Reklama

Wiara

„Koniec Kościoła w Polsce?” – debata „Teologii Politycznej”

Debata „Koniec Kościoła w Polsce?” została zorganizowana na kanwie najnowszej książki dyrektor CBOS prof. Mirosławy Grabowskiej „Bóg a sprawa polska”.

[ TEMATY ]

Kościół

wiara

debata

BOŻENA SZTAJNER

Paneliści zastanawiali się, czy przewidywania teorii sekularyzacji, zgodnie z którą religijność zamiera wraz z wzrostem dobrobytu, potwierdzają się w Polsce oraz czy jesteśmy świadkami „końca katolickiej Polski".

Pytania te postawiono przede wszystkim prof. Mirosławie Grabowskiej, autorce książki „Bóg a sprawa polska. Poza granicami teorii sekularyzacji”, będącej zestawieniem wieloletnich badań nad kondycją wiary religijnej Polaków i próbą jej socjologicznej interpretacji.

Reklama

Prof. Grabowska przypomniała, że teoria sekularyzacji wyrosła z Oświecenia i późniejszych nurtów ewolucjonistycznych w naukach społecznych. Stała się częścią szerzej pojmowanej teorii modernizacji, wedle której społeczeństwa rozwijają się od nienowoczesnych poprzez nowoczesne aż do postnowoczesnych, a składową tego procesu jest postępująca świeckość. Ta ostatnia miała się rozwijać we wszystkich społeczeństwach jednakowo. W miarę rozwoju społeczeństw religia miała się stać im niepotrzebna.

Ten scenariusz jednak, zdaniem prof. Grabowskiej, w wielu społeczeństwach, w tym w Polsce, nie sprawdził się, choć tendencje sekularyzacyjne są zauważalne. Religia jest nadal ważnym ogniwem życia społecznego, ale widać, że w niektórych grupach wiekowych, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń, traci na znaczeniu – jednak nie na rzecz agresywnego ateizmu, a raczej oddając pole obojętności religijnej.

Praktyki religijne spadają najszybciej w dużych miastach i wśród młodych ludzi. Nieuczęszczających na Msze św. jest już niemal tyle samo, co praktykujących regularnie. Ten trend rozwija się także na płaszczyźnie relacji wewnątrzrodzinnych: rodzice coraz rzadziej wymagają od swoich dzieci, by chodziły do kościoła, stawiając wobec nich inne obowiązki, jak nauka i dom. Posyłają jeszcze dzieci do pierwszej komunii, ale już sakrament bierzmowania jest dla wielu młodych momentem pożegnania się z Kościołem.

Reklama

Innym widocznym zjawiskiem sekularyzacji młodego pokolenia Polaków jest frekwencja na lekcjach religii. Ta systematycznie spada. Dziś ogółem chodzi na nią ok. 70 proc. uczniów, a w dużych miastach jedynie 50 proc.

Zdaniem prof. Grabowskiej, dalszy rozwój takiego trendu trudno przewidzieć, wiara i jej kondycja ma bowiem w Polsce „charakter wydarzeniowy”, czyli podatny na zdarzenia, które mogą mieć silny wpływ na spadek lub wzrost religijności – stwierdziła socjolog. Nie bez znaczenia jest jednak w Polsce „czynnik przywództwa religijnego”, którego po śmierci Jana Pawła II w Kościele w Polsce zabrakło. Ponadto w jej opinii, na spadek religijności nie wpłynie wejście na ekrany takiego czy innego filmu o Kościele, gdyż sekularyzacja jest zjawiskiem mniej gwałtownym i bardziej złożonym.

Katolicki publicysta Grzegorz Górny stwierdził, że słabością teorii sekularyzacji jest jej jednokierunkowy charakter, tymczasem w społeczeństwach mamy do czynienia z przypływami i odpływami religijności. I modernizacja wcale nie musi być czynnikiem hamującym wiarę. Jako przykład podał Stany Zjednoczone, gdzie w XX w. gigantyczny skok cywilizacyjny i technologiczny nie przeszkodził we wzroście przywiązania do wiary.

Górny podał też przykład trzech krajów, gdzie w ostatnich dekadach doszło do gwałtownego załamania religijności. Jego zdaniem, w Holandii powodem były „eksperymenty teologiczne” i nacisk na naukowe traktowanie religijności. W Irlandii przyczyną sekularyzacji stały się skandale seksualne, a w Hiszpanii – sojusz ołtarza z tronem, czyli hierarchii kościelnej z reżimem gen. Francisco Franco.

zy w Polsce któryś z tych scenariuszy się powtórzy? Jego zdaniem tak nie będzie. Asynchroniczność rozwoju Polski wobec innych krajów Europy Zachodniej daje Polakom przewagę w postaci szansy śledzenia trendów sekularyzacyjnych i ewentualnego przeciwdziałania im. Kościół hierarchiczny jednak mozolnie wysnuwa z tych zjawisk wnioski na przyszłość.

Górny skrytykował też występujący jego zdaniem model szkolnej katechezy, idący bardziej w stronę religioznawstwa, a nie mający nic wspólnego z żywym przekazem wiary.

Ponadto religia jest w szkole traktowana jak przedmiot drugiej kategorii, często umieszczany na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcji, a sami katecheci jako nauczyciele niepełnowartościowi. Katecheza w szkole spowodowała też, jego zdaniem, obumarcie duszpasterstwa młodzieży w parafiach. To wszystko nie pomaga w budowaniu religijności najmłodszego pokolenia.

„Wśród hierarchów panuje zatem przekonanie, że skoro i tak na tle innych krajów europejskich mamy wysokie wskaźniki religijności, to dysponujemy złotym środkiem i może lepiej tego nie zmieniać, bo można coś zepsuć. Tymczasem, jeśli nie stworzy się nowej strategii ewangelizacyjnej, być może czeka nas los Irlandii czy Malty” – uznał publicysta.

Ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof i duszpasterz akademicki, ocenił, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 r. Kościół słabo odrobił lekcje z wywalczonej wolności.

Nawiązując do sekularyzacji we wspomnianych przez red. Górnego krajach, duszpasterz wskazał, że w Holandię dotknął „grzech błędu teologicznego”, Irlandię – grzech moralny, a Hiszpanię grzech polityczny.

Dodał do nich jeszcze Niemcy i „grzech protestantyzacji”, czyli przeniknięcie mocnych tendencji teologicznych związanych z luteranizmem do niemieckiego Kościoła katolickiego oraz portugalski „grzech obojętności”.

Jak stwierdził, polski scenariusz sekularyzacyjny może natomiast przebiec pod znakiem „grzechu złości”. – Będzie on polegał na reakcji: „Dajcie nam spokój, odczepcie się od nas” – uznał. Dodał, że w niektórych wielkomiejskich parafiach Warszawy wciąż frekwencja na Mszy św. jest duża, a to z powodu popularności danego duszpasterza lub duchownego uznawanego za doskonałego kaznodzieję. - Ale czy do kościoła przychodzi się z tego powodu? – pytał wykładowca UKSW.

Jego zdaniem, nie można porównywać Polski do wzmożenia religijnego w Stanach Zjednoczonych, gdzie panuje wielka różnorodność wyznań i wspólnot religijnych, w większości niezhierarchizowanych. W Polsce natomiast Kościół jest homogeniczny i zhierarchizowany, a ostateczne zdanie ma biskup lub proboszcz, będący sługą i współpracownikiem biskupa”. Wierni, rada parafialna, mają ostatecznie głos doradczy. To nie jest struktura demokratyczna a hierarchiczna.

Drugim elementem charakteryzującym Kościół w Polsce jest, zdaniem ks. prof. Grzybowskiego, „bardzo wyśrubowana moralność, głównie dotycząca sfery seksualności”. – To jest problem antykoncepcji, cudzołóstwa, homoseksualizmu, in vitro, pigułki „dzień po” itd. To jest masa rzeczy. I teraz, jeśli ktoś chce rzeczywiście realizować to, co zostało wypisane w Katechizmie Kościoła Katolickiego i dokumentach Kościoła, to jest heroiczny. Heroiczne jest nawet realizowanie życia katolickiego zgodnie z nauczaniem Kościoła w małżeństwie. Wielu małżonków mówi, że nie jest to łatwe, szczególnie w dzisiejszej kulturze – powiedział duszpasterz.

Jego zdaniem, ów wysiłek prawdziwej wiary będzie coraz mniejszy, a część społeczeństwa powie „Dajcie nam spokój”. – Do tego dojdzie to fatalne zbratanie, w sensie mentalnym, skojarzeniowym, na linii partia rządząca-Kościół. To się pojawia w memach i słownictwie jako „ePISkopat”. Nie mówię, że to jest prawda, ale to się wdrukuje i w pewnym momencie sprawi, że część pokolenia powie: „Zajmijcie się sobą, a my zajmiemy się sobą” - powiedział ks. Grzybowski.

W tym sensie, jego zdaniem, polska sekularyzacja nie przebiegnie na linii sporów teologicznych, jak w przypadku Niemiec, gdyż w Polsce nie ma silnej protestanckiej alternatywy dla katolicyzmu. Będzie to scenariusz złości, która potem przejdzie w obojętność i niechęć, związane z rozpowszechnianymi kliszami antyklerykalnymi.

W opinii ks. prof. Grzybowskiego, ów proces musi minąć i dopiero wtedy jedynym miejscem żywej religijności będzie parafia, ale nie rozumiana jako struktura administracyjna tylko jako wspólnota wspólnot, gdzie przeżywa się bliskość relacji niedoświadczonej w ognisku domowym oraz gdzie następuje wychodzenie z nałogów i szczere dzielenie się wiarą.

Czy niedoskonała religijność mieszkańców Warszawy jest potwierdzeniem tezy o nieuchronności sekularyzacji? A ponadto, czy osłabienie religijności w pewnym wieku nie jest może elementem biografii? – zastanawiała się dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, socjolog, członkini Narodowej Rady Rozwoju.

Jej zdaniem, badania socjologiczne uwzględniają przecież przypadki głębokiego nawrócenia religijnego po wielu latach życia poza wiarą. Istnieje zatem być może swoisty determinizm zmian w tym zakresie, gdy porówna się kontestujących religijność 20-latków z powracającymi do Kościoła 60-latkami. To, w opinii prof. Fedyszak-Radziejowskiej, może przeczyć tezie o jednostronnym kierunku sekularyzacji.

2019-09-25 12:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ukraina: katolicy kijowscy odzyskali w końcu kościół św. Mikołaja

2020-09-18 20:32

[ TEMATY ]

Kościół

Ukraina

św. Mikołaj

Kijów

Wikipedia

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Rada Ministrów Ukrainy zatwierdziła 16 września plan budowy w Kijowie do końca 2023 Domu Muzyki. Trafi tam Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy, mieszczący się obecnie w dawnym kościele katolickim św. Mikołaja, co oznacza, że wróci on do swych pierwotnych właścicieli – katolików stolicy Ukrainy. Do tego czasu gmach będzie użytkowany wspólnie przez wiernych i melomanów.

Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej ma do końca 2023 roku zbudować w Kijowie Dmach Muzyki i przenieść do niego wspomniany Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy.

Władze poleciły również resortowi kultury przekazanie w stałe bezpłatne użytkowanie "Gminie Religijnej Parafia św. Mikołaja diecezji kijowsko-żytomierskiej Kościoła rzymskokatolickiego w mieście Kijowie" budynku kościoła św. Mikołaja na ul. Wełykiej Wasilkiwśkiej 75. Rząd postanowił ponadto, że do chwili przeniesienia się na nowe miejsce Domu Muzyki dotychczasowy użytkownik będzie korzystał z dawnej świątyni razem z parafianami.

Katolicy stołeczni od dawna starali się o odzyskanie kościoła, apelując jednocześnie o jego pilne odnowienie. Rok temu protestowali oni przeciwko odbyciu w pomieszczeniu świątyni pokazu mody. Zgodę na przeprowadzenie go wydało Ministerstwo Kultury.

Wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku w stylu neogotyckim kościół św. Mikołaja jest jednym z arcydzieł sławnego w tamtym czasie miejscowego architekta Władysława Horodeckiego i należy do najpiękniejszych budowli Kijowa.

Do połowy XIX stulecia w mieście istniała tylko jedna świątynia katolicka – kościół św. Aleksandra, który, choć duży jak na tamte czasy, mógł pomieścić najwyżej nieco ponad tysiąc osób. Tymczasem liczba wiernych przekraczała wówczas 35 tys. (w połowie byli to Polacy), co stanowiło prawie 14 proc. mieszkańców miasta. Nieustannie zabiegali oni o zezwolenie na budowę nowego obiektu i w końcu dopięli swego, a prywatni przedsiębiorcy i wierni przeznaczyli na ten cel ogromną, jak na tamten okres, sumę pół miliona rubli.

Ogłoszono konkurs, który wygrał 24-letni student Instytutu Inżynierów Cywilnych Stanisław Wołowski. Władze miasta uznały jednak, że projektant jest za młody i nie ukończył jeszcze studiów, toteż kierownictwo i nadzór nad budową powierzono wspomnianemu W. Horodeckiemu, cieszącemu się wówczas sławą jednego z najlepszych architektów w mieście, podczas gdy wystrojem wnętrza zajął się włoski mistrz Elio Sala, który już wcześniej współpracował z Horodeckim.

21 sierpnia 1899 wmurowano uroczyście kamień węgielny pod przyszły kościół, rozpoczynając w ten sposób budowę, która trwała ponad 10 lat. Wynikało to częściowo z warunków przyrodniczych: ziemia w tym miejscu znajdowała się w pobliżu rzeczki Łybiď i była mocno podmokła, budowniczowie musieli więc wzmacniać fundamenty palami betonowymi (był to wynalazek kijowskiego inżyniera Antona Strausa). Ale budowę przerwała również na pewien czas tragiczna śmierć 1 września 1904 r. 18-letniego robotnika Juchyma Kewlicza. Wszczęto śledztwo przeciw Horodeckiemu, ale okazało się, że poszkodowany zginął wskutek własnej nieostrożności.

Ostatecznie 19 grudnia 1909 ówczesny biskup pomocniczy łucki, żytomierski i kamienieckopodolski Antoni Karaś w obecności tysięcy wiernych konsekrował nową świątynię. Jej pierwszym proboszczem został pochodzący z Niemirowa na Podolu ks. Józef-Jan Żmigrodzki. Doczekał on czasów sowieckich i w 1930 został skazany na 7 lat obozu pracy, ale zmarł już przed końcem wyroku, w 1935 na Wyspach Sołowieckich.

W 1938 bolszewicy zamknęli kościół a parafia przestała istnieć. Budynek ograbiono z cennych rzeczy a w środku urządzono magazyn. Podczas walk o Kijów jesienią 1943 wskutek ostrzału artyleryjskiego uszkodzono mury i część wystroju wnętrza. Gmach odbudowano po wojnie, niszcząc jednak "przy okazji" cenne witraże i malowidła, a do odnowionych pomieszczeń przeniesiono Państwowe Archiwum Obwodu Kijowskiego. Na wieżach (wysokości 55 m) umieszczono urządzenia do zagłuszania zachodnich rozgłośni radiowych.

Postanowieniem Rady Ministrów ówczesnej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej z 13 grudnia 1979 dawną świątynię zamieniono na Republikański Dom Muzyki Organowej i Kameralnej. Na miejscu głównego ołtarza stanęły organy sprowadzone z Czechosłowacji.

Pierwszą Mszę św. w byłym kościele odprawiono dopiero w styczniu 1992, a 25 czerwca 2001, podczas swego pobytu w Kijowie, odwiedził to miejsce Jan Paweł II. Obecnie współgospodarzami budynku są wspomniany Domu Muzyki i parafia katolicka a Msze i nabożeństwa są tam odprawiane po ukraińsku, polsku, hiszpańsku i po łacinie.

CZYTAJ DALEJ

W Etiopii odkryto najstarsze przekłady Ewangelii

2020-09-24 13:37

[ TEMATY ]

Ewangelia

Vatican News

Klasztor Abuna Garima w północnej Etiopii jest w posiadaniu najstarszego ilustrowanego przekładu Ewangelii. Jak sądzono do tej pory, kodeks pochodził z XI stulecia, jednak niedawne badania C-14 cofnęły datację manuskryptu o sześć wieków.

Rękopisy Abba Garima znajdują się w klasztorze mnichów ortodoksyjnych na północy Etiopii, ufundowanym prawdopodobnie już około VI wieku, chociaż później wielokrotnie spalony i refundowany, zwłaszcza w średniowieczu. Rękopisy te składają się z dwóch ilustrowanych kodeksów zawierających cztery Ewangelie napisane w języku etiopskim klasycznym. Do niedawna sądzono, że to dzieło pochodzi z XI w. Ostatnie badania cofnęły datację manuskryptu o sześć wieków.

KAI

Na temat tego odkrycia Radiu Watykańskiemu mówi jezuita ks. dr Rafał Zarzeczny, wykładowca na Papieskim Instytucie Orientale w Rzymie, specjalista w dziedzinie starożytnej Etiopii:

„Rękopisy te w ostatnich latach zostały poddane badaniom radiowęglowym, które wykazały, że materiał, na którym spisano te kodeksy, pochodzi prawdopodobnie albo z końca IV wieku, albo z początku V wieku – wyjaśnia ks. Zarzeczny. – Być może jeden z rękopisów jest trochę młodszy, ale niewiele.“

Kodeksy zawierają bardzo bogate i charakterystyczne zdobienia. Znajdują się w nich wizerunki ukazujące czterech ewangelistów, jak i wiele innych, dodatkowych ilustracji i ornamentów, które bardzo przypominają manuskrypty syryjskie z tego samego lub z nieco późniejszego okresu, m.in. Rabbuli, który datuje się na koniec VI wieku. Warto również zaznaczyć, że w ilustracjach Abba Garima można znaleźć najstarsze przestawienie Świątyni Jerozolimskiej.

„Rękopisy te znamy już od lat ’70 więc nie są one żadną nową sensacją, natomiast ważne są one dla nas ze względu na krytykę tekstu Pisma Świętego przełożonego na język klasyczny etiopski (jest to język starożytny, który możemy rozumieć jako „etiopską łacinę”). Już w okresie starożytnym ich obecność w tychże klasztorach w tak wczesnym okresie przede wszystkim potwierdza rozprzestrzenienie się cywilizacji chrześcijańskiej na rogu Afryki już w okresie starożytnym. Ważną rzeczą jest, żeby zauważyć, iż zarówno modele przekładu Pisma Świętego, jak i jego zdobienia swobodnie wędrują po świecie starożytnym, dużo bardziej niż nam to się mogło dzisiaj wydawać, myśląc wyłącznie w kontekście basenu Morza Śródziemnego.“

Ewangelie Abba Garima jednoznacznie potwierdzają, że przekład Pisma Świętego Nowego Testamentu na klasyczny język etiopski był gotowy już w V wieku, co czyni go jednym z najstarszych w historii.

v

CZYTAJ DALEJ

Biskupi katoliccy Europy wzywają do otwierania się na innych i do odkrycia na nowo zaufania

2020-09-27 09:07

[ TEMATY ]

Europa

BP KEP

Katoliccy biskupi z Europy zachęcają narody i państwa naszego kontynentu do otwierania się na innych, do spoglądania w dzień jutrzejszy z nową ufnością, wspólnego wędrowania w przyszłość w świetle Chrystusa Zmartwychwstałego i w duchu odnowionej solidarności. Mówi o tym ich Końcowe Orędzie, ogłoszone na zakończenie dorocznego zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE), które w dniach 25-26 września obradowało w formie online pod hasłem „Kościół w Europie po pandemii. Perspektywy dla stworzenia i wspólnot”.

Na zakończenie obrad ich uczestnicy skierowali "słowo do Kościoła katolickiego, żyjącego na kontynencie, do chrześcijan różnych wyznań, ludzi wierzących wszelkich religii i do wszystkich obywateli europejskich".

Biskupi zaznaczyli, że modlili się i rozmyślali nie tylko o tym, co się dzieje w Europie obecnie, w związku z pandemią, jej skutkami w życiu każdej osoby, w pracy, w społeczeństwie, w rodzinach, stosunkach między państwami i kontynentami i w życiu kościelnym, ale także o przyszłości.

Przyznając, że nie mają gotowych rozwiązań, jakich oczekują od nich politycy, zaznaczyli, że częścią ich obowiązków duszpasterskich jest odwoływanie się do sumień osobistych i zbiorowych i przywoływanie niektórych "porządku duchowego i etycznego". Albowiem wznoszenie gmachu współczesnej cywilizacji winno opierać się na zasadach duchowych, zdolnych nie tylko do podtrzymywania tego gmachu, ale także do rozświetlania i ożywiania go – stwierdza Orędzie.

Jest to przede wszystkim odkryte na nowo zaufanie, bez którego nie da się spoglądać w przyszłość. Dla ludzi wierzących uzasadnieniem tego zaufania jest Chrystus, który przyjął kondycję ludzką a przez swą śmierć przywrócił życie. Jest On codziennie obecny wśród nas w Eucharystii, będącej źródłem zaufania oraz niepokoju apostolskiego i misyjnego, który wzywa nas do wyjścia na zewnątrz, do wszystkich.

Brak Eucharystii w minionym okresie jest wezwaniem do powrotu do pełnej wspólnoty w zgromadzeniu liturgicznym dnia dzisiejszego - ocenili duchowni. Dla wszystkich uzasadnienie Eucharystii kryje się w sercu, gdyż tam, w głębi człowieka żyje podstawowe pragnienie, wiadomo, że nie można żyć w duchu podejrzliwości i nieufności, ale trzeba ufać innym i życiu.

Następnie członkowie CCEE wyrazili nową solidarność między ludźmi, narodami i krajami również w warunkach ciężkiego kryzysu na rynku pracy. "Pan Jezus jest solidarnością Boga. Powszechne doświadczenie pokazuje, że każdy byt ludzki potrzebuje innych i że nikt nie jest samowystarczalny, a jeden niewidzialny wirus wystarczy, aby stracić złudzenie o swojej "niezwyciężoności" – napisali biskupi europejscy. Wyrazili wdzięczność lekarzom, pracownikom służby zdrowia, siłom porządkowy i wolontariuszom, którzy za przykładem Chrystusa wspierali ludność w trudnościach, zwłaszcza tych najsłabszych.

Zwrócili następnie uwagę, że jeśli więź jest częścią natury ludzkiej, to każde zamykanie się na innych, aby bronić samych siebie, każdego interesu indywidualnego aż po ciągnięcie zysków z nieszczęść, godzi w godność osobistą, jest wymierzone w zbiorowość i w prawa człowieka. Nikt nie powinien być wykluczony, także przy rozprowadzaniu szczepionki. W obliczu dramatu tak wielu uchodźców i migrantów niezbędna jest wspólna praca i dalszy dialog z rządzącymi, aby bronić życia i godności każdej osoby. Biskupi podkreśli, że kierują ten apel w przededniu światowego Dnia Migrantów i Uchodźców.

"Poszukiwanie solidarnych dróg w obliczu trudności oraz zachowania i przywrócenia normalnego życia wyraża świadomość bycia obok siebie nawzajem w tym samym przeznaczeniu i wymaga konkretnych form wyrazu, również wobec stworzenia, o które znów mamy się troszczyć, ponieważ jest to dzieło Boże dane nam jako wspólny dom" – przypomniano w Orędziu.

Autorzy zachęcili do podjęcia wszelkich wysiłków, aby sprostać zadaniu kroczenia wraz z kontynentem, pamiętając przy tym o odpowiedzialności Europy przed światem, który wyrasta z chrześcijańskiego humanizmu u początków jego historii. Kościół jest obecny i podjął wszelkie formy bliskości i włączania się w wydarzenie. Biskupi zaapelowali o rozwiązanie sytuacji na Białorusi na drodze dialogu i pojednania oraz wyrazili bliskość z mieszkańcami Libanu.

Wyrazili też podziw i miłość wspólnotom katolickim za ich gotową odpowiedź w obecnej sytuacji kryzysowej i zachęcili je do zaufania i do częstej współpracy z innymi wyznaniami chrześcijańskimi i z innymi religiami. Zwrócili uwagę, że powrót do normalnego życia ludzi wierzących będzie również wymagało cierpliwości i wytrwałości. Przypomnieli, że Pan Jezus działa w sercach, usuwa lęki i przyciąga do Siebie swoją miłością.

"Jeśli pojawią się nowe sytuacje, może nawet nieoczekiwane trudności, nie musimy się bać. Od nas zależy, czy będziemy wiernymi uczniami Pana" – czytamy w dokumencie z obrad CCEE.

Na zakończenie biskupi przekazali "umiłowanej Europie Narodów pozdrowienia pełne sympatii, miłości i modlitwy".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję