebem. Cykl reportaży ukazuje się pod patronatem „Niedzieli”.

Więcej o cyklu reportaży: Zobacz

Damian Krawczykowski: Rwanda to kraj ogromnych różnic. Z jednej strony drogie, luksusowe auta, z drugiej rejony olbrzymiej biedy. Skąd biorą się te różnice?

Ks. Leszek Czeluśniak MIC: Wydaje mi się, że możemy tu powiedzieć o całej Afryce. Jest to bardzo duży kontynent i praktycznie w każdym kraju zarysowane są te olbrzymie kontrasty. Z jednej strony kontynent afrykański wiadomo – należy do najuboższych terenów świata. Rwanda należy do o ile się nie mylę pierwszej trzydziestki najuboższych krajów świata, gdzie 85 % ludności musi żyć za 2 dolary na osobę na dzień. Czyli przeliczając to na nasze polskie realia – jest to ok. 8 zł na dzień..

Jak sobie to uświadomimy, to zauważamy jaka jest to tragiczna sytuacja.

Materiał prasowy

Ks. Leszek Czeluśniak MIC

Ks. Leszek Czeluśniak MIC

Z drugiej strony, do tego ubóstwa i tego tż bardzo prymitywnego życia wchodzi świat współczesny. Stolica Rwandy – Kigali, jest naprawdę pięknym miastem. Jest jednym z najczystszych miast na świecie. Powstało około setki wieżowców, nawet 18-piętrowych. Zaczęto produkować telefony komórkowe, samochody elektryczne. Kigali nazywany jest Singapurem Afryki.

Czyli z jednej strony ludzie którzy żyją na tych wioskach, jak ja to mówię tak jak Pan Bóg stworzył świat. Bez prądu, wody, na klepiskach, bez mebli. Tak żyje naprawdę 80% ludności. I nagle jest ten wielki kontrast, gdy wjeżdża się do stolicy. W Afryce łatwo z jednego miasta zrobić taką oazę, ale nie dotyczy to całości kraju, zupełnie.

Jako mariańscy misjonarze jesteście w Rwandzie, aby właśnie tej biednej, wykluczonej społeczności pomagać. Na czym skupiacie się w Waszej posłudze?

My jako kapłani, zakonnicy, jesteśmy tam i naszym głównym zadaniem jest ewangelizacja, jest głoszenie Dobrej Nowiny. Jest pomaganie ludziom we wzroście duchowym. Bo naprawdę wzrost ekonomiczny sprawia, że ludzie stają się bardzo rządni pieniędzy, rozwoju. Reklamy też robią swoje. Dawniej tego nie było, teraz praktycznie wszystkie dzieci widząc białego człowieka krzyczą: „Give me money, give me money”. Nie pozdrowi, ale „daj mi pieniądze”. Robią się takie odruchy tego pragnienia pieniędzy.

Zawsze chcemy pokazać, że jeśli ukierunkuje się tylko na rozwój, to człowiek faktycznie zupełnie zapomina o Bogu. A trzeba powiedzieć, czego jestem bardzo świadomy, że to Ewangelia rozwija. Trzeba pamiętać, że kraje europejskie budowane na kulturze chrześcijańskiej dokonały wielkiego rozwoju. Biblia i Słowo Boże daje potężny potencjał.

Jako misjonarze wchodzimy także w strukturę typowych misji. Pomagamy w edukacji, jest to bardzo ważna dziedzina. Wybudowaliśmy szkołę. Początkowo miała być na 250 dzieci, teraz jest w niej 750 dzieci. Zrobiliśmy też taki dom kultury, żeby dzieci uczyć angielskiego po lekcjach. Pokazać im kolorowe kredki, tutaj dzieci nie mają w szkołach zobaczyć takich rzeczy, wszystko jest czarno - białe. Do nas przyjdą mają pędzelek, mogą coś namalować. To bardzo rozwija dzieci. Jest także muzyka. Mamy nawet dwa komplety skrzypcy, oni nawet nie wiedzieli co to są skrzypce. Pokazujemy to, bo wierzymy, że każde dziecko może się rozwinąć. Jeśli ma możliwość, potencjał zawsze pójdzie do przodu.

Trzeci aspekt to także pomoc materialna, dożywianie dzieci. Już od wielu lat dożywiamy ponad tysiąc dzieci w szkole. Jest to olbrzymi wysiłek. Proszę sobie wyobrazić zrobić, dać tysiącu dzieciom po dwie bułki, pięć razy w tygodniu. To są olbrzymie koszty, bo to jest ponad 100 tys. polskich zł na rok. Udaje się to zdobyć. To jest olbrzymia pomoc, Boża łaska.

Wybudowaliśmy piekarnię i ona służy właśnie tej pomocy.

A czy odczuwacie skutki pandemii w Waszej posłudze? Czy ma to też wpływ na aspekt wiary?

Jak widać obejmujemy całościową osobowość człowieka. Rozwój duchowy, rozwój przyszłościowy, edukacyjny. Dla nas przede wszystkim największą wartością jest ta wartość duchowa. Ją jest bardzo łatwo zrujnować. Tera ta pandemia, ona bardzo uderzyła w wiarę. Bardzo.

Sprowadziła ją prawie do podziemi, ponieważ od 7 miesięcy są praktycznie zamknięte kościoły. Jedynie od połowy lipca niektóre parafie mają Msze św. w niedziele. Poza tym dzieci nie chodzą do szkoły, także nie mają też katechezy. Widzimy jakie są skutki tego. Dzieci bez szkoły, bez religii, bez możliwości zajęć, zabaw.. jest to bardzo duży uszczerbek. Tego nie da się tak łatwo nadrobić.

Mimo wszystko staracie się „siać ziarna wiary”. Czy mieszkańcy Rwandy są otwarci na te ziarna Dobrej Nowiny?

Oczywiście. Sama ta ewangelizacja dla mnie, w ciągu tych 30 lat pobytu w Rwandzie wydała naprawdę wiele owoców. W pewnym sensie „przeszczepiliśmy” nasze zgromadzenie Marianów do Rwandy. Mamy już pięciu księży, czterech diakonów, i ponad dziesięciu kleryków rwandyjskich. W Rwandzie jest coraz mniej misjonarzy, Kościół przejmują rodzimi i to jest zasługa właśnie tej pracy, ewangelizacji.

Mieszkańcy krajów Afrykańskich, oni z natury są religijni. Dla nich pójście do kościoła w niedzielę jest dużym wydarzeniem. Z jednej strony nic innego się nie dzieje na takich wioskach, a oni lubią się modlić i być razem. Lubią śpiewać i daje im to też takie naturalne zadowolenie. Jest to poczucie Boga, rzeczy wyższych. Ale to wszystko właśnie wymaga pewnej pracy, dobrej formacji.

Dlatego my pracujemy nad naszym takim ostatnim dużym projektem w tym miejscu gdzie pracuję, czyli bardzo duży Dom Słowa. Aby wyjaśnić Biblię. Będzie w nim też pięć dużych sal, aby przybliżyć całą historię naszego życia chrześcijańskiego, pokazać taką katechezę. To nie jest powiedzmy muzeum czy wystawa, tylko taki audiowizualny budynek katechetyczny. Który pomoże im to wszystko poznać, zobaczyć, zachwycić się w pewnym sensie.

W jaki sposób my, będąc tu w Polsce możemy Wam pomóc, wesprzeć Waszą służbę?

Oczywiście, zawsze trochę prosimy o wsparcie, bo my jako misjonarze, daliśmy nasze życie. Ci którzy tu są pracują ofiarnie. Natomiast praca misyjna jest wspomagana właśnie przez ludzi dobrej woli. Rwanda tak jak mówiłem to kraj kontrastów. Z jednej strony ktoś może zobaczyć bogate auto, a 80% ludzi może nie mieć roweru. Dzięki wspierającym misje pomagamy, dożywiamy, głosimy.

Ostatnio pracuję nad tym, aby wydać w rodzimym języku mieszkańców Rwandy chociaż jedną Ewangelię, żeby każda rodzina miała w Rwandzie Ewangelię. Tutaj prawie nikt nie ma Biblii, Biblia jest droga, brakuje jej.

Prosimy o pomoc, aby Ewangelia trafiła do mieszkańców Rwandy. Dla mnie, ponieważ kocham Biblię i żyję tym, jest to danie Pana Jezusa, danie Boga do rodziny. To na pewno będzie dużo zmieniać.

________________________________

Działania misjonarzy w Rwandzie można wesprzeć kontaktując się z warszawskim Stowarzyszeniem pomocników Mariańskich: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Homilia ks. Krzysztofa Hojzera do czcicieli św. Ojca Pio

2020-09-24 09:29

[ TEMATY ]

Zielona Góra

Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio

Karolina Krasowska

Ks. Krzysztof Hojzer, opiekun Diecezjalnej Grupy Modlitewnej św. Ojca Pio w Zielonej Górze

Ks. Krzysztof Hojzer, opiekun Diecezjalnej Grupy Modlitewnej św. Ojca Pio w Zielonej Górze

Homilia ks. Krzysztofa Hojzera wygłoszona 23 września podczas Odpustu św. Ojca Pio skierowana do członków i sympatyków Diecezjalnej Grupy Modlitewnej św. Ojca Pio w Zielonej Górze. Uroczystości odpustowe rozpoczęły się w parafii pw. św. Alberta Chmielowskiego w Zielonej Górze od Różańca św. Następnie odbyła się Msza św. pod przewodnictwem i z homilią opiekuna wspólnoty ks. Krzysztofa Hojzera. – To jest ten moment kiedy masz możliwość pozwolić Bogu na coś niebywałego, aby zaczął przenikać cały twój umysł i serce. Ta dzisiejsza uroczystość, która rozpoczyna nowy rok formacji jest właśnie tym wielkim pragnieniem, aby Bóg stale mógł to czynić – mówił w homilii ks. Krzysztof Hojer. 

Posłuchaj homilii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję